czwartek, 18 grudnia 2014

WIELKIE ŻARCIE











Wiejska kultura na Wiejskiej


    Wydawało mi się, że na temat prezesa Kaczyńskiego (zawsze dziewicy) wiem wszystko. Wiem, że nie posiada prawa jazdy - a co za tym idzie, nie potrafi prowadzić samochodu. Wiem, że nie posiada własnego konta bankowego - a co za tym idzie, nie potrafi korzystać z kart płatniczych czy kredytowych. Wiem, że jest kawalerem, więc w razie wygrania wyborów prezydenckich, rolę First Lady pełnić może kotka prezesa.


    Teraz dowiedziałem się jeszcze, że prezes (zawsze ......) na dodatek nie zna się na kompasie. Z czego to wnioskuję? Ano z niedawnej awantury sejmowej o "wielkie żarcie" niejakiej Pawłowicz pseudo "Profesor".




    Przecież nie tak dawno, prezes (zawsze .....) swą kulturę plasował o trzy półki wyżej w stosunku do premier Kopacz. Teraz występując w obronie tej przekupki Pawłowicz udowodnił, że plasuje się gdzieś w jej okolicach. I jest to faktycznie różnica przynajmniej trzech poziomów - jednak nie do góry, na północ, ale w dół czyli na południe.

    Początkowo zamierzałem bardziej szczegółowo skomentować ten incydent. Jednak doszedłem do wniosku, że w towarzystwie nie wypada komentować każdego bąka, którego puści ta przekupa w sali sejmowej. Trudno - ktoś ją wybrał (z powodu chrześcijańskiego miłosierdzia, nie będę zastanawiał się kto) i do końca tej kadencji musimy ją znosić. Mam tylko nadzieję, że ludzi rozumiejących "dobre wychowanie" tak jak Pawłowicz - nie wystarczy by ta "pani profesor" psuła powietrze w sali sejmowej jeszcze przez kolejną kadencję.

    Co innego jednak szefowie partii wchodzących w skład parlamentu. Tu nie mogę pominąć milczeniem faktu, że jeden z nich gotów jest promować i używać każdego chamstwa, byle tylko uderzało ono w jego wrogów. Człowiek ten już dawno uczynił sobie z izby parlamentarnej własną kałuże, w której nie tylko sam się tapla, ale też błotem obrzuca kogo tylko się da.

    A wszystko to z zawołaniem "Bóg, Honor, Ojczyzna" na ustach.




27 komentarzy:

  1. Vulpian de Noulancourt18 grudnia 2014 15:06

    Kiedyś w kulturze modne było "przełamywanie kolejnych tabu". A to nagie występy, a to publiczna kopulacja na scenie albo takaż defekacja. Teraz na tym polu jakby się uspokoiło; pewnie dlatego, że przełamano już wszystko, co się dało i biedne beztalencia nie mają pomysłu na to, jak tu zaistnieć w świadomości publicznej.
    Tymczasem wydaje się, że tamta moda, z wieloletnim opóźnieniem, przedarła się do naszego Sejmu. Szkoda tylko, że "przełamującą tabu" została pani poseł Pawłowicz, skoro jest taka niemedialna. Zaczęła od bezalkoholowej przekąski, a trudno przesądzać, co planuje w kolejnych występach. Nie wyobrażam sobie odczuć estetycznych, jeśli zechciałaby iść dalej wydeptaną już przez artystów szeroką ścieżką - na przykład pełnić swe obowiązki zrzuciwszy szatki lub nawet tylko topless. "A" - cytując ulubione słowa pana prezesa - "czy można tak zupełnie wykluczyć?".
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego się po Tobie nie spodziewałem!
      Vulpianie, jak mogłeś w porze obiadowej wspominać w ogóle o topless wiadomej profesor?
      Wiesz ile mnie kosztowało, by nie być zmuszonym do ponownego jedzenia obiadu?

      Usuń
    2. Ja sobie nawet nie wyobrażam tego wyobrażać.

      Usuń
  2. Myślę, że gdyby Czcigodnej Pani Posłance Profesor by się zachciało to naszczała by pod ławkę. Takich mamy profesorów, takich mamy posłów, takich sobie wybraliśmy i ja i oni i Ty i Wy i ty dziewczynko !!!.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda Piotrze, święta prawda.
      Co do posłów, to różnią się oni między sobą chyba jedynie tym, że różni posłowie mają różne zachcianki.

