wtorek, 26 sierpnia 2014

Nie kocham Angeli !.

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta






Moja miłość do Angeli Merkel się zakończyła.

Pani Kanclerz pozwala sobie wyskakiwać przed szereg i zapomina, że Niemcy są członkiem Unii Europejskiej i do rozmów z kimkolwiek to i tym bardziej z Rosją musi mieć od niej upoważnienie. Zdaje się że kanclerz Niemiec zapomniała, że siła Unii tkwi w całej UE a nie w najlepszej gospodarce jednego kraju.


Nie podoba mi się także treść prowadzonych rozmów i nawoływań pod przewodnich hasłem – Trzeba przerwać walki i siadać do stołu rokowań. To są warunki najgorsze z możliwych. Realizacja tego hasła spowoduje petryfikację stanu terytorialnego i politycznego. Ukraina zostanie ograna o kolejny kawał swojej ziemi. Najpierw trzeba wywalić obcych z Ukrainy, pokonać terrorystów i potem siadać do stołu z przedstawicielami tamtejszej autochtonicznej ludności.

Czy historia lubi się powtarzać ?.

Może nie ale pamiętam takie ustawienie w Europie: Rosja z Niemcami się dogaduje, Francuzi – trzęsidupy a Anglicy buńczuczni werbalnie.

Jedynym szefem państwa do samodzielnej rozmowy z Rosjanami jest Barack Obama jako prezydent największego mocarstwa światowego ale i on nas zapewnił, „że nic o nas bez nas”.

             Pani Merkel tej zasady nie przestrzega ale jak coś pójdzie nie tak to, powiem brutalnie ........My z rusko-ukraińskim gównem zostaniemy na wschodnich granicach /i nie mam wątpliwości, że p. Merkel znów będzie dzwoniła, jeździła, monitowała itd. itd. itd ze wszystkich swoich sił/.

Konstatacja – Polska jako bezpośredni sąsiad Ukrainy i Rosji a będąca wschodnią granicą UE musi mieć wpływ na politykę wschodnią UE.

Zdjęcia;
musafiri.casajurnalistului.ro/patasti/
demotywatory.pl



25 komentarzy:

  1. ereglo
    Mogę się założyć, ze byłeś niegdyś w PZPR. Bo tylko byłe komuchy usiłują dziś zapomnieć o tym, ze lizały d... sowietom, demonstracyjnie nienawidząc Rosji (także najpewniej za to, że to ona w znacznym stopniu obaliła komunizm) i włażąc w d... Amerykanom. Komunista, bowiem, to nie idea lecz mentalność, polegająca na tym, że trzeba ślepo służyć jakiemuś Wielkiemu Bratu licząc, że w zamian nas obroni. Wczoraj to był Breżniew dziś - Obama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne - byłem tez SB-ekiem, TW o ksywie "Opolski" i Żydem. Codziennie sie modlę - "Komuno wróć"

      Usuń
    2. @ereglo

      "Wczoraj to był Breżniew dziś - Obama."

      A jutro błogosławiony Lech Kaczyński.

      Usuń
  2. Pani Merkel nie kochałem przesadnie nigdy, a to ze względu na jej bezwzględność w dokopywaniu polskiej energetyce. Na dowód podaję link do swojej notki z 15 marca 2011 na ten temat:
    http://baluwolanda.blog.onet.pl/2011/03/15/ubogi-traci-dwa-razy/
    Tak się składa, że energetyka jest sprawą strategiczną, toczone są z jej powodu wojny (tak, takie zbrojne z użyciem całego arsenału), atak na elektrownie jest zawsze jedną z podstaw współczesnych wojen. Angela zaś widzi nie tyle nawet, czubek niemieckiego nosa, co czubek własnego, politycznego nosa, bo jej posunięcia są czysto populistyczne i są zwykłym oczkiem puszczonym niezwykle silnej w Niemczech partii zielonych, a raczej jej elektoratowi, który już nie kuma, że nie ma perpetuum mobile i jeśli przestaje się pobierać energię z jednego źródła, potrzeba źródła innego.

    OdpowiedzUsuń
  3. I tak dostaniemy w dupę. Bowiem zamiast robić wszystko z uporem i nieustannie, by UE faktycznie stała się Unią, my - "naród polski" - oddajemy się do zatracenia ulubionemu przez wszystkich "patriotów" sportowi - tropieniu komuchów.

