poniedziałek, 9 września 2013

Samowyrzucenie

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




Gowin odchodzi


    Moją pierwszą reakcją na oświadczenie Gowina o wyjściu z PO było westchnienie ulgi - nareszcie!


    Bowiem w ostatnich miesiącach sytuacja stawała się coraz bardziej denerwująca. Koalicja rządząca miała znikomą większość parlamentarną i niepewność co do postawy Gowina, Godsona i Żalka czyniła z tej większości iluzję. Teraz sprawa jest bardziej przejrzysta.

    Niezależnie od wyjaśnień samego Gowina, w które może uwierzyć parę osób, rząd jest zespołem, drużyną, która musi mówić jednym głosem. Nie wyklucza to polemiki, a nawet sporów i kłótni w samym rządzie. Jednak na zewnątrz - wysyłany winien być jednoznaczny spójny sygnał.

    Jeżeli Gowin dzisiaj twierdzi, że "
walczył o powrót Platformy do korzeni [i] doszedł do granicy, gdy lojalność wobec własnej partii staje w konflikcie z lojalnością wobec obywateli" to powinien zastanowić się nad przyczynami takiego stanu.

     Nie mogę sobie wyobrazić by 80% członków PO i prawie wszyscy parlamentarzyści (oprócz Gowina, Godsona i Żalka) postanowili sprzeniewierzyć się tym korzeniom i tylko on jeden jest tym "sprawiedliwym", który pozostał im wierny. Każda partia chcąc istnieć dłużej niż kadencja sejmu musi się zmieniać, ewoluować. Oczywiście przy zachowaniu swego "Dekalogu" nienaruszonego.

    Może więc Gowin nie umiał wystarczająco jasno wykazać odchodzenie od tych założycielskich zasad, albo to odchodzenie odbywało się tylko w jego imaginacji. Możliwe jest również trzecie rozwiązanie - niespełnione ambicje polityczne. Ponieważ nie mógł się do tego przyznać, więc wymyślił sobie pretekst.

    Cokolwiek jednak leżało u podstaw jego decyzji, to jego "samowyrzucenie" jest najlepszym rozwiązaniem dla niego jak i dla partii. Szkoda tylko, że nastąpiło to w groteskowej scenerii. Najpierw "samozawieszenie", potem deklaracja pozostania w PO niezależnie od wszystkiego i w końcu "samowyrzucenie".

    Co czeka Gowina dalej? Mam przeczucie, że los Jana, "Niemcy mnie biją" Rokity. Osobiście wcale bym się tym nie zmartwił.



Publikuję również w wydawnictwie "Virtu@l Herald".
Zapraszam do odwiedzin. Wystarczy kliknąć ikonkę. >
Natomiast by mieć dostęp do treści, należy odwiedzić tą stronę.
Serdecznie też zapraszam do współpracy.
Zainteresowanych proszę o kontakt na formularzu kontaktowym.



38 komentarzy:

  1. też u ulgą odetchnęłam, od początku było wiadomo, że odejdzie , nikt bez powodu we własną partię nie wali, chyba, że szalony albo cwany, typuję to drugie. Umiejętnie wykorzystał pieniądzy partyjne na autopromocję. Zaczyna z dorobkiem, ma już własne gty internetowe, własną gazetkę , zainteresowanie mediów ale u mnie stracił cały szacunek

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja będę z dużym zainteresowaniem obserwował dalsze poczynania pana posła, bo co prawda ciągle nie jest to moja bajka, ale gdy ktoś potrafi wyprostowany i z odkrytym obliczem odejść, uzasadniając to w miarę konkretnie, to zasługuje na uwagę. Jeżeli poseł Gowin odejdzie i nie sprzeniewierzy się swoim zasadom, ani nie sprzymierzy z ludźmi niegodnymi, a za takich uważam PJN, Zizolki i oczywiście prezesowych z ich wodzusiem na czele, to kto wie, może to początek jakiejś sensownej prawicy? Takiej, z którą można będzie coś zszyć, a nie tylko napieprzać się krzyżami? Kto wie, kto wie? Prawie 50% sceny politycznej czeka na to co się narodzi, bo to co jest aktualnie nie bardzo jest dla niej do przyjęcia.
    Dla mnie, ponieważ nie ma żadnej sensownej opcji do wyboru, Gowin może się okazać całkiem sensownym wyjściem. Na skrzydle bardziej liberalnym nie ma wszak nic.
    Poczekamy, zobaczymy. Może być ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż - na bezrybiu i Gowin ryba.

