środa, 20 lutego 2013

PRAWDZIWI POLACY

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




Małpi rozum


    Od jakiegoś czasu zbieram materiały dotyczące ONR-u. Żadna tam dokumentacja, czy teczki. Po prostu chcąc pisać na jakiś temat, lubię wiedzieć o czym piszę. Nie miałem sprecyzowanego harmonogramu dla tego wpisu. Jednak wczorajsze (19.II) wydarzenia na UW przyspieszyły sprawę.


    Dodatkowo zmobilizował mnie wpis na blogu Romskey'a pt. „Środa i nacjonaliści – jeden pies”. Początkowo chciałem tam zamieścić komentarz, lecz ponieważ temat i tak mnie interesował – postanowiłem połączyć jedno z drugim.

    Romskey pisze:

- Gdy M.Środa (…) reprezentująca przekonania raczej z obszaru paranoidalnych wariacji na temat feminizmu niż feminizmu, organizuje wykład na temat “Moralności życia publicznego”, to nie dziwię się, że przybywają adekwatni do takiego wykładu słuchacze.

    Jest to błąd w założeniach Romskey’a. Nie chodzi mi o ocenę pani Środy. Ma on do takiej oceny prawo. Jednak ci „adekwatni słuchacze” nie przybyli, a próbowali się wedrzeć i nie po to by słuchać, lecz by zakłócić wykład.

    Odezwą się może zaraz głosy, że był to protest przeciwko decyzji władz uczelni. Wyjaśnia to szczegółowo ulotka rozrzucana przez „adekwatnych słuchaczy”:

    WOLNOŚĆ SŁOWA DLA WYBRANYCH

W ostatnich dniach władze uczelniane odwołały debatę z przedstawicielami Ruchu Narodowego, którą usiłowało zorganizować Niezależne Zrzeszenie Studentów.
Władze Uniwersytetu podały, że powodem odwołania debaty, jest fakt iż będzie ono promowało Ruch Narodowy. Kilka dni potem dowiedzieliśmy się, że Rektor UW zaprasza wszystkich studentów na wykład dr hab. Magdaleny Środy, pt. "Moralność życia publicznego".
Dr hab. Magdalena Środa jest kontrowersyjną działaczką feministyczną, która popiera i promuje aborcję, eutanazję, a także różnego rodzaju dewiacje. Często również w agresywny sposób atakuje Kościół Katolicki.
Uniwersytet Warszawski jest instytucją publiczną, która jest utrzymywana z podatków wszystkich obywateli. Natomiast idea narodowa i wartości patriotyczne cieszą się ogromną popularnością wśród młodzieży, a także studentów. Dlatego jest rzeczą niedopuszczalną, aby w murach uczelni były promowane poglądy tylko jednej ze stron.


    Słowa, że UW jest „instytucją publiczną, która jest utrzymywana z podatków wszystkich obywateli„ owi przedstawiciele Ruchu Narodowego potraktowali iście po bolszewicku – publiczne, czyli nasze! Nie będzie nam Senat uczelni mówił co możemy a czego nie!!!

    Oczywiście mieli prawo być z decyzji senatu niezadowoleni. Mieli prawo domagać się sprawiedliwości i równości wobec prawa. Mają do dyspozycji odpowiednie narzędzia prawne i zwyczajowe, acz cywilizowane. Jednak chyba poszanowanie prawa nie leży w charakterze Ruchu Narodowego. Oni hołdują zasadzie – oko za oko – i sami wymierzają „sprawiedliwość”. Nie muszę dodawać, że według własnych kryteriów.

- Sam nie wiedziałem czy cieszyć się czy smucić z tej w gruncie rzeczy dość spokojnej akcji orangutanów z orłem na sercu.

    Jeżeli zachowanie tych orangutanów zasługuje na określenie „dosyć spokojnej akcji” – to boję się pomyśleć, gdzie Romskey stawia granicę dla zachowań zasługujących na oburzenie i natychmiastową penalizację? Inna sprawa, że chętnie bym się dowiedział dwóch rzeczy:
- jakie elementy z tych, delikatnie mówiąc, wybryków skłaniały go do cieszenia się?
- gdzie widział on te orły na sercach?

