wtorek, 8 sierpnia 2017

OKIEM EMERYTA (136)










Odcinek 136 - czyli przyzwyczaić się można do wszystkiego.


     Zauważyłem u siebie niepokojące zjawisko. Ale zacznę od początku.


     Kiedyś każde nowe posunięcie pisu budziło moją zdecydowaną reakcję. Siadałem przed klawiaturą i wylewałem na nią wszystko, co mi siedziało na wątrobie.

     Kolejne działania tej szkodliwej dla Polski partii coraz bardziej utwierdzały mnie w przekonaniu, że nasz Mickron (nie mylić z prezydentem Francji) z Żoliborza zmierza prostą drogą do dyktatury. Zresztą nie tylko dla mnie to była oczywista oczywistość. Nadal się wkurzałem - jednak mój imperatyw kategoryczny by pisać, coraz bardziej przechodził w imperatyw hipotetyczny - może trzeba pisać?

     Czułem się z tym coraz gorzej, z coraz mniejszym spokojem spoglądałem w lustro przy goleniu. Zaczynałem się czuć tak, jakbym zaczął zdradzać żonę. Natychmiast zaczynałem się usprawiedliwiać - ale co ja mogę więcej zrobić? Piszę krytyczne notki, komentarze, zamieszczam memy, publikuję to wszystko na FB i twiterze.... Jednocześnie czytam chyba wszystkie krytyczne wobec obecnej sytuacji teksty - z lekkim przerażeniem stwierdzam, że są one bardziej krytyczne, ostrzejsze od moich. I jaki tego efekt? Pis pogrywa z nami w kulki, Dudopis nie bardzo może i chyba nie chce ostro się postawić. Kaczor systematycznie i z uporem brnie ku katastrofie - a ja staję się coraz bardziej biernym obserwatorem.

    Przestraszyłem się, że to może do mnie mówił Stefan Kisielewski? 
   


     Ale zaraz się usprawiedliwiam. Umysł ludzki przez miliony lat ewolucji wykształcił mechanizm obronny - stara się wszelkie traumatyczne doświadczenia i informacje chować gdzieś w swych zakamarkach. W ten sposób chroni nas przed schizofrenią czy obłędem.

     Więc postępuję racjonalnie? Może i chronię swoje zdrowie psychiczne, ale jaką Ojczyznę zostawię wnukom? Rządzoną przez szaleńców, konfliktującą się z całym światem? Ojczyznę w której nie ma miejsca na indywidualności, własne zdanie? Właśnie przeciw takim rządom występowaliśmy wielokrotnie, by ostatecznie obalić ten system w latach 80-tych.

     W najczarniejszych scenariuszach nie przewidywałem tego, że powrót do przeszłości zafunduje nam nie lewica - postkomunistyczna co prawda, ale innej nie było - ale prawica w dużej mierze wywodząca swe korzenie z tego sierpniowego zrywu wolności. Dzisiaj przekonujemy się dobitnie, na własnej skórze, że wolność i demokracja to nie są dobra nabyte dożywotnio, że trzeba o nie walczyć codziennie. Nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że wszystko idzie właściwymi torami.

    I nie liczmy na to, że zrobi to ktoś za nas. Że może zbudzi się  śpiący pod Giewontem rycerz i zrobi porządek za nas. Że może w końcu nasz mocarny Biały Orzeł huknie z wyżyn swego lotu:
 



     To zadanie dla nas. To nie tylko zadanie, to nasz obowiązek. Niejednokrotnie na tym blogu cytowałem poetę - Cypriana Kamila Norwida, więc jeszcze raz wspomogę się jego słowami:


"Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek."

   





23 komentarze:

  1. Polecam napisaną w grudniu 2016r. cieniutką książeczkę. Dotyczy USA i stanowi ostrzeżenie przeciwko Trumpowi. Niestety do naszej aktualnej sytuacji jeszcze bardziej przystaje. mowa o: Timothy Snyder "O tyranii. Dwadzieścia lekcji z dwudziestego wieku.".
    Pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kisiel wiecznie żywy i bardzo przewidujący. Swoje powiedzenie adresował tez do lewicy ale sie przeliczył chociaz aktualnośc została.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nam Leszku pozostaje jak drzewiej w Poznańskim/tyle ze tam o co inne szło/robota od podstaw.Mówić mówić mówić,wtrącać się wyjaśniać a nawet wyśmiewać czy radzić.Albowiem ta cała "robota polityczna"zrobienie z rodaków ludzi myślących pro=państwowo zarzucona została przez naszych pięknoduchów,wierzących ze brat Polak to mądrym jest,myśli o ojczyźnie i nic tylko krew by za nią przelewał.
    Cicho sza o "wyczynach rodaków"podczas okupacji a Jedwabne sola w oku/tak jakby tych Jedwabnych nie było około 50 -ciu lub więcej/o zdrajcach współpracujących z Gestapo czy o "szmalcownikach"
    Cały naród walczył z okupantem a Zydom tylko pomagał.
    Teraz "wstaliśmy z kolan" i ta mierzwa ludzka,kanalie poczuły się wreszcie dowartościowane.Ba wymyślili sobie "wyklętych"a za tym odpowiednio idące profity.
    Dla mnie czas najwyższy powiedzieć prosto w oczy Q-rwie ze jest Q..wa,złodziejowi ze jest złodziej a kanalii ze jego bohaterstwo tak naprawdę wyglądała.
    Bo dla nich "Ojczyzna to nie wielki zbiorowy obowiązek" a dojna krowa która im cwaniakom udaje się doić do swego prywatnego wiadra.Nieustannie i do oporu.
    Jesli będziemy milczeć przegramy.My i następne pokolenia.
    Wiec robię to co robię,wiec pyszczę tam gdzie trzeba pyszczec wiec wyciągam sprawy i sprawki tych co teraz wstali z kolan a za tamto winni wisieć.
    Tak trzymac i nie odpuszczac.To oni powinni się bać a nie my
    A teraz jest jeszczegorzej.Bo to tałatajstwo,mety spoleczne,cwaniaki zerujace na cudzym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Wieśku - mądrze prawisz !!! Tak trzeba - wyjaśniać "od podstaw" - praca organiczna. Myśmy to przeżyli na "własnej skórze" a młodzi znają historie tylko w wersji "IPN"-u i gadzinowej propagandy.Poniżej coś napisałem na ten temat, ale to tak "w kontekście" do felietonu Leszka. Dzisiaj "chodzi" mi po głowie "pucz generalski" pana A.Dudy. Zastanawiam się właśnie - co z tego może wyniknąć i czy wyniknie.

      Usuń
    2. Powiadasz, prawisz ! A ja pisze i gorzko mi w pysku Jak łatwo kanalie z kanalii robią bohaterów i kanalie przejmuja stery rządów a co za tym idzie gaże apanaże i posady a gawiedź klaszcze i wierzy "wstaliśmy z kolan"Plując na Bartoszewskiego czy Grossa.
      A wiem co pisze bo w latach juz pełnej odwilży gdy Tatulo wrócił z "wczasów w Donbasie" wraz z Jego Kolegami byłem przy odkopaniu archiwum AK jednego z Inspektoratów i uczestniczyłem przy ich porządkowaniu i segregowaniu, a zachowały sie jak na papiery nad podziw dobrze.
      A były to dokumenty jednego w Wydziałów Wywiadu i Kontrwywiadu AK wraz z protokołami Sadu Wojskowego AK
      Były tam nazwiska osadzonych i skazanych wraz z uzasadnieniami były tez przechwycone do0nosy na Gestapo a i praca agenturalna dla Gestapo.
      Czytałem i wiem kto i jak donosił i dlaczego.Od ukrytej broni czy odbiornika po nielegalne świniobicie.
      Donosiły nawet kobiety na swoich mężów "bo chodziłna baby" do lub miał kochankę,a obóz mu to z głowy wybije
      Wiem ile i jakie miał kłopoty Wywiad AK z pocztowymi donosami i wiem jak je zwalczał.
      Miałem w rekach a i do dziś mam Pieczęć AK /okrągłą/ z orłem w koronie którą stemplowano wyroki sadowe /tym i smierci/ a i pozostała mi dla równowagi pieczęć z "Gapą" do stemplowanie nielegalnych/legalnych /Kenkart.
      Reszta poszła do muzeów a i rozebrali na pamiątkę sami uczestnicy tego "wykopu"Gdzie i kiedy komu to przekazali dziś nie wiem.
      Młodemu chłopakowi to wystarczyło by nie uwierzyć w tamto i w tamtym ustroju powtarzane "cały naród walczył z Niemcami" a i dzisiejsze "wstawanie z kolan" uznaje za "bałwanienie do kwadratu"
      I rozumiem całkowicie Prof Bartoszewskiego gdy mówił "ze podczas okupacji nie bał się Niemców jak bał się własnych rodaków i wiem tez dlaczego/a to na inne opowiadanie/


