wtorek, 5 września 2017

PLAGI POLSKIE !!

GDAŃSK-OPOLE  -  Rok VI  -  Nr 82 (961)





      TW Wolfgang dalej jest ambasadorem ale ja na dziś robię sobie przerwę w tematach politycznych.
Odnotuję jedynie rozpoczęcie Forum Ekonomicznego z nadzieją, że ikoną w tym roku zostanie np. min. Szyszko !



POD PRĄD !.
      Ostatnio lawinowo przedstawiane są zdjęcia video samochodów jadących pod prąd na autostradach.

       Dopóki były to pojedyncze samochody to uznawałem, że jest to ewenement i modny temat stacji telewizyjnych. Zgłupiałem jak pokazano jadące pod prąd kilkanaście samochodów, co kłóciło się z moim wyobrażeniem logiki wydarzeń. Może jakaś blondynka czy mięśniak pojechał jak poplutek i wjechał pod prąd ale kilkanaście samochodów. Sprawy jadących celowo pod prąd wyjaśniają się szybko – wypadek i autostrada zablokowana.


 Są dwa wyjścia i oba do bani.
1. Stać i czekać aż zakończą się czynności co może potrwać i kilkanaście godzin,

2. Zawrócić i spróbować dojechać pod prąd do pierwszego zjazdu.



Konstatacja – czasami jednak nie dorastamy do nowoczesnych rozwiązań.

       W jednym w naszych zaprzyjaźnionych krajów stosowane są dwa rozwiązania.
Na wieść o wypadku i blokadzie autostrady wyrusza specjalny oddział policji bezpieczeństwa transportu i zamyka odcinek autostrady kierując ruch objazdami. Przeżyłem taki objazd, traumatyczne przeżycie bo wzdłuż autostrady miejscowości pękały w szwach.

Po zablokowaniu jezdni po wypadku sama policja wycofuje niejako pod prąd pojazdy znajdujące się w korku.

       Drugi sposób jest inny. Co kilkanaście kilometrów środkowe ścianki oporowe są rozkręcane. W razie wypadku startuje specjalny samochód drogowy, rozkręca 2-3 segmenty ścianek oporowych kładąc przez trawnik stalowe płyty.
Z przeciwnej strony /bezwypadkowej/ jedzie inny samochód ustawiając słupki i tworząc z drugiego pasa autostrady tymczasową jezdnię dwukierunkową, ustawia znaki ograniczeń prędkości.

Konstatacja – po kilkugodzinnym postoju na zablokowanej A–4 przy wyjeździe pytam ciecia kasującego czy wie, że jest potężny korek. Nie wiedział ale zapłacić musiałem. Następnym razem wjeżdżając na tą samą A–4 pytam czy są jakieś utrudnienia, też nie wiedział.

Info o korkach:
MAPA KORKÓW.





NA PODWÓJNYM GAZIE !.

       Po każdym dłuższym weekendzie wysłuchujemy ilu złapano kierowców prowadzących pod wpływem alkoholu. W 2015 roku stwierdzono 3.128 przypadków, zginęło 407 osób, a rannych zostało 2.564 osób. 2016 rok – wypadki 2.967, zabici – 383, ranni – 3.392. Uciecha jest wszechobecna bo ginie mniej osób a ogólnie spada wypadkowość.

Konstatacja – nie będę nikogo wpędzał w zły nastrój ale jak ktoś ciekawy to może porównać dane z innych zmotoryzowanych krajów.

       Nie będzie także zaskoczeniem stwierdzenie, że gros wypadków po użyciu alkoholu powodują ludzie dobrze sytuowani w porządnych samochodach o których motoryzacyjny szaraczek może tylko pomarzyć. Najgorszym jest to, że nie ma na nich silnych i po wyrokach i bez prawa jazdy nadal szaleją na drogach.



      Rozwiązanie jest bardzo proste, banalne, skuteczne.
Samochód jako narzędzie wykroczenia lub przestępstwa ulega obligatoryjnie przepadkowi na rzecz skarbu państwa. Samochody do 15 lat podlegały by przetargowi publicznemu w wytypowanych komisach /może w wyznaczonych komendach policji, może w Wydziałach Komunikacji/ a starsze byłyby automatycznie złomowane.




