poniedziałek, 8 sierpnia 2016

OKIEM EMERYTA (105) - ABSURDALIA POLSKIE (1)










Odcinek 105 - czyli, dla urzędasów czy dla przyrody?


     Po wielu miesiącach zmagań z samym sobą (czytaj: z własnym lenistwem) postanowiłem zrobić porządek w szopce stanowiącej swoistą poczekalnię dla rzeczy zużytych lub nieprzydatnych.


     Czasami pozwalałem zaglądać tam "złomiarzom" (zawsze coś znaleźli). Czasem nawet jakiś znajomy zabrał sobie stoliczek - "odświeżę go i będzie pasował do pokoju córki". Jednak obie sytuacje dotykały tylko niedużego procentu "zasobów" szopy.

     Zmobilizował mnie do zrobienia porządku termin zbiórki "odpadów wielkogabarytowych". Zakasałem rękawy i przed bramę posesji wyjechały - stare opony, połamane obrotowe fotele, jakiś stary tapicerski mebel, pęknięta umywalka porcelanowa i parę innych trudnych do zidentyfikowania rzeczy. Rano sprawdzam ulicę - na pierwszy rzut oka zabrano wszystko. Po dokładnej "penetracji okolicy" okazało się, że pozostała samotna jak palec umywalka.

     Dzwonię więc do odpowiedniego urzędu z reklamacją. Urzędnik cierpliwie mnie wysłuchał, po czym grzecznie wyjaśnił, że umywalka należy do materiałów budowlanych i nie podlega darmowej (przyp. mój - opłaconej jedna przeze mnie stawce wywozu śmieci) usłudze. Dla tego rodzaju rzeczy należy zamówić indywidualnie kontener na gruz.

     Przyznam, że trochę się zdziwiłem. Bowiem jak kupowałem nową umywalkę - to w różnych marketach budowlanych nie szukałem jej w dziale "Materiały Budowlane" tylko w dziale "Wyposażenie Łazienki, Kuchni". Miły pan nie potrafił mi wyjaśnić tej rozbieżności lecz wyjaśnił, że on tu nic nie może zrobić, bo takie są przepisy. Tego typu odpadów nie wolno im wywozić na wysypiska ogólne.

     Po namyśle, przyznałem rację. Umywalki bowiem nijak spalić nie można a i kompostowanie się nie powiedzie. Na pewno istnieje jakiś sposób na jej wykorzystanie w ramach recyklingu. Ale co to mnie obchodzi? Szanuję przyrodę, jestem za segregacją śmieci. Jednak tego rodzaju przepisy przynoszą skutek wręcz odwrotny.

     Zostawiony sam z problemem obywatel stara znaleźć optymalne wyjście. Optymalne z jego punktu widzenia.

     W jednym wypadku będzie to zapakowanie umywalki do bagażnika samochodu i przy najbliższej okazji "posadzenia" gdzieś w lesie.




     W innym (tak robi większość ludzi z którymi rozmawiałem) bierze się młotek i rozbija umywalkę na małe kawałeczki. Następnie te kawałeczki wrzuca się do pojemnika na śmieci niesegregowane.

     Pierwszy przypadek jest naganny i głupi. Bowiem jeżeli delikwent będzie chciał odpocząć sobie na łonie przyrody, to nie wiem czy będzie mu miłe towarzystwo umywalki - nie ważne czy "swojej" czy "obcej".

     Pozostaje więc albo skorzystanie z drugiego rozwiązania lub zamówienie kontenera. Nawet gdy ten "kontener" to tylko duża torba brezentowa, to umywalka zajmie w nim zaledwie 10% objętości - a ja zapłacę za 100%. Nie ma więc wyboru. Dodatkowym usprawiedliwieniem jest też fakt, że do śmieci wyrzucam stłuczony kubek do kawy. Wykonany z tego samego (lub niewiele różniącego się tworzywa). Przemiana więc dużej umywalki na kilkanaście małych potłuczonych kubków jest logiczna!

     Tylko czy w tym przypadku zostanie zrealizowany cel jaki przyświecał prawodawcy?

     Z tym tematem kojarzy mi się też inna, bardziej błaha sprawa. Kosze na śmieci na ulicach. Tam gdzie jest ich wystarczająco dużo nie rzuca się w oczy jakiś nadmierny bałagan i bród. Jednak są ulice, gdzie idąc przez pół godziny nie natkniesz się na jakikolwiek kosz. Więc co robić np. z serwetką papierową zawierającą przegląd zawartości burgera?

