poniedziałek, 6 stycznia 2014

Tragedie na drogach

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




Kamień Pomorski - "kamiennym argumentem" w dyskusji politycznej.


    Od czasu tragicznego wypadku drogowego w Kamieniu Pomorskim, przetoczyła się przez wszystkie możliwe publikatory i fora internetowe fala - porównywalna do tsunami - dyskusji nad stanem naszego bezpieczeństwa na drogach. Jeszcze większą "falą" są chyba pomysły rozwiązania tego problemu.


    Jak zwykle w tego rodzaju przypadkach, opozycja od razu "zwietrzyła krew". Kto tylko żyw, ruszył na polowanie na rząd. Konferencja prasowa goniła konferencję. Jednak gdy premier zabrał głos i stwierdził, że potrzebne są radykalne rozwiązania, lecz nie podejmowane na fali emocji - natychmiast jego głos porównano do wystąpień Putina. No cóż, są ludzie którym wszystko kojarzy się z Putinem i Rosją. Jednak w tej notce nie mam zamiaru się nad nimi pastwić ani bronić rządu. Ważne są fakty.

    Wiele, zbyt wiele głosów żądało zaostrzenia kar. Jakby to miało coś zmienić. Według mnie to droga donikąd, a jej jedynym efektem będzie tłok w więzieniach. Przecież większość wypadków drogowych wynika z braku wyobraźni. Towarzyszy temu brakowi przekonanie o swych własnych nadzwyczajnych umiejętnościach, oraz nieprzeparta chęć imponowania.

    Tu pozwolę sobie na małą dygresję. Proszę spojrzeć na wiek większości sprawców. Wspominam o tym, że już kiedyś na tym blogu, razem z Piotrem polemizowaliśmy z głosami typu - staruchom po 60-ce należy z automatu zabierać prawo jazdy. Głosy te pojawiły się w związku z jakimś wypadkiem samochodowym, którego sprawcą był człowiek w przytoczonym wieku. Próbowaliśmy udowodnić, że statystyki wypadków, takich ludzi ujmują gdzieś na szarym końcu. Dlatego dzisiaj nie będę się odnosił w ogóle do wieku sprawców wypadków.

    Wracam do propozycji zaostrzania kar. Jeżeli dzisiaj za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego pod wpływem alkoholu grozi 15 lat więzienia - i jakoś tych sprawców to nie powstrzymało - to tylko wielki naiwniak (by nie powiedzieć idiota) lub równie wielki demagog może twierdzić, że 20 lat wystarczająco ich przestraszy.

    Co innego sądowa praktyka. Wyroki zapadające w ramach kodeksu karnego z reguły oscylują w dolnych granicach kary i często do nich sędziowie dodają warunkowe zawieszenie kary. Tu zgodziłbym się na jasne określenie, kiedy nie można tych złagodzonych kar stosować. Spożycie alkoholu i recydywa powinny automatycznie wykluczać "zawiasy" oraz przesunąć dolną granicę kary do połowy jej rozpiętości.

    Ciekawie dla ucha brzmiały też propozycje by sprawcy konfiskować pojazd oraz by odpowiedzialnością karną objąć również pasażerów, świadomych stanu kierowcy. Co do konfiskaty to mam wątpliwości. Można przecież i dzisiaj stosować dodatkowe kary finansowe, nawiązki, odszkodowania, których wielkość może nawet przekraczać wartość pojazdu. Natomiast odnośnie współodpowiedzialności pasażerów to chociaż jest to logiczne, jednak bardzo problematyczne. Przecież nie ma takiego prawa by zabraniać osobom pijanym wsiadać do taksówki. A jak taki pasażer może ocenić trzeźwość kierowcy? Na jakiej więc podstawie zarzucić mu współwinę?

    Na koniec wątku różnych pomysłów dodam swój. Wspominałem już o braku wyobraźni. Aby pobudzić ją, proponuję, by każdy kierowca u którego alkomat wskaże na "spożycie" z automatu i bezzwłocznie odstawiany był na kilka dni do aresztu. Bez możliwości kaucji, poręczenia czy innych takich wynalazków. Może taki pierwszy i niezbyt długi kontakt z "więźniem" poruszył by jego wyobraźnię. I wtedy te grożące 15 lat nie byłoby abstrakcją.


    Jednak mam nieodparte wrażenie, że te wszystkie - a głównie te zgłaszane przez polityków - pomysły mają jeden cel. Zaspokoić naszą atawistyczną potrzebę zemsty. Dlaczego więc nikt jeszcze nie zaproponował, by w przypadku podobnych tragedii winnego oddać do dyspozycji pokrzywdzonych? Niech sami wymierzą "sprawiedliwość", która zaspokoi tą potrzebę? Tylko co na to powie "prawo"? No więc trzeba to prawo zmienić - zmienić w imię zemsty, która "słusznie nam się należy".


    Wracam teraz do meritum, bo w powyższym tonie wypowiedział się już chyba każdy, kto miał taką możliwość (a ja nie chcę się powtarzać). To tsunami lamentów i oburzenia pod adresem rządu skłoniło mnie do sięgnięcia po statystyki. Czy naprawdę tak tragicznie jest na naszych drogach? Czy to tylko szok spowodowany ilością ofiar? Czy może również wspaniały pretekst dla niespełnionych polityków?

    Otóż wszystkie statystyki pokazują znaczący spadek wypadków drogowych w Polsce we wszystkich kategoriach . I jest to zjawisko trwałe.



    Z tych zestawień wyraźnie wynika, że nie ma powodu do takich "wściekłych ataków" na rząd. Pewnie - nigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być lepiej. I wcale nie protestuję przeciwko podejmowaniu debaty na skutek jakiejś tragedii. Tragedie takie, paradoksalnie spełniają też "pozytywną" rolę. Nie pozwalają nam zasypiać, pokazują, że jeszcze coś można poprawić. Bo wyeliminować wypadków drogowych się nie da.