       Rozwiązanie przejściowe.
Nasza policja, prokuratura i sądy działają jak działają. W wypadku kierowców na podwójnym gazie należy zabezpieczyć pojazd jako dowód w sprawie. Zabezpieczyć można w dwojaki sposób np. na parkingu policyjnym lub na parkingu ogólnodostępnym. W obu przypadkach za „opiekę” nad pojazdem ponosi sprawca płacąc dobową stawkę w ustalonej wysokości. Po wyczerpaniu kwoty za parkowanie w stosunku do wartości pojazd byłby złomowany lub przekazany do sprzedaży w ramach przetargu publicznego.



STREFA PŁATNEGO PARKOWANIA I PARKINGI.
Nie wiadomo czy bardziej straszno czy śmieszno a problem zasygnalizował wiele miesięcy temu

Dreptak Zenon i tenże jego wpis pozostał w mojej pamięci.
Spotkaliście się, że stajecie na miejscu parkingowym i jako prawy obywatel walicie do automatu parkingowego a tu..............podaj numer rejestracyjny swojego pojazdu. Przepraszam co kogo obchodzi numer rej. mojego samochodu. Czyżby jakaś zakamuflowana inwigilacja ?. A gdybym jeździł sobie na dziewczynki to co ? /ze względu na wiek mnie ten obszar nie interesuje/. Książki piszecie, haki zbieracie ?. Powód jest jednak inny i jakże chytry. Na bilecie parkingowym jest godzina do której kupujący może parkować i za ten to okres wnosi opłatę

/wyciąg z 22 stronicowego regulaminu parkowania dla m. Krakowa/2. 9

Opłatę wnosi się z góry, za cały deklarowany czas postoju.

a z drugiej strony:

/wyciąg z regulaminu parkowania dla m. Opola/\

3. Wniesienie opłaty upoważnia do postoju pojazdu w czasie określonym na bilecie lub
abonamencie. Za opłacony, a nie wykorzystany czas postoju wniesiona opłata nie podlega zwrotowi.

W żadnym regulaminie Rad Miejskich nie ma upoważnienia do pobierania od kierowcy nr. rejestracyjnego pojazdu. To są kruczki regulaminowe firm które zawierają umowy na świadczenie usług parkingowych. W wypadku podania nr rejestracyjnego i upuszczając parking przed końcem czasu ktoś inny płacąc zaparkuje to zarządca parkingu otrzymuje nienależny zysk.
Cała sprawa sprowadza się do tego że „władca” parkingu próbuje karać jeżeli na miejscu wykupionym nie stoi ten samochód o podanym nr rej.

Ciekawostka jest także to, że nigdzie w uchwałach Rad Miejskich nie jest napisane że wykupionego miejsca parkingowego nie wolno odstępować.
/Mnie zdarzyło się tak że zasuwałem ze sto metrów do parkometru – wpisz nr rejestracyjny a ja nie pamiętam bo dokumenty zostały w samochodzie w marynarce. Wpisałem OP 11111




Korci mnie aby zwrócić się do Rady Miasta oraz firmy parkingowej o wyjaśnienie.

W moim przekonaniu mój nr. rej. samochodu podlega takiej samej ochronie jak dane osobowe bo na jego podstawie można ustalić wszystkie dane jakie są w posiadaniu np. Wydziału Komunikacji.




zdjęcia - demotywatory






10 komentarzy:

  1. Dlatego nie jeżdżę autostradami (ze względu na koszt również), w razie W w tył zwrot zgodnie z przepisami i objazd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem Ci słowami Poety
      "A, ja myśle, ze panowie duza by juz mogli mieć,ino oni nie chcom chcieć!”
      ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURYz dnia 16 stycznia 2002 r.w sprawie przepisów techniczno
      budowlanych dotyczących autostrad płatnych.
      Wszystko ujmuje i wyjaśnia,Tylko jak zwykle koszty Czyli
      Utrzymanie całodobowe obsługi pogotowia autostradowego wraz ze sprzętem, Lepiej więc zwalić na łeb to wszystko, temu co akurat korzysta z autostrady.
      I tak może ona byc ośnieżona,zalodzona / w razie wypadku powiedzą "szybkość nie przystosowana do warunków jazdy" lub z setkami ograniczeń szybkości ,bo remonty,ale na bramkach"cena ta sama"
      Jeden prawnik odważył sie nie zapłacić to był przetrzymywany na wyjeździe Policja i sady,Dopiero sad w drugiej instancji przyznał mu racje.Czy obniżyli ceny za przejazd? Nie
      Obowiązuje wiec niepisane Ratuj sie sam A rodak potrafi
      W drugim przypadku sam sobie odpowiedziałeś
      Spryciule od parkingów zarabiają nawet na pustym miejscu i pobierają "nienależne' dochody.
      Mozna do sadu ,ale komu sie chce gdy wynik "na dwoje babka wróżyła" a chodzi o parę złotych wiec rodak macha ręką.
      I ostatnie
      "Beata Szydło z Nagrodą Człowieka Roku Forum Ekonomicznego w Krynicy - poinformował portal Onet.pl. Oficjalna gala wraz z ogłoszeniem wyników odbędzie się wieczorem.
      Cieszysz się?A tak miedzy nami Nie przypomina Ci to "czasy dawno minione" gdy z góry wiedziano"kto bedzie laureatem"






      s upuszczając parking przed końcem czasu ktoś inny płacąc zaparkuje to zarządca parkingu otrzymuje nienależny zysk.

      Usuń
    2. Onegdaj pozwoliłem sobie napisać do Min. transportu, że kardynalnym błędem jest przekazywanie inwestycji autostradowych jak i późniejszej eksploatacji w ręce różnym firmom.
      Przerabialiśmy problem kolejnictwa nim wszystko wyszło na prostą. Dziś przerabiamy autostrady z których odcinek np. A-4 pomiędzy Katowicami a Krakowem jest w permanentnym remoncie. Koleje i autostrady to krwiobieg państwa i to winno być w gestii państwa. Tu nie ma interesów regionalnych, wojewódzkich czy tym podobnych.
      Paradoks - jak jedziemy na lotnisko do Wrocławia lub Katowic to chcąc być na czas nie jedziemy autostradą. Podejrzewam, że te niby całodobowe pogotowia autostradowe to fikcja.

      Usuń
    3. Piotrze
      Gdybys wiedział iz podczas zawierania umowy na prowadzenie "działalności autostradowej" A -4 Kraków Katowice "umówiono się" iz sąsiednie a równolegle drogi do autostrady nie będą modernizowane aby zmusić kierowców do korzystania z niej to byś się za głowę złapał.
      A tak było, wystarczy prześledzić kalendarium prac, na bocznych trasach, Kraków - Olkusz,Kraków -Oświęcim Czy Kraków -Kielce, aby się przekonać iż umowy dotrzymywano
      Prześledźcie losy znanych wam odcinków dróg równoległych do tzw "autostrad" Byc moze, tam tez jest tak samo
      Ma być kasa,ma być zarobek.Wszelkie chwyty dozwolone

