wtorek, 16 września 2014

Memento

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




zdjęcie: www.flikr.com.photos

      Mija okrągła rocznica złamania traktatu o nieagresji i napaści Związku Radzieckiego na Polskę wschodnią.
      Utrata zaplecza zakończyła praktycznie opór przeciw Niemcom. Polska została zgnieciona przez dwa europejskie mocarstwa co było także wynikiem tajnego załącznika do paktu Ribbentrop-Mołotow.

      Polska posiadała plany obrony przed agresją z zachodu i nie była przygotowana, ani nie miała możliwości obrony na obydwu kierunkach. Wg koncepcji sztabowych gen. Rydza Śmigłego obrona przed Niemcami miała być początkiem wojny koalicyjnej w której znajdzie się Francja i Anglia. Zarówno Polska jak i Niemcy musiały wiedzieć o tajnym porozumieniu z wiosny 1939 r. Anglii i Francji dot. ewentualnego konfliktu z zachodnim sąsiadem które ustaliły, że nie udzielą wsparcia militarnego w razie konfliktu zbrojnego. Polska strona także wiedziała, że nastąpi atak ZSRR 12 września, który na dzień przed realizacją został przesunięty na 17 września 1939 roku.

      Do końca Polska żyła w ułudzie, że „nie oddamy ani guzika” i tą postawą zasłużymy na realną militarną pomoc.



      Czy dziś nie żyjemy w podobnej ułudzie i czy to pytanie jest tylko pytaniem retorycznym.?
      Przyglądamy się jak świat zachodu spieszy z pomocą Ukrainie. Wprowadzenie sankcji jest na pewno ciosem dla Rosji ale odnoszę wrażenie, że poszczególne kraje dalej prowadzą swoje interesy tylko teraz nie na oczach opinii publicznej. Francuzi długo obstawali przy dostawie swoich helikopterowców dla Rosji a Niemcy były najmniej chętne jakimkolwiek sankcjom przeciw Rosji. Dalej pojedyncze kraje zachodnie prowadzą rozmowy na najwyższych szczeblach aby sobie „wymodlić” u Putina lepsze pozycje gospodarcze.

      Podobnie jak przed II Wojną Światową trwają rozmowy dyplomatyczne z których Polska jest wyłączona. Werbalnie jesteśmy „zwartą, silną i gotową” społecznością europejską a obawiam się, że w rzeczywistości możemy liczyć tylko na przyjaciół za Wielka Wodą. Nie wierzę w nagłe poparcie i sympatię premiera Camerona dla Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego UE, nie wierzę w „nic o nas bez nas” i nie wierzę w tradycyjną przyjaźń Polsko-Francuską.

      Czy należy zacząć się bać ?.



      Na szczęście jesteśmy w NATO w której dowodzą Amerykanie a Rosja nie jest za silna, jednak - jak mawiał Alosza Awdiejew – Rosja jest jak nosorożec; może i wolny, może i słabowidzący, może nie za szybki i zwrotny ale ma swoją wagę i to nie jest nosorożca problem.





18 komentarzy:

  1. Jak Cię czytałam, to ciary mi po ciele latały. Faktom trudno zaprzeczać.
    Powiedziałeś: " w rzeczywistości możemy liczyć tylko na przyjaciół za Wielka Wodą". A jesteś pewien? Jakiż to interes mają Stany, by nam pomóc? Co u nas takiego jest, czego USA może chcieć bronić albo pożądać? Otóż obawiam się, że nie posiadamy niczego takiego. USA nie ma żadnego interesu stawać w naszej obronie i przeciwko Rosji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry wpis Piotrze, zgadzam się. No, może poza tym, że Zante moim zdaniem ma rację. U ns nic nie ma, za co by Amerykański żołnierz ginął. Ani ropy, ani gazu, ani złota, ani nawet siły roboczej tak taniej jak np. w Azji.
    Pozdrawiam z K-K.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zante i Andy - także sie z Wami zgadzam tylko..............USA mogą popierać/wspierać Polske bezpiecznie tzn. jestęsmy czasami za bardzo zapatrzeni w USA chociaz zapominamy szybko o ich zasługach. Puławski, Kościuszko a teraz Wałęsa to dobry marketing wyborczy Stanach a Polska nie jest małym krajem w Europie.
    Ciary ciarami, przyjaciele przyjaciółmi ale za Wielka Woda wiedzą, że Polacy to taki po.....pokićkany naród, że jak trza to dla honoru odda ostatnie gacie i dlatego warto z nimi trzymac sztamę.
    Osobiście nie mam nic przeciw temu, że jak Albania była tuba Chin w Europie abyśmy byli tubą USA.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że bogactwo Polski i Polaków w postaci honoru, "za wolność naszą i waszą" i takie tam to za mało dla Amerykanów, by im się opłacało wchodzić w konflikt z Rosją. Dla samej przyjemności bywania w naszym, rzecz jasna fantastycznym, towarzystwie, moim zdaniem Amerykanie paluchem nie ruszą. W każdym razie Amerykanie mnie nie stwarzają nawet cienia poczucia bezpieczeństwa.

