piątek, 4 lipca 2014

Czy już zidiocieliśmy do końca?








Poznań stolicą polskiego kołtuństwa?


    Czytam i przecieram oczy ze zdumienia. Słucham i próbuję przetkać sobie uszy. Ludzie, gdzie my żyjemy? A może to tylko ja zostałem przeniesiony w jakiś inny wymiar?


    Po akcji wymierzonej w spektakl "Golgota picnik"(*) przyszła kryska na yogę.


Oto fragmenty tekstu zamieszczonego na portalu - zgadnijcie jakim? - tak, "Fronda":

    Szokująca informacja znalazła się na portalu epoznan.pl. Oto w najbliższą niedzielę rozpocznie się cykl wakacyjnych spotkań „Joga przy fontannie” w Parku Adama Mickiewicza. Zajęcia są bezpłatne. Portal epoznan.pl jest honorowym patronatem tej demonicznej imprezy. (...) Widać urzędnicy miasta nie mają pojęcia co promują.
(...)
Dla przypomnienia czytelnikom: Joga ma charakter demoniczny. I jak mówił w jednym z wywiadów dla Fronda.pl ksiądz Przemysław Sawa(**) - joga to zagrożenie duchowe:
Swoją argumentację poprę doświadczeniem ojca J. Verlinde (...). Jego świadectwo, głębokiego zniewolenia przez te rzeczy stało się dla wielu z nas katolików wyraźnym sygnałem, iż joga jest zagrożeniem duchowym. (...) Podobnie wypowiada się s. Michaela Pawlik, dominikanka, wybitna znawczyni hinduizmu i religii Dalekiego Wschodu. Ja zaś jako egzorcysta spotykałem się osobiście ze złymi skutkami uprawiania jogi u ludzi, którzy zwracali się do mnie."
(..)
Zachęcamy Poznaniaków, by w niedzielę przyszli i wyrazili swoje niezadowolenie z faktu, że promuje się mieszkańcom miasta demoniczny relaks, który zagraża życiu wiecznemu.



    Nie wiem płakać, czy już tylko można się śmiać? Nie będę więc dalej komentował gdyż nie pozwala mi na to autocenzura.



    Początkowo myślałem, że to wina poznańskiego klimatu a może aury roztaczanej przez abp. Gądeckiego, jednak nie tylko to miasto dotknięte zostało jakimś wirusem zidiocenia. Oto "prawda znowu zwyciężyła" - tym razem w Warszawie. Mamy więc kolejny artykuł z tego odważnego i miłującego prawdę portalu:

    Można, można. Oto ostry sprzeciw parafian z kościoła św. Aleksandra sprawił, że pobliska Giełda Papierów Wartościowych nie ustawi na pl. Trzech Krzyży figur byka i niedźwiedzia.
Parafianie z kościoła św. Aleksandra w Warszawie pokazali, że można sprzeciwiać się absurdalnym pomysłom państwa świeckiego i wszelkiej laickiej ideologii.
Giełda Papierów Wartościowych chciała sobie postawić bożka, czyli figury niedźwiedzia i byka, które według pomysłodawcy są alegorią siły w gospodarce. Figury miały stanąć na Pl. Trzech Krzyży,
bardzo blisko kościoła św. Aleksandra. Oznaczałoby to, że (...) należą do terenu parafii. Dlatego rada duszpasterska kościoła św. Aleksandra alarmowała: "powstanie wrażenie, że rzeźby są integralnie złączone z budynkiem kościoła, co może budzić mylne przekonanie, iż są symbolem biblijnego cielca spod góry Synaj, symbolu pogańskiego kultu". I co by nie mówić, ale gdyby rzeźby zostały postawione w tym miejscu, utrudniałyby uczestnictwo np. w procesjach religijnych.


    Tego też nie chce mi się komentować. wyjaśnię tylko dlaczego wyróżniłem pewne fragmenty tekstu. Otóż autor pisze, że posągi te stanąć miały "bardzo blisko kościoła". To jeszcze nie jest dziwne, chociaż termin "blisko" jest mało precyzyjny. W następnym zdaniu jednak następuje już zawłaszczenie przez parafię przestrzeni publicznej - pomimo, że nikt nie miał zamiaru stawiać tych pomników na terenie należącym do parafii - taka sugestia pojawia się w artykule. Usprawiedliwić ją ma zaznaczone później "powstanie wrażenia". I kto wie, może by nie utrudniać uczestnictwa w procesjach, parafia wystąpi do magistratu o "zwrot" terenów leżących "bardzo blisko kościoła".

    Ze swej strony zaleciłbym biskupowi, proboszczowi i wszystkim patriotycznym parafianom zastanowić się nad patronem kościoła. Długo szukałem w internecie i nie znalazłem odpowiedzi - który to Aleksander jest patronem tego kościoła.

    Chociaż właściwie to niepotrzebne. Bowiem obojętnie jaki - musiał być Aleksander, gdyż kościół ten zbudowano na powitanie cara Aleksandra I, jako króla Polski.

    Według mnie, dla parafii to gorzej niż dziadek z Wehrmachtu!

    (*) - tu można przeczytać tekst tego spektalu:
http://www.tabloidonline.files.wordpress.com/2014/06/golgota-picnic.docx
(**) -
http://www.fronda.pl/a/ksiadz-sawa-przestroga-przed-szatanem-to-teologia-ewangelii,29824.html




53 komentarze:

  1. @Leszku,
    Z tego samego cyklu- Katoliban nie ma co prawda posągów Buddy do burzenia, ale coś niecoś potrafi:
    Kabaret Limo miał wystąpić w Rabce 15 sierpnia. Dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury początkowo zgodziła się na występ grupy, po kilku dniach jednak zmieniła decyzję. "Przeglądałam programy Kabaretu LIMO i jestem zszokowana. W związku z tym, że obraża moje i nie tylko moje, uczucia religijne nie wyobrażam sobie występu takiego kabaretu w Rabce-Zdroju. W związku z powyższym nasze dotychczasowe uzgodnienia telefoniczne uważam za nieaktualne i proszę o zmianę Kabaretu na dzień 15.08. - ( jeszcze święto Wniebowzięcia NMP! )" – czytamy uzasadnienie Joanny Lelek umieszczone na Facebooku grupy Limo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile do tej pory (jakiś rok wstecz) tego typu działania były incydentem i to wyłącznie ze strony Katolibanu, to teraz nie ma prawie dnia, by coś takiego się nie wydarzyło. A co gorsza - władze państwowe ustępują coraz bezczelniejszym i głupszym wybrykom gości w czarnych sukienkach.
      Ja jakoś dożyję końca swoich dni, ale co dalej z moim krajem? Będziemy znowu "przedmurzem" i będziemy brali w doopę ze wszystkich stron?

