środa, 6 maja 2015

Ciepła woda !!








          Zbliża się czas głosowania i wyboru prezydenta naszej Najjaśniejszej RP.
Będę głosował na dotychczasowego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Powody oczywiste są dwa które także w oczywisty sposób ze sobą się łączą.
Po pierwsze, głosując na Bronisława Komorowskiego wybieram ciepłą wodę w kranie a po drugie odcinam jeden głos na kogo innego w tym na najgorszą opcję czyli Jarosława Kaczyńskiego /zawsze dziewica/ tzn. na podstawionego figuranta Andrzeja Dudę.                            Znam i rozumiem rolę prezydenta RP i jego okrojonych prerogatyw. Nieuczciwym było wciąganie obecnego prezydenta w bieżącą politykę i szereg innych spraw na które nie ma wpływu. Brak reakcji kancelarii prezydenta zostało by poczytane jako bierność i bezproduktywne przebywanie pod żyrandolem.

Wraz z kampanią wyborczą ujawniły się na forach internetowych watahy trolli, chamskich komentarzy i prześmiewczych grafik. Prezydenta Komorowskiego obrzuca się gnojem za przewiny lub ich brak co dowodzi, że wielu uwiera jego postawa i postępowanie.
          Czuję się komfortowo przy tym prezydencie i nie obawiam wybryków które zafundował nam Lech Kaczyński czyniąc pośmiewisko z Polski.
          Przed wyborami wzbierają u mnie dwa uczucia – złość i smutek.
Złość polega na tym, że ludzie dają sobie wciskać ciemnotę i nie chcą przyjąć do wiadomości, że w Polsce mamy ustrój parlamentarno gabinetowy i nikt nie zapyta Andrzeja Dudy przy pomocy jakich środków zamierza zrealizować swoje mrzonki. Ja widzę tylko jeden sposób – zamach stanu i dyktatorskie wprowadzenie ustroju prezydenckiego. Podpisanie porozumienia pomiędzy Dudami to albo szczyt niekompetencji lub groźne memento i być może NSZZ Solidarność przymierza się jako zbrojne ramię PIS w zamachu stanu.
            Głęboki smutek ogarnia mnie przy słuchaniu innych kandydatów a w szczególności Pawła Kukiza.
Można machnąć ręką na Korwina, głupiutką Ogórek czy lowelasa Jarubasa ale przecieram oczy gdy kandydat Kukiz zapowiada przewrócenie państwa nic nie konkretyzując z wyjątkiem Jednomandatowych Okręgów Wyborczych a i to nie jestem pewien czy wie o czym mówi. Jakimi nierozgarniętymi wyborcami są ci, którzy słuchają opowiastek o referendach chociaż Polska nie jest malutkim krajem jak np. Szwajcaria. Kiedyś Inicjatus został senatorem a dziś na stanowisko prezydenta kandyduje osioł.
           Debata niczego nie zmieniła. Dominowały dwa nurty - wszystkim dać wszystko lub wszystko zniszczyć i zaczynać od nowa a do tego podlane sosem nacjonalizmu, niekompetencji i głupoty. Palikot był w miarę głosem rozsądku. Przypadków psychiatrycznych pod uwagę nie biorę.
Martwi mnie głos słyszany od dawna i udający obywatela zatroskanego o sprawy państwa, jego prawidłowego funkcjonowania, pozycji Polski w świecie i wielu innych wyświechtanych hasełek mający usprawiedliwić absencję w wyborach lub skreślenie wszystkich kandydatów. Dość się już na ten temat napisałem i dlatego przytoczę zdanie Starszego z jego bloga
 - Znudzony jeden obywatel - ostatnio nieźle prosperujący - oznajmił, że na wybory to on nie pójdzie, bo po pierwsze nie ma na kogo głosować, a po drugie mu się nie chce. Na to mu odpowiedziałem, że takich leniwych idiotów jak on powinno się kastrować, żeby nie przekazywali dalej swoich debilnych genów. Chyba się obraził, co nie jest zbyt fortunne, bo to potencjalny klient.
Ale zaczynam mieć naprawdę dość wybrzydzania durniów na panującą obecnie nudną stabilizację. Mam dość tego wyczekiwania na przesilenie "żeby wreszcie coś się działo". Mam dość wysłuchiwania monotonnych narzekań na niedostateczne tempo przyrastania bogactwa i wysłuchiwania litanii nieszczęść, które podobno dopadły nasz umęczony kraj. Zwłaszcza, że w tych rytualnych recytacjach nie ma ognia i wewnętrznego przekonania. To tylko taka polska odmiana rozmów o pogodzie. Wyjątkowo głupia odmiana/.../
Co do meritum się zgadzam ze starszym i chciałem tym malkontentom przypomnieć, że minęła rocznica śmierci Barbary Blidy. Nie oddanie głosu wzmacnia panów Kurskich, Kamińskich, Kempinę i wszelkiej maści Mastalerków a nade wszystko Jarosława Kaczyńskiego /zawsze dziewica/.

Robienie sobie dowcipów z przysłowiowej ciepłej wody w kranie jest śmieszne do czasu gdy jej zabraknie. Ciepła woda w kranie nie jest dla mnie synonimem stagnacji a normalności a tą normalność zapewnia dotychczasowy prezydent.

Zdjęcie konia z wildhorses353.blog.pl.









63 komentarze:

  1. Dziękuję, że wreszcie mogłem zobaczyć twój konterfekt. Pasuje do wypisywanych treści jak ulał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Notka mi się nie podoba, bo obrażasz wyborców, a to już nie jest wcale miłe ani śmieszne. Oczywista oczywistość, że jak masz "swojego" kandydata, to zapewne reszta nie jest godna Twojego głosu i masz prawo na nich nie głosować, z różnych powodów. Jednak obrażanie wyborcy, który ma innego kandydata w swoich preferencjach jest już bardzo niesmaczne. Pisząc w ten sposób wpisujesz się w poczet tych, którzy konfliktują bez powodu społeczeństwo i dają zły przykład innym. No wybacz Piotrze, jesteś nie byle kim, ale blogerem - od Ciebie wymaga się nieco więcej niż od zwykłego partyjniaka. :P :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co niby może być obraźliwego w tym, że Piotr zaprezentował nam argumenty, które skłoniły go do wybrania jednego z kandydatów?! Przecież musiał swój wybór uzasadnić?! A jak miał to zrobić nie uwypuklając wad tych, których odrzuca i zalet tego, na którego zamierza głosować? Co w tym jest niesmacznego? Zwłaszcza w świetle tego, co o kandydacie Piotra (i moim, oczywiście, bo to jest jedyny wg mnie kandydat "wybieralny") wypisują. Jakoś Kneziu nie rażą Cię te wszystkie krążące w sieci NIESMACZNE i OBRAŹLIWE obelgi, zniewagi, oszczerstwa etc., które na temat URZĘDUJĄCEGO PREZYDENTA Twojego kraju (on też jest przecież wyborcą) piszą tacy sami albo nawet ci sami wyborcy, w których obronie tak mężnie stajesz wobec Piotra. Wg Ciebie tacy jak Piotr czy ja mamy milczeć? To jest nie tylko wasz kraj, ale kraj nasz wspólny i każdy ma prawo występować w obronie wartości, które są dla niego ważne, oczywiście w ramach prawa. Przeczytałam ponownie tekst Piotra i jestem przekonana, że dotknięci czy obrażeni mogą się poczuć tylko ci, którzy nie są pewni swojego własnego wyboru.