      Usuń
    2. Gowin "na skrzydle liberalnym", a na dodatek "bardziej"?! Czyżby było ich dwóch, bo ja znam Gowina - konserwatystę w sprawach obyczajowych i dyletanta w sprawach ekonomicznych. Nie wiem też, jakim jeszcze zasadom mógłby się sprzeniewierzyć w przyszłości, bo wg mnie już teraz sprzeniewierzył się lojalności wobec własnej partii, dlatego nawet nie można mieć zaufania do jego uczciwości i rzetelności. Nie będę rozwijała tego wątku, bo pisze o tym również Piotr.
      Całą swoją polityczną karierę zawdzięcza Gowin PO. W r. 2005 r. z poparciem PO został senatorem z Krakowa, a w 2007 r. dostał pierwsze miejsce na jej krakowskiej liście kandydatów do Sejmu. Do partii wstąpił dopiero w 2007 r., kiedy już uzyskał mandat posła. O odejściu PO od korzeni mógłby mówić Maciej Płażyński, który wystąpil z tej partii w 2003 r. czy Andrzej Olechowski, który zrobił to samo w 2009 r., ale nie Gowin, który dostrzegł to odchodzenie od korzeni dopiero wówczas, gdy utracił posadę ministra, przegrał wybory na przewodniczącego PO i groziło mu usunięcie z partii.
      Ilekroć widzę na ekranie twarz Gowina, to nasuwa mi się myśl, że mółgłby on bez charakteryzacji grać rolę Świętoszka w sztuce Moliera, albo wystąpić jako ilustracja do hasła: HIPOKRYZJA, tak jak Hofman z PiSu mógłby ilustrować hasło: WAZELINA.
      Mam jeszcze jeden problem z Gowinem, mianowicie: nie bardzo wierzę w jego samodzielność. Myślę, że współautorem tej całej "akcji" Gowina w Platformie był Jan Maria Rokita, a kto wie, czy nie maczał w tym również palców arcypasterz krakowski.

      Usuń
  3. @Kneziu - powoli sie odkrywasz !.
    Obawiam się, że masz konkretna opcję - nie bój się, to na niczym nie zaważy o będzie jasność.
    Jakie Gowin ma zasady ?..... faktycznie ma - jak przy władzy to cacy ale z honorem odejśc nie potrafi.
    Wiesz Kneziu co to jest lojalność ?.
    Co Gowin uzasadnił konkretnie ? - powrót do źródeł ?. To mi coś przypomina powrót do 21 postulatów sierpnia 1980 roku.
    Sensowna prawica ? - nie bądź taki drugi Kaczyński i nie próbuj oceniać co jest sensowna prawica a co nie bo to może być sensowne tylko dla Ciebie.
    "Prawie 50% sceny politycznej czeka na to co się narodzi /... - podaj przykład kraju w którym jest 100 % zaiteresowanie polityką ?.
    A propos - weź się za pisanie a ja z przyjemnościa wlezę i będe deptał po Twoich tekstach.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież, to wierny synuś kościoła watykańskiego!

      Usuń
    2. Kneź (wiadomo, że okrutny)9 września 2013 20:39

      Odkrywam się? A czy się kiedykolwiek ukrywałem?
      Czy Gowin z honorem? Porównaj może tę glizdę co się na cmentarzach próbowała swoim kolesiom wyślizgać z obietnic bez pokrycia - dobrze, że mógł niewiele, ale co było kręcenia, to było, prawda? A taki był dufny i nadęty z racji swoich zalet i ważności, twarzą Platformy był nieomal - to był ten honor? A pani poseł Rostkowska - to jest może ten honor? To obrzydlistwo przed wyborami prezydenckimi pamiętasz? Teraz jest już dobra? Bo w Platformie? A nawet i minister Sikorski - pamiętasz te drwiące komentarze? Te napuszone brednie, pod dyktando Prezesa? To jest ten honor? Ja pamiętam to plugastwo, które im się już nawet nosem i uszami wylewało - to był i jest ten niby honor? Gdzie winni śmierci Barbary Blidy? Ile to już lat mija? A nawet i Sawicką, pamiętasz? Owszem, potraktowano ją podle, ale mentalność z niej wylazła taka, że aż zatyka z żenady - to jest ten honor Platformy? Wybacz Piotrze, przecież nawet nieszczególnie się wysilałem na wskazanie tych paru postaw. Chcesz i równać z Gowinem???
      Sensowna prawica? A masz taką? Podobno PO jest tą prawicą - wolne żarty - to jest prawica???
      Bezsprzecznie Twoim protegowanym ubywa wyborców, prawda? Może oni i są niekumaci - i ja się do nich zaliczam, też przecież głosowałem, mówiąc z resztą otwarcie, że to na kredyt i warunkowo, ale zauważ, że z sondaży wynika, że PiS-owi nie przybyło - przybyło relatywnie, bo spadło PO. To gdzież oni są, ci wyborcy? Wyjechali, czy co?
      Ty mi mówisz, "weź się za pisanie"! A niby co ja tu robię? Wiem, wiem, powiesz mi zaraz, że co innego notkę napisać, a co innego komentarz. Cóż, jeszcze nie zauważyłeś, że mi jest wszystko jedno? Wy na tych blogach ustalacie jakieś zasady dyskusji - to można w notce, to w komentarzu, nie odnosić się do komentarzy, bez dygresji proszę i takie tam - a ja mam to w nosie - piszę gdy widzę jakiś sens.
      Ja może powtórzę, co kiedyś (dawno temu) mówiłem u Romskeya i Laudate - ja sobie wybrałem rolę komentatora na blogach politycznych i tego się trzymam. A czasami zdarza mi się napisać nawet i notkę. Czasami - nie czuję się blogerem - a na pewno nie politycznym.
      A teraz możesz sobie deptać ile wlezie - przecież Ci nie zabraniam. :)

