środa, 1 marca 2017

DZIEŃ WYKLĘTY











Święto Narodowe, czy święto "narodowe"?


     No i obchodziliśmy kolejne święto "narodowe".


     "Żołnierze Wyklęci" - to hasło, jak żadne inne dzieli społeczeństwo. Historycy naprawdę niezależni pokazują nam dwa oblicza tego zjawiska. Z jednej strony - ludzie nie mogący pogodzić się z sowiecka okupacją kraju, z drugiej - ludzie nie wiedzący co ze sobą zrobić w sytuacji powojennego chaosu. Ci ostatni, często kończyli jako pospolici bandyci. Nie chcę szperać w internecie, by przedstawić fakty potwierdzające ich zbrodniczą działalność. Podam jedynie link do notki REVELSTEIN-a:

     KLIK

     Nie wiem jaki był udział procentowy obu grup. Zresztą dla treści tej notki jest on nieistotny. Zajmę się tylko grupą pierwszą.

     Rzeczywiście ich sytuacja była tragiczna. O ile po przejściu frontu mogli mieć jeszcze jakąś nadzieję dla swej przydatności to już na początku roku 1945 jasnym dla wszystkich stało się, że na świecie już nikt nie chce dalszej wojny i Polska musi pogodzić się z porządkiem ustalonym w Jałcie, Teheranie i Poczdamie.

     Jaki więc sens miał dalszy opór zbrojny? Jedyne rozsądne uzasadnienie jest takie, że lepiej jest zginąć w walce niż lochach aparatu bezpieczeństwa. W tym kontekście zrozumiałe mogą być akcje wymierzone przeciwko stacjonującym wojskom sowieckim czy oddziałom UB. W żadnym jednak wypadku nie można godzić się na pomijanie milczeniem bandyckich napadów na ludność cywilną. Nawet wtedy, gdy wykonywała ona zadania zlecone przez władzę, np. parcelacja majątków ziemskich.

     Jak więc traktować nowe święto "narodowe"? Jasnym jest, że owym tragicznym bohaterom należy się pamięć i współczucie. Jasnym jest, że równolegle powinno nastąpić otwarte potępienie bandytyzmu ubranego w "patriotyczny" kostium.

     Słowa wypowiadane przez prezydenta, premiera czy "zwykłego posła" dalekie były od pamięci i współczucia. Słowa te owych nieszczęśników stawiały w panteonie największych bohaterów narodowych. Stawiały jako wzór dla dzisiejszego patriotyzmu.

     Zastanówmy się jednak, gdyby cały naród poszedł w ich ślady - kto zasiedlałby dzisiaj tą nasza piastowska ziemię? I kto po wielu latach Przywróciłby Rzeczypospolitej suwerenność?

     Takich tragicznych okresów w naszej historii jest dużo. Insurekcja Kościuszkowska przyspieszyła III rozbiór Polski. Powstania listopadowe i styczniowe niczego w sytuacji kraju nie zmieniły. Zaowocowały jednak represjami wobec ludności. Jednak te powstania były organizowane świadomie, miały jakieś przywództwo polityczne i militarne.

     Przytoczę tylko ostatnie rozkazy dowódcy Armii Krajowej (Dowódca Sił Zbrojnych w Kraju) gen. bryg. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka" z dnia 19 stycznia 1945 r.:

     "Postępująca szybko ofensywa sowiecka doprowadzić może do zajęcia w krótkim czasie całej Polski przez Armię Czerwoną. Nie jest to jednak zwycięstwo naszej słusznej sprawy, o którą walczymy od 1939 r. W rzeczywistości, mimo stwarzanych pozorów wolności, oznacza to zmianę jednej okupacji na drugą bardziej niebezpieczną, bo przeprowadzoną pod przykrywką Tymczasowego Rządu Lubelskiego, bezwolnego narzędzia w rękach sowieckich. [...] Walki z sowietami nie chcemy prowadzić, ale nigdy nie zgodzimy się na inne życie, jak tylko w całkowicie suwerennym, niepodległym i sprawiedliwie urządzonym społecznie Państwie Polskim. Obecne zwycięstwo sowieckie nie kończy wojny. Nie wolno nam ani na chwilę tracić wiary, że wojna ta skończyć się może jedynie zwycięstwem słusznej Sprawy, triumfem dobra nad złem, wolności nad niewolnictwem".

oraz:

     "W zmienionych warunkach nowej okupacji działalność naszą nastawić musimy na odbudowę niepodległości i ochronę ludności przed zagładą. W tym celu i w tym duchu wykorzystać musimy wszystkie możliwości działania legalnego, starając się opanować wszystkie dziedziny życia Tymczasowego Rządu Lubelskiego[...] AK zostaje rozwiązana. Dowódcy nie ujawniają się. Żołnierzy zwolnić z przysięgi, wypłacić dwumiesięczne pobory i zamelinować. [...] Zachować małe dobrze zakonspirowane sztaby i całą sieć radio. Utrzymać łączność ze mną i działajcie w porozumieniu z aparatem Delegata Rządu"

     Jak wyglądała często ta "ochrona ludności przed zagładą" już mówiłem.

     Rozumiem, że nikt dla ojczyzny nie zawaha się w razie potrzeby oddać własną krew. Jednak kto ma prawo szafować krwią innych? Ludzi, którzy po koszmarze wojny mieli nadzieję na normalne życie, takie codzienne bez wielkich idei. Ludzie pokroju Kurasia "Ognia" uzurpowali sobie prawo do oceny kto jest prawdziwym Polakiem, a kto nie. Przytoczę jeszcze głos akowców:

     Żadna z Kurasiowych zbrodni nie została objęta śledztwem IPN mimo licznych starań ze strony Światowego Związku Żołnierzy AK w Nowym Targu.

     Nie mamy nic wspólnego z „Ogniem” i jego pogrobowcami. Uważamy, że zamiast uczestniczyć w uroczystościach ku czci „Ognia”, należało by raczej odprawić żałobne nabożeństwa w intencji jago ofiar. A jest ich 630. (Polityka nr 52 z 29.12.1990r.)




     Dlaczego więc obecne władze z taka atencją odnoszą się do "żołnierzy wyklętych"? Dostrzegam dziwną zbieżność i skłonność do decydowania o tym, kto jest "prawdziwym Polakiem". I to nie według jakich konkretnych kryteriów. Decyduje zwykłe widzimisię. JA jestem prawdziwym Polakiem, JA jestem panem!!! Więc każdy, kto sie ze mną nie zgadza nie zasługuje na miano Polaka i na przynależność do I sortu ludzi.

     Kuraś miał łatwiej - miał za sobą las a w ręku pepeszę. Niestety dzisiaj pozostał tylko sejm i władza. A to niepotrzebnie nieraz wiąże ręce za pomocą prawa. Jest co prawda nadzieja, że panu Ziobru uda się coś w tym prawie pozmieniać. Jednak nawet władza zdaje sobie sprawę, że "prawa pepeszy" nie da się już przywrócić. No więc pomarzmy sobie chociaż przy okazji święta "narodowego"

      

44 komentarze:

  1. Kiedyś opowiem...
    O tej wielkopolskiej wsi, z której pochodzą moi rodzice.
    W listoapadzie 1939r. wieś otoczono, mieszkańców wywieziono do obozu w Łodzi (zgodnie z ustaleniami był to obóz koncentracyjny). Rodzina ojca została wywieziona na "roboty", rodzina matki wysiedlona do GG, a konkretnie na zamojszczyznę. Babcia nie ukrywała "bida była"... (kto z czytelników umie ugotować zupę z lebiody?)
    Po wojnie jednak wrócili. Ci z "robót" (vide rodzina mojego ojca) i ci z "wysiedlenia" (vide rodzina mojej matki). Wciąż mówimy o mieszkańcach tej samej wsi i tylko o 5-6 latach okupacji i wyłącznie ich historii.
    W 1946 pojawił się w tej wsi pewien człowiek (syn siostry mojej babci, od lat warszawianki)). Wcześniej aktywny członek AK. Później więzień Auschwitz. Pojawił się we wsi, by rodzina i klimat zastąpiły mu sanatorium. Miał już wrócić do Warszawy. Nie wrócił, ZAMORDOWANO GO. Zrobili to t.z.w. WYKLĘCI. Tylko dlatego, że miał dość walki i nie chciał do nich przystąpić, a oni bali się, że jak wróci do Warszawy to ich wyda. Żaden z tych morderców nigdy nie poniósł odpowiedzialności (z oczywistych powodów, nigdy rodzina, ani inni mieszkańcy wsi nie wskazali winnych, wszak władza "ludowa" panowała). Choć zamordowano człowieka metodą NKWD-owską (strzał w tył głowy), to i tak wiadomo było kto i dlaczego.
    Aktualnie autorze, z trojga ówczesnych morderców żyje tylko jeden.
    Obwieszony medalami świętuje dzień "wyklętych"!
    Pomyślności.
    P.S. Co by nie było, że zmyślam, to wieś nazywa się Kotłów (gmina Mikstat, powiat Ostrzeszów i tylko 20 kilometrów od Ostrowa Wielkopolskiego).
    Pomyślności,

