piątek, 18 sierpnia 2017

REPARACJE !?








            Czy mnie chamowi, chudopachołkowi wolno podejmować temat polityczny z zakresu wysokiego „C” jakim są reparacje. Uważam , że nie ale jak słyszę argumentację w TV Republika dotyczącą reparacji Niemiec na rzecz Polski to świerzbi mnie ręka aby parę słów napisać na ten temat.

 


         Nie można zacząć tematu bez smrodku dydaktycznego celem przypomnienia podstawowych faktów gdyż nie tylko moim zdaniem II Wojna Światowa rozpoczęła się w dniu podpisania traktatu pokojowego w Wersalu 28 czerwca 1919 roku kończącego I Wojnę Światową.

KURTYNA w górę.

Wina Niemiec za spowodowanie I WŚ jest jasna i oczywista. Na Niemcy nałożono sankcje w postaci reparacji której wysokość ustalono w 1921 roku na 132 mld marek w złocie. Niemcy utraciły wszystkie kolonie oraz część terytorium.

Sejm II RP 31 lipca 1919 r., ratyfikował traktat pokojowy z Niemcami oraz będący jego częścią tzw. mały traktat wersalski. Polska otrzymała Wielkopolskę /nawet w części większej niż teren będący obszarem Powstania Wielkopolskiego/, Galicję /od Austrii/, Pomorze Zachodnie bez Gdańska i przyjęto, że Górny Śląsk oraz Warmia i Mazury będą podlegały plebiscytowi które rozstrzygną o ich przynależności. Francja otrzymała Alzację i Lotaryngię a nowo powstała Liga Narodów przejęła zwierzchnictwo nad Zagłębiem Saary.

Nie neguję zasady odpowiedzialności i kary za wywołaną wojnę jednak w Wersalu nie wzięto pod uwagę, że reparacje trzeba mieć z czego płacić a pomniejszanie terytorium Niemiec zmniejsza jej możliwości gospodarcze co stało się w niedługim czasie. Wobec niespłacania długów wojennych Francja wkracza wojskami do Zagłębia Ruhry. Polska w wyniku Plebiscytu otrzymuje znaczną część uprzemysłowionej części Górnego Śląska.
Trzeba dodać, że w owych latach 20 przetoczył się kryzys gospodarczy i zapanowała nie tylko w Niemczech bieda z czego korzystali komuniści pod przewodnictwem ZSRR. Wreszcie Niemcy odmówiły spłat bo też i nie bardzo mieli z czego.

W tej sytuacji tylko było czekać kiedy wcześniej czy później wyskoczy jakiś fuhrer, który może się nazywać dowolnie Hitler, Muller, Schneider itp. i krzyknie: Deutschland, erwache !. 


KURTYNA w dół.  
Norymberga i finał II Wojny Światowej.

Trzeba przyznać, że społeczność międzynarodowa poszła po rozum do głowy co jest ewenementem w pojmowaniu i nauki przez historię. Poza tropieniem i skazywaniem zbrodniarzy zrobiono trzy zasadnicze rzeczy:
1. Plan Marshalla - „Nasza polityka jest wymierzona nie przeciwko jakiemukolwiek krajowi czy doktrynie, ale przeciwko głodowi, ubóstwu, rozpaczy i chaosowi". Oczywistym było także nieprzystąpienie państw bloku sowieckiego do tegoż planu uznając nie bez racji, że jest także skierowany przeciw komunistom.
2. Pozostawienie wojsk okupacyjnych na terytorium Niemiec.
3. Ustawy denazyfikacyjne uniemożliwiające odrodzeniu się faszyzmu w Niemczech.

Jak na tym tle wyszła Polska ?.
Możemy złorzeczyć na Stalina ale nie wyszło tak źle a największym wrogiem Polski sprzeciwiającym się znacznemu zyskaniu ziem na zachodzie był Winston Churchill /Polska gęś się zadławi/.