      Usuń
    3. Te postawy było przy okazji honoru, i odchodzeniu z podniesionym czołem, nie prawicowości czy lewicowości nie mieszaj. :)
      Liberalna prawica to nie koniecznie kruchta i klęcznik. Katolicyzm Gowina może mu pomóc w rozdziale kościoła od państwa, a może nie - trudno coś orzekać różnie to bywało - rozsądna partia katolicka mogła by być interesująca opcją. Bycie katolikiem nie jest w końcu niczym złym.
      Te 3x15, to już był taki populizm, że aż mną rzuciło z wrażenia swego czasu - dla odmiany podniesienie podatków i zduszanie koniunktury, przy braku reformowania państwa w kierunku ostrych oszczędności i optymalizacji wydatków (vide zabawa kolejkami typu Pendolino) - to już nie korzenie zdecydowanie, to już jest eksploatacja pełna parą. Nie odpowiedziałeś mi kiedyś jaki był faktyczny zysk dla państwa z tego podniesienia podatków i jakie wyhamowanie tempa wzrostu? Bo chyba coś jednak takiego nastąpiło? Prawda?
      Zapytałem kiedyś o to u Romskeya i Polonki, w dyskusji z Romanem Strokoszem zdaje się - nie otrzymałem odpowiedzi wtedy i dotąd, a byłeś tam wtedy, przynajmniej u Romskeya.
      Czy Gowin to fałszywiec? Pewnie nie bardziej niż Donald Tusk, czy np. G. Schetyna, albo niejaki Boni, na widok którego obrzydzenie mnie łapie.
      Porównujesz mnie do sympatyka PiS-u? Cóż, zdziwiłem się. Ja nie głoszę że wszystko wina Tuska. Nie zajmuję się też wymyślaniem bzdur na jego temat - wystarczy mi to co widzę.
      Wolałbyś, żebym się nie odzywał? Oczywiście to opcja najprostsza - mówisz i za chwilę masz spokój - przeciez wiesz. :)

      Usuń
    4. @Kneź,
      między Joanną Kluzik-Rostkowską i Radosławem Sikorskim a p. Gowinem jest jednak pewna drobna różnica na ich korzyść, taka mianowicie, że oni najpierw odeszli z PiSu, a dopiero potem zaczęli tę partię krytykować, zanim jeszcze wstąpili do PO. Zmiana barw partyjnych sama w sobie nie jest niczym złym, każdy ma prawo zmienić zdanie pod wpływem nowych okoliczności, czy przeżytego rozczarowania (np. Churchill zaczynał od partii konserwatywnej, a następnie przeszedł do partii liberalnej), ważne jest - jak się to robi. Nie jestem tak naiwna, żeby wymagać od polityków całkowitej moralnej czystości, ale są pewne granice i Gowin te granice przekroczył, okazał się człowiekiem bez klasy, tak jak Rokita w samolocie Lufthansy.

      Usuń
    5. Droga Evo, lojalność wobec partii takiej czy innej, to nie jest dla mnie żadna wartość. Nic mnie te partie nie obchodzą i ich zagrywki personalne, czy przepychanki frakcyjne. Poseł jest suwerenny i niezależny w swoich decyzjach, i ma postępować w zgodzie ze swoim sumieniem, a nie partyjnymi nakazami. Jeżeli jeszcze robi to zgodnie z interesem i korzyścią dla kraju to nawet nie ma o czym mówić - partia jest tylko zawadą i zbieraniną barachła, jeżeli chce mu w tym przeszkodzić. W tym kontekście, nikt nie ma prawa posłowi narzucić postępowania w zgodzie z jakąkolwiek partią, frakcją, prezesem, czy innym wodzusiem. Jakiekolwiek dyscyplinowania posła, kary, nagany czy szykany są niezgodne z Konstytucją. Tak wiec nie mów mi że ten czy ów jest brzydki bo jest nielojalny wobec jakiejś partii. Natomiast praktyka jest jaka jest - to dobrze? Jesteś pewna?
      Pozdrawiam

      Usuń
    6. Jeszcze zapytam, czy hektolitry jadu wylewające się z ust Twoich protegowanych, co to przeszli do PO i nagle stali się już przyzwoici, stały się przez to mniej plugawe? Zaiste, piękna to metamorfoza - przemian godna larwy i motyla! Gratulacje!

