niedziela, 19 lipca 2015

OKIEM EMERYTA (88)










Odcinek 88 - czyli, co tam panie w polityce.


     Z powodu nawału pracy nie jestem w stanie sklecić jakiejś poważnej notki, która miałaby sens i morał. Jednak pracując w pocie czoła czasami odbieram jakieś "ciekawe" informacje. Kilkoma z nich podzielę się w tym felietonie.


     1. Śledzę uważnie poczynania Petru. Muszę przyznać, że z pewną sympatią. Na kongresie programowym usłyszałem jedno zdanie, które sam od kilku lat powtarzam. Według mnie, największą zbrodnią komuny dokonaną na społeczeństwie, było usunięcie z programów nauczania liceów filozofii. Miało to swoje uzasadnienie. Filozofia uczy logicznego myślenia - a społeczeństwo logicznie myślące, to największe zagrożenie dla wszelkich reżymów. nie wyłączając IV RP. I nareszcie usłyszałem postulat, by włączyć filozofię do programów szkół gimnazjalnych i licealnych.

     Lepiej późno, niż wcale - chociaż gdyby ten przedmiot był wcześniej nauczany, nie mielibyśmy zamieszania robionego przez różne Kukizy i Dudy.

     2. Jak już wywołałem Kukiza, to muszę do niego dokleić jednego z naszych komentatorów. Komentator ten, przekonywał mnie zawzięcie, że Kukiz ma program - "upodmiotowienie społeczeństwa". Nie wiem jak Kukiz chce to zrobić. Wspomniany komentator, też nie powiedział nic konkretnego.

     Zresztą z tym "upodmiotowieniem" na siłę, jest pewien problem. W samorządach powoli cos tam kiełkuje. Powstają budżety obywatelskie. Szerokie to pole dla aktywności "upodmiotowionego" społeczeństwa. Jednak w ostatniej debacie budżetu obywatelskiego w Warszawie, udział wzięło zaledwie 10% warszawiaków. Co ich ograniczało? W czym Kukiz by im mógł pomóc? Społeczeństwo miało okazję okazać się suwerenem, podmiotem - a jednak nie skorzystało z tej okazji. I żadna "kukizowa rozpierducha" nie jest w stanie zmienić obojętności mieszkańców stolicy. Owszem, można zmobilizować dużą ich część przeciwko czemuś lub komuś (patrz referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta). Ale zmobilizować za czymś? Zmobilizować do zaangażowanej pracy? Kukiz to dobrze wie, więc nie proponuje tego. Proponuje totalną, powszechną negację i rozwałkę.

     3. Z tym 10% zaangażowaniem skojarzyła mi się inna informacja. Otóż z badań przeprowadzonych przez kogoś tam wynika, że tylko 10% Polaków ufa sobie wzajemnie. Tylko 10% obywateli zaryzykuje udział w jakimś wspólnym przedsięwzięciu. Nie jest to nowe odkrycie. Przecież od dawna wiadomo, że gdzie dwóch Polaków - tam trzy partie. Czy ma to jakieś przełożenie do naszej sytuacji gospodarczej i politycznej? Nie jestem pewien, to znaczy - jestem pewien w 75%. Dla przykładu - w Skandynawii wzajemne zaufanie wynosi ok. 87% a w Niemczech ok. 72%. Wystarczy porównać to z poziomem życia w tych krajach.

     4. Nie mogę sobie odmówić, by nie wrzucić swego kamyczka do "przemysły pogardy i nienawiści" skierowanego przeciwko PiS-owi. Dzisiaj w "Loży prasowej" usłyszałem jak pewien głąb wyrażał swoje oburzenie propozycją premier Kopacz, by dopłacać do najniższych pensji. Sam uważam to za pomysł nietrafiony. Nietrafiony w kampanii wyborczej. Ale ten głąb krzyczał, że to zbrodnia!

     Pewnie według niego podwyższenie minimalnej płacy to ruch genialny. Ale pomyślmy trochę. W jednym i drugim wypadku, najgorzej zarabiający uzyskali by jakieś wsparcie. Tylko, że w pomyśle Kopacz, wsparcie to obciążyłoby budżet państwa, a w pomyśle Szydło - budżety przedsiębiorców. Otwartym pozostaje pytanie, ile firm by zbankrutowało lub ograniczyło zatrudnienie? Ilu pracowników zamiast odczuć finansowa poprawę, odczułoby drastyczne pogorszenie? Ale trudno wymagać od głąba, by to przemyślał. Dlatego uważam, że w przypadku Kopacz to był błąd polityczny. Bowiem takie głąby czyhają tylko na takie niezręczności.





     Jeszcze mamy sto dni kampanii. Myślę, że w niedługim czasie zakończę moją harówkę. Wtedy też pokuszę się o bardziej wnikliwe analizy polityczne. Na pewno też poświęcę więcej czasu Inicjatywie Petru, która wydaje mi się ciekawa.




101 komentarzy:

  1. Ale agitka - ten felieton mam na myśli.
    Usunięcie filozofii przez komunę (ki diabeł u nas komuna?????) - zbrodnia!!!! To taka sama zbrodnia, jak nietrafiona propozycja pani Kopacz. Ale ja nikogo głąbem nie nazywam.
    Co w takim razie powiedzieć o "cząstkowych" lekturach - mam na myśli obowiązek czytania wybranych fragmentów powieści?
    Filozofia się do programów nie zmieści. Teoretycznie - tak, ale w praktyce...... Kto będzie nauczał? Katecheta, podobnie jak etyki w niektórych szkołach. Musi przecież dorobić.
    Darek_lask

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz to namacalny dowód na skutki zaprzestania nauczania filozofii.
      1. "(ki diabeł u nas komuna?????)" - to może i II wojny nie było?
      2. Głąbem nazywam kogoś, kto jest wyznawcą największych populistów - a jednocześnie wytyka innym populistyczną niezręczność.
      3. Obowiązek czytania wybranych fragmentów powieści wynika zapewne z tego, że te fragmenty niosą jakieś przesłanie. Powinny być one potem podstawą dyskusji. Jednak nie słyszałem o zakazie czytania całości. Jeżeli ktoś nie lubi czytać, to obowiązek przeczytania całego np. "Nad Niemnem" może go do czytania zniechęcić dokumentnie. Ja sam, choć bardzo lubię czytać, w czasach szkolnych nie mogłem przebrnąć przez całość tego dzieła. Jednak później przeczytałem - dwa razy nawet.
      4."Filozofia się nie zmieści..." - pewnie, że może być z tym kłopot, bowiem resztki wolnego czasu dydaktycznego zabrała religia. A co do etyki - przecież wiesz, że ten przedmiot został sztucznie stworzony by stanowić alternatywę dla niechodzących na religię. Ponadto - nie słyszałem o tym by na jakichś kierunkach uniwersyteckich wykładano etykę. A filozofia jest przedmiotem poważnym, mającym na wielu uniwersytetach duże osiągnięcia.

      Co do pierwszego zdania Twojego komentarza - pominę je milczeniem. To tylko Twoja sprawa jakie wyciągasz wnioski z przeczytanego tekstu.

      Usuń
    2. Co do Pańskiego pierwszego zdania w powyższej odpowiedzi - brzydko się Pan zachowuje. Rozumiem, że Pan filozofię studiował, stąd taka kulturalna odpowiedź. Tomasza z Akwinu i jego słowa o szczytowym osiągnięciu szatana Panu polecam.
      Komuny w Polsce nie było, II wojna światowa była. Proszę się jednak trochę poduczyć, pomyśleć, wszystkich rozumów Pan nie zjadł, nawet jeżeli się Panu tak wydaje.
      Co do lektur - jednemu podoba się to, drugiemu tamto. Ale czytanie tylko fragmentów to osiągnięcie ostatnich 25 lat wolności, więc jest dobre.
      Są studia podyplomowe jeśli chodzi o etykę, złociutki. I czyż etyka nie jest częćią ontologii?
      Pierwszy , usunięty przez Pana komentarz pod tym felietonem grzeczny nie był. Ale.... mój brzmiałby: klituś-bajduś, modl się za nami.
      Darek_lask

      Usuń
    3. OK - zmasakrowałeś mnie. Muszę przyznać się do błędu i posypać głowę popiołem.
      Faktycznie, Komuny w Polsce nie było. Była tylko demokracja ludowa i dyktatura proletariatu pod przewodnictwem jedynej, światłej partii. A to przecież zupełnie co innego.
      Zrozumiesz więc chyba, że czując się zmiażdżony Twymi argumentami, nie poważę się na dalszą polemikę.
      Z poważaniem ......

      Usuń
    4. Leszek ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Jestem Twoją fanką.

      Usuń
    5. Leszek - w rzeczywistości to KOMUNY w Polsce nigdy nie było. I nie wydziwiaj o "dyktaturze proletariatu" - polskiemu zaściankowi kościelnemu przydało się, że ktoś ich potraktował - tak jak na to zasługują od dawna. Tak jak Polska się rozwinęła za czasów PRL-u, nigdy przedtem się nie rozwinęła. Było skromnie i czasami biednie, ale byliśmy u siebie i to co zrobiliśmy, było nasze a nie banksterskie. Problem polegał na tym , że "przedwojenna inteligencja" nie chciała bratać się z proletariatem. To nadal był dla niej "motłoch" i chłopi pańszczyźniani. Brzydzili się. Tak jak i dzisiaj !!!!!

      Usuń
  2. Już we wstępie do dyskusji o płacy minimalnej, zamknąłeś ją chyba niechcący. Rozmowa ślepego z głuchym (i do tego kulawych, bez drugiej nogi) nie ma sensu, ale pozostali muszą w tym niestety trwać. To jest ten sam model "dyskusji" jaki istnieje między wyborcami i partiami PO i PiS. "Głąb" ze "zdrajcą" raczej nie dojdą do jakichś rozumnych i racjonalnych wniosków, pomimo (a może dlatego?!) ciągłego wzywania Boga do pomocy. Bo 10. procentowe wzajemne zaufanie bierze się też z tego, wszak "obłuda mówi z ręką na sercu". Po jednej i drugiej stronie barykady są tylko pewniaki, dla których nie istnieje nic więcej jak tylko "mądrości" swoich prawicowych idoli, oślinionych patriotyzmem aż do zrzygania. I do tego niezachwiana wiara w to, że uzdrowią nas tylko (nikt więcej) albo PO, albo PiS, z jakimiś podobnymi im odpryskami. I to jest dramat. Ale co do nauczania logicznego myślenia i to jak najwcześniej, jestem z Tobą. Braki tego, nawet w nadmiarze, widoczne są na co dzień nie tylko w polityce. Kargul i Pawlak wiecznie żywi! :) Dając przykład 87%"zaufania" w Skandynawii napisałeś: "Wystarczy porównać to z poziomem życia w tych krajach". I nie tylko porównać, ale zapytać się, co z czego wynika? Co było najpierw? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jurku - nazwałem tego jegomościa głąbem nie dlatego, że ma taki, a nie inny światopogląd. Nazwałem go głąbem dlatego, że sam będąc "wyznawcą" totalnego populizmu i rozdawnictwa, zbrodnią nazywa pojedynczy populistyczny wyskok konkurencji. To tak jakby członek gangu złodziei samochodów nazwał zbrodniarzem kogoś, kto wyrwał torebkę kobiecie.