      Usuń
  4. Witaj Leszku !!! Napisałeś bardzo dobry felieton i bardzo na czasie, dlatego - jeżeli pozwolisz, kilka drewienek dorzucę. Mam te same "obsesje" - co robić i jak robić, bo jak mi się wydaje, idą co raz trudniejsze czasy. Ten sam "dylemat" trapi moich znajomych i przyjaciół. Dla nich mam zawsze jednaką odpowiedź - bądźmy mrówkami a nawet, co ambitniejsi mogą być "mrówami". Mrówki od zawsze żyją w stadzie i dzięki temu dają skuteczny "odpór" różnym "mrówkojadom". Jedna mrówka to nic - ale jak taki "mrówkojad" wsadzi pysk do mrowiska - zaczyna być ciekawie. Tutaj czasami przypominam moją ulubioną bajkę o mrówce Felci i słoniu. Pisałem o tym kiedyś na Twoim blogu - pamiętasz ??!! Konkluzja z tej "bajki" jest taka - jedna Felcia słonia nie zadusi, ale jak stado mrówek dobierze się słoniowi do "klejnotów" - słoń wieje gdzie pieprz rośnie - głośno rycząc "w trąbę". Ludziska nie tak dawno temu "wyroili" się na ulicę - jak te mrówki z mrowiska, a wszystkie "mrówkojady" pochowały swoje "klejnoty" i dały drapaka - byle dalej od mrówek. Problem tkwi w tym, że "mrówki" mają swoją "królową", która organizuje "opozycję" wobec wrogów mrowiska - mądrze organizuje. U ludzi bywa z tym różnie, czasami więcej trutni-nierobów niż "mrówek robotnic". I to jest nasz "Polski" problem, coś z tym trzeba zrobić. Ktoś musi wytłumaczyć "mrówkom", że wszystkie mają swoje "szczypadełka", trzeba się tylko nauczyć - kiedy ich skutecznie używać. Skutek "murowany".
    Dobrze radzi "Ikka 133" w pierwszym komentarzu do tego felietonu - wszyscy Polacy powinni obowiązkowo przeczytać 100 stronicową książeczkę amerykańskiego historyka Timothy Snydera - "O tyranii.Dwadzieścia lekcji z dwudziestego wieku". Wszyscy powinni wiedzieć jak i kiedy rodzi się tyrania i jak z nią walczyć, bo walczyć trzeba. Każdy młody Polak powinien posiadać ta książeczkę w domu i znać ja na pamięć aby wiedzieć kiedy i jak uruchomić "szczypadełka". Książeczka ma kilka "wątków polskich", bo autor jest "Polonofilem" i ceni Polaków. Napisana jest bardzo przystępnie - nie trzeba być uczonym, aby zrozumieć jej treść. Jest dostępna w internetowych księgarniach za 19,90 zł "z odniesieniem" do domu. Ostatnio wydrukował ja tygodnik "POLITYKA". Także tygodnik "PRZEGLĄD" udostępnia jej internetowa wersję. WARTO PRZECZYTAĆ - warto się czegoś nauczyć. My "starsi wiekiem" wiemy jak rodziły się w XX wieku tyranie i dyktatury - młode "mrówki" nie bardzo. Pocieszające jest tez i to, że każdy tyran i dyktator był urodzonym tchórzem i źle kończył swój żywot. To tyle - na początek edukacji "mrówek".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Wieśku, że zauważyłem pewną osobliwość i to mnie trochę przestraszyło. Może to bowiem oznaczać iż pędzimy do czarnej dziury.
      Osobliwość ta to obserwacja, że duża część społeczeństwa zachowuje się jak psy Pawłowa.
      Jakiś kurdupel wejdzie na drabinkę, krzyknie - patriotyzm, potem do tego doda jeszcze Boga, honor i ojczyznę i już zgromadzona gawiedź dostaje orgazmu.
      Nie zastanawiają się jakie w ustach i głowie kurdupla znaczenie mają te słowa. A spróbuj im tłumaczyć, że patriotyzm ma całkiem inne znaczenie. Jeżeli skończy sie na opluciu, to możesz się cieszyć.
      Są bardzo wyczuleni również na słowa "kłamstwo, prawda". Ale zupełnie nie reagują jak ich idole kłamią i głoszą tylko "swoją prawdę".
      Dzisiaj usłyszałem "nowe rewelacje" w sprawie katastrofy Smoleńskiej.
      Otóż wybuch na skrzydle miał miejsce przed brzozą i brzoza uległa złamaniu za przyczyną odłamków. A jeszcze nie tak dawno słyszeliśmy, że tutka to pancerny samolot i tuzin takich brzóz go nie zatrzyma.Spróbuj zapytać kiedy kłamali. Psy Pawłowa nie mają tego w programie więc rzucają się by zagryźć coś czego nie rozumieją.

      Usuń
    2. Kupaja kupują Niedawno słyszałem w "reżimowej" faceta z tyt profesora, który perorował, ze za wybuch Powstania Warszawskiego odpowiadają Rosjanie bo Radio Moskwa nawoływało Polaków do walki z Niemcami
      I za cholerę nikt już nie pamięta ,iz pierwsze zarządzenie okupanta nakazywało wszystkim zdawać odbiorniki radiowe,pod kara smierci /w razie niewykonania nakazu/.
      Czyli "słyszalność" Moskwy wśród narodu była zerowa a ci nawoływali i nabrali rodaków
      Za kilka, lub kilkanaście lat, kolejny bałwan w kolejna rocznice powie, iz "nawoływali w telewizji lub w internecie"I młodzież to łyknie Jak dziś "jak to w sklepach był sam ocet?" W supermarketach?