      Usuń
    2. Droga Evo!
      Czy zechciałabyś poświęcić chwilkę i wskazać mi jakąś moją wypowiedź, w której pozwoliłem sobie na obrazę majestatu Rzeczpospolitej, w osobie Pana Prezydenta? Albo przynajmniej próbę obrażenia kandydata na prezydenta RP, pana Bronisława Komorowskiego? Bo wybacz, ale nie rozumiem o co Ci może chodzić???? :)

      Usuń
    3. Nie mniej Drogi Kneziu!
      Nie miałam na myśli żadnej Twojej obraźliwej wypowiedzi na podany temat, a jedynie to, że nigdy nie trafiłam na taką Twoją wypowiedź, w której wyraził byś niesmak z powodu spotwarzania w sieci pełniącego urząd Prezydenta o znanych wszystkim personaliach, za to poczułeś się dotknięty w imieniu anonimowego wyborcy. Przepraszam, jeśli wyraziłam się niejasno.

      Usuń
    4. A spotkałaś się z taka moja wypowiedzią, która by przekraczała granice dopuszczalnej krytyki? Albo może pochwałę dla takich wypowiedzi u kogokolwiek??? A może chociaż jakąkolwiek neutralną wypowiedź na portalu, stronie, blogu, gdzie takie obraźliwe wypowiedzi są normą???
      Bo z Twoich komentarzy można by odnieść wrażenie o mojej podłości, albo co najmniej przyzwoleniu na podłość. Będę niezmiernie zobowiązany, jeżeli poświęcisz odrobinę swojego czasu i użyjesz jakże przecież skutecznych wyszukiwarek internetowych w celu sprawdzenia, czy nie odzywam się na portalach, gdzie notorycznie i zwyczajowo takie wypowiedzi można spotkać, jak chociażby salon24 albo forum Frondy, czy niezalezna.pl . Oczywiście odwiedzam regularnie dwa portale gdzie takie wyszukiwarki nie działają, ale przecież na nich są zainstalowane równie skuteczne wyszukiwarki lokalne, więc nie widzę specjalnych przeszkód.

      Usuń
    5. Zależy co kto rozumie przez określenie "niedopuszczalna krytyka". Ja widać za taką uznałam to, że zarzuciłeś Piotrowi obrażanie wyborcy o innych niż jego preferencjach i uznałeś to za niesmaczne.
      Tego i tylko tego dotyczyła moja wypowiedź, a jedynie przy okazji stwierdziłam, że nie natknęłam się nigdy na Twoje oburzenie z powodu "obraźliwych i niesmacznych" obelg pod adresem Prezydenta, które krążą w sieci w ogromnych ilościach, co oczywiście nie musi oznaczać, że takich nie mogłabym znaleźć, gdybym się postarała.
      Nigdy bym się nawet nie ośmieliła zarzucać Ci tego rodzaju wpisów i to nie tylko dlatego, że już od dość dawna "obcuję" z Tobą, że pozwolę sobie na takie określenie, zarówno na blogu Piotra i Leszka, jak też na innych blogach, w tym także na Twoim, który czytam z dużą przyjemnością, ale po prostu dlatego, że nie mam zwyczaju zarzucać komukolwiek czegokolwiek bez uprzedniego upewnienia się co do swoich racji. Jeśli czujesz się dotknięty, to bardzo przepraszam.

      Usuń
    6. Nie ukrywam, że poczułem się dotknięty Twoimi sugestiami, bo z komentarzy wynikła niedwuznaczna sugestia o moich co najmniej mało stosownych wypowiedziach. Piotr dobrze wie co mu zarzucam. Myślę, że napisał to z rozmysłem i pełnym wyrachowaniem, co mi się wcale nie musi podobać i zdaje się, że napisałem to w sposób niezawoalowany i na tyle spokojny, że mu korona z głowy nie spadła. Nie jest moją winą, że na blogach politycznych spokojnie rozmawiać się nie da, a normą jest walka partyjnych fanatyków.

      Usuń
    7. Gdyby ktoś o mnie powiedział, że jestem partyjną fanatyczką, uznałabym to za obraźliwe, ponieważ jestem przekonana, że moje wybory i opinie są wyważone i oparte na racjonalnym myśleniu, chociaż forma - przyznaję - niekiedy może wskazywać na emocjonalne zaangażowanie, ale emocje nie dotyczą osoby, tylko sprawy, w której się wypowiadam. A gdybym nawet potrafiła odczuwać coś takiego jak uwielbienie, to mogłabym nim obdarzyć jedynie artystę, tj. wybitnego twórcę, ale nigdy polityka czy działacza (no - może kogoś takiego jak Albert Schweitzer, siostra Małgorzata Chmielewska czy Janina Ochojska).

      Usuń
    8. Pooglądałam i nawet przeczytałam komentarze. Nie specjalnie mnie te scenki rozśmieszyły. Wszystko, co na ten temat pomyślałam wyraziła w jednym z tam zamieszczonych komentarzy osoba posługująca się nickiem Cloudo55.

      Usuń
    9. Noo, jeżeli to jest norma naszego świata polityki, to ja wysiadam!

      Usuń
  3. Może i Ty się czujesz Piotrze komfortowo, ja nie bardzo. Kiedy prezydent nie wie gdzie jest i o czym mówi, albo jak się zachowuje, to trudno odczuwać komfort.
    I co z tego, że jest rocznica śmierci Barbary Blidy Piotrze? Przecież Kurscy, Kamińscy i kępiny i tak są wzmocnione przez kosmiczne, kompletnie oderwane od rzeczywistości wyroki sądowe, albo umorzenia w sprawie śmierci Blidy. I Platforma nie zrobiła nic aby to zmienić. Ot, choćby zaskarżyć kuriozalny powód umorzenia śledztwa w sprawie zacierania dowodów rzeczowych,z kuriozalnego powodu: mimo iż dowody zostały zatarte, zniszczone i zamienione, nie miało to wpływu na prawidłowy przebieg śledztwa. Takie uzasadnienie to chyba ewenement na skalę światową. Nie pamiętam, aby w jakiejkolwiek sprawie, gdziekolwiek na świecie zniszczenie wszystkich dowodów rzeczowych nie miało wpływu na prawidłowy przebieg śledztwa. zaskarżałbym gdzie się da, łącznie ze Strasburgiem i czym tak jeszcze. Nasi wybrańcy nie zrobili nic, nie kiwnęli palcem, tylko "przyjęli do wiadomości". Zdecydowanie im ulżyło, że już po sprawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzeju z Kościerzyny-Koźla zgadzam sie z Tobą.
      Wskaz lepszego kandydata a z przyjemnością na niego zagłosuję.
      Pozdrawiam
      ps.
      Uważam, że w dyskursie politycznym określenia "nic" i "wszystko" są tak samo niedorzeczne.

