piątek, 27 marca 2015

Kuchnia na wesoło








     Na blogu w dziale REFLEKSJE toczą się zażarte boje polityczne. Obawiam się, byśmy w tych starciach nie zapomnieli o tym co jest najważniejsze w życiu - o paliwie pozwalającym te boje toczyć. Czyli po prostu o jedzeniu.

     Ponieważ temat to ważki, postanowiłem sięgnąć po - nomen, omen - posiłki. Uznanym autorytetem w tej dziedzinie jest nasz przyjaciel i komentator - Andrzej Art-Klater. Dlatego za jego zgodą prezentuję jego wpis. Oryginał, jak też i inne wpisy (równie ciekawe, a może nawet bardziej) znajdziecie Państwo TU .

     Zapraszam więc do lektury.












...potato fields forever...



Ziemniak to roślina taka,
która wszystkim robi smaka.
Na ziemniaka sposób taki
zrobisz z niego w mig przysmaki.
Czipsy, frytki i paluszki
chętnie zjedzą też maluszki.
Ziemniak nigdy się nie znudzi,
chęć do życia w ludziach budzi.
Znany jest na całym świecie,
dzięki niemu rośnie dziecię.
Jaki morał z tego mamy?
Jedz kartofle, nie bądź chamem!

     (anonimowe, znalezione w necie)

KLIK


     Dziś proponuję odetchnąć nieco od przedwyborczej zadymy poświęcić się i sztuce kulinarnej. Odgrażałem się przecież w mej krótkiej blogowej wizytówce, że jestem także smakoszem!

     Polecę Waszym podniebieniom specjał europejskiej kuchni kontynentalnej, bardziej popularny w środku i na wschodzie naszego kontynentu niż na dekadenckim Zachodzie… Ale i tam tym się, exactly, delektują!

     Francuzi nazywają to danie „Les pommes de terre au sauvage”, Niemcy - „Die Suessenwildkartoffeln", a my po prostu „Kartofle po męsku” lub „Sałatkę ziemniaczaną na dziko”!



 
KLIK


    
Oto przepis:

     "Bierzemy wiadro ziemniaków, które to bulwy dokładnie płuczemy i starannie obieramy.Teraz należałoby pokroić je w drobną kostkę, ale nam się nie chce, zatem partiami wrzucamy to cuzamen do miksera i dobrze, i z głowy!

     Teraz dodajemy sól, ale soli… nie ma!

     W zamian wrzucamy do otrzymanej pulpy rodzynki, kandyzowaną skórkę pomarańczową, garść suszu owocowego, wymoczone w białym winie migdały, słodzimy obficie cukrem trzcinowym, ewentualnie zalewamy to starym kompotem z agrestu i usilnie zastanawiamy się, co dalej?!

     Z kolei czeka nas najważniejszy etap – smażenie!!! Usilnie szukamy masła, smalcu, margaryny lub banalnego oleju z pierwszego tłoczenia…

     Ale… nie ma!!!

     Pod ręką znalazła się odrobina drożdży… Wrzucamy śmiało! Będzie ciasto!!! Prawdziwy i oryginalny wszechpolski i patriotyczny domowy wypiek!!! I kto nam podskoczy?! Przerwa w dostawie gazu i nici, kurde, z pieczenia!!!

     W stanie silnego wzburzenia emocjonalnego, aby oszczędzić sobie wstydu przed Rodziną, potajemnie zlewamy tę obrzydliwą breję do zapasowego tzw. baniaka i ukradkiem wynosimy to świństwo do piwnicy!!!

     Po trzech tygodniach schodzimy, niby przypadkiem do tejże piwnicy, w towarzystwie sąsiada, rodem z Kielecczyzny, w celu rzeczowej i profesjonalnej debaty na temat „Co dalej?!”

     Sąsiad, wyspecjalizowany dietetyk i dyplomowany specjalista od zdrowej żywności, na pewno doprowadzi sprawę do szczęśliwego końca! 

 

KLIK

     Czysta kobieta i czysta konsumpcja czystej po zachodzie słońca...

     Wypada Wam życzyć powodzenia, udanej degustacji i… NA ZDROWIE !!!


KLIK








14 komentarzy:

  1. No i mam kłopot Leszku, z jednej strony mogę przytoczyć znane mi przypadki anegdot na temat "sałatki ziemniaczanej" z czasu stanu wojennego. Z drugiej, z tego samego czasu, zawartość śmietnika osoby, która ukrywała pewien znany dziś "etos" ( butelki koniaku i innych brandy to były).
    Pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po prawdzie to w przepisie jest gruby błąd, ale kto by się tym przejmował. :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  3. stary kompot z agrestu :D:D przypomniało mi się jak wypieprzyłam do kompostownika 10 słoików przetworów bo uznałam je za przeterminowane a kolega stwierdził, że mam ciężki grzech bo zrobiłby z tego to, co lubię najbardziej. Nie wiedziałam, że ze starych kompotów robi się pieniądze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klarko, wystarczyło wyspowiadać się koledze, wyrazić żal za ten grzech, złożyć solenne przyrzeczenie poprawy i najważniejsze - naprawić szkody wynikłe z Twego postępku.
      A ten ciężki grzech będzie Ci odpuszczony.
      Amen.