      Też mam wątpliwości, czy PO lub PiS stanowią jakieś lekarstwo na to co mamy. Dlatego przyglądam się z ciekawością Nowoczesnej. Mamy jeszcze 100 dni na wyrobienie sobie zdania. ktoś przecież w końcu do tego sejmu wejdzie, niezależnie od tego, czy to się Tobie będzie podobało - czy nie.

      Dziękuję za zrozumienie problemu nauczania filozofii. Dla jasności - nie chodziło mi o to, by w gimnazjach czy liceach kształcić filozofów, lecz by filozofia uczyła tam logicznego myślenia.

      I ostatnia kwestia - co było pierwsze, jajko czy kura? Nie ulega jednak wątpliwości, że jajko i kura są ze sobą powiązanebardzo wyraźnie.

      Usuń
  3. Leszku, tak z grubsza zgadzam się z Tobą. Z grubsza, bo myślę, że filozofii nie ma jak do szkół wprowadzić. Tu się zgadzam z Darkiem, że kto niby miałby tej filozofii uczyć. Może więc, jako rodzaj "protezy" Twojego postulatu, choć w części zastąpić ją wprowadzeniem podstawami logiki, np na WOS-ie? (program oparty na logice, która jest przedmiotem na I-wszym roku prawa)
    O Kukizie nawet nie ma co dyskutować, bo jak mówisz:"powszechna negacja i rozwałka".
    O tym, że społeczeństwo nasze zwiera szeregi tylko w sprawach fundamentalnych albo bardzo lokalnych, gminnych i to w małych społecznościach. Tutaj jako tako sprawdza się niemiecki model przywiązania do małej ojczyzny, choć u nas to tylko i wyłącznie "koszulka bliższa ciału" jest motywacją do samorządności i inicjatyw społecznych.
    Rzucone przez premier Kopacz dopłacanie jest dla mnie zwyczajnie głupie. Kaszanka wyborcza, za która oponenci będą Premier sekować ile wlezie. "Wyskok" p. Kopacz zabrzmiał paskudnie: ci, co są na minimalnej płacy nie mogą godnie żyć (co zresztą jest prawdą), ale co z tymi na śmieciówkach, pseudo-stażach za 950 zł, ludziach po 50-ce w ogóle bez pracy i wsparcia? Oni godnie żyć już nie muszą? Tylko ci na umowach o pracę na najniższej krajowej pensji?
    Budżet państwa i tak wielu obciążeń nie dyga, ciągle się słyszy o szukaniu kasy w odbieraniu rent albo niekończących się walkach przedsiębiorców ze skarbówkami, które niszczą firmy, by tylko nie wypłacić należnego zwrotu VAT. Może więc najmniejszym złem (dla budżetu, oczywiście) byłoby podniesienie kwoty wolnej od podatku? W kieszeni ludzi zostałoby więcej pieniędzy, już chociażby z powodu nie pobierania co miesiąc zaliczek podatkowych. Wprawdzie do budżetu wpływać będzie mniej pieniędzy z PIT, ale też nie trzeba wydawać w formie, bliżej nieokreślonych "dopłat do godnego życia".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zante, całe kształcenie do matury przeszedłem "za komuny". Z filozofią jako o przedmiotem zetknąłem się dopiero na studiach. Ale tam też była to "proteza". Wykładowca powiedział nam, że w ramach przyznanych godzin na ten przedmiot, nie podejmuje się nawet spróbować uczyć nas filozofii. Jedna powiedział, że będzie się starał nam wyjaśnić co to jest i do czego się przydaje. Potem dopiero sam zacząłem czytać Platona i Kołakowskiego Innych filozofów poznawałem tyko z cytatów i fragmentów. Pomimo, że odczuwam brak tej wiedzy, jakoś czasu nie starcza na ugruntowanie sobie tej materii. Dlatego więc uważam, że wprowadzanie logiki w ramach WOS niczego nie zmieni. Kto miałby uczyć tej filozofii? Widzisz, my Polacy jak i nasze państwo "cudze chwalimy, swego nie znamy.....". Kołakowski za życia jakoś nie był rozpieszczany np. przez tv. Miał co prawda jeden krótki cykl pogadanek - ale pewnie z powodu "oglądalności" szybko zniknął z ekranu. Jednak jestem pewien, że znalazłoby się wielu ludzi, którzy mogliby być "kamieniem węgielnym" nauczania filozofii w szkołach. Pewnie, że dziś nie ma kadr, ale niema też kadr dla wielu innych przedmiotów. Jest to "śmiertelna" choroba naszego szkolnictwa, ale nie jest to argument przeciw filozofii.

      Co do "wyskoku" Kopacz - napisałem "Sam uważam to za pomysł nietrafiony.".
      Powrócę tu do wypowiedzi Petru - rozdawnictwo, rządowe podnoszenie płac jest sprzeczne ze zdrowymi zasadami gospodarki rynkowej. Ale czasem ortodoksi czynią więcej złego niż dobrego. Widząc więc potrzebę zreformowania całej służby zdrowia, nie można czekać z pewnymi decyzjami do zakończenia tej reformy, Dlatego należy zaakceptować podwyżkę dla pielęgniarek, gdyż większą szkodą niż odejście od praw rynku będzie odejście pielęgniarek od łóżek chorych. I to nie odejście w formie strajku, tylko odejście od zawodu lub emigracja.
      W tym kontekście propozycja Kopacz może być warunkowo zaakceptowana. Natomiast rzucanie takiej propozycji w kampanii wyborczej to głupota.
      Nie będę dalej rozwijał tego tematu (np. zaliczkowanie PIT-u), choć jest bardzo ciekawy, jednak wykracza poza ramy felietonu i nie mieści się (na razie) w moich "ramach czasowych".

      Usuń
    2. Leszku, no to nadal jesteśmy prawie zgodni. Prawie, bo przy filozofii chyba nie do końca zrozumieliśmy się: nie mam nic przeciw filozofii - wręcz przeciwnie. Tyle, że jako osoba praktyczna do bólu, nie podważając zasadności uczenia logicznego myślenia, wiązania faktów i nade wszystko wykształcania w młodych ludziach myślenia przyczynowo -skutkowego, czemu nauka filozofii niezaprzeczalnie by służyła, to aspekt wprowadzenia w życie tej teorii jest juz dla mnie nie do realizacji. A juz na pewno nie szybko. Żeby wprowadzić do szkół nowy przedmiot potrzeba nowych nauczycieli, którzy poza wiedzą, mają także przygotowanie pedagogiczne. Wszak w systemie szkolnictwa nie tylko chodzi o merytorycznych fachowców, ale także wychowawców młodzieży, z umiejętnościami "sprzedawania" swojej wiedzy oraz umiejącymi rozwiązywać problemy młodzieży (np dysleksja, wolniejsze opanowywanie materiału itd). Tak więc potrzeba filozofów ze specjalnością nauczycielską, a to już kwestia lat, zanim zostaną stworzone takie kierunki i uczelnie opuszczą pierwsi absolwenci. Chyba, że przedmiot miałby byc nieobowiązkowy, dodatkowy. Wówczas przyciągnie tylko uczniów-zapaleńców i nie spełni oczekiwań o jakich mówią i Ty i Petru.

      Usuń
    3. Zante - jednak chyba jesteśmy bardziej zgodni, niż Ci się wydaje.
      Ja uważam, że odpowiedzialna partia powinna swój program przedstawić w dwóch rozdziałach. Pierwszy, to plan strategiczny, na kilkanaście lub więcej lat do przodu. Drugi to działania niezbędne, doraźne, które będą realizowane w bieżącej kadencji.
      Wiem, że postulat "filozoficzny" należy do tego pierwszego. Wprowadzanie go już jutro na siłę, przyniosło by efekty takie same jak nauczanie etyki. Jednak wydaje mi się, że łatwiej będzie przygotować program i kadry do nauczania filozofii niż etyki. Zgoda, niech to będą "podstawy filozofii". Wśród absolwentów wyższych uczelni na pewno więcej jest ludzi mających pojęcie o filozofii niż o etyce. Jakkolwiek by to ostatnie zdanie interpretować.
      A wiesz, że to wcale niezły pomysł, z tym przedmiotem nieobowiązkowym! Tylko jeżeli nie będzie obowiązkowy, to nie widzę możliwości, by jakiś gimnazjalista na niego zabłądził. Może więc wprowadzić go na razie jako alternatywę dla religii, zamiast etyki? Bo na wyprowadzenie religii ze szkół w najbliższej perspektywie - jakoś się nie zanosi.

      Usuń
    4. Leszku, rzeczywiście nie ma miedzy nami nieporozumienia. To tylko niedoskonałe słowo pisane dało takie wrażenie.
      Religia ze szkół?? No wiemy wszyscy, że to bardzo śmieszne. Filozofia zamiast etyki? Kto wie, może by zadziałało. Aczkolwiek zamysłem pomysłu etyki miała być przeciwwaga światopoglądowa dla religii, co by się krzykacze odp....li, a teraz triumf, że uczniowie w ogóle nie chcą tych zajęć. Może sposobem na to by było, gdy w szkołach jest za mało chętnych na zajęcia z etyki i stąd się ich nie organizuje, obowiązek organizacji zajęć z filozofii. No i, co ważne nie jako alternatywa dla religii, tzn w tym samym czasie lekcyjnym, ale umożliwienie uczestnictwa i w lekcjach religii i filozofii.

      Usuń
    5. Dołączę się do tych co za wraz z wszystkimi zastrzeżeniami. Filozofia to podstawa podobna jak kindersztuba dla dziecięcia nim pójdzie do przedszkola.
      Uszlachcenie filozofii mogło być zabiegiem celowym gdyz żadnym władzom nie opłaca się miec społeczeństwa przytomnego i mdrego a raczej miec motłoch, którym mozna łatwo sterować.
      Zadanie z logiki. Dołoży sie do pensji najniżej zarabiającym i wtedy już nie bedą najmniej zarabiającymi. Do "przodu wysunie sie nastepna grupa najmniej zarabiających i otrzyma swopje a potem...............następna i nastepna. ŚLEPY ZAUŁEK.
      Pozdrawiam

      Usuń
    6. ... czyli pozostaje uszczęśliwić wszystkich - uśredniając zarobki i powstanie idealny ustrój ( równość , sprawiedliwość , solidarność )
      Jedna tylko rzecz : czy to by zadziałało ?
      Tomasz Morus nie na darmo zastosował w tytule swojego eseju swoisty kalambur : Utopia = eutopia ( dobre miejsce ) lub outopia ( miejsce , którego nie ma ).
      PS. a swoją drogą , jak wysokie powinny być zarobki , aby godziwie pędzić żywot ? Ty zadowolisz się maluchem - ja toyotą ; Ty marzysz o wczasach na Ibizie - mnie wystarczają Mazury ...
      itp. itd. itp ... :)

      Lidka B.