      Usuń
    2. Może my nie mamy zbyt wiele do zaoferowania Amerykanom. Ale faktem jest, że za naszym pośrednictwem, USA może nieźle wkurzyć Ruskich.
      A to "za naszą i waszą..." to wcale nie taka błahostka. Wszak za naszymi drzwiami toczy się bój o wolność!
      Kto więc lepiej niż Polacy nadaje się by "walczyć i polec za waszą..."?

      Usuń
    3. Leszku, naprawdę uważasz, że Polacy są gotowi polec za ukraińską? Nawet jeśli jest to przeciw Rosji? Uważam, że to już jest zupełnie inny świat.

      Usuń
    4. A czy Ty uważasz, że Polacy to szczerzy katolicy?
      Posłuchaj polityków, którzy w Twoim imieniu i za Twoje pieniądze za wszelką cenę prą do wojny z Rosją! Bo tak można nazwać ich fałszywe głosy.

      Usuń
    5. P.S.
      Ci sami politycy również zdecydowanie wierzą w bezinteresowną pomoc Wielkiego Brata zza Wielkiej Wody.

      Usuń
    6. Ano Leszku w tym zdaje się cały problem, że Ci co prą do wojny tak naprawdę chlapią dziobami to, co im w danej chwili wydaje się chwytliwe, co by sobie zapewnić zaproszenie do jeszcze jednej stacji i zupełnie nie przewidują skutków swych słów. Wielu z nich nie ma pojęcia o polityce zagranicznej, ale kazdy byle chłopek-roztropek jest przekonany o tym, że jest świetnym politykiem. Mówisz, że wierzą w bezinteresowną pomoc Wielkiego Brata, a ja myślę, że tylko o tym mówią.
      Uważam, że nasza obecna polityka zagraniczna wymaga tęgich głów i poważnych strategów, a nasza klasa polityczna jest mierna i niedouczona.

      Usuń
  4. Plus za całokształt i mądrość, minus za "przyjaciół". Tam nie ma przyjaciół Polski, tam jest tylko INTERES. Ciągle gdy słyszę o tych przyjaciołach telepie mnie ze złości, bo przypominam sobie Wielkiego Karskiego i Jego sprawozdania. Przypomina mi się także J. Kaczmarski ze swoją genialną Jałtą i to jak opisuje Roosevelta. Piotrze, pracuję usilnie nad "podrzuconym" mi przez Ciebie tematem o Rydzu (bez honoru!) i o tym, że gdyby ten (...) wydał wcześniej zgodę na prośbę gen. T. Kutrzeby to losy wojny, przynajmniej w jej początkowym momencie mogłyby wyglądać zupełnie inaczej, INACZEJ! Dziękuję za owo "podrzucenie" bo wymaga wysiłku, a to b. dobre dla osłabionego jeszcze organizmu.
    Wsdzystkiego dobrego oraz spokojnej nocy :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuj Mirko, pracuj - tyle jest dziur w historii ze starczy do końca zycia i jeden dzien dłużej.
      Pozdro z Opo