      Usuń
  2. Na temat nienależnych korzyści się już wypowiadałem, a że nie lubię się powtarzać, to na inny temat przez ciebie poruszony.
    Pijani kierowcy. Oczywiście uważam, że absolutnie nie wolno siadać za kierownice po kieliszku. Jest to karygodne i naganne i niebezpieczne, potępiam zdarzało mi się interweniować. Sam nawet nie sprawdzam, czy po szklance piwa mam 0.2 promila czy nie mam. Nie jadę i już! Również nie jadę z syndromem dnia poprzedniego. Nie sprawdzam, nie prowadzę i już. Liczą się nie tylko promile ale i forma.
    Jednak w tym całym zgiełku medialnym i nagonce powszechnej na jeżdżących po kieliszku jest coś co mnie niepokoi coraz bardziej. Otóż pił, winien! Niby tak, ale przecież z każdego zdarzenia należy wyciągać wnioski, a tu ciągle tylko że pijany. A jeżeli pomimo wypicia nie było innej przyczyny ze strony tego pijącego? Jeżeli przyczyny wypadku były inne i niezależne od tego delikwenta, co jednak jechał w stanie wskazującym??? Czy przypadkiem nie zakłamujemy statystyk i nie narażamy w przyszłości innych uczestników ruchu wskazując bezkrytycznie przyczynę? No bo jak z takiego wypadku wyciągać wnioski i tworzyć warunki, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła i nie zdarzyła zupełnie trzeźwym.
    Byłem niedawno świadkiem śmiertelnego w skutkach wypadku, kiedy rowerzysta gwałtownie skręcając, wjechał wprost pod powoli jadący za nim samochód ciężarowy. Rowerzysta skręcił od krawężnika w lewo, bez najmniejszego sygnalizowania manewru, na środku przejścia dla pieszych. Jadący za nim samochód zachował rozsądną odległość i nie wyprzedzał na tym przejściu, więc szybkość była naprawdę niewielka.
    Przeczytałem artykuły w mediach. "samochód ciężarowy potracił rowerzystę", "śmiertelne potracenie rowerzysty przez ciężarówkę", "samochód ciężarowy najechał na rowerzystę" i "kierowca był trzeźwy". Nikt nie napisał - "rowerzysta gwałtownie zajechał drogę ciężarówce". Nikt nie napisał, że kierowca nie był w stanie uniknąć wypadku, pomimo zachowania ostrożności i małej szybkości. Od razu jest sugestia kto najechał i to pomimo, że był trzeźwy. A gdyby nie był????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od końca - gdyby był to nie powinien sie znaleźć /opcjonalnie znaleść/ się za kółkiem.
      Oczywiście, że nie ma sytuacji zero-jedynkowych ale i Ty i ja znamy fantazję polskich kierowców i dlatego uważam, że żadne półśrodki nie zdadzą egzaminu.
      Popieram i stosuję zasadę - albo piję i nie jadę alba jadę to zero alkoholu.
      Wskazywanie przyczyny należy do policji, która tez ma swój interes jakiego uzywa języka i na to nikt nie ma wpływu.

      Usuń
    2. Widzisz, gdyby było obiektywniej, to mówilibyśmy o tym, w ilu wypadkach brali udział kierowcy pijani lub pod wpływem. Tymczasem mówimy od razu, że oni spowodowali wypadek. To jest koniec, jest winny, mamy z głowy przyczyny.I nie wyciągamy wniosków na przyszłość w przypadku kiedy alkohol nie miał na to wpływu, lub miał wpływ niewielki. Jest to zakłamywanie rzeczywistości i częstokroć może przesłaniać prawdziwe przyczyny wypadków. Przy okazji wychodzi rzetelność przekazu i mediów.
      Przy tej historii powyżej warto też zastanowić się nad sensownością i forsowaniem na siłę przepisów i zasad użytkowania jezdni i chodników przez rowerzystów, bo znowu dochodzimy do jakiejś paranoi i wynaturzenia. Poza może wydzielonymi ścieżkami tylko dla rowerów, strach się pokazać na chodniku i często strach jechać ulicą, przy czym sami rowerzyści bywają tu rozsądniejsi niż planiści od ruchu drogowego.

      Usuń
    3. Uprzejmie donoszę, że aktualnie za prowadzenie auta "po spożyciu" kary (mandaty) zostały drastycznie zwiększone. Za pierwszym razem nie mniej niż 5.0000,- zł (słownie: pięć tysięcy), za drugim nie mniej niż 10.000,- zł. Maksymalnie (łącznie)do 60.000,-zł (to już niezłe auto można kupić). Potem proces (stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym) i stosowna kara, oraz obligatoryjnie utrata prawa jazdy dożywotnio. Od terapeutów specjalizujących się w uzależnieniach dowiecie się bowiem, że ktoś kto siada za kierownicą "po spożyciu" z cała pewnością jest alkoholikiem (nawet jak inne symptomy uzależnienia jeszcze u niego nie występują). Natomiast od pasjonatów tanga argentyńskiego dowiecie się, że tangueros na miliongach prawie w ogóle alkoholu nie spożywają. co najwyżej jeden kieliszek wina lub małe piwo (w ciągu całej nocy). Już odrobinę większa ilość alkoholu zakłóca pracę błędnika na tyle, że zamiast perfekcji tańca zaczyna się zataczanie.
      Pomyślności.
      To jedyna sytuacja gdzie poczynania ustawodawcze _PiS popieram.