    W sierpniu 1896 roku, w Londynie 44-letnia Brygida Driscoll i jej nastoletnia córka przechodziły koło Crystal Palace. Nagle w gospodynię domową uderzył samochód angielsko-francuskiej firmy Motor Carriage, prowadzony przez Arthura Jamesa Edsalla. Kobieta zmarła z powodu obrażeń. Uznaje się ją za pierwszą ofiarę śmiertelną wypadku drogowego. Zszokowani świadkowie zeznawali, że pojazd pędził "tak szybko, jak konny zaprzęg straży pożarnej". W rzeczywistości jechał z prędkością... niewiele ponad 6 km/h. Uznano w końcu, że śmierć Brygidy była przypadkowa. Prowadzący dochodzenie Persy Morrison podsumował: "mam nadzieję, że podobna rzecz już nigdy więcej się nie zdarzy". Od tego czasu liczba wypadków drogowych, w tym również śmiertelnych ofiar stale rosła.

    Jeżeli teraz więc, przy gwałtownym wzroście ilości pojazdów na 1000 mieszkańców (w Polsce oczywiście) wykresy powyższe wyglądają jak wyglądają - to tylko histeryk lub demagog-prowokator może chcieć zadymy politycznej.

    A może Polska w zestawieniu z innymi krajami Europy wypada bardzo źle? I to jest przyczyną takiej politycznej wrzawy? Jest wiele krajów, wiele statystyk w różnych kategoriach. Przytaczanie ich tutaj zajęłoby jeszcze więcej miejsca niż wykresy przedstawione powyżej. Dlatego zadałem sobie trud, zebrałem dane na temat ilości wypadków drogowych w wybranych państwach Europy. Zebrałem też dane dotyczące liczby mieszkańców tych państw oraz ilości zarejestrowanych w nich samochodów. Stworzyłem na tej podstawie dwa wykresy.



    Kolor niebieski wskazuje ilość wypadków drogowych na tysiąc mieszkańców. W tej kategorii im niższy wynik, tym lepiej. Na wykresie widać, że w Polsce na 1000 mieszkańców zdarza się nieco ponad jeden wypadek. Pod tym względem lepiej jest we Francji - nieco mniej niż 1 wypadek, oraz w Dani ~0,6 wypadku. W pozostałych krajach jest już gorzej. W Niemczech ~3,4, Włoszech ~3,8 a w Belgii ~4,6.

    Kolor pomarańczowy natomiast obrazuje ile musi zebrać się samochodów, by nastąpił wypadek. Oczywiście w takiej kategorii im wyższy wynik, tym lepiej. W Polsce potrzeba ~516 samochodów, by nastąpiło to zdarzenie. I znowu lepiej jest we Francji - ~584 i Dani ~762. Wśród pozostałych, będących za Polską, W Belgii wystarczy ~122, Austrii ~135 i Niemczech ~153.

    Jak skomentują te dane wszyscy alarmiści? Oczywiście wiem, że na życie ludzkie nie ma żadnej ceny. Że żadne statystyki nie przywrócą życia ofiarom wypadków drogowych. Wiem, że "dopingowanie" rządu do dalszego ograniczenia niepotrzebnych śmierci jest głęboko słuszne. Ale zbijanie kapitału politycznego na ofiarach wypadków drogowych jest sprawą potwornie brzydko cuchnącą, sprawą nieetyczną, niemoralną. Mierzi mnie to bardzo - dlatego musiałem coś napisać.


(ze strony "Na sygnale.pl")

    Czy to Wam czegoś nie przypomina?

    Przypisy:
1) www.statystyka.policja.pl
2) Wypadki drogowe w Polsce w 2012 roku
   str. 9, 10, 86
3) liczba samochodów na 1000 mieszkańców
4)  państwa świata - liczba ludności




43 komentarze:

  1. Widać ze statystyk, że najgorszym rokiem był rok "apogeum walki" z przestępczością. "Pozdrawiam" krzykaczy z IV RP.
    Bez cudzysłowu pozdrawiam Autora!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisząc o najgorszym roku miałem na myśli lata z DWÓCH ostatnich rządów. Przedstawiciele Rządu lat 2005 - 2007 najwięcej krzyczą, a wyniki mieli tylko ciut lepsze od tak im bliskiej postkomuny. Z obecnym Rządem porównywać ich nie warto. W każdej dziedzinie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Mirku, że właściwie odczytałeś moje intencje. Trochę się bałem, że posypią się gromy iż lekceważę życie ofiar pijanych bydlaków za kierownicą. Ale wszyscy o nich mówią, a ja chciałem sprawdzić kto, co i dlaczego mówi.
      Również bez cudzysłowu pozdrawiam.

      Usuń
    2. Podobno przysłowia są mądrością narodów. Do tej wrzawy co do wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych, jak ulał pasuje "uderz w stół, a nożyce się odezwą".:-)))))))))))))))
      Pomyślności.

      Usuń
  3. Przed laty w Stanach na jazde po pijanemu patrzono przez palce o ile nie doszlo do wypadku. Obecnie jazda po pjanemu, a w kazdym Stanie jest inne kryterium oceny , jest bardzo kosztowna. I tak za pierwsze zatrzymanie utrata prawa jazdy od 30 dni do 1 roku- w zaleznosci od Stanu. Za 3 razem od 6 miesiecy do 8 lat . Oprocz tego koniecznosc udzialu w szkoleniach i ewentualne leczenie odwykowe. Mozliwosc odebrania pojazdo oraz pobyt w wiezieniu. Do tego dochodza drastyczne kary finansowe i podniesienie skladki ubezpieczeniowej. Sad moze nakazac zainstalowanie w samochodzie delikwenta urzadzenia ktoro nie pozwoli na uruchomienie silnika gdy kierowca jest na gazie. Koszt instalacji $ 85. Oplata miesieczna $ 80 dla dostawcy urzadzenia ora $ 30 miesiecznie dla Stanu , ktory kontroluje wykonanie nakazu sadowego. Gdy delikwent bedzie jezdil trzezwy to Stan wystapi do sadu o wycofanie tego nakazu. Moze w Polsce takie urzadzenie zdalo by egzamin? Ale jednak Polsk potrafi, chyba ze trzezwa zona bedzie dmuchala , a pijany maz kierowal.
    Pozdrawiam : Luciano

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed kilku laty miałam okazję chwilę na ten temat porozmawiać z dr Bohdanem Woronowiczem. Już wówczas przekonywał, że ci którzy siadają nietrzeźwi za kierownica, to najczęściej alkoholicy (nawet jak nie ma jeszcze innych symptomów wskazujących na uzależnienie). Sugerował więc, by podobnie jak to ma miejsce w niektórych stanach USA, zawieszać nałożone przez sąd (co ważne, w trybie wręcz natychmiastowym) bardzo wysokie kary (n.p. grzywny), pod warunkiem poddania się terapii. Ewentualne umorzenie kary następowało by dopiero po dłuższym okresie abstynencji, n.p. po dwóch latach. Mózg alkoholika bowiem trzeźwieje dopiero w drugim roku abstynencji i to pod warunkiem, ze człowiek ów pracuje nad sobą.
      Pomyślności.