      Usuń
    2. Za to szykuje się niezła beka z przenajświętszej Marty z Kaczyńskich- jej drugi mąż (zanosi się, że będzie musiała numeracje otworzyć, bo to chyba już końcówa), mecenas Marcin Dubieniecki, jest pełnomocnikiem matki, której prof. Chazan odmówił aborcji uszkodzonego płodu niemającego szans na nic innego, jak śmierć w męczarniach. Tak, tan sam typ, który paradował u boku STRYJA JAROZBAWA i małżonki swej Marty na pogrzebie pary prezydenckiej: Lecha i Marii Kaczyńskich, teraz prawnie występuje przeciw temu, za którym murem całe PiS stoi ze stryjem na czele.
      Co za rodzinka!!!

      Usuń
  2. To już koniec cywilizacji normalności, tolerancji! To już Leszku prawdziwy koniec świata. Jako, że ostatnio jestem pesymistką, twierdzę, że będzie tylko gorzej! Jesteśmy już państwem wyznaniowym. Zostaniemy zalani zakazami i nakazami jedynie słusznej religii. Ateiści, agnostycy, innowiercy będą MUSIELI podporządkować się pod rygorem więzienia. JEŚLI NIE ZACZNIEMY DZIAŁAĆ nastąpi ostateczny koniec wolności, rozumu, tolerancji i wszystkiego co humanistyczne.
    Pozdrawiam z wielkim bólem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cheroneo - wiesz jak mnie to boli!!
      Mnie, wierzącego, aczkolwiek z powyższych powodów nie praktykującego oficjalnie(*) katolika?

      (*) - nie biorę udziału w niczym, co "zaszczyca" swoją obecnością urzędnik .....
      No właśnie. Kiedyś pisałem o nich jako o urzędnikach Pana Boga. Teraz byłoby to bluźnierstwem.

      Usuń
    2. Leszku - mój nieżyjący już przyjaciel używał określenia "funkcjonariusze kultu", które wydaje mi się dość trafne.

      Usuń
  3. Vulpian de Noulancourt4 lipca 2014 21:59

    1. Nie, jeszcze nie. Ale już blisko.
    2. To, że znajdują się różni nawiedzeni wcale nie dziwi. Dziwi jednak, że znajdują taki posłuch. Do niczego dobrego to nie doprowadzi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. I słusznie !! Jakieś byki, jakieś niedźwiedzie.
    Ma być postawiona figura Jana Pawła II błogosławiącego.......... Jezusa
    A to w oczywiście w odpowiednich proporcjach no i wielkości.
    Nie może być aby "dar Stalina"przewyższał swa wysokością naszego świętego.
    Czyli nie mniejsza, a wyższa od Pałacu Kultury.
    No i Jezus klęczący przed JP
    /co jednocześnie odzwierciedli ducha i przekonania nie tylko Episkopatu ale i "polaka katolika"/
    Mam nadzieje,co oczywiste, iż projekt ten poprze nie tylko "Rada duszpasterska" ale każdy prawdziwy "Polak patriota" a inicjatywa ta spotka się z hojnym wsparciem, Ministra Kultury bo z hojnością zachwyconego narodu może tak być jak z tą "wyciskaczką cytryn" przeznaczonej opatrzności
    No to Alleluja i do przodu.!!!
    Wyrazów...wdzięczności "za pomysla" nie oczekuje.
    Dla tych co mnie "straszą /obdarowywając oczywiście/modlitwą" podsyłam numer 505 060 205 /więcej na www.faustyna.pl/ bo oni robią to samo i tak samo,tyle ze profesjonalnie, za jeden sms.
    Co zawodowo, to zawodowo, nie jakaś tam"amatorka"zwykłego?grzesznika
    Oczekiwać raczej należy "w kolejną niedzielę" wizyty "Trojki parafialnej" z miejscowego Kółka Różańcowego która asystować będzie /nie mylić ze słowem doprowadzać/ do "przynależnej parafianinowi świątyni",tych wszystkich opornych, którzy z głupich powodów nie praktykują oficjalnie ,a tak naprawdę wykręcają się od tzw "cichej tacy"/kutwy jedne,jakby nie wiedzieli ze ksiądz tez człowiek i na dziwki wódkę ,furę i wyjazd "inkoguto" musi jednak mieć te "marności"/
    I na listę do sprzątania plebani i świątyni członków rodziny tez zapiszą/jak to robią w setkach polskich wsi i miasteczek/
    Tak, tak, wszak powinnością każdego zadeklarowanego katolika jest utrzymanie personelu i świątyni.
    ./a naród w 99 % katolicki rznie głupa ze nie wiedział i nie wie/

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznaję się bracia moi! Rzeczywiście, miałem w swoim grzesznym życiu okres, kiedy przez okres ok. 2 lat, ze zmienną intensywnością, wykonywałem ćwiczenia hatha-yogi. Przyznaję, że okres ten odcisnął się na moim życiu wyraźnym piętnem!

