poniedziałek, 4 marca 2013

Myśli nowoczesnego endeka

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




Bohaterowie wychodzą z grobów


    Pod takim tytułem 1 bm. na portalu Interia Rafał Ziemkiewicz opublikował swój felieton. Długo zastanawiałem się, czy warto sobie „tym panem” zaprzątać głowę. Jednak stężenie jadu w felietonie jest tak wielkie, że zdecydowałem się napisać parę słów. Proszę jedynie o wybaczenie, iż będę stosował jego retorykę.



[w tym miejscu miało być zdjęcie Ziemkiewicza.
Ponieważ nie jestem sadystą, więc zdjęcia nie ma]

    Zaczyna się tak:

- „Jan Pospieszalski usiłował się na sądowym korytarzu dowiedzieć od Adama Michnika, co ten sądzi o Żołnierzach Wyklętych. Redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" wyniośle nie odpowiadał…

    Już w tych zdaniach widać zamiary felietonisty. Niezależny, prawdziwy dziennikarz Pospieszalski próbuje uzyskać opinię zarozumiałego redaktora. Nie ma znaczenia, że Pospieszalski z wrodzonym sobie taktem wybrał takie miejsce jak sąd na toczenie polemiki dotyczącej „Żołnierzy Wyklętych”. Ja również na wszelkie pytania Pospieszalskiego „milczałbym wyniośle”. Pospieszalski nigdy nie zadaje pytania by poznać zdanie odpytywanego. Pospieszalski swoje wie, i odpowiedź indagowanego albo ma potwierdzić jego tezę, albo dać asumpt do postawienia mu zarzutów.

    Ziemkiewicz doskonale rozumie swego kolegę „po fachu”. Następne zdania brzmią bowiem:

- „Na jeden z poprzednich procesów Michnik przyszedł w towarzystwie ochroniarza ze szkolonym na ludzi psem…

    Szkoda, że Ziemkiewicz nie uściślił na jakich ludzi. Bo powszechnie przecież wiadomo, że na „prawdziwych polaków”. A świadczą o tym słowa w dalszej części felietonu:

- „trzeba dialektycznego kombinowania, talmudycznego połączenia za i przeciw.
- „Zapytajcie każdorazowo mełamedów od Michnika.

    Nie będę wdawał się teraz w rozważania na temat „Żołnierzy Wyklętych”. Różne są doświadczenia Polaków w tym temacie. Różne też więc i oceny. Jednak dla Ziemkiewicza wszystko jest proste, czarno-białe i oczywiście on stoi po „jasnej stronie mocy”. Wszyscy, którzy zachowują choć trochę dystansu do poglądów tego felietonisty są po prostu komuchami.

- „Wyklęci byli przeważnie narodowcami, wrogami ustroju sprawiedliwości społecznej, no i przede wszystkim - wrogami środowisk, z których biorą się elity III RP. Ci, którzy ich mordowali, to dziadkowie, ojcowie, wychowawcy i patroni dzisiejszych prezesów, sędziów i prokuratorów, celebrytów.

    Tak, tak – a niektórzy z nich mieli jeszcze „dziadka w Wehrmachcie”!

    Tym to „komuchom” imputuje taki oto tok myślenia:

- „…są "uczciwi" endecy (ci, co włączają się w szopkę pt. "Bronek Komorowski - Polak, katolik, patriota") i zwyczajni faszyści, jak niżej podpisany.

    W zdaniu tym poruszone są dwa problemy.
Pierwszy, który budzi moje wątpliwości to „szopka pt. ‘Bronek Komorowski - Polak, katolik, patriota’". Chętnie bym się dowiedział co wg Ziemkiewicza jest szopką. Czy (1)„Komorowski – Polak” (pomijam już nieuprawnione spoufalanie się z Prezydentem RP), czy może (2)„Komorowski – katolik” lub (3)„Komorowski – patriota”? A może trzy w jednym?

