poniedziałek, 30 marca 2015

GRZEGORZ BRAUN PREZYDENTEM RP?!











Sen wariata, czy realna możliwość?


     PKW zarejestrowała ostatecznie komitet wyborczy Grzegorza Brauna - kandydata na urząd Prezydenta RP. Po wstydliwym incydencie ze Stanem Tymińskim, wydawało się, że wyborcy wyrośli już z takich naiwnych, głupich i dziecinnych wybryków.




     Przyznaję ze skruchą - myliłem się. Nie brałem serio ostrzeżeń kierowanych do mnie przez życzliwych (korektę proszę o niewstawianie cudzysłowu!) komentatorów. Zwracali mi oni uwagę, że jestem niepoprawnym optymistą, że mój optymizm trąci infantylnością. Niektórzy nawet w swej trosce o mnie posuwali się o parę kroków dalej. Tylko ze wstydu nie przytoczę przykładów.

     Niestety, chyba mieli rację. Wydawało mi się, że rozumuję dosyć racjonalnie. Rozumiałem kandydaturę Dudy. Rozumiałem, że głupoty jakie pieprzy to jakiś zamysł polityczny. A że pieprzy głupio - no cóż, realizuje program swojej partii. Z innymi kandydatami -podobnie. Jedni mi się podobali i przyklaskiwałem im, innych nie akceptowałem, z powodów politycznych lub osobistych. Ale łączyło ich jedno - mieli jakiś cel do osiągnięcia. Mieli jakieś zadania, postawione im przez ugrupowania wystawiające ich kandydatury.

     W przypadku Grzegorza Brauna nie występuje żaden taki imperatyw. Braun jest emanacją czystego szaleństwa, nienawiści i głupoty.

     Przyznacie, że nawet jak na realia polskie - to żaden program polityczny. A jednak udało mu się zdobyć wymagane 100.000 podpisów. Wiem, że wariatów, idiotów i chorych psychicznie jest w Polsce zdecydowanie więcej, ale duża część z nich egzystuje w zamknięciu. Zamknięciu raz - fizycznym, innym razem psychicznym. Kolejna duża grupa na każdą podobną inicjatywę (nie tylko pana Brauna) wybucha niezdrowym śmiechem i próbuje zjeść listę z poparciem. Jednym słowem zdecydowana większość z nich nie ma, lub nie wie co to bierne prawo wyborcze. W tym kontekście znalezienie wśród nich 100.000 zdolnych do podpisania listy jest nie lada wyczynem.

     Tylko czy to może być traktowane jako zjawisko niegroźne? Bowiem sto tysięcy podpisów - to może być dużo. Ale sto tysięcy głosów w wyborach - nic nie znaczy.

     A jednak. Może i spać możemy spokojnie. Braun na pewno Prezydentem RP nie zostanie. Ale świadomość, że w życiu codziennym może spotykałeś się z jednym ze składających podpis - i nawet o tym nie wiedziałeś - to tak jak po wyjściu z autobusu, dowiedziałeś się, że miał on niesprawne hamulce.

     Boję się wariatów. Bo to osobniki nieobliczalne. Nie można przewidzieć ich zachowania. Nie pasują do żadnych standardów.

     Aż ciarki mnie przechodzą, gdy pomyślę, że któryś z nich, z pobudek "patriotycznych" któregoś dnia postanowi wysadzić się w powietrze. Nawet jeżeli uczyni to przy pomocy rozdętego go niewyobrażalnych rozmiarów ego! A jeżeli to zaraźliwe i jego szczątki skażą dziesiątki innych ludzi podatnych na wiarę w UFO i zamach smoleński?

     Gdyby to działo się na Polesiu, w XVII w. Wtedy w lasach, na moczarach nie takie dziwy można było spotkać. Ale w środku Europy, w XXI w. w kraju aspirującym do nowoczesności - to bardziej zadziwiające, niż "Jelenie na rykowisku".

     Właściwie nie powinienem tego pisać, bo może trafić się jakiś nowy "Kolberg" i zechce utrwalić to zjawisko jako nowy folklor Polski?

     Tak, czy owak - warto przyjrzeć się kto zacz ów Braun.

