piątek, 14 listopada 2014

Corridy ciąg dalszy











Kto rzuci kamieniem?


    Czy znajdzie się w polskim parlamencie ktoś, kto zgodnie z ewangelicznym stwierdzeniem, będzie mógł rzucić kamieniem w Hofmana i jego przybocznych?


    Wstępne przeglądy dokonane w prezydium sejmu wykazały, że turystyka sejmowa dotknęła chyba wszystkich posłów. Są wyjątki - ale nie jestem pewien, czy dlatego, że są kryształowo uczciwi, czy dlatego, że brak danych? Ponieważ ja tych danych nie posiadam, zakładam, że są oni uczciwi.

    Reszta niestety w większym lub mniejszym stopniu jest w tą aferę umoczona.

    Zauważyłem, że są dwa rodzaje podejrzanych aspektów. Jeden to geograficzny, drugi finansowy.

    W pierwszym aspekcie problem polega na ty, że ja nie wiem co wynikło z egzotycznych podróży posłów. Może coś pozytywnego. Nie wiem, czy istnieje obowiązek "sprawozdawania" z takich podróży? Komu takie sprawozdania należałoby składać? Oczywiste wydaje się, że głównie temu, kto daje pieniądze. Ale też takie wyprawy powinny być zaakceptowane przez klub poselski - i tam też powinny wpływać kopie tych sprawozdań. Zresztą ta część procedury powinna obejmować każdy wyjazd. Dzisiaj bowiem przewodniczący Płaszczak z miną niewiniątka mówi, że on nie jest w stanie ocenić przekrętów swoich kolegów, (np. dwa dni samochodem do Londynu i z powrotem), bo nic na ten temat nie wie.

    Drugi aspekt finansowy - dosyć szeroko opisywany, bowiem jego skutki mogą już być oceniane przez prokuraturę. Wspomnę tylko, że Kaczyński pierwszy sformułował tezę, że winni za przekręty Hofmana są - Halicki i Kopacz. Oni bowiem nie dopilnowali tego, by Hofman nie kradł. Za nim z wielkim przekonaniem powtórzył to przewodniczący klubu poselskiego PiS - poseł Płaszczak.

    To mi nasuwa pewne pytanie. Po czym można poznać, że ktoś jest z PiS-u? Po tym, że na pytanie: "dlaczego Hofman kradł", zawsze usłyszymy odpowiedź" "bo mu Halicki i Kopacz pozwalali". A przecież za rządów PiS-u znalazłbym też paru posłów ówczesnej opozycji, którym premier Jarosław, marszałkowie sejmu: Marek Jurek i Ludwik Dorn też pozwalali na podobne przekręty. Pewnie - dzisiaj Jarosław będzie gotów obu marszałków odsądzać od czci i wiary. Ale wtedy siedział cicho. A wystarczyło wtedy wprowadzić proste ale dosyć rygorystyczne zasady rozliczania wyjazdów zagranicznych - by dziś nie musieć się wstydzić za swych muszkieterów.

    Min. Halicki zapowiedział, że poda Płaszczaka do sądu. Mam nadzieję, że dotrzyma słowa. Chodzi mi głównie o zapowiadane bardzo wysokie odszkodowanie. Nie jestem pieniaczem, i byłbym zniesmaczony, gdyby całe nasze życie polityczne przeniosło się do sądu. Głupio bowiem czekać z głosowaniem w sejmie na wyrok sądu, czy połowa posłów nie dostanie wyroku z powodu kłamstw i oszczerstw. Jednak jeden czy dwa zdecydowane wyroki z dotkliwymi karami za oszczerstwa - może położyłyby kres takiemu lekkiemu rzucaniu kalumnii jak to ma w zwyczaju PiS z jego prezesem na czele.

    Niezależnie jednak od poczynań Halickiego, sprawę przekrętów, nie tylko trzech muszkieterów z PiS-u, należy wyjaśnić. Decyzja marszałka Sikorskiego jest więc jak najbardziej na miejscu.

    Ale jest problem. PiS nie ufa ludziom , którzy na zlecenie marszałka sejmu mają przeprowadzić audyt. PiS nie ufa władzy, Platformie Obywatelskiej, Państwowej komisji wyborczej itd. To wszystko jedna sitwa, klika i mafia.