      Usuń
  5. Złym wilkiem była od lat lewica, a okazało się, że to jednak prawica i to ta najczarniejsza, wystraszyła wyznawców ...prawicy. Ta niby jaśniejsza prawica PO, ale jednak prawica, robiła też wszystko (wspólnie się tym karmili), aby obrzydzić głos rozsądku zawsze płynący ze strony lewicy. No i mamy co mamy. A będzie jeszcze gorzej, bo "opozycja", zamiast być opozycją, jest ciągle zafascynowana sobą i ideologią neoliberalną, która przegrywa i która doprowadziła do tego dziadostwa. Słupki pisowi ani drgną. A "totalna" ani jednym gestem nie próbuje dotrzeć do tych ludzi. Liczę tylko na to, że kluje się coś nowego, bo ten spontan w obronie sądów, daje takie nadzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Jurku !!! Naszą rzeczywistość po 1989 roku ukształtował JP II i Episkopat - nie było "mocnych" aby się temu przeciwstawić a "suweren" uwierzył, że "od teraz" będzie po Bożemu. Ponad 1.000 lat indoktrynacji katolickiej robi swoje w genach Polaków. Lewica nie miała żadnych szans aby się obstać politycznie, bo zewsząd na nią pluto. No to mamy, to co mamy - pytanie, jak długo ??? Jak długo Polska się obstanie, skłócona ze wszystkimi sąsiadami i sama z sobą. Czarno to widzę, chyba, ze do następnych wyborów "suweren" nieco wytrzeźwieje z tego oszołomstwa.

      Usuń
    2. Sobiepan
      Pięknie pisze o tym Prof Hartman No coz ,co profesorska głowa to profesorska
      "Opuściliśmy prostych ludzi, zostawiliśmy sam na sam z demonami przeszłości, z zabobonem, kołtunem, panem, wójtem i plebanem – to i teraz mamy. Wiejska i małomiasteczkowa Polska, pańszczyźniana i rozbiorowa, katolicka i komusza, siadła nam teraz na karku, batem i butelką wywija, a buciorami w nerki kopie. Wio! Oj, mamy wesele. Mamy tu dzisiaj niezłe Bronowice.
      Dla połowy Polaków liczy się tyko kasa i „porządek”, czyli swojskość. Czyli jakieś ogólne prostactwo i nadęcie, odzwierciedlające ich samopoczucie, łagodzące ich lęki i dające złudzenie, że skoro rządzą tacy sami jak oni, to ich godność jest zabezpieczona. Ta druga, kulturalniejsza połowa narodu stała się zakładniczką tej pierwszej.
      I dobrze nam tak! Myśleliśmy, że wystarczy „iść do miasta”? Iść „na studia”? A babcia niech słucha sobie Rydzyka? A wujek niech sobie chla? A ksiądz niech stawia sobie plebanię na trzy piętra i obściskuje? A śmieci dalej do lasu? I tak dalej
      Myśmy uciekli ze swoich środowisk, zamiast powrócić tam, by wyrównać swoje rachunki – by oddać rodzicom, dziadkom, sąsiadom to, co się im od nas należało: odrobinę wiedzy o świecie. Ale nam się nie chciało. Dlatego to nasza wina, nasza wina."
      "Kaczyński może robić, co chce, i dopóki będzie kasa w chłopskim portfelu, tacy ludzie będą rządzić. Jakże nisko upadliśmy, skoro musimy modlić się o katastrofę gospodarczą, by ratować się z katastrofy politycznej i moralnej narodu…"