     Moja konkluzja jest taka: drodzy posłowie, radni i inni wydający jakiekolwiek akty prawne. Chwała wam za to, że myślicie o przyrodzie, o czystości. Jednak oprócz tego ważne jest byście myślenie o wygodzie urzędników czy służb zastąpili myśleniem o obywatelach. Bo owszem, przejmująco wyglądają w tv relacje z jakiegoś "leśnego wysypiska". Przemawiają też do sumień słowa dezaprobaty dla ich "tfurcuffff". Tylko - każdy wie, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

     Nie twórzcie więc prawa dającego pretekst do złych zachowań. 




PS.
Niniejszy wpis umieściłem w sms-ie wysłanym do sekretariatu prezydenta M. Gdańska - Pawła Adamowicza.









     Dzisiaj wystarczającym powodem do uśmiechu powinien być fakt, że nie ma ani słowa o Dudusiu Długopisie!




31 komentarzy:

  1. He,hmm urrzędnicy śmieciowi są jednacy na całym świecie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale to przecież nie może być usprawiedliwieniem!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma rzeczy zużytych czy nieprzydatnych To sa tzw "przydasie"czekające na swoja kolej lub zagospodarowanie.
      Tem kto urodził sie w latach niedoborów z szacunkiem traktuje każdy gwoźdź każdą śrubkę,nakrętkę,blachowkręt itp jaki mu sie trafi pod nogami Z "szacunkiem" i zrozumieniem podnosi,chowając do kieszeni i lokuje w "przydasiach"
      Mimo niezadowolenia małżonki, czy nawet pociech.Po co to zabierasz?
      Ano po to, byś nie miał tego np wbitego w oponę, lub jak przyjdziesz z pytaniem "tato nie masz" bo już potrzebuję, nie usłyszał to jedz do "Castoramy" a "Castorama" akurat zamknięta i daleko.
      Przyda się jak trzeba "juz i od reki"i jak się nie ma dwóch lewych rąk,i "chęci do roboty"
      Mnie "wychowanym" na Adamie Słodowym akurat przydasie sa potrzebne a dozgonna wdzięczność i podziw sąsiadki, której mąż "naprawił" okulary przy pomocy lepca i nakazał w poniedzialek idź "niech ci naprawia" miłą jest.I wszystko przez jedna śrubkę,co była, w "przydasiach".To jedno
      A drugie
      Widziały oczy moje /a szczególnie Węgrzy to lubią/ zagospodarowane na ich podwórkach Zamienione na donice,a to wiadra,konwie stare beczki"po winie" nawet prasy,Czy współczesne garnki umieszczone pod ścianami na starych bryczkach czy wozach.Pełne kwiecia.
      Widziałem tez umywalki,cebrzyki itp wkopane w ziemie, zamienione na poidła,czy miejsca kąpieli ptaków czy nawet jeży.
      Co polecam uwadze.Jesli sie ma oczywista oczywistość własny domek i ogród czy trawnik przed nim.
      Czy wszystko musi być nowe"nowoczesne" i plastikowe?

      Usuń
  3. Urzędnicy są jedynie emanacją "suwerena". Jak co roku na Mazurach córa co dzień zbierała śmieci, pozostawione przez poprzednich użytkowników "dziur w trzcinach". Regułą były niestety, dwa-trzy worki 60l na każdym miejscu. Towarzystwo potrafi przywieźć na wyspę tak na oko pół łodzi piwa, żarcia, jednorazowych grilli itp, ale opróżnionych opakowań już na tej łodzi nie zmieści... Gdy taki gość wróci już za swoje biurko, dlaczego miałby się zastanawiać, czy należy usunąć starą umywalkę? Przecież to nie jego problem, tylko twój...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tetryk568 sierpnia 2016 16:32
      Bo nikt nie uczy 'suwerena"iż patriotyzm to tez nie zaśmiecanie własnej Ojczyzny/o płaceniu podatków nie wspomnę/
      Przyjedzie taki "w patriotycznej odzieży" na"łykend" i zostawi po sobie górę śmieci.
      On by chętnie umierał za Ojczyznę.krew oddawał"my som bohatyry" a na zwróconą uwagę, iż sprzątanie po sobie to tez patriotyzm usłyszysz bluzgi lub napotkasz zdziwione oczy.