    Może i powyższe jeszcze nie skłoniło mnie do napisania tego tekstu. Przysłowiową kroplą przelewającą dzban jest konkluzja z tych zajść:

- Oczywiście źródła prorządowe zachłysnęły się “wprost niebywale odrażającym i brutalnym atakiem zezwierzęconych agresorów na najwybitniejszą postać polskiego intelektu. (pogrubienie moje)

    O jakości mediów na tym blogu napisano już wiele. Na innych blogach jeszcze więcej. Ciekawi mnie dlaczego każdy występ „głupiego” żurnalisty musi być uznany za występ prorządowy? Owszem wiele mediów potępiło chuligański wybryk pod auspicjami faszyzującej organizacji. Bo na to on zasługiwał. Nie słyszałem jednak aż tak dosadnych przymiotników - niebywale odrażającym i brutalnym – chociaż byłyby one tu akurat adekwatne.

    Nie słyszałem również nigdzie słów określających panią Środę jako „najwybitniejszą postać polskiego intelektu”. Jedynie Romskey raczył nadać jej ten splendor.

    Z całej notki widać, że występ goryli był jedynie pretekstem by autor mógł powiedzieć – nie lubię Środy i nie jestem sam. Gratuluję towarzystwa.





20 komentarzy:

  1. oj tam, oj tam - Premier wybryk potępił a to wystarczy by wybryk nie wydawał się już takim odrażającym ...
    nie wiesz - atyrządowość nobilituje i nie ważne kto, byle jak najbardziej przeciw
    -----------
    też nie pałam sympatią do Pani Środy ale to co się stało uważam za szkodliwe, agresywne, rzeczywiście brutalne i głupie. Pobłażanie przemocy, wszelkim kibolom i innym osobnikom w kominiarkach uważam za kompletny brak myślenia i przewidywania. Dzisiaj przeciwko Środzie , czy Tuskowi, jutro być może przeciwko tym co pobłażają , jeśli pobłażać przestaną. To żadna wolność to samowola i tyle

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie - o panią Środę chodzi tu najmniej. W bardzo dużym stopniu chodzi o tych, w których niektórzy politycy bez wyobraźni, ale za to z olbrzymim parciem do władzy, widzą "przyszłość narodu".

    Tylko politycy mają w tym interes (doraźny, bo doraźny), a małpy nie potrafią inaczej.

    Natomiast komentatorzy polityczni - w tym blogerzy - powinni dostrzegać, jeżeli nawet nie zagrożenia, to przynajmniej brak wychowania i wykształcenia (mam na myśli to podstawowe - na więcej chyba małp nie stać).

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem sympatykiem prof. Środy, ale zakłócenie jej wykładu na UW traktuję jako faszystowską burdę i uważam, że winni incydentu- planujący go i uczestnicy, powinni ponieść surowe konsekwencje. Surowe, nie znaczy, że chciałbym koniecznie ich sadzać za kraty- wysoka grzywna wystarczy- jak ich stać na zakłócanie pracy jednego z najsłynniejszych, a przy okazji największego polskiego uniwersytetu, to stać ich na odszkodowanie. Incydent uważam za faszystowską burdę nie tylko dlatego, że odpowiada za niego ONR, ale dlatego, że wyglądał tak, jak wyglądał- jacyś bandyci ośmielają się próbować narzucać, kto może wykonywać pracę naukowca i wykładowcy, a kto go wykonywać nie może. Hitlerowcy, zanim w ich chorych łbach zrodziły się najbardziej bandyckie i zbrodnicze pomysły- robili dokładnie to samo: nacisk ich działalności był skierowany na odsunięcie wskazanych przez bandytów grup społecznych od wykonywania prestiżowych zawodów.
    Jeżeli faszystowscy bandyci mają kłopot z zasadami panującymi w państwie prawa, ja podpowiem, co się w takich sytuacjach robi: Gdy ktoś ma wątpliwości, co do kwalifikacji wykładowcy, pisze oficjalne pismo na uczelnię tak, jak to zrobili posłowie Ruchu Palikota w sprawie profesor Krystyny Pawłowicz. Uczelnia, jako samodzielny i niezależny podmiot, przyjmuje informację do wiadomości i podejmuje niezależną decyzję, od której osobom postronnym wara, ponieważ to uczelnia ponosi odpowiedzialność za konsekwencje decyzji personalnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 100% zgadzam się z Tobą. Niepokoi mnie jednak to, że bloger, z którym często się zgadzałem, bagatelizuje ten incydent.
      Rację miał premier, przywołując scenę z ogródka kawiarnianego w filmie "Kabaret". Przedsionek piekła może wyglądać sympatycznie. Ale musimy zdawać sobie sprawę z tego, co kryje się o krok dalej.