      Usuń
  4. Leszku! Nie mogę zająć głosu, a to z tej przyczyny, że jestem psychologiczną ofiarą wypadku samochodowego, przyczyna bezmyślność i nie dostosowanie kierowania pojazdem do warunków atmosferycznych, podczas których zginęła moja córka, była pasażerką.
    Tak więc mimo, że upłynęło tyle lat, jest to temat ponad moje siły.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się wydaje ze to bierze się tylko z braku dojrzałości...przyznaje,sam świeżo po zrobieniu prawa jazdy zdarzyło mi się wsiąść po kilku głębszych za kulko. Dziś wile lat później nie wsiadam nawet jeśli piłem dnia poprzedniego...tylko jak sprawdzić kto jest dojrzały a kto nie? Bo granica wiekowa tez nie jest wyznacznikiem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest w Polsce ugrupowanie, specjalizujące się na zbijaniu kapitału politycznego obrzydliwymi metodami. Zgadnijcie, które mam na myśli?

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystko zgoda tylko nie wziąłes dwóch elementów pod uwage;
    1. Autostrady które znakomicie przyczyniły sie do bezpieczeństwa na drogach,
    2.Wyraźnie lepszy stan pojadów w szczegolności tych sprowadzanych z zagranicy. Odeszły w niebyt skladaki i wiekszość starych rzęchów.
    Dzis usmiechamy sie na widok malucha czy nawet poloneza a rarystasem na drodze jest fiat 125p, trabant czy skodowka100.
    Każda smierć na drodze to smierć niepotrzebna. W róznych krajach rózne sa rozwiązania a najbardziej podobaja mi sie amerykańskie.
    Obligatoryjne zabierania samochodu jest dobrym rozwiązaniem i bynajmniej nie wymyslonym przez głupka Jakiego /Jako opolanin przepraszam za mojego ziomka/.
    Myśle że w statystykach bedzie coraz lepiej bo wg. mojej oceny polacy wcale źle nie są złymi kierowcami tylko alkohol trzeba tepic bezwzglednie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze - tak, po trzykroć tak, alkohol należy tępić bezwzględnie! Tylko wysokie kary więzienia, za zabicie po pijaku paru ludzi, to musztarda po obiedzie. Innych debili to niczego nie nauczy, nikogo nie przestraszy.
      Co robić? Sam dokładnie nie wiem. Ale jestem przeciwnikiem "akcyjnego" działania. Zdarzył się drastyczny wypadek? No to drastycznie podnieśmy kary. To takie łatwe a i gawiedź się ucieszy. Natomiast praca od podstaw, wychowywanie w trzeźwości, w poszanowaniu nie tylko życia innych osób - ale i ich samych, to już bardzo trudna robota i to na wilu polach naraz. Kto ma zdrowie do tego? Więc w górę kary i mamy problem z głowy.

      Usuń
  8. Dzięki za pracę, którą tu włożyłeś. Uwielbiam, gdy bandę krzykaczy zamyka jeden uczciwy człowiek, który po prostu pozbiera i zaprezentuje fakty.

    OdpowiedzUsuń
  9. Brak wyobraźni powiadasz? A czy o brak wyobraźni,można i trzeba "posadzić" prawnika, sędziego,radce prawnego,lekarza,inżyniera,policjanta/ nawet z drogówki, który już niejedne skutki takiej jazdy widział/ księży czy nawet biskupów /a było ich paru/ co to pasterzami się mienią.
    Rozumiem ze "można" małolata, co to jeszcze mało w życiu widział,kibola w jego ulubionym a zdezelowanym BMW, co w ostatniej ustawce naruszono mu ostatnie szare komórki, i paru tam jeszcze z wyraźnymi objawami chorób psychicznych,bez świadomości pojmowania swych czynów.
    Reszta "orłów sokołów" "miszczów" kierownicy doskonale wie co robi,siadając za kółkiem po spożyciu w przekonaniu "o już mi przeszło po upojnej nocy" lub "co ja nie pojadę" lub licząc na 'żołnierskie szczęście"
    Jakie środki prawne ?
    Konfiskata - toż pójdą z sądami do Sztrasburga,ze auto drogie i podstawiono im lewe badania, by dokonać konfiskaty.
    Albo - odbierają źródło zarobku jednemu żywicielowi rodziny.Ubogiej oczywiście.I żurnaliści podchwycą i pospieszą z obrona
    Zgłaszać Policji ze "pijany za kierownicą" No jak to tak prawdziwy Polak i katolik - donosić ma na bliźniego swego?
    Kontrole drogowe typu "szybko dmuchnij" i jedz jak zapali się to co trzeba, a jak nie to wysiadaj.Kiedy już krzyk, ze blokady a tu do pracy trzeba /bo my kochamy pracować i być punktualni/ i ograniczenie swobód.
    Wprowadzić obowiązkowe posiadanie w samochodów alkomatów ??/wzorem Francji/
    I tu krzyk pod niebiosy Głupie !! Tak jak gaśnice,ubogie społeczeństwo na to nie ma /w samochodzie za 300 tys i do tego "zagazowanym"/ no i używka dla tych co to "zawsze i stale w podejrzeniu żyją i jakoś tak z jednej partii się wywodzą"
    "Pani Marszałek ,Wysoka Izbo" - kto na tym zarobił, kto dostał kontrakt na dostawę alkomatów i kto je produkuje,A kto jeszcze będzie okresowo legalizował, bo wskazania bez "niepewne" CBA - uruchomić i to natychmiast.
    Ze tak nie będzie ?? He he.A ile to "zamieszania" z fotoradarami.
    Jak żyć wiec Panie Premierze bo to pańska wina. Bo ja nie mam rozwiązania i "bata" na rodaków.
    Przy okazji niejako chciałbym przeprosić wszystkich "użytkowników drogowych" posiadających radia CB,którym na stałe pytanie "Mobilki mobilki jak tam dróżka" stale i niezmiennie ostrzegam a to o włączonym" nabitym" fotoradarze,kontroli Policji,Czy Inspektorów Transportu Drogowego tzw "krokodyli" czy ich mobilnych fotoradarach lub tych z "Uwaga pirat" choć w większości przypadków" jako żywo" nigdzie ich nie widziałem.
    Na pytanie "A gdzie stoją" czy "susza" odpowiadam "mobilni są" i właśnie zmieniają.
    I miło mi iz "kozak za kierownica" nagle zaczyna widzieć znaki drogowe i jedzie "jak nada"
    Jako "okoliczność łagodzącą zapodaje" swoja wyobraźnię i to , ze może i komuś z Was ocaliłem życie,bo nie spotkacie na swej drodze "kozaka" co to na zakręcie lub pod gore na "trzeciego" musi, ale to musi wyprzedzać.A i ci "po spożyciu"może tez się wystraszą.
    Przeprosiłem ? Przeprosiłem, ale nie przyrzekam poprawy na rok 2014? Takim to grzesznik zatwardziały.Amen
    Co gorsza kilkoro przyjaciół do takich "działań" namówiłem.
    A co "łonczyznę wolną racz nam zwrócić Panie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesku - za takie "grzechy" żywcem do nieba Ci się należy!
      To jest właśnie ta wyobraźnia o której pisałem.

