środa, 2 kwietnia 2014

Jest lepiej !!

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta



Lubimy pisać na blogach o jedzeniu, jego przygotowaniu i składnikach. Chwalimy się sporządzonymi własnoręcznie smakołykami i dzielimy się naszymi, autorskimi daniami. Czasami jedzenie wchodzi do polityki jak np. mirabelki i szczaw, do społeczności jak np. czarna polewka czy wręcz do historii - żur, schabowy......
W naszej kulturze jest właściwy stosunek do jedzenia i dlatego z tym większym rozdrażnieniem przyjmuję marnowanie go.

Dziś rano przeczytałem bardzo fajną, niemal historyczną notkę Klarki
na temat żywienia /polecam łącznie z komentarzami/ a ok. 10.oo wyszliśmy na zakupy.

Niedaleko domu w sąsiedztwie gimnazjum zobaczyłem w koszu na śmieci do połowy zjedzoną bułkę z burgerem /lub czymś podobnym/ a wszystko w tym koszu posypane frytkami.
 
Po powrocie dopadły mnie refleksje. Wróciłem pamięcią do lat szczenięcych i pamiętam, że nie zawsze zjadło się w szkole 2 śniadanie a jak nie to zawsze znalazł się ktoś kto za nas zjadł. Przejrzeć kanapkę trzeba było aby w razie pytań kontrolnych zapamiętać jaki był jej skład.
Z dzieciństwa wyniosłem także to, że nie ma dla mnie potraw nie do zjedzenia a o wyrzucaniu jedzenia nie ma mowy. Jak nie zjadłem np. obiadu to pewne, że na kolację a dalej na śniadanie ten sam talerz stanie przed moim nosem i będzie tak długo podgrzewany aż spleśnieje. 

Dziś szanuję sobie np. dżem bo pamiętam marmoladę z przetworów z ogródka a składająca się z porzeczek, agrestu i dla koloru z buraków. Szanuję sobie wędzony boczek bo pamiętam omastę z podgardla. Szanuję sobie każde masło bo pamiętam smak wstrętnej, duńskiej i sprzedawanej z beczki margaryny.
Dzisiejsze czasy są dowodem gdzie jesteśmy i jak do tego doszliśmy. Brak tej świadomości rekompensuje widok naszej pięknej dorodnej młodzieży porządnie ubranej z komórkami w rękach i z uśmiechem na ustach.
Czy ma sens przypominanie jej o innych czasach ?. To już nie ich świat i nie ich życie........
Widać, że jest lepiej i dlatego można sobie pozwolić na to co „w moich” czasach było nie do pomyślenia.


P.s.
Jutro „stawiam” kapustę na kiszenie – będzie i smaczniej i taniej.





20 komentarzy:

  1. Piotrze, podobne refleksje nachodzą mnie gdy szkolne dzieci grymaszą przy jadłospisie. Nudzi im się szynka, pomidory podawane przez cały rok, ser biały z miodem to jest "bleeee....." itp.
    Wspominam wtedy czas lat osiemdziesiątych gdy na kolację podawano smalec lub słonego śledzia a na drugie śniadanie wystawiono kosz z kromkami chleba bez omasty żadnej.
    Minęło lat 30 i w szafkach uczniowskich pęcznieją reklamówki ze słodyczami, zalegają butelki z napojami /dozwolonymi dla młodzieży!/ a na szkolnym korytarzu oblegany jest automat z kawą, kakao i gorącymi zupkami. W stołówce podaje się banany, jogurty, czekoladę jako uzupełnienie jadłospisu.
    Wszystko jest - szacunku dla żywności brak. Może jest w tym odrobina powodu do radości, że to pokolenie nie zaznało głodu?

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja babcia mawiała: "Lepiej zjeść i odchorować niżby miało się zmarnować!"