 

    




12 komentarzy:

  1. Podpisy zbiera sie tak
    http://www.fakt.pl/polityka/skandaliczne-praktyki-psl-przy-zbieraniu-podpisow-dla-jarubasa,artykuly,528989.html
    albo tak
    http://www.fakt.pl/polityka/tak-komitet-wyborczy-kukiza-i-slomki-kupuje-podpisy-wyborcow,artykuly,533166.html
    albo tak gdzie istotne jest miejsc i tło
    http://www.gloria.tv/media/9aiBiVDGTzG lub tak
    http://www.remedia.home.pl/braun/ListaGB.pdf licząc iz internauci z rożnych to względów poprą.Na "gotowcu"
    Inni jeszcze nie zostali namierzeni przez "żurnalistów"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku - nie potępiam sposobu zbierania podpisów przez Brauna. Dobry Bóg "dał nam" internet, więc grzechem byłoby z niego nie skorzystać. Inne przypadki (Jarubas) - to przypadki dla odpowiednich organów.
      A całą notkę napisałem jako swoiste memento. Jak odpowiedziałem poniżej Wolandowi - przed wojną w Niemczech, też początkowo wyśmiewano się z chłopaczków z HJ. Nawet na kopach wynoszono ich z knajpek. Ale ni brano ich poważnie. Ale głupota jest jak zaraza. Trafiając na sprzyjające okoliczności - rozwija się błyskawicznie i zabija tysiące ludzi.

      Usuń
  2. Leszku, nawet Kononowicz zebrał kiedyś głosy w Białymstoku, podobnie jak Partia Krasnali i Gamoni w Warszawie. Choćby na zasadzie "mamy cyrk, niech to będzie więc cyrk z prawdziwego zdarzenia".
    A że to jest głupie i zgodne z maksymą Gogola: "Z kogo się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie!" To już zupełnie inna para kaloszy. Bo do tej pory ludzie nie rozumieją, że w pewnych tematach nie ma żartów: wybory, bezpieczeństwo, wojna, medycyna, wychowanie- to tylko przykłady takich zagadnień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolandzie, z Kononowiczem to było trochę inaczej.
      Znalazło się paru jajcarzy, dla których Kononowicz był nie lada gratką. Oni to zorganizowali wszystko. I ja to rozumiem. To jakaś forma prowokacji, która przez iluś idiotów została potraktowana poważnie.
      Partia Krasnali i Gamoni, Partia Przyjaciół Piwa to również prowokacje. Jednak w tym wypadku głosy które zdobyły te partie nie pochchodziły od idiotów, biorących takie inicjatywy poważnie, lecz od ludzi, którzy w ten sposób wyrażali swoje desinteressement scena polityczną.
      Cassus Brauna to zjawisko, które trzeba brać poważnie, chociaż dzisiaj wygląda jak margines.
      Przypomnij sobie film "Kabaret". Jak początkowo traktowani byli w knajpach młodzi z HJ. Nie byli brani poważnie. Co potem było - wiemy wszyscy.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Wolandzie !
      Mam nadzieję, że nasze blogi służa dobrej sprawie tzn. my wiemy kto to był mjr Fydrych i Stan Tymiński i dlatego Leszek zajął się Braunem a nie np. Kukizem /podejrzewam że tu sobie ktos jaja robi/.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Drogi Leszku zgadzając się całkowicie z Twoimi obserwacjami chce poprosić innych Czytelników o opinię czy mają kłopot z "otworzeniem" Twojego bloga. Od pewnego czasu nie mogę otworzyć Twojej strony, także próby promowania konczą się komunikatem: "wykryto naruszenie regulaminu i promocja została odrzucona". Co sie do cholery dzieje? Komu się naraziłeś? Wykonując ekwilibrystyczne ruchy udało mi sie notkę wypromować, jednak taki kłopot pojawia mi się tylko u Ciebie. Czy ktos ma podobnie?
    Serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mirasko - ja mam trochę inny problem - jak wchodzę od siebie, z ulubionych to straszliwie długo blog się otwiera , wyczaiłam, że jak wchodzę z liiil otwiera się błyskawicznie. Teraz już zawsze idę na liiil, wybieram profil tego bloga i wchodzę. Tylko fruwa :-) Wprawdzie w statystykach mnie wtedy nie widzą Chłopaki no ale wszystkiego mieć nie mogę :-)
      Sprawdziłam - nie mam kłopotu z wypromowaniem. Ale coś pewnie na liil jest, bo dziewczyny, co u mnie komentują często mojego nie mogą promować, bo dostają taki komunikat jak Ty.