      Usuń
  4. skoro o szkolnych przedmiotach mowa ... postulowałabym nieśmiało wprowadzenie podstaw ekonomii
    już, już uzasadniam ... też wychowywałam się " za komuny " - w rodzinie tyle poczciwej , co wręcz niezaradnej ...
    nie nauczyłam się kombinować ( nie miałam wzorców ) , nie nauczyłam się też gospodarować rozsądnie i z głową domowym budżetem ...
    a teraz dorosły syn powtarza wszystkie moje błędy , rad nie słucha ( bo przecież był świadkiem - dorastając - jak matka się miota ) , nie mogę być dla niego w tej kwestii żadnym autorytetem
    więc skąd miał wziąć wzorce ? kogo miał spytać "jak żyć " ? ( sic ! )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak.... W naszym szkolnictwie wiele jest do zrobienia. Nie mówię, że każdy postulat (mój, czy Twój) powinien być natychmiastowo wprowadzany w życie. Takie miotanie się, od reformy do reformy, psuje jeszcze bardziej nasz system edukacji.
      Wspaniale by było, by ktoś w końcu opracował perspektywiczny plan kształcenia podstawowego i średniego, przedstawił go do konsultacji społecznej (i partyjnej również). Może po jakimś czasie wyłoniłby się z tego jakiś sensowny model?

      Usuń
    2. PS.
      Miło by mi było, gdybym wiedział z kim rozmawiam. Założenia konta w google nie jest trudne. W ostateczności wystarczy podpis pod komentarzem.

      Usuń
    3. ja także zdaję sobie sprawę , że to byłby proces długotrwały ...ale - na litość boską ! (łoj ! ) niechby już coś ruszyło w kwestii szkolnictwa ... masakra !
      cóż , ale dopóki nie pozamiatają u siebie nasi decydenci , dopóki nie nastąpi wreszcie rozdział Kościoła od państwa - będziemy się staczać ...
      znasz pewnie anegdotkę , jak to Wisława Szymborska ( przekora jedna ! ) zinterpretowała " w roli maturzystki " swoje utwory...
      słabo wyszło : oceniono Jej wiedzę na 70 % ...
      wg "klucza"
      cóż ...

      Usuń
    4. ... przepraszam ! Lidka B. :)

      Usuń
  5. Uważasz Leszku,
    że pomysł Kopacz o dopłacaniu do najniższych pensji jest nietrafiony... "przed wyborami"? Ja uważam, że to najgłupszy pomysł z całej plejady idiotycznych pomysłów Szydło i Dudy razem wziętych.
    Jesli się przerzuci podwyższenie pensji minimalnych na pracodawców to iles tam z nich może zbankutować - powiadasz. Ano może. Tylko konia z rzedem temu, kto pokaze mi przedsiębiorcę, który (jesli weszły by przepisy takie, o jakich opowiada Kopacz), który powie: "Ja nie zbankrutuję, więc wezmę te podwyżki na siebie. Jest dla mnie jasne, że podwyżki nie da swoim pracownikom zarówno piekarz z małej gminy, bo by zbankrutował, jak i Kulczyk, "bo by zbankrutował" - i co? Będziesz wyliczał, który by zbankrutował, a który nie?
    Inaczej rzecz ujmując - państwo bierze na siebie całość róznicy między dzisiejszą najniższą płacą, a przyszłą. W przeciwnym razie, jednem pracodawcy każąć podwyższać, a za drugiego sami podwyższać, państwo staje się skrajnie niesprawiedliwe i niezgodne z "równym traktowaniem...".
    Jest jeszcze jedna kwestia: emerytów (tych najstarszych) i rencistów (względnie "młodych" nie mogących jednak pracować. Ich świadczenia tracą realnie na wartości w sposób geometryczny i to w świetle prawa. Niedługo renciści i emeryci stanowić będą 1/4 społeczeństwa, przy czym ok 1/3 z nich stanowią własnie renciści i "starzy" emeryci. Pochylając się nad "finansowymi potrzebami młodych" kompletnie pomijamy potęzną grupę "seniorów". Obudzimy się z ręką w nocniku, kiedy 15, 18% społeczeństwa będzie zyło nie tylko na granicy ubustwa, ale poniżej kryterium biologicznego przezycia. Ale... to tak na marginesie.

    OdpowiedzUsuń
  6. ups ! * ubóstwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ups ! * ubóstwa
      :*) Cholera... :-( Jak by nie patrzeć - byk!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
    2. Andy, może i pomysł Kopacz jest najgłupszym z najgłupszych.
      Ale zaznaczyłem, że z braku czasu nie mogę się wgłębiać w istotę sprawy, więc tylko w formie felietonu zaznaczę pewne zjawiska.Ale przyznać musisz, że nawet przyjmując Twoją optykę (ku czemu się skłaniam), to prezentowanie takiej postawy w kampanii wyborczej to już Himalaje głupoty. Przecież w wyścigu na obiecanki nikt nie ma szans wygrać z PiS-em. Rozsądny sportowiec nie startuje w dyscyplinie, w której nie ma szans. Żaden sprinter nie wystartuje w maratonie. Nie tylko bowiem przegra go sromotnie ale i szlag trafii dotychczasowe jego treningi i osiągnięcia sprinterskie.
      To tez tak na marginesie :-))

      Usuń
  7. Błagam, proszę nie nawoływać do jakiejś drastycznej reformy systemu edukacji, bo w razie realizacji kolejne pokolenie, a nawet ze dwa, będzie miało "do szkoły pod górkę". Potrzebne są jedynie stałe, ewolucyjne i systematyczne, działania korygujące. Takie, by programy, metody i środki dydaktyczne nadążały za współczesnym światem. W tym, by szkoły kształciły do pracy, a nie do bezrobocia. Jak dotąd mieliśmy w odrodzonej po rozbiorach Polsce (prawie sto lat) jedynie trzy kompleksowe reformy oświaty (strukturalne, a zarazem programowe), oraz jedną zaczętą, ale nie wdrożoną (pomysł na dziesięciolatkę w latach siedemdziesiątych). No i "chwatit". Osobiście byłam przeciwniczka tej ostatniej (gimnazja), ale raczej z przyczyn wychowawczych (psychologicznych), niż dydaktycznych. Skoro się jednak przyjęło, to nie zmieniajmy tego pochopnie. Sam system bowiem całkiem nieźle sobie z mankamentami poradził tworząc stosowne "zespoły szkół". Przywracanie zaś szkolnictwa zawodowego według onegdejszego modelu (wielu do tego nawołuje), też w dzisiejszej rzeczywistości nie ma sensu (raczej głęboka reforma programowa liceów zawodowych).
    Nie wiem nic o tym, by kiedykolwiek w polskich liceach (także w II RP) nauczano filozofii. Tyle, że była greka i łacina, więc w tym zakresie stosowne lektury. Etyka zaś, jak wiadomo, jest częścią nauki filozofią zwanej. Bliżej mi do wprowadzenia logiki (też przecież z filozofii się wywodzącej). Całość bowiem "matki nauk" to jednak zbyt obszerna i skomplikowana wiedza dla licealistów, a tym bardziej gimnazjalistów.
    Co do rzekomej obietnicy Premier, to nie wypowiadam się. Osobiście nie słyszałam, a i nikt z otoczenia pani Kopacz nie potwierdził tych "obiecanek", jedynie opozycja pianę bije.
    Pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do ewentualnych dopłat do najniższych wynagrodzeń, to znalazłam wypowiedź ekonomisty.
      http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,18395937,doplaty-do-niskich-wynagrodzen-warto-potraktowac-powaznie.html?biznes=opole#BoxBizLink
      Pomyślności.

      Usuń
    2. eh , ikka , jak świat światem uczniowie zawsze mają " pod górkę "...
      a filozofia czy logika ... komuż to potrzebne ? młodzi mają swoją ... https://www.youtube.com/watch?v=xCBuDdnWiVE

      i wiecie co Wam powiem ? ręce mi opadają i chciałabym wierzyć , że to ustawki ...
      pozdrawiam Lidka B.

      Usuń
    3. Witaj Leszku !!! Być może trochę przesadziłeś z ta nauką filozofii w gimnazjach i liceach. Filozofia to jednak nauka elitarna. Przedtem należy się "naumieć" wiele innych nauk, aby stworzyć "bazę" do myślenia kategoriami filozoficznymi. Dlatego - jak nasz noblista - jestem "za" a nawet "przeciw". Sadzę, ze jakimś rozwiązaniem mogły by być lekcje z historii filozofii - aby pokazać jak ludzkość się "filozoficznie" rozwijała. No zajrzyj sam do "Historii filozofii" Tatarkiewicza. Szkoła średnia powinna przygotowywać młodych ludzi do umiejętności życia i współżycia we własnym państwie a także nauczać zawodu, bo nie wszystkie zawody wymagają ukończenia studiów wyższych. A więc technikum lub liceum zawodowe. Jestem za tym pierwszym - bardziej zbliża do życia. Znam wielu młodych ludzi - po "ogólniaku". którzy nie potrafią nic, ale to dosłownie nic - to po co ich zamęczać jeszcze nauką filozofii. Przy okazji rozpętasz demony - bo jaka miała by być ta "polska filozofia" - katolicka, materialistyczna, narodowa.socjalistyczna, faszystowska - a może wszystkiego po trochu ??? Po co to komu ??? Szkoła ma uczyć REALIÓW życia codziennego - TU I TERAZ a nie "bujania w obłokach". Co z nauk L.Kołakowskiego czy T.Kotarbińskiego - w zakresie filozofii - zostało w naszym powszednim życiu??? Gdzie ta spolegliwość Polaków, gdzie wzajemna empatia ??? I w końcu - także nie przypominam sobie aby przed wojną lub po wojnie "rugowano filozofię z programu nauczania szkól średnich. Jeżeli się mylę - podaj przykłady !!!! Za czasów PRL-u próbowano przemycać do programów nauczania "podstawy filozofii marksistowskiej", ale były to raczej nieudane próby - także z powodu braku odpowiedniej kadry nauczycielskiej. Dokładnie tak jak dzisiaj jest z kadrą katechetów - nędza i rozpacz. Więcej to przynosi szkody niż pożytku, nie licząc zmarnowanego grosza publicznego. W efekcie ilość "wiernych" maleje zamiast wzrastać. Zobacz statystyki !!!!!

      Usuń
    4. wszystko to prawda , szanowny Sobiepanie ! ale obawiam się że trochę późno - po drodze nastąpiło wiele zawirowań społeczno - historycznych ...
      można poznać - i znać - podstawy etyki , filozofii a nawet dekalog ale kłopot będzie z ich wdrażaniem w życie ...
      wzajemna empatia , życzliwość - powiadasz ... jak stosować to wszystko przy jednoczesnym wyścigu szczurów , walkę o sukces zawodowy , materialny ?
      sami młodym stworzyliśmy ten świat i znów będzie musiało upłynąć wiele czasu na zmianę tych zwierzęcych zachowań ... to jest jednak walka o byt !