    Przestałem sobie wykręcać kostki, biegając po górach...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ręce opadają ! Dotychczas sądziłam, że Wielkopolskę to " mundry i akuratny " naród zamieszkuje !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie uzupełniające - na ile to wszystko się dzieje inspiracji a na ile spontanicznie.
      Nie przypominam sobie aby ortodoksyjni katolicy z własnej inicjatywy zrobili cokolwiek bez pomocy czy wręcz podpuszczenia duchownych.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Pozostaje nam tylko głosować na Palikota. Albo nie robić nic.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ileż to razy Leszku pisałem o zawłaszczaniu przez kościół przestrzeni publicznej.
    Ale nie waż się płakać, albo się śmiać - nawet o tym nie myśl, bo byłby to agresywny atak na kościół katolicki i chrześcijaństwo!!!
    Jeśli z któregoś miejsca, gdziekolwiek widać kościół, wieżę kościelną, albo dochodzi tam dźwięk dzwonu, gdy dzwoni, oznacza to, że kościół jest blisko i nie może tam być nic, co urażałoby uczucia religijne. Jeśli z któregoś miejsca kościelnej wieży nie widać, i dzwonu nie słychać, znaczy to, że powinien tam powstać i powstanie kościół.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiecie co kochani? Czekam tylko aż któryś z prawdziwych katolików i patriotów dopatrzy się, iż Orzeł Biały to też symbol pogański. Wszak za godło przyjął go poganin Lech - na dodatek żyjący w pełnej komitywie z podejrzanym Rusem. Też poganinem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z całym szacunkiem: spodziewać się od Frondy, iż będzie zachęcać czytelników (swoich przecież, nie cudzych), żeby w rzeczoną niedzielę zaraz po sumie postarali się choćby pospacerować po tym parku i w ten sposób wyrazili swoje poparcie dla jogi, wydaje mi się, eufemistycznie rzecz ujmując, oczekiwaniem mało realistycznym.
    A niezależnie od dobroczynnych skutków rozmaitych asan na te lub inne organy, otwierania czakr, podnoszenia kundalini i im podobnych działań nie należy zalecać wszystkim bez wyjątku i jak leci ("gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża twojemu życiu lub zdrowiu").
    Niektórym naprawdę wystarczy owsianka (byle bez mleka) i zielona herbata - na przykład piszącej te słowa.
    Szkoda, że nie odezwie się nikt przytomny, kto zauważy, że W-wa ma już palmę, tęczę, pegazy i może naprawdę wystarczy.
    Kołtuństwo należy tępić. No tak, ale nawet za cenę ustawiania szkaradzieństw?
    Przecież ten Matejko, co go chyba Kraków nie chciał za nic w świecie, też w W-wie stoi?
    Kościół zawłaszcza przestrzeń publiczną, to i my jej zawłaszczmy troszeczkę?
    A Lelek Joanna niech siedzi cicho, bo ma, co prawda, swoje zdanie, ale inne, a to nie uchodzi w światłym obecnie i tolerancyjnym społeczeństwie polskim?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bexo droga!
      "Cyryl jak cyryl, ale te metody!" - mówiło stare powiedzenie. Argumentacja "nie stawiajcie, bo to brzydkie" jest jak najbardziej zasadną i może podlegać weryfikacji, np. przez głosowanie - nie może być jednakże argumentem ostatecznym. Uczucia religijne są tak samo subiektywne jak gusta w odbiorze sztuki (czy nawet "sztuki"); problemem jest ogłaszanie ich jako kryterium absolutne. I to o to mamy do wojujących "oblężonych katolików" pretensje...

      Usuń
    2. Zarówno jedno stado baranów, jak i drugie potrzebuje co jakiś czas impulsu do stadnego biegania i beczenia na całą okolicę. Oba stada bez podsycania wrogości i poczucia wspólnoty nie istniały by, więc się im czasami podsunie jakiś powód do zwierania szeregów. Drugie stado radośnie podchwyci nutę, bo też potrzebuje powodu do nadstawiania groźnie łba i beku - ot takie sobie dwa stada meczące i tupiące. Za chwilę druga strona coś podrzuci i zabawa zacznie się od nowa. Coraz bardziej to nużące i nudne. :(

      Usuń
    3. Szanowny Kneziu, próbuję zrozumieć pańską wypowiedź na temat dwóch stad baranów, które wzajemnie podsycają wrogość. Czyżby między wojującymi katolikami, a całą normalną resztą, stawiał pan znak równości? Naprawdę nie widzi pan różnicy?

      Usuń
    4. Tak, stawiam - a co nie wolno? Czyżby fanatyczni ateiści nie podlegali ocenom? Jeżeli tak, to właśnie jest to wyznacznik fanatyzmu.

      Usuń
    5. Cóż, w takim razie niech pan dalej zaklina rzeczywistość, jeśli dzięki temu lepiej się pan czuje.

      Usuń
    6. A dziękuję! :) Czuję się dobrze. Mam nadzieje czuć się tak nadal. :D :D :D

      Usuń
    7. Zdziwiona nie mniej5 lipca 2014 22:26

      Łaskawość jaka - i od razu diagnoza w pakiecie. Kto to mówił, że pogięci są zawsze inni?

      Usuń
    8. Rzeczywiście, nie można już wytrzymać z niewierzącymi w tym kraju. Ciągle robią jakieś awantury i zamieszki na ulicy wykorzystując do tego kibolstwo i narodowców, a co najgorsze przeszkadzają katolikom się modlić blokując wejście do kościołów.

      Są jakieś granice wypierania prawdy.

      Usuń
    9. Prawda? Też tak uważam.