    OdpowiedzUsuń
  2. Żołnierze Wyklęci" - to hasło, jak żadne inne dzieli społeczeństwo
    No i o to chodzi, o to chodzi, bo podzielonymi........ łatwiej.
    A do tego dochodzi zawiść bo po "zrehabilitowaniu" wyklętych rodzina tychże występuje do sądów o "odszkodowanie"
    I je otrzymuje./czyli kolejny substytut 500 + i "przywracanie godności"/
    Nikogo dziś nie dziwi, iż w tak krótkim czasie "wykleci" zostali wyłapani,zginęli w zasadzkach...... bo zostali zdradzeni,
    Zdradzili rodacy, którzy mieli dość strzelaniny,smierci, danin i rekwizycji,Niepotrzebnych morderstw swoich synów /przeważnie ze wsi/którzy zaciągnęli sie do Milicji czy UB
    Popatrzcie na przekrój społeczny tych formacji i ilość w niej zatrudnionej inteligencji.Porównajcie wykształcenie i dojdziecie do wniosku, iz ci analfabeci i półanalfabeci,potrafili się tak szybko rozprawić z tak "wspaniałym materiałem ludzkim,jak dziś powiadają
    /i nie mówcie "ruskie pomogły" bo oni incydentalnie tylko po wojnie robili obławy/
    Dziwi mnie tez ich w tych uroczystościach bierze udział tak liczna ilość kleru.Czyżby to było inne spojrzenie na historie i postępek Judasza?
    Kiedyś w znanej mi wsi, na Podhalu, po takiej uroczystości "pod pomniczkiem naszych wyklętych" odbywającej się z całym sztafażem kościelnym, spytałem podłapawszy po uroczystościach, miejscowego katabasa
    Dlaczego to ksiądz staje w jednym szeregu z Judaszami, lub potomkami Judaszów,chwaląc z nimi,tych ktorych to oni zdradzili.To ksiądz nie wie, iż to ta wieś i ci mieszkańcy zdradzili "naszych żołnierzy".
    Powiedział, ze nie wiedział o tym
    Po drugim pytaniu.
    Jak to przystaje do "społecznej nauki koscioła" /bo do etyki to wiem/ gdy jeden człowiek
    daje sobie prawo. do bycia śledczym. prokuratorem ,obrońca i sędzia a po tym chętnie spełnia, rolę kata.
    Oddalił się dostojnie,a ja mu za to jestem wdzięczny, bo choć nie doczekałem się odpowiedzi, unaocznił mi powiedzenie "biorę kiece i lecę"
    Następne pytanie, czy przyjmie datek na msze w intencji tych licznych ofiar" naszych żołnierzyków" nie zdążyłem zadać
    Dla mnie,to kolejne jeszcze wykorzystanie, do celów skłócenia i propagandy, losów tych, ktorych to historii tak naprawdę "suweren "nie zna.
    I to ordynarie na chama i na duś.Nie licząc sie z tym, ze jeszcze żyją świadkowie tamtych zdarzeń,pokrzywdzeni,niedobici Ciągle dziwiący się 'za co"
    Ordynarnie i na chama stawiano pomnik "Kurasia" nie wpuszczając na sale "komitetu założycielskiego"ofiar Kurasia dawnych AK -owców,i ich rodzin a nawet brutalnie wyrzucając przedstawiciela Słowackiego IPN.
    Postawili, Prezydent Lech Kaczyński odsłonił a miasto Zakopane całodobowo pilnuje przed "wyrazami czci suwerena"

    OdpowiedzUsuń
  3. Leszku - dzień dobry !!! Napisałeś bardzo trudny do dyskusji felieton o "żołnierzach wyklętych" - trudny, ponieważ obecnie rzeczywistość powojenna przystrajana jest w mity, dalekie od prawdy a nawet od "post prawdy". Sprawy naszej powojennej historii nie da się opisać w kilku zdawkowych zdaniach lub tworzeniu bajek historycznych. Prawda zawsze wyjdzie na wierzch - jak te (nomen omen) szydło z worka. Z tych wielu mitów - na początek wybrałem do komentowania - jeden - KTO BYŁ ZA I KTO BYŁ PRZECIW powojennej rzeczywistości w Polsce oraz ilu było jednych i drugich. Przy tworzeniu obecnych mitów o "żołnierzach wyklętych" - PiS-owska propaganda podaje, że tych "żołnierzy" było ponad 250 tysięcy a może nawet więcej. Oto MIT !!! Historycy - nawet ci najbardziej "patriotyczni" oceniają, że w szeregach Armii Krajowej było w czasie wojny około 300 tysięcy członków ( niektórzy podają, ze mogło ich być nawet 400 tysięcy. Mimo, ze organizacja ta nosiła nazwę Armii Krajowej - tak naprawdę Armią wcale ona nie była. Tylu mogło być "członków", ale nie żołnierzy z bronią w reku, lub "z bronią u nogi" - jak to się wówczas mówiło.W Powstaniu Warszawskim "z bronią w ręku" uczestniczyło około 15.000 żołnierzy - jako tako lub byle jako uzbrojonych. I to było wszystko, co dowództwo AK mogło zmobilizować do walki czynnej z Niemcami. Trudno nazwać "siła zbrojną" pielęgniarki,harcerzy roznoszących pocztę powstańczą czy tez zwykłych "urzędników" powstańczych, którzy czynnie nie walczyli, ale byli potrzebni, aby nad tym wszystkim jakoś panować. Niech by jeszcze na wszystkich polskich ziemiach ( polskich - w rozumieniu przedwojennych granic państwowych) - było "pod bronią" dalszych 15 - 20 tysięcy "żołnierzy z bronią w ręku" - to summa summarum" otrzymamy "armię" licząca sobie około 30-40 tysięcy "zdolnych do boju". W Powstaniu Warszawskim zginęło około 15-18 tysięcy bojowników AK - czyli połowa stany bojowego. W tym miejscu należy sobie postawić pytanie - czy z
    taką "siłą" można się było porywać na otwarta walkę z Niemcami lub po wojnie z Rosjanami. Każdy kto ma trochę oleju w głowie odpowie - absolutnie nie. No więc o czym tu mówić - o pchaniu ludzi na śmierć - w imię czego ??? Walki o Polskę - taka jaka ona była do 1939 roku. Bo tak to ujął dowódca AK - gen.bryg.Leopold Okulicki w rozkazie demobilizacyjnym z 19 stycznia 1945 roku - rozwiązaniu Armii Krajowej. Jest tam też zapis, ze "nie zamierzamy walczyć z sowietami". Znaczy to, że wszyscy, którzy "walczyli" po zakończeniu wojny - czynili to nielegalnie, bo nie stał za nimi żaden "rząd". Czy zatem zasługują dzisiaj na to aby im stawiać pomniki ???
    Spójrzmy na sprawę jeszcze inaczej. Po wojnie ludność Polski liczyła sobie około 23,6 milionów obywateli, zaś liczba "żołnierzy wyklętych" - wedle dzisiejszych mitów rozsiewanych przez pana Ministra Wojny- 250
    tysięcy. To jaki stanowili oni odsetek ludności wobec jej ogółu 1% a może 1,5%. I to oni mieli decydować o losach Polski i Polaków - żarty na bok !!! Jeszcze coś na ten temat napiszę - później !