      Usuń
    2. Andy, czy mógłbyś zilustrować przykładami swoje zdanie "Kiedy prezydent nie wie, gdzie jest i o czym mówi, albo jak się zachowuje". Jestem osobą, która niemal codziennie "odwiedza" prezydencką Kancelarię (zamówiłam Newsletter), czytam również przemówienia jego i jego urzędników, śledzę jego inicjatywy w różnych dziedzinach gospodarki i tzw. życia społecznego oraz ustawodawstwa, staram się też oglądać wystąpienia telewizyjne i sprawozdania z zagranicznych wizyt, co robię dlatego, że głosowałam na B. Komorowskiego poniekąd z konieczności, więc chciałam wiedzieć, jakim będzie prezydentem, tym bardziej że od samego początku był on atakowany w sposób nieprzyzwoity. Poza kilkoma potknięciami wyolbrzymianymi do rozmiarów nieprawdopodobnych - nie odnotowałam nic, co by pozbawiało mnie komfortu przy ponownym oddawaniu na niego głosu.
      Będę wdzięczna za takie przykłady, dodam tylko, że nie interesują mnie zabawne filmiki ani "informacje" propagandystów tzw. "niezależnych", bo te znam (z szogunem włącznie, o którym wypowiadałam się już na blogu Lwicy Lewicy).
      Co do pozostałych spraw - też ubolewam, ale to jest trudny i rozległy problem na o wiele dłuższy komentarz.

      Usuń
    3. @Evo,
      wystarczy, że przeczytasz na moim blogu w ostatnim tekście fragment, w którym się do tego odnoszę. A podejmuję świeżutkie sprawy. Przez całe pięć lat takich "wpadek" było cała masa, łącznie z wypiciem kieliszka wina jakiejś tam królowej, czy księżnej.
      Zresztą, porównaj sobie nawet jakośc kampanii tego pisowskiego (Boże! Chroń Polskę!) Dudę i Komorowskiego - to jest przepaść (wyjąwszy ostatni spot prezydenta), po prostu przepaść, na korzyść tego pajaca PiS. Mimo, ze i zapleczem i kasą Komorowski mógłby "zakryć" Dudę razem z całym PiS-em.

      Usuń
    4. Jedną wpadkę można odliczyć - konstytucja 3 maja była druga tego typu w Europie. Prezydent miał rację.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Konstytucja_Korsyki

      Usuń
    5. "Wpadka" której nie było o bieganiu po krzesłach w parlamencie Japońskim trwa.

      Usuń
    6. Kneziu,
      jeśli tak do tego podchodzić to Konstytucja 3-go maja była czwartą, bo wcześniej była jeszcze "Konstytucja Benderska" z 1711 roku. To ukraińska konstytucja napisana w obecnym Naddniestrzu przez Filipa Orlika. Podobnie jak Konstytucja 3-go maja nigdy nie wyszła ona w życie. Wielu historyków własnie tę konstytucję uznaje za pierwszą w Europie. Tak więc nasz prezydent powinien zostać przy "1-szej prostytucji w Europie", bo własnie ten fakt jest ogólnie przyjętą prawdą rzez ogólną historię Europy.
      To jest tak, że "niektóre źródła traktują konstytucję korsykańską jako pierwsza na świecie, a więc i w Europie, niektóre źródła traktują tak konstytucję benderską, ale większość źródeł jako pierwszą w Europie traktują konstytucję 3-go maja. Chyba jest jasne, którą z nich i jak powinien traktować nasz prezydent. Nie uważasz Kneziu? W innym wypadku pprezydent Komorowski faworyzuje jedną "przed naszą", inną dyskryminując.

      Usuń
    7. Prezydent nie ma pieprzyć farmazonów, tylko nie mijać się z prawdą i taka jest jego rola. Poza tym jest historykiem i słusznie powiedział, że nie była pierwsza - można dyskutować czy nie trzecia, ale to już rzecz mniej istotna. Natomiast wyśmiewanie się z niego i wytykanie, że nie jest dość patriotyczny, bo mówi że nasza Konstytucja nie była pierwsza to jakieś nieporozumienie. Od tego, że ktoś mówi prawdę, nikomu nie ubędzie.

      Usuń
    8. @Andy
      Od wyborów w 2010 r. przestałam oglądać kampanie wyborcze, a nawet programy publicystyczne, bo nigdy i tak na ich podstawie nie podejmowałam swoich wyborczych decyzji. Zawsze interesowałam się polityką, znam wiele nazwisk i mam sporą orientację na temat dokonań naszych polityków, ponieważ dużo czytam, zarówno niektóre tytuły prasowe, jak również internetowe witryny i tzw. polityczne blogi. Wątpliwe informacje zawsze konfrontuję i sprawdzam z innymi źródłami. Np. wczoraj przeczytałam wpis pewnej blogerki, której uwagę przyciągnął tytuł, pod jakim ukazał się w gazecie wywiad z szefem kampanii wyborczej B. Komorowskiego, mianowicie - "Liczymy na niezadowolonych". Blogerka ta, wprawdzie na początku oświadczyła: "Powinnam była przeczytać cały tekst...", ale oczywiście nie przeczytała, co jej nie przeszkodziło, tylko w oparciu o tytuł, dywagować na temat marnej jakości kampanii kandydata, jego sztabu wyborczego, a nawet w wyciąganiu bardziej ogólnych wniosków. Tymczasem ja ten wywiad przeczytałam i wiem, że Robert Tyszkiewicz, przy okazji omawiania poparcia dla różnych kandydatów, tylko dodał, że "Jest też bardzo poważna grupa wyborców niezdecydowanych, którzy podejmą decyzję w ostatniej chwili", a tytuł, który tak zbulwersował blogerkę - pochodzi od redakcji gazety, co jest bardzo często praktykowane w celu przyciągnięcia uwagi czytelników. Ilekroć sprawdzam piętnowane przez różnego rodzaju media i różne osoby wpadki Prezydenta, to się okazuje, że są one oparte na równie "mocnych" podstawach, jak zarzuty tej blogerki. Publiczną działalność B. Komorowskiego obserwuję od lat 70. ubiegłego wieku, do czasu jego wyboru na urząd prezydenta nie byłam jego zwolenniczką, dlatego jego działalność obserwuję z uwagą i dlatego nie zgadzam się z Twoją oceną, nawet jeśli rzeczywiście sięgnął po cudzy kieliszek czy stanął w nieodpowiednim miejscu, bo za dużo wiem o znacznie większych uchybieniach przywódców innych państw, a poza tym uważam, że nikt nie przebije Aleksandra K., który w pijanym widzie bełkotał do ukraińskich studentów.