      Usuń
  5. A ja tylko tak nieśmiało pytam z prośbą o chwilę refleksji. A może nikt na nas nie poluje? Może zawsze sami wystawiamy się na strzał. Jak chore zwierzę. Może to my po prostu nie jesteśmy przystosowani do wielkich interesów (bo o to idzie)? Gdy Europa i Świat ewoluowały, rozwijały się, my próbowaliśmy w swym zacofaniu, zbawiać ten Świat na swą przaśną modłę (nomen omen i praprzyczynę naszych problemów, niestety). Sąsiadami byliśmy i jesteśmy marnymi (nie życzę Ci takich w Twoim bloku). Gdy Europa rozwijała przemysł i wprowadzała wolności, my, a właściwie nasi rządzący z kolesiami, rajcowaliśmy się "osiągnięciami" feudalizmu. Sami siebie nawzajem mieliśmy w dupie (tak nam zostało), więc dlaczego inni mieli nas mieć gdzie indziej. Robili swoje, czyli dbali o interesy swych krajów, tworząc świadome społeczeństwa. Dla nas to czarna magia. Mieliśmy szanse, nikt nas nie odrzucał z założenia. Nie skorzystaliśmy, bośmy mesjasze, k... mać. A czy przypadkiem Ukraina nie zmarnowała swojej szansy i nie wystawiła się sama na strzał, mając się w dupie? To jest wolność "WASZA".
    Ameryka po zakończeniu zimnej wojny (zbrojenia) musiała poszukać innych sposobów na rozruszanie gospodarki. Wojna jest najlepszym interesem, szczególnie wojna daleko od swego kraju jest fajniejsza. Po tych metodach wprowadzania demokracji, Afryka płonie, Afganistan żyje po swojemu, czyli po staremu. Spokój światowy został naruszony. Ale trzeba szukać nowego wroga. Terroryzm, islam, może Rosji dokopanie coś da? A może jednak my zacznijmy wreszcie robić interesy (ale teraz czym i z czym?) z Europą i myśleć o Europie, całej. Tu jesteśmy i tu zostaniemy. ....Albo i nie. Zajebać Ruskich, to nasz interes? Cała okolica tego nie chce, ale według nas tym gorzej dla okolicy, więc brniemy w swym zadufaniu i włażeniu w dupę. Ameryki w Europie już prawie nie ma, czego nie zauważamy. W Europie są nasi sąsiedzi, Europejczycy (do Uralu), którzy kolejny raz nas wyautowali, bo im przeszkadzamy właśnie w interesach. Nie jesteśmy im do niczego potrzebni na nasze, kolejny raz, życzenie. Znowu zostaniemy sami? Jest takie rosyjskie przysłowie, o którym zapominamy: tisze jedjesz, dalsze budjesz. I nie oznacza ono ostrzeżenia, a tylko dobrą radę. Sąsiedzi to dobrze rozumieją. Z dawnych demoludów również. Do tego ładujemy miliardy (oprócz zakupów procy, jakbyśmy nie mieli innych potrzeb) w działalność IPN (ale mi interes), historyków z dupy wziętych, aby przekonać narybek, że tylko idea III wojny miała i ma sens. Polityka strachu, zrobiła swoje jednak, widząc po temacie notki i wypowiedziach prawicowych"ekspertów" w mediach. Ale co Ty, ja i inni z tego mamy? Ty możesz mieć chociaż satysfakcję, że to Twoi wybrańcy lubią wojny. I nie próbuj mi tu coś gadać o zdradzie, wolności i niepodległości, patriotyzmie, rozwoju państwa, społeczeństwie, naszym położeniu geograficznym (to akurat może w interesach być naszym atutem, w interesach!) itd.. To wszystko obok działa i działało świetnie. Zacznijmy i my wreszcie myśleć o nas samych i naszych interesach. Bez patosu i ręce na ranach. Memento, właśnie tutaj ma dla nas sens i właściwe znaczenie. Wolność "NASZA" nas dusi do k... nędzy? Ale to tylko takie nieśmiałe pytania. Pozdrawiam. Jurek