      Usuń
  10. Czuję się potężnie zbesztany. I przez Ciebie Leszku i przez Wolanda np.
    Nie jestem politycznym krzykaczem, a mimo to jestem za podniesieniem kar za jazdę po pijaku. Trudno mieć większe pretensje, niż do sprawcy wypadku po pijaku i do przekraczających prędkość w terenie zabudowanym. Inne wypadki mają "bardziej obiektywne" przyczyny, te natomiast są "popełniane z premedytacją" nawet jeśli tak nie jest, to tak jest.
    Zwróć uwagę na to o czym napisałeś i co podnoszą wszyscy obrońcy obecnych wysokości kar:

    "... zbyt wiele głosów żądało zaostrzenia kar. Jakby to miało coś zmienić".

    "... to droga donikąd, a jej jedynym efektem będzie tłok w więzieniach".

    "... tylko wielki naiwniak (by nie powiedzieć idiota) lub równie wielki demagog może twierdzić, że 20 lat wystarczająco ich przestraszy".
    Itd., it., itd.

    Zapobiegać przestępstwom, nieuchronność kary, zabierać samochody - sprawca, sprawcy, sprawcom, sprawców, o sprawcach, sprawcami, dla sprawców przeciw sprawcom, o sprawcach... Słowo SPRAWCA wymieniane jest we wszystkich możliwych przypadkach i kombinacjach. Nawet jeśli nie pada werbalnie, brzmi bardzo głośno i donośnie: SPRAWCA!!!

    A powiedz mi Leszku, ile razy przyszło ci do głowy słowo "Ofiara", albo słowa "Bliscy ofiar", albo słowa "poczucie sprawiedliwości dla bliskich ofiar"? Odpowiem za ciebie Leszku - ANI RAZU, ponieważ w bardzo prosty sposób uczucia ofiar i bliskich ofiar zastąpiłeś słowem "ZEMSTA!" i "ŻĄDZA ZEMSTY".
    Jakakolwiek próba wczucia się w odczucia ofiar, bliskich ofiar, jakakolwiek chęć zadośćuczynienia rodzinom ofiar SPRAWIEDLIWYM, ADEKWATNYM DO TEGO ZABÓJSTWA wyrokiem spotyka się z murem naznaczonym graffiti "ZEMSTA".

    Jasne jest, że nieuchronność kary jest sprawa pierwszorzędną, aby "odstraszyć" potencjalnych sprawców. Ale poruszając temat wysokości kary w ogóle nie myślę zapobieganiu (przyszłych przestępstw, ale o zadośćuczynieniu temu, co się stało.

    Zupełnie nie rozumiem tej kary 15 lat. Idąc tropem Twojego myślenia i myślenia premiera (sprawcy będzie obojętne, czy dostanie 15, czy 20 lat). Wsadźmy go na 5! Dla sprawcy przecież będzie obojętne,czy dostanie 5, czy 12, czy 15 (nie żartuję, jestem przekonany, że w chwili ogłaszania wyroku nie ma to dla niego znaczenie - to tylko liczby). Przecież zachowując nieuchronność kary, tym bardziej, ze często nie są to bandyci, typu złodziej, czy morderca, cel, czyli "odstraszenie" będzie osiągnięty.
    A ofiary?A ch** z ofiarami, sprawcę tu idzie. Przecież.