      Usuń

    3. Tę i taką rzeczywistość, to udawana wiara kształtuje nam od wieków. To jest nasze nieszczęście. Ale mówienie o tym oburza tych obłudników, bo Polska mesjaszem narodów, bo przedmurzem, bo cud za cudem. I "dzięki takim naukom", jesteśmy chyba najgłupszym narodem na świecie. I jednocześnie najdalej ze wszystkich do zbawienia wiecznego. Nie ucząc się od innych, nie wyciągając żadnych wniosków z przeszłości, wybraliśmy sobie najdzikszy model najdzikszego kapitalizmu. I to z euforią. Racjonalne myślenie zastąpiliśmy już dawno czarami i modłami do kamieni i obrazków. I to jest ta własnie czarna dupa, w której od wieków próbujemy się urządzać. Robią to także ludzie uważający się za światłych. Masakra. Dzisiejsza niby "opozycja" czaruje, powtarzając automatycznie formułki, które absolutnie nie przystają do realiów społecznych i politycznych. To rojenia podobne do sfery religijnej. Do wyborców PiS (ale i do milczących w wyborach), to absolutnie nie dociera i nie dotrze. To tylko pięknie brzmiące hasełka. Mamy wolność posiadania nowego mercedesa, ale co z tego, skoro nikogo z nas nie stać na taki samochód? Dla kogoś, kogo nie stać na bilet do Warszawy, czy jazdę Pendolino, wolność podróżowania w strefie Schengen jest kompletną abstrakcją. Ma w d..., to że przyczynia się do destrukcji UE. I z takiej głupoty wziął się sukces PiS. To nie jest żadna wygrana PiS, tylko gigantyczna przegrana (neo)liberałów. Nic, co stanowi podstawę prawdziwego liberalizmu w sensie społecznym i światopoglądowym, nie zostało w Polsce zrealizowane. Nic. Nie zawracano sobie dupy ideami, tylko urządzano się się w niej z radością. Interesowały ich tylko wolny rynek i wolność wyzysku. To ich jedyne „osiągnięcie”. I mamy dzisiaj owoce tej radosnej "działalności". Ułuda, mrzonki, obłuda, odrzucenie społeczeństwa, żyjąc w nim jednocześnie, to główne przyczyny naszej dzisiejszej sytuacji. A sygnałów aby coś miało się zmienić, nie ma. Nie widać. Ciągłe psioczenie na Kaczyńskiego, nic nie da. A wręcz odwrotnie. Wzmacnia go.
      Wkurzyłem się, więc jadę na ryby. Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Panie Jurku - :-))))))) jak się idzie na ryby, to trzeba "anielskiego spokoju" inaczej wróci Pan o "pustym kiju". Wiem coś na ten temat !
      A co do opozycji - zgadzam się z Panem - kiepska, a nawet bardzo. Może jeszcze inaczej - opozycja nie ma propozycji, jak tą nasza Polskę urządzić - w sposób inny i lepszy, niż czyni to "dobra zmiana". Dlatego opozycja z utęsknieniem czeka na fakt, kiedy to rozdawnictwo pieniędzy budżetowych spowoduje krach gospodarczy. To musi trochę potrwać - początki już widać, mimo, że są skrupulatnie ukrywane. Niech Pan zwróci uwagę na fakt, ze mimo upływu dwóch lat - nie rozpoczęto żadnej żadnej "sztandarowej inwestycji" szumnie zapowiadanej w kampanii wyborczej i na początku tej kadencji. Gdyby było inaczej - orkiestry by grzmiały a kurska telewizja piała. Chwycono się nawet prostackiego sposobu, aby ponownie dokonać "otwarcia zapory wodnej" w Świnnej Porębie - inwestycji realizowanej od prawie 10 lat. Wyszło śmiesznie i żałośnie !!! Tematów ekonomicznych jest sporo do obśmiania, bo tworzyli te plany "ekonomiczni bajkopisarze" na potrzeby kampanii wyborczych. No to teraz trzeba kogoś potrząsnąć za łeb i pokazać, że to bajki dla "suwerennego ludu". Samo się nie zrobi - ktoś to musi skrupulatnie policzyć, aby obśmiać. Już tam dam spokój przekopaniu Mierzei Wiślanej i najnowszemu portowi "morskiemu" w Elblągu, bo to jest "kupa liczenia", ale mógł by ktoś policzyć po ile będzie "amerykański gaz skroplony" z gazoportu w Świnoujściu. Pierwszy statek - gazowiec już przypłynął, niepokojąco długo trwa jego "rozładowanie" - dlaczego ??? A po ile będzie ten gaz i dla kogo ???? Wszyscy milczą - jak zaklęci. Albo - inny temat. Cała Polska grzmi o bestialskim wycinaniu Puszczy Białowieskiej, nawet w Brukseli grają larum, a wycinka trwa nadal. Wycięto już setki tysięcy metrów sześciennych drewna i to DREWNA TARTACZNEGO a nie na opał. Czy ktoś - np.OPOZYCJA - rejestruje, ile tej wycinki jest, gdzie to drewno jest wywożone, kto to kupuje i za jakie pieniądze i NAJWAŻNIEJSZE -
      GDZIE JEST TA KASA. To są setki milionów złotych - kto i na co je wydaje ??? Mógł bym tak dalej pisać - ja emeryt-senior, ale zapytam przekornie - a co robicie WY MŁODZI ??? Proszę - tego co piszę - nie brać personalnie do siebie - ja tak sobie piszę "w ogólności" do młodych Polaków. Gdybyście jednak skrzyknęli się do roboty - to kto wie, może i ja stare kości ruszę - "w kupie raźniej", jak mawiał pan Zagłoba. Jak Pan myśli - Panie Jurku - da się to ruszyć czy nadal będziemy mieli kabaret pt."Koń Polski".

      Usuń
    5. O obłudzie już pisałem nieraz. Piszę z komórki, a nie jest to fajne. Dołączam więc tylko suchy link,do chyba jednak zdroworozsądkowej oceny sytuacji. https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=656921051165318&id=121066958084066 Nie ważne kto, ważne co mówi.