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tam "Jest źle i źle ma być"
    Ale jak MY dojdziemy do władzy tooo .....śmietniki będą zapełnione jedzeniem do pełna.I to dopiero będzie stanowić"znamię dobrobytu"
    Tak nam dopomóż PIS a RM wspieraj modlitwa.
    Moja Babcia, gdyby żyła powiedziałaby na to, prosto a dosadnie "w d...pie się waam przewraca i tyle"
    Śmietniki pełne jedzenia /a po świętach zobaczymy jeszcze i paczkowana a nie rozpoczętą wędlinę czy ciasta/ a, na parkingach palca nie wetkniesz
    Ale jest źle !! i Jak żyć ?
    I to wszystko w ponoć katolickim kraju gdzie 95 % a chleb w śmietnikach A przecież, chleb w religii katolickiej jest symbolem liturgicznym.
    I to wszystko w kraju gdzie ponoć szacunek, do tradycji przodków
    A od wieków w naszej kulturze przecież,utrwaliły się różne formy przejawiania szacunku i wdzięczności wobec Boga poprzez szacunek właśnie do chleba. Ile osobom jeszcze zdarza sie odruchowo podnosić i całować chleb niechcąco upuszczony, czy robić na nim znak krzyża przed rozpoczęciem krojenia Zwyczaj całowania chleba został zachowany przy powitaniu nowożeńców. Kiedyś nie wolno było jeść chleba z nakrytą głową, dotykać go nieumytą ręką, nie wolno było się chlebem bawić.
    Tak powszednieje komercyjność, a szacunek do chleba coraz częściej pozostaje w formie jedynie wyuczonego odruchu
    Co dziś pozostało z "Norwidowego"
    "Do kraju, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie
    Dla darów Nieba....
    Tęskno mi, Panie..."

    ..

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesku !!.................możemy już sobie tylko ponarzekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj obawiam się iz jesteś w tzw "mylnym błędzie"
      Toz to tylko "obraz kraju i społeczeństwa" widziany innymi oczami.To nie narzekanie a "fotografia" polityków,rodaków i tych co ster rządów i sumień trzymają.
      To fotografia jak dawniej"czarno biała"ukazująca i pokazująca.I przekaz "o nie kolesie.nas nie nabierzecie" /to Wałęsy/
      Pamiętamy widzimy i przedstawimy do oczu.Byście wiedzieli,ze my wiemy i nie dajemy się nabijać w butelkę,waszym gadaniem o tradycji,wartościach,ktorych wy ,podobno, jesteście spadkobiercami,"zapewniając ciągłość"bytu"narodu"
      Macie i patrzcie na to, jak wy wyglądacie w lustrze.Bo wy siebie widzicie w innych lustrach.
      No i MY wiemy skąd to u WAS stałe i stare "Jest źle "i chcecie by było, bo na kanwie tego, snujecie własne nadzieje, że MY WAM damy ster rządów, by było lepiej.
      I tu Leszku trafiłeś w samo sedno mimo, iż to sedno nie jest znów takie duże, jak mawiał Młynarski...kiedyś.
      Spełniamy wiec role "błazna Stańczyka" co to mówiąc prawdę w oczy, jednych oburzał, czy gniewał a drugim dawał do myślenia.
      A może i "strażników pomięcie" jakkolwiek to zabrzmi....... nieskromnie.
      A pamięć to jest także tu i teraz podany i zamieszczony przepis, na stare dobre i smaczne, jedzenie.odtrutka na te wszystkie tfu"paskudy" co to "po jednym gryzie" musisz, a to musisz wywalić do kosza.

      Usuń
  5. Wieśku, czasami myślę, że masz rację pisząc "Jest źle i źle ma być".
    Że wszyscy są zainteresowani tym, abyśmy byli przekonani "jak to okropnie źle nam się dzieje".
    Wtedy, by zdobyć parę punktów poparcia wystarczy obiecać byle co. Bardzo ogólnikowo. Wtedy trudno jest "obiecywacza" rozliczać.
    Natomiast gdyby wyborcy dostrzegali ogólną poprawę, widząc miejsca, gdzie nie jest tak dobrze - wtedy to obiecywać trzeba konkretnie. I z takich konkretów można łatwiej rozliczać. A tego "obiecywacze" nie lubią.