    Pomimo to PiS proponuje powołanie komisji sejmowej do sprawdzenie sejmowych wycieczek. Przy czym nalega, by sprawdzania odbywało się krzyżowo. Np. PiS lustruje posłów PO, a PO lustruje tych z PiS-u. Oczywiście lustracja w wykonaniu członków PiS byłaby uczciwa i wiarygodna, natomiast lustracja w wykonaniu PO - niewiarygodna. Dlaczego? Dlatego, że PiS nie ufa ..... - da capo al fine.

    Nie wiem jak się to wszystko skończy. Powinno się skończyć podaniem do dymisji wszystkich i wszystkiego. W niektórych przypadkach nawet dożywotniej dymisji. Myślę tu o ludziach, próbujących wmówić nam swe wysokie morale, ludziach poniżających nas poprzez sytuowanie o trzy poziomy niżej. Ludziach którzy w końcu okazali się zwykłymi oszustami i złodziejami. O ludziach, którzy tych zwykłych złodziei i oszustów ochraniali i powierzali wysokie funkcje w partii. Ludziach, którzy przywłaszczyli sobie patriotyzm.

    Nie wkurzają mnie przekręty posłów na delegacjach. To zjawisko jest, a przynajmniej było bardzo powszechne wśród wszystkich pracujących. Sam pamiętam, że jako młody pracownik przechodziłem szkolenie starszych kolegów w zakresie rozliczania delegacji. Oczywiście nie popieram takich zachowań. W czasach o których piszę panował PRL. Stosując takie machlojki, walczyłem z komuną i stopniowo przyczyniałem się do jej upadku. Dzisiaj PiS tkwiąc przeświadczeniu o istnieniu kondominium, też w ten sposób walczy z okupantem. Czy ktoś to bierze poważnie? Oczywiście, że poza paru wyjątkami z PiS-u - nikt przy zdrowych zmysłach.




    Wkurza mnie natomiast maksymalnie fakt, że pospolite złodziejaszki przybierają postać mentorów i pouczają mnie o moralności i etyce. Proszę mi powiedzieć jaką ma dzisiaj wartość określenie "prawdziwy patriota" stworzone przez te indywidua? Teraz inaczej patrzę na pewne słowa prezesa - teraz wolałbym towarzystwo ZOMO, niż Hofmana i spółki. Tam przynajmniej mogłem liczyć, że spotkam jakiegoś uczciwego człowieka, który musi wykonać rozkaz. W towarzystwie pisowców, takiej nadziei nie mam.




17 komentarzy:

  1. Mocne i zdecydowane.
    Chociaż ze smutkiem stwierdzam, ze sprawa machlojek przy delegacjach właśnie się rozmywa i odchodzi w sferę wzajemnego opluwania się polityków.
    Ergo: miało być pięknie a wyszło tak jak zawsze :(

    Pozdrawiam

    Krzysztof z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
  2. To się nazywa relatywizm.

    "W czasach o których piszę panował PRL. Stosując takie machlojki, walczyłem z komuną i stopniowo przyczyniałem się do jej upadku."

    Mnie nauczono, że bycie uczciwym jest niezależne od systemów politycznych czy wyznawanych ideologii.

    Pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo!!! IKKA 133

      Usuń
    2. Brawo Ikka!!!
      Leszku, to się nazywa "dorabianie filozofii" post factum. Ja też stosowałem różne kombinacje. Bynajmniej nie finansowe, ale np. "niegrzeczne". W żaden sposób nie usprawiedliwiam tego "przyczynianiem się do walki z komuną". Byłem po prostu cyniczny, chlałem, itp. Zawsze w takich chwilach towarzyszył mi moralny kac.

      Usuń
    3. IKKA, Andy.
      Dalszy ciąg cytatu podanego przez IKKE brzmi:

      "Czy ktoś to bierze poważnie?".