      Usuń
    9. A to w takim razie do pooglądania - Potiomkinowska budowa

      Usuń
    10. Kneziu - zaczynam sie zastanawiać czy jestes bardziej wredny czy bezmyślny. "Oto w takim razie......" dajesz do pooglądania cos co budzi moje wątpliwości.
      Czy warunkiem udzielenia wywiadu były ruchy sprzętu na drugim planie ?. Ty Kneziu jesteś pewny, że to wina Komorowskiego i "Oto w takim razie......" to przedstawiasz. Masz jak widać dużą uciechę, że ktoś Komoruskiemu przyp...ił i "Oto w takim razie......" Podaj swojego idola i ja ci znajdę coś pod hasłem "Oto w takim razie......".
      Tym razem ja mam dość pieprzenia Twoich krytykanckich farmazonów.

      Usuń
    11. Nie mam żadnej uciechy. Jeżeli pan prezydent był nieświadomy tego co się wokół dzieje, to źle to o nim i jego otoczeniu świadczy, bo pozwolenie na takie oszustwo stawia wszystkich w złym świetle. Jeżeli natomiast wszyscy wiedzieli, że to inscenizacja, to również jest fatalnie, bo to znaczy że świadomie nas oszukiwali. Ja bym chciał, żeby pan prezydent nie pozwalał się wozić jak byk za Gierka, nie pakował się w dwuznaczne sytuacje i potrafił wykazać się odrobiną rozsądku.
      Ot chociażby dzisiaj - był z panią Premier i świtą w Radomiu i co ja widzę? Znajomy pisze:
      Czy ktoś z moich Szanownych Znajomych był dziś w Elektrowni i może to potwierdzić? Ja mam jak zwykle pretensje o organizowanie wszelkich spotkań w godzinach pracy.
      Inny mu odpowiada:

      Potwierdzam - nikt poza krewnymi i znajomymi królika nie miał prawa wejść. Nie było to w żadnym wypadku spotkanie z wyborcami. Wielu zostało za drzwiami.

      Może mi ktoś w takim razie wytłumaczyć jaki jest sens organizowania tego typu spotkań? Przecież obecni i tak zagłosują za PBK, a nieobecnych (niewpuszczonych) będzie jeszcze trudniej przekonać. Tylko, żeby komunikat poszedł w mediach?

      No tak to się robi Danielu. Jak byłem w partii Gowina, a Gowin przyjechał do Radomia, to owszem był całkiem długi spacer po Żeromce, chorągiewki i ulotki - ale zero rozmów i dyskusji. Była jedynie konferencja - fakt - na świeżym powietrzu - ale nikt poza mediami nie był na nią zaproszony. Politykom nie zależy na garstce ludzi co przyjdą na spotkanie. Oni uderzają w media. Taki mamy wirtualny świat. Pozdrawiam.

      To wszystko jest fikcja??? To jest ledwie kreacja dla mediów? Teatrzyk dla ubogich!!!
      Piotrze, w takim razie to nie jest dla mnie. To już wolę Kukiza albo Tanajno - przynajmniej ich jeszcze na taki teatrzyk nie stać.

      Usuń
    12. WYGRAŁEŚ KNEZIU - "To już wolę Kukiza albo Tanajno.............. " - pasuję !.

      Usuń
    13. Wcale się nie czuję wygranym - wszyscy przegrywamy. :(

      Usuń
    14. Tak już jestem skołowana, czy raczej osłupiała po przeczytaniu komentarzy Andy'ego i Knezia, że swoją odpowiedź na podany przez Knezia link do "Potiomkinowskiej budowy" zamieściłam w nieodpowiednim miejscu. Kneź mnie wprawdzie odnalazł, ale to co napisał może sugerować, że ja uważam za "normę naszej polityki" jakieś kabaretowe scenki, zmontowane na potrzebę ośmieszenia B. Komorowskiego, które udają relację z idiotycznego spotkania na piaszczystym odludziu, podczas którego Prezydent zachowuje się jak jakiś głupek.
      Otóż ja nie tylko tak nie uważam, ale nawet nie oglądam takich "świadectw". Gdybym je jednak oglądała, to i tak nie uważałabym ich za wiarygodne źródło wiedzy o kimkolwiek czy o czymśkolwiek, a już zwłaszcza o prezydencie mojego kraju bez sprawdzenia ich wiarygodności. Zbyt dużo na temat takiej propagandy wiem, a Bronisława Komorowskiego akurat kilkakrotnie widziałam z dość bliska na kilku spotkaniach w Pałacu, zresztą zna go również osobiście kilku moich znajomych, do których mam zaufanie i jestem przekonana, że zachowuje się właściwie, a jeśli nawet popełnia jakieś drobne gafy, bo któż ich nie popełnia, to z całą pewnością nie przynoszą one ani jemu, ani nam ujmy, zresztą nie takie jak jego gafy zdarzają się również innym politykom.
      A tak w ogóle, to mam raczej zwyczaj wstydzić się za siebie, inaczej musiałabym już umrzeć ze wstydu, jaki przynoszą nam liczni rodacy na występach w krajach Unii i nie tylko.
      Ja w naszym świecie polityki widzę inną normę niż ta, jaką dla Knezia uosabia Prezydent. Tę normę, która akurat mnie najbardziej boli uosabiają przede wszystkim "politycy największej na świecie partii opozycyjnej", choć nie tylko oni. Siła tej formacji tkwi nie tylko w seksapilu jej przywódcy, ale także w dość powszechnym u nas wrzucaniu wszystkich polityków do jednego worka, bardzo łatwym obrzucaniu najrozmaitszymi inwektywami i pomówieniami polityków w miarę sprawnych, jak Donald Tusk, czy B. Komorowski (od parasola po szoguna, że o "bulu" eksploatowanym do bólu nie wspomnę), nie ominęło to nawet takich polityków, jak nieżyjący już Jacek Kuroń ("termos") czy Tadeusz Mazowiecki, zresztą nie oszczędzono chyba nikogo.
      W rewanżu za potiomkinowski kabaret podaję link do innej scenki kabaretowej, którą można uznać nie tyle za "normę naszego świata polityki", ile za normę sporej części tego świata:
      kabaret.tworzymyhistorie.pl/11238_kabaret_czesuaf_dzieki_bogu_juz_weekend_php

      Usuń
    15. Evo, ty nie rozumiesz różnicy - co innego kabaret a co innego kabaret w wykonaniu polityków. Na ten drugi u mnie zgody nie ma. I jest mi to dość obojętne czy to napruta pani Premier, czy nawalony jak szpak prezydent Kwaśniewski, czy też burleskowy Kaczyński, czy też klepiący po tyłkach tłumaczki Iwiński. Robiący z siebie pajaca kandydat Komorowski, nie jest wyjątkiem i dla mnie nie ma różnicy - przykre to.