      Usuń
    7. @ Kneziu - może mi byc co najwyżej przykro i staje całkowicie po stronie Ewy.
      "lojalność wobec partii takiej czy innej, to nie jest dla mnie żadna wartość" - nie wierzę że to napisałeś.
      "Poseł jest suwerenny i niezależny w swoich decyzjach, i ma postępować w zgodzie ze swoim sumieniem, a nie partyjnymi nakazami" - przechodzisz samego siebie ! ..........ale po to aby zostać posłem zapisuje się do grupy ludzi o określonych poglądach bop inaczej posłem nie zostanie, czyli zgodnie z własnym sumieniem jeszcze musi być oszustem. Aby poseł mógł postepować wg Twojego schematu musiałby się znać na absolutnie wszystkim lub mieć doradców i zalezy na jakiego by trafił bo np. w pewnych sprawach Ty i ja wydalibysmy sprzeczne opinie....... i co ?.
      Nie przesadzaj /.../ czy hektolitry jadu wylewające się z ust Twoich protegowanych, co to przeszli do PO i nagle stali się już przyzwoici,/.../, bo nie było ich wielu a raczej można policzyć na palcach jednej ręki /wiem - zaraz wyjedziesz z Sikorskim/ - wymień kilku.
      Pozdrawiam

      Usuń
    8. Z kolei ja stanę po stronie Knezia ponieważ mam (niestety) podobne doświadczenia lokalne. W Gdańsku radni PO kierowani dyscypliną partyjną uchwalili najbardziej kretyńską* i niekorzystną dla mieszkańców uchwałę o opłatach za śmieci w tej części kraju. Gdyby nie było tej piep... dyscypliny partyjnej wynik głosowania i metoda naliczania opłast byłaby zupełnie inna.
      Mogę (jako wyjątek od reguły) zrozumieć wprowadzanie dyscypliny partyjnej o ile dotyczy spraw absolutnie fundamentalnych, natomiast partie nadużywają tego instrumentu wprowadzając ją wszędzie, zwłaszcza tam, gdzie zdrowy rozum podpowiadałby inne rozwiązanie niż to, które wybrało prezydium partii, ale... dyscyplina partyjna!

      *określenie "kretyńska" jest moją własną, suwerenną opinią, której nigdy nie ukrywałem, przy czym podziela ją zdecydowana większość osób z którymi w tej sprawie rozmawiam.

      Pozdrawiam

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
    9. Drodzy komentatorzy - wiele napisaliście tu o dyscyplinie partyjnej, suwerenności posła itp. Ale to wszystko pozostaje w teorii. Przy systemie partyjnym - jest niemożliwe do zaakceptowania. Piotr słusznie zauważył, że "suwerenny" poseł chcący postępować wg własnego sumienia, jednak by zostać posłem musi wstąpić do partii. I musi zaakceptować jej regulamin, statut jednak uwzględnić tą krytykowana lojalność. I to nie tylko wtedy gdy stara się o mandat. Właśnie sumienie uczciwego człowieka powinno mu nakazać dochowanie tej lojalności właśnie wtedy, gdy już od partii dostał to co chciał - czyli mandat. Niestety, jedynym uczciwym posłem do tej pory okazał się Janusz Palikot. Nie układało mu się w partii, wypowiedział nawet parę krytycznych opinii - ale wyszedł z tej partii, złożył mandat uzyskany dzięki niej i zaczął od początku na własny już rachunek.

      Chce Gowin budować nowy, własny byt polityczny - ma prawo. Ale na własny rachunek a nie za pomocą "kapitału" zdobytego dzięki PO i nadal wykorzystywanego. Bo piastowanie funkcji posła, korzystanie z wielu przywilejów (np. biuro poselskie), będących właściwie "własnością" partii z którą zdobywał mandat - pachnie jakoś nieświeżo.

