czwartek, 8 stycznia 2015

Porozumienia, kompromis, .... ?











Porozumienie Zielonogórskie - korzyść, czy przekleństwo pacjenta


    Zakończył się "protest" części lekarzy zrzeszonych w Porozumieniu Zielonogórskim. Na pytanie: z jakim skutkiem, odpowiem - nie wiem.



    Nie wiem, gdyż strony utajniły wyniki porozumienia. Nie wiem, gdyż zarówno minister jak i strona druga właściwie to nigdy jasno - punkt po punkcie nie przedstawiły materii sporu. Może ktoś widział listę postulatów "lekarskich" w zestawieniu z ofertą ministerstwa? Może ktoś widział jakiś protokół rozbieżności, powstały w momencie zerwania rozmów?

    Do dzisiaj każdy z nas widzi oczami duszy słynne "13 postulatów" z sierpnia 1980 roku. Przynajmniej ja to widzę. Pamiętam też, niemal dzień po dniu, przebieg rozmów stoczniowców ze stroną rządową. Zaczynały się one od odczytania ustaleń z dnia poprzedniego i informacji o ich realizacji lub braku możliwości realizacji. Po całym dniu obrad sporządzano też protokół z efektów tych obrad. Był on potem "mapą drogową" dalszych spotkań.

    A co wie przeciętny Polak, nawet ten interesujący się polityką o tym "lekarskim" proteście? Wie, że 1 stycznia to termin podpisania nowych kontraktów placówek leczniczych z NFZ. Wie, że placówki zrzeszone (choć nie wszystkie) w tzw. Porozumieniu Zielonogórskim oprotestowały kontrakty zaproponowane przez NFZ. Wie, że jako argumentu używano po jednej jak i po drugiej stronie - "dobra pacjenta". Wykorzystano do tego celu "ustawę onkologiczną". Argumentowano, że nie ma wystarczających pieniędzy, by wprowadzić ją bez uszczerbku dla pozostałych pacjentów.

    Wreszcie zakończono ten żenujący spór. Żenujący nie z powodu argumentów - lecz z powodu hipokryzji. Jedna z protestujących lekarek na zapytanie dziennikarza: "co pani powie spotkanemu pod pani zamkniętym gabinetem choremu człowiekowi?" odpowiedziała - "nie spotkam go, bo będę w tym czasie w Warszawie walczyć o jego prawa"!!!!!!

    Nie wiem co w końcu pacjent zyskał w wyniku tego protestu. Może coś zyskał, gdyż Porozumienie Zielonogórskie natychmiast po zakończeniu protestu na konferencji prasowej ogłosiło swe zwycięstwo w sporze. Jeżeli walczyli o prawa pacjenta i zwyciężyli - pewnie i sytuacja pacjentów się poprawi. Z drugiej strony, minister na swojej konferencji prasowej oświadczył, że pacjenci mogą spać spokojnie, gdyż ministerstwo nie ugięło się przed szantażem pazernych biznesmenów z Porozumienia Zielonogórskiego.

    Zresztą nie ważne kto w tym sporze wygrał. Ja wiem, kto przegrał - jak zwykle pacjent.

    Uważam, że takie akcje jak ta zorganizowana przez PZ tylko szkodzą obywatelom. Odwracają one bowiem uwagę od zasadniczych problemów naszej "służby zdrowia". Powodują, że cała energia, którą dysponuje ministerstwo idzie w gwizdek fragmentarycznych problemów. Nie ma potem dosyć sił i czasu, by zająć się kompleksową reformą.

    Już nie pierwszy raz piszę, iż taką sytuację, w której lekarz podpisuje kontrakt z NFZ-em, uważam za chorą. W takiej sytuacji zawsze będzie dochodziło do targów pomiędzy stronami kontraktu. A gdzie w tym wszystkim jest pacjent? Jest tam płatnik - zainteresowany jak najmniejszymi wydatkami za jak najszersze kontraktowane usługi. Jest tam wykonawca - zainteresowany jak największymi pieniędzmi za jak najmniejszy wysiłek. Tylko nie ma pacjenta.

    Na logikę, to właśnie pacjent powinien być główną stroną tego kontraktu. Aby tak się mogło stać, należy stworzyć system, w którym kontrakt zawierany będzie pomiędzy pacjentem a ubezpieczycielem. Taka instytucja jak NFZ może jedynie ustalać pakiet usług do których pacjent ma prawo w ramach systemu oraz ceny za poszczególne usługi medyczne. Minister powinien z kolei określić, które z nich będą refundowane i w jakim stopniu. Natomiast pacjent po opłaceniu składki ubezpieczeniowej może jeszcze dodatkowo rozszerzyć zakres opieki medycznej.

    W tym systemie - o ile dopuszczam obowiązek ubezpieczenia - nie powinno być monopolisty. Pacjent powinien mieć prawo wyboru ubezpieczyciela. Również nie będzie miało znaczenia, czy leczenie będzie realizowane w państwowej, spółdzielczej czy prywatnej placówce. To pacjent ma pieniądze i on płaci i wymaga. Nawet wtedy, gdy do jego prywatnych pieniędzy dopisana będzie państwowa refundacja. Będzie ona jednak szła za pacjentem - a nie będzie przypisana do lekarza w ramach kontraktu z NFZ-em.

    Tylko kto i kiedy ma taką reformę opracować i wdrożyć? Opozycja - zarówno z lewej jak i z prawej strony - na myśl o prywatnych placówkach medycznych dostają wścieklizny. Różne podmioty medyczne działające obecnie na rynku - też będą przeszkadzać. Z prostej przyczyny. Teraz mogą wziąć pacjentów na zakładników i zawsze uda im się coś od rządu utargować. Po takiej reformie, to pacjenci decydowaliby które z tych podmiotów powinny zniknąć z rynku.

