niedziela, 31 lipca 2016

FRANCISZEK W POLSCE











Czym żyje Polska?


     Nie będzie przesadą jeżeli napiszę, że ponad tydzień Polska żyje wizyta papieża na ŚDM. Nawet jeżeli wielu z nas odczuwa już pewien przesyt - to nie z powodu nauczania Franciszka, lecz z powodu mediów, które bez wysiłku mogą tą wizyta zapychać całą ramówkę.


     Czy dla większości Polaków - a szczególnie dla polityków rządzącej partii - jest to na prawdę NAUCZANIE, czy tylko wymiana "poglądów"? Już wiemy, że w sprawie uchodźców nasi "prawi i sprawiedliwi" politycy mają inny pogląd niż papież. A przynajmniej lepiej wiedzą co Franciszek chciał powiedzieć.

     Jednak zostawmy na chwilę polityków. Mają swoje pięć minut, mogą do woli świecić światłem odbitym.




     Interesują mnie przeżywający orgazm "prawdziwi polacy-katolicy". Co oni zrozumieli ze ŚDM, z nauczania papieża? Obawiam się, że nic. Ten rodzaj ludzi bowiem słyszy tylko to co chce usłyszeć i rozumie tylko tak jak chce rozumieć. Oto drobny przykład: na FB znalazłem takiego MEMa. Zamieścił go jeden z fejsbukowiczów, którego do tej pory uważałem za człowieka normalnego.




     Tym jednym aktem udowodnił, że nie ma pojęcia co to jest demokracja. Wzbudził też moje wątpliwości co do zrozumienia religijności. Jednym słowem - kieruje się mądrością Kalego. Jeśli kościół nam coś zabiera (np. in vitro, handel w niedzielę) to dobry uczynek, zgodny z jego pojęciem demokracji. Natomiast jeżeli kościołowi zabronić czegokolwiek (np. krzyży w sejmie i urzędach państwowych) to jest to zły uczynek, sprzeczny z zasadami jego demokracji.

     Podobne zdziwienie mogłoby towarzyszyć młodej muzułmance urodzonej i wychowanej we Francji po przyjeździe do np. Syrii, Iranu itp. "To u was można nosić czador i burkę". Oczywiście, gdyż w krajach tych kwitnie demokracja. W przeciwieństwie do Francji!!

     Drogi kolego z FB. Jeżeli w Polsce, w sposób całkowicie demokratyczny (włącznie z referendum) ustalonoby, że publiczne obnoszenie się z symbolami religijnymi prowokuje działanie prześladowcze - i dlatego zakazuje się takich działań, nie byłoby to przejawem braku demokracji. Co najwyżej mogłoby być przejawem braku zdrowego rozsądku. Takim samym przejawem braku zdrowego rozsądku jest utożsamianie braku represji za krzyżyki z demokracją.

     Powróćmy jednak do samych krzyżyków. Do czego potrzebne jest ich ostentacyjne noszenie na widoku? Ja urodziłem się w rodzinie bardzo religijnej. Od małego dziecka nosiłem na szyi krzyżyk. Ale Babcia zawsze wkładała go pod koszulę. On miał być bliżej serca. W żadnym przypadku nie powinien sprawiać wrażenia biżuterii. Ponadto Dziadek własnym postępowaniem (należał do jakiegoś świeckiego zakonu) codziennie uświadamiał mi, że wiara to sprawa osobista a nawet intymna. Natomiast dawanie świadectwa wiary światu ma polegać na postępowaniu zgodnie ewangelią. Jasne - w naszej rodzinie nie było demokracji. Była hierarchia - młodsi-głupsi musieli słuchać starszych-mądrzejszych.

     Przyznam się, że z wielkim zażenowaniem czytam o "nawróceniach" różnych celebrytów - ze świata szołbiznesu, sportu czy kultury. Odkrywam bowiem, że nagłej "łaski nawrócenia" doznają osoby, których gwiazdy zaczynają blednąć, wręcz gasnąć.

     I ciśnie się na usta pytanie - co w tej materii zmieni wizyta Franciszka i jego nauczanie? Nic, kompletnie nic. Będzie tak samo jak z "pokoleniem JPII". Co najwyżej zbliżymy się o parę kroków do państwa wyznaniowego.

     I to wbrew słowom papieża - "Państwa powinny być świeckie, te wyznaniowe kończą źle."






8 komentarzy:

  1. Ja też z wielkim zażenowaniem czytam i słucham o "nawróceniach" celebrytów, głównie z show biznesu. jednym z powodów, tak jak napisałeś Leszku jest ponowne zabłyśnięcie i pojawienie się na czołówkach medialnych przekazów, z drugiej, jakiś wypadek, choroba, czy zakręt życiowy. Nie mam im za złe owego nawrócenia - niech się nawracają, ale ogłaszanie tego całemu światu i zapewnianie o swojej "człowieczej lepszości" dzięki nawróceniu uważam za zwykły "piar". Wiem, wiem, chcą "nieść ewangelię", ale "niosą" czynem, a nie opowiadaniem, bo gadanie jest puste - jak to określił papież Franciszek.

    Będą teraz się asić Franciszkiem nasi rządzący, aż do zarzygania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałem wypowiedź Pazury, który opowiada jak to nawrócił się po wypadku. Przeżył i uważa to za dowód istnienia Boga. Nie wyjaśnił dowodem na co jest śmierć w tym samym wypadku innej osoby. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórzę za Klaterkiem:
      That is the question!

      Usuń
  3. Męska bigoteria, Leszku, jest dla mnie bardziej ohydna niż niepohamowana żądza pieniądza! Choć za pieniądze można przynajmniej pójść na dziwki, a przed jakimi demonami może obronić demonstracyjnie eksponowany krzyżyk z 24 karatowego złota?!!!
    That is the question!
    pozdrawiam i niezmiennie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  4. A "naszego ukochanego ojca świętego" słuchali? Nie sądzę.
    Bili brawo, traktowali jak show, śpiewali i wznosili okrzyki "zostań z nami". I nikt nie słuchał jego słów, że nie wspomnę o ich przemyśleniu i postępowaniu zgodnie z nimi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. No to i w tym wypadku myślimy podobnie, co z reszta i u siebie napisałam, tyle że nie o celebrytach a o księdzach i ich parafianach
    Gimi****

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>