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam,Studio Opinii Ernest Skalski"1marca -Dzień Żołnierzy Wyklętych-".Bardzo dobrze i przystępnie opisane,to co porusza powyższy esej Leszka.Sam temat żołnierzy tzw.Wyklętych jest i będzie jeszcze jakiś czas kontrowersyjny,dopóki będą żyć ofiary i potomkowie ofiar z przekazaną pamięcią. To co opisuje @ikka133 i @wiesiek to tylko próbki przykładów działalności nieszczęsnych band zagubionych w powojennej zawierusze dawnych żołnierzy.Podhale w pierwszych latach powojennych było dosłownie i w przenośni w ogniu.Ta pamięć żyje do dziś,ale ciągle stłamszona.To co robi obecna władza nie przyczyni się do wyjaśnienia prawdy,a nawet zniszczy to co było dobre.Nachalne nagłośnianie i urządzanie obchodów narodowych nie sprzyja dalszemu kultywowaniu pamięci.Nachalność i nieszczerość intencji jest doskonale widoczna co daje już dziś efekt negatywny.Coraz więcej głosów tzw.zwykłych obywateli typu"znowu ci wyklęci,tego już nie da się słuchać".
    Pozdrawiam,kocica,MK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocico MK !! Kilka dni temu w telewizorni pokazano i przeprowadzono "wywiad" z jednym z takich "żołnierzy wyklętych" - obecnie bodaj, że w randze "majora". Nie podano w jakim jest wieku a wyglądał mi dość "rześko" i na jakieś 75 - maksimum 80 lat. ÓW "ŻOŁNIERZ" sam podał do kamery, ze w 1945 roku miał 22 lata. Skoro zatem od zakończenia wojny minęło 72 lata i dodamy do tego 22 lata owego "kombatanta" - to powinien on mieć jakieś 94 lata. Absolutnie na tyle nie wyglądał. Użalał się, jak to był katowany przez UB, kiedy go aresztowano. Otóż nie znam takiego przypadku, aby formacje UB lub Ludowego Wojska otaczały wsie i jak leci - strzelali do wszystkich a nawet do dzieci. Uważam, że każdy "żołnierz", który strzela do bezbronnego cywila lub dziecka - jest zwyczajnym bandziorem a nie "żołnierzem" - bez względu na to w jakiej armii służy. Znalem po wojnie co najmniej kilkunastu byłych członków AK i nikt ich nie prześladował, bo nie podejmowali już żadnych akcji zbrojnych lub sabotażowych. Mieli po prostu dość wojny. Mój najlepszy nauczyciel "pan od biologii" był po wojnie - aż do zasłużonej emerytury - "normalnym Polakiem". A w czasie wojny był oficerem AK. Przykłady można by mnożyć i należy zawsze pamiętać, ze nie ma wojen "humanitarnych". Wojny od zawsze są wredne i paskudne oraz nieludzkie - z wielu ludzi czynią drapieżne zwierzęta.

      Usuń
  5. W obecnej Polsce najlepszy teraz przemysł to pomniki i muzea: Polska jako muzeum, czyż to nie jest fantastyczny pomysł?!

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałem w domu żołnierza AK i Żołnierza Wyklętego. To mój własny, osobisty teść. Mieszkali na dzisiejszych rubieżach wschodnich - Bełżec. Zasadą nie tylko terścia ale i innych było; jak do wsi wchodzi uzbrony oddział i nieważne czy to wojsko czy wijsko to po prostu trza było spieprzać aż się kurzy. Po wojnie mój teść już wiał tylko przed ówczesna władza i mu sie udało bo był bardzo mobilny jako kolejarz aż na stałe osiadł w Opolu ze swoimi córciami z których jedna została moją Ślubną.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Sobiepanie,pełna zgoda,ja być może w zbyt długich zdaniach za słabo wyartykułowałam własną myśl,w każdym razie jestem oburzona czczeniem jak leci wszystkich bojowników(bo jak ich lepiej nazwać)z lasu działających tuż po wojnie.Urodziłam się już po kapitulacji Niemiec,ale moja rodzina ciągle żyła bolesnymi wspomnieniami wojennymi i powojennymi.To co piszesz o akowcach,którzy nigdy się nie ujawnili to też jest prawdziwe,ja sama miałam dwóch takich w mojej rodzinie i nie byli to szeregowcy.Oni prowadząc nasłuch dla organizacji w czasie okupacji dobrze wiedzieli o Jałcie i rozumieli co to oznacza.Poza tym wiedzieli co stało się z akowcami na dawnych kresach.Jednak mając wykształcenie przydatne do odbudowy kraju po zniszczeniach wojennych,nie poszli do lasu, zostali i pracowali dla kraju i swoich rodzin.Dzisiaj "młodzi gniewni"chętnie gadają o jakiejś kolaboracji tych budowniczych,zupełnie nie rozumiejąc,że właśnie ci odbudowujący kraj po wojennych zniszczeniach byli gorącymi patriotami.
    Pozdrawiam,kocica,MK

    OdpowiedzUsuń
  8. Leszku !!! Kontynuując moja myśl o naszej historii w pierwszych latach powojennych - należy zawsze pamiętać, że taka Polskę urządzili nam ówcześni "alianci" - szefowie Wielkiej Trójki - Roosevelt. Churchill i Stalin. Pierwsze rozmowy odbywały się jeszcze w Teheranie, po tym w Jałcie i na koniec w Poczdamie. Polaków nikt o zdanie nie pytał, mimo, ze walczyli po obydwu stronach barykady - na wschodzie i na zachodzie. Już sam ten fakt daje wiele do myślenia - Polska i Polacy nie byli partnerami do rozmów w tych czasach. Byli przydatni jako żołnierze, ale nigdy nie - jako "politycy", od zdania których mogło cokolwiek zależeć w Europie lub na świecie. Podobnie potraktowano i inne narody Europy Wschodniej lub Środkowej - nie byliśmy tu wyjątkiem. Jak mi się wydaje - tylko Czechosłowacja wyszła z tego "młyna historii" bez uszczerbku terytorialnego, a nawet coś tam zyskała na koszt Węgier. Obecne granice Polski są rezultatem tych jałtańskich podziałów Europy i po raz pierwszy od dziesięcioleci mamy w tej części Europy względny spokój - cokolwiek by o tym powiedzieć. Myślę, ze gdyby Stalin przesunął trochę linijkę na wschód i pozostawił Lwów i Grodno w granicach powojennej Polski i wilk byłby syty i owca cala. Stalo się - jak się stało i nie widzę takiej siły, która mogla by to zmienić. Na razie miejsca mamy dość, aby godnie żyć i nie marzy mi się Polska "od morza do morza", bo taka właśnie polityka była przyczyną i powodem wielu polskich nieszczęść - wystarczy policzyć wszystkie bitwy jakie stoczyliśmy na stepach Ukrainy, Białorusi i Litwy. Wielu Polakom nie da się tego wyperswadować - dalej - panie dzieju, czują się "mocarzami". Warto w tym miejscu rozejrzeć się trochę po Europie - wiele dawnych potęg, jest dzisiaj średnimi lub małymi państwami - mniejszymi nawet od Polski. Jeżeli ktoś sobie tego będzie życzył - służę przykładami w osobnym komentarzu. Sek w tym, ze nawet w obecnych granicach nie potrafimy się gospodarzyć z jakimś ekonomicznym sensem nie mówiąc już o "polityce". Czy Polacy tego nie widzą ???

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem, że to trudny temat. Do tego cyklu tematów należy również Powstanie Warszawskie.
    A wniosek z tego płynący - pilna staje się potrzeba powszechnej dyskusji na temat patriotyzmu. Tak jak napisała kocica,MK - czy patriotą jest ten, kto trwa w beznadziejnej walce, całkowicie bezzasadnej i sprowadza na "zwykłych" ludzi zagrożenie (czy to sam osobiście, czy też w formie represji władzy), czy może ten. kto całe te romantyczne mrzonki o "czynie zbrojnym" jako całkowicie już nieprzydatne odstawia do kąta i bierze się za urządzanie "domu, w którym mieszka - Polski".
    Niestety całe prawactwo preferuje śmierć "w okopach Woli" (choć na prawdę gen. Sowiński nie był takim idiotą i przeżył). Bowiem wtedy można do obrzydzenia budować kult przegranych wojen, kult "bohaterskiej śmierci".
    Wszystkiemu winni są poeci - o Sowińskim wspomniałem. A jak pięknie brzmi wers - "prosto do nieba czwórkami szli..." czy Czarnecki, który "rzucił się przez morze".
    Przy tych wzniosłych bredniach jakże szaro, pospolicie brzmi słowo "PRACA". Praca dla Ojczyzny. Tym bardziej, że może to słowo nie daj Boże kojarzyć się z wrednymi komuchami, którzy dzięki etosowi pracy dźwignęli z ruin nie tylko Warszawę.
    Trzeba więc dać im odpór. i "wywyższyć" tych, których te wredne komuchy skazały na śmierć. I nie ma znaczenia żadnego fakt, że bardzo wielu z nich zostało skazanych za zbrodnie pospolite - morderstwa, rabunki dokonywane na cywilach.
    Niechcący dotknąłem tez i innego wrażliwego tematu. Etos PRACY. A co to jest? dlaczego mam się tym przejmować? Wystarczy mi "pińcet+".
    Ale nie będę tego ciągnął, bo nie leży to w głównym nurcie "eseju", jak łaskawie i na wyrost napisała kocica.
    Kocico - dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leszku,ani łaskawie,ani na wyrost,po prostu wpisy na tym blogu są esejami,czasem krótkimi,a czasem dłuższymi.Mają też tą wartość,że prowokują(w najlepszym tego słowa znaczeniu)ciekawą dyskusję.Ja nie zawsze komentuję,ale wszystko czytam dokładnie i ogólnie zgadzam się z tym co piszesz.Także czytam Piotra i rozumiem jego czasem kontrowersyjne stwierdzenia,ale to brze,bo
      pobudza to dyskusję.
      Pozdrawiam,kocica,MK

