środa, 27 stycznia 2016

Frau Szydło !!









                Wracamy sobie spokojnie z sanatorium, dystans niewielki bo 132 km. W domu wiadomo wszechobecny chaos i nie wiadomo w co najpierw ręce wsadzić. Zakupy, pranie, gotowanie.... .               Komputer nie do użytku, są aktualizacje, e-maili w dziesiątki, czyszczenie spamu, telefony do rodziny że jesteśmy w domu cali i zdrowi. SKYPE do Leszka, że biorę się do roboty i może wziąć /niektóre twierdzą że wziąść/ krótkoterminowy urlop wypoczynkowy. Pralka furczy, zupa się gotuje, barszcz do kiszenia postawiony, kapucha czeka na szatkowanie i co lub kto potrafi ten rytm zakłócić ??.
Beata Szydło, cytuję z pamięci fragment - moja babcia opowiadała jak chodziła z jedzeniem pod bramę obozu w Oświęcimiu.


Pomiędzy godz.14.oo a 15.3o chodziłem po mieszkaniu wygłaszając najczęściej dwa słowa kończące się na litery „a” i „ć”. Pomiędzy 15.3o a 16,3o starałem się zrozumieć o co biega i doszedłem do wniosku że Beata Szydło nie cofnie się przed żadnym kłamstwem czy podłością aby udowodnić jakie ma piękne pochodzenie i życiorys nie cofając się do wciągania swojej rodziny do kręgu swoich oszustw.
Po pierwsze - nie było fizycznej możliwości noszenia jedzenia pod bramę obozu bo takowa brama nie istniała. Jeżeli przyjąć na prawdziwy landszafcik z bramą w prowadzącą do obozu w Oświęcimiu to był to element bardziej ozdobny niż praktyczny.
Po drugie - cały obóz był otoczony systemem wież wartowniczych i podejście do obozu bliżej niż 300 m. wiązało się z dostaniem kulki w łeb.
Po trzecie – Niemcy dokładnie prześwietlili ludność mieszkającą wokół obozu aby uniknąć ingerencji z zewnątrz /tego wątku dalej nie pociągnę/.
              Jako Górnoślązak, osobiście poznałem dwóch byłych więźniów obozu w Oświęcimiu oraz o kilku innych usłyszałem relację ale ze zdaniem że ktoś z zewnątrz podrzucał jedzenie słyszę po raz pierwszy. Takie wypadki pomocy mogły mieć i miały miejsce w filiach obozu w Oświęcimiu których było co najmniej kilkanaście.
Proszę o zdanie w tej sprawie bo chciałbym się mylić i czekam pod stołem aby odszczekiwać.





36 komentarzy:

  1. Sam jestem ciekaw czy tak było, czy to kolejne konfabulacje tej pani...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arturze - jesteś bardzo delikatny.................. konfabulacje, no niech bedzie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Dzień dobry
    A niby DLACZEGO TY masz odszczekiwać?
    KŁAMSTWA powinna odszczekać pani broszka, która z głupoty albo złej woli wygłosiła podobne BREDNIE!
    Jedyne pytanie to: czy mówiła to bo 1) jest po prostu GŁUPIA, 2) jest cyniczną manipulantką jak cały pis! Obstawiam to drugie chociaż mogę się mylić, bo paniusia nigdy wcześniej nie była zbyt lotna co było widać za każdym razem gdy wygłaszała swoje tezy.
    Ergo - TY AKURAT nie musisz się wstydzić, a wręcz przeciwnie, mając wiedzę powinieneś UŚWIADAMIAĆ nie Ślązaków o realiach życia w KL Auschwitz i jego okolicach. Po to, żeby żadne durne paniusie z broszkąnie wciskały kitu ciemnemu ludowi!

    Pozdrawiam

    Krzysztof z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysztofie - zawsze mam watpliwiosci czy aby na pewno mam rację, czy moje wiadomości sa prawdziwe pomimo, że uzyskane od najblizszych mi ludzi..
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Krzysztofie - jedno nie wyklucza drugiego!