    Ad.1
To może być prawdopodobne. Bo wiadomo wszem, że są Polacy i „prawdziwi polacy”. Prezes Jarosław już dawno odmówił Prezydentowi RP miana „prawdziwego polaka”. Jak nie prawdziwy – to nieprawdziwy. Jak nieprawdziwy – to nie Polak. Proste – i głowa od myślenia nie boli.

    Ad.2
Tu Ziemkiewicz trochę przeszarżował. To jest przecież domena Terlikowskiego. Nie można mu chleba zabierać. Ponadto w tej dziedzinie kompetencje Ziemkiewicza są mizerne w porównaniu z kompetencjami Terlikowskiego. Ten ostatni może nawet pouczać papieża. Bo wie, bo jest nieomylny.

    Ad3.
Patrz ad.1. Wystarczy zamienić słowo „polak” na „patriota”. Mechanizm pozostaje ten sam.

    No i kurczę, wyszło mi, że coś w tym jest. Tak samo jak w problemie drugim – „są (…) zwyczajni faszyści, jak niżej podpisany..”

    Jeszcze jedna teza tego felietonu wydaje mi się słuszna:

- „…dopóki truchła różnych Bierutów, Gomułek i Bermanów nie zostaną stamtąd [z Alei Zasłużonych – przyp. mój] zabrane, a bohaterowie nie doczekają się uczczenia, będzie w polskich głowach panował chaos.

    Zapomniał tylko Ziemkiewicz, że Aleja Zasłużonych to nie jedyna nekropolia na której należałoby zrobić porządek. Na przykład Wawel.

    Wracając do meritum felietonu, Ziemkiewicz kończy go taką konkluzją:

-„Oni sami, całymi sobą, są takim znakiem [znakiem sprzeciwu wobec III RP – przyp, mój]. (…) Przywoływanie świadectwa Wyklętych, jak i wszystkich innych ofiar klasy panującej peerelu, od AK-owców likwidowanych wspólnie przez GL i Gestapo, (…) nie jest niczym innym.

    Język skądś mi znany. Tak właśnie, współpracą z Gestapo, uzasadniono w czasach słusznie minionych (czy aby minionych bez śladu?) wyroki śmierci wydawane również na Żołnierzy Wyklętych. Jak więc widać, czasy może i minęły, ale retoryka przetrwała w umyśle Ziemkiewicza.

    P.S.
    Prosiłem WORDa by nie poprawiał mi frazy "prawdziwy polak" na "prawdziwy Polak". Uważam, że różnica między "prawdziwym polakiem" a Polakiem jest taka sama jak między "demokracją socjalistyczną" a demokracją.
WORD zrozumiał.



17 komentarzy:

  1. No i kto mi kazał "wleźć" do Ciebie? Tylko i wyłącznie sympatia. Właśnie o tym artykule pisałam w jednej z notek. Złość wróciła ponownie i już nie tylko uszami mi bucha, ale także nosem. Parskam jak koń czytając ponownie to draństwo. Ileż trzeba mieć w sobie pogardy bezbrzeżnej do drugiego człowieka? Pan Ziemkiewicz ma jej tyle, że mógłby obdzielić świat i najbliższe galaktyki, a tych ostatnich są miliardy. Nieodrodny syn pana Dmowskiego tyle tylko, że tysiąckrotnie wzmocniony. Uściski :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak widzę Ziemkiewicza ... eeech nie napiszę co bo szkoda słów a poza tym brzydko się nie wyrażam .
    Leszku - dziękuję, wiesz za co, mamy już 95 głosów