      Usuń
    2. Wieśku - kiedyś jednemu takiemu "galantowi", ktory smiecił w poblizu mojej "chaty" zaczalem robić zdjęcia - obchodząc jego prywatne "wysypisko weekendowe" z roznych stron. Facet najpierw demonstracyjnie mnie lekceważył, po tym zaczął niespokojnie krążyć wokół własnej "bryki" i zezował na mnie. Wreszcie nie wytrzymał i zapytał "...po jakiego wuja robię te zdjęcia...". Poinformowałem go, że tak na codzień - jestem inspektorem ochrony środowiska i jak "w te pędy" nie posprząta po sobie, zrobię mu "kuku" w sądzie. Miałeś widzieć - jak dokładnie i precyzyjnie posprzątał po sobie - oferował nawet flaszkę - aby tylko nie włóczyć go po sądach. Flaszki nie przyjąłem, bo nie lubię cieplej wódki, a moja metoda się rozpowszechniła w okolicy. Jest czysto. Tak więc - cel uświęca środki.

      Usuń
    3. Sobiepan9 sierpnia 2016 08:09
      Ba, ale to co opisałem to nie śmiecenie ale "spełnienie obywatelskiego obowiązku" Tzn "Śmieci składaj w śmietniku" z narodową modyfikacją i pomysłem.
      Tak, ale do cudzego !!
      Po co ja mam płacić za wywóz kiedy mogę oszczędzić i niech inni płacą./stad podobno wziął się obowiązek Straży Miejskiej sprawdzania umów właścicieli domków na wywóz śmieci/
      I umowe mam np na jeden pojemnik a resztę...... metodą kukułki się załatwi.
      Spełnienie obywatelskiego obowiązku, "nauki bliźniego swego" Niech śmietnika nie zamyka i MNIE nie utrudnia.w/w obowiązku.A jak utrudnia dostaje nauczkę i niech sam sprząta.
      "Pyskowki" nic nie dają bo słyszysz jestem mieszkańcem i płacę,wrzucam do śmietnika,a zawartość czarnego worka przecie nie sprawdzisz, gdy słyszysz "a chcesz w ryj"
      Kwestia śmieci to tylko małe piwo,a zamkniecie pierwotnie spowodowane było faktem, iż bywalcy sąsiedniego ogródka piwnego, przy pijalni piwa, upodobali go sobie zamieniając wnętrze na publiczna toaletę./tez pod okiem kamer by było bezpiecznej/ Zamykając śmietnik mogłeś np usłyszeć"nie zamykaj bo chciałem się wysikać"
      Problem tez rozwiązał się sam.
      Albowiem bywalcy tej piwiarni to "kibice" jednego klubu piłkarskiego,i pewnego wieczora piwiarnie nawiedzili "kibice" innego klubu dzierżąc w rekach "com tam miał".
      Z piwiarni i ogródka przynależnego pozostały strzępy i lokal "zamknięto"
      Prasa pisała, ze podobno handlowano tam narkotykami ect
      A teraz pytanie za 100 punktów.
      Czy Straż Miejska której to kamera całe zajście filmowała spowodowała czyjakolwiek interwencje?
      Czy Straż Miejska doskonale wiedząc i widząc, iz "działalność pabu" ma określone godziny otwarcia i zamknięcia lokalu,widząc iż lokal działa prawie całodobowo, interweniowała lub, wniosła o odebranie koncesji?
      Sąsiadka dzwoniła do Straży to otrzymała "ostrzeżenie" od bywalców by nie interweniowała bo...
      A dzielni Strażnicy powiadali "my do was nie mamy nic, ale sąsiedzi nam trują d..codziennie wiec musimy.I obopólnym interesie jest by sąsiedzi nie donosili.Czyli najprostsze co potraficie Uciszcie skarżących Tu adresy.
      I teraz nie wiem Czy demolka tej piwiarni to "boska interwencja" czy czyjaś inspiracja ?
      Tu jest Polska !!

      Usuń
  4. Ja w holendrowni mam tak:raz w tygodniu śmieci różne, co dwa tygodnie plastiki, raz w miesiącu papiery.O szkła i puszki muszę się sama martwić, czyli zanosić do odpowiedniego pojemnika gdzieś tam. Efekt - mam zbiór papierów, plastików już nie wspomnę o flaszkach. Jeszcze lepiej mają w sąsiedztwie - mają małe pojemniki na śmieci na kluczyk. A to starzy ludzie są. Bywa ciekawie....