      Usuń
    2. errata,oczywiście dobrze,MK

      Usuń
    3. Leszku - byłbym za pracą - wszak wszelka praca, ludzi ubogaca ! I cieszą jej wyniki - przez wiele lat. Kiedy kupiłem sobie działkę i zacząłem stawiać "chatę", aby mieć swój wymarzony "mikroświatek" - było mi ciężko a nawet bardzo. Każdą wolna chwilę, każda złotówkę przeznaczałem na ten cel. Trzy lata mordęgi - ale mam - swoje własne i wymarzone. Dzisiaj cala rodzina nie wyobraża sobie - jak można żyć "bez chaty". A można było pieniądze roztrwonić na zagraniczne wycieczki lub wczasy w Egipcie - tak jest najłatwiej. A ile przy tym bezrozumnego "szpanerstwa". Tak..tak...praca ubogaca !!! I tak jest we wszystkich dziedzinach życia, należy sobie wyznaczać trudne cele i dążyć do ich osiągnięcia. Tak ja rozumiem postęp ku lepszemu. Nie marionetki, nie kukiełki, nie trywialne "rekonstrukcje naszych klęsk, nie "bohaterszczyzna" - TYLKO ZNOJNA PRACA.Dlatego nie reaguję na panujące pustosłowie i wszelkie "post prawdy" - wiem swoje - bo widziałem jak się to działo i ile potu to kosztowało - odbudowa Polski. Przyznam się , ze od dłuższego czasu kombinuję w myślach, czy da się to kiedyś odwrócić - te wszystkie szkody jakie czynią w Polsce "paniska". Jakimś jednym aktem prawnym - bo przecież nie będzie czasu aby unieważniać po kolei te setki ustaw, które PiS produkuje po nocach - szkoda czasu, bo czas to pieniądz. A za dwa trzy lata będziemy w arcytrudnej sytuacji gospodarczej jako wyniku "dobrych zmian" - kto wie czy nie staniemy przed bankructwem gospodarczym i finansowym. Trzeba zatem już dzisiaj myśleć o jutrze. Pan Zagłoba mawiał - "in rebus est modus" - na wszystko jest sposób. Problem w tym aby go w porę wymyśleć !!!!

      Usuń
    4. Leszku - :-)))) Masz talent do przymuszania ludzi, aby zaczęli myśleć i nie tylko o sobie. To dobrze, bo jak powiadał Kartezjusz - cogito ergo sum - myślę, więc jestem. A skoro jestem - myślę.Od pewnego czasu myślę sobie - jakie skutki mogą wyniknąć dla wielu Polek i Polaków na skutek wprowadzenia przez PiS akcji 500+. Bo niczym dobrym się to nie skończy. No pomyśl sobie sam ! Media - przynajmniej niektóre - podają, że około 80 tysięcy Polek rzuciło pracę - tych, które są wielodzietne. Ich potrzeby życiowe zaspokaja kwota 2.000 - 2.500 złotych otrzymywanych w ramach tej akcji. Po co więc pracować - często za kwotę niższą.Tendencja do porzucania pracy stale rośnie. Pozornie mają rację ! Pozornie zwolniło się tyleż miejsc pracy - a wiec kwitnie walka z bezrobociem - powód do dumy dla "rządu"!! Jednak problemy się zaczną - kiedy wszystkie te, które rzuciły prace, dożyją wieku emerytalnego. Jak myślisz - ile te kobiety dostaną emerytury - jeżeli w ogóle będą mogły ją dostać. Dla wielu skończy się to jakąś "emerytura socjalna", bo przecież tak stanowią przepisy - pisowskie przepisy. A wiec ponownie armia biedoty wyciągnie ręce po "ratunek" - bo z czego tu żyć. W ramach "dobrej zmiany" i rozdawnictwa pieniędzy budżetowych - PiS wypuści na rynek finansowy około 50 miliardów złotych - jeżeli nie więcej. Nie od dzisiaj wiadomo, jak się na świecie robi inflacje - wypuszcza się na rynek "pusty pieniądz", który nie ma pokrycia w ekwiwalencie pieniądza jakim jest TOWAR. No i zabawa się zaczyna - inflacja kwitnie i rozwija się bez przeszkód. Już to w Polsce przerabialiśmy. Starsi pamiętają - młodszym należy to wytłumaczyć. Jeżeli się mylę - niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego i gdzie popełniam błąd w moim rozumowaniu. I na koniec tak sobie myślę - za te 50 miliardów złotych można by wybudować kilka lub kilkanaście zakładów pracy - PRODUKUJĄCYCH TOWARY NA RYNEK. Ludzie mieli by zatrudnienie, rynek miał by towary, towary miały by zbyt - byłby zdrowy ruch w interesie. Jak myślisz Leszku - co było by lepszym rozwiązaniem ???

      Usuń
    5. Sobiepanie, na początek małe usprawiedliwienie.
      Dopadło mnie choróbsko. Czuję się fatalnie, nawet włosy mnie bolą. Zresztą jak to czytasz, to możesz usłyszeć moją straszną chrypkę. Dlatego wybacz, jeżeli wyda Ci się, że jakoś nieskładnie przedstawiam swoje racje.
      W swoim komentarzu z 2 marca 2017 bardzo ładnie odniosłeś się do "PRACY". To jest sedno sprawy, ale ja użyłem tego hasła nie w kategoriach wartościowania człowieka, a w kontekście pojęcia patriotyzmu. Zastanawiam się jaką pracą na rzecz umocnienia Ojczyzny mogą pochwalić się "hufce dorodnej patriotycznej młodzieży" wyposażonych w kije bejsbolowe? Czy poza wrogimi aktami wobec "inności" położyli jakąś cegiełkę pod wspólny dom? Czy może poświęcają się studiowaniu historii Polski czy dokształcaniu w zawodzie? Wiem, że wśród zwolenników pisu są również ludzie, którzy pracują, a jednak czują się pokrzywdzeni przez przemiany w naszym kraju. Są też starsi, którzy bez objaśnienia rzeczywistości przez Jarkacza i ojdyra nic z tej rzeczywistości by nie zrozumieli.
      Ale te grupy społeczeństwa zgodnie z prawami natury będą się sukcesywnie zmniejszać. W lukę po nich, niestety, wejdzie wspomniana "dorodna, patriotyczna, młodzież".
      Jak im wytłumaczyć, że "krew przelana dla Ojczyzny", jak ochoczo podkreślają w pieśniach i "rekonstrukcjach " to za mało? To może rzeczywiście stanowić tylko "mit założycielski". Jednak bajki można sobie opowiadać - ale nie da rady przenieść się do nich. Tą prawdziwą, istniejącą w realu ojczyznę trzeba budować ciężką pracą. Pracą nie tylko przy wytwarzaniu dóbr materialnych - ale głównie przez budowanie trwałych, sprawiedliwych i demokratycznych ram prawnych. I głównie ten kontekst miałem na myśli w moim komentarzu z 2 marca 2017.

      cdn.

      Usuń
    6. cd.

      A teraz trochę krytyki. W kolejnym swoim komentarzu z 3 marca 2017 strywializowałeś trochę znaczenie pracy. Piszesz "...za te 50 miliardów złotych można by wybudować kilka lub kilkanaście zakładów pracy - PRODUKUJĄCYCH TOWARY NA RYNEK...".
      Niestety, to nie takie proste. W ten sposób tylko w PRL-u udawało się na chwilę rozwiązywać różne problemy społeczne. Dzisiaj przed budową tych "kilkunastu zakładów przemysłowych" trzeba zastanowić się nad rynkiem zarówno towarów jak i pracy. W przypadku tego ostatniego - nie tylko nad rynkiem lokalnym. Przed podjęciem takiej decyzji należy zanalizować między innymi - problem kosztów pracy, konkurencji handlowej (patrz Chiny), jakości produkcji (technologie) i związane z tym ostatnim przygotowanie zawodowe ludzi z rynku pracy.
      Nie twierdzę, że budowa przez państwo zakładów pracy jest bez sensu. Bez sensu jest jedynie działanie by ludzie mieli pracę. Resztę Twoich postulatów i tak korygowałby rynek.
      Pamiętasz jeszcze hasło - "kupuję tylko polskie towary" zmodyfikowane później na "dobre bo polskie"? Przecież to było tak niedawno. A jakie efekty przyniosło dla polskiej gospodarki?
      Ja osobiście wolałbym by rząd olał populizm i pieniądze te przeznaczył na uczciwe i dogłębne badania nad kierunkami rozwoju gospodarki. Nad odpowiednią polityką szkolnictwa, by zamiast dopłacać do nierentownych kopalni, zmodernizować je generalnie, lub przekwalifikować zwolnionych górników.
      Mój wykładowca z ekonomi opowiadał, że miał doktorantkę z jakiegoś niewielkiego kraju na dalekim wschodzie. Ona zadała mu łamana polszczyzna pytanie: "co Polska robi?". On zaczął się zaraz zastanawiać jakie aspekty polskiej polityki zagranicznej mogą jej się nie podobać lub ich nie rozumie. Na wszelki wypadek zadał więc "inteligentne pytanie pomocnicze": "Słucham?". Usłyszał: "No co Polska robi? My robimy śrubokręty, które cały świat kupuje od nas.". Przyznał, że nie potrafi w taki sam jasny i prosty sposób udzielić jej odpowiedzi.
      Na zakończenie proponuję, by każdy z nas zadał sobie to pytanie i zastanowił się głęboko nad odpowiedzią.

