środa, 18 października 2017

POWIERZAM WAM POLSKĘ !.

GDAŃSK-OPOLE  -  Rok VI  -  Nr 96 (975)







               Po walizie się poskakało i jakoś się domknęła. Kupiłem nowa baterię do wagi aby na lotnisku nie zapłacić krocie za nadbagaż – waga dopuszczalna.


Jak zwykle dylemat – jak dojechać do Katowic-Pyrzowic ?.
Tzw. autostradą /w krajach normalnych 2 pasy ruchu w jedną stronę to nie autostrada/ A-4, narażając się na sytuację bez wyjścia w razie karambolu czy jechać taś-taś Opole-Strzelce Opolskie-Toszek-Pyskowice i w Wieszowej wyjazd na mniej uczęszczany bo w budowie odcinek autostrady A-1 ?.
Dokąd się wybieramy nie powiem – QUIZ;
1. Kraj deszczowy i mokry,
2. Nad morze idzie się do góry,
3. Staruszków zabijają /eutanazja/,
4. Aborcja na życzenie /kobiety boją się chodzić szeroko bo zaraz wyskrobią/.
5. Język jak by ktoś rzucał kamieniami o blaszany parapet.
6. Każdy ONR-owiec by zdurniał gdyby zobaczył pełna paletę kolorów skóry.
7. Wylądujemy na 4 największym lotnisku Europy i będziemy pedałować paręset metrów po odbiór bagaży.

/Dla ułatwienia – ten kraj znajduje się na północ od Afryki/
Wiecie to dobrze – nie to jeszcze lepiej.

 Powierzam Wam w opiece całą Polskę

/....co, że mi nie wolno – a to dlaczego ?/ i mam nadzieje, że po powrocie za ok. 10 dni znajdę Ją w nie gorszym stanie pomimo dużych wysiłków prawdziwych Polaków.

Jeszcze jestem tu a wiem, że wrócę wkurwiony bo za każdym razem przeżywam swego rodzaju deja vu. Świat gna do przodu i jestem ciekaw czym zostanę tym razem zaskoczony.
Jedno pewne – nażrę się prawdziwych matiasów po 2,5 EURO za porcję.
Drugie pewne – z przyjemnością będę wracał do domu.


Zaskoczenie ostatniego tygodnia:
Dawno dawno temu istniało czasopismo o nazwie „Czas Najwyższy”, którego szefem i redaktorem naczelnym był Janusz Korwin Mikke. Lubiłem poza tekstami porozwiązywać zadania brydżowe przedstawiane przez Janusza Mikkego, lubiłem poczytać ostre artykuły Rafała Ziemkiewicza oraz kontrowersyjne i niebanalne teksty Stanisława Michalkiewicza.
Dziś Żaden z nich nie zasługuje na moje zainteresowanie chociaż zaskoczył mnie Michalkiewicz – posłuchajcie bo warto.





33 komentarze:

  1. O w mordę jeża !!
    Waść tam szlaki przecierasz,"razwiet" robisz czy i gdyby co, o azyl polityczny możesz się starać, a na nas i nasze barki zwalasz by"wiernie strzec" I powierzasz A nam gore:
    Waść tam matiasy w siedmiu smakach będziesz wtranżalał a my musimy za pomocą narodowej armii te śledzie odganiać, by nam brzegu Helu nie obżerały.
    Waść tam bezbożnych miazmatów się nałykasz nasłuchawszy ,jakieś cholerne ameby czy inne pierwotniaki załapiesz a u nas służba zdrowa w strajk idzie i kwarantanny zamyka I nam gore.
    Po walizie nie trzeba by było skakać tylko z tego zabieranego pontonu czy innej dętki od traktora powietrze spuścić należało Bo rozumiem, z uwagi na położenie lądu względem morza, jakieś podręczne środki
    ratunkowe Waść zabierasz.
    A nie ma to jak ponton, znanej marki Stomil czy dętka od traktora Ursus.Na tym to i po oceanie można dryfować,rodzinę zabrawszy.
    Ja idę o zakład iz przez te 10 dni to nawet broszka nic w kraju nie zmieni.
    Czyli wrócisz Waść znów do starego śmietnika
    A tak miedzy nami, same śledzie jeść bez popitki i toastów to dla prawdziwego Polaka niepojęte i może okazać sie śmiertelne.
    Juz w szkole na lekcjach biologi uczą, iż śledź to ryba "kategorii zakąski" i jako taki powinien być spożywany,"łącznie" Wszak wiadomo ryba lubi pływać.No jak nie jak tak.
    Czyli ! Dobrej konsumpcji życząc i zdrowia my zostajemy w kraju.By strzec!Wiernie ! Zdobyczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku, śledź nie służy do spożywania. Śledź służy do "zakanszania"!
      I przestrzegał bym przed używaniem go "łącznie". Polecałbym raczej używać go "gęsiego" - po składniku podstawowym.