    OdpowiedzUsuń
  5. Renata Klosowska8 sierpnia 2016 16:34
    MY tez tak mamy! Segregować.Śmietnik zamknięty wyznaczone pojemniki.Kazdy lokator ma kluczyk.No i co z tego? Kiedyś nocą,dziś w dzień bez żenady cale tabuny rodaków, w drogich samochodach,przywożą wory śmieci i to nie segregowanych.I gdy śmietnik był zamknięty,pozostawiali je obok i przed śmietnikiem.
    By było śmieszniej wszystko to pod okiem kamery monitoringu Straży Miejskiej.zamontowanej na budynku 20 m od śmietnika.Maja nagrane i gębusie i nr samochodów.I nie reagują
    Rezultat Lepiej było "podrzucającym" udostępnić śmietnik niż mieć porozwalane po całym parkingu unoszone wiatrem śmieci I tak to dobra inicjatywa "segregacji" została udupiona W zarodku

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten problem jednak w Holandii ,przynajmniej w mojej okolicy jest nieznany - Za to w lesie zdarza się. Jakoś dziwnym trafem nie podejrzewam o to Holendrów.....

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj Leszku !!!! T A K !!! Masz rację !!!! Ludzkość zginie - zasypana własnymi śmieciami. To jest prawie tak pewne - jak to, że "frankowicze" nie odzyskają swoich pieniędzy na podstawie ustawy pana A.Dudy. Nikt dzisiaj nie ma takich pieniędzy - aby zwrócić i Bogiem a prawdą - nikt nie ma w tym żadnego interesu. Gruszki na wierzbie !!! Stara zaś prawda powiada - jeżeli musisz brać kredyt - rób to w walucie, w której otrzymujesz swoją pensję. Inaczej zostaniesz dokładnie oskubany - co się już stało. Ale ja nie o tym chciałem skrobnąć kilka zdań - tylko o śmieciach i "odpadkach użytecznych".
    Leszku - już Rzymianie powtarzali, że "pecunia non olet" - pieniądze nie śmierdzą. To prawda - na "śmieciach" niektórzy dorabiają się miliardowych fortun. Zwłaszcza w Polsce - gdzie "Polak na zagrodzie....". Od pewnego czasu - tj. od czasu kiedy "kazano" nam segregować śmieci (nie wiadomo po co). Obserwuję ten "proceder" na moim osiedlu i w moim mieście - przedsiębiorcy śmieciowi zarabiają krocie - sypiąc i tak wszystkie "posegregowane ' śmieci na jedną kupę. Wzrosły natomiast opłaty za "odbiór" posegregowanych śmieci i to bardzo znacznie. Firmy te "ustaliły, że do metalowego pojemnika z odsuwaną klapą mieści się 1 metr sześcienny śmieci. Rozliczają się zatem z właścicielami budynków " na pojemniki". Dawniej "odbierano" śmieci np. jeden raz na 10 dni - aż "kipiało" z pojemnika - dzisiaj u mnie odbierają co 3 dni. Ilość śmieci lub lokatorów wcale nie wzrosła, ale ilość i częstotliwość wystawianych faktur - znacznie. I co jest absolutnym nonsensem doliczają - a jakże -podatek VAT. Jak sam wiesz - podatek VAT naliczany jest od tzw.wartości dodanej (patrz ustawa i WIKI). To powiedz mi - co dodają do śmieci, że ich wartość w oczach fiskusa rośnie. Gdyby to chociaż kuźwa skrapiali jakimiś wonnościami, ale zupełnie nic - śmierdzi tak jak dawnej i bardzo dawniej.
    Ciąg dalszy za chwilę - z powodu kodu HTML.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A oto druga częśc mojego komentarza:
      Statystyczny polak wypija rocznie około 46 litrów napojów gazowanych. Roczne spożycie napojów gazowanych wynosi około 2 miliardy litrów. Zatem potrzeba do tego około 2 miliardy litrowych butelek plastikowych - popularnie zwanych "petami". Jest tych butelek więcej, bo napoje rozlewa sie także do mniejszych butelek. Wszystkie one następnie "użyźniają" nasz polski krajobraz. Do tego należy dodać miliardy plastikowych toreb i torebek, folie plastikowe i styropian.. Są to odpady niezniszczalne, ponieważ nie ulegają degradacji biologicznej. Himalaje odpadów lub śmieci - jak kto woli. Tu pan Putin zaciera ręce, bo większość tych plastików produkowanych jest z ropy naftowej (polietylenyy, polipropyleny itp.).Zaradni Chińczycy a także Amerykanie wynaleźli technologię produkcji włókien poliestrowych - popularnie zwanych "polarami". Na uszycie jednej kurtki, potrzeba 35-38 butelek przerobionych na włókna. 15 lat temu - Chińczycy płacili 240 euro za tonę sprasowanych "petów" - nie wiem czy i ile płacą dzisiaj, bo może są już "samowystarczalni" w tym zakresie. Technologia oczyszczania "petów" oraz uzyskiwania z nich ponownie granulatu jest od dawna znana. Innym się opłaca - w Polsce jak zwykle - dopłacamy do interesu. Jesteśmy takim krajem, w którym - gdyby było złoto, tez byśmy dopłacali do jego wydobycia. Przez 60 powojennych lat węgiel kamienny był naszą "walutą" - obecnie jego wydobycie przynosi straty. A z węgla - w drodze jego chemicznej przeróbki, można takze produkować cały szereg wyrobów - nawet benzynę. I tak w kółko Macieju. Na zorganizowanych wysypiskach śmieci wydobywają się setki milionów metrów sześciennych gazu "propan-butan". Można go spalać w kotłowniach gazowych i elektrowniach lub elektrociepłowniach. "Wydobycie" tego gazu jest dziecinnie proste, ale oczywiście - w Polsce się nie opłaca. Lepiej jest zatruwać środowisko - upuszczając go do atmosfery. Temat ten - przypadkiem znam od podszewki i mogę przytoczyć cały szereg danych z tzw. własnego podwórka, czyli mojego miasta. Na koniec recyklingu - można wreszcie śmieci spalać dla celów grzewczych lub energetycznych. Jednakże przy spalaniu tworzyw sztucznych wydzielają sie trujące dioksyny - należy stosować specjalne (ale jeszcze opłacalne) technologie. We Włoszech była kiedyś cholerna zadyma z tymi dioksynami - podtruto 20 tysięczne miasteczko, bo Włosi - jak Polacy, są bardzo niefrasobliwi. Pewien Brytyjczyk (Richie Sowa)- na Karaibach w pobliżu Puerto Aventuras buduje pływające wyspy z plastikowych butelek. Na wysepkę o rozmiarach 20x20 metrów zużywa około 250 tysięcy butelek. Aktualnie buduje już trzecią wyspę i twierdzi, że interes jest rozwojowy. Znaczy się - ludzie myślą i nie dokładają do interesu.