      Usuń
    2. Grzech odpuszczony, ale ile dobra się zmarnowało :D

      Usuń
    3. Ilość węglowodanów w przetworach x współczynnik 0,6 daje nam ilość czystego EtOH, przynajmniej teoretycznie. :D :D :D

      Usuń
  4. Prawidłowo i dowcipnie.,
    Tyle ze do "przepisu" jak do lekarstw należałoby dodać "przed użyciem skonsultuj się ..z tym co już wypiekał" "lub jak w Media Markt "nie dla idiotów" bo te "ciasto" wlane do zbiornika i postawione na ogniu,przy nieprawidłowej obsłudze,i "zalaniu po czubek" zamienia nam "piekarnik" w bombę"
    Sprawdzone przez kolegę, który "wypiekał" wg przepisu, tylko ze,albo wlał za dużo / i pulpa zatkała odpływ/ albo mu "przegrzało zład" /co może ciecz przegrzana w podręcznikach fizyki znajdziemy/ nie wiadomo, bo mu się przysnęło ,gdy niecierpliwie próbował pierwsze "wypieki"
    Rezultat parę tygodni pobytu w szpitalu przy przeszło 30 % poparzeniach całego ciała,oraz całkowity remont mieszkania .no i kłopoty z Policją ale to już na inną opowieść.
    Dlatego proponuje tamto praco i czasu chłonne zamienić na tradycyjne zapamiętaną ,datę bitwy pod Grunwaldem 1410 r
    znacznie bezpieczniejsze, w dalszej obróbce.
    Rozumiem ze smakowo może i nie to, ze koneserzy będą się krzywic.Ale powiedzmy sobie czy ważny jest smak gdy ważniejszą moc i "aby obaliło" co głoszą od lat "użytkownicy"
    Jesli juz musicie tamto, a pracowitość Wasza jest wielka, iż przewyższa nawet walory smakowe to "wypiekajcie" gdzieś "wolnostojaco" pod stałym nadzorem trzymając się "receptury napełniania" lub " w przytomności kogoś" kto już to robił.
    No i nie w "mieszkaniu w bloku" bo efekty zapachowe przyciągają jak magnes, życzliwych sąsiadów,co z chęcią skonsumują "rezultaty naszego wysiłku" a nieżyczliwi Policje.
    Inna sprawa iz w razie wybuchu życzliwi staja się nagle nieżyczliwymi.Co i sie nie dziwie bo kto jest zadowolony gdy go Straż ewakuuje z mieszkania "bo był wybuch gazu" choć blok jako żywo gazu nie uświadczysz .No ale mogła...butla.
    Tak to dla przestrogi potomności przekazuje choć wiem, iz tu same fachury i zaprzyjaźnieni Królika,ale głowy nie dacie, iż nie czyta to także niedoświadczeni i młodzież co to nie zostawi komentarza, ale postanawia "wypiekać"
    Niemniej jednak pełen podziwu do rozlicznych talentów gospodarza pozostaje.
    Gdyby tak mała wskazówka co do celowości i zasadności zakupu "szynkowara" Co to go "tescoma"poleca za jedyne 97 pln /wraz termometrem/ poleca,w dalszej twórczości się znalazła, byłbym wdzięczny.
    Nawiązując "do tematu" "Oby nam się!!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku - autor tego tekstu jest literatem Co prawda posiada też i liczne inne talenty (patrz zawartość tekstu).
      A czy Ty spotkałeś się kiedyś z literatem piszącym "instrukcję obsługi"? Czy wyobrażasz sobie jakby one wyglądały? Chyba wolę jednak te, pisane przez "fachowców".

      Usuń
    2. A to ci dopiero - autor tekstu o pędzeniu bimbru - jest literatem. Masz na koncie jakieś inne swoje "dzieła" ??? Starsi dziadkowie zajmują się pierdołami.

      Usuń
    3. Wiga - Ty cały czas jesteś taki zgorzkniały, czy to tylko taka maniera na potrzeby trollowania?
      Stary jestem - to prawda. Ale moje nabyte w długim życiu doświadczenie mówi mi, że ciężko jest żyć ludziom bez poczucia humoru. Stają się zgorzkniali, z powodu wiecznego narzekania tracą przyjaciół. Dlatego muszą się dowartościowywać na cudzych blogach.
      Jeżeli choć trochę tym wpisem poprawiłem Twoje samopoczucie - to cieszę się bardzo.
      Tylko z obawy o Twoje zdrowie psychiczne nie kasuję Twojego komentarza.
      Pozdrawiam. Jeżeli Ci to pomaga - to wpadaj tu częściej.

      Usuń
    4. @Wiga
      Literat to profesja, ugruntowana dogłębną wiedzą fachową oraz pragmatyką, a nie powołanie czy nieszkodliwe szaleństwo! Najbardziej szkodzi mu ignorancja przypadkowych odbiorców - czytelników, bo ma na takich pierwotną alergię!
      Leszku, dzięki za wsparcie!

      Usuń
  5. Leszek Kowalikowski28 marca 2015 17:30
    I tu cie zmartwię Spotkałem Jesli np tekst Puszkina do Cara był instrukcja /sprawozdaniem/.A pisał
    "Szarańcza leciała leciała
    i spadła i siadła
    Wszystko zjadła i poleciała"/po rosyjsku wygląda to lepiej/
    Jako specjaliście-literatowi wypadało by jednak pisać ostrzeżenia.Nawet wierszem ,choćby białym Bo inaczej"bierzesz na sumienie"
    Rodak i tak nie przeczyta przed ,ale gdyby co wróci do tego i powie "kuźwa"ostrzegano.
    PS A co z "szynkowarem?"

    OdpowiedzUsuń
  6. Naserdeczniej, Leszku wraz z Szanownym Komentariatem, dziękuję Wam za uwagę, uwagi krytyczne i zrozumienie! Jednocześnie optymistycznie powiadamiam, że poziom badań nad zawartością cukru w cukrze wzrósł niepomiernie i gwarantuję wszystkim zainteresowanym szerokie i świetlane perspektywny w tej dziedzinie naszego usranego życia! A tak przy okazji to:
    Wesołych Świąt!!!

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>