      Ciekawe, że pojawiło się tylu krytyków np. lojalności partyjnej. Jednak gdy swego czasu podnosiłem problem JOW-ów, krytycy ci krytykowali mnie również. A w tym systemie przecież poseł mógłby w pełni realizować swoje poglądy zgodnie z sumieniem, musiałby być lojalny tylko wobec wyborców i mógłby olewać dyscyplinę partyjną. I chociaż wiadomo, że nie można być tylko trochę w ciąży - chcecie zachować system partyjny i jednocześnie zależność posłów tylko od własnego sumienia. Niektórzy posłowie powołują się jeszcze na wolę wyborców, chociaż nie wiadomo jaką wolę mają wszyscy ci, którzy na niego głosowali.

      Usuń
    10. Krzysztof - to miło, że stajesz po stronie Knezia i .........sobie stój !!.
      Sytuacja hipotetyczna suwerenna opinię.
      Poseł X jest pedagogiem i wykładowcą wf. Jego klub parlamentarny zgłasza projekt budowy drogi. Uzasadniają go posłowie jego partii fachowcy od dróg, geologi, prawa i środowiska i wydają jednolitą, pozytywna opinię. Ekolodzy z powodu jakieś muszki czy żabki protestują.
      Jak wg Ciebie powinien zachować sie poseł X.
      Podejrzewam, że wg Ciebie i Knezia powinien wydać swój suwerenny głos wg własnego sumienia tzn. byc przeciw i olać fachowców z własnej partii.
      Przykład 2. Leszek, Twój sąsiad jest inż. budownictwa. Jeżeli jego projekt wymagałby ilus podpisów i przyszedł by do mnie to bez wahania bym ten podpis złożył ze względu na lojalność wobec niego przy zupełnej nieznajomości tematu z mojej strony. Nawet bym teczki z projektem nie otworzył. A może powiniene wydac suwerenna opinię ?.
      Przykład - Kneź jest fachowcem m.in. od robienia wina. Jeżeli sam bym robił i w pewnym momencie zapytał np. czy dosypać cukru i otrzymałbym odpowiedź, że to nie ma sensu to uznałbym jego fachowość w tej sprawie i ...........dosypał cukru bo ja lepiej wiem /jak np. Gowin w sprawie OFE/.
      W sprawach obyczajowych, wyznania itd niech sobie każdy jest suwerenny ale w innych....?
      Pozdrawiam

      Usuń
    11. Trafiony, zatopiony :)))

      Faktycznie nie da się pogodzić partyjnego systemu proporcjonalnego z brakiem dyscypliny partyjnej w partii(przy czym w JOW wygląda to dość podobnie, gdyż kandydaci TEŻ startują z ramienia partii politycznej, jedynie ostatecznym "weryfikatorem" są - co 4 lata - wyborcy z okręgu wyborczego).

      W swojej wypowiedzi miałem na myśli, że w partiach jest złym stosowanie dyscypliny partyjnej przy byle okazji, bowiem w większości przypadków wystarczy posłom/radnym "tylko" zdrowy rozsądek (chyba, że zakładamy, iż p-osłowie zawieszają zdrowy rozsądek na okres sprawowania swojego mandatu)

      Pozdrawiam

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
    12. to powyżej dotyczyło opinii Leszka

      Krzysztof z Gdańska

      A co do przykładów Piotra, to w podanym przeze mnie przykładzie dotyczącym gdańskiej "uchwały śmieciowej" korzystałem z wyliczeń i opinii prawdziwych fachowców od gospodarki odpadami (mertytorycznie dużo lepszych niż "fachowcy" miejscy), którzy mówili to samo co ja przeczuwałem - gdańska uchwała "śmieciowa" jest *kretyńska

      Usuń
    13. ps.2.

      Dałem ten dopisek, że zwrot "kretyńska" jest tylko moją, własną, suwerenną opinią, gdyż ostatnio dostałem "opieprz" od Leszka, że wypowiadam się za cały ogół Gdańszczan, a przecież są osoby, którym "uchwała śmieciowa" się podoba.
      Uznałem swój błąd, gdyż nawet przy 99% przeciwników obecnego systemu, zawsze może się znaleźć 1%, którym system się podoba, więc gdybym napisał "Gdańszczanie uważają, że uchwała jest kretyńska" popełniłbym błąd logiczny!