Obiektywnie rzecz biorąc Polska z roku 1939 do obszaru z roku 1945 utraciła ok. 80.000 km2. Wystarczy popatrzeć na mapę Polski aby uznać, że Polsce zabrano większość ziem rolniczych a zyskała ziemie uprzemysłowione oraz o wysokiej kulturze rolniczej z nieporównywalnym dostępem do morza.
Od Wersalu 1918 r. do 1945 r. Polska nie miała nic do gadania o swoich granicach i politycznych prawach. O tym zawsze decydowały mocarstwa zachodnie oraz Stalin.
Kilka lat temu wydawało się, że dołączamy do państw o których w razie zawieruchy nie decydują inni. Dziś już nam przeszło a winnych wskazywał nie będę bo każdy wie. Sojusznika mamy ale za Wielka Wodą a w Europie.............. Słowacja domaga się akcesji do tzw. twardego jądra UE bo jak twierdzi mamy stabilną gospodarkę i walutę EURO. Czesi są krytyczni wobec Polski za nieprzestrzeganie prawa i tak został nam jeden, wielgachny sojuźnik 9-cio milionowi Węgrzy. Jestem pewien, że w razie czegoś Wiktor Orban też się na nas wypnie /"Trójkąt Weimarski" - a/a/.

Co oznacza dzisiaj żądanie reparacji ?.



Oznacza rewizję Układu Jałtańskiego i Konferencji Poczdamskiej na których ustalono porządek europejski. Jeżeli mamy żądać reparacji to od tych i poprzez tych którzy porządek po II WŚ ustanowili i decydowali za nas czyli do Churchilla, Roosevelta/Trumana i Stalina.
Dzisiejsze występowania o reparacje kwalifikuję do szafowanym przez laty określeniem „REWIZJONIZM”.

Zdjęcia:
Wikipedia,
Demotywatory,
Wykop.









środa, 16 sierpnia 2017

KOD-POMORZE-GDAŃSK











KODowskie "Niedzielnice".


     Za nami kolejna już, trzecia "Niedzielnica" - czyli spotkanie wolnych obywateli przed budynkiem sądu.


     Dlaczego nielegalna? Po prostu, Kod zapomniał złożyć do UM odpowiednią informację. O ile jednak poprzednie, zgłoszone "Niedzielnice" miały sympatyczną obstawę policji (naprawdę, bez cudzysłowu - sympatyczną!), to na "nielegalnej" (jak mawiał Kubuś Puchatek) im bardziej szukałem policjanta, tym bardziej go nie było.




     Może nie było nas zbyt wielu. Liczba zgromadzonych nie przekraczała stu osób (z naciskiem na "nie przekraczała"). Ale jest to lokalna inicjatywa bez partyjnego udziału.

     Nie ograniczamy się na tych cotygodniowych spotkaniach do śpiewania hymnu, czy skandowania haseł. Podejmowane tam są konkretne inicjatywy. Tym razem zbieraliśmy podpisy pod petycją do prezydenta Rp.




     Nie wiem ile podpisów zbierzemy do kolejnej "Niedzielnicy". Ale gdyby to się rozpowszechniło w całym kraju, Adrian miałby nad czym pomyśleć.

     Zwracam się teraz do czytelników tego bloga, szczególnie do mieszkańców Trójmiasta - poniżej podaję link do pobrania petycji wraz z listą poparcia.

     KLIK






piątek, 11 sierpnia 2017

HIPOKRYZJA !!.








             Hipokryzja zapanowała niepodzielnie. Polityka wykorzystuje każdy argument jeżeli tylko pasuje do ich puzzli. Tym razem ten obrazek pasuje do każdej partii z wyjątkiem KUKIZ-15, których mam za niedorozwiniętych w rozwoju.

Pamiętamy rozpoczynający się okres przedwyborczy roku 2010 i rozpoczęcie przez Lecha Kaczyńskiego kampanii wyborczej w Katyniu, która nie doszła do skutku z pamiętnego, tragicznego wydarzenia.



Lech Kaczyński w przededniu wyborów cieszył się 12-14% poparciem i Jarosław Kaczyński /zawsze dziewica/ razem z PIS kombinowali jak podwyższyć notowania swojego prezydenta.

