środa, 26 marca 2014

Nikt nie da Ci tyle ...

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




... ile obieca opozycja.


    Nie współczuję rodzicom niepełnosprawnych dzieci. Uczucie jakie mną owładnęło to ulga i radość.


    Współczucie, to jest towar bardzo tani. Tego akurat ci rodzice dzisiaj potrzebują najmniej. Potrzebują natomiast twardego gruntu pod nogami. Muszą wiedzieć, że poświęcając większość życia opiece nad chorymi dziećmi, nie zostaną na starość bez środków na utrzymanie. Mają rację oczekując potraktowania ich ciężkiej pracy jako pracy zawodowej. Więc otrzymywany przez nich zasiłek powinien być zasilony kwotą składki ZUS-owskiej pobieranej od najniższej płacy. Nie wiem, czy dokładnie tak artykułują swe żądania, ale pod takimi podpisuję się obiema rękami.

    Ulga i radość, jaką odczuwam bierze się stąd, że to nie mnie dotknął taki los. Miałem bowiem namiastkę tego, opiekując się przez rok całkowicie niesprawną teściową.

    Jednak szlag mnie trafia na widok polityków opozycji pojawiających się zawsze jak hieny w takich przypadkach. Nie mogę pozbyć się natrętnej myśli, że gdyby energię poświęconą na walkę o pomniki Lecha Kaczyńskiego i miejsce TV Trwam na multiplexie - poświęcić na naciski (oczywiście w sejmie, nie na ulicy) w sprawie ustawy zabezpieczającej potrzeby takich rodzin - dzisiaj nie mielibyśmy tego problemu. Jednak chyba dla nich ważniejszy jest pomnik, niż zasiłek dla potrzebujących. Ważniejsza jest telewizja pomagająca zbierać datki, niż opieka i pomoc potrzebującym.

    No cóż - taka jest ta nasza polityka. Nie liczy się cel - celem jest bycie w polityce i kropka. Palikot przynajmniej powiedział to otwarcie. Wywołało to oburzenie pozostałych polityków. Natomiast zero refleksji przyniosły słowa jednej "Solidarnej " Dudy. Powiedział on:
- "... Wszyscy mamy takie same problemy z tym rządem ... Państwo mówią, że premier kłamie i oszukuje - to jest prawda, on tak robi zawsze ... jak temu rządowi się nie wytarga czegoś z gardła siłą, protestami, okupacją, to oni sami nic nie dadzą... Jest duża rezerwa finansowa ..."



    Po prostu horror! Rząd siedzi na furze pieniędzy nie chce się z nikim dzielić! A rezerwa finansowa jest duża! Największa jednak rezerwa to opłacane przez państwo etaty związkowe. Przewodniczący Duda zarabia tylko z racji pełnienia funkcji przewodniczącego związku ok. 11 tys. zł miesięcznie. Do tego samochód z kierowcą, dwa służbowe mieszkania (po jednym w Gdańsku i Warszawie) oraz wynagrodzenie za zasiadanie (he, he, he ...) w Komisji Trójstronnej. Nie liczyłem tu funkcji prezesa rady nadzorczej spółki będącej własnością związku. Tam może pracuje, więc mu się należy.

    Nigdy dotąd nie zaglądałem nikomu do kieszeni. Jednak Duda tak beztrosko szafujący finansami państwa - a więc MOIMI podatkami - spowodował, że napisałem to co powyżej.

    Oczywiście, nie on sam podstawił nogę do podkucia. Taki np. Girzyński "wzdął policzki jak banię, w oczach krwią zabłysnął" i powiedział:
- "... Ci państwo protestują, bo zostali oszukani. I to, że dziś premier przychodzi i mówi, że teraz nie da rady, bo mu się nie udało poskładać tego budżetowo, ale zaraz to się da, to składa kolejną obietnicę to niech się nie dziwi, że nikt mu nie wierzy..."