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale sie 'wahło"
    Czasami zastanawiam się czy ci "nowi Polacy" w rodzaju Ziemkiewicza Pospieszalskiego ect,ect to jakaś reinkarnacja tamtych rewolucjonistów co nam "umacniali władze ludowa"
    Tamci za złe mieli wszystko przed "za sanacji" minn przedwojennym oficerom "ze służyli" tym znowu nie podobają się ci co to "przyszli a raczej wrócili z" Armia Berlinga" walcząc Od Lenino do Berlina, idącym na pomoc Warszawie/ i to z rozkazu Berlinga, za co został odsunięty od dowodzenia/.
    I nie wytłumaczysz takiemu jednemu z drugim "co to ma za złe" ze do Berlinga dotarli ci wszyscy co to spóźnili się "na pociąg do Andersa" bo nie wiedzieli,bo im nie dano "powiestki na przejazd" lub trzymano jako fachowców w kołchozach, bo chłopy były w wojsku.
    Skażeni komunizmem i już Zburzyć pomniki,odebrać renty i ordery.Gdy oni cały ten "komunizm"poznali aż za dobrze i uciekali od niego tam gdzie ich chcieli i gdzie zdążyli.I to cała ich wina.Bo juz krew swoja...oddali za darmo
    Za Kaczyńskiego Lecha nastała znów, moda na "żołnierzy wyklętych" jak leci, bez badan historycznych,bez poznania ich jak i z kim walczyli.
    Ważne ze zginęli po 1945 r i to nie z rak UB ale od "żołnierzy z poboru" co byli "w obławie" Strzelali do nich,a ci "z poboru" odpowiadali ogniem.Teraz nic tylko "padli z rak UB" A ile tych z UB było.By robić tak wielkie obławy.
    Za nic ma się protesty żyjących I niedobitych ofiar.Tak było "w sprawie Ognia"
    Protestowały ofiary,protestowali miejscowi AK owcy,Protestował odpowiednik słowackiego IPN.
    Przyszli na spotkanie by powiedzieć,to ich "założyciele" z sali wywalili Nie dali dojść do słowa.Pomnik ma być, Prezydent, ma przecinać. Rezultat.Pomnika strzeże dzień i noc straż miejska i kamery monitoringu TV Przed entuzjazmem oczywiście, obywateli.
    I nikt nie powie ze ci "żołnierze wykleci" zostali zdradzeni,wykryci,wyłapani lub zabici w wyniku donosów miejscowych których "nocami wyzwalali"
    A to z żywności,a to z odzieży czy butów.A z płaceniem było rożnie?Bo oni przecież walczą za ojczyznę
    .A "przy sposobności" odwiedzin, dostał kule w łeb, ten co w wyniku reformy rolnej "wziął pańskie czy kościelne"a to wiejski nauczyciel bo "niósł kaganek oświaty" "komunistycznej oczywiście" lub ten co przystał do Milicji. Taka i inna wieś z dymem się puściło
    Wiele było tych rachunków krzywd I ludzie po prostu zaczynali mieć ich dość.Chcieli żyć,chcieli wreszcie normalnie.I donosili.A partyzantka bez zaplecza jego poparcia długo sie nie utrzyma.
    O tym się niestety milczy.O tym się nie mówi,tworząc nowych "bohaterów" Ba dając ich rodzinom odszkodowania /tez po cichu/
    Był w Polsce czas ! Tyle że, sprawiedliwych rozliczeń, do dziś nie jesteśmy w stanie przeprowadzić.
    Jak tu zresztą przeprowadzać gdy dziś ważniejszymi od AK byli ci z NSZ co to razem z Niemcami w zwartych szeregach wycofywali się do Austrii.A ich współpraca z okupantem powszechnie wiadoma.
    A z tym "porządkiem na Wawelu".... to jest.
    Bo sarkofagu Prezydenta strzeże, od otwarcia do zamknięcia krypt, Strażnik Miejski.
    Nigdy w historii Wawelu krypty te, nie były tak silnie, strzeżone.
    Z jednym wyjątkiem ,gdy przy sarkofagu Marszałka, w dniu Jego imienin ,stały wojskowe,warty honorowe
    /ponoć Hans Frank tez takowe Marszałkowi stawiał/
    Dzis stoi Strażnik Miejski broniąc,chroniąc?? przed narodem który tak przecież kochał.
    Pospieszalski Ci o tym nie powie.Filmu nie nakręci.A Ziemkiewicz?? Ech !!



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku - ech....!!!!!