Obraz Lecha Kaczyńskiego w odbiorze społecznym był fatalny.
Po mocnej „Solidarnościowej” karcie zostaje szefem NIK-u , Ministrem Sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym oraz prezydentem Warszawy. Przyznać trzeba, że jego zasługą jest Muzeum Powstania Warszawskiego. W końcu zostaje wybrany prezydentem RP co okazało się za wysokimi progami dla jego kompetencji. Wraz z upływem kadencji, za niewątpliwą namową brata zaczyna popełniać fatalne błędy np. podpisanie umowy klimatycznej /którą z trudem odkręcił Donald Tusk/, wchodzi w kompetencje zarezerwowane dla rządu nazwane walkę o krzesła i samolot. Zapomina, że rząd prowadzi politykę zagraniczną a na jego czele stoi premier a nie prezydent. Nie tylko Polska się śmieje z jego wpadek, kabaretowych wręcz zachowań oraz zmian stanowiska na skutek interwencji brata i dochodząc do szczytowego /moim zdaniem/ osiągnięcia. W uroczystym orędziu ogłosił, że ......nie rozwiąże sejmu !.
Lech Kaczyński próbował się wryć na spotkanie premiera Tuska – z premierem Putinem w dniu 10 kwietnia 2010 czego skutkiem było ogłoszenie, że kancelaria prezydenta jest organizatorem wylotu do którego rząd ma się nie wtrącać. Donald Tusk przełożył więc spotkanie w Katyniu ze swoim odpowiednikiem czyli Władymirem Putinem na 7 kwietnia.

10 kwietnia 2010 roku do Katynia wyleciał wraz z innymi mały, swarliwy, strzelający fochy powodujący wiele okazji do żartów oraz niesamodzielny prezydent a wrócił na marach jako Wielki Prezydent /prawie tysiąclecia/, Zbawca Gruzji i Europy Wschodniej, wzór polityka i patrioty.
Promowanie przez PIS Lecha Kaczyńskiego jako wielkiego Polaka jest w pełni zrozumiałe. Muszą mieć na podorędziu jakiegoś politycznego idola, wywyższając go a nawet fałszując jego życiorys.
Nie rozumiem jednak hipokrytów z innych partii, którzy przy różnych okazjach przywołują słowa Lecha Kaczyńskiego pełne banałów i oklepanych frazesów wygłaszanych przy okazji partyjnych konwentykli. Te banały Lecha Kaczyńskiego o przestrzeganiu prawa, konstytucji, niezależności sadów, mediów, trójpodziału władzy itd. wygłaszane w twarz z trybuny sejmowej przez posłów PO Jarosławowi Kaczyńskiemu /zawsze dziewicy/ musiały go w końcu rozwścieczyć, że wyskoczył na mównice sejmowa i ukazał swoją prawdziwą, bandycką twarz.


Cytaty z Lecha Kaczyńskiego używa się instrumentalnie - wg mojej oceny był najsłabszym prezydentem RP chociaż zawzięcie próbuje go przeskoczyć Adrian.


Kilka cytatów z Lecha Kaczyńskiego:


-Za to, że Lepper i Giertych zostali wicepremierami, odpowiedzialność ponosi PO. To oczywiste.

-Roker Perejro to... ale dobry był także nasz bramkarz, Artur Borubar.

-Odra to jednak piękna rzeka /patrząc na Wartę w Gorzowie Wielkopolskim/.

-Chciałbym wyrazić najgorsze wyrazy współczucia.

-Stokrotka, stokrotka, jest pani na mojej krótkiej liście, pożałuje pani tego, wykończę panią, nie obronią pani agenci służb specjalnych Walterowie.

-Tu nasuwa się porównanie z pewną częścią twórczości naszego wybitnego poety Herberta: Trzeba kochać ludzi, bo szybko odchodzą.