    No to sobie ulżyłem. Teraz już na spokojnie - na szczęście robi to tylko margines i społeczny i umysłowy. Wystarczająco jedna mocne poparcie mają wśród niektórych (zgadnijcie jakich?) polityków, by zaszkodzić polskim interesom w imię własnej chorej wizji dziejowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież my zawsze dostajemy w dupę. Prawdę mówiąc - często sami się o to prosimy...

      Usuń
  4. Niekochanie Angeli jest podobne do jedzenia jabłek. Skoro upycham antonówki w słoiki to i do niekochania się przyłączę. Cóż nam innego pozostało?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja (na szczęście i nikt mi tym gęby zatkać nie może - na dowód moje liczne teksty, które można przejrzeć, do dupy Amerykanom nigdy nie wchodziłem, a nawet atakowałem ich politykę zagraniczną. Bardzo często. Ale w tym przypadku Piotr ma rację - jedynym realnym (oprócz Unii, która "ma urlop") partnerem do rozmów z Rosją są dziś Stany Zjednoczone. I Unia, ale jak wspomniałem, ta "wypoczywa". I nie chodzi o żadną tam imperialność i inne pierdoły, ale o potencjał militarny i gospodarczy. A Merkel..., jak kiedyś Sarkozy, dba o niemieckie interesy i to na bezczelnego.
    Dzisiejszą ustawkę w Miński, Putina i Poroszenki uważam za haniebną dla tego ostatniego i dla całej Ukrainy. Tylko Merkel mogła wpaść na tak haniebny pomysł. Pakt Ribbentrop-Mołotow przypomniał mi się od razu kiedy tylko Merkel na to wpadła. Nie rozumiem jak można kata, który nie przestrzega żadnych zasad umawiać na spotkanie z ofiarą. Chyba tylko po to, żeby kat go publicznie upokorzył, co zresztą się stało (Putin słowem nie wspomniał o działaniach wojennych na wschodzie, tylko plótł o gospodarce. To jest najwspanialcza, jaką Putin mógł sobie wymarzyć, pr-owska rzecz, którą Merkel podała mu na tacy. Rosjanie przed telewizorami będą mdleć z zachwytu i szczytować z rozkoszy i dumy.
    A co do autochtonów Piotrze... Nie są to autochtoni w naszym (przynajmniej w moim) rozumieniu tego słowa. Oni są tam drugim, a część trzecim pokoleniem Rosjan. Nie przybyli tam, tak jak "my" na ziemie zachodnie, bo ukradli nam nasze państwo a "my" chcieliśmy do Polski, ale przyszli na ochotnika. Wielki głód, który Ukraińcom zafundował baćka Stalin, lat 20. i 30. zabił 10 mln Ukraińców wschodnich, zrobiło się dużo miejsca, ugorów i pracy w tworzonym przemyśle, więc na wezwanie Stalina ruszyli na wschód, na nowe ziemie, po nowe życie, budować potęgę Związku Radzieckiego (a raczej Matuszki Rasii). Tak więc ich autochtonizm jest dla mnie wielce dyskusyjny. Ja czuję się Ślązakiem, ale jestem tu pierwszym pokoleniem urodzonych z repatrianów. W życiu nie odważyłbym się nazwać autochtonem, w życiu też autochtonowi, Ślązakowi w ogóle nie odważyłbym się powiedzieć: "won z mojej ziemi", tak jak to krzyczą dziś mieszkańcy Donbasu, czy Ługańska.