      Usuń
    2. Leszek ! Coś kręcisz Leszku - Piotr napisał, że "nażre się matiasów" po 2.50 euro za porcję. Nic tam nie ma o "zakanszaniu".

      Usuń
    3. Wieśku + Leszku !!! Wy tu sobie żarty stroicie z tych "matiasów" i ochoczo zabieracie się do "zakanszania", a sprawa nie jest taka prosta, nawet bym powiedział - sprawa jest "poważna". Bo co to są owe "matiasy" ??? To nie jest jakiś osobny gatunek śledzi - to są śledzie zwyczajne, ale, że tak powiem - w stanie dziewiczym - tam gdzie idzie o śledzie rodzaju żeńskiego i śledzie w stanie "prawiczym" - tam gdzie idzie o śledzie rodzaju męskiego. Znaczy się, są to śledzie "młodociane", które jeszcze nie trafiły na żadne tam "tarliska" i inne miejsca, gdzie śledzie uprawiają zbiorową rozpustę. W związku z tym takie śledzie są - jak podają znawcy - o te 10 - 15% bardziej tłuste, od tych które już się wyszalały. Chytrzy Holendrzy wyłapują te tłuste śledziki, bo to zawsze idzie oszczędzić na oleju - dlatego zjadają je masowo - bez oleju. No sami powiedzcie - co ta za "śledzik bez oleju" - u nas musowo musi być olej i to "okraszony" cebulką. Spotykałem też w naszych knajpach bardziej "seksistowskie" "zakąski" - śledzik pod pierzynką ( z bitej śmietany), ale nie będę się rozpisywał w tym temacie - co by nie gorszyć młodzieży i osób duchownych. I ku przestrodze - jak widzicie w naszych sklepach rybnych i różnych tam marketach śledzie " A LA MATIAS", to jest to zwyczajne komercyjne oszustwo - prawdziwe są tylko pierwsze trzy litery "A LA.....". Heja !!!!

      Usuń
    4. Sobiepanie - Haaa....haaa....haaaaa - jak już Ty coś napiszesz - to napiszesz !!! POzdrawiam !!!

      Usuń
    5. Sobiepan20 października 2017 11:03
      Oj tam oj tam wiadomo ze i iz "śledź to zagrycha" Ten akurat troszkę inaczej zagr...zjadany
      Jak informuje wujek Google
      "A samo jedzenie to też oddzielna technika, bo łapiąc za ogonek macza się śledzik w siekanej cebulce, unosi śledzik do góry, odchyla głowę i śledzik opuszczamy do ust odgryzając po kawałku.....aż do ogonka :))"
      Czyli jak sam widzisz przed wymaga zwilżenia gardła, a po by, gładko przeszedł i go "popchało"
      /gryziesz kawałek popijasz wygłaszasz toast i znów popijasz np "za zdrowie pan"
      I wódka musi byc właściwa zimna i doborowym towarzystwie pita.Z zagrycha świeżą Bo wiadomym i widomym jest każdemu rodakowi iz nic tak nie szkodzi po, jak niewłaściwa zagrycha.
      No jak nie jak tak
      PS
      Grzybki w occie tez pasuja Nawet i te robaczywe Warunek nie uzywac w tzw dni postu