      Usuń
    7. Leszku - powiem Ci tak - sprawy patriotycznego wychowania młodzieży PAŃSTWO prawie dokładnie olało. Tylko Kościół skwapliwie skorzystał z okazji i pchał się drzwiami i oknami do indoktrynowania młodzieży na swoja modłę i potrzeby. Aby było śmieszniej - na koszt państwa.Przypomnij sobie ile to organizacji młodzieżowych padło i ile celowo rozwiązano. I nie idzie mi tu tylko o organizacje polityczne. Wychowywać młodzież można także w organizacjach turystycznych, hobbystycznych, kulturalnych, sportowych i co Ci tam jeszcze na myśl przyjdzie.W wielu zakładach pracy pełno było takich organizacji. Rozejrzyj się ile zakładowych domów kultury rozwiązano, ile padlo wiejskich bibliotek a nawet wyśmiewanych "kolek gospodyń wiejskich". Głoszono teorie, ze państwo jest tylko od ściągania podatków a resztę załatwi niewidzialna ręka rynku kapitalistycznego. Lansowano "amerykański styl życia młodzieży" - a więc dyskoteki, tańce i swawolę - także na rurze, piwsko i coca-colę oraz tradycyjne mordobicie po dyskotece. Cichaczem trafiły też tam narkotyki i wszechobecny seksizm. Im bardziej goło - tym bardziej wesoło. Może Ci sie wydadzą "zbyt staroświeckie" te moje wywody, ale to prawda. Młodzi ludzie są często łatwi do indoktrynacji, są ufni i łatwowierni, są też chętni do tego aby jakoś "zabić czas" i "zabić nudę". Rezultaty tego widzisz dzisiaj wszędzie. Takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie - powiedział kanclerz Jan Zamojski - otwierając Akademię Zamojską. Przez 60 lat po wojnie nie padło ani jedno wulgarne słowo w polskim Parlamencie - dzisiaj bez wulgaryzmów nie odbywa się prawie żadna sesja sejmowa. Dzisiaj znany "profesor" przed kamerami telewizyjnymi mowi o "jajach w polityce". Chyba nie o "take Polske" walczyła "Solidarność" a jeśli o "take" - to mnie osobiście jest to nie "po drodze". Nie wiem - jak Tobie, nie wiem jak innym komentatorom na tym blogu. Według mnie Polska i Polacy schamieli i politycznie i kulturowo a to do niczego dobrego nie prowadzi. Jezeli się mylę - niech mi to ktoś wytknie.

      Usuń
    8. P.S. - współczuję "chrypkowania" ale mamy właśnie sezon - moja "receptę" na tą dolegliwość ongiś tu napisałem, kiedy to Piotr "legł pokotem". Trwa to tydzień - dbaj o zdrowie, bo w naszym wieku można sobie już napytać większej biedy - przez zaniedbanie lub lekceważenie. Zdrowiej !!!

      Usuń
  10. Witam. Historia, zwłaszcza z perspektywy, nigdy nie jest czarno - biała. Przeraża mnie obrzydliwy oportunizm rządzących i krótka pamięć ludzi. Przecież w każdej rodzinie żyją ci, dzięki którym Polska stanęła na nogi. Jak umieli, tak próbowali. Wiedzieli, że tamtej Polski już nie ma i mogli sobie tylko pomarzyć o białym koniu Andersa. Ale życie było tu i teraz i trzeba było się dostosować. Zawsze intryguje mnie taka sprawa. Gdyby tym naszym współczesnym patriotom "lepszego sortu" przyszło żyć w tamtych czasach, po której staliby stronie? Zakładam, że w większości równie gorliwie zakładaliby czerwone krawaty i biegali ze szturmówkami na wiece, jak dziś wciągają na rękawy białoczerwone opaski i bawią się w te infantylne "rekonstrukcje historyczne".
    Pozdrawiam,
    kika_7

    OdpowiedzUsuń
  11. Dyskusji Leszku? Kto i z kim?
    Pamiętasz szeroko okrzyczany, przez prawice, film /emitowany w odcinkach/ w TVP "Czas honoru" gdzie reżyser starał się przemycić prawdę tamtych dni.
    Byli pokazani, zdrajcy współpracownicy Gestapo,potem UB,byli zwyczajni donosiciele, co chcieli zaszkodzić nawet gadaniem,byli szmalcownicy donoszący i grabiący Żydów,byli i handlarze przywożący ze wsi "zakazane" produkty żywnościowe.
    A i nawet pokazano bratobójcze walki i to w łonie samego AK /zamach na kuriera z Londynu/rzecz autentyczna/
    Czy to rzeczywiście należało nazwać "Czas honoru?"
    A reżyser przemycił i takie sceny, gdzie cywil nie chce wpuścić do kamienicy powstańca, szukającego tam kogoś i jeszcze go obsobacza za "wywołanie powstania" Na co to wam było,powiada .
    A po wojnie. Kto zauważył epizod z gospodarzem gdy trzech głównych bohaterów wkracza do jego gospodarstwa "po żywność" i słyszy Nie ma nic, bo poprzednia banda, już mu wszystko zabrała.
    Jest tam jeszcze kilkanaście takich smaczków prostujących historie /i chwała tu reżyserowi/ktorych suweren nie zauważył.Czas honoru przecież to był i obejmuje i jego.
    Kto z suwerena zauważył, iz zwiększająca się liczba "rekonstruktorów"i przeprowadzanych "symulacji rekonstrukcyjnych" świadczy o wysokim poziomie zamożności ludzi, które ciężko zarobione pieniądze przeznaczyli na kultywowanie b.drogiego hobby.Przewyższające nawet wartość dobrej marki samochodu
    Nie wierzycie? To zaglądnijcie ile kosztują tylko "repliki broni" ile kosztuje bron zdezaktywowana ,oporządzenie,mundur oryginalny lub specjalnie szyty ze "specjalnego" materiału
    A do tego często dochodzi "ślepa amunicja" środki pozoracji pola walki" użyty prywatny sprzęt 'motocykle samochody a nawet wozy pancerne i czołgii konie
    A do tego trzeba dojechać na miejsce pokazu,bytować tam ect.
    Myślicie, iż to jest dotowane z budżetu? Moze tylko coś tam łykną harcerze co w czas obchodów udając "małego powstańca"
    I na to wszystko patrzą oficjele trzymają przemowy "o dzielności" i jednym tchem powiadają "Polska w ruinie" i o powszechnym ubóstwie narodu.
    Suweren to łyka i nie wiem.czy z powodu zaniechania nauczania, podstaw logiki nie potrafi wyciągać prawidłowych wniosków ,czy ze zwykłej bezmyślności i głupoty.
    O pokazali, jakie to było piękne i tak było "MY som bohatyry" i cała Europa winna nas kochać i dawac eurasy"
    No jak nie, jak tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku - jak się masz !!! Widzę, że martwisz się - z kim tu dyskutować o jakiejś sensownej polityce dla Polski i Polaków ! Młodzi maja serdecznie dość starczego pustosłowia Panakaczyńskiego i jego "ferajny". Co bardziej krewcy uciekają się w "kibolstwo" - postawił bym na młodzież. Polityka musi mieć swoje ostre kontrasty - niech się ścierają, ale "przy robocie" a nie przy kuflu piwska.Skoro "panisko" otacza się staruchami politycznymi (nawet tymi w gustownych czarnych strojach) - przeciwstawił bym tej "geriatrii" dorodna i kwitnącą młodością młodzież właśnie. Wieśku - nim ten stary "zakuśtyka", to ten młody wiatrem doleci. Należy w trybie pilnym zacząć dokształcać młodzież w sprawach "rządzenia państwem". Pamiętasz co było po wojnie - wyrwano z wiejskich zatęchłych zaściankow młodych ludzi i dano im młotek i kielnie do reki - chcesz mieć mieszkanie - BUDUJ, chcesz być hutnikiem - buduj Nowa Hutę, chcesz być górnikiem - buduj kopalnie. I budowano - nie raz z błędami - ale budowano i stoją one do dzisiaj. Setki zakładów pracy. Pamiętasz hufce młodych w organizacji "Służba Polsce", pamiętasz "budujemy dla siebie" - akcje budownictwa mieszkaniowego organizowana przez ZMS. Jedni się śmiali - inni budowali, a ONI mieszkają tam do dzisiaj - już drugie pokolenie. Nie mówię, że trzeba tak samo - jak kiedyś i tymi samymi metodami - mówię, ze trzeba postawić na młodych, dać im szanse aby budowali sobie Polskę swoich pragnień i marzeń. A niby dlaczego by nie. Będą bardziej szanować to co sami zbudują i nie pozwolą aby im to ktoś zburzył lub zabrał. Piszę te słowa - ot tak - spontanicznie. Może warto by na ten temat podyskutować, może warto by było stworzyć młodym szansę - masz tu swój kawałek Polski - buduj chatę i sadź drzewa, bo wnet PiS "wyrąbie" nam cała Polskę. Przeżyłeś nie jedno w tym kraju, jak ja - napisz coś - jak to widzisz i czy widzisz - to samo co ja ???? Do roboty !!!!