      Usuń
  11. Jednakowoż... Po radzie parafialnej (czy po kimkolwiek) spodziewać się, że po słowach "my, niżej podpisani, protestujemy..." (tak, przypuszczam, mogło zaczynać się jej oficjalne pismo), przedstawi argumenty pozwalające obalić jej tezy, to jak od Refleksyjnych (niezależnie od wieku) oczekiwać, że poprą stanowisko rady.
    A sprawa, przekonuje wiceprezydent miasta stołecznego W. - doczytałam na stronie Tok FM - wcale nie jest przesądzona.
    Podobno.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapraszam wszystkich zainteresowanych żeby coś z tym w końcu zrobić : https://www.facebook.com/groups/307533552628052/706439072737496/?notif_t=group_comment

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak pisałem a raczej przytaczałem
    "Tak wszelkie drzewo dobre owoce dobre rodzi, a złe drzewo owoce złe rodzi. Nie może drzewo dobre złych owoców rodzić, ani też drzewo złe dobrych owoców rodzić. Wszelkie drzewo, które nie rodzi owocu dobrego, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A przeto z owoców ich poznacie ich (Mt 7, 17-20).
    Do nas na kazaniach mówione, skrzyczeliście mnie "nie namówisz mnie do dyskusji.
    Macie więc kolejny przykład "owoców złego drzewa"
    http://www.tvn24.pl/proces-polskiego-ksiedza-w-watykanie-mogl-zdefraudowac-nawet-dwa-mln-euro,446634,s.html
    Co jeszcze musi nastąpić abyśmy wszyscy jednym głosem powiedzieli DOŚĆ i przestali udawać śpiewając "nic się chłopaki nie stało" Jeszcze nikt nie widzi "owoców" A to dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
  14. Spoko, Wieśku, gruszek na wierzbie trudno nie zauważyć, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Klik dobry :)
    U nas zabraniano ustawiać ogródki z parasolami w rynku miasta, argumentując, że przez rynek ludzie chodzą do kościoła.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. bexa lemon5 lipca 2014 20:50 Zartujesz chyba Gdyby tak było jak twierdzisz nasz "gospodarz" nie napisałby
    "i przecieram oczy ze zdumienia. Słucham i próbuję przetkać sobie uszy. Ludzie, gdzie my żyjemy? A może to tylko ja zostałem przeniesiony w jakiś inny wymiar?"
    A spryciule dalej robią swoje Czyli "metodą kroplową zawłaszczają państwem"
    Nie wierzysz a widzisz.Oto przykłady
    Opiekę duszpasterską nad żołnierzami wyznania katolickiego w czynnej służbie wojskowej, w tym również zawodowej, sprawuje w ramach ordynariatu polowego Biskup Polowy zgodnie z prawem kanonicznym i statutem zatwierdzonym przez Stolicę Apostolską (…).
    Na mocy tego artykułu Prezydent – zwierzchnik sił zbrojnych – utracił władzę nad księżmi w mundurach. Podlegają oni wyłącznie biskupowi polowemu. Według byłego sędziego Trybunału Konstytucyjnego – profesora Czesława Bakalarskiego – w konkordacie brakuje przepisu zobowiązującego kapelanów do przestrzegania prawa polskiego. Są oni zobowiązani jedynie do posłuszeństwa regułom kodeksu prawa A i bywa Nie ma "garnizonu" ale "opieka jest" i to 14 takich przypadków A my dalej płacimy i utrzymujemy
    Artykuł 17
    1. Rzeczpospolita Polska zapewnia warunki do wykonywania praktyk religijnych i korzystania z posług religijnych osobom przebywającym w zakładach (…) opieki zdrowotnej i społecznej, a także w innych zakładach i placówkach tego rodzaju.
    A gdzie jest w nim przymus zatrudniania kapelanów w szpitalach,na etatach ? A zatrudniamy
    A najbardziej widocznym znakiem "zawłaszczania kroplowego " sa szkoły.Najpierw było" pozwólcie nam bezpłatnie nauczać w szkołach" Potem jeden z biskupów zaczął krzyk "Nie godzi się nie płacić za prace" wiec zaczęto płacić przyjęto na etaty.No i sie zaczęło "stopień na świadectwie "z religii" teraz "matura z religii" przymusowe rekolekcje z "asysta nauczycieli by utrzymywali dyscypline ect ect
    Początkowo "będzie chodził kto chce" dziś rodzic na piśmie musi się oświadczyć "ze nie chce" a spryciule aby "zachęcić" wymuszają na kierownictwie zamiast lekcji na początku czy końcu zajęć /jak miało być/ zajęcia w środku by zmusić do uczestnictwa/o oddziaływaniu innego typu nie warto pisać,wszyscy bo go "doświadczyli"
    Dla tych co to nie przemawia określenie metoda kroplowa proponuje sprawdzić na własnej skórze
    Odkręćcie kran a "strumień" wody tak skierujcie by kropla po kropli padała na podłogę a następnie wyjdźcie po zakupy.Jak wrócicie przekonacie się "o skali zjawiska"
    Jak kapie "chłop w domu" jako tako "gramotny" "kapiący kran naprawi" tylko trzeba mu na to zwrócić uwagę.A jak mamy "potop w domu" trzeba już fachowca hydraulika i natychmiastowego działania
    A Ty "spoko" widzimy ze...nie kapie ale już leje.