      Lidka B.
      (wiem , że słowa kierowałeś nie do mnie , ale tak mi się nasunęło - pozdrawiam ! )

      Usuń
    5. Lidka B !!!! Jestem wzruszony !!!! Zaraz powiem - dlaczego !!!! Otóż w wieku mniej więcej 16-17 lat cholernie - na zabój - i do końca świata - kochałem się w jednej takiej szelmie. Też Jej było LIDKA. Pochodziła z Poznania i tam mieszkała. A co za uroda i wdzięk. Po tym diabli namieszali. Wyjechała do wujka - brata ojca - aż do Australii (Perth). Wujcio ją namówił aby tam została. No i została. Ukończyła studia medyczne. Onegdaj pisali o niej w "Dookoła świata" - był kiedyś taki tygodnik. Ehhh.... życie !!!!
      Dwa razy do roku - pisujemy do siebie jeszcze, bardzo dłuuuugie listy. Coś tam z tej "empatii" jeszcze nam zostało.
      A teraz "twardo" do rzeczy. Powiadasz, że mamy do czynienia z wyścigiem szczurów i pogonią za sukcesem - za wszelką cenę. I, że sami nauczyliśmy tego młodych. Kto nauczył, to nauczył - nie wszyscy są szczurami i nie wszyscy chcą nimi być.Jakie dzieci chowanie - takie Rzeczypospolite będą - powiedział onegdaj inny "Sobiepan" w Akademii Zamojskiej. Ja tam nie narzekam na swoje dzieci i dwoje wnucząt. Są dokładnie takie - jakie chciałem aby były. Ile mogłem - to im pomogłem i pomagam. Oni mnie też. A tej mojej dawnej mówiłem "LILKA" )))))))) Pozdrawiam !!!

      Usuń
    6. zaraz się zdenerwuję , Sobiepanie , za to że nie czytasz ze zrozumieniem !
      nie mówiłam , że dzikiego wyścigu MY nauczyliśmy młodych ; MY stworzyliśmy im taki świat wokół i do niego sami musieli się dostosować ( a uczą się pojętnie i szybko ! ) Są jednak wśród nich wyjątki , które słabo nadążają za tempem - to zazwyczaj osobniki wrażliwe , empatyczne , ciche i nieprzebojowe . Co z tego , że mają ogromne serducha , kiedy rówieśnicy ich postrzegają jako ecie - pecie ... Tych mi żal ... ale to zazwyczaj przyszli artyści , frustraci ...
      A powiedz tym zabieganym , tryskającym energią i biegnącym przez życie , że zasady wzajemnego szacunku i umiejętności współżycia w grupie , społeczeństwie mogliby zaczerpnąć u wujków Kołakowskiego , Kotarbińskiego - to spojrzą na Ciebie , jak na orła w koronie ...
      Nie wiem na ile sprawdziłyby się dziś słowa imć wielkiego hetmana koronnego - czuję nosem , że wychować to my sobie musimy najpierw polityków !!!

      Lidka B.
      ( też z Poznania ,
      też powiązana baaardzo ściśle z medycyną ,
      również urocza i urodziwa ,
      niestety nieposiadająca wujka w Australii )
      Pozdrawiam !

      Usuń
    7. Lidka B. !!! To na jedno wychodzi - skoro MY stworzyliśmy młodym TAKI świat - jak twierdzisz. Podejrzewam jednak. że "majstrowie" nadzorujący "tworzenie" tego świata pochodzili z zagranicy a nawet zza Wielkiej Wody. Nadto - żadne takie przedsięwzięcie nie może się odbyć bez "błogosławieństwa" i pokropku. Tak mniemam !!!! Pozwolę sobie zauważyć, że na młodych ma ogromny wpływ "emigracja zarobkowa" i "grzeszne obcowanie" z tamtejszą młodzieżą. Naszym "Jankom muzykantom" bardzo to wszystko imponuje, no więc "roznaszają" nabyte wzorce po rodzinnych przysiółkach. Mam "chatę letniskową" na wsi i dość często rozmawiam z młodymi kandydatami na rolników. Także przysłuchuję się ich rozmowom a nie raz bardzo gorącym kłótniom. Rzeczywiście - wielu z nich stoi na rozdrożu i nie wie dokąd pójść. Zapewne oni najbardziej popierają Kukiza - bo przynajmniej on robi jakąś zadymę - jest się czym zająć - przynajmniej do wyborów. A po tym się zobaczy - co dalej.
      A z tym Poznaniem - hmmmm.....palec "boży" czy "cóś". Szkoda, ze jestem w wieku bardzo późno emerytalnym. Chociaż powiadają ludziska, że w "starym piecu diabli palą". :-))))))))))))

      Usuń
    8. ojojoj .... i widzisz , Sobiepanie - SIĘ POROBIŁO ...
      czasami ( tak po cichutku ! ) myślę sobie , że przydałoby się u nas , choć na czas "wyprostowania kręgosłupów" , wprowadzenie ostrej dyscypliny politycznej i moralnej ... mam wrażenie , że nasze słowiańskie dusze nie radzą sobie z luzikiem , jaki daje demokracja ( ? )
      tylko : skąd wziąć takiego surowego, ale sprawiedliwego , neutralnego , dobrze nam życzącego kuratora ?
      " metoda wstrząsowa " ... psychiatria zna taki termin , właśnie psychiatria - bo odnoszę wrażenie , że ostatnio coś nam się wszystkim we łbach pomieszało ...
      no i widzisz ... mnie pewnie też ;)))) !
      więc - nie mów o tym nikomu , to takie ciche moje kwilenie ...
      Lidka B.
      ( a z tym " palcem bożym " ... oj tam , oj tam ! :D )

      Usuń
    9. Lidko B. z Poznania !!! I jeszcze coś dodam !!! Znam prawie wszystkie "Lidki" z Poznania - bo bez przerwy interesowało mnie, czy TA Lidka może wróciła z tej Australii. Zabawmy się w "zgaduj - zgadulę" !!! Napisz mi czy Twoje nazwisko kończy się na literę "K", napisz mi czy mieszkasz w Poznaniu przy ulicy, której nazwa zaczyna się na literę "S" i wreszcie - napisz mi czy Twoja Mama miała piękne imię greckie Sophia - co po naszemu pisze się Zofia. Cosik tu sobie kojarzę, ale są upały, mózg leniwie pracuje, może mi się coś "pobeblało".

      Usuń
    10. Lidka B. - nasze komentarze "rozminęły się w drodze". Co do naszej "słowiańskiej duszy" - masz rację. Więcej tu tromtadracji niż zwyczajnych racji. Taki kraj - taki klimat. Przez stulecia - dla jednych była tu "złota wolność" - dla innych zwyczajna pańszczyzna. Konieczna wstrząso - terapia - dla tych pierwszych zwłaszcza.Albo - nauka od podstaw - jak być zwyczajnym człowiekiem w dodatku "homo sapiens". "Sapiens" to już niektórzy są - gorzej z tym "homo".

      Usuń
    11. Sobiepanie Drogi !
      ja tu Ci duszę otwieram ;) , a Ty mnie na spytki ... !
      ale dobrze , skoro chcesz się rozczarować :
      ad. 1 nie
      ad. 2 nie
      ad. 3 nie
      ... a poza tym - wszystko się zgadza ! ;)))))))
      Pozdrawiam z chłodniejszego już Poznania - Lidka B.

      Usuń
    12. PS. à propos tromtadracji ... dlatego ja tu tak cicho , po cichutku , nieśmiało ... :D:D
      LB.

      Usuń
    13. Lidka B. !!! A jednak te upały !!! Cóż - trudno !!! Dobrze, że się nie zajmuję polityką - dopiero bym na prognozował i naobiecywał.Zmyliło mnie to, że napisałaś, że jesteś "też bardzo ściśle powiązana z medycyną". Widocznie "Lłdki" tak mają.
      Ale - "nic się nie stałooooo".
      A propos pogody - bodaj dwa dni temu - telewizornia nadała krótki wywiad z mieszkanką jednej z miejscowości, którą nawiedziła "trąba". Była oburzona na "opaczność". Powiedziała, że wszyscy tam modlili się o deszcz - ALE NIE O TAKI !!!!

      Usuń
    14. cóż , Sobiepanie , uszy do góry !
      szukaj dalej :)) !
      nie trać nadziei :D !

      trąba powietrzna ( a raczej nawałnica ) przeszła istotnie przez Poznań - kilka dni temu ,
      ale - słowo daję - że to nie ja modliłam się o jej zesłanie ㋡ !
      zapamiętałam niechlubny i głupawy przykład wznoszenia modłów , w Sejmie , zaintonowanych przez marszałka Marka Jurka

      "O tempora o mores" !!!
      Lidka B.

      Usuń
    15. ... wtedy nie zadziałało !!! haha !!!
      LB

      Usuń
    16. Lidka B. !!!! No popatrz - a ja już całkiem zapomniałem, że mieliśmy takiego "marszałka". Jakoś też go "opaczność" potraktowała ozięble a nawet jeszcze gorzej. Odtąd żaden "marszałek" już nie zaczynał w ten sposób robić kariery. Teraz Pankaczyński zaczyna igrać z ogniem. Zapowiedział był,że Polska bez Kościoła nie istnieje. Na pewno "opaczność" mu zagrzmi - bo miał powiedzieć, że bez Boga nie istnieje. Taki przekręt - na sucho mu to nie ujdzie !!!

      Usuń
    17. Sobiepanie ,
      tak myślisz ... tak myślisz ... ?
      potrafisz Ty mnie podnieść na duchu ...
      i nawet nie wiem , czy Ty aby jesteś patriotą ( za słowami Prezesa Wszystkich Prezesów ) , czy Twoje radio nastawione jest na właściwą częstotliwość ( i znów " – Polska codzienna ma wiele wad, ale byłaby z całą pewnością dużo gorsza, gdyby Radia Maryja nie było " )
      ale dziękuję Ci bardzo !!!
      Lidka B.

      Usuń
    18. Lidka B. !!!!! :-))))))))))) absolutnie nie znoszę "podnoszenia kobiet na duchu. Kiedy bylem młodszy - uwielbiałem nawet jak się jakaś kobieta potknęła - o mnie. Bo to wbrew naukom Kościoła a i Pismo powiada, że.... no wiesz. Pambóg stworzył kobietę aby umilała Adamowi życie i tyle. Ojczyzna miła też już przepada a nawet popada w ruinę. Rządzą kobiety - zamiast umilać. Premierem (premierką) jest nomen omen Ewa, zastąpić ją ma beatyfikowana do tego przez Panakaczyńskiego - Beata od Szydłów. Marszałkiem (marszałkinią) Sejmu - kobieta. Ministrem Spraw (jak najbardziej) Wewnętrznych - kobieta. Nawet ostatnio jedną kobietę z Policji zrobili "generałą" (vel generalicą). Kto to kuźwa widział aby do babskiej spódnicy przyszywać generalskie lampasy - koniec świata !!!! A jak ta generalica - nie daj Boże - coś pocznie, to się dopiero zacznie. A ta poruta na uroczystościach państwowych, kiedy padnie komenda - "szable do pochew" czy jakoś tak !!!! Koniec świata - jak mawiał Pawlak do Kargula. Znaki to są, znaki "opaczności" - będzie Sodoma. Nawet żona prezydenta-elekta już zdążyła powiedzieć publicznie, że ona nikogo się nie boi - nawet Panakaczyńskiego. Miałeś LUDU złoty róg - został ci się jeno sznur !!!!

      Usuń
    19. P.S. - nawet Piotr - wspólnik blogowy Leszka - napisał światoburczy komentarz pt. "Policjo - rusz dupsko ! " No jak to teraz brzmi ? Co ta generalica ma zrobić - Piotra ??? Koniec świata !!!