      Usuń
    2. Sobiepan3 marca 2017 07:56
      Z kim tu dysputować gdy historia zatacza kręgi mniejsze lub większe ale zatacza
      Rodak który "wykuł"i się chichrał przy tym, przysłowie "czy się stoi czy się leży dwa tysiące się należy" z radością sięga po 500 + i 4500 "za Downa" lub inne kalekie, do chowania przez społeczeństwo
      Nawet rozdawnictwo rodem "z komuny" wróciło bo to musiano zatrudnić nowe rzesze urzędników zajmujących sie tylko tym,zakupić odpowiednie programy komputerowe by ułatwić prace i oczywiście kontrole a rodak z setka zaświadczeń cyklicznie składanych znów "bierze" a urzędnicy "sprawdzają czy nie kłamie,No i tysiące tych ktorych jeden rodzic pracuje za granica czekają miesiącami bo urzędnik musi sprawdzić "czy on tam z granica przypadkiem tez nie dostaje "na dzieci"
      \Jak drzewiej Bo nikt suwerenowi nie wierzy smarując mu dusze masłem. przy wstawaniu z kolan
      A można było nocka "Ustawić" suwerenowi warunki Masz dziecko dajemy ci "po pincet " na kazde ale od drugiego licząc, a ty sobie to w rocznym PIT odliczasz,owiadczasz a US cie sprawdzi i gdy skłamiesz to...Dudus by to rancem podpisał..I z głowy
      Teraz do tego "pincet" dolicz urzedy, urzedników, koszta dodatkowe i wychodzi ze 1000 albo lepiej Jedyne to istotne dla PIS ze dało sznse wepchac do urzedu swoich ktorzy ..daja ucha.
      cdn

      Usuń
    3. Jedni się śmiali - inni budowali, a ONI mieszkają tam do dzisiaj - już drugie pokolenie"
      I tu się mylisz i tu jesteś "w mylnym błędzie"Bo i tu historia zatoczyła koło.
      /nie wiem jak w innych "miastach socjalizmu? Sam sprawdz!/
      Ale z Nowa Huta jest tak.Gdy rozp "Kombinat" a produkowano tam i cement. Ci co go kupili zaczęli 'wygaszać" produkcje /skąd my to znamy?/Wiec odprawy.zwolnienia ect i...bezrobocie
      I dochodzimy do "tajemnicy państwowej"bo nigdzie o tym nie pisano.
      Jak juz się pieniążki przejadło,przepiło lub zakupiło samochód zaczął się masowy eksodus.Do swoich,na wieś,Do dziadków,tatula mamuni "gdzie woda zysta a trawa zielona" gdzie grządki kurki,.swiniaki i pole na którym coś można posadzić.A wiadomo "miastowi zdechną chłop zawsze się wyżywi"
      Mieszkania, albo sie sprzedało, albo wynajęło wiec dodatkowy dochód był./potem doszły dopłaty do ha z Uni i chłopa juz do miasta nie przywołasz/przynajmniej tych z NHuty/
      A wywędrowało jak szacują około 30 - 40 tys albo i więcej
      Jednym z rezultatów "wymiany lokatorów" było iz gdy dawniej "walczono" o wybudowanie koscioła a władza mówiła nie stad walki i protesty,dzis gdy na tym samym miejscu/gdzie krzyżem oznaczono od dawna/ episkopat chciał postawić kościół "miejscowi"powiedzieli nie I znów protesty manifestacje.
      PS
      Jest takie "miasto socjalizmu" w którym to uruchomiono przemysł włókienniczy A wtedy wiadomo zatrudniano w nim były same kobiety Chłopów jak na lekarstwo.
      No i zaczęły się schody .Panie masowo porzucały prace i wracały do domów"do siebie" Ktos? Kto? wpadł na mądry pomysł i w mieście zainstalowano garnizon wojskowy,sprowadzono wojska i zwolnienia ustały.
      Autentyk tyle ze nazwę miasta juz nie pomne.Ale można dojść gdzie takowe wybudowano.
      Jeszcze chcesz więcej przykładów "powrotów do starego"
      To sięgniemy do lat 45 - 50 bo "kolesie od sprawiedliwości" i nie tylko, dla zmyłki sięgają i czerpią garściami z przebogatych metod, tamtych.Ba nawet słownictwo jest takie same.Nie wierzycie? Zaglądnijcie do roczników starych gazet.
      Jak na razie jeszcze nie strzelają,choć "rancem aresztują" a starsza pani która Policja pobiła na marszu KOD/ma obdukcje sa świadkowie,nie może się doczekać sprawiedliwości Bo prokuratura umarza sprawę z "powodu niemożności wykrycia sprawców"..

      Usuń
    4. Wieśku - trochę zawiodłem się na Tobie !!! Jesteś napełniony skrajnym pesymizmem i widzisz tylko w czarnych kolorach - no jak nie, jak tak (aby zastosować Twoje ulubione powiedzenie) ! Nigdy, ale to nigdy nie jest tak, że przy jakimś przedsięwzięciu wszyscy są radośni i szczęśliwi. Zawsze znajdzie się jakiś "kwękacz", zawsze ktoś będzie niezadowolony, bo "pociąg mu odjechał". Zawsze przy rąbaniu drzewa ktoś sobie tu i owdzie wbije drzazgę. Zapytaj pana Szyszkę - nawbijał sobie sporo tych drzazeg - przyjdzie czas, że za to odpowie. Czy to znaczy, ze nie należy nic robić, tylko "kwękać". Ja podałem temat do dyskusji - Tobie - jak widzę nie bardzo się podoba. Jestem ciekaw - jak inni to widzą, jeżeli coś widzą. A może masz lepszy pomysł - no to wal - pogadamy !Chyba sam widzisz, ze "gadające głowy" opozycji nie maja pomysłu - nawet na własna politykę - "kwękania" jest od cholery i trochę, ale nikt nie podsuwa pomysłów , jak z tego "g...ówna" wyleźć. Wszyscy "kwękają" ale NIKT nie głosi alternatywnego programu - co robić, aby było lepiej niż było. Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki. To prawda - woda w rzece płynie, ale przeprawić się na drugą stronę - ZAWSZE MOŻNA. NO to co - "kwękamy" nadal ???

      Usuń
    5. Oj tam ,zaraz w czarnych barwach a ze to "opisywanie "czarno wygląda na tle bogoojczyznianej propagandy wstawania z kolan to nie moja wina.
      "ale nikt nie podsuwa pomysłów , jak z tego "g...ówna" wyleźć. "
      Przepraszam ale od tego mamy wynajętych polityków którym płacimy grube pieniądze a oni zamiast naprawiać rujnują ."Bo tak se widzi wuc"
      A my im nawet kopa w d...nie możemy zasadzić tak zap... w limuzynach otoczeni BOR i musimy czekać do kolejnych wyborów.
      cdn jak zjem "obiaT"Chłop głodny to w...