    Czuję się, jakbym dostał w twarz. Przykro mi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andy - tym razem coś słabo u Ciebie ze zrozumieniem moich intencji.
      Toż ja tym wpisem protestuję właśnie przeciwko zajmowaniu się wyłącznie SPRAWCAMI !
      Piszę o wrzawie medialnej, o politykach którzy złapali wiatr w żagle. Oni przez różne przypadki odmieniają słowo SPRAWCA.
      Rzeczywiście mało napisałem o ofiarach i ich bliskich. Ale moim celem było, by w ogóle o nich nie pisać, by ich po prostu w ogóle nie było.
      Andy, nie wiem czy kiedykolwiek spędziłeś jakiś dłuższy czas w więzieniu? Ja też nie. Mnie wystarczyło, że wykonywałem zlecenie dla Zakładu Karnego. Mieliśmy tam montować specjalne zamki elektroniczne w kratach dzielących korytarze. Z tego powodu musiałem dokonać inwentaryzacji tych wrót. Wiesz, przechodząc do kolejnych stref słyszałem odgłos zatrzaskiwanych tych za mną i zgrzyt kluczy tych otwieranych przede mną. To mi wystarczył, by spocić się i przestraszyć nielicho.
      Wydaje mi się, że dla większości normalnych ludzi już sam fakt osadzenia na powiedzmy dwa lata jest wystarczającą nauczką. Oczywiście reszta to kara i zadośćuczynienie. Ale są tacy, na których to nie robi wrażenia.
      Więc i dla pierwszych i dla drugich wysokość kary nie ma znaczenia.
      Nieuchronność, dotkliwe kary finansowe zamieniane na odpracowanie w hospicjach, a jeszcze lepiej gdyby było możliwe przy ofiarach wypadków drogowych, dożywotnie płacenie rent - oczywiście wszystko z własnej kieszeni, a nie z ubezpieczenia - i co tam jeszcze wymyślisz dla pijanych bandytów za kółkiem - z tym wszystkim się zgadzam.
      Nie zgadzam się natomiast na zawężanie dyskusji do kodeksu karnego i podnoszeniu wysokości kary.
      Czy obcinanie rąk za złodziejstwo wyeliminowało ten proceder?

      Tak, masz rację, najważniejsi są w tym wszystkim poszkodowani i ich bliscy. Ale czy im naprawdę najbardziej potrzeba wysokich kar dla sprawców? Czy lincz by ich uspokoił i dał zadość uczynienie? W pierwszym odruchu sprzeciwu przeciwko śmierci, może by zlinczowali sprawcę. Ale czy potem czuliby się lepiej?
      A czym jest nagły wysyp konferencji prasowych różnej maści polityków z ich pomysłami jak nie złagodzoną formą linczu?
      Podejrzewam, że nie o to również Tobie chodzi..
      Przepraszam Cię za ten policzek, nawet jeżeli nie miałem takiej intencji. Trochę obawiałem się takiego odbioru mego tekstu, ale jakoś dziwnie nie mogłem zrozumieć tych wszystkich pretensji do rządzących (nie tylko obecnie) za wredne nawyki społeczeństwa. To nie ostatnie rządy rozpijały społeczeństwo. Prohibicja też nie jest rozwiązaniem. Kiedyś, nie tak dawno alkohol można było kupić tylko po godzinie 13:00 - i co? Spadło spożycie?
      Jak my reagujemy w gronie bliskich i przyjaciół , na relacjonowane z dumą wyczyny po pijaku? Śmiejemy się, dowcipkujemy a często chwalimy za "mocny łeb".
      Jak ktoś opowiada, że jechał samochodem po kilku kielichach najczęściej pada pytanie: - i co, nie złapali cię? No to miałeś szczęście. Nigdy nie usłyszałem pytania - ilu ludzi potrąciłeś, czy przestraszyłeś? I to jest w porządku. Tylko kary są za niskie.
      Więc wybacz Andy, nawet gdyby to miało zabrzmieć jak drugi policzek - to powtórzę, to nie kary są za niskie - to MY WSZYSCY jesteśmy temu winni.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Nie jestem pewien, Leszku, czy jakiekolwiek rozwiązanie legislacyjne uzdrowi problem. Przecież jakakolwiek prohibicja, mimo oficjalnie wytyczonego celu sanacyjnego odnosiła skutek wręcz przeciwny! Tak się okazało w USA, Polsce i w zdychającym Sajuzie! Sąd każdej instancji powinien traktować z pełną surowością w sposób indywidualny poszczególne przypadki, bo bandyta będzie bandytą, a pijany kretyn, będzie kretynem do końca swego marnego żywota!
      Zapraszam Cię do mnie na kretyńską blogową przekąskę...
      Czuj duch

      Usuń
  11. Co do sprawiedliwości dla ofiar inny aspekt mnie uderza. Otóż trafiają się od czasu do czasu tragedie głośne: masakra w Kamieniu, autobus w Grenoble itp. I od razu kto może gna ze wsparciem, byle tylko zdążyć pod flesze przy tej okazji.Dzieciak w Kamieniu Pomorskim stracił rodziców, dostaje stypendium do końca edukacji.. To tylko przykład. Absolutnie nie chodzi mi o to, aby krzywda tego dziecka była pogłębiana - zastanawia mnie tylko, ile w ciągu roku było dzieci w podobnej sytuacji, o których nikt nie słyszał, bo akurat wypadek nie był nagłośnioną katastrofą? Ot, ktoś po ciemku potrącił kobietę - samotną matkę, która w dodatku zmarła dopiero 2 miesiące później. Żadnej sensacji - żadnego dobroczyńcy - dzieciak trafia do "bidula"... może nawet na dłużej, niż sprawca do pudła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Tetryku - to jest "druga strona medalu" wrzasków o podniesienie kar.

      Usuń
    2. ......i po drugie nie było tam kamery tvn24 !!!

      Usuń
  12. Napisałem komentarz do Ciebie (również do Tetryka) i mi wcięło. Już mi się nie chce pisać od nowa.
    Ograniczę się tylko do tego, że ofiary w Polsce krzywdzone sa dwa razy. Pierwszy raz, kiedy zabici zostają ich bliscy i drugi raz, kiedy wychodzą z sądu, który orzeka wobec sprawcy "niesprawiedliwy", choć przecież zgodny z naszym prawem wyrok.
    To i tak jest niesprawiedliwe: ten beemwuciarz za zabójstwo dostanie 2 albo 2,5 roku. A tramwajarz z Łodzi 4, albo prawie pięć lat. Wystarczy porachować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andy - doskonale rozumiem Twoje odczucia. Co więcej, sam takie miałem zaraz po informacji o tragedii w Kamieniu Pomorskim.
      Wstyd mi przed samym sobą, że ja, piszący taka notkę, wtedy wymyślałem najokropniejsze tortury, którym chciałem poddać sprawcę.
      Ponadto Andy, truizmem będzie przypominanie, że sąd a sprawiedliwość to nie są dwie nazwy tego samego zjawiska. W sądach całego świata, przy olbrzymiej dozie dobrej woli tez zdarzają się pomyłki. w wyniku których w majestacie prawa zabija się człowieka niewinnego. Sprawiedliwość to my powinniśmy mieć w sobie, a sądy dobre prawo. Wtedy dopiero sędzia mający w sobie sprawiedliwość w oparciu o dobre prawo może wydać wyrok, który przez ogół będzie uznany za sprawiedliwy. Niestety nie przez wszystkich. Znam całkiem dobrych ludzi, światłych i rozsądnych. którym osobista tragedia odebrała większość z tych przymiotów. Śmiem twierdzić, że ich poczucia sprawiedliwości nawet Ty nie byłbyś w stanie zaspokoić.

