piątek, 17 marca 2017

OKIEM EMERYTA (125)



- Flesz (5)





Odcinek 125 - czyli - ballada o Szyszce.


      Była sobie Szyszka. Jak każda szyszka była bardzo przywiązana do drzewa i do lasu w ogóle. To przywiązanie należy traktować dosłownie i w przenośni.



       Z tego wielkiego przywiązania do drzew rozpoczęła skupowanie każdego dostępnego skrawka ziemi, jeżeli rosło na niej choć jedno drzewo. Oczywiście było to kosztowne, ale czego się nie robi z miłości do przyrody.

       To skupowanie przybrało wkrótce rozmiary na miarę kosmosu. Poniżej zestawienie (przekonany jestem, że niekompletne) działań Szyszki na rzecz ochrony przyrody:



       Imponujące - przynajmniej dla mnie, szaraczka - są dwie liczby: 15,2 miliona złotych rocznie oraz milion dwieście sześćdziesiąt siedem tysięcy hektarów skupionych przez miłującą przyrodę Szyszkę.

       Imponujące - przynajmniej dla mnie, szaraczka - są dwie liczby: 15,2 miliona złotych rocznie oraz milion dwieście sześćdziesiąt siedem tysięcy hektarów skupionych przez miłującą przyrodę Szyszkę. Dla porównania - mój roczny dochód nie przekracza 40 tysięcy złotych rocznie. Boję się nawet przeliczyć jaki to procent wydatków Szyszki na ratowanie przyrody. Teraz coś co Piotr powinien szybko skojarzyć - województwo opolskie ma powierzchnię 940 tys. hektarów, moje - pomorskie 1 830 tys. hektarów. Przypomnijmy - Szyszka w ciągu paru lat skupiła 1 267 tys. hektarów co stanowi ponad 4% powierzchni Polski.

       Teraz też rozumiem prawo zwane lex Szyszko. Przecież logiczne jest, że ratowanie przyrody dla przyszłych pokoleń to zadanie przekraczające możliwości nawet Szyszki. Pewnie zadłużył się biedaczek ponad miarę w służbie ojczyzny. Musiał więc pomyśleć o jakieś rekompensacie.

       Jak z powyższego zestawienia widać, skupowane grunty kosztowały 86 złotych (słownie: osiemdziesiąt sześć) za hektar. Po wycięciu drzew cena tych gruntów wyniosła....

       Nie, nie powiem. Nie powiem bo - po pierwsze nie chciało mi się sprawdzać, a po drugie, jeżeli któregoś z czytelników będzie to frapowało, może sam poszperać. Jestem ciekaw co znajdziecie. Wdzięczny tez będę za choćby odprysk informacji na ten temat.







13 komentarzy:

  1. Piotrze, ten felieton jest jakimś tam przyczynkiem do Twojego apelu - "Spisywać ich czyny!"

    OdpowiedzUsuń
  2. Po głowie chodzi mi inna pokrewna myśl. Politycy i komentatorzy duża nadmieniaja o Trybunale Stanu dla PIS-owskiej bandy. Bandy sie stawia przed sądami karnymi tym bardziej iż działaja wspólnie i w porozumieniu. Taki ktos jak Szyszko powinien stanąc przed sądem za umozliwienie rozkradania dobra narodowego.
    Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętasz jeszcze z przemówienia PAD "Ojczyznę dojna...'której to śpiewanie zarzucał opozycji.
    A tu mu pod bokiem doją sami swoi i nikt nawet PAD nie raczył zauważyć.
    Minister Środowiska Jan Szyszko (PiS) dostał pieniądze od państwa na budowę laboratorium akurat tam, gdzie ma swoje posiadłości - dowiedział się i opisał "Newsweek".
    Podległy ministrowi /a jak ?/zarząd Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚ) zatwierdził wniosek o dotację w wysokości ponad 1 miliona 300 tys. zł na przedsięwzięcia budowy w Nadleśnictwie Tuczno wieży - laboratorium do monitorowania wielkości emisji dwutlenku węgla w lasach.
    Wniosek z adnotacją "zatwierdzam" podpisał..... sam minister środowiska Jan Szyszko.
    Stacja ma badać pochłanianie CO2 w ekosystemach leśnych.
    Minister w samym tylko Tucznie pod Piłą posiada prawie 170 hektarów gruntów, które kupił w latach 90. od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa.
    Z lektury wniosku o dotację wynika, że oprócz ponad 1 mln 300 tys zł, niemal drugie tyle na badania w nowym laboratorium wyda Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe".
    No i oczywista oczywistość, jak powiedział "Newsweekowi" rzecznik ministra Szyszko Sławomir Mazurek.
    - "Nie ma tu konfliktu interesów, bo przecież powierzchnia badawcza stanowiąca własność ministra nie to nie to samo co całe nadleśnictwo"
    Sam powiedz. Jak tu nie śpiewać wraz z tymi co doją "ojczyznę dojną racz zachować panie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz Wieśku - zawsze się mówiło, że ukraść 1000 zł, to podła kradzież. Ukraść 10000 to wielka sztuka i wielkie brawa.
      W tej dziedzinie chyba Szyszka dzierży prym.