      Usuń
    4. @andy_lighter
      Pojawienie się kaca moralnego wyklucza cynizm i jak najlepiej świadczy o grzeszniku, dowodzi bowiem jego chwalebnej niezdolności do oddzielania dobra (a więc i sumienia) od prawdy, czyli - posługując się nomenklaturą fachową :-) - że nie wytworzyło się w nim sumienie kalkulacyjne. A różnie z tym bywało i bywa... zwłaszcza jeśli idzie o grzech obżarstwa i opilstwa. W XVIII wieku był nawet taki podręcznik teologii moralnej w którym autor próbował przekonać (pewnie samego siebie przede wszystkim) że grzech ciężki jest dopiero wtedy, kiedy zakonnik wypił tyle, że nie odróżnia opata od... pieca. (autentyk!)
      tumwio

      Usuń
  3. Leszek, to ja też dorzucę trochę ironii i żartu (ale tak nie do końca). :) Ja od dawna głosuję na SLD. Dlatego nie jestem (i nie będę) rozczarowany i mam czyste sumienie, bo przecież ogólnie wiadomo, że to "komuszy pomiot", czyli ogólnie dziadostwo (w większości pewnie nawet nie chrzczone !!!) i wiem czego się po nich spodziewać. Jak kradną, to z normalnego rozpędu. Bo oczywiście, jak mnie od jakiegoś czasu przekonują ci prawi i nieskalani (tak im dopomóż Bóg), kradli wtedy wszyscy (oprócz nich, oczywiście), co kto mógł, jak to w dziadostwie. Przypomniałem sobie właśnie jak moja matka nauczycielka dobijała komunę, kradnąc ze szkoły kredę . Mieliśmy jej w domu całe szafy i tapczany. Nawet na choince zamiast bombek, wisiała kreda. Mnóstwo kredy. Na szczęście rozkradliśmy wszystko, tylko gruzy zostały i możemy się wreszcie szczycić krajem mlekiem i miodem płynącym, wreszcie z nieskazitelnymi i szlachetnymi elitami. Czasem tylko chyba jeszcze kropidła za mało, albo ...taca za mała. Ale to się naprawi i będzie znowu git. ;) Pozdrawiam. Jurek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tez ironicznie......................a właściwie autoironicznie także o sobie. Niczego się nie najadłem a kredy najmniej ale tez się nacyganiłem i to zupełnie oficjalnie. Kto ma „swoje” lata ten pamięta spędzony czas na delegacji za dzienną dietkę 14.- zł i z ryczałtem za nocleg 40.- + ryczajd za dojazd po /jak dobrze pamiętam/ 3.- za dzień. Ile się człowiek napracował aby tak zmałpować aby załapać się na następna dobę, która zaczynała się po 16 h od rozpoczęcia delegacji.
      Nie sądziłem że manipulacje przy delegacjach trwają do dziś ale /jak to już inni zauważyli/ to nie ich Polska a kondominium a więc jej okradanie jest uzasadnione. Ci trzej panowie okazali się nie oszustami a kulturtragerami, łącznikami pomiędzy mocno zakorzeniona tradycją, że co państwowe to niczyje. W niektórych zakładach państwowych ta tradycja jeszcze przetrwała i są wypłacane tzw. wczasy pod gruszą co jest niemal jawnym i ogólnie znanym oszustwem.
      Nie koniecznie w tym temacie ale bardzo blisko tychże oszust są wszelkiego rodzaju ekwiwalenty, trzynaste i czternaste pensje, karty przywilejów w różnych zawodach itp.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Piotrze, pamiętam z czasów pierwszej "Solidarności", że w moim zakładzie pracy jednym z najważniejszych postulatów było zlikwidowanie wszelkiego rodzaju rozdawnictwo. Ludzie nie chcieli mydła, odzieży roboczej (nie mylić z odzieżą ochronną). Każdy wiedział, że to kosztuje. Nie tylko mydło ale i finansowanie systemu rozdzielnictwa. Każdy pracownik wolał dostać większą wypłatę. Zawsze w domu znalazło się wystarczająco dużo ciuchów mogących służyć za odzież roboczą. Jak ktoś nie czuł potrzeby mycia, to i rozdawane mydło trafiało na rynek, a pieniądze na przelew.
      To był zdrowy odruch. Komuna ustąpiła, więc i sposób myślenia powinien się zmienić.
      Mój opis rozliczania delegacji pochodził z wcześniejszych lat. Ponadto nie napisałem że byłem z tego dumny. Chociaż może i byłem, ale tylko dlatego, że inni nie nazywali mnie frajerem. Jednak po 80 roku już nikt tak nie myślał. Ja też myślałem, że ten styl życia skończył się wraz z ustąpieniem komuny.
      I jego recydywy prędzej spodziewałbym się w środowiskach nawiązujących do socjalizmu niż wśród "prawych i sprawiedliwych". Jednak myliłem się. Właśnie w PiS-ie przetrwało najwięcej komuny.
      Udowodnili to trzej myszkieterowie.