      Usuń
  13. A nie mówiłem??
    Alkomaty będą w każdym samochodzie albo dwa A i już komentarze są.
    "Ktoś na alkomatach zbije dobry interes. Równie dobrze zamiast alkomatu mógłby to być termometr. „Stłucz termometr, będziesz zdrowy”.
    „Kup alkomat, będziesz trzeźwy”. Prewencja o zachowaniach w miejscach publicznych, a więc na drogach, powinna być nauczana już w szkołach. Np. zamiast lekcji religii, która jest przygotowaniem do śmierć.
    Nauka o prewencji bezpiecznych zachowań jest przygotowaniem do życia. Jeden z elementów wiedzy o dobrym społeczeństwie. Nauka empatycznych zachowań, jak nie skrzywdzić drugiego.
    Ten, który jedzie na migrenie, zawsze może zwalić na alkomat, wcześniej go zepsuwszy. „Panie policjancie, mój pokazuje, że mogę jechać. To pana nie działa”.
    Policjant sprawdza, a w futerale tysiączek dla niego. Weźmie, albo nie weźmie. Większość bierze. A gdy zarzuci korupcję, usprawiedliwić się można, że to nasz portfel.
    Polak potrafi. Poradzi sobie z alkomatem, choć nie radzi z migreną."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku - alkomaty to nie taki głupi pomysł. Sam wielokrotnie wsiadając do samochodu zastanawiałem się (nie z powodu samopoczucia, ale ze strachu), czy aby na pewno ten promil już ze mnie wyparował. Żadne pijaństwo. Po prostu dzień wcześniej z kolegą wypiliśmy po 2-3 piwa.
      A potem policja łapie delikwenta i słyszy - panie władzo, syrop na kaszel!!!
      Łykniesz tego syropu - możesz sprawdzić, czy nic ci - a głównie tym, których spotkasz - nie grozi. Wiem, że każdy wątpiący i dzisiaj może sobie alkomat sprawić. Ale na rynku pojawiło się tyle tego "chińskiego badziewia", że nie mam pewności co do ich prawidłowego działania. Poza tym zastanówmy się - ilu ludzi dzisiaj ma alkomat? Nikt, bo nie musi, bo jak Kneź - nigdy nie siada po pijaku. A ilu łapie się tych, którzy naprawdę dotąd nigdy ..... To naprawdę pierwszy raz mi się zdarzyło, panie władzo!
      Oczywiście problem z ceną i atestem. Dzisiaj można zapłacić mandat za brak gaśnicy. Ale za brak atestu tej gaśnicy już nic ci nie mogą zrobić. I to jest chore. Gdyby na przykład do obowiązków Stacji Kontroli Pojazdów należało przy przeglądach rocznych sprawdzanie i wydawanie atestu na gaśnicę i alkomat - oczywiście bez dodatkowych opłat - to byłby w tym jakiś sens.
      A obowiązek wożenia złomu w bagażniku czy pod siedzeniem - to totalna bzdura.
      Jak z tego widać - dużo jeszcze jest do zrobienia w tym naszym "prawie". A że jest to tak dużo - to zasługa WSZYSTKICH rządzących po kolei.

      Usuń
  14. Pogański kraj, pogańskie obyczaje - poprośmy jeszcze o prokuratora do każdego samochodu i podsłuch dla całej rodziny. Alkomat ma być dla pijaka, a nie dla każdego! Ewentualnie jeszcze dla polityków, bo tych z rzadka można zobaczyć trzeźwych - chyba kogoś pokręciło? Niby dlaczego mam płacić za alkomat i immobilizer, jeżeli w zasadzie nie piję a do samochody nigdy w życiu nawet po śladzie alkoholu nie wsiadłem??? Nigdy nie zrozumiem takiej niewolniczej mentalności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się co do treści tylko nie mentalności niewolniczej.
      Pozdro z Opo

      Usuń
  15. Ostatnia sprawa ktora mnie neka.
    Pijak rozjedzie 1 osobe do 12 lat,
    2 - do dwunastu lat,
    3 - do dwunastu lat.
    Winno być jak w USA - za kazdą smierć osobna kara i kara łączna czyli matematyczne podsumowanie lat wyroku czyli za trzy osoby 45 lat

    OdpowiedzUsuń
  16. Kneź8 stycznia 2014 01:40
    Pogański kraj, pogańskie obyczaje .Czyli "jak za Kneziów bywało" i pozostało, na wieki, wieków.
    A podziękować należy tym 130 tys "rodaków" co to "pod wpływem" dzień w dzień zasiadają "za kółkiem"
    Czy warto rozdzierać wiec szaty za wożony "na wsjakij pozarnyj" a apteczce /tez nie przymusowej ale rozsądniej jest ją,wozić/ alkotest zakupiony za 5-15 zł
    http://alko-maty.pl/?alkomaty-jednorazowe
    Przecież niektórzy woza w samochodach prezerwatywy i jakoś sobie nie krzywdują gdy "muszą" z nich skorzystać.
    Całkowicie błędnym jest Twe twierdzenie
    " jeżeli w zasadzie nie piję a do samochody nigdy w życiu nawet po śladzie alkoholu nie wsiadłem??"
    Bo Ci się jednak "zdarza wypić" a bez pomiaru nie byleś w stanie stwierdzić 'czy już można,a jechać trzeba" .
    To ze człowiek nie czuje już "wpływu alkoholu" nie znaczy ze go już jego organizm spalił..I na tym właśnie zbyt wieli kierowców "wpada"
    A to przy
    awartość alkoholu Typowy objaw
    0,3‰ rozproszona uwaga
    0,8‰ pobudliwość, upośledzenie koordynacji ruchowo-wzrokowej, obniżony krytycyzm.
    Jesli mam brać pod uwagę i wyliczać
    Bardzo przybliżona metoda samookreślenia momentu w którym można zasiąść za kierownicą. Opiera się na liczeniu porcji standardowych[5], czyli ilości napojów alkoholowych, które zawierają 10 g czystego alkoholu. Np:

    250 ml piwa 5% to 10 g alkoholu etylowego,
    100 ml wina 12% to 10 g alkoholu etylowego,
    30 ml wódki 40% to 10 g alkoholu etylowego.

    Szybkość rozkładu alkoholu u mężczyzn wynosi 10-12 g/h, u kobiet 8-10 g/h. Przyjmując wartość średnią, czyli 10 g, można założyć, że w ciągu jednej godziny wątroba spala jedną porcję standardową.
    To ja już wolę "się sprawdzić" przy użyciu prostego a taniego alkotestu.
    Tylko mi nie pisz .To lepiej nie pić !!.
    Jesli już "wszystko na P" nam "odpadnie" to po jaka cholerę jeszcze żyć ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku - prawie to samo napisałem pod Twoim komentarzem trochę wyżej.
      Jak się przyjrzysz, to obaj opublikowaliśmy to o 11:32 !!!
      Jeżeli dwaj ludzie, całkiem niezależnie od siebie dochodzą w tym samym czasie do tego samego wniosku - to oczywiście może być przypadek. Może, ale nie musi!

      Usuń
  17. Czyli telepatia jednak jest.
    Co do "alkotestu" sam się kiedyś zastanawiałem/czy go nie kupić/ gdy po pewnej "męskiej popojce" z dawno nie widzianymi kolegami/kto z nas tego nie czynił, a jak nie czynił, to grzech, a dla kolegów kutwa i świnia/ przyszło mi jechać "za kółkiem'
    Tchnięty przeczuciem, nie samopoczuciem,postanowiłem "się zbadać" dostępnym alkomatem.
    Ku memu zdziwieniu "wyszło" O,5 .Pojechałem wiec taksówka a zbadawszy się po 8 godz "wyszło już" 0,0
    A ilu z nas "tak miało" nie wiedząc nawet "ze są pod wpływem"
    /Kneziowi zaś jeśli poda adres jestem w stanie przesłać taki za 5,30 alkotest,choćby po to by zobaczył głupia minę swego kolegi /co tylko parę piw i jedzie/ bo on nawet nalewki? do ust chyba nie bierze./
    A co do atestu, to chyba obowiązuje ten co podaje producent, a ze to jednorazówka,wiec dotyczy całej partii i ponowna kontrola staje się niemożliwa.Ot substancja zatopiona w szklanym cylindrze pewno jest i długowieczna Zużyta do śmieci/segregowanych/
    Idę o zakład, ze za parę lat a może i wcześniej, producenci samochodów zainstalują takowe w każdym samochodzie /bo już instalują/ a u nas będzie tak "mamusiu,kochanie itp" dmuchnij w ta dziurkę bo "nie zapali" a ja tylko piwko, a jechać trzeba.
    A potem "panie władzo czy wysoki sadzie" winien jest alkomat zainstalowany w moim samochodzie,bo źle wykazał te moje 2 promile.
    Jak to będzie "masówka" znów Pan Premier zarządzi przymusowe legalizacje tychże,co kwartał lub przy przeglądach.A wtedy zaczniemy cienko
    BO MY NIE PIJEMY.
    Zamiast "chór wujów ci posyłam" kolego za kółkiem, co zmusiłeś swymi czynami żebym ja niepijący płacił za ciebie i to "słono"
    A winien Premier !!! Jak zwykle Bo jak tu żyć?No jak nie,jak tak !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku, ja oczywiście pamiętam żeby się za Ciebie pomodlić przy każdej możliwej okazji, ale jak widzę Ty zdajesz się o tym nie pamiętać. Teraz będę się modlił w dwójnasób, żeby Cię jeszcze na drodze nie spotkać- ja nie dość że nie wsiadam do samochodu w stanie wymagającym użycia alkomatu, to jeszcze nie wsiadam do niego, gdy się czuje niepewnie, czyli np. niewyspany, z bólem głowy lub będąc poirytowanym. Jakoś do tej pory udało mi się, stosując tę zasadę, nie doprowadzić do żadnego wypadku. A alkomat za 5 zł to wiesz gdzie sobie możesz.... użyć? Swoje twierdzenie o niewolniczej mentalności pozwalam sobie podtrzymać.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Kneź8 stycznia 2014 13:12
      A jednorazówki co to je nasz ukochana Milicja jeszcze używała pamięta.?A ustnik co go dawali "na pamiątkę" z takiego użycia posiada? I było toto dokładne i było toto "sprawiedliwe "" A ilu za toto pozbawiono praw jazdy i posadzono?
      Wiec czym się różni tamte "toto" zatopione w szkle od teraźniejszego" toto" tez zatopionego w szkle?
      A Rurki wskaźnikowe Draeger,a co to jeszcze do dziś do celów wskaźnikowych,się używa, zna?
      I jakoś nikt nie mówi ze taka rurkę za 5 zł
      "to wiesz gdzie sobie możesz.... użyć"
      tylko używają, gdy trzeba szybko, na miejscu i w terenie.I z wiara i dobrym skutkiem.Bo za wiarygodność i za legalność,bierze odpowiedzialność producent.Bo w szkle się nie rozkalibruje, bo to jest jednorazówka.
      Chemicy to wiedza i używają
      Jesli piszesz
      "ja nie dość że nie wsiadam do samochodu w stanie wymagającym użycia alkomatu, to jeszcze nie wsiadam do niego, gdy się czuje niepewnie, czyli np. niewyspany, z bólem głowy lub będąc poirytowanym".
      To albo
      a/nie żyjesz a skoro piszesz to jednak tak/chyba ze "tam" maja już internet
      b/jesteś sobie sam żeglarzem i okrętem bez zony,teściowej dzieci i telewizora /choć i internet jak widać denerwuje/
      c/nie posiadasz samochodu
      d/nie spotykają cie przypadki ze nagle i niespodziewanie samochodu trzeba i należy użyć.
      Za modły dziękuję bom na drodze "niespodziewanie spokojnym człowiekiem jestem" i jadę przepisowo choć pod maska 180 kucyków i to w Dieslu./a służy do ciągania łodzi czy p.py camp./
      A gdybyś na drodze stojąc popsutym samochodem nagle mi zamachał to zatrzymam się i pomogę bo takiej"etyki szoferskiej" Tatulo mnie nauczył i przejechanych z milion km.a i strachliwy jakoś tez nie bywam.
      Radio CB posiadam Bo jeśli dobry Bóg wymyślił jeszcze jeden środek łączności międzyludzkiej i to na dystans - to czemu nie Jeśli można.
      Na "popojki" z kolegami uczęszczam,bo ich lubię,a i czasami "zdegustować" dobre nalewki się zdarza.
      Reszta jak to "u chłopa" bywa co ma żonę teściowa i "nieirytujące" dzieciaki
      Gdybyś jednak dalej był nieufny to radzę na szybie z przodu i z tyłu nalepić napis "Kneż" a wtedy nie będę wyprzedzał,trąbił a nawet omijał i zachowywał się z atencja jak to do arystokraty i dobroczyńcy w modłach oczywiście