      Usuń
    20. errata - Co ta generalica ma zrobić - posłuchać Piotra ???

      Usuń
    21. Sobiepanie miły ,
      a podkładaj Ty się pode mnie , jeśli jeszcze z tego nie wyrosłeś ! Fakt , że rozśmieszyłeś mnie do łez ( no , baba ! ) swoim wpisem ...
      Tak , dziwnym jesteśmy krajem : najpierw dwoiło się w oczętach przenosząc wzrok z prezydenta na premiera ( schiza totalna ! ) , potem inny premier celebrytą został ( https://www.youtube.com/watch?v=x2PTe0bKZJ4 ) , jeszcze innego ministra ( tego od zdrowego ducha ) - odsunięto za posiadanie narkotyków etc. etc,.a teraz będzie nas prowadziło ku jasnej przyszłości Zgromadzenie Matek Różańcowych ( zresztą , nazwij to sobie jak chcesz ! ) : premiera , marszałkini , prezydenta ( boć to jeszcze osesek , a gwarantuję , że w tym niewieścim otoczeniu - jeśli zdolny - okres dostanie ! )
      To mają być TRZY NAJWAŻNIEJSZE OSOBY w Polsce ...! Koniec świata , panie Popiołek !
      Lidka B.
      PS. 1 ... a może to na zasadzie , "gdzie diabeł nie może ... "
      PS. 2 ... ciekawam , czy pani generała boi się myszy ?
      PS. 3 ...cholera (ups !) św Lidia już jest , więc ja pewnie nie mam szans ...
      Z poważaniem LB

      Usuń
    22. PS.4 czy laska marszałkowska nie powinna zmienić nazwy ?

      Usuń
    23. Lidka B. - na Śląsku - na laskę mówią "kryka". Marszałkowska kryka - brzmi całkiem nieźle !!!
      A co do myszy - znajdź mi taką kobietę, która się nie boi. Z zimna premedytacja wykorzystywaliśmy to w szkole podstawowej. Matematyki uczyła nas urocza blondynka. Kiedy na lekcji wypuszczaliśmy niewinną myszkę na wolność - DZIAŁO SIĘ !!!!! Odpowiednio poinstruowane dziewczyny z naszej klasy - wdrapywały się na ławki szkolne i kwiczały. Pani nauczycielka wypadała z klasy i szmatą od wycierania tablicy waliła pana woźnego. Pani dyrektorka szkoły - z odpowiednim dystansem od miejsca - wydawała komendy, jak pokonać mysz. Klasówka z matmy - przepadła. To był długo strzeżony patent naszej klasy. A myszy łapało się na strychach domowych do....miednicy. Wpaść wpadła - wyleźć nie potrafiła. Proste !!!!

      Usuń
    24. ha ! i tak to ma teraz w Sejmie wyglądać ?
      cóż ... jest okrągły ; może byłoby zabawniej ...

      Usuń
  8. Tak dla chwilowego odprężenia w tematyce poważnej, przypomniało mi się, że w liceum (baaaardzo, baaaardzo dawno temu;-))))) miałam matematyczkę, która jak tylko miała chwilę wymyślała nam zadania z logiki i analizy, niekoniecznie matematyczne. No i pamiętam jedno z zadań do przemyślenia w domu: czy 5-cioletnie dziecko, które zjadło duży słoik dżemu malinowego może zaraz potem zjeść ciastko z bitą śmietaną i konfiturą agrestową. Stary belfer osiągnął co chciał: siedzieliśmy pod szkołą długo po lekcjach i kłóciliśmy się zażarcie, tworząc ciągi logiczne. ;-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha !... i jaki wynik ? totalna sraczunia ...
      ale - przynajmniej - chciało Wam się pomyśleć !!!
      i o to chodzi właśnie !
      c.n.d. - czego należało dowieść ...

      Lidka B.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Przepraszam za usunięcie komentarza, ale składnia zdania cos mi nie wyszła, a zauważyłam dopiero jak kliknęłam publikację. Więc powtórzę:
      Lidka - Oczywiście, że wyników kilka;-))) Jeszcze zabawniej było na następnej lekcji, bo jeden z kolegów (zresztą dziś świetny prawnik) wstał i powiedział: "Pani psor teoria mi klynkła" ;-))) Okazało sie, że zapytał swojego 3 czy 4-ro letniego siostrzeńca czy jakby zjadł słoik dżemu to potem zjadłby jeszcze
      ciastko z kremem, a maluch odpowiedział "ziad bym" ;-)))))

      Usuń
  9. PS. Przepraszam , Leszku - za wprowadzenie tu nieco frywolnego tonu ;)
    wtargnęłam do Ciebie - przypadkiem , walnęłam na wstępie kuchę ( ten anonim - po prostu brak kinder sztuby ! )
    z zaciekawieniem przysłuchuję się toczącym się tu dysputom , i ... obiecuję poprawę !
    amen

    Lidka B.

    OdpowiedzUsuń
  10. 1) Temat „Petru” jest dla mnie skończony – skończył się zanim się zaczął, ale ludziom naiwnym nie odmawiam drążenia tego – niech się bawią, tylko to trochę jak zabawa z zapałkami (ktoś za nim stoi, lecz się nie ujawnia! – prawdopodobnie to „wielki kapitał”, a to zbieranie wolnych datków to lipa dla ubogich, podobnie jak ubóstwo u dr T.Rydzyka)…., w filozofii są pewne tematy ważne, ale większość rozważań niestety ociera się zdecydowanie o teologię, więc nie w całości popieram ten pomysł;
    2) Program na „upodmiotowienie społeczeństwa”?!, a toś absurd wymyślił! – chociaż może to trochę, jak ze szczurem, co długo siedział w klatce, jak mu się zostawi otwarte drzwiczki też nie bardzo będzie potrafił skorzystać ze swojej wolności;
    W każdym razie upodmiotowienie nie oznacza zmuszania do wolności!!!;
    Ja tu mam takie 4 ważne słówka: „musisz, możesz, chcesz i powinieneś” – to są tzw. czasowniki modalne (bardzo przydatne do zdania sobie sprawy z zakresu własnej wolności);
    3) Ostatnio Belka stwierdził, że zarobki w Polsce powinny być wyższe – bardzo dobry żart (oczywiście nie podaje jak to trzeba zrobić – takie gadanie sobie a muzom!)
    A żeby nie było, że ja też tylko wybrzydzam podaję pomysł, który zamieściłem na salon24 jako notkę, zresztą nie jest to mój pomysł - „in extenso”:
    -----------------------------------------------------------------------------------------
    Uważam za niezmiernie ważne i popieram te postulaty, które wzorem cywilizowanego świata pojawiają się od dłuższego czasu w Polsce – chodzi o narzucenie odgórnej proporcjonalności przy zarobkach pracowników najemnych: zarówno menadżerów, jak robotników.
    Podczas, gdy o nadmierne zarobki właścicieli firm mogą troszczyć się związki zawodowe – są do tego wystarczające: o proporcje zarobków pracowników najemnych powinno troszczyć się prawo – i według mnie powinno być to prawo karne, tj. prawo strzegące właściwych proporcji poprzez przymusowe działanie państwa.
    W obecnych warunkach między właścicielami firm a kadrą zarządzającą tworzy się pewnego rodzaju sojusz skierowany przeciwko pracownikom firm. Można ten sojusz nazwać wspólnym interesem maksymalnego wyzysku – i z tej przyczyny obowiązkiem państwa powinno być wsparcie najsłabszej strony w tym układzie.
    Jest to sojusz bardzo podobny do tego, który od dawna występował i nadal występuje między władzą świecką i „władzą” tzw. „duchowną”.
    Ustalenie zatem przez państwo maksymalnej proporcji zarobków w firmach, np. 1:4 lub 1:6, między najmniejszymi i najwyższymi zarobkami osób w firmie – brutto i z uwzględnieniem dodatkowych bonusów pieniężnych i niepieniężnych, i bezwzględne ściganie przez prokuratorów nie drobnych, lecz znaczących przekroczeń w tym zakresie byłoby z korzyścią dla naszej wspólnoty obywatelskiej i państwowej, demokracji, i w ogóle zainteresowania tzw. „szarego obywatela” funkcjonowaniem państwa. Jest tak w Szwecji, więc dlaczego nie u nas?
    W przeciwnym wypadku emigracja ludzi, o których państwo nie dba – nawet w sensie stanowienia ochrony prawnej – będzie się nadal nasilać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to kto stoi za Petru?! Mafia, banksterzy, prezesi, przekreciaże, CBA, WSI, CBŚ, hodowcy pieczarek i cykliści. Wprost nie mogą dopchać się do gościa z pieniędzmi. A temu draniowi mało i jeszcze w internecie zbiera. A byłbym zapomniał. Balcerowicz stoi. Knują razem holocaust ludu polskiego. No ale Kukiz da radę.

      Usuń
    2. zenjk, w pkt. 2 napisałeś: Program na „upodmiotowienie społeczeństwa”?!, a toś absurd wymyślił!".
      I co do absurdu zgadzam się całkowicie. z Tobą.

      W tym komentarzu, pod moją notką "Kongres Nowoczesna PL" z dnia 5.07.2015 napisałeś:

      "...oni zagłosują za Kukizem - jeśli nie rzeczywiście to przynajmniej niechęcią do tego, co jest,
      a to, że cwaniaczki przeciwko kukizowcom (czerwonym) wystawili petruowców (białych, kontrrewolucjonistów) to tylko potwierdza to, co piszę - ale to się im nie uda, bo ludzie są zbyt wkurzeni tym odbieraniem im podmiotowości."
      .

      Jak widzisz, to Ty, a nie ja podniosłeś temat "podmiotowości" jako program czy zamierzenie Kukiza.
      Moja rada - czytaj ze zrozumieniem i pamiętaj zawsze, coś wcześniej mówił.
      Zajrzyj też czasem na stronę tytułową bloga. Tam widnieje sentencja Marka Twaina polecana przez nas wszystkim:

      "Jeżeli mówisz prawdę, nie musisz sobie niczego przypominać"

      Usuń
    3. chodziło mi o tworzenie specjalnego programu na "upodmiotowienie ..." - to uznałem za absurd, który jednak ma trochę sensu dla ludzi oduczonych od wolności

      Usuń
    4. zenjk - gonisz w piętkę.
      Kto sugeruje tworzenie "specjalnego programu....."? To Ty przekonujesz, że Kukizowi chodzi o "przywrócenie ludziom podmiotowości" - czyli ich upodmiotowienie. Jednocześnie uznajesz, że program, który by to miał zrealizować to absurd.
      W tym akurat idziesz drogą Kukiza - programy to bzdura. Kukizowi się nie dziwię. Brak jakiegokolwiek programu jest bardzo sprytnym posunięciem. Bowiem w odróżnieniu od innych partii, nikt nigdy nie będzie mu mógł zarzucić, że nie zrealizował swego programu wyborczego. Powtórzę - dla niego to bardzo wygodne, ale czy to oznacza, że dla nas dobre?