      Usuń
  3. A nie przypuszczacie iz działa tu "myślenie oszustów i cwaniaków" którzy przekonani o swym cwaniactwem popartym głosami iluś tam wyborców myśli sobie.
    Jeśli na mnie glosowało tyle i tylu i nie poznało się na mnie "com wart",.a nie wart jestem nic, tylko znajomości,zasługi lub pokrewieństwo wyniosło mnie do Sejmu ,to "ciemny lud kupi wszystko" a ja i tak się wykręcę bo nie takie lody tu były kręcone i to w siedmiu smakach i zostało to wszystko zatuszowane by choćby "nie podrywać autorytetu Wysokiej Izby" Mogę wiec wszystko, albo i więcej.
    Myślicie ze te ich przekręty z limitami paliwowymi zostałyby udowodnione gdyby nie przypadek.Gdyby nie ich głupie zony którym się we łbach przewróciło i postanowiły się "dopić" na pokładzie samolotu a do tego wszczynając awanturę.
    A tu "nie nasz 'samolot nie nasza obsługa/nasza udałoby się uciszyć/ i liczni świadkowie.No i prasa co kocha sensacje
    I sie zaczęło i się rozlało.Winni oczywiście p.Kopacz i urzędnicy Kancelarii Sejmu bo nie sprawdzali.Nie ci co ordynarnie"przytulali"
    A teraz wejdzie w buty sejmowego urzędnika na posadce który "jaśnie panu"czy pani coś tam nie rozliczy,czy nie zapłaci.A już matko moja"doniesie" do Marszałka.
    Ile jeszcze dni utrzyma się na posadzie Bo ośmielił się "obrazić wybrańca narodu",bo zwrócił uwagę zamiast pomóc czy poinstruować /a on biedny instruował setki już razy/
    I ma urzędas na głowie Prezesa,v-ce Marszałka i posłów którzy oświadczają iz ten i ten "nie posiada umiejętności do sprawowania" czy współpracy.I delikwent leci na pysk z posadki dość nieźle opłacanej.Wiec przymykają oko raz drugi,setki.
    Idę o zakład ze gdyby nie prasa i inne media sprawa zamieciona byłaby pod dywan, pod pretekstem tego, by nie szkalować? i obniżać autorytetu Sejmu.Albo "wicie rozumicie" nie teraz bo "okres wyborczy"
    Smaczku dodaje fakt, iz to oni sami nazwali się i "prawi i sprawiedliwy"
    A z tym "pod ławkę"No nie wiem,Były juz sprowadzone psy ,byli posłowie i "posłanki na promilach" to i "bar mleczny" może być
    Cud boski,ze się jeszcze nie leja po mordach..A szkoda.bo aż ręce świerzbią, by przyłożyć.



    OdpowiedzUsuń
  4. To z pewnością ta "wyższa pólka kulturowa", o której prezes co jakiś czas wspomina. Ci, którzy wychowywali się na podwórkach - nie są w stanie zrozumieć wyższości takiej kultury i takich zasad dobrego wychowania.
    No, ale dla nas czarne jest czarne, a białe białe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych wychowywanych na podwórkach, w porach posiłków wołano do domów, zasadzano za stołem (jeżeli nie obrusem, to chociaż ładna ceratą) i uczono jeść nożem i widelcem (nie siorbiąc, nie mlaskając i nie garbiąc się).:-))))
      Pomyślności.

      Usuń
    2. internowany z Wrocławia18 grudnia 2014 23:34

      Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    3. @internowany z Wrocławia
      Usuwam Twój komentarz z powodu niemerytorycznej krytyki innych komentatorów.
      Zamiast odnosić się do treści Wpisu i komentarza, w sposób grubiański obrażasz innych gości tego bloga.
      Jeżeli będziesz chciał napisać coś o samej notce, lub polemizować z treściami zawartymi w komentarzach - to proszę bardzo. Każdy może to tutaj robić. Jednak odzywanie się tylko po to, by obrazić jakiegoś gościa - nigdy nie będzie tolerowane. Bez względu na poglądy polityczne.
      Na tym blogu nie ma miejsca na osoby pawłowiczopodobne.

      Usuń
  5. Głodna była, tak? :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy szczęście, że nie zachciało jej się czegoś innego!!!

      Usuń
    2. Jeżeli nie ciamka, nie siorbie i nie trzeszczy plastikiem, tudzież nie rozrzuca resztek na pulpit, ławkę i okolice, to ja bym się nie czepiał, pod warunkiem, że ona pozwala studentom na jedzenie na wykładach u siebie - co mi tam, w końcu to elita narzuca standardy! :D :D :D

      Usuń
    3. No cóż Kneziu, jakie elity takie standardy...:-)))))
      Pomyślności.

      Usuń
    4. A notkę temu Piotr pisał, że poseł to jest ktoś, że zacytuję:
      "Chyba jesteś dziś argumento odporny. Poseł to ma być gościu, gościówa, figura na widok gdzieś wchodzącego posła oby płciom coś powinno opadać lub się podnosić. "
      A tu masz ci los, teraz to nie jest??? Patrzeć i uczyć się tych standardów!
      Jakby co, to ja mam parę kilogramów porządnej wędzonki, absolutnie niezgodnej z normami unijnymi i chętnie się z posłanką podzielę, byleby tylko rozłożyła zastawę na poselskim pulpicie, oczywiście w świetle kamer i jupiterów!!! :D :D :D
      Przecież nie możemy sobie pozwolić na zabiedzone posłanki w ławach poselskich! :) :) :)

      Usuń
  6. A były poseł Biedroń u Moniki Olejnik powiedział
    Nie wyobrażam sobie by posłanka Pawłowicz jadła w kościele .Sejm jest świątynia demokracji