    Zaraz też odkrywczo i proroczo dodał:
- "Poza tym podaje datę, kiedy nie wiadomo, czy w ogóle będzie premierem."

    Panie Girzyński - jeżeli w roku 2016 Tusk nie będzie premierem, to zapewne jest pan święcie przekonany, że będzie nim Kaczyński! Czy to według pana aż taka przerażająca wizja, by straszyć nią zdesperowanych ludzi?

    Wyjaśnię jeszcze raz - nie uważam, że protestujący rodzice nie mają krzty racji. Nie uważam, że dotychczasowa polityka wszystkich rządów (w tym największy udział ma oczywiście PO) była zgodna z naszymi oczekiwaniami. Ale współtwórcy poniżającego chorych prawa, odgrywający dzisiaj altruistów i dobrych Samarytan budzą we mnie niesmak. Również obecność chorych dzieci budzi we mnie mieszane uczucia. Wiem, desperacja rodziców nie jest dobrym doradcą. Powinni wziąć pod uwagę, że takie obrazki to nieodłączny atrybut "przemysłu żebraczego", za którym często stoi zorganizowana grupa przestępcza. Więc jeżeli dzieci miały "zrobić" na politykach wrażenie, mogły je zrobić akurat odwrotne. Nie ma tu żadnego bezpośredniego przełożenia czy porównania. Jednak mechanizm percepcji tak może zadziałać.




    I na zakończenie - chyba w którejś wcześniejszej notce Piotr pisał, że odczuwając uciążliwości w kontaktach ze służbą zdrowia, do całkowitego kontestowania rządu przyłączyłby się jedynie wtedy, gdyby wcześniej wszystko funkcjonowało wzorowo i dopiero zwycięstwo PO w wyborach spowodowało ten armagedon. Przed wydawaniem "sądów ostatecznych" warto o tym pomyśleć.





9 komentarzy:

  1. Cieszy jedno iż w tym "myśleniu negatywnym" i w "obliczu protestu" ożywiły się szare komórki u ludzi i dają temu wyraz
    I tu
    http://www.liiil.pl/1395842128,Liderki-sejmomajdanu.htm
    I tu
    http://elizadumoulin.blogspot.com/
    i tu
    http://www.liiil.pl/1395818265,Solidarnosc-jako-Pisowisko-Duda-jako-szwab.htm
    i tu
    http://www.liiil.pl/1395728871,Mularczyk-jako-Trynkiewicz-i-Duda-jako-traba-judza.htm
    Czy jest nadzieja,na myślenie i dalsze działanie ?Nie wiem