Oraz przykład praworządności w praktyce Lecha Kaczyńskiego;
Co z tego, że wygrałem wszystkie sprawy sądowe? Do dnia dzisiejszego wykonanie wyroku przez pana Kaczyńskiego nie jest realizowane. Jest to trochę przykre mówić, że głowa państwa pod szyldem Prawa i Sprawiedliwości nie przestrzega tego prawa. Zastanawialiśmy się z Lechem Wałęsą, czy oddać ta sprawę do Strasburga, ale muszę wziąć pod uwagę słowa Lecha Wałęsy: „Czy bracia Kaczyńscy nie ośmieszają już wystarczająco Polski, by jeszcze głowę państwa ścigać w Strasburgu?”. Wyrok nie został wykonany. Głowa państwa nie przestrzega prawa.
Mieczysław Wachowski


Jako minister spraw zagranicznych mówię: panie prezydencie, klękam przed panem na kolanach i proszę, proszę odpuścić, proszę nie jechać, proszę nie osłabiać pozycji negocjacyjnej naszego kraju na tym ważnym szczycie.
Radosław Sikorski


Opis: o wyjeździe Lecha Kaczyńskiego do Brukseli.

Miałam też nieszczęście być za granicą w czasie wizyty pana prezydenta. (…) Wizyta była źle przygotowana. Nieprofesjonalnie. Poza tym rola prezydenta wyraźnie unieszczęśliwia Kaczyńskiego i to widać. Prezydent jest wylękniony, niechętny wszelkim kontaktom, sprawia wrażenie wiecznie obrażonego. Nie zna języków (choć nie wiem, jak to możliwe, bo aby mieć doktorat, trzeba było zdać egzamin językowy), nie ma opanowanych gestów. Z niego się śmieją. Dla mnie, patriotki, to było bolesne doświadczenie.
Magdalena Środa


Na szczęście Kaczyńscy przeminą, choć zdążą popsuć gospodarkę. Czeka nas zastój. Ale tylko przez cztery lata. Potem naród jak koń, któremu ktoś przystawił kaktus pod ogon, zacznie wierzgać i wszelki ślad po bliźniakach zaginie. Oni po prostu znikną w tym bezmiarze obietnic bez pokrycia.
Stanisław Lem


Pan prezydent Lech Kaczyński ma co najmniej jedną wspólną cechę z marszałkiem Polski Józefem Piłsudskim, obaj nie cierpią Sikorskiego.
Janusz Zemke

                  Przykłady można mnożyć a przytoczenie kilku tutaj ma unaocznić, że błędem jest powoływanie się na rzekomą schedę po Lechu Kaczyńskim i jego patriotycznych dokonaniach, stanie na straży prawa itd.

Panowie posłowie opozycji:
Nie idźcie ta drogą – Lech Kaczyński nie był wybitnym ani nawet przeciętnym prezydentem RP.

Mój ranking prezydentów:
1. Lech Wałęsa,
2. Aleksander Kwaśniewski,
3. Bronisław Komorowski,
4. ......
5. ......
6. ......
7. ......
8,9 Lech Kaczyński, Andrzej Duda.








wtorek, 8 sierpnia 2017

OKIEM EMERYTA (136)










Odcinek 136 - czyli przyzwyczaić się można do wszystkiego.


     Zauważyłem u siebie niepokojące zjawisko. Ale zacznę od początku.


     Kiedyś każde nowe posunięcie pisu budziło moją zdecydowaną reakcję. Siadałem przed klawiaturą i wylewałem na nią wszystko, co mi siedziało na wątrobie.

     Kolejne działania tej szkodliwej dla Polski partii coraz bardziej utwierdzały mnie w przekonaniu, że nasz Mickron (nie mylić z prezydentem Francji) z Żoliborza zmierza prostą drogą do dyktatury. Zresztą nie tylko dla mnie to była oczywista oczywistość. Nadal się wkurzałem - jednak mój imperatyw kategoryczny by pisać, coraz bardziej przechodził w imperatyw hipotetyczny - może trzeba pisać?

     Czułem się z tym coraz gorzej, z coraz mniejszym spokojem spoglądałem w lustro przy goleniu. Zaczynałem się czuć tak, jakbym zaczął zdradzać żonę. Natychmiast zaczynałem się usprawiedliwiać - ale co ja mogę więcej zrobić? Piszę krytyczne notki, komentarze, zamieszczam memy, publikuję to wszystko na FB i twiterze.... Jednocześnie czytam chyba wszystkie krytyczne wobec obecnej sytuacji teksty - z lekkim przerażeniem stwierdzam, że są one bardziej krytyczne, ostrzejsze od moich. I jaki tego efekt? Pis pogrywa z nami w kulki, Dudopis nie bardzo może i chyba nie chce ostro się postawić. Kaczor systematycznie i z uporem brnie ku katastrofie - a ja staję się coraz bardziej biernym obserwatorem.