    I kamyczek do Ereglo. Czytając niewiarygodną ilość proputinowskich komentarzy w internecie nie mogę wyjść z podziwu, skąd wzięła się taka postawa tych ludzi. Rozumiem rzeź wołyńską i o niej pamiętam (zawsze gdy piszę Ukrainie podkreślam, że Ukraińców nie lubię i im nie ufam. Ale też zaznaczam, ze każde państwo, Ukraina również, ma prawo do ochrony swoich granic), i ci ludzie tę kwestię najczęściej podnoszą. Zupełnie nie podnoszą jednak kwestii Zaborów (powstań listopadowego i styczniowego zsyłek z tym związanych), Katynia, gułagów, czy 55-lrtniej podległości Polski Sowietom. Zapomnieli kurwa, jak kamień w wodę przepadło - dziura w mózgu. A dlaczego? Aaaa bo Tusk "załatwił", ze nasi rolnicy nie sprzedadzą kilku tysięcy ton jabłek. To jest po prostu niesamowite, ta świnia specjalnie zdenerwowała Putina, żeby naszych rolników z torbami puścić. Jakby Kaczyński był, to kupowałby Putin te jabłka w podskokach, z pocałowaniem ręki, a granicy to w ogóle Ukraińskiej by nie przekroczył, a nawet na 100 km by się do nie nie zbliżył żaden czołg, czy samolot. Zapomnieli, że Putin nakłada sankcje kiedy mu się to rzewnie podoba, tak jak to miało miejsce w 2005.

    Innymi słowy - jak przyjdzie Putin po Białystok, bo będzie miał taki kaprys, to mu go oddajcie Ereglo, no bo jak nie dacie, to się wkurzy i nie tylko jabłek nie kupi, ale i swoich ludzi nie wpuści do Bartoszyc na zakupy. Przyjdzie umierać po prostu - kryzys tysiąclecia przez tego Putina.
    Ludzie, puknijcie się w łeb. Od niesprzedania części owoców w jednym sezonie nikt jeszcze nie umarł, zdarzały się większe tragedie, np. susze, czy mrozy. Ale czego się nie robi, żeby tylko dokopać rządzącym, nawet Putinowi można peany śpiewać, o przecież cel uświęca środki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się obiema rekami Andy. Najpierw bowiem trzeba dokładnie poznać fakty historyczne, w tym kiedy i w jaki sposób Rosjanie się tam osiedlili. To, że Ukraińcy są młodszym od nas narodem, a państwowość uzyskali całkiem niedawno, też nie ich wina. Rzeź wołyńska pozostaje faktem, ale to nie znaczy, że wszyscy Ukraińcy (do dziesiątego pokolenia), mają za nią odpowiadać. Jakoś Niemcom potrafiliśmy wybaczyć, czy to zabory, czy zbrodnie faszyzmu. Rosjanom, ani zaborów, ani zbrodni stalinizmu, jakoś nie umiemy. A już Ukraińcom, to zupełnie niczego. Czyżbyśmy chcieli w ten sposób zagłuszyć własne winy? Wszak to nasi "panowie szlachta", tysiące istnień ludzkich na tych terenach mają na sumieniu. Zważywszy miłość naszych "patriotów" do "żołnierzy wyklętych", nie dziwmy się, że Ukraińcy gloryfikują żołnierzy UPA. Nawet w polityce, znajomość faktów historycznych i obiektywizm, są potrzebne. Właśnie po to by konfliktom i wojnom zapobiegać, a w ostateczności je jak najszybciej wyciszać.
      Pomyślności.

      Usuń
  6. Zapomniałem uprzedzić, na wszelki wypadek, nigdy nie należałem do PZPR, a jak chodziłem do podstawówki, to należałem do TPPR, bo nikt dzieciaków o zgodę nie pytał i należała cała szkoła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, mnie też do TPPR zapisali nie pytając o zgodę.:-)))))))))))))
      Pomyślności.