    OdpowiedzUsuń
  17. No toż napisałam, że spoko - sam stwierdzasz "widzimy".
    Z religią w szkołach zaczęło się, to prawda, ale na tym, co opisujesz, na pewno się nie skończy.
    To też widać.
    "Najpierw było..." - w czasach, gdy ja uczyłam w szkole, były tam rady rodziców.
    Najczęściej mające postać trzech mam (albo dwóch mam i jednego taty; trzech tatów nie spotkałam). Rzutkich, energicznych, konkretnych i sensownych.
    Jedna czy druga ich interwencja, jedna czy druga ich rozmowa z wychowawcą albo dyrektorem i już, były - albo nie - dodatkowe lekcje języków z panią X (albo panem Y, jeśli uznawano, że pani X nie ma odpowiedniego podejścia do uczniów, ewentualnie wyników), zajęcia wyrównawcze, zmiany w planach lekcji, podział klasy na grupy albo decyzja o ich połączeniu... I jakoś się dawało.
    A teraz się nie daje.
    Spryciule wymuszają?
    I biedna uciskana mniejszość musi.
    Posyłać dzieci do Pierwszej Komunii, znosić obecność krzyży w klasach (za moich szkolnych - uczniowskich - czasów krzyże nosiło się na szyi możliwe duże, wręcz się je obnosiło - może teraz młodzież mogłaby się umówić, że w poniedziałki, środy i piątki kto chce, przynosi do szkoły opakowanie makaronu spaghetti? Albo zdecydować, że na ścianie którejś klasy powieszą Gwiazdę Dawida? Napiszą om mani padme hum albo precz z religią?), znosić te stopnie z religii na świadectwie...
    Nikt się nie znajdzie wśród doroslych, kto powie, że ocenić można tylko wiedzę o religii, że nie sutanna czyni księdza, że da się powiedzieć non serviam tak samo jak ego autem et domus mea serviemus Domino, ale i w jednym, i w drugim przypadku (oraz wszystkich innych) trzeba ponosić konsekwencje własnych wyborów, że można postępować przyzwoicie nie dbając specjalnie o to, czy świat daje takiej przyzwoitości przykłady i jakie, że do mniejszości należeć zawsze jest trudniej, co jednak nie oznacza, że do większości z kolei łatwo?
    Wszyscy się boją? Siostry katechetki albo tego, że im proboszcz odmówi katolickiego pogrzebu? Sąsiadów?
    I tacy przestraszeniu muszą żyć w tej katokuwecie i dusić się w katolickim sosie?
    Są takie pojęcia, jak odwaga cywilna. Albo nieposłuszeństwo obywatelskie. Był kiedyś taki filozof, nazywał się Sokrates...
    Może lepiej o tym uczyć, a nie o metodach pozwalających rozpracować, zdemaskować i wyeliminować katotalibów? Swoimi grzechami się zająć, a nie zawzięcie tropić niegodziwość ateuszy?
    Jak leje to leje. Pozwalam, żeby deszcz mnie przemoczył albo biorę parasol. Ewentualnie zakładam jeszcze pelerynę i kaloszki.
    Chociaż, oczywiście, mogę napisać na blogu, że znowu, cholera, pada, akurat jak wyszedłem (ewentualnie wyszłem) z domu. Albo podrzucić coś mojemu stadu baranów (owieczek), żeby zabawa trwała.
    Ale... Nie ukrywam, że jestem zdeklarowaną zwolenniczką nicnierobienia, najchętniej w postaci leżenia na zielonych pastwiskach.
    EOT, jak piszą rasowi komentatorzy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dopowiedzenie, może zbędne: EOT jeśli o mnie chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dara/Starsza6 lipca 2014 20:41

    Nie lubię oszołomów po żadnej stronie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Ale zastanawiam się, gdzie w opisanych sprawach widzisz "oszołomów z drugiej strony"?
      Przecież "druga strona" niczego takiego - co by upoważniało kogokolwiek do nazwania tego oszołomstwem - nie zrobiła!!!
      Czy oszołomstwem jest organizowanie trzeci raz z rzędu ćwiczeń yogi dla wszystkich chętnych?
      Czy oszołomstwem jest chęć postawienia rzeźb będących symbolami giełdy w pobliżu warszawskiej GPW? Czy miały one stanąć na terenie należącym do parafii?

      Tak więc z całym szacunkiem - nie znoszę również oszołomstwa niezależnie po jakiej stronie ono się objawia - jedna Twój komentarz w takiej postaci brzmi jak alibi dla tych oszołomów o których piszę.

      Usuń
  20. Szanowna Bexo - czytam Twoje komentarze i nie bardzo rozumiem w jakiej sprawie się wypowiadasz.

    1.
    Ja piszę o absurdzie protestowania przez "katolików" przeciwko relaksowi w postaci zbiorowych ćwiczeń yogi - raz do roku na placu miejskim.
    Uważam to za Idiotyzm, całkowite zacofanie i pomieszanie pojęć. Jeżeli faktycznie za ćwiczeniami yogi sto szatan, niech księża przestrzegają wiernych z ambon, by nie brali w czymś takim udziału. Żądanie zaprzestania organizowania tej zabawy przypomina pogoń wieśniaków z widłami za pierwszymi balonami. Życie pokazało, że nie była to sztuczka diabła, ba - wymyślono potem samoloty!
    Co prawda znowu co bardziej oświeceni krzyczeli, że będą one odbierać mleko krowom.

    2.
    Może i ten byk był szkaradny a niedźwiedź jeszcze brzydszy. Ale przecież rada parafialna nie jest organem uprawnionym do wystawiania estetycznych certyfikatów. Ponadto doskonale sama wiesz, że nie o to chodziło. Chodziło o to, że rzeźby te utrudniłyby prowadzenie procesji. W następnym kroku można się spodziewać, że rada parafialna zażąda likwidacji linii tramwajowej na jakimś odcinu, bo tamtędy właśnie zamierza w przyszłym roku poprowadzić jakąś procesję.

    Ja tym właśnie jestem oburzony. Nie zgadzam się na schizofrenię mieszania światów. Oddajcie Bogu co boskie, a Cesarzowi co cesarskie.
    Co w tej postawie Ci się nie podoba?