      Usuń
    2. Faktycznie, dożyliśmy "ciekawych" czasów. Zauważyłem, że dla "prawdziwych polaków" już nawet żołnierze AK są "niesłuszni" bo po zakończeniu wojny zamiast strzelać do milicjantów i wymierzać sprawiedliwość chłopom biorącym ziemię z reformy rolnej, woleli się ujawnić i przystąpić do odbudowy kraju.

      wnuk dziadka z AK

      Usuń
    3. Sądząc po Twoim krótkim wpisie wiesz, że z tym ujawnieniem nie było tak prosto ale faktycznie tak było i większość sie ujawniła dostając w doopę przez własnych rodaków. Dzis utworzyła sie kasta ludzi którzy uzurpuja sobie prawo do decydowania nie tylko kto był dobrym AKowcem ale czy nalezy go zaliczyć do tzw. żołnierzy wyklętych. Obawiam się, że tylko nasza historia może byc tak po........ona.
      Ty masz szansę i to dużą - jestes młody - masz perspektywę dłuższego czasu - RUSZAJ I ZGŁĘBIAJ TEMAT.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Bardzo dobry tekst. Nie da się ukryć, że trochę Ci pomógł Ziemkiewicz, ale trochę się nie liczy ;) Np. błyskotliwego zwrotu o "psach szkolonych na ludzi" nie wymyśliłby nawet mój ex, bajkopisarz. Albo "wyniosłe milczenie". No rzesz, to ci dopiero psychoanalityk wytrawny! Jak on to robi, że tak gładko odróżnia milczenie wyniosłe od np. skromnego lub pogardliwego?
    Jako, że profilaktycznie prozdrowotnie nie czytuję żadnych prawicowych bredni, jestem Ci wdzięczna za wysiłek włożony w rozeznanie, co (nadal) w pisowisku piszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Avianeczko za przychylną recenzję.

      Co do "wysiłku włożonego w rozeznanie..." - no cóż, zauważyłem, że na naszym blogu jakoś tak samoczynnie nastąpił pewien podział ról. Piotr w swoich "Donosach" reaguje na aktualne wydarzenia, ja zaś wolę szukać takich jak powyższa "perełek i trochę w nich pogrzebać.
      Tak pro memoria.

      Usuń
    2. Też jestem wdzięczna Leszkowi za ten post, bo tak jak Avianca sama nie jestem w stanie czytać tego plugastwa. Skąd w naszym kraju wzięło się tylu tych prawaków? Przecież Roman Dmowski nie zostawił potomstwa. A może to są potomkowie tych "bohaterów", o których pisze Wiesiek?
      Adam Michnik odpowiedział na pytanie, które mu zadał w Sądzie udający dziennikarza muzyk rockowy - w Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej z 2-3 marca jest jego art. "Żołnierze wyklęci w potrzasku". Tym przepełnionym jadem prawackim niedorostkom w rodzaju Ziemkiewicza i Pospieszalskiego wszystko wydaje się proste jak cep, a jestem przekonana, że gdyby oni wówczas byli w odpowiednim wieku, to raczej nie poszliby do lasu tylko gorliwie służyli nowej komunistycznej władzy.