    OdpowiedzUsuń
  6. Jurek - w 100% zgadzam się.
    Od bardzo długiego czasy próbuję wykazać miałkość pojmowania patriotyzmu mierzonego ilością przelanej krwi.
    Dla Ojczyzny powinno się pracować, a nie umierać.
    I tu tkwi cały problem. Zwolennicy innego pojmowania patriotyzmu są nieszczęśliwi, że nie mają gdzie wykazać się nim. Jednak podejrzewam, że gdyby do tego doszło - żądaliby daniny krwi od innych, dla siebie zostawiając "katorgę" objęcia przywództwa.
    A pracować im się nie chce - więc za wszelką cenę szukają konfliktu, często go wymyślając lub prowokując.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wystarczy poszukać co pisze Internet,by zrozumieć
    "Tylko osoby nieskończenie naiwne mogą przypuszczać, że kijowski Majdan mógł mieć cokolwiek wspólnego ze spontanicznością. Przeprowadzenie tak gigantycznych protestów, trwających wszakże kilka miesięcy, wymagało olbrzymich nakładów finansowych, szczegółowego planu i logistyki. Przez kilka miesięcy trzeba było zapewnić blisko 40 tys. protestującym wyżywienie, ogrzewane namioty, chroniące przed zamarznięciem podczas srogich mrozów, zaplecze sanitarne, fachowe przeszkolenie, niezbędne w walkach z siłami porządkowymi, fachowe dowodzenie podczas tych walk, uzbrojenie, koordynować to wszystko i myśleć o tym, by protestujący nie zostali rozgonieni przez siły porządkowe. To wszystko, jak już powiedziałem, wymaga olbrzymich nakładów, sięgających wielu milionów dolarów.
    Nasuwa się więc pytanie o to, kto wyłożył na ten cel tak wielkie środki i kto przygotował całe przedsięwzięcie tak fachowo, że Berkut nie poradził sobie ze stłumieniem protestów.
    Wszakże protesty w USA, przeprowadzane przez Ruch Occupy Wall Street, które nie wzbudzały zainteresowania polskich mediów, zostały bardzo łatwo, choć brutalnie zlikwidowane.
    Wniosek nasuwa się więc taki, że Majdan nie tylko wymagał olbrzymich nakładów finansowych, ale i wsparcia fachowców, mających wielkie doświadczenie i wielką wiedzę zarówno z dziedziny logistyki, jak i z dziedziny policyjnej i wojskowej.
    Sceptykom przypominam, że CIA przyznała się oficjalnie, że w latach 80. zainwestowała w Solidarność 200 mln $. Oczywiście z myślą o przyszłych zyskach, co do których się nie pomyliła. Po obaleniu socjalizmu w Polsce i przystąpieniu do NATO Polska skwapliwie asygnowała gigantyczne środki, sięgające miliardów dolarów, by wspierać interwencje USA m.in. w Iraku i Afganistanie, tak więc wspierając Solidarność USA zrobiły znakomity interes.
    Powodów, dla których przeprowadzono „Operację Majdan” USA i UE miały wiele, zarówno ekonomicznych, jak i strategicznych, tylko w przypadku Polski przyczyny były inne – lizusowskie wobec USA i antyrosyjskie.
    Przystąpienie Ukrainy do NATO i tym samym do sojuszu z USA dawałyby Stanom dużą przewagę militarno – strategiczną nad Rosją, szczególnie w sytuacji, w której przewidywano obecność w NATO Ukrainy z Krymem, mającym ogromne znaczenie strategiczne. Na nieszczęście dla USA plany związane z Krymem spaliły na panewce – mieszkańcy Krymu, w ponad 80% Rosjanie, zdecydowanie nie mieli ochoty ani na mariaż z UE i NATO, ani na banderowskie rządy Majdanu i powiedzieli NIE, na co Zachód zatrząsł się ze wściekłości, a polskie media i polscy politycy zawyli z oburzenia.
    O tyle to dziwne, że jakiegokolwiek „oburzenia” zabrakło, gdy np. niepodległość ogłaszało Kosowo – przyjmowane przez Zachód owacyjnie.
    Nic nie mówi się też złego o planach Szkocji odnośnie wystąpienia z Wielkiej Brytanii i trudno przypuszczać, by premier Cameron w takiej sytuacji wysłał przeciwko Szkotom czołgi, artylerię i lotnictwo tak, jak robią to teraz Poroszenko i jego zbiry.
    Kosowo więc i Szkocja mają prawo do niepodległości, a Krym, czy Donieck – nie mają, bo w tym wypadku narażają na szwank interesy USA i UE. Cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zastanawia Was to, dlaczego polskie władze i polskie media w swym wściekłym zaangażowaniu w sprawy Ukrainy zapominają o interesach swojego kraju i swoich obywateli, nie mówiąc już o racjach moralnych
    Bo Polska nie ma interesu ani w popieraniu banderowskiego, antypolskiego reżimu, ani w tym,by Ukraina przystąpiła do UE, w której byłaby wobec Polski konkurencyjna, głównie z uwagi na niższe koszty pracy.
    W interesie Polski i jej obywateli, tak jak w przypadku każdego kraju,leży to, by mieć dobre i przyjazne relacje ze wszystkimi sąsiadami, zwłaszcza tymi potężnymi i – zamiast destabilizować sytuację w krajach ościennych – dążyć do tego, by w tych krajach panował pokój,ład i dobrobyt.
    Takie mam marzenia – ściętej głowy…

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna dyskusja. Jest co przeczytać i przemyśleć w temacie bezpieczeństwo Polski. Zgadzam się z tokiem myślenia Państwa. Sam w dniu 17 września, pisząc o pokoju napisałem takie słowa: "Trwa dyskusja o naszym bezpieczeństwie i o koniecznej rozbudowie naszych Narodowych Sił Rezerwy, a wiec o jakiejś tam militaryzacji społeczeństwa. Potwierdzamy zwykle fakt, że nasze bezpieczeństwo jest bardzo skromnie zabezpieczone, ale chcielibyśmy, aby zrobili to za nas inni. Liczymy znowu na sojuszników – z USA na czele, na Unię Europejską, na NATO… Kiedyś czytałem w Polityce znakomity materiał pod tytułem „Onizm”. To o nas pisano. O naszym podejściu do spraw ważnych i jeszcze ważniejszych. Wiemy, że coś trzeba zrobić, a nawet wiemy o tym doskonale i żądamy tego, ale powinni to zrobić ONI. No bo kto? Ja??? Co ja mogę?

    OdpowiedzUsuń
  10. Nic dodać, nic ująć. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>