      Usuń
  3. Jesli z matki braci Kaczyńskich zrobiono "powstańczą sanitariuszkę" /i chyba odznaczono ja, za to/ mimo iż w czas trwania powstania przebywała w Starachowicach to Beata Maria Szydło z domu Kusińska może konfabulować Dowolnie.Gdyby tak bylo "babcia"albo została by zastrzelona albo zamknięta w obozie.Ba nawet SS -manowi, który by tylko widział a nie reagował groziła kara z zesłaniem "na front wschodni" włącznie
    Wiarygodne źródła podają;
    "Stanisław Domasik pamięta, że strefa wokół obozu oznaczona była specjalnymi tablicami ostrzegawczymi. Było na nich napisane po niemiecku i polsku, że wkraczanie na teren KL Auschwitz jest zabronione, a każdy wchodzący bez ostrzeżenia zostanie rozstrzelany"
    " Życie w okupowanym mieście było bardzo ciężkie – zapamiętał Roman Wajda.
    – Towarzyszył nam nieustanny strach. Nie wolno nam było chodzić prawą stroną drogi, tylko lewą, nie wolno było przekraczać Soły. Żyliśmy w Oświęcimiu jak w pół-więzieniu. Za posiadanie radia groziła śmierć, za podrzucenie chleba maszerującym kolumnom więźniów groziła śmierć, a po
    każdej ucieczce przeczesywano domy w poszukiwaniu uciekinierów"
    Zrodło:
    http://www.listonosz.auschwitzmemento.pl/w_cieniu_auschwitz.pdf
    Jeśli już, to pomoc dostarczano inaczej i innymi sposobami
    Zrodło
    http://www.publikacje.edu.pl/pdf/7786.pdf
    p.kty 4 i 4,1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Wiesiek
      W życiorysie "Matki Wielkich Bliźniaków" z rodu Jasiewiczów herbu Rawicz wprawdzie brak wzmianki o odznaczenie za udział w Powstaniu (jednak bym tego nie wykluczała), jest natomiast wiadomość,że "W przeddzień pierwszej rocznicy śmierci Jadwigi Kaczyńskiej, 16 stycznia 2014 w Panteonie Pamięci Narodu Polskiego na placu przed kościołem Wszystkich Świętych w Starachowicach została odsłonięta tablica jej poświęcona z inskrypcją: .„Jadwidze Kaczyńskiej z wdzięczności za dar życia Prezydenta i Premiera RP – w I rocznicę śmierci Mieszkańcy Starachowic” ("błogosławionego łona" mi tu tylko brakuje).

      Usuń
  4. Pani z broszką zdaje się jednak odrobiła lekcję. TUTAJ

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu też mi się wyrwało "...a ...ć". Wyobraziłem sobie kobicinę, która codziennie (chyba?) drałowała z zupą do biura przepustek (?) obozu, aby nakarmić "podopiecznych" i zapytałem się - "jak to możliwe?". Trochę zdębiałem. Może później, po wyzwoleniu obozu? I następne pytanie, które sobie zadałem, to było - " co na to rodzina pani premier?". Przecież to musi być znana, rodzinna historia. Nie można sobie ot tak, strzelić publicznie niusa, zaskakując wszystkich. Chętniej chciałbym znać więcej szczegółów (a może tak prawie było?), niż myśleć że pani premier się zbyt mocno zagalopowała. I wolałbym odszczekać swoje myśli razem z Tobą. :) Nie słyszałem tej wypowiedzi wcześniej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm
      Sprawa jest głębsza niż myślisz...
      W księdze pamiątkowej (wylinkowanej powyżej przez Zante) znalazł się taki odo fragment:
      "Aktywne były grupy Polskiej Partii Socjalistycznej, szczególnie z Brzeszcz, która zmobilizowała do współpracy wiele rodzin. ... Pomagali ludowcy ... Ucieczki więźniów przygotowywali też komuniści."
      Jak prezes i inni "wzmożeni narodowo", tropiący genealogię do 4 pokolenia wstecz (lepiej niż faszyści w ustawach norymberskich) mają się TERAZ zachować. Wszak JASNO WIDAĆ, że rodzina to albo masońskie SOCJALISTY, albo "fałszerze wyborczy" z PSL albo KOMUCHY! (tfu) ;)

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
    2. Też zwróciłem uwagę na ten fragment. :)

      Usuń
    3. Zante, Jurek, Krzysztof !.
      Chwała tym ktorzy pomagali ale ja nie o tym piszę. Pisze o próbie naiwnego podpinania się pod działalność bohaterów, ktorzy nie chodzili pod brame obozu z jedzeniem.
      Pozdrawiam

      Usuń

    4. Zastanowiła mnie w pierwszej chwili "brama obozu", ale jak napisałem, nie słyszałem oryginalnej wypowiedzi. Czyli wszystko możliwe, ale jak zauważyła Zante, mało istotne dla nas. Nie to się teraz liczy. Odwaga, a nawet bohaterstwo naszych przodków nie zwalnia nas absolutnie od bycia porządnymi ludźmi. Własnymi czynami i na własny rachunek. Chociaż podpinanie się pod procenty z przeszłości, stało się chyba tradycją. Często wystarczy tylko nazwisko i ...kariera stoi otworem. ;) Pozdro...