      Usuń
    2. Andy, Ikko !.
      Dziekuję za komentarze tym bardziej, iż mogę się z nimi zgodzić. Właściwie wszyscy komentujący wiedzą, że ułożenie stosunków Polska - Ukraina jest przed nami i brak mi wyobraźni jak to można zrobić. Czy sie to podoba ukraińcom czy nie to zachodnia ich część top nasze rubieże które utraciliśmy bez naszej winy. Wiedza mi mówi, że jeżeli pomiędzy dwa "skoligacone" historycznie narody wchodzą Niemcy to nie mam do tego zaufania.
      Teraz może się podłożę ale zastanawiam się czy dla polskiej racji stanu nie byłoby pozytywne podzielenie Ukrainy na część europejską i "dzikie pola" ???.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Dla polskiej, mądrze rozumianej, racji stanu taki podział (także zagarnięcie Krymu), wcale nie byłby dobry Piotrze. Z kilku powodów, w tym złamanie przez "separatystów" (świadomie w cudzysłowie), norm i zasad prawa międzynarodowego, z trudem przez wieki, a szczególnie ostatnie dziesięciolecia, wypracowanych. To niebezpieczny precedens i gdyby przyjąć zasady prawa anglosaskiego (zatwierdzony precedens tworzy nowe prawo), to szybko mielibyśmy chaos i kolejne wojny na całym świecie.
      Co zaś do tych niby naszych wschodnich rubieży, to też kwestia interpretacji. Jesteś pewien, że nie byliśmy tam raczej swego rodzaju okupantem? Czy to nie Litwa te tereny podbiła, a my przejęliśmy je wchodząc z nią w kolejne unie? Jak to było gdy odradzało się po I wojnie nasze państwo, a naród ukraiński nie zdołał jeszcze stworzyć własnego? Co z prawem narodów do samostanowienia, tak dumnie podnoszonym na sztandary, w XIX i pierwszej połowie XX wieku? Tylko proszę mi nie wmawiać, że Ukraińcy to nie naród, tylko jakaś przypadkowa zbieranina (takie teorie też już na forach czytałam). Polacy też byli onegdaj tylko zbieraniną, a jedynie kolejne trudne doświadczenia dziejowe, skonsolidowały nas w naród. Różnica polega jedynie na tym, że nam udało się o te parę wieków wcześniej przejść proces powstawania świadomości narodowej.
      Pomyślności.

      Usuń
    4. Ikko133 - masz racje 100 % teoretycznie jednak świat się zmienia i dziś opowiadanie o zasadach prawa anglosaskiego może być uznane za ple-ple-ple-ple bo prawa jakiekolwiek ma się za nic. Liczy się przemoc i siła i kto jej ma więcej ten jest górą. religie są "do rany przyłóż", prawa szanują jednostkę jak i mniejszości, moralność króluje na świecie ple-ple-ple-ple.
      Przykłady, religia miłująca drugiego człowieka poprzez jego przedstawiciela ścina głowe dziennikarzowi, kraj miłujący nade wszystko pokój poprzez jego przedstawiciela mówi że na ukrainie nie ma żadnych jego wojsk, itd, itd, itd.
      Wyobrażasz sobie, że pradziadek pewnego polityka napisał by ponownie powieść o Stasiu i Nel kreśląc autochtonów w taki sposób jak dziś ich widzimy. Czy Alibaba to nie ówczesny Osama a sezam otworzyłoby się bombą ?. Murzynek Bambo w Afryce............... przepraszam, już nie murzynek ?!.
      W 1410 r. Książę Witold był na tyle odważny, że wygrał bo Jagielło juz wiał ze strachu.........zapytaj Litwinów. Nie chodzi o Polskę od morza do morza ale lepiej jest mieć Ukrainę mniejszą ale gotową się zeuropeizować niż azjatów z Dzikich Pól !.
      Pozdrawiam
      ps.
      Mimo wszystko ciekawy temat do dysputy ale to tylko blog a więc i wypowiedzi ad hock i w skrócie

      Usuń
    5. Muszę jeszcze zdanie - dokopałbym Piłsudskiemu za olanie Petlury w Traktacie Ryskim, bo chodzi mi po głowie, że od tego czasu zwiekszyła sie niechęć /aby nie napisać nienawiść/ do Polski

      Usuń
  7. Ba !! Tylko kto w tej Unii ma wydać takie "upoważnienie" Czy jest powołany taki "organ" który występowałby w imieniu członków Unii?
    Jakie siły i środki ma Unia jeśli nawet nie posiada swojej Policji czy armii /jest NATO/ Itd.itp
    Jak na razie to jak mawiają w sferach rządowych "każdy ch...na swój strój/ i co mniejsze ch.ki .pchający się samodzielnie bez upoważnienia do pokazania sie na Majdanie,by zaistnieć lub zrobić sobie fotkę.
    Czy mamy Merkel kochać...a za co ? Czy nie kochać ?A za co?
    Ot głowa państwa orientująca się najlepiej o stanie swego kraju,handlu,własnej armii do której na biurko codziennie docierają raporty o stanie państwa i doskonale orientująca się "kogo jej obywatele sie boja" A "Armii Czerwonej" boja się oni najbardziej.
    Postępuje według zasady "Tak krawiec kraje jak mu materiału staje" i tak aby własnemu państwo nie zaszkodzić.I tyle I tylko tyle
    Czy mamy się gniewać na szefa obcego państwa za to "iz milsza koszula ciału"
    I czy my tak bardzo na tej jej "polityce" straciliśmy? I czy za nasze niepowodzenia i decyzje musimy ale to musimy mieć pretensje do innych ze nie pomogli ze nie chcieli.A dlaczego musieli, chcieć? Czym myśmy sobie na to zasłużyli.
    "Pawiem i papugą"obwołał nas Wieszcz i na tym pozostaliśmy i chyba pozostaniemy "na wieki wieków"
    Sami na siebie mamy"pracować" w światowej polityce i nie oglądać sie na innych i nie krzyczeć juz "za wolność wasza i nasza" bo wyszliśmy na tym "jak Zabłocki na mydle" I nic nas Matka Historia nie nauczyła. A aktualnym jest nadal "Niech wzdy narodowie znają a każdy to kupi ze Polak przed szkodą i po szkodzie głupi"