      Leszku - tak mniej więcej wygląda II cześć mojego tekstu, który zaginął w czeluściach internetu.Jak trzeba będzie, to jeszcze coś dorzucę !!!

      Usuń
    2. P.S. - oczywiście ma być "Statystyczny POLAK" a nie "polak".

      Usuń
  9. P.s. - na wykonie jednej kurtki z "polaru" potrzeba 35-38 butelek "pet".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LESZKU !!!!! Gdzieś "WCIĘŁO" drugą część mojego komentarza !!!

      Usuń
    2. Patrzyłem u mnie pod biurkiem, ale nic nie wypadło z komputera. Nie wiem gdzie się może podziewać?

      Usuń
  10. Sobiepanie - do całości Twojego komentarza.

    1.
    Kilkanaście lat temu pracowałem w firmie, która produkowała nowoczesne spalarnie śmieci. Jedną z nich zainstalowano w Nowym Targu. Szef wysłał mnie tam w ramach nadzoru producenta, gdyż użytkownicy zgłaszali jakieś pretensje.
    Przeprowadziłem "śledztwo" - czyli własny ogląd i rozmowa z pracownikami. Nie tylko kierownictwem czy średnim personelem technicznym. Również z bezpośrednią obsługą. Prawda okazała się banalna. Energia i koszty obsługi tej spalarni były wyższe od kosztów wywożenia śmieci na wysypisko. Może raczej odwrotnie - wywożenie na wysypisko było tańsze niż eksploatacja spalarni. Z tego powodu też kiedyś z Hamburga czy Rostocku przypływały do naszych portów statki by czyścić zęzy. Kary jakie płacili za wypuszczanie brudów do morza były niższe niż koszt postoju w niemieckim porcie przy specjalnym pirsie.