      Usuń
    6. Sobiepan3 marca 2017 10:36
      Wieśku - trochę zawiodłem się na Tobie !!! Jesteś napełniony skrajnym pesymizmem i widzisz tylko w czarnych kolorach - no jak nie, jak tak (aby zastosować Twoje ulubione powiedzenie)
      Przyznam zatkało mnie
      Bo pojechałeś jak za dobrych"komunistycznych??czasów" szymlem przejętym przez "
      "prawych i sprawiedliwych"
      Krytyka tak.Krytykanctwo nie.
      Pesymizm totalnej opozycji a sa przecież "plusy dodatnie" a wy "wicie rozumicie" towarzyszu w swym totalnym pesymizmie takowych nie widzicie.No jak nie jak tak
      A przecież
      "Nigdy, ale to nigdy nie jest tak, że przy jakimś przedsięwzięciu wszyscy są radośni i szczęśliwi. Zawsze znajdzie się jakiś "kwękacz", zawsze ktoś będzie niezadowolony, bo "pociąg mu odjechał". Zawsze przy rąbaniu drzewa ktoś sobie tu i owdzie wbije drzazgę"
      No i wicie rozumicie i czytocie ,ze on juz zmądrzał a wy Wiesławie nie.
      Krytyka winna być konstruktywna pogodna i wskazywać nowe cele "suwerenowi"A wy co stale napełniony skrajnym pesymizmem.
      To my rządzący mówimy tobie
      "kwękania" jest od cholery i trochę, ale nikt nie podsuwa pomysłów , jak z tego "g...ówna" wyleźć. Wszyscy "kwękają" ale NIKT nie głosi alternatywnego programu"
      No Q *** rwa jak tak można nam "władzy" nikt nie powie jak mamy rządzić i to tak byś suwerenie był zadowolony "w ciągłym wzwodzie i orgazmie"Bo my ci szczęśliwość tu i teraz i wieczną szykujemy tylko Q**8rwa nie wiemy jak i w jaki sposób.
      Ale my jesteśmy prawi i sprawiedliwi wiec "cel uświęca środki"
      "Chyba sam widzisz, ze "gadające głowy" opozycji nie maja pomysłu - nawet na własna politykę - "kwękania" jest od cholery i trochę, ale nikt nie podsuwa pomysłów ,.w domyśle nam rządzących w bizantyjskim stylu"
      To dla rządzących mam odpowiedz To po co Q -rwa braliście te władze to po co Q-rwa pchaliście sie na świeczniki byśmy MY dzis Wam podpowiadali sposoby rozwiązania wyjścia z tego szamba do którego sami nas pakujecie
      Posprzątajcie i spierdalajcie a my wtedy będziemy tę stajnie sprzątać.Dzis to z wami jest niemożliwe.
      Rolą opozycji jest wytykać błędy być stale niezadowolonym i "w czarnym widzie" a nie podsuwanie rozwiazac które to rządzący bez żenady wykorzystają i ogłoszą jako swoje!
      Wiec powiadam do d**y jest wszystko.Bo to ja, teraz, jestem w opozycji I to totalnej
      No jak nie jak tak

      Usuń
    7. Wieśku - :-))))) dopiero teraz przeczytałem Twój ostatni komentarz i mimo, że wydawało mi się iż rozumiem Twój czasami zawiły sposób komentowania, muszę powiedzieć, że tym razem nie bardzo wiem, co chciałeś mi napisać. Ponadto - mam wrażenie, ze trochę odwracasz "kota ogonem". Przemyślę to sobie i jutro dam Ci "respons". A Ty przemyśl i napisz mi - jaki program działania ma np. Platforma Obywatelska, oprócz biadolenia, że utraciła władzę. Kiedy mówimy o programie działania, to wcale nie znaczy, że udzielamy partii rządzącej instrukcji do działania. Na razie to wiem tylko, że PO ma Schetynę, który będzie czynił wszystko aby ponownie zdobyć władzę. To wiem ja i wiedzą wszyscy, ale czy to wystarczy aby zdobyć poparcie wyborców - wątpię. Na razie to PiS robi wszystko, aby obrzydzić siebie wszystkim Polakom i dobrze, ze tak robi - łatwiej przegra wybory. Chciał bym wiedzieć, jaki program naprawczy maja inni, którzy ubiegają się o schedę po PiS-ie. Według mnie punkt pierwszy takiego programu powinien brzmieć - ZDELEGALIZUJEMY PARTIĘ PiS. Szczegółów tu nie ma, ale wszyscy wiedzą o co chodzi. Punkt drugi takiego programu mógł by brzmieć - WYPROWADZIMY RELIGIĘ ZE SZKÓŁ - albo KOSZTY NAUCZANIA RELIGII PONOSIŁ BĘDZIE EPISKOPAT KK. Widziałbym też taki punkt programu - DOKONAMY REWIZJI KONKORDATU Z WATYKANEM. Mam nadzieję, ze teraz rozumiesz o czym cały czas piszę o programie a nie szczegółach jego realizacji.Do jutra przemyślę to sobie bardziej szczegółowo, abyś mi nie przypisywał rzeczy, o których nawet nie wspomniałem w moich komentarzach.

      Usuń
    8. c.d.
      Wieśku - kontynuując to co napisałem o północy, dodam tylko, że czasy są teraz takie, że nie kupuje się "kota w worku" - trzeba "kawę na ławę". Żadna partia nie wygra wyborów oferując tylko "ciepłą wodę w kranie". Ludzie mają większe aspiracje do życia, bo to i owo obejrzeli sobie - kręcąc się po świecie i Europie. Skoro tam można - można i u nas coś wdrożyć lub zmienić na lepsze. PiSualni trafili w dziesiątkę tym swoim 500+ - dlatego udało im się przy pomocy tego "knifu" wygrać wybory na tyle, że zachapali się do władzy. Dzisiaj widzisz codziennie, jak pospiesznie ładują akumulatory, bo druga taka okazja może im się już nie trafić. Ten fakt też powinna umieć wygrać szeroko rozumiana "opozycja" w swoich programach, dlatego tyle pisze o programach. Ludzie chcą mieć "na piśmie", ze ich nikt ponownie nie wystrychnie na dudka - jak to już nie raz bywało w okresie tzw. transformacji. Nie o "take Polske" tu idzie, ale zupełnie inną. Panowie Schetyna i Petru oraz inni Kamysze powinni mieć uszy jak słonie i słuchać, co tam Polacy miedzy sobą gadają. Pankaczyński - jeżeli słucha, to zapewne uchole mu teraz cierpną, bo ludziska gadają o nim i jego partyjce przykre rzeczy. Zajrzyj choćby do internetu na fora dyskusyjne. To tez należy wykorzystać w programach działania partii opozycyjnych. Najważniejsze zaś - opozycja powinna się zjednoczyć i ustalić w co tak naprawdę gra, bo jak dotychczas - każdy sobie rzepkę skrobie. W ten sposób nigdy wyborów nie wygra.Najbardziej mnie martwi to, ze opozycja to tak naprawdę nie ma "mężów stanu" - same wujki i ciotki.
      Wieśku !!! Myśl sobie co chcesz - o tym co tu napisałem, ale proponuję aby już przerwać ten dialog miedzy nami i na ten temat. Inni też maja głos - niech gadają. Po jakimś czasie odsieje się plewy od ziarna i może coś nam zostanie na sicie. Tedy posłuchajmy innych, co maja do powiedzenia !!

      Usuń
  12. Chaos tamtych lat bardzo przekonywująco opisał T. Konwicki w "Rojstach".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tetryku56 !!! Problem w tym,że w Polsce prawie nikt już nie czyta książek !!! Suweren na pewno !!!

      Usuń
  13. mnich do mistrza zen Un Mun'a:
    - czym jest Buddha?...
    mistrz:
    - suche gówno na patyku...
    ...
    ten dialog miał miejsce w pewnych realiach i do tematu "żołnierzy wyklętych" ma się kompletnie nijak... ale wyjęty z kontekstu zaczyna nabierać rumieńców...
    zacznijmy jednak od tego, cóż to za konstrukt, owi "żołnierze wyklęci"?... de facto, jest to pewien worek, do którego wrzucono mnóstwo ludzi, którzy nie bardzo wiedzieli, co ze sobą zrobić w realiach czasów, gdy nie do końca było jasne, jak to jest z tym końcem wojny... to jest w sumie jedyne, co ich ze sobą łączy... na niższym poziomie jest to zbiór rozmaitych postaci, których postawy i działania należy analizować i oceniać każde osobno...
    tylko obecny reżim podłej zmiany takimi niuansami się zbytnio nie zajmuje... oni na gwałt potrzebują kogoś na swoje pomniki, kogoś nowego, kogo jeszcze nie było, by nadać pozory nowości temu, co robią... skoro napatoczyli się owi "żołnierze wyklęci", do tej pory mało zbadani, to ich do tego użyli... niczym mistrz Un Mun suchego gówna do wyjaśnienia mnichowi pewnych kluczowych dlań kwestii, bo akurat na to suche gówno patrzył...
    dodatkowym efektem, a nie wykluczone, że oczekiwanym, jest to, że ludzie mają się o co kłócić... skłócona grupa jest mniej groźna, mniej skora do wspólnego buntu przeciwko władzy...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PKanalia (brrr - co za nick !)- :-))))))) W Polsce - i nie tylko, przyjęło się pisać - BUDDA - według tzw.tradycji palijskiej. W Indiach piszą też Budda Siakjameni - znaczy to Budda z rodu Siakja - medrzec. Napomykam o tym tylko dlatego, że zostałem zaskoczony pisownią "Buddha". Jest ona oczywiście także poprawna, ale w Polsce mniej znana lub używana. Tyle zdołałem "wyguglować" z Wikipedii. Przepraszam za ten "wtręt", ale ciekawość to podobno pierwszy stopień do nieba !!