      Usuń
  4. Te dupki z ONR i Weszpolacy znowuż hop!hop! Młodzieńcze! ,miast po kątach trzepać prącie,działaj w Narodowym Froncie! Pierwszy raz widać skaczące goryle. W przyrodzie goryle stoją i walą pięściami w klatę ryczac hu!hu! Młodzieńcze,ucz się przyrody!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dawna podejrzewałem, że ci co sie tam zapisują mają małpi rozum!

      Usuń
  5. Link w temacie:
    http://studioopinii.pl/bogdan-mis-smutek-i-wscieklosc/

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałabym kilka słów w sprawie formalnej. Napisałam już kiedyś o tym, ale chyba niezbyt jasno.

    Na bloxie istnieje taka opcja zwana trackback, pozwalająca "podpiąć się" pod czyjś blog i zamieścić w ten sposób adres notki na podobny temat. We własnej notce przedstawia się swój pogląd, a czytelnik może ocenić, który jest mu bliższy. I to jest ok. Natomiast robienie swojej notki na zasadzie wiwisekcji czyjeś, jest nieeleganckie i nieuczciwe.

    Jeśli ktoś swoimi poglądami poruszy nas tak bardzo, że chcemy mu o tym powiedzieć, pisze się coś w rodzaju "listu otwartego" lub zwyczajnie zaznacza swoją opinię w komentarzach pod jego notką. Wyrywanie zdań z kontekstu, cytowanie ich w celu przyłożenia autorowi, zwyczajnie nie przystoi damom i dżentelmenom. To tak, jak obgadywanie za plecami jednej pani przez drugą panią w maglu. Nie służy to, w mojej ocenie, problemowi, który się porusza, a jest bardziej prywatną wojenką z kimś, z czyim zdaniem się nie zgadzamy. Poprzedzenie ataku formułką "w ogóle to bardzo cenię tego blogera" jest cyniczne: jeśli kogoś szanuję i cenię, to mówię mu swoje zdanie i swoją prawdę wprost. Co właśnie czynię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Avianeczko - zgdzam sie z Tobą a nawet jestem przeciw.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Czyżbym pomyliła autorów? ;)

      Usuń
    3. Wybacz staremu człowiekowi, ale nie wszystko wiem i rozumiem.
      Nie bardzo wiem jak skorzystać i co otrzymam w zamian za: "opcja zwana trackback, pozwalająca "podpiąć się" pod czyjś blog".

      Nie do końca zgadzam się z Twoimi zarzutami.

      1. "wyrywanie zdań z kontekstu" - podałem link do omawianego wpisu ba blogu Romskey'a. Każdy więc może skonfrontować sobie moje zdanie z jego wpisem.
      2. Czy "prywatną wojną" będziemy nazywać każdą różnicę zdań? Wyjaśniłem dlaczego poruszyłem ten temat na moim blogu, a nie w komentarzu u Romskey'a.

      Teraz czas na wyznanie grzechów, przyjęcie pokuty i postanowienie poprawy!
      Masz rację - popełniłem błąd. Powinienem zamieścić komentarz (chociaż krótki) z informacją o moim wpisie. To się więcej nie powtórzy.