      Usuń
    5. jeszcze raz, co to jest "upodmiotowienie społeczeństwa":
      1) Jest to słuchanie i liczenie się z opinią społeczeństwa – nawet mocniej, jest to stałe nastawienie ze strony władzy, że w sprawach, które są lub mogą być kontrowersyjne decydujący jest głos suwerena (społeczeństwa, nie mówmy o narodzie);
      2) Nie jest to zmuszanie ludzi do wyrażania swojej opinii – referenda powinny być ważne także przy mniejszej frekwencji (było referendum, miałeś okazję się opowiedzieć tak czy nie, więc jeśli z tego nie skorzystałeś to zadecydowali za ciebie inni obywatele, którzy poszli do urny);
      3) Np. teraz aż się prosiło, by PBK odwołał się do woli społecznej w kwestii „in vitro”, oczywiście poza samym „in vitro” pozostaje sprawa, jak to będzie wykonywane w sposób techniczny – tak że, samo tak lub nie ze strony ludzi, byłoby tylko wolą publiczną przyzwolenia lub zakazania tej metody (tolerowania tego, co obecnie nauka ma do zaproponowania, czy czekania na inne lepsze metody);
      4) Jest to zasadnicza sprawa, gdy chodzi o tzw. „zaufanie do państwa”, co skutkuje także zaufaniem wzajemnym międzyludzkim, a z tym u nas w Polsce jest dramatycznie źle;
      5) Teoretycznie biorąc nie są do tego potrzebne żadne programy na „upodmiotowienie….”, bo podmiotowość, traktowanie podmiotowe, to jest to, co ci się należy ze strony drugiego człowieka i władzy, i tutaj bardzo ważna jest jawność działania, szczególnie władzy, oczywiście z jawnością nie można przesadzić, ale podoba mi się np. to, co robi prezydent Poznania, co do roszczeń majątkowych KK;
      6) Ja rozumiem, że Ty Leszek się przyzwyczaiłeś do tego, co jest, nauczyłeś się dawać sobie radę z tym, co jest, i jest z tym Ci dobrze, ale Kukiz ma córki, których nie zamierza wysyłać za granicę (to apropos Piotra), więc walczy o DEMOKRACJĘ tutaj! – i w tym jestem jego sojusznikiem! – a czy to będzie dobre dla nas: wydaje mi się, że o wolność ludzie walczyli od zawsze (o wolność osobistą, niepodległość państwową, itd.), więc będzie to kolejny krok na drodze do wolności, więc raczej nie mam wątpliwości, że to jest to o co chodzi.

      Usuń
    6. zenkj - chyba mylisz program wyborczy (partyjny, zasady postępowania jakiegoś ugrupowania) z programem tv. Piszesz:

      "5) Teoretycznie biorąc nie są do tego potrzebne żadne programy na „upodmiotowienie….”, bo podmiotowość, traktowanie podmiotowe, to jest to, co ci się należy ze strony drugiego człowieka i władzy, i tutaj bardzo ważna jest jawność działania, szczególnie władzy..."

      Jeżeli to nie jest program ugrupowania Kukiza - inaczej mówią jego dekalog - to ja Kukiza całkowicie olewam. Ale jeżeli to jest jego program, to z kolei Ty nazwałeś to w komentarzu "absurdem".

      Ad. 6
      Może i jest mi dobrze, chociaż i ja mam córkę za oceanem (której muszę pomagać). Tylko ja nie hołduję zasadzie, że skoro jest dobrze, to trzeba to rozpieprzyć by było lepiej. Od rozpierduchy skuteczniejsza jest praca.

      Usuń
    7. @Leszek,
      1) no dekalog - miałem Cię za inżyniera, a tu strzeliłeś gafę jak się patrzy - przecież deka-log (dziesięć praw) to nie jest centy-log, ani decy-log, i to powinno być oczywiste dla inżyniera :-), a Kukiz ma tylko jeden postulat: JOW-y – i to w zupełności wystarczy mu za program jego! działania, ale nie jest to program dla! kogoś, tzn. nie chodzi mu o uszczęśliwienie ludzi na siłę poprzez ich upodmiotowienie, bo to byłby absurd;
      2) że byle co (pseudoprofesor) przylepiło się do Kukiza to nie jego wina – zresztą w tym przypadku było to podobno samomianowanie, bo był ten człowiek na jednym! spotkaniu JOW-owców w Kielcach i później sam nazwał się pełnomocnikiem na okręg świętokrzyski;
      3) mam wrażenie, że programowo jesteś anty-Kukiz, i choćby Kukiz był z cukru i tak powiedziałbyś, że jest gorzki – a na to nic nie poradzę!;
      4) ale najbardziej mnie cieszy – i tu mi nie możesz dać przeciwnego zdania, że gdy Kukiz się pojawił nagle wszystkie partie (za wyjątkiem pis) pokazują jakie są demokratyczne, jak się ludzi słuchają (po, petru i reszta tej hołoty) – Kukiz już wykonał kawał dobrej roboty, jeszcze zanim doszedł do władzy!;
      5) poza tym trzeba Kukiza podzielić: (1) referendum na JOW-y jestem 100% na tak, (2) wybory parlamentarne jeszcze jest czas na ostateczną decyzję na razie jestem na tak;

      Usuń
    8. zenjk - a ja Cię miałem za humanistę! Patrz, jak to człowiek może się pomylić!
      Są słowa, które mają różne znaczenia. "Dekalog" to oprócz biblijnego zbioru dziesięciu przykazań (tu przedrostek deka należy rozumieć dosłownie), posiada też potoczne znaczenie. Używa się go do każdego, zasadniczego zbioru zasad postępowania. Jest to licentia poetica (jak nie wiesz co to znaczy, kliknij w link).
      Stosując Twoje podejście, faktycznie zbiór zasad prezentowanych przez Kukiza, powinienem był nazwać mililogiem.
      Zamiast więc czepiać się wydumanych błędów, przedstaw mi w jaki sposób Kukiz chce coś osiągnąć. JOW-y i co dalej? Co chce zrobić by sejm nie przekształcił się w drugi senat - wybierany przecież w okręgach jednomandatowych? Bo jeżeli chodzi mu o powielenie sejmu na wzór senatu - no to zaiste - "geniusz" z niego wyjątkowy.

      Podejrzewam, że nie czytałeś żadnego z poprzednich moich postów, w których jednoznacznie opowiadałem się za JOW-ami.
      Jednak Kukiz i tacy jak Ty jego akolici spowodowaliście, że zaczynam wątpić w słuszność moich poprzednich przekonań.
      Nie można przecież dać diamentu do oszlifowania szlifierzowi ze stoczni.

      Usuń
    9. 1) "licencja poetika"?!, u inżyniera?! - no żarty jakieś - chyba, że Cię jakiś kowal pogłaskał po głowie młoteczkiem 10-kilowym :-)
      2) no to już znamy - to już Stalin narzekał, że z braku lepszych ludzi musi komunizm realizować z takimi jacy są (bo wcześniej rozstrzelał rozsądnych), no nie bądź przewrotny!

      Usuń
    10. a poważniej, żeby było lepiej zawsze trzeba coś stracić, zaryzykować - no przecież np. w tzw. socjalizmie, były obszary (PKP), gdzie państwo działało całkiem dobrze - przyszli buntownicy i rozpieprzyli wszystko w drobiazgi, czy już po 25 latach działa to tak samo dobrze jak poprzednio?!, chyba nie!

      Usuń
    11. zenkj - jak widzę, licentia poetica jest częściej spotykana u inżynierów niż logiczne myślenie u magistrów administracji państwowej. Przykładów każdy znajdzie wokół siebie mnóstwo. Co do kowala ...... Obrażano mnie tutaj na różne sposoby Niektóre były nawet bardzo finezyjne. Twoja finezja może równać się tylko z finezją tego młotka - a i to nie jestem pewien, czy młotek by przegrał.

      Dajesz przykład w kolejnym komentarzu. W pierwszej części zdania piszesz - "...żeby było lepiej zawsze trzeba coś stracić...", by w drugiej temu zaprzeczyć - "...były obszary (PKP), gdzie państwo działało całkiem dobrze - przyszli buntownicy i rozpieprzyli wszystko w drobiazgi, czy już po 25 latach działa to tak samo dobrze jak poprzednio?!, chyba nie!".
      Jeżeli potrafisz w jednym zdaniu postawić dwie sprzeczne ze sobą tezy - to ja już tu nic nie poradzę. Myślałem, że jednak zmuszę Cię do odrobiny pomyślunku. Ale to jak rzucanie grochem o ścianę. Z wielkim trudem powstrzymałem się od zacytowania powiedzenia o rzucaniu pereł....

      Usuń
    12. Nie masz powodu się obrażać, bo nie miałem takich intencji, by Cię obrazić - po prostu dałem pierwszy z brzegu przykład na grożące nieporozumieniem zastosowanie "licencji poetyckiej" (pogłaskać...młoteczkiem) - dlatego wolę jednak precyzję języka,
      a przykład z PKP jest jak najbardziej dobry, bo naocznie dowodzi, że gdy dąży się do poprawy to niestety dobrze działające rzeczy (firmy) padają ofiarą zmian rozwojowych - tak było, jest i będzie, bo rewolucjoniści (a 1989 rok to była rewolucja) zwykle uznają to co było dotychczas za chore z zasady.

      Usuń
    13. Zenjk - już mi na prawdę nie zależy, czy coś zrozumiałeś. Nie będę więc starał się niczego więcej Ci tłumaczyć.
      Jednak po Twoim ostatnim komentarzu, dręczy mnie pytanie.
      Jak Ty, w przykładzie PKP sytuujesz Kukiza z jego totalną negacją?
      Nadal wierzysz, że Kukiz zapewni nam poprawę czegokolwiek?

      Usuń
    14. Ja rozumiem, że Ty wolałbyś zmiany ciągłe i powolne (rozwój poprzez ciąg stanów stabilnych), i ja też to popieram, ale np. wprowadzenie emerytur obywatelskich jest zupełnym wywróceniem obecnego stanu i nie da się tutaj zachować pełnej ciągłości - chociaż trzeba próbować i liczę na Kukiza w tej sprawie.
      Zapewniam Cię, że Kukiz nie jest głupi, trzeba mieć jednak w sobie odrobinę szaleństwa, by brać się za próbę wymiany ustroju państwa i obecnych zadowolonych z siebie "elit" politycznych i nie każdy by się tego podjął.
      A Kukiz bardzo mi pasuje do zmian w UE, które parę lat temu postulował Cameron (premier GB) - zaraz ci je podam....

      Usuń
    15. ....
      David Cameron’s EU speech z 2013 roku.
      five principles vision for a new European Union, fit for the 21st Century:
      1) competitiveness – konkurencyjność;
      2) flexibility – elastyczność;
      3) power must be able to flow back to Member States – władza musi być możliwa powrócić do państw członkowskich;
      4) democratic accountability – demokratyczna odpowiedzialność;
      5) fairness – sprawiedliwość, uczciwość, jasność.
      ... i tego po Kukizie oczekuję!

      Usuń
    16. He, he, he...!!!
      Miłego oczekiwania!!!!!