    OdpowiedzUsuń
  6. A tam, przecież widać, że to podłe żarcie jest! Ja bym też takiego nie żarł! Frytki z mrożonki, albo i z mrożonej pasty kartoflanej, buła dmuchana i oszukany kotlet w środku, podlane wszystko sosem z kisielu udającym keczup - nie ma się co dziwić. Ja mam problem jak psa wyżywić odpadkami, bo prawie nic nie zostaje, i muszę mu kupować żarcie po 3 zł na dzień! To jest wina rodziców, że gotować nie potrafią, a tych my nie nauczyliśmy i takie są skutki - podłe żarcie w śmietniku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To że w tych wszystkich fast foodach podłe jedzenie wiemy a do tego cholernie drogie. Gdyby z tego powodu ktoś wywalil jedzenie to jest rozgrzeszony. Obawiam sie że to nie to a raczej lekceważenie jedzenia aby nie powiedziec pogarda.
      Pozdro

      Usuń
    2. Jeżeli kogoś stać, to niech wywala - wszak to jedynie napędzi koniunkturę - zarobi hodowca, producent, fiskus - będzie na kolejnych urzędników! Każdy zmarnowany kęs, to kolejna złotówka w podatkach! :D

      Usuń
    3. NIE - cholera - nie zgadzam się. Co innego śmieciowe jedzenie a co innego wyrzucanie jedzenia do kosza.
      Nie mam nic przeciw np. knyszy a nawet kebabowi czy jakieś zapiekance ale szacunek dla żywności to zupełnie inna sprawa.
      Wypchaj się z taką koniunkturą !!!!

      Usuń
    4. No co za człowiek nieużyty! Urzędnikowi nie dasz? Wszak to sól tej ziemi, esencja narodu i przyszłość świetlana dla partii - w tym tej jedynej i najświatlejszej - nie ważne która to, ważne, że ona ta wybrana! :D

      Usuń
  7. Masz Piotrze rację! Ja też się nie zgadzam! Po cholerę kupować jeśli ma się wyrzucić. Pamiętam, pamiętam będąc małym dzieckiem gdy oglądałam na wystawie coś co było poza zasiegiem finansowym mojej Mamy, a ja bywałam głodna. NIE dla marnowania żywności!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do śmieciowego żarcia - kto u licha każe to kupować? Ile razy można nabrać się i stwierdzić, że to niejadalne? Zabrzmi to dla wielu zdumiewająco, wręcz obrazoburczo - moim zdaniem jest to najostrzejszy objaw tego, że dobrobyt nam odbija!
    Zasada jest prosta: nie będziesz jadł - nie kupuj! Kupuj tyle, ile zjesz, nie wyrzucaj! Masz za dużo pieniędzy na jedzenie - rozejrzyj się, na pewno niedaleko komuś brakuje!

    OdpowiedzUsuń
  9. Lepiej podajcie dobry przepis na tak chwaloną przez Wojtka Młynarskiego robioną na sto sposobów,"kartoflankę"
    A "paskudy" zostawmy tym co to lubią "szybko i już"i na stojaka.
    Ja tam przyznam się wolę "Bary Mleczne",co się jeszcze gdzieniegdzie ostały.I komu to przeszkadzało?

    "Gdzie są te chwile kto mi wytłumaczy
    Gdy do stołówki razem szliśmy miła
    Za nami został dzień solidnej pracy
    Przed nami na stoliku już dymiła

    Ref.
    Kartoflanka, biurowa kartoflanka,
    która mych pierwszych westchnień była świadkiem.
    Zawsze w niej parę pływało skwarek,
    ty je ze mną łykałaś ukradkiem.
    Z wszystkich zup nam najlepiej smakowała
    przyprawiona z umiarem, acz pikantna,
    Taka posilna, taka przymilna,
    kartoflanka, kochana kartoflanka.