      Pozdrawiam

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
    14. Dobrze, dobrze - partia wybrała posła i dała mu mandat????? Wolne żarty! To po co ja chadzałem na te wybory? Żeby nieco świeżego powietrza złapać w ramach spaceru? Wam się chyba coś od tego partyjniactwa w głowach poprzestawiało! Partia to jedynie organizacja do realizacji celów pewnej grupy społeczeństwa, a nie podmiot władzy. To JA jestem tym podmiotem i suwerenem i to JA wybieram posła i daję mu mandat. Partia jedynie przedstawia swoich kandydatów i program ( jeżeli go ma). Gdy mi się partia i jej kandydaci, nie mówiąc o programie, nie podoba to ona odchodzi w polityczny niebyt. Szanowni państwo, głoszący wyższość interesów partyjnych nad interes społeczny - partia to narzędzie, a nie podmiot. Wprowadźcie prawo, że poseł ma być posłuszny jakiejś bandzie szkodników, albo np. sekciarzy i wtedy tak, macie prawo wymagać tej lojalności, ale póki co to poseł jest suwerenny w decyzjach i reprezentuje ostatecznie mnie i to wobec mnie, jako wyborcy jest odpowiedzialny. Większość problemów, które mamy to przyzwolenie na taką patologie, która głosicie.

      Usuń
    15. Ad Krzysztof
      Krzsztofie, jeżeli moja wypowiedź odczułeś jako "opieprz", to jeszcze pól biedy. Ale ty piszesz, że odczułeś ją jako "opieprz za wypowiadanie się w imieniu wszystkich Gdańszczan" - to musi być jakieś nieporozumienie.
      Bowiem każdy kto wypowiada się w imieniu wszystkich na to zasługuje. jednak w omawianej Twojej wypowiedzi nie dostrzegłem takiej cechy. Masz prawo przypuszczać, że ustawa bije po kieszeni wszystkich Gdańszczan. To jest Twoje zdanie, a nie opinia wyrażona za wszystkich. Dlatego nie "opieprzałem" Cię. Zwróciłem Ci tylko uwagę, że takie Twoje przeświadczenie nie może być podstawą do totalnej krytyki tej ustawy. Jako przykład podałem, że ja na tej ustawie zyskałem 20 zł miesięcznie. Dopiero później podałeś podstawę krytyki, tzn naliczanie kosztów w zależności od powierzchni. Jest on, delikatnie mówiąc niezbyt "sprawiedliwy". Ma jedną zaletę - wygodny dla administracji. Jednak nie podałeś sposobu, który byłby prosty (a zatem również wygodny dla administracji), "sprawiedliwy", przejrzysty i jeszcze drobiazg - spodobał się wszystkim Polakom. Ot i cały mój "opieprz". Nie kreuj mnie na drugiego Knezia Okrutnego, bowiem w tej sferze Blogowej Kneź może być tylko jeden, tym bardziej, że jest okrutny.

      Usuń
    16. Ad Kneź
      "Partia to jedynie organizacja do realizacji celów pewnej grupy społeczeństwa, a nie podmiot władzy."
      Nawet nie wiesz jak to mi się podoba. Ale jako ten "Okrutny" powinieneś wiedzieć, że to czysta utopia. Powtórzę oklepany ze wszystkich stron truizm - demokracja jest najgorszym systemem, ale lepszego jeszcze nikt nie wymyślił. Pewien mądry człowiek tak powiedział: "Nauczyliśmy się już pływać jak ryby, latać jak ptaki. Czas najwyższy nauczyć się żyć jak ludzie."
      No więc Kneziu, jak ktoś wynajdzie system lepszy od demokracji, jak już nauczymy się żyć jak ludzie - wtedy przyjdzie czas na wprowadzenie tej utopi w życie. A dzisiaj , nawet jeżeli zbierze się właśnie grupa dla realizacji swych społecznych celów, to najwyżej mogą sobie o tych celach pogadać przy piwku. Bowiem gdyby chcieli zacząć je realizować, muszą wejść do gry, której reguły ustaliły już inne ugrupowania , zwane partiami, gry, której zasady określa ordynacja wyborcza i charakter ludzki.
      Przecież gdyby każdy poseł chciał korzystać ze swojej suwerenności, olewać odpowiedzialność przed partią na rzecz odpowiedzialności przed Tobą, czy innym wyborcą - to w krótkim czasie rozleciałyby się wszystkie partie. No, może poza PiSem. Bo tam wstępują wyłącznie ci, którzy własnego sumienia i zdania nie mają i są z tego zadowoleni. Ci którzy myśląc odpowiedzialność i lojalność widzą wyłącznie prezesa. Pozostali stworzyliby taka ilość partyjek kanapowych, że o jakimkolwiek rządzeniu nie byłoby mowy. Przecież wiesz - gdzie dwóch Polaków, tam trzy partię.
      Więc lojalność wobec partii i jej programu jakoś porządkuje tą przestrzeń. I choćby z tego powodu jest wartością. A lojalność wobec Ciebie - to bałagan. Bowiem jak może ta lojalnością wykazać sę poseł, który w wyborach zdobył, powiedzmy 1000 głosów? Czyżby ten tysiąc to były Twoje klony? Przecież w tym tysiącu znajdziesz przynajmniej pięciu ludzi z którymi w wielu sprawach diametralnie będziesz się różnił! I jak ten biedny poseł ma zadowolić was wszystkich?
      Natomiast działając jako członek partii, którą ty popierasz może poprzez lojalność do partii zadowolić nie tylko ten tysiąc, który na niego głosował, ale tez i te dziesiatki tysięcy, które oddały głos na partię.