      Usuń
    3. To spróbuj to coś podłączyć do immobilizera w samochodzie, a tylko takie urządzenie ma sens dla pijaka i tylko taki nakaz sądowy w grę wchodzi. Rządowe brednie, napędzające koniunkturę producentom mniej lub bardziej nieprzydatnych mi sprzętów mam gdzieś i wlepianie mi różnego śmiecia tylko mnie irytuje. A przymusowe wożenie rurek do dmuchania ma sens taki sam jak moje modły za Ciebie.

      Usuń
  18. Miałem taki alkomat za 30 zł. Sprawdziłem go. Wypiłem spory kieliszek wódki. Po ok. 1. minuty dmuchnąłem, lampka czerwona się zapałiła. Po następnych 5. minutach już byłem "czysty". Te tanie, nie działają. Wcześniej miałem tańszy, tak samo "dokładny".
    Leszku napisałeś: " Co innego sądowa praktyka. Wyroki zapadające w ramach kodeksu karnego z reguły oscylują w dolnych granicach kary i często do nich sędziowie dodają warunkowe zawieszenie kary". Nie wiem czy wiesz, ale były do tej pory takie sądowe praktyki, że kierowca ciężarówki, czy autobusu, po złapaniu na "gazie" w samochodzie osobowym, tracił prawo jazdy, tylko na ten pojazd (czasem sąd się nie nie zgadzał). Mógł dalej pracować. Jeden z takich, kupił sobie za grosze forda transita, zarejestrował go jako autobus i jeździł dalej, taką trochę większą osobówką. Nawet policjant, który go "skasował", pogratulował mu pomysłu. Kierowca tira czy autobusu, po złapaniu, żeby odzyskać uprawnienia, musiał się liczyć z dość dużymi kosztami (kolejne kategorie prawa jazdy, oddzielnie). Nie wiem czy to ich odstraszało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rudy1028 stycznia 2014 13:52
      Oj cos ci się pomyliło
      Czy przypadkiem nie uprawnienia na prowadzenie takiego a takiego pojazdu a nie "Prawo jazdy"
      Rurka wskaźnikowa to tez "alkomat" co to wskazuje alboś "czysty" alboś pił "coś tam, coś tam,"co wykaże ci dokładnie już policyjny, legalny, legalizowany alkomat.Lub badanie krwi.
      Ale przed "zasiednieciem za kółkiem" na co ci "dokładność"Jesli celem jest by "nie wykazało"czyli wykazali 00.Chcesz wiedzieć "czy jeszcze"używasz kolejną za 5 zł.
      I tu pytanie na wódkę mamy a na rurki wskaźnikowe nie?

      Usuń
    2. @wiesiek 8 stycznia 2014 14:39
      Moja dobra wola zakłada, że przeczytałeś i zrozumiałeś. Ale ja, pewności nie mam.

      Usuń
  19. Do przeczytania polecam ,a w szczególności temu "memu dobroczyńcy" co za mnie modły wznosi
    http://fakty.interia.pl/felietony/piasecki/news-ogolnoswiatowy-spisek-producentow-alkomatow,nId,1085623

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku drogi - nie chce mi się - nie wystarczy katowania Twoimi komentarzami?

      Usuń
    2. Już tak, Leszku, poza tym smutnym tematem. Zastanawiam się nad międzyblogowym klubie WASP (Wielkopańska Asocjacja Starych Pierdzieli). Warunkiem przystąpienia do naszej Elity byłby wiek 50+. Już Cię przewiduję na jednego z Ojców Założycieli...
      czuwaj..

      Usuń
    3. Zamysł "nasz" widzę ogromny!
      Wyobrażam sobie jaka to mogłaby być "elita".
      Podaję propozycje jednego z pierwszych punktów statutu:

      - członkostwo można nabyć jedynie przez rekomendację któregoś z członków. Przyjęcie do Asocjacji musi być zaakceptowane przez co najmniej dwóch Ojców Założycieli, przy braku sprzeciwu pozostałych.

      Wyobrażasz sobie te tłumy zabiegających o przyjęcie?
      Aha, jeszcze jedno - wniosek musi być napisany wierszem. Najlepiej w postaci limeryka.

      Usuń
    4. Podaje propozycję pkt 2.
      Do WASP można przyjąć za odpowiednia rekomendacją członka wspierającego nadając mu tytuł: Pierdziel-junior
      ...........panie to chyba Pierdzielinki ?!.
      Pozdro - przyszły członek WASP.

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>