    Kneziu - Nie wiem gdzie Ty w tej historii widzisz "dwa stada baranów" albo "fanatycznych ateistów". Przypomnę, że4 autor tej notki w żadnym wypadku nie może być zaliczony do ateistów. A do "fanatycznych" tym bardziej.
    Ja próbuję bronić tylko resztek zdrowego rozsądku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kneziu, że zaliczyłeś mnie do jednego ze stad baranów. Moim zdaniem stadem jeszcze większych baranów są Ci którzy stoją z boku i dziamgają wokoło - nie mam na kogo glosować !. To są też tchórze bojący sie wkroczyc na sciezke wo0jenna z którąkolwiek ze stron.
      Mam ochotę na dłuższy komentarz ale jestem ciężko chory na chorobę która uniemożliwia mi oddalanie się od pewnego porcelanowego pojemnika z klapą na dystanst dłuższy niż 3 m. Komputer jest jednak w odległości 5 m. i stąd skróty myślowe.
      /Cholera - coś zeżarłem i trzyma mnie piąty dzień/.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. My z Bexą też, Leszku. Staramy się tez bronić resztek rozsądku.
      Ja po prostu mówię o samonapędzającym się lub nakręcanym celowo mechanizmie konfliktowania i integracji grup fanatycznych sekciarzy. Podobnie jak Starsza nie przepadam za fanatykami. Napisz Leszku spokojnie, bez szczucia o samym zjawisku, a stanę ramię w ramię z Tobą. Gdy zaczynasz mówić językiem Wieśka, zaczynam być bardzo podejrzliwy i zdystansowany - bawcie się ale beze mnie. Powiem więcej - to nie mój cyrk i nie moja sprawa - szczujcie się nawzajem, obrzucajcie czym chcecie, ale proszę beze mnie. I tylko tyle chciałem przez moją wypowiedź powiedzieć.
      Natomiast symptomatyczne jest, że racjonalistyczne i sprawiedliwe środowiska wojujących ateistów z definicji są tolerancyjne i postępowe. Powiedz że nie są a zadziobią! Apel o odrobinę umiaru powoduje, że się narażam na zwyczajne obelgi, a kasowanie komentarzy bez żadnych cech obrażania kogokolwiek jest na porządku dziennym i przy ogólnej akceptacji obecnych "sprawiedliwych". To jest ta normalność? Że trzeba być tylko z określoną opcją? To samo jest u sfanatyzowanych katolików. Słownictwo na obu skrzydłach doszło już do takiego absurdalnego poziomu pogardy, że strach tam zaglądać. I to jest to co mnie naprawdę wkurza.

      Usuń
    3. To kara boska Piotrze za nieprawomyślność - od jakiegoś czasu coraz niebezpieczniej myśleć inaczej niż nakazują sekty - kto nie z nami ten katol albo morderca Zbawiciela!
      I nie przejmuj się - obrywam od obydwu stron - podwójnie.

      Usuń
    4. Kneziu drogi. Wydawało mi się, że pisałem spokojnie - opisując zjawisko. Jeżeli widzisz w tym szczucie - to przepraszam. Jednak muszę zapytać, czy to szczucie widoczne jest w moich słowach, czy w cytatach. Przecież połowa mego tekstu to przytoczone fragmenty z "Frondy". Być może właśnie szczuciem jest przytaczanie wypowiedzi z którymi zdecydowanie się nie zgadzam?

      Usuń
    5. Leszku, wystarczająco jasno sprecyzowała to Bexa poniżej - cóż mógłbym dodać? Że dajesz nieść z nurtem? Gdybym Was obu zaliczał do fanatyków, to bym się nie odzywał, bo i po co?

      Usuń
  21. Otoczyło mnie stado wściekłych psów
    Coraz trudniej wstrzymać się od łez
    Między nami strach, między nami brud
    Nie do wiary, jak łatwo zgubić sens

    Nasz mały
    Chorobliwie duszny kraj
    Brak wiary
    Każdy Bogiem sobie sam

    OdpowiedzUsuń
  22. EOT to EOT, wiadomo :D. Ale wywołanie do tablicy...
    Wypowiadałam się w tych sprawach, o których piszesz.
    Zwracając uwagę, że - moim zdaniem, czy trzeba to dodawać? - joga niekoniecznie nadaje się do zbiorowych ćwiczeń na placu (czy w parku?) miejskim. Wiem, że staje się coraz popularniejsza w wersji dla czytelniczek prasy kobiecej (bez obrazy), że Alec Baldwin nie wyszedł najgorzej na uczęszczaniu na kurs, że każdy jej powinien spróbować, bo jest jak zioła i na pewno nikomu nie zaszkodzi, a pomóc zawsze może, ale uważam inaczej, niezależnie od świadectwa T56.
    I wyrażam tę opinię.
    Jeśli joga ma rzeczywiście charakter demoniczny, niech ostrzegają przed nią księża z ambony - to Twoje zdanie.
    A jeśli nie ma, niech siedzi cicho, komu się nie podoba, bo joga jest fajna i pożyteczna, niezależnie od tego, czy ją umieścić w jej naturalnym kontekście, czy z niego wyrwać i przecież co za różnica, czy asany, czy rowerki na kocyku? Dla niektórych żadna. Co jednak nie oznacza, że dla wszystkich. Ani, że jej w ogóle nie ma.
    I dlaczego właściwie Frondzie nie wolno protestować? Niektórym mieszkańcom Poznania nie wolno? Katolikom świeckim nie wolno? Dlaczego ultrakatolicki portal nie może wyrazić sprzeciwu przeciwko czemuś, co nie jest ani trochę katolickie? Bo opinia społeczna powinna być jak serek homogenizowany? Właściwie dlaczego mają siedzieć cicho wszyscy uważający inaczej? Joanna Leek na przykład? Żeby ich nie nazwano kołtunami?
    Dwa lata temu jedni zbierali się w Hyde Parku, żeby wziąć udział w czuwaniu modlitewnym pod przewodnictwem Benedykta XVI, a inni - żeby zaprotestować przeciwko państwowej randze papieskiej wizyty i stanowisku kościoła katolickiego w kwestii kapłaństwa kobiet, homoseksualistów i zakazu stosowania prezerwatyw. Prasa nie wałkowała tego tematu przez kwartał, reporterzy telewizyjni nie wypytywali na okrągło biskupów, co sądzą na ten temat, naprzemiennie z indagowaniem antypapistów. Ciekawe dlaczego.
    Co do tego zwierzyńca, niedźwiedź mógł być śliczny, a niedźwiedź jeszcze ładniejszy, ale...
    Jak piszesz, nie o to chodziło. Szkoda.
    Poza tym - czy raczej: po pierwsze - ustawienie czegokolwiek na placu Trzech Krzyży utrudniłoby wszystko wszystkim - i tyle na ten temat.
    Rada nie jest uprawniona do wydawania estetycznych certyfikatów, ale do zabrania głosu chyba jest?
    Zresztą, o szkaradzieństwie piszę ja, rada podaje argument utrudniania procesji.
    Równie dobrze można by napisać, że nieuprawniona jest też "Gazeta Wyborcza", która sprawę nagłośniła.
    Czytam tam: "rzeźby miały stanąć na tyłach kościoła". Według proboszcza, w odległości mniejszej niż 20 metrów.
    Rozumiem, że nie po stronie kamienicy Pod Gryfami, bo tam jest wąsko. Czyli na tej wysepce, którą całą zajmuje kościół? Bo przecież nie na trawniku koło Nepomuka. Nie u wylotu Książęcej. Nie u stóp luksusowych apartamentowców. Nie przed siedzibą Centralnego Urzędu Planowania, bo o niej nikt nawet nie wspomina.
    To niech mi kto powie: jakim cudem komukolwiek mogło przyjść do głowy posadowienie w takim miejscu czegokolwiek? Posadzenie drzewka jeszcze może by uszło, ale cokolwiek innego? Ustawienie krzyża (czwartego) tak, ale niedźwiedź i byk? Jezdnia, kościół otoczony chodnikiem, jezdnia - tam niczego więcej nie ma. Lokalizację wybrano ze względu na bliskość Giełdy, powiada rzecznik GPW. I Sejmu. Tego nonsensu nawet nie warto komentować. W dziejach świata wielu było cesarzy, którym się wydawało, że ich władza nie ma granic i wszystko mogą.To nie jest, żeby użyć Twojego określenia, schizofrenia mieszania światów, na którą nie dajesz zgody. To jest zwyczajne pomieszanie zmysłów.
    O tym, co dopiero może się wydarzyć, nie pisałam. O przewidywanej przez Ciebie likwidacji linii tramwajowej również nie napiszę.
    Dziękuję za życzliwą uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawka - papież Benedykt był w Londynie cztery lata temu, nie dwa.