    2.
    Teraz nie dawno pracowałem przy konstrukcji urządzenia do segregacji opakowań głównie plastykowych ale też i metalowych.
    Bowiem - nie wiem czy wiesz, ale zmielenie jak leci butelek plastykowych nie pozwoli na ich ponowne użytkowanie. Tworzywo tworzywu nie równe. W naszym wypadku chodziło o sposób rozróżniania z jakiego tworzywa jest zrobiona butelka i automatyczne kierowanie jej do odpowiedniego pojemnika. Zasady odróżniania nie zdradzę, gdyż jest objęta ochroną patentową.
    Oczywiście nic z tego nie wyszło, chociaż próby z pierwszym modelem wypadały pomyślnie.
    Dlaczego? Jak mówił Napoleon - po pierwsze za mało armat, po drugie za mało armat i po trzecie za mało armat. Budżet państwowy chudziutki, gminy jeszcze cieniej przędą. A to "odzyskiwanie" jednak kosztuje. Taniej jest na wysypisko.

    3.
    Konkludując - koszty wywozu na wysypisko powinny wzrosnąć, ale nie jako stawki cennikowe. Powinny być postawione zadania by co roku zmniejszać o ileś procent stertę śmieci na wysypisku. Za uchybienia w tej sprawie kary dla urzędników odpowiedzialnych za rozwój recyklingu i dla firm używających opakowania plastykowe.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobra. Temat, na który jestem szczególnie wściekła.

    Jak się mieszka w bloku - żaden problem.

    Jak się mieszka w dużym domu, z dużą działką - podobnie.

    Ale jak mieszkasz w kompaktowym szeregowcu, w którym w garażu mieszczą się albo rowery, albo mały samochodzik - to już jest problem. Bo ja bym chętnie segregowała, ale GDZIE mam to wszystko trzymać??? I to kilka tygodni? Na dodatek o ile papier nie śmierdzi, to słoiki i opakowania po różnych wyrobach spożywczych już owszem. I mogę, rzecz jasna, wydawać dodatkową kasę na detergenty i gorącą wodę do mycia, ale to lekki absurd. A jak nie umyję, to umrę zanim mi to odbiorą!

    I ja się tak zastanawiam, dlaczego najprostsze rozwiązanie jest nieosiągalne. Bo w takich Włoszech (a każdy Polak wie, że Włoch to brudas przecież), na każdym osiedlu, skrzyżowaniu, zadupiu totalnym, stoją kontenery na segregowane śmieci: papier, szkło, plastiki. I można sobie wieczorem wyjść na spacer z małą, dzisiejszą reklamóweczką, albo w drodze do pracy zatrzymać samochód na parkingu pośród pustkowia, i zupełnie jak mieszkańcy bloków pozbyć się bieżących śmieci. Legalnie. Segregując. Bo kary za wyrzucanie śmieci do lasu/rowu/za miasto są BARDZO wysokie...

    Może lepiej nic więcej nie napiszę...

    OdpowiedzUsuń
  12. I o tym pisałam Joanna -bo segreguje,zbieram A mam tylko 50m2. Mam piwnicę. Ok, Tam stoi rower i śmietnik ten tygodniowy. Szczerze mówiąc, wkurza mnie to zbieractwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Renato - niemal wzorcowo zorganizowany jest recykling śmieci w Niemczech - im się to opłaca a kary za zaśmiecanie sa okrutnie wysokie.

      Usuń
    2. No właśnie! Ja nie mam nic przeciwko segregowaniu - dzieci tego uczę od najmłodszych lat. Tylko chciałabym potem móc na bieżąco się pozbywać posegregowanych śmieci, a nie mieszkać z nimi! W rezultacie płacę teraz za śmieci niesegregowane, a i tak do oddzielnego worka wrzucamy papier, do oddzielnego plastik i szkło. I teraz uwaga: jak odbierają te segregowane, to wystawiamy worek przed dom i zabierają go. A płacimy za mieszane, żeby nie segregować. I nie trzymać. Tylko mój mąż prędzej by się ze mną rozwiódł, niż wrzucił papier do normalnego śmietnika.
      Ja zaraz zwariuję...
      ps.
      To po co płacić za niesegregowane? Bo słoiki po majonezie i śmietanie oraz plastik po rybach i mięsie wrzucamy do tego normalnego śmietnika, a powinniśmy umyć i trzymać dwa tygodnie w domu. Bo mogą (podobno) wyrywkowo skontrolować i jak się okaże, że płacimy za segregowane, a wrzucamy wszystko razem, to nam dołupią karę.