      Za pokutę przyjmę od Ciebie instrukcję funkcjonowania tego czegoś, co nazywasz trackback. Na naszej głównej stronie (Inwokacja) są linki do poczty mailowej. Oszczędź mi wstydu i szkolenie wraz z połajanką prześlij mailem.

      Dziękuję za dbałość o kulturę i dobre obyczaje w blogosferze.
      Błądzić ludzką jest rzeczą. Ale ludzka powinno być też wyciąganie wniosków z tych błędów. Zapewniam więc jeszcze raz, że to mój błąd - a nie "prywatna wojna".
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. O ile wiem, bo ja tylko robię wrażenie takiej mądrej :), to trackback działa tylko na bloxie. Podałam to jako przykład postępowania, a nie możliwość wykorzystania przez Ciebie.
      Leszek, to nie są połajanki, ani pouczenia. Zrobisz, co będziesz chciał. To tylko mój prywatny punkt widzenia. Bo tak sobie myślę, co by to było, gdybyśmy nawzajem i w rewanżu odpowiadali sobie takimi notkami - szpileczkami. No, trochę oberwało Ci się i za Piotra, ale w końcu to Wasz wspólny interes :) Zostałam przez niego w ten sposób wywołana do tablicy i uwierz, to bardzo niemiłe, bo jest się zupełnie bezsilnym. Wiadomo, że trudno oczekiwać od komentatorów notki studiów nad kolejną inną.

      Usuń
  7. Jak lubię, cenię i szanuje red, Misia, tak opowiada on takie głupoty, że ręce opadają. Wezwanie oddziału prewencji na Uniwersytet jest takim kuriozum, że nawet trudno to oceniać. Rektor zareagował właściwie - sprawę załatwiły uczelniane służby porządkowe, a do ekscesów uzasadniających naruszenie tradycyjną autonomię i samorządność uczelni, nie doszło. Jeżeli popełniono przestępstwo, to przedstawiciele prawa mają teraz zgłosić się do władz uczelni (rektora) z prośba o umożliwienie im działania. Owszem wielokrotnie w niby demokratycznej Polsce łamano już zwyczajowe i wieki całe respektowane prawa uniwersytetów, ale to nie znaczy że z powodu kabaretowego wybryku należy na szanowaną uczelnie wzywać ZOMO! Pamiętasz Tetryku zadymy za komuny na Plantach? Krawężniki wyznaczały tam obszar uczelni i nawet w czasie starć milicja raczej ich nie przekraczała, co widać na wielu filmach z tamtego okresu. A teraz z jakiegoś bzdurnego powodu rektor miałby wzywać policję?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem w zupełności się z Tobą Kneziu zgadzam, a nawet dziękuję za tę reakcję. Wydawało się, że po hańbiącym naruszeniu autonomii Uniwersytetu w marcu 1968 r. przez milicję i tzw. aktyw robotniczy już nikt nigdy nie będzie żądał czegoś takiego od jego Rektora!

      Usuń
  8. Kneź21 lutego 2013 08:53 O wielce szanowny.Czy przystąpiłbyś w szeregi organizacji która głosząc "nasza sprawa słuszna a dzieło prawe"nasyła swych sympatyków aby zamanifestowali, ubrani w maski/akurat goryle tu pasowali/
    Gdyby grupa zamaskowanych napadła/tak napadła/ na twój dom jakbyś ich potraktował z dubeltówki,nabitej kaczym śrutem,czy wzywał "oddziały zwarte"
    Oni tam weszli wyrywając drzwi z futryn a ten "kabaretowy wybryk"oni się tam szamotali z ochrona a ten nie widział.
    A któż to wchodzi,zamaskowany do kogokolwiek i gdziekolwiek.
    Gdyby taki bydlak w masce jakiejkolwiek nawet JP II wlazł by mi do domu wywalając przy tym futryny, najpierw bym strzelał a potem uprzejmie sprawdzał kto tam leży.
    Bo każdy bydlak który się maskuje, traktowany jest tak jak zasługuje Bo jego intencje z góry są widoczne.Nie chce być rozpoznany bo już z góry wie ze to co zrobi będzie złe i będzie niosło za sobą skutki prawne.
    /tylko mi nie pisz ze Policja,tez.bo to inna śpiewka/
    Kabaretowy wybryk?Dobry sobie.Bandyta w banku jak sobie poodskakuje, to tez kabaret ?