    Niestety krótko miało trwać to wszystko
    W innej stołówce dziś pod palmą siedzisz
    Przenieśli cię na dyrektorskie stanowisko
    No a ja samotny płaczę nad talerzem

    Ref.
    Kartoflanki, biurowa kartoflanki
    która mych pierwszych westchnień była świadkiem
    widzę tych parę mizernych skwarek
    których ze mną nie przełkniesz ukradkiem
    choć się zmuszam dokończyć jej nie mogę
    nie uważam by była zbyt pikantna
    ale wodnista i nienawistna
    kartoflanka ohydna kartoflanka

    I nagle dzwonisz do mnie ukochana
    Do swej stołówki mnie zapraszasz dzisiaj
    Więc patrzę na te palmy i dywany
    I w jadłospis a w tym jadłospisie

    Patato soup ponte dece tak napisano
    Ja tu czytam i tak się denerwuję
    Bo po raz pierwszy jestem w takiej
    Wytwornej restauracji dla dyrektorów
    Języków obcych nie posiadam
    Więc tak patrzymy sobie z tą najdroższą
    Panią dyrektor długo w oczy
    W tym czasie kelnerka przynosi nam
    Dwa talerze z tym całym pomfeter

    Nieważna i ja się orientuje że to jest
    Nic innego jak kartoflanka
    I tutaj kartoflanka znów jest
    Twoich i moich westchnień światem
    Znów w niej parę żegluje skwarek
    Ty znów łykasz je ze mną ukradkiem
    I jak dawniej jak dawniej nam smakuje
    Przyprawiona z umiarem acz pikantna
    Taka posilna taka przymilna
    Kartoflanka kochana kartoflanka

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja nie znoszę kapryszenia przy jedzeniu, wyłuskiwania groszku z sałaty jarzynowej na przykład, bo "nie lubię". Moja babcia mawiała w takich sytuacjach uspokajająco : "jedz, dziecko, jedz, w d...e ci się nie oprze" :) Może nie było to subtelne, ale skuteczne. Szkoda, że dziś nie wypada do wnuczki tak niepedagogicznie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie znoszę jak wydłubujesz ten groszek, bo kto to słyszał, żeby taką sałatkę bez groszku!? No kto??? :D :D :D

      Usuń
    2. Pudło. To do kuzynów było. Ja jako najmłodsza już wiedziałam, że mogę być małożerna (do jedzenia nikt nie zmuszał), ale za to wszystkożerna ;)

      Usuń
    3. Niegrzeczne dzieciaki były! Oj, niegrzeczne! Dobrze, że frytek i hamburgera nie miały, bo też by wydłubały! Co za czasy co za obyczaje! :D :D :D

      Usuń
  11. historycznie to dopiero tu napiszę - jadłyśmy na śniadanie "nadrobione" czyli połamane kawałki chleba zalane mlekiem, jajka były latem, zimą nie, zamiast chleba czasem placki "prołzoki", do smarowania chleba był smalec smażony ze słoniny i kiełbasy, ale do szkoły nie wiedzieć czemu za nic w świecie nie chciałam brać kromki ze smalcem więc nie miałam często nic i byłam głodna jak pies. Inne dzieci też, więc lecieliśmy na łeb na szyję do sklepu i kupowaliśmy bułkę i oranżadę. Na obiad było biednie, jarzynowo -ziemniaczano-mącznie i owocowo. Ryba to był rarytas, mama kupowała w miasteczku wędzone albo całe tuszki dorsza, żeby dzieci rosły. Tran nam też dawała, fuj, i wapno w granulkach. Raz w tygodniu było mięso dla wszystkich, kura albo królik, młodsze dzieci miały częściej, np rosół z gołębi.
    Nie wyrzucam żywności do dziś, tak samo wychowany jest nasz syn, umiemy kupować tyle, ile trzeba. Z chytrości oczywiście. Nie kupujemy najtańszej, bo wiadomo, że nie da się zjeść.
    Pozdrawiam:).

    Przesyłam pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .............i to wszystko jak smakowało !!!!!!!
      Pozdrawiam

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>