      Usuń
    6. Jurek - ha..haa... aleś sobie wynalazł "lewicowca" - Piotr Ikonowicz....haa...haa...haaaaa !

      Usuń
    7. W nim jednym jest więcej lewicowca, niż w całej PO liberałów. Przewidziałem taką reakcję (nie jest to trudne) i dlatego napisałem wyżej, że "nie ważne kto...., ale co mówi. Ale Ty już tego nie ogarnąłeś.

      Usuń
    8. Jurek - wybacz, że obśmiałem, ale to było ponad moje siły ! Ważnym jest też, kto i co mówi. Kaczyński np. od 7 lat twierdzi, że jest co raz bliżej "prawdy" - wierzysz mu ??? Z Ikonowiczem jest zupełnie podobnie - mówi bo mówi, ale "wyznawców" nie znalazł.

      Usuń
  6. Wieśku ! O przyczynach wywołania Powstania Warszawskiego - od kilku lat mówi się tak jak o przyczynach katastrofy smoleńskiej. Co roku nowe "teorie" i "historyczne przyczyny" - jedna dziwaczniejsza od drugiej, byle tylko ukryć głupotę tych "generałów" AK, którzy podjęli ostateczne decyzje w tej sprawie. Klęski powstania winni zaś są wszyscy - tylko nie oni. Powstanie nie było "spontanicznym" buntem ludności Warszawy, tylko działaniem podjętym na rozkaz gen.Bora - Komorowskiego i bez pytania kogokolwiek o zgodę na ten desperacki czyn. Wiadomo też dzisiaj, kto personalnie namawiał gen.Bora - Komorowskiego do tej decyzji. Najbardziej zaś dramatycznym faktem jest to, że decyzja ta została podjęta w przeciągu ostatnich 10-ciu dni lipca 1944 roku - ze strachu, że do Warszawy wejdą Rosjanie - jako jej wyzwoliciele, co nie mieściło się w "głowiźnie" owych "generałów". Dlatego w Powstaniu zginęło "per saldo" ponad 200 tysięcy Warszawiaków i tylko około 1.800 Niemców a Warszawa legła w gruzach. To są fakty i w żaden sposób nie da się ich zmienić.Dlaczego ostatnie 10 dni lipca 1944 roku wpłynęły tak rażąco na "generałów" z dowództwa AK ???
    - w lipcu 1944 roku ruszyła rosyjska ofensywa "na Zachód" z nad Buga - wyzwolono spod okupacji pierwsze tereny Polski (w granicach ustalonych uprzednio w Teheranie i Jałcie przez Roosevelta, Churchilla i Stalina).
    - 20 i 22 lipca 1944 roku ogłoszono w Chełmie i Lublinie Manifest Lipcowy PKWN - głoszący jaka ma być Polska, po zakończeniu wojny.
    - 20 lipca 1944 roku Claus von Stauffenberg - pułkownik Wehrmachtu, dokonał nieudanego zamachu na Hitlera w Gierłoży pod Kętrzynem w słynnym "Wolfschanze" - "Wilczym Szańcu" Hitlera. "Generałowie" i "stratedzy" z AK liczyli, że po tym zamachu Wermacht się rozsypie a Niemcy całymi stadami pójdą dobrowolnie do niewoli.
    - Leopold Okulicki - wysłannik Londynu - zapewniał, że "gdyby co", to w Warszawie wyląduje Brygada Spadochronowa gen.Sosabowskiego i rozgromi resztki Niemców.
    - 28 i 29 lipca 1944 roku wywiad AK doniósł gen. Borowi - Komorowskiemu, że od strony Radzymina i Otwocka słychać już "kanonadę artyleryjską" - pewnikiem "Ruscy" ruszyli już na Warszawę - Powstanie czas zacząć.
    - Na dzień przed Powstaniem - "widziano" podobno "Ruskie" czołgi na przedpolach Pragi - co okazało się bujdą.
    Mógł bym tu przytaczać cały szereg logicznych wywodów, dlaczego nikt i nigdy nie powinien był podejmować decyzji o wywołaniu tego Powstania, ale po co ??? Życia nikomu nie przywrócę.
    Jak chcesz pogłębić swoja wiedzę - jak Wolna Polska - "wyzwolona" spod okupacji sowieckiej, obchodzi się z ostatnimi żyjącymi jeszcze Powstańcami Warszawskimi - jak ich "hojnie nagradza" - przeczytaj sobie artykuł Krzysztofa Różyckiego - w ostatnim numerze tygodnika "Angora" str.12 i 13 pod tytułem "Bohaterowie są zmęczeni". Sam nie wiem, czy najpierw kląć a po tym płakać - czy odwrotnie. W tejże "Angorze" opublikowane jest "posłanie" do "Wielce Szanownej Pani Prezydent i miłościwie nam panującego Pana Prezydenta" - napisane przez prof.Leszka Żukowskiego - "Antka" - prezesa Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy AK. Też nie wiem, czy najpierw płakać a po tym kląć - czy odwrotnie !!! Ale taka jest Polska i Polacy - przynajmniej niektórzy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uśmiecham się na to co piszesz, bo ja powinienem śpiewać za Baczyńskim
    "Jeno wyjmij mi z tych oczu
    szkło bolesne - obraz dni,
    które czaszki białe toczy
    przez płonące łąki krwi.
    Jeno odmień czas kaleki,