    Politycy, też nie kiwną palcem. Pokażcie mi takiego, który dzisiaj bez strachu postawi wniosek o zmianę Konstytucji w punkcie gwarantującym obywatelom bezpłatną opiekę zdrowotną. Pokażcie mi również człowieka, który w okresie ostatniego roku skorzystał naprawdę bezpłatnie z opieki zdrowotnej na przyzwoitym poziomie? Przecież tych dwóch rzeczy nie da się pogodzić.

    Tak więc nie potrafię znaleźć odpowiedzi - czy zakończenie protestu PZ to: porozumienie, kompromis, zwycięstwo lekarzy, pacjentów czy "służby zdrowia"?




6 komentarzy:

  1. Tez doszedłem do tego samego wniosku "to kolejna pilnie strzeżona tajemnica wiary"Kasa.
    Moze się mylę ale dla mnie to ostatni relikt starego "czy się stoi czy się leży 2000 się należy" ,albowiem lekarze rodzinni otrzymują stale kwoty od pacjenta których u nich "został zapisany"
    Czyli człek, który do nich nie przychodzi i nie domaga się wizyt,jest przez nich najbardziej pożądanym "pacjentem" i tak za niego dostaną kasę./zyc nie umierać,Stały dopływ gotówki za nic nie robienie/.
    Ci co wysiadują pod gabinetami domagają się badan to"persona non grata" bo uszczuplają im pule"
    Wniosek
    Oni wszyscy winni nie tylko za nas się modlić ale wnosić akty strzeliste "obyśmy jak najdłużej zdrowi byli" Czyli działają na nasza korzyść?.Chcąc,nie chcąc.
    Jedna mnie tylko myśl martwi
    Będąc ostatnio u okulisty /bez skierowania 1 szego kontaktu/ wpierw musiałem "jakieś tam papiery" wypisać,podpisać i przekazać.
    Czyli co ? Ta "Przychodnia" tez ma w ewidencji i "za mnie dostaje swoje dutki" Bom przecież u nich kolejna dusza do ...otrzymania z NFZ kasy.
    Pociesza mnie tylko iz "w kolejnej Przychodni" modlą się o moje zdrowie z nadzieją, ze im nie będę d...zawracał.
    Cholera, a tu Arłukowicz obiecał i podobno juz robi "spec kontrole,martwych tfu żywych dusz"
    Jak tak wpadną na mnie, ze ja tak podwójnie a i może potrójnie, jak nic o 5 rano kolbami w drzwi załomocą,jak ja się wytłumaczę.
    Niechże wiec ktoś "oblatany w białym fartuchu, po korytarzach służby zdrowia" jak komu dobremu,wytłumaczy uprzedzając śledczych.
    Leszkowi dzięki Choć tez "nic nie wie" ale pobudził mnie ....do przemyśleń i wyrzutów sumienia, bo współoszukiwałem NFZ

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry
    Leszku!
    21 postulatów!

    Ostatnio wystąpiliśmy z wnioskiem, aby plac na terenie naszego osiedla nazwać imieniem Arkadiusza Rybickiego - twórcy tablicy z listą 21 postulatów strajkowych.

    Pozdrawiam

    Krzysztof z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysiu - spotkałem chyba ze dwa razy Arama. Było to w czasie "festiwalu Solidarności". Ten plac to minimum tego - na co zasłużył.

      Usuń
  3. Nie mam jasności w temacie Marioli - śpiewał W. Młynarski, a dalej jeszcze to:
    Nie masz jasności w temacie Marioli,
    W temacie Dziuby, Marzeny, Haliny,
    Możesz ich teksty roztrząsać do woli
    I nic nie pojmiesz - w tym nie ma twej winy.
    Lecz oprócz znaczeń jest słów smak i dotyk,
    Zielone oczy i profil prześliczny,
    I głos dziewczyny, ten głos jak narkotyk...
    Sporo jest stref tzw. życia publicznego, co do których można by zastosować wątpliwości tego poety i felietonisty zarazem.
    Jedno wiemy na pewno:
    Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi na pewno o pieniądze, a później jest tylko opcja : PŁACZ I PŁAĆ !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. "Ja wiem, kto przegrał - jak zwykle pacjent".
    Tym razem się nie zgodzę bo sądzę, że własnie wygrali pacjenci bo o dziwo po ich stronie stanął Arłukowicz przy okazji chroniąc swoje cztery litery.
    Chciałbyś wiedzieć konkretnie ?, a ja nie bo jak bym widział jak sie robi parówekow to bym jej w zyciu do gęby nie wziął. Rzecz godna uwagi: Arłukowicz mówił o konkretach choc czasami niejasno a lekarze z PZ tylko, że Arłukowicz łże nie przedstawiając żadnych konkretów, czyli uznac można że chcieli zamykać sobie kiedy zapragnąc swoje przychodnie przez 20 dni w roku, chcieli opłat za wejście do przychodni. Jedna wazna rzecz stała o której nikt nie mówi. Lekarze wystraszyli się, że ich listy pacjentów mogą zostać zweryfikowane poprzez przeniesienie i ujawnienie ich w innych lub nowopowstałych przychodniach. Obawiam się, że maj na swoich listach martwe dusze co szczegolnie dotyczy np. mojego województwa czyli opolskiego. Za ilu ludków płaci NFZ a ludki te siedzą w Reichu od lat !!!!???. Nie chce mi sie dochodzić czy np. moja córka która ma obce obywatelstwo nie jest gdzieś zarejestrowana jako duszyczka za którą płaci NFZ.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i widzisz Piotrze,że kontrakty między lekarzami a NFZ to paranoja i "zaproszenie" do przekrętów.

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>