    Przestraszyłem się, że to może do mnie mówił Stefan Kisielewski? 
   


     Ale zaraz się usprawiedliwiam. Umysł ludzki przez miliony lat ewolucji wykształcił mechanizm obronny - stara się wszelkie traumatyczne doświadczenia i informacje chować gdzieś w swych zakamarkach. W ten sposób chroni nas przed schizofrenią czy obłędem.

     Więc postępuję racjonalnie? Może i chronię swoje zdrowie psychiczne, ale jaką Ojczyznę zostawię wnukom? Rządzoną przez szaleńców, konfliktującą się z całym światem? Ojczyznę w której nie ma miejsca na indywidualności, własne zdanie? Właśnie przeciw takim rządom występowaliśmy wielokrotnie, by ostatecznie obalić ten system w latach 80-tych.

     W najczarniejszych scenariuszach nie przewidywałem tego, że powrót do przeszłości zafunduje nam nie lewica - postkomunistyczna co prawda, ale innej nie było - ale prawica w dużej mierze wywodząca swe korzenie z tego sierpniowego zrywu wolności. Dzisiaj przekonujemy się dobitnie, na własnej skórze, że wolność i demokracja to nie są dobra nabyte dożywotnio, że trzeba o nie walczyć codziennie. Nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że wszystko idzie właściwymi torami.

    I nie liczmy na to, że zrobi to ktoś za nas. Że może zbudzi się  śpiący pod Giewontem rycerz i zrobi porządek za nas. Że może w końcu nasz mocarny Biały Orzeł huknie z wyżyn swego lotu:
 



     To zadanie dla nas. To nie tylko zadanie, to nasz obowiązek. Niejednokrotnie na tym blogu cytowałem poetę - Cypriana Kamila Norwida, więc jeszcze raz wspomogę się jego słowami:


"Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek."

   





czwartek, 3 sierpnia 2017

CICHOSZA +








W ogniu walki o sądownictwo mało kto zwraca uwagę co dzieje się w pomniejszych sprawach.


             Powolutku dociera, że program mieszkanie+ jest programem komercyjnym i nie ma na celu zaspakajanie tzw potrzeb a robienie szmalu połączone z eksmisją na bruk.

             Powolutku dociera ustawowe zarzynanie elektrowni wiatrowych gdyż trzeba dokładać do naszych dzielnych górników.
o elektrowniach wiatrowych

Ciekawe jak teraz się zmieni retoryka o tzw. odnawialnych źródłach energii.

video

               Powolutku docierają skutki ustawy dezubekizacyjnej i wychodzi na to, że rząd chce wytargać jak najwięcej złotówek pod pretekstem ustawy. Zawały i samobójstwa to efekt „dobrej zmiany”
dezubekizacja po polsku



                 Powolutku dociera do frankowiczów, że mogą między bajki włożyć swoje nadzieje. Ukazał się prezydencki projekt w tej sprawie a niewdzięczni frankowicze go obśmiali.
dla bankowiczów



                  Winno dotrzeć, że posłowie PO przedstawili projekt ustawy o zmianie w kodeksie karnym.
Skrótowo – projekt dotyczy kar za próby zmian konstytucyjnych za pomocą działań sprzecznych z obowiązującą konstytucją co podlega karze..........
ustawa przeciw zdrajcom


                  Powolutku dociera do celu /mam nadzieję/ śledztwo w sprawie staranowania przez Seicento pancernej limuzyny z naszym Straszydłem na pokładzie. Ciekawe co sąd wymyśli ?.

BIEŻĄCZKA:

Teleexpres 2.07.br.
Tragiczna wiadomość - w domku letniskowym spaliły się 3 osoby – babcia i jej dwoje wnucząt.
Przed teleexpresem w innej stacji o tej sprawie mówił sąsiad który pierwszy był na miejscu. Stwierdził, że na pomoc było za późno i nie udało się nawet podejść do domku letniskowego.
Tekst prezenterki Kurwizji ...... nie udało się uratować pomimo że straż pożarna była na miejscu bardzo szybko. /może się czepiam ale publicity strażakom można robić przy innych okazjach/.