    OdpowiedzUsuń
  7. Wbrew pozorom, wystarcza odrobina kindersztuby i to nie tylko w Sejmie. Po prostu, w miejscach publicznych, do tego nie przeznaczonych, się nie je. Od pokoju (placu) zabaw w przedszkolu, przez klasę, salę wykładową, biuro, czy urząd, po sale koncertowe, muzea, miejsca kultu, czy wreszcie salę obrad plenarnych w Sejmie. Od tego są stosowne inne miejsca (bufety, stołówki, bary, restauracje).
    A jak już o minimum kindersztuby mowa, to wszelkie inwektywy, przekleństwa, czy inne bluzgi, też do tego zakresu należą. Kiedyś nazwano to słowami (wypowiedziami) nieparlamentarnymi, a w II RP regulaminy Sejmu i Senatu, przewidywały stosowne kary.
    Przy okazji tej kolejnej sejmowej awantury, intryguje mnie, czy panprezes, tak lubujący się w wyrażeniach zaczerpniętych ze słowników, zna wszystkie znaczenia słowa "kurdupel"?:-)))
    Pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jednak po całym zajściu widać było prezesa, tfu! posła Kaczyńskiego, jak ostro strofuje posłankę Pawłowicz, która wiła się przed nim i coś tam próbowała stękać.
    Inna jednak rzecz spodobała mi się z tego całego incydentu:
    "Panie pośle, PROSZĘ DO MNIE!" - wezwał marszałek Sikorski POSŁA KACZYŃSKIEGO, w celu przywołania go do porządku. Uśmiałem się jak norka, bo to rzeczywiście podziałało, prezes faktycznie "skurduplał" - nie wiedział jak się zachować, bo go Sikorski kompletnie zaskoczył. "Panie marszałku, wnoszę o przerwę...", itd. To było doskonałe i skuteczne, przynajmniej skuteczne na mównicy sejmowej, pokazanie Kaczyńskiemu jego miejsca w szeregu. Nie jakiś tam "Prezesie", "premierze", czy inny "Zbawicielu", tylko "panie pośle!".

    Panie marszałku, no jak tak można!? W taki sposób do Pana Prezesa!? Premiera!? Zbawiciela!? Prawdziwego Polaka!? Męża stanu!? Eeech, schodzi ten sejm na psy, prawdziwy marszałek by sobie tak nie pozwolił, obrażać pana premiera. ;-)

    Pozdrawiam z K-K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że Kaczyński się nie rozpuknął ?.
      To był polityczny, złoty strzał.
      Pozdro

      Usuń
    2. Też mi się to spodobało :)

      Usuń
  9. A ja gotów jestem sztabę złota przeciw garści orzeszków leszczynowych postawić, że Czcigodna Pani Profesor ma kresowe korzenie... najpewniej w bracławskim województwie, gdzie dawni Polacy temperamenty mieli najgorętsze, a charaktery najtwardsze. Widzę Szlachetną Panią Poseł, jak siedzi sobie na ganku przed swym dworem i pobożnie odmawia różaniec, ale na podorędziu trzyma nabitą krócicę, by, skoro tylko ujrzy głowę wyłaniającego się z zarośli Tatarzyna... celnie do pohańca wypalić i siadłszy na koń, jeszcze odsiecz zdąży przyprowadzić... Bo tak to już jest i zawżdy z Sarmatami bywało, że choć nieraz trudny ten narodowy charakterek mają, to jednak dobrze, że go w ogóle mają!!!
    Tumwio (też, poniekąd, Kresowiak, północno - zachodni, kaszubsko - pomorski)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie będę, Leszku, podawał w wątpliwość tytułu naukowego Posłanki Krychy, nie będę też rozważał niewątpliwych atutów jej niepowtarzalnej urody. Jestem zdeklarowanym wielbicielem kobiet rodzaju kobiecego. Są kobiety innego rodzaju?! Owszem - babsztyle, babony, babiszony, babiszcza i...posłanka prof. Krystyna Pawłowicz.
    Quod erat demonstrandum.
    najserdeczniej pozdrawiam i niezmiennie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzeju. Posłanka Krycha jest docentem. Zatrudniana bywa na Uniwersytetach na etatach profesora nadzwyczajnego.
      Chyba, że coś mi umknęło i przeoczyłem nadanie jej tytułu profesora zwyczajnego.
      Z zaproszenia oczywiście korzystam zawsze. Chociaż ostatnio miałem dwumiesięczny okres nawału pracy, nie mogłem więc nawet udzielać się na własnym blogu.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  11. Co do wsiowych klimatów również serdecznie Cię, Leszku (wraz z Kompanionem Piotrem i całym Szanownym Waszym Komentariatem) zapraszam:

    http://wiersze.kobieta.pl/wiersze/zdrowo-wsiowo-424833

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaterku - veni, vidi, scripsi.

      Nie wiem jak wypadła moja łacina. Ale mój limeryk już doczekał się kilku komentarzy!

      Usuń
    2. W takim razie, Leszku, pisz tam, na zdrowie!

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>