      Usuń
  6. Nie wiem jak tam było z babcią pani Premier. Faktem pozostaje, że funkcjonujące w naszym społeczeństwie określenie "zorganizować" (czasem jest to po prostu ukraść), nie wzięło się z powietrza. Proszę pamiętać, że to jednak kilka lat funkcjonowania obozu i wiele jego filii. Była organizacja wewnątrz, oraz na zewnątrz (sukcesywnie rozbudowywane), mimo iż uczestnikom, w każdej chwili, groziła śmierć (często dopiero po straszliwych torturach). W efekcie do wymiany informacji, grypsów, oraz dostarczania lekarstw, czy żywności dochodziło. Ba, zdarzały się nawet, choć bardzo nieliczne, ale jednak udane ucieczki.
    Kłopot w tym, że pani Szydło powinna była lekcję odrobić dokładniej i nie wygadywać bzdur o noszeniu żywności pod bramę. Nawet jeżeli była to tylko brama fabryki, w której więźniowie Auschwitz pracowali. Dodam, że niektóre prace więźniów miały miejsce także n.p. na polach, drogach, czy przy rowach melioracyjnych, poza drutami, ale i wówczas kontakt bezpośredni, raczej nie był możliwy. Od tego były stosowne "skrytki" i inne "sposoby".
    Pomyślności.
    Pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ikko za rozszerzenie wypowiedzi.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Mieliśmy/mamy/ jeden mit
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1506668,1,powstanczy-mit-kaczynskich.read
    no to możemy mieć kolejny

    OdpowiedzUsuń
  8. No to by jeszcze zasłużyć na poranna wizytę ABW z przeszukaniem mieszkania i konfiskata "narzędzia przestępstw" wszelakich
    poczytajcie sobie i to
    http://natemat.pl/23891,autor-tekstu-o-rajmundzie-kaczynskim-jaroslaw-kaczynski-nie-mowi-prawdy-albo-nie-pamieta
    Przykład jak widzicie "idzie z góry"

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę tak sobie, że Pani z broszką i tak mamy mnóstwo do zarzucenia i to na pewno nie koniec długiej listy kłamstw, przeinaczeń, przemilczeń i zwyczajnej bezczelności. Natomiast wątek z babcią, która pomagała lub nie więźniom, jako niemożliwy do zweryfikowania, jawi mi się jako mało istotny. Podobnie jak mity tworzone przez braci Kaczyńskich o swojej rodzinie. Co za różnica jakimi ludźmi byli rodzice czy dziadkowie naszych nowych władców? Każdy pracuje na swoją twarz sam. I za tę twarz może kiedyś zostanie rozliczony.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj Piotrze !!! Dobrze, że napisałeś ten komentarz, zawsze lepiej, gdy się wie z kim mamy do czynienia - mam na myśli panią Szydło i jej "bohaterską babcię". Jakoś tak się zbiegło, że minęła kolejna rocznica wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. W tym roku już nie piszą, ze uczynili to Ukraińcy - tylko Armia Czerwona. Pani Szydło tez tak jakoś "okolicznościowo" podpięła się pod ta rocznicę, bo wcześniej jakoś nic nie było gadane o zasługach babci, które jak gdyby "odziedziczyła" wnuczka Beata. Nie chce mi się o tym pisać , bo to obrzydliwe. No cóż - pisano już w tym kraju o "resortowych dzieciach", teraz piszą o "resortowych wnuczkach". Taki kraj, tacy ludzie, takie obyczaje.Dlatego nie będę rozwijał tego tematu, bo miliony ludzi w Polsce mają jakieś wspomnienia i jakieś związki z tą nieprawdopodobna faszystowska zbrodnią. Prawie każdy miał kogoś w rodzinie, kto nie przeżył, albo przeżył. Dla tych, którzy nie wiedzą jak to tam było naprawdę - polecam książkę-pamiętnik Stanisława Grzesiuka "Pięć lat kacetu". Minęły właśnie 53 lata od jego śmierci (21.01.1963). Książka jest straszna, ale do bólu prawdziwa. Pani Szydłowej też bym radził przeczytać a babci dać spokój.

    OdpowiedzUsuń
  11. http://pl.auschwitz.org/m/index2.php?option=com_docman&task=doc_view&gid=374&Itemid=82

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy - ten link potwierdza tylko, że żadna babcia nie stawała przed bramą obozu aby przekazać zupkę więźniom, Było to po prostu niemożliwe i groziło kulą w łeb lub - otwarciem bramy obozu i do gazu.. No więc po co tak prymitywnie kłamać ????