      Usuń
    2. Jeszcze trzeba wiedzieć, z kim się robi interesy i wykazać się do tego hojnością, w stosunku do "nowej siły przewodniej, w gustownym czarnym kolorze"
      Tak się składa, iż biznesmen z Nowego Sącza właściciel "Optimusa" Roman Kluska ciągany za "wyłudzanie VAT"przez fiskusa nagle przestał być ciągany gdy okazał sie hojnością przekazując kilka milionów złotych, na budowę Bazyliki Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie - Łagiewnikach.
      Dzis on nie "przekręciaz" a ofiara systemu Do dziś nie wyjaśniono, kto go prześladował
      A czy fiskus miał racje? Sam odpowiedz.
      "Optimus podpisał umowę z Ministerstwem Edukacji Narodowej na dostawę komputerów. Jednak według ówczesnego prawa zagraniczne komputery były zwolnione z cła i 22% VATu a krajowe nie, co powodowało, że były o 30% droższe. Optimus, jak i inne firmy, które dostarczały resortowi komputery, eksportowały komputery za granicę i stamtąd były one przywożone do Polski na zamówienie Ministerstwa. Wszystko oczywiście zgodnie z umową, którą stworzył MEN –
      A tak naprawdę miedzy Polska a Słowacja, gdzie Optimus utworzył swoje biuro krążyły papiery /faktury/a same komputery/składaki z części/ nie opuszczały nawet Polski.
      Sprytne ale czy dozwolone?
      Ktos doniósł? I!

      Usuń
  4. O "kwiatuszkach"typu
    Minister środowiska Jan Szyszko wydał opinię, dzięki której Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu prawdopodobnie już wkrótce otrzyma dotację /pewno już otrzymała tylko po cichutku/ z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Przewidywana kwota dofinansowania to prawie 300 tys. zł.
    Zajęcia na kierunku, który ma dostać wsparcie prowadzą m.in. minister Jan Szyszko i jego córka – Katarzyna. A ćwiczenia terenowe ze studentami odbywają się w stacji badawczej D&B w Tucznie, należącej do ministra Szyszki. W oświadczeniach majątkowych jej budynek minister nazywa „stodołą”.
    Wszyscy juz chyba słyszeli.

    OdpowiedzUsuń
  5. http://natemat.pl/203029,jan-szyszko-posiadaczem-ziemi-wielkosci-malopolski-tak-wynika-z-jego-oswiadczenia-majatkowego

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak mi się jakoś te lasy, ...te kariery, ...te wielkie myśli i troski, pokojarzyły. Jakoś tak samo mnie najszło. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A kto dziś jeszcze pamięta co jeszcze "zawdzięczamy" Szyszce "
    Te do października 2012 roku ekrany akustyczne stawiane przy drogach szybkiego ruchu, które skutecznie zasłoniły przed wzrokiem kierowców wszystko, nawet lasy i ugory.
    Albo to ze
    że mieszkańcy Warszawy mogą się nie doczekać realizacji obwodnicy przez Wesołą, gdzie mieszka polityk PiS. Jan Szyszko obejmował to stanowisko osiem lat tamu. Już wtedy skutecznie blokował tą inwestycję