      Czy mnie się to podoba? A jak myślicie, dlaczego co jakiś czas wciskam tu JOW-y?
      Przy okazji Kneziu - w przypadku JOW-ów zupełnie inaczej wygląda lojalność wobec partii. Tam partia wyposaża tylko kandydata w program. Wyposaża, a nie wciska w ramy programu. Tam kandydat musi przed Tobą odpowiadać, za realizację przedstawianego PRZEZ SIEBIE programu, chociaż nie jest on jego autorstwa. Jest jeszcze wiele niuansów, których przeciwnicy JOW-ów nie dostrzegają, albo nie chcą dostrzegać. Ale to nie miejsce na ich roztrząsanie. Może jeszcze kiedyś wrócę z tym tematem w osobnej notce, to będziecie mogli sobie poużywać, z wielka moją przyjemnością.

      Usuń
    17. Na temat JOW się w zasadzie dotąd nie wypowiadałem, poza tym, że konieczne są mechanizmy odwołania takiego posła przez wyborców, co zakrzyczeliście dokumentnie przy okazji referendów w sprawie odwoływania peowskich prezydentów miast. Nawet taka namiastka odpowiedzialności wobec wyborców Wam się nie podoba. W efekcie partie maja wolna rękę we wszystkim co tam sobie ustalą, a my nic nie mamy do gadania. Dając partiom nasze głosy mamy od nich wymagać, a nie się kłaniać i z pokora przyjmować co nam skapnie. Nie widzę żadnego powodu, żebym musiał być lojalny wobec partii jakiejkolwiek, natomiast poseł ma być posłem a nie partyjna szmatą do wypełniania partyjnych poleceń, wbrew sobie. Co do dyscyplinowania posłów, to uważam, ze za takie praktyki stosowane otwarcie powinien być Trybunał Stanu. Natomiast akceptacja takich praktyk to dla mnie objaw zniewolenia i degeneracji systemu.

      Usuń
    18. Okrutniku - ostatnim tchnieniem.
      Wybrany poseł nie przysięga niczego swoim wyborcom a przysięga Polsce mi od tego momentu jest przedstawicielem całego społeczeństwa a nie swoich wyborców. Jeżeli dalej miałby wypełniać zachcianki swoich wyborców to i Ty i ja bylibyśmy biedni ponieważ mieszkamy w województwach które czapka przykryło by woj. Śląskie, mazowieckie czy jeszcze parę innych.
      /.../ "Natomiast akceptacja takich praktyk to dla mnie objaw zniewolenia i degeneracji systemu".
      Twój tok myślenia mnie powala !!.
      Tak a propos sobie pomyslałem, co by było gdybysmy we dwójke musieli wypracować jskies stanowisko np. ordynacja wyborcza hahahaha .................. chyba nasza przyjaźń legła by w gruzach !!??.

      Usuń
    19. Kneziu Niedoinformowany

      "Na temat JOW się w zasadzie dotąd nie wypowiadałem, poza tym, że konieczne są mechanizmy odwołania takiego posła przez wyborców, co zakrzyczeliście dokumentnie przy okazji referendów w sprawie odwoływania peowskich prezydentów miast."

      Nie wypowiadałeś się, to prawda. Ale ja na tym blogu ciężkie boje toczyłem. W moim widzeniu JOW-ów właśnie możliwość odwołania posła czy senatora była zasadniczym warunkiem wprowadzenia tego systemu. Bowiem miał system ten maksymalnie osłabić zależność posła od partii i bardziej związać go z wyborcami.
      Natomiast mój sprzeciw w przypadku referendów dotyczył tylko i wyłącznie używania tego instrumentu konstytucyjnego do wszystkiego. Przecież Duda z Kukizem chcieli rozszerzyć wachlarz spraw, które mogłyby podlegać referendom. Jednym słowem - sejm nie sejm, ale nasze musi być na wierzchu. To budziło mój stanowczy sprzeciw i jak to nazwałeś "zakrzyczenie" tej inicjatywy.
      Ponadto z tymi referendami w sprawie odwoływania prezydentów, też trzeba być ostrożnym. Wiadomo jaka jest aktywność polityczna społeczeństwa. Olbrzymia większość z trudem się mobilizuje do wyborów. Ale jest dosyć liczna grupa zdyscyplinowanego elektoratu, która pójdzie na każde wezwanie wodza. A jak jeszcze będzie ono wygłoszone z ambon..... Wtedy może się okazać, że w wyborach powszechnych 100 tysięcy wyborców kogoś wybrało, a po dwóch miesiącach ten wspomniany elektorat głosami 20 tysięcy go odwołuje i powołuje kogoś innego. Może to doprowadzić yen leniwy elektorat do wniosku, że naprawdę nie warto brać udziału w wyborach.
      Jakkolwiek byś to nie oceniał, tak to może wyglądać. Dlatego "krzyczałem" - stop szaleństwu referendalnemu. Tylko i wyłącznie dlatego, będąc jednocześnie przekonany, że w JOW-ach taka możliwość musi być zagwarantowana.