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze 23 stycznia tego, bo 2014 roku, w artykule "Premierze Tusk udajesz, że nie słyszysz naszego wołania? Jestem niepełnosprawny, jestem głodny!" przeczytać było można. "Iwona Hartwich, prezes Stowarzyszenia „Mam Przyszłość”, przypomina, że od 1 stycznia 2014 r. obiecano rodzicom prace nad ustawą, która byłaby pewnego rodzaju „wskaźnikiem do tego, żeby rodzice za rezygnację z pracy otrzymywali najniższe krajowe wynagrodzenie”. http://pressmix.eu/index.php/tag/iwona-hartwich/
    No więc drogi Leszku obiecano prace nad ustawą. Tymczasem już początek okupacji Sejmu związany był z żądaniem natychmiastowego uzawodowienia, z przyznaniem świadczenia w wysokości minimalnej pensji, czyli dla mam netto, w wydatkach budżetu brutto. Wszystko z wrzaskiem, że Premier kłamie. Przepraszam, ale kto tu kłamie?
    Pozostałe aspekty opisałam w swoich komentarzach u Elizy i u Andy'ego, więc nie będę się powtarzać. Przez tę całą zadymę z "sejmomajdanem" (w pełni się z treścią postów Andy'ego zgadzam), zamiast KOMPLEKSOWEJ ustawy, dla różnych form pomocy socjalnej, w tym uzawodowienia opieki (nie tylko wobec dzieci), tworzącej sensowny SYSTEM, mamy wymuszony zapisek ustawowy, dotyczący jedynie ich, protestujących mamuś EGOTYCZNEGO (nie egoistycznego, a egotycznego właśnie) interesu. Panie pospiesznie bowiem zadbały, by ustawa dotyczyła tylko ich sytuacji i by świadczenie nie było broń boże zależne (także co do wysokości) czy to od stopnia niepełnosprawności dziecka, czy jej rodzaju (co innego głuchota, a co innego wózek, czy wręcz łóżko), czy od innych dochodów w rodzinie.
    Przepraszam, ale straciłam cierpliwość i owych rodziców zupełnie mi nie żal. Jedynie ich dzieci odartych z godności, wystawionych na widok publiczny, zmuszonych do przebywania w urągających jakimkolwiek standardom opieki warunkach( a pani marszałek Kopacz oferowała pokoje w hotelu sejmowym).
    Pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ikka13326 ,18:59.
      "Przepraszam, ale straciłam cierpliwość i owych rodziców zupełnie mi nie żal" Mam podobne odczucia. Panie te coraz bardziej przypominaja mi zwykle "przekupy" co to bez zastanowienia potrafia zrugac każdego a do tv stroją sie tak aby w ich mniemaniu dobrze wyglądac. Zaczynam miec żal do Premiera, ze tym pyskatym babolom uległ, mam żal do Kamysza,że nie przedstawił czarno na białym jak wygladaly wcześniejsze ustalenia. Cała ta "rozmowa" z tymi szantażystami była bezsensowna, pokazała jedynie, ze z nimi nie da się rozmawiac, tak jak nie da sie rozmawiac rzeczowo z niejakim Dudą i całą bandą cynikow politycznych walczacych o własna d... To głosy takich jak Andy powinny być brane pod uwage, trzeba mieć szersze horyzonty aby dostrzec na czym ta pomoc ma polegać.

      Usuń
  3. Leszku, te protesty są słuszne, ale nie tak do końca.
    Przyznawanie pensji bez względu na wskazanie w skali Barthela, oraz bez względu na kryterium dochodowe nie jest zawsze "przymusem do zostania na starość bez środków na utrzymanie". Wiele kobiet w pełnych rodzinach nie pracuje z wyboru, wychowując zdrowe dzieci i będąc na utrzymaniu mężów. Skąd wiadomo, ze gdyby te panie miały zdrowe dzieci poszłyby do pracy, a nie zajmowały się domem?
    W rodzinach niepełnych, panie powinny żądac od premiera prac nad zwiększeniem skuteczności ściągania alimentów, a nie na rzadanie utrzymania przez państwo.
    Dziwna filozofia panuje w naszym społeczeństwie: "państwo powinno otrzymywać matki wychowujące niepełnosprawne dzieci". A to jest pomyłka! Państwo powinno pomagać w wychowaniu tych dzieci a nie utrzymywać ich rodziców! Protesty powinny być skierowane w usprawnienie pomocy: darmowa rehabilitacja, tanie leki, dofinansowanie sprzętu rehabilitacyjnego, aby umożliwić jego kupno, a nie spłacanie po zakupie, itd., itd., itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andy - Zgadzam się z Tobą, że pomoc państwa powinna dotyczyć wyłącznie kosztów wali z chorobą, kosztów łagodzenia jej skutków i kosztów przystosowania infrastruktury.
      Jeżeli chodzi o opiekunów to pisałem, że zgadzam się na opłacanie przez państwo ubezpieczenia od najniższej pensji. Natomiast wypłacanie pensji, tylko dlatego, że ma się chore dziecko - ??????????
      A matki, które mają zdrowe dzieci i postanowiły zająć się ich wychowaniem, bez zajmowania miejsc w żłobkach i przedszkolach i przy okazji prowadzić dom - to co, to one nie pracują? Ich sytuacja poprawiła się z chwilą zrezygnowania z pracy?
      W Australii, kobieta prowadząca dom z chwilą osiągnięcia wieku emerytalnego otrzymuje od państwa emeryturę.
      Którzy politycy chcą jeszcze przed wyborami zdobyć parę punktów za kopanie Tuska?
      Służę (oczywiście za drobną opłatą) długą listą problemów, których nie rozwiązanie można śmiało Tuskowi rzucić w twarz. Oczywiście, trzeba tylko bardzo uważać by w ferworze bitewnym nie rzucić niepotrzebnie obietnicy, że gdy tylko wygramy - to wszystko natychmiast w ciągu dwóch tygodni rozwiążemy, przyznamy, podniesiemy itp.