    OdpowiedzUsuń
  9. Knez A nie lepiej już było napisać za pewnym "sutann- owym"
    " ks. Wąsowicz tak ubiera odezwy do hodowanej przeciw demokracji tłuszczy, by przed sądem nie wylądować: „...to wspaniali ludzie, którzy wzajemnie się wspierają, zwłaszcza wtedy, kiedy w naszej rodzinie dzieje się komuś krzywda, kiedy trzeba pomóc, bo ktoś zbłądził, podwinęła się komuś w życiu noga, może życiowo sobie nie bardzo radzi. Tu nikt nikogo nie ocenia ani nie przekreśla, ale stara się wyprostować drogi brata. To bardzo chrześcijańskie...".
    I wiadomo będzie z kim mamy do czynienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Wieśku, oceniłem wypowiedź red. Misia i działania władz uniwersytetu. Jeżeli nie rozumiesz co napisałem to Twój problem - odnoszę wrażenie, że cokolwiek bym nie napisał w odpowiedzi pisałbyś o "sutannowych" - wszystko Ci się kojarzy w jeden sposób? Z filmu wynika, że jedno skrzydło drzwi zostało zdjęte z zawiasów - nic więcej nie zauważyłem. Przesadziłem z tą oceną tekstu redaktora Misia, ale to tyle.
      Można się licytować czy lewicowi działacze są bardziej prymitywni, czy ci nacjonaliści, ale obawiam się że są siebie warci. Jakoś trudno mi stanąć po czyjejkolwiek stronie, a do finezji Pomarańczowej Alternatywy Majora Fydrycha, to im wszystkim bardzo daleko.
      A wracając do władz uczelni to słusznie nie zezwoliły na nacjonalistyczny spęd na wolnym uniwersytecie i słusznie nie dopuściły do interwencji policji. Jednocześnie obyło się bez większych ekscesów, poza dosyć prymitywnym happeningiem. Ot i tyle. Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Kneż.
    I ani słowa ze na uczelnie wdarli się ZAMASKOWANI BANDYCI.Ze powinny im z tych pysków zdarte maski,powinni być wylegitymowani,przeszukani i odpowiednio potraktowani przez policje/niestety straż uczelniana,nie jest do tego uprawniona/
    A działoby się to w interesie nasz wszystkich Choćby to łamało "autonomię" uczelni.
    A co do drugiego to pokazałem tego co to ich bandytów uświęca.Zamiast potępiać.Widocznie tak sobie wyobraża "miłość bliźniego swego"
    Nikt nie ma prawa nawet "zdejmować drzwi" z zawiasów bez zgody gospodarza.Oni mogli wejść swobodnie i tam "wymieniać poglądy"Na wykładzie NIE ONI WYBRALI BANDYTERKE.
    I nikt i nic ich nie tłumaczy.To było bandyckie najście a nie happening Bo i do bicia się brali gdyby nie straż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz swoje zdanie, ja swoje - wolno Ci, aczkolwiek się z Twoim poglądem nie zgadzam.

      Usuń
  11. W tym całym potępieniu występu zamaskowanej młodzieży brak mi zwrócenia uwagi na naruszenie powagi i naukowej atmosfery Uniwersytetu. Uniwersytet zwłaszcza tak renomowany jak UW, UJ traktuję jak "świątynię" mądrości, miejsce otoczone szacunkiem i powagą. Takie polityczne awantury są rodzajem profanacji,pogwałceniem autonomii uczelni o ile takie pojęcie jeszcze istnieje. Ale kto dziś tak traktuje Uniwersytety?

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>