      Usuń
    6. Wieśku - o "konsumowaniu" śledzi n.p. na sposób "wojskowy" to Ci przy okazji jeszcze napiszę, bo mam tu pewne doświadczenia. Powiedział bym, że nawet bogate doświadczenia, ale muszę się upewnić, że nie "wyzdradzę" żadnych tajemnic wojskowych - bo to dzisiaj zaraz służby pana Antoniego przystępują do akcji. Po co mi to. W każdym bądź razie - resztki po śledziu, jak głowa i kręgosłup to była znakomita "broń zaczepna" przeciwko naszemu "szefowi kompanii". Zołza to była okrutna i czepiał się u wszystkich o wszystko. W mojej kompanii mieliśmy kilku światłych chlopakow , którzy z "resztek śledziowych" potrafili uczynić "dywanik". Podkładaliśmy po tym ten "dywanik" do łózka szefowi kompanii i elegancko "zaściełali" szefowi. Późnym wieczorem, kiedy po wieczornym pacierzu pan szef kładł się do wyrka - rozlegał się jego ryk - w całym garnizonie było słychać. To była "muzyka" dla naszych uszu. Po tym robili nam za to różne "nocne manewry", ale czego to człowiek nie zniesie dla obronności kraju.
      I jeszcze a propos grzybów - ten rok był tak obfity - ze uczyniłem sobie zapasy nawet na "wojnę trzydziestoletnią. Jak myślisz - może by tak spróbować zrobić jakiejś nalewki na suszonych grzybach - zaszkodzić nie powinno - a może przy okazji dokona się jakiegoś epokowego wynalazku. A jakie wdzięczne nazwy by temu można nadać.

      Usuń
    7. Oni tam - gdzie jedzie Piotr - żyją w ciągłej depresji. Nie dziwota, że jeszcze do nich nie dotarł staropolski zwyczaj "zakanszania śledzikiem". Liczę jednak na Piotra. Myślę, że jeszcze kilka wizyt - a nadrobią ewolucyjne zacofanie.

      Usuń
    8. Leszku - :-))))))) bardzo dobre skojarzenie - "oni tam żyją w ciągłej depresji". Wpisałem sobie do kajecika !!!!

      Usuń
    9. Leszek Kowalikowski19 października 2017 21:01
      No i ja właśnie o tym !!
      .Byc moze wyraz "łącznie" nie pasuje ale jak tu ująć "gdy śledź jeszcze w przełyku a już go woda ognista dogania?

      Usuń
  2. Piotrze - jak wiadomo, matjasy jada sie trzymając za ogonek i tak na surowo. Bardzo to widokowe jest i trzeba lubić .Ja lubie.
    O matko - zagadka taka trudna ,że nie zgadnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Renato - :-))))) ale Piotr poleciał "na północ od Afryki" - morze to tam jest na pewno - Śródziemne, ale czy tam też mają te "matjasy". Pewnie "ośmiorniczki" będzie wcinał albo inne takie.... Matjasy to "ino" w Holandii jedzą. Gdzie "Rzym a gdzie Krym" ????? -:)))))

      Usuń
  3. Piotrze, jedź spokojnie. W kraju wszystko idzie ku dobremu!

    KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leszku !!!! A widziałeś czym Piotr poleciał ???? Czarno to widzę !!! To chyba "Ryanair" zastosował nowy napęd do samolotów - zabrakło im na paliwo.

      Usuń
    2. Leszek Kowalikowski19 października 2017 20:55
      Ma byc tańsza wersja "tego brykieta" dostępna w światek piątek i niedziele, w kościelnych sklepach całodobowych z zastosowaniem Do rozpalania stosów.Do każdych 2 a zakupionych opakowań różaniec gratis.Trzeba tylko przy kasie podać"cel zakupu"
      /zasłyszane w jednej z reklam Jakiej stacji nie pomnę/

      Usuń
    3. Leszek - no nie bardzo idzie ku "dobremu" - 19 października, ktoś się podpalił w Warszawie - protestując przeciwko "dobrej zmianie".