      Usuń
    17. @zenjk ... tak sobie myślę , że to nie może być prawda , że Ty - tak z przekory - robisz nas w konia ...
      przecież Kukiz to zwykły rozrabiaka !
      nudził się , więc trochę namieszał , sam pewnie był zaskoczony końcowym efektem
      teraz szpanuje w swoim środowisku poklepywany po ramieniu "... stary , odwaliłaś niezły numer , hrehrehre ! "

      Usuń
    18. U mnie nie ma mowy o przekorze,
      - tak jak poprzednio głosowałem na Palikota (który mnie zawiódł, bo zaczął robić jakieś dziwne ruchy polityczne – Kalisz, Kwaśniewski, itd.);
      - tak jak podoba mi się konkretność A. Rozenka;
      - tak uważam, że teraz trzeba nam w Polsce JOW-ów i demokratycznej odpowiedzialności polityków przed społeczeństwem (pkt. 4 z mowy Camerona);
      Kukiz nie jest rozrabiaką - podobno kiedyś było prawo (pisane lub nie pisane), że prezydentem USA nie może zostać mężczyzna nieżonaty, właśnie dlatego, by do odpowiedzialnej funkcji nie dopuścić nieodpowiedzialnego rozrabiaki, a Kukiz ma żonę i dzieci – jakoś nie słychać, by tam u niego były jakieś ekscesy w rodzinie. A że posługuje się czasem słowami dosadnymi (ale nie wulgarnymi) to tylko świadczy o tym, że ma w sobie jeszcze trochę „ikry”, której wam już brakuje, a dzięki której trafia do zwykłych ludzi.
      Posądzanie o rozrabiactwo człowieka, który rozmawia z centrum A. Smitha o zmianach ekonomicznych w państwie, i który celowo odsunął od list wyborczych swoich „działaczy” – tych co aż ślinili się, by wejść do parlamentu, jest moim zdaniem z Twojej strony dziwne.
      A że Kukiz może wejść w koalicję z PiS?, no może nim sterować dopóki będą oni chcieli realizować jego postulaty, poza tym przecież tej akurat partii już dawno nie powinno być – każdy kolejny dzień istnienia tej partii świadczy dokładnie o tym, co powiedział niejaki Sienkiewicz, że to państwo istnieje tylko teoretycznie, skoro nie potrafi sobie poradzić w sposób definitywny ze stekiem kłamstw, pomówień i złej woli.
      A jak już JOW-y będziemy mieli to trzeba będzie głosować na demokrację bezpośrednią.

      Usuń
    19. 1.... więc sądzisz , że posiadanie żony i dzieci oraz to, że ich się nie leje na co dzień jest wystarczające , by kierować Polską ... ?
      2. nie , nie... Kukiz , jako stary szarpidrut , były (?) ćpun , były (?) alkoholik nie jest wcale wulgarny → to oaza kultury i subtelności ...
      3.spośród synonimów określenia "rozrabiaka " można przecież wybrać zastępcze : zadziora , wichrzyciel , zadymiarz, grandziarz, krzykacz, zakapior, paliwoda (ooo ! ) ... skolko ugodno !
      4. uprzejmie dziękuję za "ikrę' , którą tenże ma w sobie : dziękuję - postoję ... :-))

      Usuń
    20. ...ale jest praktyczna pewność, że jeśli by współrządził z PiS-em nie pójdzie wobec nich na żadne kompromisy!
      oj będą mieli ciężki orzech do zgryzienia!

      Usuń
    21. Zenjk - podziwiam Twoje poczucie humoru. Zupełnie jakby z Monty Pythona!
      Na dodatek potrafisz tak to napisać, że odnosi się wrażenie iż Ty to tak na poważnie!

      Usuń
  11. ...widzę tu kolejną porcję wybrzydzania na Kukiza - był dzisiaj w "trójce" z rana i utwierdziła się moja o nim pozytywna opinia - nie szaleje jak Palikot, lecz mówi jak jest - to rodzi nadzieję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zenjk - jasne, że Kukiz nie szaleje!!! Tylko tak normalnie mówi, że chce ustrój zmienić. To bardzo konkretne. No i to hasło wyborcze "Dość". To mi bardzo działa na wyobraźnię. Mnie się też podoba, że nikt nie wie kto za nim stoi, czyje interesy reprezentuje. Sam Kukiz też się trochę w tym już zgubił, ale to też jest fajne. A najbardziej to mi się podoba, że Kukiz ma w swoim bliskim otoczeniu fałszywego profesora. Może podpowie gdzie taki dyplom-sryptom sobie kupić.

      Usuń
    2. zenkj - Ty się nie czepiaj Palikota. On teraz robi za Marksa a nawet Engelsa. Brodę już ma prawie taką jak trzeba. Reszta przyjdzie z czasem. Kukiz tez kiedyś zmądrzeje - kilka miesięcy po wyborach. Będą go szukali komornicy - każdy swoje długi musi zapłacić.

      Usuń
  12. Pozwoliłem sobie na przeczytanie nie tylko tej notki i dyskusji, ale i innych, potem pooglądałem parę programów z Kukizem i mam tylko do przekazania wrażenie, którego nie będę nawet uzasadniał. Owszem, to jest dość nieporadny polityk i widać, że sobie nie radzi. To człowiek szarpany emocjami i niekoniecznie kierujący się realizmem politycznym. Trudno powiedzieć, że ma czyste intencje, ale tez i nie da mu się zarzucić złej woli.
    Ewidentnie przez media traktowany jest co najmniej nieprzyjemnie i wręcz złośliwie. Rzeczywiście interpretacja jego wypowiedzi bywa (co ja mówię, najczęściej jest) wykoślawiana i większość rozmów to szarpanina, gdzie prowadzący za przeproszeniem się przy....a do bzdur. Z drugiej strony sam Kukiz daje powody do takich napaści, nie panując nad emocjami i chlapiąc na mityngach co mu ślina na język przyniesie.
    Obserwując Kukiza, ma się wrażenie, że możemy sobie wyhodować na własnej piersi "małego hitlerka" - te emocje, ten brak skrupułów w dobieraniu sobie koalicjantów i sojuszników, hasłowość, akcyjność - wszystko prawda. Do tego jeszcze trudność w określeniu ewentualnych przyszłych koalicjantów! No kaszanka!
    Ale czy patrząc na inne ugrupowania i ich przywódców mamy coś innego? Biorąc pod uwagę ich wiarygodność, to nie mają nic. To są zera, sprane szmaty! Cokolwiek nie mówią, trudno w to wierzyć, czego niejednokrotnie dali dowody.
    Co wiec pozostaje z tego wszystkiego? Co jest takiego, że wszyscy z głównego nurtu mediów i świata polityki aż tak bardzo alergicznie reagują na tego (w sumie jeszcze pojedynczego człowieka), który nadal realnie jeszcze nikomu nie zagraża? Bo powiedzmy sobie szczerze, jaka jest szansa na to ze referendum przekroczy frekwencje 50% i będzie wiążące? Wystarczy że zwolennicy partyjni zbojkotują je ( a pewnie tak będzie) i klapa! A nawet gdyby stał się cud, to i tak w nowej ordynacji wygrają duże ugrupowania, a na pewno nowa ordynacja zostanie opracowana i przegłosowana w takiej formie, że inaczej nie da się. O co więc chodzi? Co takiego powoduje, że potencjalne ugrupowanie, które realnie nie ma prawie szans zaistnieć politycznie w przyszłości, wywołuje aż taki szum i reakcję?
    I myślę, że odpowiedzenie sobie (bez ideologii i dogmatyzmu) w sposób pragmatyczny dałoby obraz tego, czego klasa polityczna tak naprawdę się obawia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście klasa polityczna nie jest zachwycona, kiedy pojawia się czynnik nieprzewidywalny i potencjalna konkurencja. Ale zauważ, że klasa polityczna w przypadku Kukiza w zasadzie siedzi cicho. Tak na wszelki wypadek, bo nie bardzo wiedzą, co z tego będzie. Na Kukiza rzuciły się media. Po pierwsze dlatego, że to łatwe. Gość aż się prosi o zjebkę. Po drugie dlatego, że to opłacalne. Temat prawie tak komercyjny, jak operacje pośladków Dżej Lo. Na tym złożonym świecie przemyślanych i zorganizowanych na wielką skalę akcji medialnych praktycznie nie ma. Jest przypadek, owczy pęd, sprzedawalność reklam, czy klikalność. Na Kukiza nikt się nie zasadził. Wyszło tak.

      Usuń
    2. Może i masz racje Starszy, ale jest drobne "ale" - media wykazują się postawą ewidentnie nieprzyjazną i daleko im nawet do pozorów neutralności, a o dystansie nie ma nawet mowy. Trochę to wygląda jak na blogach - wszyscy huzia na Józia - media stały się stroną tej gry.
      I ciekawa sprawa, bo kto wie, czy sobie tym rozdaniem kuku nie zrobią? Na fali kontestacji wszystkiego i wszystkich mogą się przewieźć nim się zorientują, że straciły wszystko. Ten rynek staje się delikatnie mówiąc niestabilny i mało przewidywalny.
      Nic to, czas płynie a póki co politycy niczego się nie nauczyli. Media też niewiele.

      Usuń
    3. Kneziu, uzupełnię Twój komentarz - wyborcy też niewiele się nauczyli.
      Casus Tymińskiego można było jeszcze tłumaczyć "młodą demokracją". Ale Kukiz?
      Co do Twojej "teorii spisku" przeciw Kukizowi, zauważ, że ja nie polemizuję tutaj z samym Kukizem. Zastanawiam się jedynie nad tym, co w jego działalności i wystąpieniach widzą jego zwolennicy. Bowiem ja tam niczego nie dostrzegam. Nie dostrzegam nawet śladu czegoś, z czym mógłbym polemizować.
      Kukiz to nie program, to nie alternatywa To zjawisko - jak tęcza podczas nabożeństwa na Jasnej Górze.

      Usuń
    4. O ile tęcza jest zjawiskiem czysto estetycznym i ubocznym, o tyle istnienie wyborców jest już bardzo konkretne Leszku.
      Oczekiwanie, że Kukiz stworzy jakiś konkretny program byłoby naiwnością - niby jakim cudem? Natomiast jest faktem, że dotychczasowe tworzenie programów było równie abstrakcyjne, czego dowiodły wszystkie kolejne ugrupowania. Tak więc stało się niezaprzeczalnym faktem, że nieposiadanie jakiegokolwiek programu ma taki sam sens jak i jego posiadanie. Co Kukiz w tym przypadku mówi, nie ma większego znaczenia, bo niby co ma mówić? Nie mam recepty, bo nie jestem w stanie jakiejkolwiek stworzyć? A czy ktoś ma??? Może Kaczyński, albo Kopaczowa? PiS przynajmniej ma niekwestionowanego przywódcę, który co prawda z ukrycia, ale pociąga za sznurki. A inni? Krzywą twarz, pomalowaną na użytek kamer i sparaliżowana botoksem??? To ja już wolę Giertycha, który przynajmniej cośkolwiek konkretnego głosił i realizował. Że to było też głupkowate, to inna sprawa.
      W tej całej miałkości, nijakości i kompletnej niewiarygodności wszystkich na politycznej scenie i przy braku autorytetów, nie ma co się dziwić, że wyborcy rozglądają się za jakąś bardziej sensowna opcją. Czy to będzie Kukiz, to nie wiem.
      Co do mojej "teorii spisku", to jakoś nie jestem do niej osobiście przywiązany - patrzę i widzę - traktowany z sympatią na ogół nie jest.