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku,
      nie zapominaj kto nas do tej Unii i NATO za uszy wciągnął. Nie wiesz? to Ci przypomnę - Niemcy. Bo jak Polska jest w Unii i w NATO to Niemcy nie mają wojska Ruskiego pod swoją granicą. Handlować i współpracować też im z Polską lepiej, niż konkurować, np. o rynki zbytu (nasze rolnictwo tak rozwinięte jak dziś i dotowane, ale poza Unią nie dałoby Niemcom najmniejszych szans w konkurencji. Pod każdym względem, bo nie ograniczałyby nas kwoty mleczne i inne dorszowe, więc więcej oznaczałoby taniej.
      Nie uważasz, że dziś to my jesteśmy w pewnym sensie takimi Niemcami sprzed kilkunastu lat? Dziś w relacjach Polska-Ukraina, jak kiedyś w relacjach Polska-Niemcy, z powodu własnego bezpieczeństwa właśnie. I Interesu.

      Usuń
  8. andy lighter26 sierpnia 2014 21:40
    No i co z tego ? Czy my jesteśmy dziećmi i swego rozumu nie mamy?
    Decyzje wejścia do Unii podejmowali nasi politycy, popierał kościół/ chyba tylko jego cześć z JP II / i "naród" w referendum
    Czyli "widziały gały co brały" a Merkel zachęcała i pomagała bo ...i miała w tym i swój "narodowy interes"
    My zawsze za nasze nietrafne decyzje obarczamy nie siebie tylko innych.
    Choćby Powstanie Warszawskie - winna Rosja a osobiście Stalin Bo nas namawiali....A tęgie sztabowe głowy wbrew temu co juz wiedziały i czytały w raportach wywiadu "dały się namówić i wywołały.A winny Stalin"bo nas namówił
    Nie uważasz i z to nasza juz taka natura.Swoimi błędami obciążamy innych a każda przegrana choćby najgorsza to "zwycięstwo moralne"
    Tylko jakoś inne narody jak dotychczas nie udało sie "namówić"Choćby nawet teraz, Ukraińców
    I jeszcze jedno .Zapomnij o jakiekolwiek "wdzięczności" w polityce.
    Kto po II wojnie światowej był nam "wdzięczny" Nasi obecni"przyjaciele?"Co nawet nie zaprosili do defilady zwycięstwa.Zaprosili za to"wrogowie" majac w tym pewno dalszy "interes polityczny"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niue do końca rozumiem Wieśku.
      Przecież Ukraińcy chcą do Unii. Po to stał się Majdan. No, może duża część Ukraińców. Nie zapominaj, ze u nas 60% rolników było przeciw, tych samych, którzy dziś z Unii korzystają najbardziej.
      Przecież ja nikogo o nic nie winię - te pretensje to nie do mnie. No, chyba, że chodzi Ci o te zaszłości historyczne o których pisałem, ale jeśli chcesz mi powiedzieć, że rozbiorom są winni Polacy, to nie kupuję tego. Owszem, część szlachty "prowokowała" przyszłych zaborców, ale jeśli przyjąć Twój tok myślenia, to czy Polska nie prowokowała Hitlera nie zgadzając się na korytarz przez Polskę. Co innego prowadzić jakąś tam politykę wewnętrzną, a co innego napaść na obcy kraj.
      Moje zdanie na temat powstania jest znane od lat, więc nie będę się powtarzał. Dość napomknąć, że jasne są dla mnie polityczne pzepychanki polskiej generalicji "daleko (bezpiecznie) od domu".