    zakryj groby płaszczem rzeki,
    zetrzyj z włosów pył bitewny,
    tych lat gniewnych
    czarny pył."
    Bo ja to zamordowane miasto widziałem jako 7 letnie dziecko.
    Mamunia po prostu taszczyła mnie przez cała Polskę, w poszukiwaniu Ojca którego zatrzymała "Smiersz"
    "Taszczyła"bo nie miala mnie z kim zostawić a i może dla bezpieczeństwa?
    Wiec "pojechaliśmy" do Warszawy w styczniu 1946 by szukać Ojca bo w Rembertowie jest obóz dla "tych z AK"
    Wartownik nakazał spier.....bo my tych z AK nie przetrzymujemy,a niech pani spyta oficera który właśnie idzie.
    Rzeczony cos warknął kazał czekać Po dłuższej chwili wyszedł i powiedział "takiego tu nie ma"
    A Tatulo wtedy już fedrował w Donbasie,jako "internowany bez prawa korespondencji"
    Całe szczęście bo to nie tylko uratowało mu życie ale gdyby Mamunia wiedziała to by i mnie do tego Donbasu
    "taszczyła"
    Wiec widziałem i zwalona Kolumnę Zygmunta,postrzelany pomnik Kopernika i gruzy gruzy dla mnie dziecka niebotyczne a niektóre woniejące jeszcze trupim zapachem Choć zima była.
    Jesli chcesz znać kulisy wybuchu powstania warto zakupić książki wspomnieniowe a w szczególności
    "Marek Celt, Z Retingerem do Warszawy i z powrotem. Raport z Podziemia 1944, Łomianki 2006"
    Gdy Retingera wpierw chciano wydać Gestapo a potem truto bo sprzeciwiał się wybuchowi powstania.
    Akurat książek Celta ps Kciuk mam sporo albowiem był to przyjaciel mojego Teścia i miałem ta przyjemność zetknąć sie z Nim osobiscie w Wiedniu.
    Obaj "cichociemni" wiec było co słuchać i na wiele spraw spojrzeć w sposób odległy od wtedy a i dziś "oficjalnej propagandowej wersji"
    PS Teraz w internetowej księgarni znajdziesz wszystko a i doniosą w zębach do domu
    Polecam na dokładkę za jedyne 39,90 zł książkę Piątka "Macierewicz i jego tajemnice" co prawda ciężka w czytaniu i pełna faktów.
    Pozdrawiam cieplutko i pytam o plony z działki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku - ja pierwszy raz widziałem Warszawę w maju 1948 roku - byłem na wycieczce szkolnej. To była "nagroda" dla naszej drużyny harcerskiej, za zbiórkę i "oklupywanie" cegieł na odbudowę Warszawy, w pewnym miasteczku na Ziemiach Odzyskanych, gdzie osiedlili się moi Rodzice - po wojnie. Tamte ruiny, rozbierane były na odbudowę ruin warszawskich.Widziałem też ruiny Wrocławia i Gorzowa Wielkopolskiego. Mam jeszcze kilka sfatygowanych fotografii z tamtych czasów. Szkoda gadać !!!
      Każdy z nas, z "naszego rocznika" - ma swój bagaż wspomnień i bagaż cierpień. Dlatego - od tamtych czasów zawsze mówię - nigdy więcej wojny i żadnej wojny - NIGDY !!!! Zostawmy te ponure wspomnienia, po raz pierwszy od 72 lat młode pokolenia Polaków żyją w pokoju i spokoju - oby tak dalej.
      Pytasz o plony z działki - nie są zbyt imponujące, bo jest sucho - ale są i w dodatku "ekologicznie wyhodowane" - to zupełnie inaczej smakuje niż te "kupne". Z grzybami też na razie "bryndza" - znajduje się po kilka sztuk - wystarczy na obiad, czy kolację, ale o suszeniu lub marynowaniu nie ma mowy. Na "otarcie łez" pozostały ryby - te biorą po japońsku czyli "jako-tako", ale w sumie nie jest najgorzej. O pustym haku nie wracam do chaty.
      Na wsi wrze, bo weszło w życie nowe prawo wodne i chłopi będą musieli płacić podatek za pobór wody z własnej studni. Obok tego wprowadzono jakieś tam opłaty za "składowanie obornika" i od "szamb". Szczegółów jeszcze nie znam, bo ostatnimi czasy uważnie "studiuję" lenistwo. Muszę Ci powiedzieć, że ten co wymyślił lenistwo - wcale taki głupi nie był. Jak masz wszystko "oporządzone" - miło jest poleniuchować i posłuchać jak drzewa rosną - zwłaszcza nad wodą. Ot i tyle z "wiejskiego życia". Za to w mieście mam sukces niebywały. Na własnym balkonie posadziłem w wielgachnej donicy 2 krzaki pomidorów - rosną "jak głupie" - prawie codziennie zrywam sobie dorodnego czerwonego pomidorka - wygrzanego na słoneczku + trochę szczypiorku i już mam sałatkę do twarożku ze śmietanką.Memsahib na początku okropnie na mnie "pyskowała", ale teraz zmieniła zdanie i sama "podjada". Z kobietami to tak już jest - muszą się nagadać !!!! Heja !!!