      Usuń
    20. Dla mnie sprawa JOW nie jest jednoznaczna i grzecznie się przyglądam dyskusjom. Niekoniecznie jestem aż tak bardzo niedoinformowany - nawet się zgadzam często z Tobą, jednak zdania wyrobionego nie mam.

      Usuń
    21. Alleluja, Alleluja !!! - Kneziu, zgadzam się z Toba z tym że ja wyrobione mam odwrotne do zdania Leszka.
      Jaki jestes milusi - pozdrowionka

      Usuń
    22. Nie ciesz się za bardzo, bo to co jest, wcale mi się nie podoba, a najmniej Twoi ulubieńcy z gębami pełnymi frazesów i fałszu. Ty ich rozgrzeszasz, a oni nic dla zmiany nie zrobią - im jest dobrze jak jest, nic barany nie zrobią, dopóki ich "prezesowi" nie wykopią - wtedy bedą cienko piszczeć.

      A teraz pozwolę sobie zniknąc na czas jakiś, bo są ważniejsze rzeczy niż polityka i nie ma to jak dobre jedzonko, i widok szczęśliwej Młodej Pary. No i okazja do spotkania się jest absolutnie właściwa.
      Macie chwilę spokoju od mojej naprzykrzającej się osoby! :D :D :D

      Usuń
  4. Powiem krótko - nie mam za grosz zaufania do Gowina i prędzej spodziewałbym się jego wniebowstąpienia niż stworzenia przez niego sensownej alternatywy politycznej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się zgadzam.
      Pozdrawiam
      ps.
      Pomóż mi bo juz z Kneziem gonię w piętke.

      Usuń
    2. Nie można narzucić Kneziowi ani nikomu innemu własnych wycen zaufania... Kneź ma większe zaufanie do Gowina, ja do Tuska. Wynika to jak sądzę z różnych wag przykładanych do różnych aspektów działalności, i sądzę że nawet gdybyśmy beczkę piwa podczas debaty wypili to prędzej pogodzimy się co do szans zwycięstwa socjalizmu, niż co do poziomu akceptacji aktualnie rządzących ;)

      Usuń
    3. @tetryk - heheheheh - cwaniaczek !!!.
      .......zjeść ciastko i miec ciastko - kongratulejszyn !

      Usuń
  5. Zachwycam się słowem: "samowyrzucenie". Perełka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bet dzięki!!
      Ale słowo to było naturalnym następstwem "samozawieszenia". Więc trochę Twego zachwytu nieodpłatnie przekazuję Gowinowi.

      Usuń
    2. @Leszek, @Piort,
      Podobnie jak Bet zachwyciłam się talentem słowotwórczym Leszka, a obu Panom gratuluję cierpliwości w zmaganiach z Kneziem. Ja wysiadam, jak śpiewa Anna Maria Jopek.

      Usuń
    3. A mi Evo nie pogratulujesz zmagań z prawie całym Waszym gronem? Wszak zaczynam się chwilami czuć jak (0)błędny rycerz.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Przypadkowo znalazłem kawałek opinii Gowina na temat matury z religii - co prawda to jest SE, więc mogli coś zełgać, ale jednak może w tym być trochę prawdy- nie sprawdzałem. Za to może odnosić się do mojego twierdzenia, że jako Katolik może mieć całkiem sensowne poglądy i działania w stosunku do Kościoła.
    Jarosław Gowin pytany był o propozycję Episkopatu Polski podczas rozmowy w RMF FM. Były minister stanowczo zadeklarował, że nie jest zwolennikiem tego, żeby religia była jednym z przedmiotów maturalnych. - Religioznawstwo, jak najbardziej tak, ale katecheza to formacja duchowa, a tego na maturze nie da się sprawdzić - tłumaczył swoje stanowisko Gowin.
    http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/jaroslaw-gowin-nie-chce-matury-z-religii-dlaczego_327758.html

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>