      Usuń
    4. Jerzy S. - tragiczne to wydarzenie. Ale po kaczkach spłynęło jak woda po gęsi/kaczce. Płaszczak stwierdził, że to był "osobnik psychicznie niezrównoważony" (czy jakoś tak podobnie). W kaczym stadzie odezwały się nawet głosy, że to ustawka.
      Czy teraz, ktoś kto ma jeszcze odrobinę rozsądku, będzie mógł z czystym sumieniem zagłosować na tych kaczopisów?

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. adaśku - Holandia - powiadasz !!! To dlaczego dałeś tam znak zapytania ??? Po cichu ci podpowiem - to są pewnie Niderlandy

      Usuń
  5. Kiedyś przeżyłem ciążkie chwile na lotnisku w Amsterdamie, gdy rozkładowo, wracając z Lizbony, miałem 55 minut na przesiadkę, a mój samolot z pierwszego odcinka spóźnił się 15 minut, a musiałem przemiescić się na drogi koniec terminali. Do tego, a były to bardzo dawne czasy, musiałem, zmieniając terminale przejść przez odprawę paszportową wjazdową i po chwili wyjazdową.

    adam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. adaśku - a dlaczego to latałeś z Lizbony przez Amsterdam ??? To tak jak byś do Londynu poleciał przez np.Sztokholm !!! Jest tyle połączeń bezpośrednich z Warszawy do Lizbony i z powrotem !!! Sa to połaczenia bezposrednie - bez przesiadek ! Kminisz - jak zwykle !!!

      Usuń
    2. On tak ma - już raz go przyłapali komentatorzy, jak "rozkoszował" się francuskimi ciastami w Paryżu - w nie istniejącej kawiarni.

      Usuń
    3. To było w latach osiedziesiątych poprzedniego wieku, gdy bezpośrednich połączeń WAW - LIS nie było. Dodam, że w tamtą stronę leciałem z przsiadką w ZRH (poszukaj sobie, jakie lotnisko oznacza ten skrót).

      Zuzanno, to ty kłamiesz. Jak rozumiesm, przywołujesz dyskusję na blogu tej komunistki z Belgii nazwy blogu juz nie pamiętam)? Wtedy rzeczywiście jeden z dyskutantów probował mnie kilkakrotnie przyłapać na nieznajomości Paryża, ale mu się nie udało. Nie mówiąc o tym, że nie przypomniam sobie, abym w Paryżu jadł ciastko w kafejce, natomiast kaw spiłem wiele. W bardzo różnych miejscach.

      adam

      Usuń
    4. Wiać, Jerzy, że nie za bardzo znasz specyfikę połączeń lotniczych. Moja znajoma w najbliższym czasie zamierza spędzić tydzień urlopu na Fuertewenturze. Wyobraź sobie, że w tamtą stronę lecieć będzie WAW - OSL - FUE, a z powrotem FUE - MAD - WML.

      adam

      Usuń
    5. Adaśku - jestem pod wrażeniem - toś ty już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku latał sobie do tej Lizbony - jeszcze za czasów PRL-u, kiedy to suweren jęczał pod jarzmem. No..no..musiałeś być "godnym zaufania". I nie przyszło ci na myśl, aby zostać tam w charakterze uchodźcy politycznego - wracałeś tutaj - do tej biedy z nędzą. Pewnie też założyli ci teczkę - jak kazdemu prawdziwemu patriocie.

      Usuń
    6. adaśku - toś ty pisał swoje "felietony" na blogu jakiejś komunistki z Belgii !!!??? Jak ci teraz pan Błaszczak odbierze emeryturę "za współpracę z komunistami" - nie dziw się. Sprawiedliwość musi być !

      Usuń
    7. Owszem, Jerzy, byłem w Lizbonie w latach osiemdziesiątych i do tego przez cały tydzień, a nadto - służbowo. Na konferencji naukowej, organizowanej przez uniwersytet w Coimbrze. A także przez ten uniwersytet mój wyjazd był częściowo sponsorowany, bo u nas czasy były, jak to słusznie zauwazyłeś, siermiężne.

      adam

      Usuń
    8. Tak, Zuzanno, pisywałem u tej komunistki, czy też, może lepiej., lewaczki. Tak jak i u was pisuję i usiłuję przemówić do rozumu. Bądź spokojna o moją emeryturę. A, poza tym, jestem już w takim wieku, ze niezbyt długo będzie mi potrzebna.

      adam

      Usuń
    9. adaśku - no to teraz wiemy "who is who" i coś ty za jeden.