      Usuń
    2. Droga bexo - chyba się nie rozumiemy By wyjaśnić moja postawę, przytoczę obszerny fragment Twego komentarza:

      "Jeśli joga ma rzeczywiście charakter demoniczny, niech ostrzegają przed nią księża z ambony - to Twoje zdanie.
      A jeśli nie ma, niech siedzi cicho, komu się nie podoba, bo joga jest fajna i pożyteczna, niezależnie od tego, czy ją umieścić w jej naturalnym kontekście, czy z niego wyrwać i przecież co za różnica, czy asany, czy rowerki na kocyku? Dla niektórych żadna. Co jednak nie oznacza, że dla wszystkich. Ani, że jej w ogóle nie ma.
      I dlaczego właściwie Frondzie nie wolno protestować? Niektórym mieszkańcom Poznania nie wolno? Katolikom świeckim nie wolno? Dlaczego ultrakatolicki portal nie może wyrazić sprzeciwu przeciwko czemuś, co nie jest ani trochę katolickie? Bo opinia społeczna powinna być jak serek homogenizowany? Właściwie dlaczego mają siedzieć cicho wszyscy uważający inaczej? Joanna Leek na przykład? Żeby ich nie nazwano kołtunami?"


      Oczywiście mają prawo. Mają prawo do protestów, gdy ja na wycieczkę rowerową włoże niebieską koszulkę. Mają prawo również wtedy, gdy na obiad zamówię pizzę.
      Tylko czy to ma jakiś sens? Czy to nie oszołomstwo i skłonność do czynienia zadym? czy tego bronisz?

      Usuń
    3. Bronię prawa do wyrażania opinii w sposób zgodny z normami współżycia społecznego. Nawet, jeśli ktoś uznaje to za bezsensowne.
      I jeszcze taka uwaga: czy chcesz mnie przekonać, że między parkiem miejskim a Twoim talerzem nie ma różnicy?

      Usuń
    4. Tak jest, droga Bexo! Prawa do wyrażania opinii w sposób zgodny z normami współżycia społecznego należy bronić z całą mocą i poświęceniem. I ja to właśnie robię. Każdy ma prawo mieć własne zdanie w sprawie yogi. Jednak narzucanie tego zdania poprzez protesty, nawoływania do uniemożliwienia przeprowadzenia ćwiczeń jest właśnie wyjściem poza te normy.
      Co do różnicy pomiędzy parkiem miejskim a moim talerzem to faktycznie ona istnieje. Jednak tak jak nie wyobrażam sobie by jakaś parafialna komisja zaglądała mi do talerza, tak nie mogę pojąć jakim prawem taka parafialna komisja ma decydować co obywatele mogą robić na terenie miejskiego - nie parafialnego - placu. Jest jeden warunek - zachowanie obywateli nie może naruszać norm społecznych, czy to karnych czy obyczajowych.
      Teraz by dyskusji nie przeciągać w nieskończoność wytłumacz mi, jakie normy przekroczyli organizatorzy ćwiczeń?

      Usuń
    5. To, jak sądzę, chętnie wytłumaczą Ci protestujący. A ja chętnie przestanę przeciągać.

      Usuń
    6. Czyli po prostu nie wiesz. Protestujesz tylko po to, by przeciwstawić się moim tezom.

      Usuń
    7. Nie, Leszku. Teza o przekroczeniu norm przez organizatorów ćwiczeń nie jest moją tezą. Po prostu.
      Pisałam o tym, że dla mnie joga to nie fraszka, igraszka i fajny pomysł na niedzielną nudę.
      Oraz o tym, iż nie należy oczekiwać, że ultrakatolicka Fronda odniesie się z entuzjazmem do pomysłu rodzinnego jogowania w parku miejskim.
      I o tym jeszcze, że podbijanie bębenków i nakręcanie (również własnej ekscytacji) to niewątpliwie jakiś sposób
      na opresyjną rzeczywistość, ale nie mój.
      Nie wiem, czy zechcesz ripostować, ale na wszelki wypadek zrejteruję.
      Bez odbioru.