Ani słowa o medalu pamiątkowym Misiewicza,
Ani słowa o Przystanku Woodstock.



Legia – Astana.
Zdjęcie jak niżej.



To jest mój pogląd:
Chyba jest mi obojętne, że Legia nie awansowała. Będzie mniej wstydu w Europie.

To nie jest tylko wina kibiców z tzw. Żylety bo to się dzieje za przyzwoleniem władz klubu /które nie widzą w tym nic niestosownego/ bo mają ciche przyzwolenie władz państwowych /które na pewno nie zobaczą w tym nic niestosownego/.
              Są momenty w których jestem dumny, że jestem Górnoślązakiem i nie muszę się identyfikować z tego typu politycznymi akcjami.

Z ostatniej chwili:
W dzisiejszym wydaniu Telekspressu także ani jednego słówka o Woodstocku !




wtorek, 1 sierpnia 2017

I JA TAM BYŁEM ...











W Gdańsku narodziła się nowa świecka tradycja


     Tak, to cytat z "Misia". Jednak w przeciwieństwie do filmu, noworodek ma na imię "NIEDZIELNICA".


     Sejm na urlopie. Duża część społeczeństwa również. Cóż więc ciągnie ludzi do manifestowania na ulicach?

     Prezydent zawetował dwie ustawy. Jednak weto, to nie jest jakiś dokument z podpisem prezydenta. Weto polega na odesłaniu ustawy do sejmu, do ponownego rozpatrzenia. Ale sejm na urlopie. Weto to również brak podpisu prezydenta pod ustawą. Prezydent ma na to czas 21 dni.

     Dzisiaj wiemy, że te ustawy wróciły do sejmu bez podpisu prezydenta. Weto więc stało się faktem. Czy to oznacza, że teraz już powinniśmy w "poczuciu dobrze spełnionego obowiązku" cicho siedzieć w domu?

     Przecież podczas poprzednich masowych protestów domagaliśmy się "3 x WETO !". Prezydent spełnił nasze oczekiwania tylko w 2/3. Jednak co najważniejsze, trzecia ustawa, bezpośrednio stosowana wobec nas - obywateli - daje oberprokuratorowi nieograniczoną władzę sądowniczą. Ponadto gdy przeczytamy uzasadnienie prezydenta do zawetowanych ustaw - to wyjdzie na jaw, że bardziej liczyło się urażone przez Ziobrę ego Adriana, niż niezgodność z Konstytucją.

     Innymi słowy - Adrian nic nie zrozumiał z naszych protestów, stracił okazję by ponownie stać się Andrzejem.

     Na tej kanwie przedwczoraj, 30 lipca w Gdańsku odbyła się pierwsza "Niedzielnica".




     Jej celem było uświadomienie prezydentowi, że społeczeństwa nie da się uśpić pozornymi i częściowymi "ustępstwami".

     Celem było również uświadomienie społeczeństwu, że wolność i demokracja wymagają ciągłej naszej aktywności i czujności.

     Na tym spotkaniu zostały sformułowane wnioski do Adriana by nowe ustawy o SN i KRS były tworzone w duchu demokracji i w zgodzie z Konstytucją. Zostało też sformułowane żądanie, by Adrian wniósł poprawki do podpisanej ustawy o Sądach Powszechnych, rugując z niej bezprawne szarokaczenie się oberprokura.

     Fakt, że to nie były imponujące tłumy. Ale są wakacje, ponadto na wybrzeżu pierwszy raz w tym roku panowała prawdziwa letnia pogoda. Trochę też zawiódł "marketing".

     Ale obiecaliśmy sobie spotykać się w każdą niedzielę, robić wszystko co w mocy każdego z nas by upowszechnić tą "nową świecką tradycję" oraz objaśniać cel i sens takich spotkań.

     Do zobaczenia więc w najbliższą niedzielę przed Sądem  Okręgowym w Gdańsku.

     Gwoli pełnej informacji muszę podać, że w każdym mieście regionu gdańskiego takie same spotkania odbywać się będą w kolejne dni tygodnia.

     A reszta Polski?