      Usuń
    3. Tak. Dobra uwaga i sposób na walkę z oszustami i oszustwami. Odebrać wszelkie przywileje socjalne (tfuj), te rozpasane trzynastki, premie, ekwiwalenty, grusze i czort wie co jeszcze. Tyle tego jest, że we łbach może się poprzewracać. A i ojczyzna może paść od tego. Należałoby się przyjrzeć też tym złodziejom biorącym (!) nienależną wypłatę pod stołem. Rzeczywiście kiedyś podkradali wszyscy. A to gwoździk, śrubkę, ...kredę, delegację. W każdym razie miliona z tego trudno było ukręcić, więc nie miało to żadnego sensu. Teraz dostęp do tych dóbr jest utrudniony. Tamci oszuści i złodzieje zostali załatwieni, bo przecież nie zastąpieni, przez zdrowszą tkankę narodu, która niby rozgrzesza ukradziony pierwszy milion, ale to przecież tylko dla naszego dobra. I to jest godne i sprawiedliwe. W końcu "o take Polske..." ! "Od nędzy do piniędzy, ...bo wszystko bez piniędzy, to chuj." ;) J.O.

      Usuń
    4. Nie wszyscy anonimowy J.O.:-)))))))
      Moje (obojga nauczycieli) córki miały kredę kupioną w sklepie, choć ich koleżanki i koledzy, bez problemu i skrupułów, używali, do n.p. grania w klasy, tej podebranej pod tablicą. Mój ojciec przez większość życia zawodowego pracujący na różnych magazynach (różnych tam stanowiskach), nigdy, przenigdy złamanego guzika z pracy do domu nie przyniósł. Przed emeryturą, przez wiele lat był, kierownikiem komisji kasacyjnej. Serce go bolało9 pochodził z oszczędnego poznańskiego), że musi niszczyć (n.p. w ogniu) przedmioty, które można było jeszcze po wielokroć bardziej sensownie wykorzystać (rowery, kożuchy, meble, stare zegary, wyposażenie ośrodków wczasowych), nigdy, przenigdy, nie pomyślał nawet, jak choćby fragment tego "mienia" ukraść. Sumiennie wykonywał swoją pracę, nieustannie wysyłając pisma do zwierzchników, sugerujące bardziej ekonomiczne wykorzystanie "kasowanych" przedmiotów.
      Proszę wybaczyć, tak zostałam wychowana (także przez dziadków zamieszkałych w jednej wsi, choć o różnych losach wojennych), po poznańsku. Możecie to nazywać "pruskim drylem". Oznacza to także, że każdy długopis, czy zapalniczkę, kupuję, ale potem bardzo tych "drobiazgów" pilnuję. Użyczam, lecz dbam, by zaw3sze wróciły do mnie.
      Pomyślności.

      Usuń
    5. ikka133 To ja i Ty (i mam nadzieję, że wielu innych) wiemy, że nie wszyscy. ;) A Twoje słowa "proszę wybaczyć...', chętnie biorę jako swoje. Ale, że nastąpiło swoiste przesunięcie wywalczonych i popieranych przez zalecenia "wartości', to też mam nadzieję, zauważam nie tylko ja. ;) Pozdrawiam. Jurek O.

      Usuń
  4. Skoro wraży pomiot, to ten co bierze srebrniki od obcych, to patriota, to ten co okrada wyłącznie swoich (dopóki go ktoś nie przyłapie)...