      Usuń
    16. Jeśli z tego wszystkiego, co ja napisałam wyciągnąłeś Kneziu tylko taki wniosek, to bardzo mi przykro, bo widać albo mówimy różnymi językami, albo te same fakty całkiem inaczej interpretujemy. To o co mi chodziło sformułuję więc nieco jaśniej: Bronisław Komorowski, jak każdy człowiek, czasem może wyrazić się niezręcznie, ale z całą pewnością nie jest postacią z kabaretu. Do tego, żeby to zrozumieć trzeba jednak mieć odrobinę dobrej woli, Ty, jak sądzę, całą naszą politykę włożyłeś sobie do szufladki zatytułowanej: "kabarety, burleski, farsy" i nie zamierzasz tej swojej oceny weryfikować, nawet pod wpływem rzeczowych argumentów. Jeszcze raz powtórzę: zaufałeś śmiesznym filmikom, spreparowanym przez fachowców właśnie po to, żeby spowodować taki właśnie efekt (pewnie byś nie mógł uwierzyć, że to możliwe, gdybyś zobaczył, co profesjonalista może zrobić z każdym materiałem nakręconym na taśmie filmowej, a teraz takim profesjonalistą jest niemal każdy młody człowiek). Jestem przekonana, że dopóki spora liczba Polaków będzie czerpała wiedzę na temat naszej (i nie tylko) rzeczywistości przede wszystkim z takich "źródeł", to nie będziemy mogli liczyć na żadną poprawę, a nawet proces pogarszania się jakości naszych "politycznych kadr" będzie się pogłębiał, bo rację ma Wojciech Młynarski, że "Dano nam wolność - piękny pojazd", jednak "nikt nie chce robić prawa jazdy", czyli nabywać wiedzy o mechanizmach demokracji i propagandy. W ramach przygotowań do zdobycia wspomnianego "prawa jazdy" warto przyjąć do wiadomości, że polityka to też jest po trosze teatr, raz lepszy raz gorszy i że nie występują w nim anioły, tylko żywi ludzie i - jak to ludzie - popełniają błędy i wykroczenia, a ponadto politycy zabiegają nie tylko o nasz głos, ale również o głosy innych, niekoniecznie tak samo jak my myślących. W politycznej ofercie zawsze jest sporo towaru, potrzebna jest więc umiejętność odróżniania lepszego od gorszego (tę akurat umiejętność stale ćwiczymy przy zakupach), ale nigdy nie jest tak, że oferta zaspokaja wymagania każdego.
      To o czym piszę można oczywiście zignorować i liczyć na pojawienia się cudotwórcy, to też wybór. Określenie "pajac" w odniesieniu do B. Komorowskiego jest - moim zdaniem - nie tylko nietrafne, ale również niesprawiedliwe. Blog Piotra czytam bodaj od 2009 czy 2010 roku i nigdy bym się nie spodziewała, że któryś z jego częstych Gości może wyrazić taką opinię i na dodatek być kompletnie impregnowany na wszelkie rzeczowe argumenty. Nie tylko dlatego, że ten akurat polityk jest postacią, jeśli już użyjemy tego określenia, znacznie mniej śmieszną od innych. Na dodatek ma on przejrzysty życiorys, bez ideowych meandrów i wolt i - jak na takiego pajaca, jakim go widzi Kneź - całkiem spore osiągnięcia w polityce, choć oczywiście nie każdy musi podzielać jego poglądy, bo np. moje pod wieloma względami się różnią.
      O istnieniu B. Komorowskiego dowiedziałam się z Radia Wolna Europa, kiedy został zatrzymany, a następnie skazany za udział w demonstracji 11 listopada 1979 r. przed Grobem Nieznanego Żołnierza. W tej audycji RWE usłyszałam nagrany głos znanej mi pisarki Marii Korniłowiczowej, wnuczki Henryka Sienkiewicza, ciotki B. Komorowskiego, która mówiła o nim jako o praprawnuku autora Trylogii. Jak na takiego pajaca ma on spory życiowy dorobek i to pod wieloma względami zarówno przed 1989 r. (udział w opozycji, udana liczna rodzina), jak zwłaszcza w III RP, gdzie zaczynał od dyrektora gabinetu w URM, następnie był posłem na Sejm przez kilka kadencji, pełnił również funkcje sekretarza generalnego UD i UW, wiceprzewodniczącego PO, cywilnego wiceministra obrony narodowej w trzech rządach, ministra obrony narodowej, wicemarszałka oraz marszałka Sejmu i wreszcie prezydenta.
      Mogę tylko współczuć komuś, kto myśli i czuje, że w jego Ojczyźnie takie funkcje pełnią i takie urzędy sprawują - pajace.

      Usuń
    17. Evo -
      "... i to by było na tyle!"
      Cóż jeszcze można dodać po Twoim komentarzu? Cokolwiek bym napisał, będą to truizmy.
      Niestety, większość wyborców preferuje "chciejstwo" od zdrowego rozsądku. Jeżeli więc pojawia się kandydat, zaspakajający to "chciejstwo", idą za nim jak w dym. A przy okazji gotowi są uwierzyć w każdą niegodziwość rzucaną pod adresem Komorowskiego. Wielu z nich "produkuje" nawet te niegodziwości.
      Oglądam powtórki serialu "Ranczo".
      Tam - sprytny Czerepach tak wyjaśnia zasady kampanii wyborczej dotychczasowemu wójtowi:

      "Wójcie, sprawić, by społeczeństwo bardziej wójta polubiło - to rzecz niemożliwa. Czy to oznacza, że przegramy wybory? Nie!!!! Musimy tylko sprawić, by społeczeństwo bardziej nie lubiło konkurenta niż wójta!"

      Ot, i cała tajemnica kampanii wyborczej.

      Usuń
    18. Dziękuję Leszku, bo już wpadałam w rozpacz. Nie martwi mnie, kiedy takie "argumenty" słyszę od ludzi niemądrych, niewykształconych, od których nie mogę wymagać, by potrafili oceniać i wartościować różne nieprawdy i manipulacje, ale ogarnia mnie osłupienie i bezradność, kiedy to samo słyszę od osób, które lubię i cenię.