      Usuń
  4. No, no, "zorganizowana grupa przestępcza". Nie ma to "żadnego przełożenia". To po co o tym piszesz Leszku? Niezłe porównanie dla zdesperowanych ludzi dla których pozostał tylko jeden wybór, albo samobójstwo albo choć parę groszy by przetrwać kolejny, katorżniczy dzień udręczonych ludzi. Resztę mojego uzasadnienia - u Andego. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mirasko,
      Leszkowi zapewne chodzi o skojarzenie leżących na korytarzu dzieci na materacach i kołdrach, z żebrzącymi na ulicach brudnymi, chorymi dziećmi wykorzystywanymi przez grupy przestępcze np. rumuńskich Romów. To najczęstszy sposób zarabiania przestępczych rumuńskich grup romskich kacyków w Polsce i nie tylko w Polsce.

      Usuń
    2. Cheroneo, dlaczego o tym (przemyśle żebraczym) piszę, jeżeli nie ma to żadnego bezpośredniego przełożenia?
      Już wyjaśniłem w tekście. Takie "żebracze obrazki" wyrobiły we mnie ostrożność. Zastanawiam się, czy te dwa złote, które dam żebraczce, trafią chociaż w połowie do dziecka wyglądającego jak półtora nieszczęścia? Po jakimś czasie obserwacji już wiem, że dziecko z tego nie dostanie nic.
      Ile z tego tysiąca zł. poprawi sytuację chorych dzieci przytarganych do sejmu? Czy nie lepiej byłoby te pieniądze przeznaczyć na szkoły, dopłaty do rehabilitacji i leków?
      Jedna z matek wykrzyczała (i słusznie), że refundowany zamiennik polski jakiegoś leku nie działa, że musi płacić 100% za dobry lek zagraniczny.
      Czy nie byłoby więcej sensu, gdyby zażądała powrotu tego dobrego leku na listy leków refundowanych?
      Nie można wymagać od zdesperowanych matek, by myślały ekonomicznie i systemowo. Ale przecież byli z nimi politycy, dla których takie myślenie nie powinno być żadną trudnością!!!
      I co oni mówili? "Tak proszę pani. Tusk ciągle kłamie!". "Jak Tuskowi nie wydrzemy z gardła, albo nie przepędzimy go - to nic nie dostaniemy, drogie panie!"
      I dla podkreślenia "wagi" swoich wypowiedzi potrzebne były dzieci. Można było te słowa wypowiedzieć na ich tle, albo jeszcze lepiej, w trakcie głaskania ich po główkach.
      Cheroneo, jestem człowiekiem z reguły współczującym. Ale takie spektakle tylko podnoszą mi ciśnienie i poziom żółci.

      Usuń
    3. leszek26 19:32
      "Można było te słowa wypowiedzieć na ich tle, albo jeszcze lepiej, w trakcie głaskania ich po główkach." To głaskanie bylo na pokaz, dziewczynka krzywila się z bolu, gdy jej rozwrzeszczana mamusia "głaskała" ja przed premierem i kamerami w porze kiedy juz dawno powinna spac.

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>