    OdpowiedzUsuń
  5. Premier Kopacz powiedziała iz
    " jako marszałek wprowadziła dwa obostrzenia dotyczące wyjazdów.
    "Pierwsza sprawa to było opiniowanie przez Biuro Spraw Międzynarodowych funkcjonujące w Kancelarii Sejmu, bo to oni mają dostęp do wszelkiego rodzaju sprawozdań, które posłowie składają"
    Czyli posła /miał/ma sprawdzać "manszaft sejmowy" "bidule" pracujące na etatach, które maja "wybrańca narodu"skontrolować i donieść na niego /czy delikatnie "zaznaczyć"/ coś jest nie tak Marszałkowi
    .Juz widzę tego odważnego który to zrobi lub zrobił i powie /doniesie/
    "że poseł świadom swoich praw i obowiązków, a przede wszystkim obowiązującego prawa, składając swój podpis pod jakimkolwiek dokumentem, zdający sobie sprawę z tego, że ten podpis może być złożony tylko pod czymś, co jest prawdą i tylko prawdą."
    Poświadczył nieprawdę,
    Juz widzę ten zmasowany atak 460 wybrańców na "bidnego urzędnika" a domagających się jego usunięcia .czytaj wywalenia na zbity pysk z roboty
    Bo oni przysięgali i nawet" tak mi dopomóż Bóg" dodawali.Domagają się i to stanowczo bo obrażeni zostali ich wyborcy i obrażono Boga.
    Bo on,"oczywista oczywistość", choć czuja się obrażeni......., wybaczają
    Jesli Kaczyński za grzechy swych hoplitów domaga się usunięcia byłej już Marszałek Kopacz ,to co by się działo z odważnym a skrupulatnym urzędnikiem
    Taki tam klimat panował /i pewno panuje/
    Czy "tam"pracując nie zrobiłbyś to samo? Nie zauważałbyś? Bo ja bym tak robił.
    Bo kto z mądrych "kopie się z koniem" gdy za wybrańcami "bogów" murem stoją wszelkie służby jedno lub 2 płciowe,urzędy i prokuratury + sprzedajni żurnaliści.
    A za tobą jedynie rodzina, a kumple z roboty pukają się w głowę i powiadają"mówiliśmy ci. byś cicho siedział,nie tykał g..gdy nie śmierdzi"
    Teraz "bogowie"żrą się miedzy sobą a "manszaft"śmieje po katach i czeka na nowe wytyczne których nie było.Choćby w "Regulaminie sejmowym"

    OdpowiedzUsuń
  6. "Uprzejmie donoszę" Leszku, że wykonałam swój "obywatelski obowiązek" i byłam zagłosować. Po raz pierwszy w życiu sprawiło mi to trudność, bowiem wnusio mnie wcześniej "zawirusował" (on zdrowy, a ja chora). Samo ubranie się i wyjście z domu, wymagało wysiłku. Za to niech no ci, na których głosowałam nie spełnią swoich postulatów? No po prostu "upierdliwie" będę się czepiać.:-))))))
    Przy okazji, Piotrowi donoszę, że przeszłam ul. Zwycięską, po renowacji. Nie wiem czy wiesz, że kosztem sporej części skweru, przedłużono ją do Dambonia. Nie mam zdania. Chyba szkoda, ale rozumiem też tamtejszych mieszkańców.
    Pomyślności.;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z Ciebie dumny Ikko!
      Ja też obowiązek mam już za sobą. Byłem z żoną i chociaż czasem się nie zgadzamy ze sobą, dzisiaj panowała pełna jednomyślność.
      Teraz głosować poszła mieszkająca u nas 88-letnia ciocia żony. Ponieważ słabo widzi, powiedziała jak chce głosować i abyśmy sami głosując sprawdzili na jakich stronach i pod jakimi numerami znajdują się jej "wybrańcy". Dostała ściągę typu: kolor karty, numer strony, pozycja. Dzięki temu nie będzie musiała długo szukać. I zawsze może sprawdzić czy jej nie oszukaliśmy.

      Usuń
    2. He, he... moje "następne pokolenie" (w tym najstarsza, pełnoletnia już wnuczka) też telefonicznie meldowało, że "świadome praw i obowiązków", poszło i zagłosowało.:-))))))
      Pomyślności.

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>