      Usuń
  5. Jestem, chyba wsród nielicznych człónków fan-klubu Adama Michnika za jego działalnośc do 1989 roku /po tym roku juz mniej za fraternizację z ludzmi mniej honorowymi/. W radiu Wolna Europa nazwiska Kuroń, Michnik, Modzelewski były na porządku dziennym.Nie był zwykłym opozycjonistą, był także oczytanym, wykształconym i niezwykłym oratorem. Tamte czasy zrobiły mu sporo krzywd ale nie załamały a wręcz odwrotnie:
    http://wyborcza.pl/1,93056,7140009,Michnik_do_Kiszczaka.html
    Chyba te przymioty ducha do dziś czynia przy nim takie robale jak Ziemkiewicz malutkimi glizdami, wędkarz by powiedział - czerwonymi robaczkami /o zabarwieniu czerwonym tez nie da się zapomniec.
    Chciałbym przeczytać kilka zdań i przymyśleń na temat Adama Michnika / i niekoniecznie to musi byc Wiesiek, który na każdy temat wie wszystko/.
    Mysle, że jeszcze napiszę parę zdań na temat zołnierzy wyklętych/przeklętych ale muszę się rozejrzeć w histori rodziny mojej zony.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michnik był, jest i pewnie będzie dla mnie niekwestionowanym autorytetem. Także dlatego, że nie wyklucza nikogo i nie szkoda mu sił i czasu na rozmowę z każdym, poważnym adwersarzem, i nie brzydzi mu się podać ani ręki ani nogi. Szacunek dla politycznego przeciwnika bardzo sobie cenię. To on brał w obronę młodego Kwaśniewskiego, kiedy studenci próbowali go wybuczeć. To on miał odwagę, będąc posłem, wejść na mównicę i powiedzieć, na słowa zasłużonych działaczy ze styropianu w końcu: panowie, "ktoś tu chyba zwariował, albo ja albo wy", a ja odczułam ulgę, bo już mi się wydawało, że tylko ja tak myślę. Czy zawsze ma rację? Pewnie nie, bo nikt tak nie ma, żeby się nigdy nie mylić, ale ja mu ufam bardziej, niż innym.

      Usuń
    2. Ależ ciesze się z Twoich słów! :-))) Mam dokładnie takie samo zdanie o Panu Adamie, niech żyje sto lat, a Tobie także wszystkiego najlepszego :-)

      Usuń
    3. ................a tak jeszcze wpadło mi do głowy i nie wiem czy słusznie ???.
      Kto był tchórzem to dzis próbuje dorównać tym którzy mieli /padron/ jaja czyli mieczak próbuje uchodzić za twardziela i dlatego takich jak Michnik opluwa.
      Cieszę sie że jeszcze pare osób ma podobne zdanie bo często cos chlapnę a potem czekam czy dostane w papę czy zostane pogłaskany :-))).
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Piotr Opolski5 marca 2013 07:05
      "Chciałbym przeczytać kilka zdań i przymyśleń na temat Adama Michnika / i niekoniecznie to musi byc Wiesiek, który........ na każdy temat wie wszystko/.
      Jak mam to rozumieć ? Obraza to czy pochwała?
      /a może lepiej napisać "nie pisz więcej u mnie/
      Powiem ci tylko jedno, by się nie wymądrzać.
      By zrozumieć "ofiarę" i jej stosunek do "kata" trzeba najpierw zostać ofiarą,wręcz nią być.
      Tylko ofiary ,tylko pokrzywdzeni, maja wiedzę, o swoich katach.Tylko oni wiedzą i "wazą w swych sumieniach" ich postępowanie.Zło dobro,honor,patriotyzm.Bo w tym uczestniczyli Bo tam byli.Wszystko to co my powiemy, jest nieprawdziwe i płytkie.Nie ma uzasadnienia.
      Wiec nie sadz Michnika"wedle siebie"
      Co my powiemy o "katach" z obozów koncentracyjnych/A były przykłady ze na żądanie więźniów,sad ich uwolnił od winy i kary/.
      Co powiemy nawet o Dzierżyńskim.Kat morderca? Gdy życie mu zawdzięcza Wieniawa Długoszowski a świadkowie, jeszcze żyjący powiadali,/ co opisano w pamiętnikach/, ze nakazywał uwalniać wszystkich Polaków,o których zwolnienie prosiły ówczesne władze,bez badania winien lub nie.Zwalniał bo to byli Polacy.
      Wiec zanim tak lekko rzucisz kamień do czyjegoś ogródka,bo tak Ci się wydaje,wg własnego doświadczenia ,trzy razy się zastanów.