      Usuń
    5. Leszku !!! Czytam ja tak sobie i czytam Twoja wymianę zdań i poglądów z pozostałymi Szanownymi Adwersarzami Blogowymi i co raz bardziej przekonujesz mnie do tego, że Kukiz nie reprezentuje nikogo i niczego. NIC - KOMPLETNA PUSTKA. Wiadomo - z pustego i Salomon nie naleje. To czym się epatować ??? Ktoś chciał lub chce wjechać do Sejmowni na garbie Kukiza - bo popularny wśród równych jemu samemu. Ja się na takie "cóś" nie piszę. Zawsze bardzo starannie planuję swoje przedsięwzięcia na przyszłość - mierząc siły na zamiary. Ma to tą zaletę, że prawie nigdy nie byłem rozczarowany. Robiłem dokładnie to co mogłem zrobić i.....udawało się. Najgorzej robić z siebie błazna - szczególnie w polityce. Życie daje natychmiastową ripostę, bo w końcu nie wszyscy w Polsce już całkiem zgłupieli. Zauważ jak już potyka się o "góry złota" nowa "ekipa" Panakaczyńskiego. Oni już nie panują nad "obietnicami", dzisiaj zapomnieli co obiecywali wczoraj. A jeszcze nie zasiedli przy "żłobie", dopiero się moszczą - też zdaje się zbyt wcześnie. Prze następnych 100 dni jeszcze wiele się wydarzy. Bardzo wiele !!!!

      Usuń
  13. A ja tam nic "okiem emeryta" nie oglądam ,uchem nie słyszę.No może tylko nadobne dziewoje co to przebrane w bikini i zapowiedzi z głośników z których to rozumiem tylko jedno "figyelm,figyelm,
    Nie wziąłem telewizora i "polskie radio" jakoś tak niesłyszalne i buczy
    Wiszą mi i powiewają panowie Kaczyński,Duda i Biskupi Senaty Sejmy senatory i posłowie.
    Czas kanikuły wiec trzeba się umieć/ i potrafić/' wyłączyć.Nawet z myślenia.i ładować akumulatory "na zaś"
    Jak emerytura to emerytura, jak wolne to wolne,Wasze zdrowie wiec pije, schłodzonym winkiem i idę moczyć kuper w basenach termalnych, co to pomagają na różne dolegliwości.
    PS
    Węgry pod światłym przywództwem Orbana zdziadziały,zbiedniały, co widać po budynkach i zdrożały
    Jesli Kaczyński dalej chce nam fundować"Budapeszt" to ja dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...acha jeszcze pozwolę sobie na zachętę do filmu "Ted 2", byłem wczoraj w kinie, film dla inteligentnych, miesza wszystko ze wszystkim, najwyższe dobro z kupą, ale właśnie film na czasie,
      próbuje rozwiązać problem: jak rozumieć tzw. "dobro" w obecnych zblazowanych czasach, kiedy ideowcy są po prostu śmieszni.
      polecam!

      Usuń
    2. haha ! ciekawa recenzja filmu ...
      ale dzięki wielkie za podrzucenie tytułu , spędziłam zwariowany wieczór z Tedem :)

      Usuń
    3. Wieśku - jak to kurde wytrzymujesz - te baseny termalne. Tez się tam moczyłem w Miszkolcu oraz Moezekewesd, ale temperatury na zewnątrz były bardziej ludzkie. I okropnie śmierdziało siarkowodorem - jak w piekle.Niedaleko od Moezekewesd są wykute w wulkanicznych skalach pumeksowych wspaniale piwnice. Przechowują tam wspaniałe wina typu "Egri" - a Madziarowie sa bardzo gościnni. Zwłaszcza jak się nauczysz takiego ich powiedzonka "Magyar - Lengyel ket jo barat" - co mniej więcej znaczy - Polak - Węgier dwa bratanki i do szabli i do szklanki. Wtedy "dusze" w nich się otwierają. Wprawdzie na drugi dzień ma się potężnego "kocura" - ale co się nie robi dla zbliżenia dwóch bratnich narodów !!!! A visontlataszra !!!!

      Usuń
    4. Wiesku - jeszcze jedna sprawa !!! Zamów sobie w węgierskiej knajpie "gulasz po węgiersku" np. Segedi-gulyas. Uśmiejesz się do rozpuku.

      Usuń
  14. Oj tam 20 lat jak do nich jeżdżę ,a termalne znam /prawie/wszystkie.Wytrzymać można jeśli się zachowuje reżim czasowy Tj 30 minut a potem może być chłodniejszy basen i obowiązkowy "szprycer" z lodówki.
    Potrawy typu gulasz,czy bogracz itp jednogarnkowe z kociołka, to potrawy pasterzy puszty,do którego wrzucano dowolnie co kto miał na podorędziu i w zapasie .Czerwona papryka poprawiała smak i nie pozwalała na psucie się potraw.Ostra tylko do smaku.
    W dzisiejszych "csardach" nie podają ostrych /bardzo/potraw Ot pod "przeciętny smak" a za to na stoliki kładą albo w spodeczku pokruszona ostra paprykę razem z ziarnami albo słoiczek "pisty" tez ostrej
    Spróbuj sam coś upichcić w jednym garnku z tego co masz pod ręka /pamiętaj tylko by nie przypalić papryki w proszku bo będzie gorzkie/
    najlepiej na smalcu /nie oleju/ lub wędzonej słoninie /przepisy z netu/ a jak Ci nie wyjdzie daj ostrej papryki i wszyscy będą twierdzić "O jakie to węgierskie"
    Polak Węgier dwa bratanki lepiej nie mówić po węgiersku bo jak powiesz ze złym akcentem znaczyć to może "pocałujcie mnie w d...'
    I jeszcze jedno i ostatnie.
    Pomyśl co by się działo u nas, gdyby tak na basenach można było kupić prawie wszystkie gatunki piwa /lane i puszkach czy butelkach/ prawie wszystkie gatunki wódki,/nawet naszej "mocniejszej"bo 40 % no i wino wszelkich gatunków.
    A u nich to norma.I nie widać pijanych awanturujących się czy bijących.I konia z rzędem temu kto po zamknięciu basenu znajdzie papierek,niedopałek,puszkę czy kapsel lezące w trawie.Jesli znajdziesz to tylko wtedy gdy wiatr je wywieje z pełnego kosza.Które rozstawione sa gęsto a na trawie sprytne pojemniki wypełnione mokrym piaskiem na niedopałki.
    Camping tam /pod względem kultury zachowania/ a w kraju to przepaść.Niestety Dlatego "zmieniłem kraj wakacyjnego pobytu"

    OdpowiedzUsuń
  15. I ostatnie O zgrozo Ich cmentarze w większości nie są ogradzane,nie pilnuje je ochrona.Przed kosciołami masz z flaga Węgier.plebania znacznie mniejsza od koscioła a ksiądz sam sprząta i kosi trawę przed swoja świątynia /w majtkach i te shircie/ Zgroza no zgroza
    Ich wszędzie sytuowane na skwerach i w zaułkach jakże liczne pomniki i pomniczki z brązu,tez nie trafiają do skupów złomu.Stoja I stac beda no chyba ze my rozszerzymy eksport złomiarzy, złodziei.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @wieśku !
      nie mam powodu Ci nie wierzyć ...ale czy Ty aby nie wylądowałeś - z rozpędu - na innej planecie ???
      jesssuuuu ! jeśli to prawdziwa prawda (sic !) to w następnym roku ... zasuwam tam ( i chyba nikogo tym nie zadziwię )
      oczywista oczywistość ... ! ㋡
      LB

      Usuń
  16. Brzęczyszczykiewicz26 lipca 2015 18:32

    A teraz przeczytajcie te wszystkie komentarze od początku do końca. Nie ma zgody "mocium panie" - jak to u Polaków. Każdy wie lepiej od drugiego. I to jest cały polski problem !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mości Brzęczyszczykiewiczu !
      czy aby Waści się nie czepiasz ?
      poza osobistymi wtrętami - w pozostałych dysputach widzę spójność ...
      a co szabelkami mamy machać , kontuszami zarzucać ... ?
      powiem : Kończ Waść - wstydu oszczędź !!!
      staropolskim zwyczajem ... w szyję całuję ...
      LB

      Usuń
    2. Brzęczyszczykiewicz27 lipca 2015 07:10

      Waćpani albo może jeszcze Waćpanno - Ty mi się na szyi nie wieszaj i judaszowych pocałunków nie składaj. Idzie o te "osobiste wtręty" - świadczą o osobach. Tu "kontuszami zarzucają" - każdy sobie !!!

      Usuń
    3. odniosę się tylko do ostatniego zdania ...
      ... gdyby tu wszyscy jednym głosem ( jak chór Aleksandrowa ), albo - jak na wojskowej defiladzie w Korei Pn : ręka w rękę , noga w nogę -"stanowili " byłoby harmonijnie , efektownie , ale bez sensu !
      niechaj więc poły kontuszy uchylają się , byle kurzu nie wzniecały...
      to się nazywa wymiana poglądów , argumentacja stanowisk :)
      LB

      PS. przyjęło się , że panny ( zwłaszcza stare ) bywają zrzędliwe i marudne , ale obawiam się , że starokawalerstwo też jest mało strawne , Obywatelu Brzęczyszczykiewicz !
      chyba się nie mylę ?

      Usuń
  17. A ty wolałbyś tak jak "U Młynarskiego"
    Sedno

    Mili Państwo, dodam Wam na zakończenie,
    Że czy w upał, czy w czas mroźnej gołoledzi
    Coraz częściej słyszeć da się
    W telewizji, radio, prasie
    Ciepłe, szczere i otwarte wypowiedzi!

    A w tych wypowiedziach - wyznam Wam, Panowie -
    Nieodmiennie wciąż zadziwia mnie to jedno:
    To zadziwia mnie, Panowie,
    Że - ktokolwiek się wypowie -
    Trafia swoją wypowiedzią w samo sedno!

    Już od dawna nie słyszałem wypowiedzi,
    Co by błędu zawierała choć zarodek,
    Czasem zda mi się na oko,
    Że ktoś myli się głęboko,
    A on - sunie bez wysiłku w sedna środek!

    Celnych owych wypowiedzi słucham przeto,
    Rozmyślając sobie czasem przy ich wtórze,
    Czy ci ludzie w jednej chwili
    Tacy mądrzy się zrobili,
    Czy to sedno się zrobiło takie duże...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku - noo.... nareszcie przemówiłeś w "ludzkim języku" i trafiłeś w samo "sedno". Bo ten węgierski - niech to ręka boska broni - okropność. Zamiast "dzień dobry" to oni mówią "jo napot kivanok", zamiast chlebuś - kenyer. I co najgorsze - zamiast kartofel - mówią "burgonya". Wyobrażasz sobie co się będzie działo w dyplomacji jak ten nasz "burgonya" uda się z wizytą do bratanka Orbana

      Usuń
  18. hahaaaaaa ! @ wieśku..... w "samo sedno" !!!!!
    LB (znowu ja ! , ale nie mogłam się powstrzymać ! )

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>