      Usuń
  12. Broszka prawdopodobnie w dzieciństwie zasłyszała, że babcia dokarmiała więźniów - nikt gówniarze wonczas szczegółów nie przedstawiał, to i dośpiewała je sobie na miarę własnej wiedzy i intelektu...

    OdpowiedzUsuń
  13. Powyższe komentarze potwierdzają, że bardzo ryzykownym jest podpinanie się pod bohaterska rodzinę bo mogą wyleźć rózne przykre rzeczy. W tytule notki nie bez przyczyny użyłem tytułu grzecznościowego "Frau" czym chciałem podkreslić, że dzis niektóre sprawy winny juz byc pozostawione wyłącznie rozważaniom historyków a i bibliografia na ten temat jest bogata /w tym także i ta naciągana/.
    Nie mam ochoty grzebac sie w stosunkach ludnościowych otaczających KL Auschwitz ale trzeba sobie przypomnieć, że był to teren III Rzeszy wcielony 1.09.1939. na którym obowiązywały tzw. grupy narodowosciowe a komu to nie odpowiadało lądąwał w nie tak dalekiej GG.....................wystarczy, bo moge rzeczywiście dojśc do fałszywych wniosków.
    Pozdrawiam i dziekuje za komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  14. ------------
    [chcę się poskarżyć Autorom bloga, że na stronie nie wyświetlają się Najnowsze Komentarze]
    ------------

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leeeeeeeeszko !!! - ratunku, Lidzia ma rację.

      Usuń
    2. Lidko, Piotrze - piszę komentarz i widzę z boku ostatnie komentarze. Znajdują się pod "Archiwum bloga". Jak macie rozwinięte archiwum, to "Najnowsze komentarze" mogą znajdować się baaardzo nisko. Mogę je przenieść nad "Archiwum", ale z powodu ułomności gadżetu "Nowe posty", który pokazuje tylko jeden, ostatni post wydawało mi się, że "Archiwum" musi go wspomagać.

      Usuń
    3. Leszku - teraz już wszystko gra. Komentarze wróciły. :)))

      Usuń
  15. Leeeeeeeeeszko !!! No i co ???

    OdpowiedzUsuń
  16. No jak to co Dobra zmiana wzięła blog na celownik

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiesiek ! Blog jak blog - ale coś się dzieje w ogóle w Onecie, bo i na innych blogach dochodzi do jakiegoś zamieszania. Sądzę, że "dobra zmiana" następuje w Onecie, albo ktoś sypie piasek w trybiki.Trzeba by napisać coś zjadliwego i obserwować, co się stanie z tekstem.

    OdpowiedzUsuń
  18. Sobiepan - z tekstem jak z tekstem - ale co się stanie z autorem :-))

    OdpowiedzUsuń
  19. JAcku ! Nie siej paniki. Właśnie przeczytałem, że pani J.Staniszkis dostała "olśnienia" - w wywiadzie dla niemieckiego "Die Welt" oświadczyła, że Pankaczyński nie ma żadnej empatii dla własnego narodu i tak w ogóle, to mu się pomerdało.I pomyśleć - jeszcze nie tak dawno była "muzą polityczną" panaprezesa i jego natchnieniem. Co gorsze - nastąpił u niej "rozłam w rodzinie", bo córka zapisała się do partii pana Petru. Coś się obydwu paniom "odKODowało"

    OdpowiedzUsuń
  20. Jedyna nadzieja na dobrą zmianę (bez cudzysłowu) to przejście z onetu na wykupiony hosting, uruchomienie własnego WordPressa - i blog działa tak, jak chce właściciel, a nie jak kombinuje "darmowy" provider... Na Wyspie przeszliśmy to 3 lata temu i jesteśmy zadowoleni ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Chyba sie jednk cos dzieje w onecie - nie to,żebym się bała czy coś . Mam konto na onecie i ilekroć zamieszcze jakis komentarz gdzieś pod jakimś artykułem od 4 dni zwyczajnie nie przechodzi bez zadnych adnotacji w stylu ,przekroczyłas regulamin forum czy cóś tam. Jak piszę anonimowo to czasem przejdzie ,czasem nie. .Zaznaczam ,że ja jestem raczej grzeczna dziewczynka i nikogo staram się nie obrazić.Ani nie używam słów ..raczej.Na pewno nie na żadnym forum..Mam tylko osobne zdanie od piewców...Przypadek?