    OdpowiedzUsuń
  8. Leszku !!! Czytam Twój felieton na temat "szyszki" albo "SZYCHY" - czytam oświadczenia majątkowe pana ministra od szyszek, czytam "sprostowania" do tych oświadczeń majątkowych, czytam różne komentarze w internecie na ten temat i powoli doznaję "zeza". Zabłądziłem w tych lasach i "bagnach" oraz gruntach podmokłych itp.itp.itp. Może o to chodzi - aby ogłupić człowieka. Jak sobie to chociaż odrobinę uporządkuję - odezwę się. W tej chwili mam wrażenie, że sprawa okrutnie cuchnie - jak te bagniska, które wykupił "pon minister". No i KASA - kasa się nie zgadza, albo ja już nie potrafię liczyć !!!!! Odezwę się jeszcze na ten temat !!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Leszku !!!!! :-))))) A niech Cie - jak to powiadają - "dunder świśnie" !!! Zadałeś mi "bobu"- pisząc swój felieton o panu Szyszce a właściwie to już nie jakaś tam "szyszka", tylko całą gębą "SZYCHA" - ale - ad rem, czyli," do rzeczy". Może na początku coś o wykształceniu, bo to panie dzieju, łeb trzeba mieć nie od parady, aby w tak krótkim czasie zdobyć takie latyfundia. Ten Szyszko powinien być ministrem finansów a nie jakimś tam ochroniarzem naszych puszcz i lasów pomniejszych. No bo to jest tak - Ty Leszku podałeś w swoim felietonie - ile pan Szyszko WYDAŁ PIENIĘDZY na zakup owych milionów hektarów lasów - wyszło Ci, że w latach 1994 - 1999 wydał kwotę - bagatela - 106.765.500,- zł, czyli średnio-rocznie po około 15,2 milionów złotych i zakupił za te pieniądze 1.867.068 hektarów lasu. TAK...TAK... hektarów a nie metrów kwadratowych - co sam potwierdza w swoich oświadczeniach majątkowych składanych w Sejmie i własnoręcznie podpisanych i to przez kilka kolejnych lat. O pomyłce nie może tu być mowy, bo w końcu sporządzał je doktor habilitowany i profesor nauk leśnych pan Jan Filip Szyszko. Chyba taki się zna na tym co sam podpisuje a np. Ruscy twierdzą, że "...czto napisano pierom - nie wyrubiesz toporom..." Ot i teraz kłopot ma a właściwie nie jeden kłopot ale całą masę kłopotów. No bo teoretycznie kupić każdy może - co chce, tylko musi mieć pieniądze - LEGALNE PIENIĄDZE !!! I tutaj mamy pewne kłopoty, powiedział bym - matematyczne. KASA za cholerę się nie zgadza z wydatkami. No bo policz sobie sam: ROCZNE DOCHODY JANA SZYSZKI (tabela) wynosiły:( w tysiącach zlotych)
    rok 2005 - 130.777 zł
    rok 2006 - 261.649 zł
    rok 2007 - 296.219 zł
    rok 2008 - 171.249 zł
    rok 2010 - 310.925 zł
    rok 2011 - 211.073 zł
    rok 2012 - 265.874 zł
    rok 2013 - 288.451 zł
    rok 2014 - 316.466 zł
    rok 2015 - 215.235 zł
    rok 2016 - 170.000 zł
    Dochody - i owszem są niezłe jak na profesora nauk leśnych, posła na Sejm i ministra ochrony środowiska - wprawdzie nie zwalają z nóg swoja wysokością - ale daj Boże każdemu. Problem tkwi w tym, że są one ponad trzydziestokrotnie mniejsze od poniesionych wydatków. Jednym słowem - stał się cud w "Kanie Galilejskiej". Pan Szyszko w swoich oświadczeniach majątkowych stwierdza, że ZAKUPIŁ SWOJE OBSZARY LEŚNE ZA GOTÓWKĘ - to znaczy, że musiał ja mieć, bo w tymże "oświadczeniu majątkowym" - RUBRYCE "kredyty" NIE WYKAZUJE ABSOLUTNIE ŻADNYCH OBCIĄŻEŃ KREDYTOWYCH wobec banków, kas oszczędnościowo- kredytowych lub osób fizycznych. Cud - nadal cud !!!! A teraz inna sprawa !!! Jak się jest właścicielem ponad miliona hektarów lasów - to nie ma cudów - czerpie się z tego ZYSKI ale przedtem ponosi KOSZTY prowadzenia takiego "gospodarstwa". Te KOSZTY muszą być niewiarygodnie wysokie, skoro przynoszą tak MAŁE ZYSKI. W oświadczeniu majątkowym pana Szyszki nie znajduję na ten temat ani słowa. Jest natomiast tam informacja - ile otrzymuje emerytury z ZUS-u (tak...tak.... minister jest emerytem !!! )i ile otrzymuje wynagrodzenia - jako wykładowca nauk leśnych oraz ile mu płaci Sejm RP - jako posłowi PiS-u, tudzież ile zarabia jako minister u pani Szydłowej. To wszystko - jak napisałem wyżej.... nie trzyma się kupy ani........!!! Zaczynam więc to wszystko liczyć od nowa.Napisze tez coś - lub wcale nie napisze - o pracach naukowych pana profesora Szyszki. Podobno napisał ich ponad 200. Nie mogę cholera jasna trafić w Wikipedii na żadna z nich. Czyżby były utajnione ????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Dochody pana ministra Szyszki - patrz: www://tvn24.pl/wiadomosci - z kraju - jan szyszko - oświadczenia majątkowe i nieruchomości.717400 html. Można też "zaguglować" hasłem" "profesura Jana Szyszki". Znajdziesz tez tam wszystko o słynnej "stodole" pana ministra.

      Usuń
    2. errata: ma być 1.267.o68 hektarów lasów a nie 1.867.o68 ha. Cyfrowa "literówka".

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>