      Usuń
    5. Adama Michnika mam zaszczyt znać od 1966 r. Mimo to nie podjęłabym się napisać w kilku zdaniach co myślę na jego temat. Odniosę się tylko do tego, co napisałeś Piotrze o jego fraternizowaniu się po r. 1989. Masz pewnie na myśli Urbana i Kiszczaka. Urbana znał Michnik jeszcze z czasów, kiedy ten był przyzwoitym i popularnym dziennikarzem "Polityki" i z tego co wiem - załatwiał dla niego jakieś prace zlecone, gdy Adam miał zakaz druku i wielkie trudności ze zdobyciem jakiejkolwiek pracy, a z czegoś przecież musiał żyć. Mnie się wydaje, że przyzwoity człowiek nie powinien zapominać o takiej pomocy. Z Kiszczakiem siedział przy okrągłym (i nie tylko) stole jako tzw. strona solidarnościowa. Ta strona jakoś nie brzydziła się Kiszczakiem i zawarła z nim umowę, dzięki której w Sejmie PRL znaleźli się posłowie ze znaczkami "S" i rozpoczęła się zmiana ustroju. Jako człowiek honorowy, a ponadto autor wydanej w podziemiu książki "Z dziejów honoru w Polsce" moim zdaniem słusznie uważał, że nie przystoi lekceważyć kogoś, z kim zawierało się umowę i kto przestrzega jej warunków. Ponadto jako poseł na tzw. Sejm kontraktowy mógł się bliżej przyjrzeć wielu swoim, dotąd nieznanym, kolegom z Klubu Obywatelskiego i nie był to wcale widok budujący. W owym czasie oglądałam transmisje z obrad Sejmu i sama nie ze wszystkich naszych posłów byłam dumna, delikatnie mówiąc. Dlatego to "niehonorowe" zachowanie Michnika nie zraziło mnie do niego, choć sama bym czegoś takiego wówczas nie powiedziała. Przypuszczam też, że jako człowiek przekorny mógł to powiedzieć na złość jakimś odpowiednikom Ziemkiewicza czy Pospieszalskiego w rodzaju Goryszewskiego, Piłki, Łopuszańskiego etc.

      Usuń
  6. @Wiesiek - "/a może lepiej napisać "nie pisz więcej u mnie/........dlaczego ??????.
    Mój tekst świadczy o mnie. Ty pisz swoje a ja będe pisał swoje. Jest tez takie cos że nikt nie zmusza Ciebie do czytania mojego czy naszego bloga jak i nikt nie zmusza mnie do czytania Twoich komentarzy i to wszystko. Możesz pisac elaboraty do czasu kiedy sie nie skończy pojemność bloga. dopóki nie obrażasz nikogo to chociaz byłbys nie wiem jakim nudziarzem to nikt Ci nie zabroni pisac na naszym blogu a i o bana tez się nie martw. Jak u Gordona Ramseya - jestes bezpieczny - idź na balkon.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam watpliwości czy pisać komentarz w sprawie zołnierzy wykletych bo sprawa jest dla mnie słabo znana. Zbiezność z tym problemem mam poprzez moją zonę której miejscowość rodzinna brzmi Bełżec. Ten sam Bełżec w którym był obóz zagłady żydów a po wojnie był mekka do której ściagali poszukiwaczy złota i innych precjozów na terenie obozu zagłady. Mój teść a ojcie zony był przez wojnę i po niej kolejarzem. Jego relacje były krótkie, suche i zwięzłe. Był członkiem AK i po wojnie musiał wiać do końca nie wiadomo przed kim. Utkwiło mi w pamięci tylko jego wyznanie że jak widziano kogokolwiek w mundurze lub bez i z bronią lub bez ale obcego to po prostu wiano gdzie pieprz rosnie. Teść jako mobilny kolejarz uniknął złapania przez zołnierzy wyklętych czy przeklętych i przetrwał do lat 50 uciekając sam na wybrzeże a później przy pomocy rodziny sprowadzony do Opola. Ściągnął rodzinę z Bełżca lącznie z najmłodszą córeczka która do dzis jestmoja żoną.
    Tyle mam do powiedzenia w sprawie zołnierzy wyklętych/przeklętych.
    My - Hanysy mielismy inne problemy
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>