    OdpowiedzUsuń
  22. Na warszawskich obchodach XI Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu w środę 27 stycznia na temat swojej bohaterskiej babci pani Beata wygłosiła następującą frazę: "Moja babcia opowiadała mi, jak razem ze swoimi koleżankami, jako młoda dziewczyna nosiła żywność pod bramę Auschwitz-Birkenau. Opowiadała o tym cierpieniu i o strachu. Jej strachu..." (trudno było znaleźć zapis tego przemówienia, bo pisowska ekipa chce się poPiSać przed swoim "ciemnym ludem" i dlatego swoje przemówienia wygłasza z pamięci - jego fragmenty są tu: http://wpolityce.pl/polityka/279634-premier-szydlo-podczas-obchodow-dnia-pamieci-o-ofiarach-holokaustu-mamy-obowiazek-glosno-krzyczec-upominac-sie-o-pamiec-historii-i-o-prawde).
    Niezależnie od tego jak bardzo okoliczna ludność pomagała więźniom Auschwitz, to taka informacja na temat wyczynów babci w oczywisty sposób musi być nieprawdziwa, bo kontakty z więźniami były możliwe tylko wówczas, gdy znajdowali się oni poza obozem, czyli w składzie komand pracujących na zewnątrz obozu, bądź też wtedy, gdy ktoś spoza obozu wykonywał jakieś prace na jego terenie. Jedynie takie kontakty dawały więźniom szanse na „zorganizowanie” dodatkowych racji żywnościowych, nielegalnych narzędzi, lekarstw, na przekazanie grypsów czy też podanie jakichś informacji na zewnątrz obozu. To co powiedziała Szydło jest po prostu żenujące i śmieszne i świadczy o tym, że ma ona ogromne braki w wiedzy na temat nie tylko obozu, ale także na temat okupacji. Jej się wydaje, że tak jak podczas kampanii wyborczej może pleść dowolne dyrdymały.
    Trochę mnie dziwią opisane w tych najnowszych opracowaniach rozmiary pomocy dla więźniów udzielanej im przez okoliczną ludność. Obawiam się, czy w miarę upływu czasu ta pomoc nie rozrasta się tak, jak liczba legionistów Józefa Piłsudskiego. Mam nadzieję, że te wszystkie fakty są weryfikowane i nie są oparte na wspomnieniach takich wnuczek jak np. pani Beata.
    Pani Beata zachwyciła mnie jeszcze z tego powodu, że w swoim przemówieniu ani razu nie użyła słowa "ŻYD" i dotąd zastanawiam się dlaczego? Może ze względu na swojego syna seminarzystę, który w Seminarium się uczy, że Źydzi to bogobójcy", czy żeby nie urazić uczuć uczestników Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę?
    To o czym wspomniał Krzysztof z Gdańska, że aktywne były grupy Polskiej Partii Socjalistycznej, szczególnie z Brzeszcz - wcale mnie nie dziwi, bo istniała tam organizacja miejscowa PPS, a w obozie siedzieli działacze PPS, m. in Józef Cyrankiewicz członek władz tej partii, który zanim trafił do Auschwitz współorganizował akcję odbicia z rąk gestapo Jana Karskiego, a więźniami byli także działacze pochodzący z samych Brzeszcz.
    Na koniec taka ciekawostka: w stanie wojennym emeryt Cyrankiewicz otrzymywał paczki żywnościowe od swoich obozowych kolegów z Europy Zachodniej (widać zachowali o oni o nim lepszą pamięć niż ci rodacy, którzy odsądzają go od czci i wiary).

    OdpowiedzUsuń
  23. ma Pan rację, nie było takiej możliwości , jestem rodowitym oświęcimianinem , na szczęście z powojennego pokolenia, ojciec był w KL Aushwitz,reszta rodziny też jest z tego miasta od pokoleń i dla niego w pewnym stopniu zasłużona choć o innej orientacji politycznej niż dzisiejsi bohaterowie
    ale nikt z nich ani innych znajomych potwierdzał swymi wspomnieniami z tamtych ponurych lat takich bzdur choć wielu z nich ma odnotowane godne pochwały zachowanie w tamtych czasach w wydawnictwach "Muzeum Oświęcimskiego " , pomoc była ale nie przy drutach obozowych, ponadto Przcieszyn to nie Oświęcim w pobliżu był podobóz prawdopodobnie "Budy", może była niewielka szansa na pomoc pracującym niewolniczo więźniom w kopalni Brzeszcze, ogrodach w Rajsku itp. a babcia p. Broszki to zapewne kawusię gorącą w termosie przynosiła, widać jak rosną szeregi bohaterów, jak legionistów Piłsudskiego , styropianowych obiboków itp. cóż powiedzenie iż historie piszą zwycięscy znajduje tu pełne potwierdzenie

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>