      Usuń
  4. Piotrze!
    Nic tak nie antagonizuje jak polityka. Trudno się temu dziwić, kiedy ścierają się zupełnie skrajne postawy, dopieszczane myślowo przez głosujących obywateli. Sam nie śledzę codziennie kampanii, bo liczę, że ona i tak trafi do mnie, choćby przez przypadek. I tak właśnie było: włączyłem radio przedwczoraj o dość późnej porze - a tam cały blok "spotów" wyborczych. Wysłuchałem z rosnącym zdziwieniem, a później zacząłem szukać studni, żeby się utopić. Powstrzymała mnie małżonka, trzeźwo wyjaśniając, że tylko komuś problem zrobię, zanieczyszczając sobą jego źródło wody. Odpuściłem sobie.
    To był mniej więcej kwadrans czasu bezpowrotnie straconego - kandydaci na stanowisko prezydenta bredzili o rzeczach, które od prezydenta nie zależą; obiecywali coś, czego spełnić nie byliby w stanie, gdyby jakimś cudem wybrani zostali. Wydaje się, że większość z nich założyła, że wyborcy są głupsi od własnych tyłków i - co najgorsze - zdaje się, że się nie pomylili.
    Wysłuchałem tedy, że przyszły prezydent: (a) nie pozwoli Ukraińcom czcić Bandery, (b) nie da Polakom wcisnąć słabego euro w miejsce silnej złotówki (c) każe napisać prawo od początku - jeśli nie całe, to przynajmniej znaczącą część, (d) będzie umacniać przyjaźń polsko-rosyjską, (e) intronizuje wreszcie Chrystusa Króla, (f) zabroni kapitalistom zwalniać uczciwych ludzi, (g) przywróci karę śmierci, (h) .....
    Po niewczasie zrozumiałem, że mogłem startować na ten urząd, bo mam bardzo nośne hasło: "Jak ja będę prezydentem, to piwo będzie tańsze!". Lud pracujący miast i wsi powinien to chyba docenić, bo to konkret, a nie jakieś tam fiu-bździu kontrkandydatów.
    Mam, jak każdy, własne wizje polityki i własne scenariusze dotyczące tego co i jak powinno się w porządnym państwie dziać. Niestety - polityka to wybieranie spośród tego, co jest, a nie tego, co być powinno. Scena polityczna w Polsce to arena bardziej przypominająca cyrk, niż poważne salony. Dlatego na wybory idę z bólem serca - nie tak to sobie wyobrażałem. Nie tak się, chłopcy (i dziewczęta) powinniście bawić. Państwo jest jednak tylko jedno i dlatego trzeba wybierać spośród tego, co się pojawiło. Czy nie masz wrażenia, że potrzebna jest jakaś sanacja, żeby wreszcie oddzielić ziarno od plew? Jasne, że każdy będzie ją widzieć na swój sposób, rozumiejąc, że jego ulubione ugrupowanie powinno wreszcie pokazać tamtym wszystkim zaprzańcom, kto tu rządzi. Nie będę ujawniał, na kogo głosuję, ale chciałbym podkreślić, że moim zdaniem jakimś tam wyjściem byłoby zabronienie działalności poltycznej wszystkim tym, którzy w 1989 roku mieli więcej niż 18 lat. Niech pałeczkę przejmą młodzi - a nuż pójdzie im lepiej i nie będą się publicznie obrzucać gów__nem, tylko zajmą się konkretnymi problemami? Poza tym oznaczałoby to bardzo zasadnicze przeoranie sceny politycznej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja 1. Pkt od "a" do "h" są jak najbardziej uzasadnione i tak samo poważne jak Twoje o tańszym piwie.
      Racja 2. Niestety - polityka to wybieranie spośród tego, co jest, a nie tego, co być powinno.
      Bedziesz miał u mnie nie tylko jedno piwo jak doprowadzisz to do świadomości Knezia .
      Jestem autentycznie przerażony brakiem oddzielania ziarna od plew i możliwości sanacji nie widzę i stwierdzam, że jest to stan w ktorym może polać się krew. Bandytów z nazwiska wymieniał nie będę bo ich nienawiść i gotowość do mordowania widać w oczach.
      Pozdrawiam ! /także Twoja małzonke i niech Cie skutecznie przegania od przekaziorów./

      Usuń
  5. Aha. Czy to znaczy, że wyborcy dzielą się na nierozgarniętych durni i głosujących na Bronisława Komorowskiego?

    A kim jest wyborca, który innych wyborców nazywa nierozgarniętymi i durniami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. " Ale zaczynam mieć naprawdę dość wybrzydzania durniów na panującą /.../".
      Mieć dość durniów a nazywać kogoś durniem to jednak jest różnica. Przez myśl mi nie przeszło aby Ciebie zaliczyć do durni.
      Tak jak każdy masz wybór /lub wręcz nie/.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. @Vulpianie
    To bardzo śmiały pomysł. Mam nadzieję, że nie "przejmą pałeczki" ci młodzi, których widać wokół niektórych kandydatów w nadchodzących wyborach. Nie wymieniłam nazwisk, żeby nie obrazić jakiegoś wyborcy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę się zgodzić z Vulpianem - jednorazowe wysłuchanie bloku audycji wyborczych po 6-tej rano sprawiło, że wyłączam radio zaraz po pogodzie. Trudno mi jedynie uwierzyć, żeby odcięcie rocznika 1971 dało szczególnie dobre efekty - vide kandydatka rocznik 1979...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuchanie audycji wyborczych jest niebezpieczne dla zdrowia lub zycia.
      Pozdro z Opo

      Usuń
  8. Piotrze - przyznaję, że mam mniej więcej podobny ogląd sprawy - jak Ty, w sprawach dotyczących wyborów prezydenckich i kandydatów do tej funkcji (pożal się Boże). Też wolę ciepłą wodę w kranie - codziennie i regularnie. Jest jednak kilka spraw, które chciałbym poddać dyskusji - o czym dalej.
    Na wstępie muszę skorygować drobny błąd w nazwie konia cezara Klaudiusza w rzymskim senacie.To był INCITATUS a nie INICJATUS - jak piszesz. Ale niech tam - nie o to mi chodzi.
    Może na wstępie o tzw.debacie prezydenckiej - czyli czymś, co miało być debatą a wyszło jak zwykle - zwykła kłótnią o prymitywnym charakterze. ŻADEN KANDYDAT nie miał pojęcia co znaczy słowo DEBATA i samo to powoduje, ze nie zagłosuję na żadnego z nich. No jak mam głosować na kogoś, kto nie jest "kumaty" i nie zna znaczenia słowa "debata", zwłaszcza zaś, że pełnienie funkcji prezydenta, to w poważnej mierze - DEBATY, ze wszystkimi siłami politycznymi w kraju.
    Kiedyś uczono mnie, że DEBATA (także DYSKUSJA), to sformalizowana forma wymiany poglądów na dany temat w większym gronie osób i dotyczy ona wyboru najlepszego rozwiązania omawianego problemu lub sprawy. Wśród cywilizowanych narodów przyjęta jest tzw.formuła oxfordzka prowadzenia debaty nad daną tezą lub sprawą. Debatują przeciwnicy i obrońcy danej tezy lub sprawy - przy czym ZDECYDOWANIE zabronione jest obrażanie lub wyśmiewanie mówców strony przeciwnej. Czy tak było podczas wczorajszej "debaty" - odpowiedz sobie sam - także inni uczestnicy dyskusji na Twoim blogu. To była hucpa w wydaniu ludzi, którzy uważają się za polityków a nigdy nimi nie byli i nie będą, bo nie maja pojęcia o POLITYCE, bowiem aby być politykiem należy posiadać głęboką wiedzę z kilku dziedzin nauki - w tym z politologii, historii, filozofii, socjologii i ekonomii. Żaden z tej "dziesiątki" takiej wiedzy nie zaprezentował - ani w kampanii wyborczej, ani w tej wczorajszej "debacie". Polityka nie polega na składaniu obietnic bez pokrycia, lub wręcz sprzecznych z obowiązującym stanem prawnym. A tak było i jest. Obalić wszystko, zmienić całkowicie prawo, powsadzać wszystkich do "ciupy"- oto "tezy" kandydatów. To już nie "polityka" ale zwyczajne warcholstwo i chciejstwo panów "kandydatów".
    Nie dziwi mnie, że dotychczasowy prezydent zabiegający o reelekcję odmówił udziału w tej hucpie. To by dopiero był kabaret - wszyscy "huzia na Józia" i "bij kto w Boga wierzy", aby przypodobać się "elektoratowi" i prezesowi "Panukaczyńskiemu". W tym miejscu muszę podkreślić, że pan B.Komorowski nie jest politykiem moich marzeń - ale w tej przypadkowej zbieraninie "kandydatów" JEST JEDNAK NAJLEPSZYM KANDYDATEM - dlatego na niego będę głosował.Per saldo - nie jest też takim gamoniem, jakim czyni go wściekła opozycja.Nie będę wydawał opinii o tej dziesiątce kandydatów z wczorajszej "debaty" - bo jaki jest koń ( lub osioł) , każdy widzi. Moim zdanie uwłaczają oni swoimi postawami i brakiem politycznej "kindersztuby" tej najważniejszej funkcji w państwie.Dlatego byłbym za tym aby BARDZO obostrzono kryteria wyboru kandydatów na kandydatów i nie robiono z polityki kabaretu lub zachciewajek pana prezesa PiS-u.Mamy już XXI wiek - pora spoważnieć. Pozdrawiam !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze malutka poprawka. Ten kon nalezal do Kaliguli a nie Klaudiusza.