      Usuń
    10. No, wiecie. Nigdy się siebie nie wstydziłem. A Ty?

      adam

      Usuń
  6. Leszku !!! Skoro Piotr "powierzył nam Polskę", to wypadało by zająć się jakimiś sprawami "państwowymi" a nie tylko kwestią - czy "zakanszać" i jak "zakanszać". Proponuję aby zając się jednak tą reformą sądów, bo jak sam widzisz Pankaczyński i Panduda w żaden sposób nie potrafią się dogadać - każdy lansuje swoje "poglądy" i obydwaj grają w "bambuko". Ostatnio - "kością niezgody" jest blachy fakt - Pankaczynski czuje się obrażony, ze na schodach Belwederu nie wita go sam Panduda, tylko jakiś tam pośledniejszy minister. Łączy ich jednak ta "polityczna upartość" - żaden nie ustąpi, bo tego wymaga "racja stanu". Czyli jesteśmy o krok od tego, co od dawna nazywa się w Polsce "pieniactwem". Ale ci "prawoskrętni" politycy tak mają - "patriotyczną upartość". Podobny przypadek, a w zasadzie dwa przypadki - opisuje ostatnio w "POLITYCE" - jeden z moich ulubionych felietonistów tego tygodnika - pan Daniel Passent (Polityka nr42 (3132),18.10.-24.10.2017). Otóż zdarzyło się, że w dzienniku "Rzeczpospolita" z dnia 4 października 2007 roku - pan Antoni Macierewicz "pomówil" pana Piotra Niemczyka, jakoby ten ostatni w sposób "aferalny" oddał Telekomunikację Polską SA (za rządów premiera Buzka)- Francuzom. Pan Niemczyk poczuł się obrażony i skierował sprawę do sądu, domagając się publicznych przeprosin. Proces trwał równe 10 lat, bo pan Macierewicz kręcił - jak Zabłocki na mękach i znajdował dziesiątki powodów do tego aby "z ważnych powodów" nie stawiać się na rozprawy sądowe. W końcu proces ten przegrał z kretesem i musiał "odszczekać" pomówienie. A wystarczyło, aby na pierwszej rozprawie wystękał jedno jedyne słowo - "przepraszam".
    I drugi podobny przypadek - opisany przez Pana Daniela Passenta.
    Dnia 17 sierpnia 2005 roku - "Gazeta Polska", ktorej Redaktorem Naczelnym i współwłaścicielem jest pan Tomasz Sakiewicz - opublikowała artykuł pt." Gry i zabawy Ubekistanu", w którym to artykule stwierdzono "expressis verbis", że Pan Adam Michnik - redaktor Naczelny "Gazety Wyborczej" usprawiedliwiał korupcję polityczną w Polsce. Pan Adam Michnik także poczuł się znieważony i obrażony przez gazetę pana Sakiewicza i wytoczył proces sądowy. PO 12 latach procesu - pan Sakiewicz sromotnie sprawę przegrał i musiał publicznie przeprosić Pana Adama Michnika. Jak więc widzisz Leszku - można kogoś opluć w Polsce i przez 12 lat "chodzić w glorii i chwale" gazetowego "krytyka" - by na koniec jednak wystękać słowo "przepraszam". Pan redaktor Sakiewicz zrobił to w swojej gazecie 4 października 2017 roku.
    Z powyższego opisu wynika mi jedno - potrzeba zrobić reformę sądownictwa w Polsce. W takich sprawach - jak opisane - jedna rozprawa i wyrok, jak trzeba - bo opluwacz unika rozpraw - to i wyrok "zaoczny". I po "herbacie". To co - reformujemy sądy ?????