      Usuń
    2. @Sobiepan...
      to ja przepraszam za opóźnienie w odpowiedzi, gdyż nienaganna, nieskazitelna spójność owego "wtrętu" z meritum pozbawiła mnie chwilowo zdolności do kontynuowania rozmowy...
      istotnie, pisownia "Buddha" bez "h" jest w tym kraju popularniejsza... za to dyskusyjne jest, jak to wygląda w krajach "nie tylko"... w anglojęzycznych jednak jest z "h"... ale za to w Japonii i w Korei zupełnie ten problem nie istnieje... pomijając kwestię samej pisowni, innych znaków graficznych, to w transkrypcji jest /odpowiednio/ "Butsu" i "Bul"...
      za to z "Siakjameni" dane mi było spotykać się dość rzadko, o wiele częściej bywało "Siakjamuni"...
      i takim sposobem wymieniliśmy nieco informacji na temat "żołnierze wyklęci" i zapewne nie tylko...
      pozdrawiać :)...

      Usuń
  14. Sobiepanowi co to ma wątpliwości /suwerenowi tez/ kilka zdan "do sztambucha"
    Kiedy przyszli po sędziów nie protestowałem.Nie byłem przecież sędzią
    Kiedy przyszli po nauczycieli,nie protestowałem.Niue byłem przecież nauczycielem
    Kiedy przyszli po samorządowców,nie protestowałem.Nie byłem przecież samorządowcem
    Kiedy przyszli po pigułkę "dzień po" nie protestowałem.Nie byłem przecież trzydziestoletnią kobietą
    Teraz masz szansę, wiec rusz dupę i idź na wiec 8 mego marca.Protestować !!
    Kiedy przyjdą po mnie/po ciebie/nikt nie będzie protestował Nikogo już nie będzie
    Bo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku - To już jest stare i oklepane - mimo, że nadal aktualne. Na tym blogu tez już było cytowane - bodaj dwa razy. Wymyśl coś nowszego !!!

      Usuń
    2. To ja Ci na to sito podrzucam Gombrowicza,
      "Polak, to embrion narodziarski:
      Z lepianek począł się, z zaścianków,
      Z najazdów ruskich i tatarskich,
      Z niemieckich katedr, włoskich zamków.
      W genealogii tej określił
      Oryginalny naród się by,
      Gdyby się uczył własnej treści,
      Zamiast przymierzać cudze gęby.

      Chrystusem był i Rzymianinem
      I w tej sprzeczności żył - i wyżył:
      To dźwigał krzyż i czyjąś winę,
      To znów na szyi - tylko krzyżyk.
      U Żyda pił, batożył Żyda
      A przed żydowską Matką klękał
      I czekał łaski malowidła
      Najświętsza ratuj go panienka!
      Nie lubi stwarzać się - być chciałby.
      Wszak Bóg rzekł: "Niech się stanie Polak",
      A szatan w płacz - Das ist unglaublich!
      Nieszczęsna w Polsce moja dola!
      Słusznie się lęka Pan Ciemności,
      Że ciężko będzie miał z Lachami;
      W szczegółach przecież diabeł gości,
      A Polak gardzi szczegółami!
      Nie lubi tworzyć, lecz zdobywać
      Gdy niedostatek mu doskwiera.
      Uchodzi więc za bohatera,
      Ale nim nie jest, chociaż bywa.
      Gdy świat przeszyje myśli błyskiem
      I wielką prawdę w lot uchwyci,
      To traci na niej zamiast zyskać
      I jeszcze będzie się tym szczycił.
      Jak dziecko lubi się przebierać
      Powtarzać słowa, miny, gesty,
      W dziadkowych nosić się orderach
      I nigdy mu niczego nie wstyd.
      Okrutny bywa, lub przylepny,
      W swoim pojęciu niekaralny,
      Bo uczuciowo nie okrzepły,
      Dojrzewający, embrionalny.
      W niewoli - za wolnością płacze
      Nie wierząc, by ją kiedyś zyskał,
      Toteż gdy wolnym się zobaczy
      Święconą wodą na nią pryska.
      Bezpiecznie tylko chciał gardłować
      I romantycznie o niej marzyć,
      A tu się ciałem stały słowa
      I Bóg wie co się może zdarzyć!
      Oto wzór dla świata:
      Pan się z chamem zbratał.
      Nie ma pana, nie ma chama -
      Jest bańka mydlana.
      Aż się słyszeć grom dał,
      Z bańki będzie bomba!
      Z bomby błysk, czyli blitz -
      Znowu nie ma nic."

      Usuń
    3. W I E Ś K U - I D E A L N I E T A K !!! Już choćby dlatego, że wygrzebałeś z niepamięci narodowej ten wiersz. Obawiam się jednak, że suweren nie przeczyta - w dodatku Gombrowicz - a kto to panie dzieju jest. Jeszcze jakiś Mickiewicz, jakaś Konopnicka - ale Gombrowicz ??? To pewnie ten od "Ferdydurke" - kto by to czytał i czy jegomość proboszcz da po tym rozgrzeszenie ???

      Usuń
    4. P.S. - Wieśku - jak Ty "do mnie wierszem rozmawiasz" (:-)) ) - też znalazłem coś w internecie - zacytuje Ci pierwszą zwrotkę"
      "Powstaje w Polsce dziejowy mus,
      Trzeba budować więzienia "plus".
      Ogrom roboty dziś przed nami,
      Tysiące więzień z "plus" celami .......
      Cały wierszyk znajdziesz w Onecie w dyskusji nad horrendalnym zadłużeniem polskich miast.

      Usuń
  15. Leszko !!!.
    Nie zabieram szerzej głosu na zadany temat z dwóch powodów:
    !. Jako Gornoslązak i wiadomej opcji mógłbym na temat żołnierzy wykletych, przeklętych itp mięc zdanie ździebełeczko inne i niezbyt zgodne z ogólnym trendem.
    2. Wiesiek i Sobiepan mają swoje tematy i nie ma co przeszkadzać :-).

    OdpowiedzUsuń
  16. Piotr Opolski3 marca 2017 23:17 Szkoda, albowiem
    a/wniesiesz wkład w nieznana i nie opisaną historie Przemilczaną celowo lub jeszcze nie opracowaną.
    Odejdziemy w niebyt a luka pozostanie.Tak jak po moim Ojcu którego o wiele rzeczy "zapomniałem" zapytać.Ot młodość i wiara w życie wieczne.
    b/ z Sobiepanem, to my sprzeczające sie gaduły jesteśmy.Mamy swoje przemyślenia "odskocznie"i "tematy poboczne"
    Ale to tak jakoś wychodzi jak w swobodnej rozmowie Przy stole.
    Jeśli to przeszkadza zakłóca myśl główna to"przestawiaj wajchę" na tor główny i używaj, to co na kolei się używa, z gwizdkiem i czerwona latarnia włącznie.
    Wszak to Wasz tor,skład pociągów i cel do którego zmierzacie A wiec....
    c/jako okoliczność łagodząca podaje do protokołu"
    Lokomotywa ciągnie,tor wolny cel wyznaczony,pasażerowie gadają a i coraz większa ilość ich się tu dosiada /a i gapowiczów zdarza się wam usuwać/
    Wejście wiec z pytaniem"bilety do kontroli, lub trochę ciszej bo pasażerowie obok wnoszą skargi" zasadnym jest i uprawnionym
    Wasz pociąg Wasze prawa.
    Leszkowi zas życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
    Wszyscy dziś chrypią i skrzypią a to po wyjściu na "na pole lub na dwór" a to za przyczyna tzw smogu fundowanego nam przez rodaków,kopalnie z badziewnym a tanim węglem, oraz politykę Szczygło te kopalnie ratującą/ale to już na inne opowiadanie/

    OdpowiedzUsuń
  17. Sobiepanie - zgodzę się z Tobą - powinien być jakiś spójny program gospodarczy dla Polski. Powinien znaleźć się ktoś kto powie jak zrównoważyć budżet państwa, bo na długach już daleko nie zajedziemy. Kaczor straszy Tuska procesami, ale może było by dobrze aby powrócił do kraju. Rzeczywiście - opozycja nie ma przywódcy, tylko amatorów do władzy - jak PiS.Pozdrawiam Ciebie i Wieśka, ciekawie piszecie !

    OdpowiedzUsuń
  18. My tu gadu gadu a Francuzi przejmują Opla. Będzie ciekawie a raczej nie ciekawie w Gliwicach. Jeszcze ciekawiej będzie jak Francuzi nie przejma fabryki Opla w Gliwicach - wtedy nastąpi plajta !!!

    OdpowiedzUsuń
  19. JAcku - :-))))))) fabryka w Gliwicach na razie bym się nie przejmował - nawet jak Francuzi zaczną tam produkować Caracale i będą je eksportować np. do Rosji. Raczej nic wielkiego w Gliwicach się nie stanie - to dobra fabryka i tania siła robocza - Francuzi az tak głupi nie są. Bardziej interesuje mnie podwójne harakiri lub sepuku jakie zrobili pan Sariusz Wolski i Pankaczyński. Myślę, ze obydwaj padli w europejskiej polityce, co się powinno okazać za kilka dni. Ale to jest całkiem osobny temat do dyskusji - poza ramami tego felietonu.

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>