      Usuń
    2. Anonimowy - :-)))) w rzeczy samej - dziękuję za poprawkę !!!!!

      Usuń
    3. Też jestem za wielkim obostrzeniem kryteriów wyboru kandydatów. Ta dziesiątka nadaje się do kabaretu.

      Usuń
  9. Sądząc po emocjonalnych kontaktach pana Komorowskiego z elektoratem (emocje targają obiema stronami), powtórki z prezydentury nie życzą sobie potencjalni elektorzy spędzani na agit spotkania panującego prezydenta. Jednakże układ sił jest innego zdania, a komu ono nie będzie odpowiadać zaproszą (resorty siłowe, ma się rozumieć) na ścieżkę zdrowia pod kryptonimem ,,Kraj 2015''. W pięć dni po wyborach, bo tyle czasu PKW potrzebuje na ręczną obsługę urn.
    Wobec powyższego, wierząc w głęboki patriotyzm pana Komorowskiego, liczę na dobrowolne wycofanie swojej kandydatury w najbliższych wyborach prezydenckich. Pro publico bono.

    A na poważnie. Piotrze. Jeśli oświecisz mnie dowodami na zniknięcie ,,ciepłej wody'', w przypadku porażki Komorowskiego w najbliższych wyborach...zagłosuję na Bronka.
    PrzeHera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oświecam - o dowody na przyszłość zwróć się do tego na górze !!.
      Czy przedstawić dowody z czasów IV RP ?.
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. "Oczywista oczywistość" cytując klasyka po ostatnim teleturnieju "Jeden z dziesięciu" pozostaje jedynie glosować na Prezydenta Komorowskiego bo Palikot niestety jest bez szans.Tylu na niego się" obraziło" ze.
    Kneziowi zaś dedykuje nieśmiertelnego Tuwima
    RAPORT
    "O film, panie ministrze,
    Obrazili się wachmistrze,
    O wiersz, panie generale,
    Obrazili się kaprale;
    O artykuł w tygodniku -
    Ordynansi, panie pułkowniku;
    O piosenkę, panie majorze,
    Zony sierżantów w Samborze;
    W radio była audycja:
    Obraziła sie policja.
    Dalej - studenci
    Sa do żywego dotknięci;
    Dalej, księża z Płockiego
    Dotknięci sa do żywego.
    Następnie szewcy w Kutnie
    Obrazili sie okrutnie.
    Następnie - związek akuszerek
    Ma ciężkich zarzutów szereg:
    Ze to swawolność, frywolność,
    Bezczelność, moralna trucizna,
    Ze w ten sposób zginie ojczyzna!...
    ...A poza tym - jest w Polsce wolność.

    -

    OdpowiedzUsuń
  11. Warto przeczytać: http://studioopinii.pl/stefan-bratkowski-komu-to-panstwo/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Tetryku! Warto.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Przeczytałem /i regularnie czytam/. Nie jestem zawodowym dziennikarzem i dlatego piszę skrótowo i jak kmieć........jam z tego co mnie boli.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Tekst świetny jak zawsze u mistrza Bratkowskiego, ale i komentarz pod nim (Less) niezwykle wymowny. I wiele w tym komentarzu gorzkiej prawdy, niestety. Nie jestem jakimś niegodziwym malkontentem, który czepia się byle drobnostki, ale tyle spraw, które NIE ZOSTAŁY ZROBIONE, a powinny, ba, MUSIAŁY być zrobione przez te osiem lat (czy też pięć ostatnich, podczas prezydentury Komorowskiego), to woła o pomstę do nieba. Komorowski ma inicjatywę ustawodawczą - a system sprawiedliwości się sypie, konkordat praktycznie nie istnieje bo po co - ograniczałby tylko Kościół. Kto, jak nie prezydent, skoro rząd olewał. miał to uporządkować, a gdyby się nie dało "larum grać!"?
      Tak partia rządząca jak i prezydent Komorowski popełnili grzech śmiertelny - GRZECH ZANIECHANIA! Popełniali i popełniają go bezustannie.
      Lewandowski, jak sądzę jeden z najbogatszych Polaków niebędących biznesmenami raczył był powiedzieć, ze najniższy zarobek w wysokości 1300 zł (600 tyś pracowników), to niezły zarobek. Aż mnie oświeciło, bo chyba w nieświadomości jakiejś dotąd żyłem, a was nie?

      Usuń
    4. andy - pieniądze zawsze psuły ludziom w głowach, a już kopaczom piłki szczególnie. To od tych szlagów piłką w głowę.

      Usuń
    5. Andy - czy uważasz, że inicjatywa ustawodawcza prezydenta to nie jest wyręczanie rządu ?. Ustawodawca miał chyba na myśli wyjątkowość inicjatywy ustawodawczej w razie braku możliwości podjęcia decyzji przez Sejm.
      Nikt jakoś nie podnosi larum, że taką samą inicjatywę ma senat a zdarza się coś zrobić bardzo rzadko.
      Zapomniałeś, że mamy ustrój parlamentarno-gabinetowy.
      Odwracając sprawę. W jakiej dziedzinie jest tak dobrze, że prezydent nie musiałby wykazywać swojej inicjatywy. Czy było w porządku jak Lech Kaczyński stwierdził, że będzie się wtrącał we wszystkie sprawy ważne dla obywateli a czy sa ważne określi .........on sam.
      Na zakończenie przypomniała mi sie przypowiastka o maggi i mlecznej zupie.
      Pozdrawiam

      Usuń
    6. Andy!
      Przeczytałem chwalony przez Ciebie komentarz.
      W zasadzie nie mam uwag. Jedno zdanie jednak zaprzecza całej reszcie. Zdanie to wypowiedziane zostało po całej liście zarzutów (słusznych w dużej mierze) pod adresem władzy.