    OdpowiedzUsuń
  7. Sobiepan21 października 2017 11:19
    "wypadało by zająć się jakimiś sprawami "państwowymi" a nie tylko kwestią - czy "zakanszać" i jak "zakanszać".
    To Ty, na trzeźwo, potrafisz przyglądać sie temu, co nam "dobra zmiana wyprawia?"
    Toz juz Rosjanie a za nimi i my powiadali "bez wodki nie rozbierosz"
    To jedno
    A drugie jeść trzeba by było czym zygać. Podobno śledziki smakują w obie strony, jednakowo.
    Po trzecie "primo"jak kmieciowi zrobisz robotę polityczna jak nie przy kielichu, gdzie miedzy toastami padają słowa na k i ch..Gdzie przypominane sa krzywdy i miejscowe układy a wódka rozwiązuje języki a i człek staje sie rozmowniejszy i odważniejszy.Mozg mu sie otwiera a i horyzonty poszerzają Oczywiście do czasu I ten czas "trza wyczuc"
    Przy kawie /de-lur bo wątroba nie pozwala/czy słomkowej herbatce tyle nie usłyszysz, a jeszcze mniej załatwisz.
    Tu jest Polska, jak krzyczą ci co zamawiają 5 piw, wiec zwyczaje narodowe trzeba krzewić.
    Wiec dla zdrowia psychicznego "strzel se kierdziołka 2 góra 3"

    OdpowiedzUsuń
  8. Leszku !!! Ty to widzisz....i nie grzmisz - ON (znaczy się Wiesiek) namawia mnie do "kierdziołka" , zamiast do reformy sądownictwa. Chociaż...... spor w tej sprawie jak gdyby trochę złagodniał. Wczoraj Pankjaczynski powiedział, ze.... "mamy w tej sprawie - mały kryzys..." - na co Panduda odpowiedział szybko, że żaden tam kryzys - tylko ..."mały spor w rodzinie....". Przekładając to na język bardziej zrozumiały - ON - Panduda - jako syn.... znaczy się "syn narodu" ździebko się pokłócił w tej sprawie z "ojcem narodu" - znaczy się z Panemkaczyńskim. Zapewnił, przy tym, ze takie "cóś" się zdarza w każdej "rodzinie" i nie ma co tu wydziwiać. No to teraz jesteśmy w domu - ONI się do gadają. Kurde belans - jak ja biegałem jeszcze w krótkich porteczkach i bylem nie posłuszny, to Tata używał rózgi albo zwyczajnego paska, aby mi to i owo wytłumaczyć. Teraz nic z tego - trzeba się dogadywać.A może jednak..... Pankaczyński twierdzi, ze ma staroświeckie (znaczy się - tradycyjne) poglądy na wychowanie. Zresztą - jak piszą - był "nieusłuchliwy" i "ojca" się nie słuchał. Co z tego wynikło - każdy widzi !
    No to może weźmiemy się za reformę "służby" zdrowia - też "wdzięczny temat". Służba właśnie głoduje, bo na "szpitalnym wikcie" KSIĘCIA PANA RADZIWIŁŁA nijak "wyżyć" nie może. Co prawda, to prawda - jak rok temu "leżałem" w szpitalu - codziennie zgadywaliśmy, co to do cholery jest, co nam podawali na talerzu. A już "kompot" na "popitkę" - do dzisiaj nie wiem z czego to robili.
    Tak się właśnie zastanawiam - czy można by "przytętegować" panu "Radziwiłłowi" artykułem 162 kodeksu karnego. Mówi się tam, że za nieudzielenie pomocy potrzebującemu - pan Ziobro może posadzić do paki aż na 3 lata. Pasuje w sam raz, bo jak ci lekarz pisze w recepcie, ze masz sie zglosic do szpitala za 2 lata - bo jest "kolejka" - to znaczy, że odmawia ci pierwszej pomocy. Prze dwa lata czekania - możesz z cała pewnością "kopnąć w kalendarz" lub przejść na skrzyżowaniu - na czerwonym świetle ( to ci chorzy, którzy maja zaćmę lub jakąś tam jaskrę). Zresztą - po co łazić na skrzyżowanie dróg - we własnym domu możesz walnąć głową we "framugę" lub spaść ze schodów. No to mamy problem - bierzemy się do "reformowania", albo metoda Wieśka - po "kierdziołku", albo i po dwa. Chyba jeszcze coś napiszę na temat zdrowotności narodu - jak się dyskusja rozwinie.

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>