      Usuń
  23. Bexo, szczucie przeciwko wystawieniu sztuki "Golgota Picnic" i efekty tego są namacalnym faktem. Były przepychanki, szarpaniny, plucie, gwizdy, a nawet ten i ówdze dostał po twarzy. Była policja, rewidowanie wchodzących do teatru i ogólnie bardzo nie przyjemna sytuacja, która bardzo łatwo mogła niebezpiecznie eskalować. Rozumiem, że nie widzisz w tym nic złego w tym, że werbalne protesty Frondy mogły wywołać całkiem niewerbalną reakcję tylko czekających na rozróbę kiboli i różnych pobudzonych religijnie oszołomów.
    Pewnie, że można wyrazić opinię na każdy temat, czemu nie? Ksiądz Oko wyraził swoje zdanie na temat bruzdy na czole dzieci z in vitro. Taka zwykła, niewinna opinia, szkoda tylko że cenę za nią płacą naprawdę niewinne dzieci narażone na szykany i ostracyzm przez prymitywne jednostki, dla których słowo księdza jest święte. Nie uważasz, że trzeba brać odpowiedzialność za słowa, a nie w zacietrzewieniu ideologicznym po trupach stawiać na swoim?

    OdpowiedzUsuń
  24. Cytrynowa Beksa7 lipca 2014 10:42

    Faktów nie trzeba macać.
    A tłum to tłum, a motłoch to motłoch - co jakiś czas dochodzi do głosu.
    Nad emocjami nie jest łatwo panować, to wiadomo nie od dziś.
    Jak również i to, że tłuszcza raczej sama siebie nie okiełzna.
    Nie pisałam o sprawie "Golgota Picnic".
    Nie odnosiłam się do opinii księdza Oko - zresztą, słowa o bruździe wypowiedział (tym gorzej, również dla niego) ksiądz profesor Franciszek Longchamps de Bérier i on się z nich gęsto tłumaczył.
    Widzę coś złego to w tym czasem, to w tamtym, i jestem zdania, że należy bardzo uważać na słowa - każde z nich może wywołać rozróbę, każde.
    A na tę rozróbę czekają oszołomy wszelkiej maści, i rozmaitego autoramentu zadymiarze.
    Nie tylko pobudzeni religijnie.
    Czyli katole, bo przecież nie polscy muzułmanie? I nie buddyści?
    W tym na przykład widzę, w czym uważasz, że nie widzę.
    Fronda nie jest jednak periodykiem wysokonakładowym i oprócz wyraźnie określonej linii światopoglądowej ma też określony krąg odbiorców: kto chce jej poprawiać wskaźniki czytelnictwa, jego sprawa.
    A komu podoba się podbijać bębenek, też nie całkiem moja.
    Ja artykuł o odrzuceniu pomysłu wywalenia byka i niedźwiedzia przed kościołem św. Aleksandra (jednak przed, chociaż na tyłach, ze względu na bardzo szczególne usytuowanie tej budowli) zatytułowałabym, na przykład, "Zwyciężył zdrowy rozsądek".
    Ale wybrano tytuł "Parafianie górą".
    Nie pisząc, że... właściwie tylko na protest parafian można było liczyć - przy placu Trzech Krzyży jest wszystkiego kilkanaście prywatnych mieszkań (jeśli pominąć luksusowe apartamentowce, zbudowane w miejscu przepięknej enklawy spokoju i zieleni, którą już dość dawno temu różni nawiedzeni próbowali uratować - niestety, w czasach i okolicznościach takich, że opinii parafian raczej nie brano pod uwagę); resztę lokali zajmują instytucje.
    Szczucie mierzi mnie jako takie, szczegółów staram się nie dociekać: wystarcza mi, że potrafię to dostrzec.
    Jeśli potrafię. I obym potrafiła, do tego nieomylnie.
    Prymitywne jednostki często uciekają się do takich środków, jak szykany czy ostracyzm, chociaż, z pewnością, nadają im inne miana.
    I - w słusznej sprawie, rzecz jasna - potrafią dać komuś z liścia albo z buta.
    Ale dotyczy to wszystkich prymitywnych jednostek, nie wyłącznie tych, dla których słowo księdza jest święte.
    Czyli co - ksiądz zachęca do szykan?
    To proponuję zmienić parafię, jeśli tylko można.
    Szykanuje się dzieci adoptowane, grube, rude, dzieci z rodzin uboższych niż ogół, dzieci, których matka - albo ojciec - coś tam.
    Przecież nie wyłącznie te z próbówki, jak je kiedyś nazywano, i nie dlatego, że dobrodziej coś tam powiedzieli.
    Kto był dzieckiem, ten wie.
    Szykanuje się i dorosłych, którzy z jakiegoś względu odstają od reszty.
    Kto jest dorosłym, ten wie.
    I nie dam się przekonać, że winnymi tych szykan są wyłącznie czytelnicy Frondy: już prędzej pewnego dziennika o tytule też na ef. I tylko wyznawcy katolicyzmu.
    A ludzie mówią i piszą różne rzeczy - niektórym wystarcza rozum, by się z tym rozprawić.
    Niektórzy mają dość siły, by się temu przeciwstawić.
    Stosy inkwizycji płoną znowu, ale jak na razie tylko na niektórych blogach.
    Z cytrynowym pozdrowieniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bexo, w kwestii "bruzdy" rzeczywiście pomyliłam księży, za co przepraszam. Chyba z powodu podobnej retoryki i stylu, zlali mi się w jedno. Reszty twojej argumentacji nie kupuję. Nic nie zmienia faktu, że kościół jest instytucją opresyjną, który lubi buzować na emocjach mniej przytomnych i inteligentnych owieczek, a Fronda się w to wszystko wpisuje. Bo chyba zachęcanie ludzi, by przyszli odwiedzić ćwiczących "demoniczną" jogę i wyrazili swoje niezadowolenie, raczej nie jest gestem pokoju? A w ogóle co kogo obchodzi, jak kto ćwiczy? Czy ja wchodzę do kościoła i wyśmiewam, te katolickie ćwiczenia "wstań, siadaj, machnij ręką i znowu siadaj". A w nagrodę ciasteczko.
      Z morskim pozdrowieniem!

      Usuń
  25. Ona nie była do sprzedania; frymarczeniem się nie zajmuję.

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>