      Usuń
    2. Cheroneo, Malino.
      Nie wiem co się dzieje, Już raz niedawno nasz blog został usunięty z sieci. Co prawda szybko z przeprosinami został przywrócony. Może to echa tego incydentu?
      Nie chciałbym pozować na męczennika i bojownika słusznej sprawy, którego jakieś niecne siły się obawiają i próbują uprzykrzyć życie.
      Skłaniałbym się do teorii, że to Blogger coś szwankuje. Kto wie, czy nie zbliża się czas przeprowadzki na inną platformę.
      Jeżeli do tego miałoby dojść, to oczywiście przez czas jakiś nasze pisanie będzie prezentowane równolegle. Ale to melodia przyszłości. Na razie to nawet nie bardzo mi się chce. Po prostu - nie lubię przeprowadzek.
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości w pokonywaniu złośliwości rzeczy martwych.
      Malinko - w statystykach Bloggera jest pozycja uwzględniająca wejścia z liiil. więc nie przejmuj się :)

      Usuń
  4. Odkąd jedna z moich młodszych koleżanek z pracy zagłosowała na nikomu nieznanego producenta wkładek do butów, przyglądam się temu zjawisku dość uważnie, bo wcześniej wydawało mi się, że uniwersyteckie wykształcenie i praca w instytucie naukowym powinny wykluczać taki świadczący o bezmyślności wybór. Ze swoich obserwacji wyciągnęłam wnioski jeszcze bardziej pesymistyczne od Twoich komentatorów, którzy zarzucali Ci nadmiar optymizmu, o czym piszesz w swoim felietonie. Zjawisko to występuje zresztą nie tylko w Polsce, chociaż tu odobywatelnienie (wybacz ten neologizm) ludności w czasach PRL oraz silna pozycja Kościoła katolickiego powodują, że jest ono i bardziej widoczne i chyba bardziej niebezpieczne niż w wielu innych krajach Unii Europejskiej. Hiszpański pisarz Arturo Perez-Reverte nazwał je "analfabetyzmem", co wydaje się o tyle słuszne, że obejmuje ono ludzi niezależnie od wykształcenia i pozycji społecznej. Z obszernego wywiadu z nim przytoczę tylko jeden krótki cytat: "Naród analfabetów, nawet mając demokrację, nie potrafi w niej żyć. I to jest dziś główny problem Europy. Formalnie rzecz biorąc, Europa jest demokratyczna, tyle że [jest} pogrążona w głębokim analfabetyzmie. Poddaje się wszelkim manipulacjom i demagogom, chwytającym za telewizyjny lub radiowy mikrofon".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Evo70 - może to odpowiedź skąd mamy tylu idiotów a co gorsze idiotów z tytułami naukowymi.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Pracowałam kiedyś z pewnym młodym (ale nie gówniarzem), wykształconym, o szerokich horyzontach człowiekiem, Pawłem. Bardzo go ceniłam także za życiową mądrość. Przed wyborami w 2005 roku Paweł, ku mojemu zdumieniu powiedział, że będzie głosował na PiS. Jasne, że nie on jeden, ale w jego wypadku tak mnie to zadziwiło, że chciałam poznać motywację. Powiedział wówczas m.in., że bardzo chciałby, żeby było inaczej niż dotąd, a nam, Polakom potrzeba zdecydowanych rządów twardą ręką. Na moje uwagi, że to będą rządy oszołomów do tego klękających do spowiedzi u Rydzyka, powiedział "Niemożliwe. Mamy XXI wiek, wolny kraj i demokrację". Po wygranych przez PiS wyborach i aferach gęsto wytwarzanych Paweł powiedział, że się pomylił, ze dał się nabrać i nie potrafi sobie tego wybaczyć, że dał się ograć jak dzieciak.
    W sumie fascynujące jest, że nadal są tacy Pawłowie, którzy dają się nabierać, podpisują listy, potem oddają kartki wyborcze, a później żałują swoich wyborów po niewczasie. Jasne, że na takiego Brauna "mój" Paweł głosu by nie oddał, ale pewnie znajdzie się wielu innych Sławków, Wojtków czy Zoś.

    P.S. Trzeba mieć anielską cierpliwość by do Was wejść, a potem drugie tyle by dodać komentarz. Ktoś Was chyba nie lubi;-))))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszę, że niektórzy będą głosować na określonego kandydata "ze względów estetycznych". Chcę wierzyć, że nie będzie to jedynym argumentem tych wyborców.
    ps nie mam żadnego problemu z otwieraniem Waszego bloga.

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>