      Usuń
  13. Dzień dobry
    Leszku, trochę się spóźniłeś z umywalką.
    Gdybyś postanowił usunąć umywalkę kilka tygodni temu, to mogła by wyjechać jako odpad "popowodziowy"
    Miasto Gdańsk w dobroci swojej podstawiało kontenery w rejonach, w których były podtopienia aby mieszkańcy mogli opróżnić piwnice z zalanych rzeczy. W efekcie "zaradni" mieszkańcy wyrzucali wszystko, co im zawadzało w obejściu. Jedna wspólnota na Dolnym Wrzeszczu zamówiła i zapełniła, jako "popowodziowe" TRZY PEŁNE kontenery gruzu budowlanego (pewnie umywalki też tam się znalazły :) ). Kontenery pojechały do utylizacji ZA DARMO, bo jak tu nie pomóc "biednym mieszkańcom". Wk... mnie takie zachowanie naszych współobywateli, ale skoro miasto Gdańsk w swojej dobroci na to pozwala... to co ja "biedny żuczek" mogę zrobić?
    Odnośnie koszy na śmieci, to urzędnicy usuwają je z ulic ponieważ ludzie WYRZUCAJĄ TAM ŚMIECI!
    Idiotyzm?
    Z punktu widzenia urzędnika nie!
    Bo jak do kosza wyrzuca się dużo śmieci to trzeba kosze często wypróżniać... a to są koszty!
    Nie mówię tego jako żart. Takie było tłumaczenie urzędników gdy w naszej dzielnicy usunięto kosze z miejsc, w których się najszybciej napełniały śmieciami...

    Pozdrawiam

    Krzysztof z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze co do śmieci w Holandii. Holendrzy bardzo dbają o ekologię. Im się opłaca wywozic regularnie śmieci,Inna firma śmieci pospolite,inna firma szkło,inna plastiki a jeszcze inna papiery. Raz na jakiś czas zbierają metale i inne tam odpadki. Mnie osobiście czasem drażni przymus zbieractwo i zapalenia sobie pomieszczeń. Ale stosuje się, bo grzeczna dziewczynka jestem:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sobiepan9 sierpnia 2016 08:09
    Ba, ale to co opisałem to nie śmiecenie ale "spełnienie obywatelskiego obowiązku" Tzn "Śmieci składaj w śmietniku" z narodową modyfikacją i pomysłem.
    Tak, ale do cudzego !!
    Po co ja mam płacić za wywóz kiedy mogę oszczędzić i niech inni płacą./stad podobno wziął się obowiązek Straży Miejskiej sprawdzania umów właścicieli domków na wywóz śmieci/
    I umowe mam np na jeden pojemnik a resztę...... metodą kukułki się załatwi.
    Spełnienie obywatelskiego obowiązku, "nauki bliźniego swego" Niech śmietnika nie zamyka i MNIE nie utrudnia.w/w obowiązku.A jak utrudnia dostaje nauczkę i niech sam sprząta.
    "Pyskowki" nic nie dają bo słyszysz jestem mieszkańcem i płacę,wrzucam do śmietnika,a zawartość czarnego worka przecie nie sprawdzisz, gdy słyszysz "a chcesz w ryj"
    Kwestia śmieci to tylko małe piwo,a zamkniecie pierwotnie spowodowane było faktem, iż bywalcy sąsiedniego ogródka piwnego, przy pijalni piwa, upodobali go sobie zamieniając wnętrze na publiczna toaletę./tez pod okiem kamer by było bezpiecznej/ Zamykając śmietnik mogłeś np usłyszeć"nie zamykaj bo chciałem się wysikać"
    Problem tez rozwiązał się sam.
    Albowiem bywalcy tej piwiarni to "kibice" jednego klubu piłkarskiego,i pewnego wieczora piwiarnie nawiedzili "kibice" innego klubu dzierżąc w rekach "com tam miał".
    Z piwiarni i ogródka przynależnego pozostały strzępy i lokal "zamknięto"
    Prasa pisała, ze podobno handlowano tam narkotykami ect
    A teraz pytanie za 100 punktów.
    Czy Straż Miejska której to kamera całe zajście filmowała spowodowała czyjakolwiek interwencje?
    Czy Straż Miejska doskonale wiedząc i widząc, iz "działalność pabu" ma określone godziny otwarcia i zamknięcia lokalu,widząc iż lokal działa prawie całodobowo, interweniowała lub, wniosła o odebranie koncesji?
    Sąsiadka dzwoniła do Straży to otrzymała "ostrzeżenie" od bywalców by nie interweniowała bo...
    A dzielni Strażnicy powiadali "my do was nie mamy nic, ale sąsiedzi nam trują d..codziennie wiec musimy.I obopólnym interesie jest by sąsiedzi nie donosili.Czyli najprostsze co potraficie Uciszcie skarżących Tu adresy.
    I teraz nie wiem Czy demolka tej piwiarni to "boska interwencja" czy czyjaś inspiracja ?
    Tu jest Polska !!