      Usuń
    4. Drogi Dreptaku.
      Problem odpowiedzialności jest u nas traktowany wyjątkowo "osobiście".
      Ginie człowiek - czujemy się zobowiązani do żałoby i współczucia jego krewnym. Wszak o zmarłych albo dobrze, albo wcale. Stadionowi bandyci urządzają regularną wojnę na ulicach miasta. Policja reaguje adekwatnie - w wyniku czego jeden małolat ląduje w szpitalu i umiera.
      Natychmiast na ulicach pojawiają się demonstranci przeciwko brutalności policji - w tym i rodzice zmarłego. A nikt ich nie zapyta dlaczego małolata puścili samego na imprezę "podwyższonego ryzyka"?
      Rowerzysta gwałtownie skręca - on ginie, kierowca ciężarówki jest cały. Oczywista oczywistość, serca nasze i emocje są po stronie śmiertelnej ofiary.
      Leci samolot - mgła, że oko wykol. Jednak pasażerowie nie chcą słyszeć o zmianie miejsca lądowania. Katastrofa - znowu przeżywamy śmierć dziesiątków ofiar.

      Ten nasz stosunek do śmierci odbiera nam rozum. nie silimy się nawet na przeanalizowanie przyczyn. Ponadto śmierć to "chwalebne przeżycie". Jak pięknie umierali Powstańcy Warszawscy!

      A spróbuj bąknąć coś, że ci powstańcy umierali niepotrzebnie. Bo ktoś, gdzieś tam miał ambicję.
      Spróbuj bąknąć, że katastrofa lotnicza była niepotrzebna. Jednak znowu ktoś, gdzieś miał ambicję.
      Więc nie ma się co dziwić, że i policja też tak na to patrzy - a gdy na dodatek to upraszacza całą sprawę i zwalnia z ogromu pracy - efekt znamy.

      Usuń
  3. U zaprzyjaźnionych Węgrów na ktorych się powołujemy ciągle,a ktorych praktyczność jest inna od naszej istnieje i to od dawna, taki sposób na budowanie dróg szybkiego ruchu .Otóz oni na wykupionych odcinkach terenu budują drugie pasy ruchu ,po ktorych uprzedzony kierowca /znakami, zaraz,za ileś tam km przeważnie 4, będzie 110 km/godz/ gdzie może wyprzedzić kolumny wolno jadących np ciężarówek. A do tego czasu cała kolumna jedzie z szybkością "blokującego" i nikt nie wyprzedza, bo wie iz "zaraz"będzie to mógł zrobić bezpiecznie.
    /nie wiem ile u nich "kosztują"mandaty,choć setki km ich drogami jeździłem,ale jak w miastach jest 5o km/godz to wszyscy jada 50 i nikt cie nie pogania mruga światłami czy "siedzi na zderzaku"
    Co ciekawe po jakimś czasie,te pasy sa łączone /może wykupili teren,moze ukończyli wykopaliska obok/a prowadza takie/moze dostali fundusze ale z takich łączonych odcinków powstaje 4 ro pasmówka.
    I to wszystko na płaskim jak stół terenie.
    Szczerze powiem ze ja tej metody budowy dróg, nigdzie w Polsce nie widziałem .Jak juz to leci cały odcinek drogi obok z ograniczeniem szybkości znakami na "pojazdy budowy"No i nieliczne ,przeważnie pod strome wzniesienia "pasy wyprzedzania"
    Nie wierzycie to przypomnijcie sobie "zakopiankę"gdzie obok drogi, wolne nie zabudowane połacie ziemi i nikt ich nie przeznacza na "pasy wyprzedzania"Natomiast latami całymi,rok w rok telewizje podają jak to na niej tłok w czas dni urlopowych powrotów Ile wypadków i to śmiertelnych a ile "czołówek" gdy wściekły kierowca wyprzedza ciężarówkę tak obładowana iz jedzie w tempie 20 km/godz.Co gorsza nikt tych ciężarówek /czy dostawczaków/nie wazy.Tylko dziwimy sie skąd taka ilość "najechań"
    Jesli Wam /co nie daj Boze/ ktos z 3,5 tonowców zaparkuje na zderzaku,zawsze żądajcie od Policjanta zważenia delikwenta.Daje głowę iz bedzie miał na pace więcej niz pozwala na to "nośność samochodu" st6ad i droga hamowania mu się zwiększa/praw fizyki pan nie oszukasz z wyłączeniem Macierewicza/
    Stad dodałbym kolejna plagę Przeładowanie i to umyślne ciężarówek.

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>