      Usuń
  9. Teraz to ja Ciebie nie rozumiem Poruszasz tyle wątków iz nie wiem o co Ci chodzi.
    Moje "My zawsze za nasze nietrafne decyzje obarczamy nie siebie tylko innych." "Swoimi błędami obciążamy innych a każda przegrana choćby najgorsza to "zwycięstwo moralne" Jednak nie podważyłeś.
    PS
    Politykę z Hitlerem mieliśmy rożną Raz piliśmy sobie z dzióbków,przyjmując ich awanse i zapraszając na prywatne polowania ich ministrów,a oni za plecami dogadywali się ze Stalinem budując w Rosji przemysł,korzystając z ich poligonów wojskowych i wzajemnych "wymian w zakresie techniki",sprowadzając z Rosji surowce i zboże podpisując"pakty" To przez nasz kraj przechodziły rosyjskie transporty via Niemcy To po to pewnie /i nie tylko/potrzebny był "korytarz"
    A politykę z sąsiadami nikt nie prowadzi jak "spory w rodzinie" gdzie wujek Franek obraza sie na ciotkę Jadzie iz go nazwala pijakiem i na spotkaniach rodzinnych trzeba ich "rozsadzać"
    Zgoda sąsiadowi należy patrzeć na ręce by wspólnego domu nie wysadził w powietrze bo kradnie np gaz a usunięty licznik zastąpił połączeniem z dętki rowerowej,ale nie mieszać się w rodzinne spory.
    Nie wiem czy odpowiadam jasno Bo "nie zawsze język powie to co pomyśli głowa"

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani Merkel ma się podobać Niemcom i przez Niemców być kochana. A ktoś broni naszemu Premierowi czy Prezydentowi rozmawiać z kim chce? Tak i Pani Angeli chyba można.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu alElla masz rację. Kto przeszkadza i broni rozmów? :) Tylko jest taki mały szkopuł. Trzeba mieć pomysł na rozwiązanie konfliktu i najważniejsze, strony skonfliktowane muszą mieć zaufanie i chęć rozmowy z negocjatorem. I jeszcze jedno. Czy negocjatorem może być ktoś, kto podsycał konflikt od początku? W tej chwili jedynym unijnym politykiem z jajami, jest ...p. Merkel. Czy nam się to podoba, czy nie. A że coś ugra dla siebie? Na tym polega wielka polityka. My dostaniemy tylko po dupie i to długo i na długo. A mieliśmy szansę siedzieć cicho, czyli uczestniczyć w unijnej polityce, a nie prowadzić ją "samodzielnie", na pierwszej linii. To już nie jest piaskownica osiedlowa (to mamy opanowane), gdzie głupie matki szarpią się za włosy i plują na siebie w obronie rozwydrzonych dzieciaków. To właśnie Merkel porządkuje "politykę szabelki" i w Gruzji, i na Ukrainie. Polska nie przeniesie się do Ameryki. Musimy tutaj mądrze się urządzać (ile można?), szanując siebie samych. Wtedy i inni zaczną nas (może?) szanować.
      A jak się teraz okazuje, to Majdan tak całkiem sam z siebie nie stał się. Pani Merkel ma chyba lepsze informacje i ogląd ukraińskiej sytuacji od naszych polityków. Także ma więcej do powiedzenia. Ale jeżeli wiedząc to samo, godziliśmy się na bycie kolejny raz narzędziem, to tylko gorzej dla naszej dyplomacji i naszej racji stanu.

      Usuń
    2. Widzę to w sam raz na odwyrtkę ale nie roszcze sobie prawa do mania racji !
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Przeważnie są widoczne dwie "odwyrtki". Trzeba jednak pamiętać, że ta trzecia "odwyrtka", której nie znamy, jest najbardziej znacząca i jedynie prawdziwa, o!

      Usuń
  11. I o to chodzi i oto chodzi byśmy mieli "odwyrtki" /gdzie dwóch Polaków tam 3 racje/ ale "gdy trzeba "szli ramie w ramie a nie obrażali sie na siebie

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>