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja myślę, że Urzędnik wpuszcza Cie w maliny, bo o ile być może firma odbierająca odpady nie musi odebrać umywalki (aczkolwiek ja bym z tym polemizowała- nie jest to odpad budowlany) to obowiązkiem urzędnika jest wskazanie Ci punktu selektywnej zbiórki, do którego tę nieszczęsną umywalkę możesz sobie odwieźć i tam mają ją od Ciebie przyjąć oczywiście bezpłatnie. Poniżej przytaczam przepisy, które o tym jasno mówią:

    USTAWA z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. 2013 poz. 1399) Określa jasno obowiązki Gminy: Art. 3 pkt 6
    6) tworzą punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych w sposób zapewniający łatwy dostęp dla wszystkich mieszkańców gminy, które zapewniają przyjmowanie co najmniej takich odpadów komunalnych jak: przeterminowane leki i chemikalia, zużyte baterie i akumulatory, zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny, meble i inne odpady wielkogabarytowe, zużyte opony, odpady zielone oraz odpady budowlane i rozbiórkowe stanowiące odpady komunalne, a także odpadów komunalnych określonych w przepisach wydanych na podstawie art. 4a;

    Szczegółowe zasady utrzymania czystości i porządku w Gminie winny być określone w Regulaminie, sporządzenie którego Gmina ma obowiązek na podstawie Art. 4 z tej samej Ustawy.
    Gdyby Urzędnik miał problem z określeniem czy umywalka jest odpadem komunalnym czy też nie jest, definicję znajdzie z kolei w Ustawie z dnia 14 grudnia 2012 r. o odpadach (Dz.U. 2013 poz. 21) Art. 3 pkt. 7
    7) odpadach komunalnych – rozumie się przez to odpady powstające w gospodarstwach domowych, z wyłączeniem pojazdów wycofanych z eksploatacji, a także odpady niezawierające odpadów niebezpiecznych pochodzące od innych wytwórców odpadów, które ze względu na swój charakter lub skład są podobne do odpadów powstających w gospodarstwach domowych; zmieszane odpady komunalne pozostają zmieszanymi odpadami komunalnymi, nawet jeżeli zostały poddane czynności przetwarzania odpadów, która nie zmieniła w sposób znaczący ich właściwości;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety mimo napisania w wordzie i skopiowania tekstu nie zachowały się podkreślenia- byłoby jaśniej:(

      Usuń
    2. Owszem
      Punkty selektywnej zbiórki odpadów komunalnych (PSZOK) istnieją.
      W Gdańsku są (chyba) dwa.
      Ale życzę szczęścia osobie, która z Przymorza będzie zasuwać na Dolną Orunię z umywalką (c/a 15 km w jedną stronę). Dodam, że po drodze są co najmniej dwie ulice z robotami drogowymi oraz zmianą organizacji ruchu a PSZOK jest w miejscu, do którego nawet nawigacja samochodowa nie potrafi naprowadzić...

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
    3. nie we wszystkim gminach PSZOK istnieją, pomimo obowiązku, to tak nawiasem mówiąc, a odnosząc się do tych 15 km w niezbyt sprzyjających warunkach drogowych, to chyba i tak wybrałabym to rozwiązanie niż wycieczkę do lasu, albo nawet tłuczenie umywalki na kawałki

      Usuń
  17. Jeszcze co do śmieci w Holandii. Holendrzy bardzo dbają o ekologię. Im się opłaca wywozic regularnie śmieci,Inna firma śmieci pospolite,inna firma szkło,inna plastiki a jeszcze inna papiery. Raz na jakiś czas zbierają metale i inne tam odpadki. Mnie osobiście czasem drażni przymus zbieractwo i zapalenia sobie pomieszczeń. Ale stosuje się, bo grzeczna dziewczynka jestem:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wyraźnym niedpatrzeniem władz jak i samorządów, Leszku, jest brak odpowiednich pojemników na umowy śmieciowe, a co jeszcze gorsze, do dziś nie ma absolutnie żadnych pomysłów na ich utylizację.
    Kłaniam się, pozdrawiam i zapraszam do mnie na fantazję nocy letniej.

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>