      "Takie jest państwo i możemy mieć nowe, zmienić je."

      Też bym chciał. Ale czy Less Uważa, że może to zrobić którykolwiek z pretendentów do urzędu prezydenta RP?
      Stawia zarzuty Bratkowskiemu, że coś pomylił. Ja z tego zrozumiałem, że Less jest innego zdania o kandydatach (głównie tym pisowskim) niż Bratkowski. Jeżeli naprawdę tak myśli - to mi z nim nie po drodze.
      Pozostanę przy Bratkowskim

      Usuń
  12. Będę nudny, będę się powtarzał, ale i tak powtórzę.
    Kampania wyborcza to sztuka krętactwa, kłamstwa i robienia dobrego wrażenia. To jest REKLAMA! To jest dokładnie to samo, tylko towar inny. Czy ktokolwiek z Was ocenia towar po reklamie? Czy ktoś twierdzi, że ta pasta do zębów musi być dobra, bo ma fajną reklamę? Idiotyzmem jest wyrabianie sobie zdania o kandydatach na podstawie kampanii wyborczej. Znacznie rozsądniejszym jest wybór kandydata na podstawie tego, co robił, zanim rozpoczęła się kampania. Niektórych kandydatów przecież znamy: Kukiz, Korwin-Mikke, Komorowski... Są obecni w mediach od lat. Kandydatom, wyciągniętym z kapelusza specjalnie na okazję wyborów, nie ufam z zasady - on poza reklamą wyborczą nie ma nic. NIC! I nieważne, że ma ładną buzię, czy ma wykuty tekst na pamięć. To wszystko jest reklama. Tylko reklama, nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nitager - Ameryki nie odkryłeś - kampania wyborcza to rzeczywiście - kampania reklamowa. Jak to w reklamie - 10% prawdy a reszta to reklamowa bujda dla naiwnych.

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kneziu Zapalczywy!
    Cieszę się, że wybory już w niedzielę.
    W którymś ze swoich komentarzy napisałeś, że wpadki i błędy Komorowskiego już poznałeś, pozostali kandydaci jeszcze się na tym urzędzie nie skompromitowali. Ale przecież kompromitują się i to znacznie bardziej niż Komorowski, w kampanii wyborczej.
    Jeden z nich (jest za monarchią z Jezusem jako królem) analizował filmową sagę - "Gwiezdne wojny".
    Okazało się, że ulubieńcy wszystkich widzów - rycerze Jedi - to esbecja. Rebelianci, którzy przy pomocy Gwiazdy Śmierci chcą zdobyć władzę - to galaktyczne społeczeństwo, wkurzone zbyt wysokimi podatkami. A wszystkim kręci szara eminencja - mistrz Joda. Ów Joda, to Żyd, a przynajmniej mason.

    Pozostali pretendenci do urzędu, niewiele odbiegają od poziomy tego idioty. I to, Twoim zdaniem, może być lepsze niż "wpadki i błedy" Komorowskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS.
      Oczywiście cieszę się, z niedzielnych wyborów, gdyż zakończą niepotrzebne spięcia wśród komentatorów.
      Polityka nadal będzie nas różnić. Tak jak i uroda. Ale nie będzie powodu by na siebie napadać.

      Usuń
    2. Pozwolę sobie odpowiedzieć tu na poprzednie zarzuty. W miarę krótko.
      Kolejne odsłony partyjnego systemu w Polsce i partyjnej wojny, wywoływanej już nie cyklicznie a permanentnie, tylko i wyłącznie w celu polaryzacji społeczeństwa i usztywnieniu stanowisk wywołują we mnie sprzeciw. Obserwując zachowania zwolenników różnych ugrupowań stwierdzam, że świadomość poziomu i intensywności manipulacji ze strony partyjnych elit jest zbyt mała, a media przyczyniają się jedynie do spotęgowania ogólnego chaosu. Wielokrotnie już zwracałem uwagę na absolutny brak dystansu i nawet minimum obiektywizmu u blogerów, a o mediach to i szkoda mówić. Tak, odmawiam blogerom prawa do nazywania się niezależnymi komentatorami politycznym, bo nimi na ogół nie są i chyba nie bardzo wiedza co to takiego?
      Zapewne chcielibyście żebym się zdeklarował politycznie? Nic z tego. Zagłosuję zgodnie z prawem wyborczym i własnym sumieniem. W tym wezmę pod uwagę różne aspekty, ot chociażby taki podstawowy jak wiarygodność. Czy akurat pan Prezydent taką wiarygodność wykazał w swojej kampanii wyborczej, to już niech sobie każdy odpowie sam.

      Usuń
    3. Kneziu, nikt nie wymaga od Ciebie żadnych deklaracji politycznych.
      To Ty odżegnując się od nich bardzo stanowczo, jednocześnie je jakoś niechcący precyzujesz.
      Może jednak źle to oceniam. Przyznam, że na starość zęby mi się stępiły, chęci do wojaczki gdzieś się ulotniły.
      Bez bicia przyznam się, że też bardziej cenie "ciepłą wodę w kranie" niż marsz z szabelkami na Moskwę. A chociażby i tylko na Krakowskie przedmieście.
      Kiedyś już pisałem, że gdyby istniała Haszkowa "Partia Umiarkowanego Postępu w Granicach Prawa" - pewnie bym się zapisał.
      Może to wynika z dosyć burzliwej młodości, w czasach której wystarczająco dużo się "nadziałałem". Zresztą będąc zawsze w jakiejś opozycji.
      Teraz pragnę już tylko spokojnego rozwoju. Nie stagnacji, rozwoju - ale bez wojenek, rozliczania minionej przeszłości i sadzania za nią do pierdla. Może i to jakoś zaspokoi poczucie "sprawiedliwości społecznej", ale jeść nie da.
      Tak więc, czy to czego oczekuję może mi zapewnić któryś z pretendentów? Absolutnie nie. Więc wybór jest prosty. Przynajmniej gorzej nie będzie.

      Usuń
  15. Jakoś tak jest, że w przypowieściach najlepiej ujmuje moje poglądy Bobik...

    OdpowiedzUsuń
  16. Eva70
    Proponuję przestać czytać wpisy blogerki zamieszczającej własne, subiektywne opinie, które są tak odmienne od Pani.
    Cóż - każdy ma prawo do własnych a jeżdżenie po oponentach jest po prostu prymitywne.
    Miłego dnia życzę i zmiany lektury.

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>