      Usuń
    2. Leszku !!! :-))))) Wprawdzie w felietonie napomknąłeś tylko w jednym zdaniu o "długopisie", ale może warto by jednak podyskutować o "buncie Adriana" (jak to ładnie brzmi !!!), bo sytuacja na tym odcinku staje się co raz bardziej "dynamiczna". Po zawetowaniu dwóch ustaw - sądziłem - tak jak kilku znanych analityków, a może pod ich wpływem, że pan A.Duda zrobił "ustawkę" z Panemkaczyńskim, aby trochę uspokoić nastroje. Wszystko za tym przemawiało, bo niezawetowanie trzeciej ustawy "sądowniczej", daje panu "Zbyniowi" wolną rękę w powoływaniu i odwoływaniu prezesów wszystkich sądów rejonowych i okręgowych - czyli można robić spokojnie zamach na trzecią władzę - większość spraw sądowych toczy się właśnie przed takimi sądami. Aliści - po prezydenckim "vecie", sprawa zaczęła mocno iskrzyć w "obozie dobrej zmiany" - pan.A.Duda i pani B.Szydłowa - tego samego dnia i prawie o tej samej godzinie wygłosili "orędzia", które dostarczyły prochu do dalszej medialnej kanonady. Panu "Zbyniowi" wybiły bezpieczniki i zaczął podskakiwać razem ze swoim sławnym już wiceministrem. Padały co raz mocniejsze słowa i wzajemne oskarżenia a nawet pan Suski zagroził, że będzie kandydował na prezydenta w II kadencji - jeżeli Adrian się nie "wycofnie" z wetowania.Oliwy do ognia dolał jeszcze sam Pankaczyński w telewizorni ojca z Torunia pomrukując groźbami. Wydawało się, że "bunt Adriana" na tym się skończy - tymczasem.....tymczasem wojna rozgorzała na całego - "Zwierzchnik sił zbrojnych" odmówił nominacji generalskich "wybrańcom" pana Antoniego. Tego jeszcze nigdy nie było - nawet w czasach PRL-u. Sprawa jest niezmiernie poważna, nie tylko w skali krajowej, ale także w NATO. Odmowa awansu dla 45 kandydatów na "gienerałów" ministra wojny, to niemal jak rozpoczęcie działań wojennych.Skandal jest OLBRZYMI - zatem coś "pękło" w duszy Adriana, że podjął taką decyzję. Najśmieszniejsze jest w tym to, że nawet sam Pankaczyński został posłany do narożnika - nic bowiem nie może zrobić panu A.Dudzie - ani go odwołać, ani unieważnić jego decyzje, ani obejść je bokiem. Nokaut jest absolutny, a pan A.Duda może powiedzieć Panukaczyńskiemu.....heeee....heeee.....heeeee i co mi zrobicie. Zaś najważniejszym jest w tej sytuacji fakt, że rozsypało się "samodzierżawie" Panakaczyńskiego i jego "niczym nie ograniczona" władza. Okazuje się, że "król jest nagi". To jest "równia pochyła" dla "dyktatury". Może się mylę - dlatego temat poddaję pod dyskusję CO WY O TYM SĄDZICIE ???

      Usuń
  8. Szanowny Sobiepanie,rzeczywiście temat jest ciekawy,ale jeszcze poczekajmy,jeszcze się nie spieszmy.
    Po długim "łykendzie" sprawy bardziej będą jaśniejsze.
    Pozdrawiam,kocica,MK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocico.MK - po długim "łyk - endzie" wszyscy będą ździebko rozdrażnieni - jest duszno i upalnie - nawet piwa nie idzie się napić, bo grozi to zawałem lub utonięciem. To co to za "łyk - end" ?? A już grilla rozpalać - czyste samobójstwo. Polak jak głodny - to zły. Zastanawiam się właśnie nad slowami Panakaczyńskiego wywrzeszczane w Sejmie - tymi o mordach opozycji. Wynika, ze mamy już "Królestwo Mordoru" - czy jak to się tam nazywa w słynnej opowieści. Też pozdrawiam milutko !!!

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>