poniedziałek, 27 października 2014

Życie to kabaret



















Myliłem się



    Poczułem się zobowiązany powrócić do was z moim kabaretem, ale obiecuję, że tylko na tę jedną odsłonę. Nie jest to dla mnie łatwe, ponieważ wracam po to, aby przyznać się do swojej pomyłki, którą na domiar złego kilkakrotnie poprzednio na jego deskach powielałem.


    Ikona smoleńskiej sekty, niezłomna rzeczniczka bredni o zamachu na „poległego męczeńską śmiercią świętej pamięci męża stanu”, Ewa Solidarna 2010, de domo Stankiewicz, dopatrzyła się również ruskiej zbrodni w tragedii katowickiej. Zasugerowała, że śmierć dwojga dziennikarzy i ich dziecka w gruzach kamienicy zawalonej w rezultacie wybuchu gazu mogła być dziełem rosyjskich służb specjalnych. Według niej, Putin mógł zechcieć zdyscyplinować w ten właśnie sposób swoją agenturę w Polsce, wśród której są również dziennikarze.



    Francuski filozof, historyk i pisarz Ernest Renan (1823-1892) napisał kiedyś: "La bêtise humaine est la seule chose qui donne une idée de l'infini" (Głupota ludzka jest jedynym zjawiskiem oddającym ideę nieskończoności). Z kolei Albert Einstein (1879-1955) powiedział: "Zwei Dinge sind unendlich, das Universum und die menschliche Dummheit, aber beim Universum bin ich mir nicht ganz sicher" (Jedynie dwa zjawiska są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Chociaż co do tego pierwszego istnieją pewne wątpliwości). Te trafne konstatacje znajdują pełne potwierdzenie w przypadku bohaterki mojego dzisiejszego felietonu: jej głupota jest bezgraniczna.

    W tym jednak miejscu muszę posypać głowę popiołem.

    Do tej pory bowiem byłem przekonany, że paranoja Stankiewicz bierze się stąd, iż ta nieszczęsna niewiasta zalegała przez długie lata odłogiem. Myliłem się. Otóż jest tajemnicą poliszynela, że od niedawna poleguje ona z macierewiczowym „ekspertem” Glenem Jørgensenem. Skoro więc, mimo tej niewątpliwie korzystnej dla niej życiowej odmiany, nie przestaje bredzić, etiologii przypadłości, która ją dotknęła i wciąż dręczy, należy szukać jednak w jej głowie, nie w dupie.

    POST SCRIPTUM
    Stankiewicz wyartykułowała swój bełkot w Radiu Wnet. Tak się złożyło, że dzień wcześniej jego szef, Krzysztof Skowroński, został laureatem nagrody im. Jacka Maziarskiego, przyznanej mu przez swojaków (Jan Żaryn, Krzysztof Czabański, Krzysztof Kłopotowski) „za utworzenie alternatywy do mainstreamowego przekazu medialnego - Radia Wnet, stanowiącego dowód jak bez wsparcia ze strony władzy można wypromować radio docierające do słuchaczy, którzy szukają obiektywnej informacji”. No cóż, taki laureat, jaka utworzona przez niego alternatywa i jaka w niej obiektywna informacja. Laureatką tejże nagrody jest oczywiście i Ewa Stankiewicz. Otrzymała ją w roku 2012 „za walkę z kłamstwem smoleńskim”. 

down under


11 komentarzy:

  1. Michale, przypadek Stankiewicz dowodzi, jak niezwykle groźną chorobą jest "smoleńska religia".
    Regularne jej uprawianie może prowadzić do zidiocenia absolutnego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mechanizm powstawania takich oskarżeń jest bardzo prosty. Ponieważ mam "moherujących" rodziców, mogę Ci go wyjaśnić na przykładzie. W czasie, gdy niejaki Nowak przy wsparciu kościelnej konserwy próbował nie dopuścić do koncertu Madonny, każde wiadomości pokazywały fragment jej koncertu, gdy jest przypięta do krzyża. Matce najwidoczniej było mało tego co widzi i postanowiła wymyśleć jakieś dodatkowe oskarżenie. Oburzył ją pseudonim artystyczny "Madonna", będący według niej bluźnierstwem. Gdy wyjaśniłem, że to imię dostała na chrzcie od zdewociałych rodziców, okazało się, że to ja jestem bluźniercą. Jeżeli fakty przeczą naszym słowom, tym gorzej dla faktów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry
      Ja to (poniekąd) rozumiem. Im dłużej podążamy za osobami karmiącymi nas kłamliwymi wiadomościami tym trudniej jet nam przyznać, że zostaliśmy w klasyczny sposób "wydymani" przez OSZUSTÓW.
      Wymyśla się wtedy coraz bardziej fantastyczne teorie byle tylko nie przyznać, że wyszliśmy na durni i wszyscy wokoło śmieją się z naszej głupoty.
      Bycie durniem to wstyd, lepiej więc być fanatykiem nie przyjmującym faktów

      Pozdrawiam

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
    2. To prawda, jest jakiś bliżej mi nie znany punkt krytyczny, poza którym jest jedynie fanatyzm i fakty nie grają roli.

      Usuń
    3. Moim zdaniem to jest głównie wstyd. Wstyd się przyznać, że się było głupkiem, który dał się zmanipulować (jak dziecko). Do tego (żeby się przyznać do błędu) trzeba mieć "cojones" a większość ludzi ich nie ma!

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
  3. Podobno suma inteligencji na świecie jest constans. Im więcej ludzi tym średnia niższa. Zważywszy, że tych bardziej inteligentnych i geniuszy, też jest więcej, to jaka jest średnia pozostałych?:-)))))))))
    Pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyć takoż należy, że jedynie rozum (inteligencję) bóg rozdzielił sprawiedliwie. No, znajdźcie mi choć jednego człowieka, który przyzna się do niedoborów w tym zakresie i narzeka, ze ma za mało.:-))))))))))
      Pomyślności.

      Usuń
  4. Popatrz popatrz jak to się /na TVN/"spojrzenia i kryteria" zmieniają
    Tak niedawno padało "iż to niemiecka redakcja" " my wiemy dla kogo pani pracuje" "ta małpa w czerwonym" "Stokrotko jesteś na mojej krótkiej liście" itp przyjemne wypowiedzi "samej wierchuszki" a tu nagle "bojowniczka o prawdę" nagle zmienia zdanie i zaczyna uważać, iż dziennikarze tej akurat redakcji z tytułu swej pracy narażeni są na zamachy I wrogowie zewnętrzni nie zawahali się..
    Przepraszam czy ja coś przegapiłem ,gdy "wczorajszy wróg"jest dzisiejszym przyjacielem i należy dopatrywać się zamachów na niego czy w PIS zmienił się "trynd"

    OdpowiedzUsuń
  5. A propos cytatów o glupocie. Niejaki Kohelet , prorok, powiedział był "nieskończona jest liczba głupich" /tay/

    OdpowiedzUsuń
  6. "Gdy dewotka poślubi dewota - nie zawsze wynika z tego modlące się małżeństwo." - Georg Christoph Lichtenberg
    "Kto się modli i dobrze czyni innym, temu dewocja nie grozi". - o. Leon Knabit OSB
    Na zakończenie, Leszku, nasz niezrównany fraszkopi, Jan Izydor Sztaudynger:
    "Ktoś tam klaszcze pod bo­rem: to de­wot­ki - ozorem."
    A w aneksie - Klater:
    "W imię Ojca i Syna... Na mym końcu... malina!!!"
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzeju, nie wiem czy wypada grzebać w rymach mistrza.
      Ale gdy tylko przytoczyłeś fraszkę mistrza Jana, natychmiast usłyszałem jak "Mazowsze" śpiewa:

      Już miesiąc zaszedł,
      psy się uśpiły
      i ktoś tam klaszcze pod borem!
      Lecz to niestety,
      nie Filon miły,
      ale dewotki - ozorem


      Uściski

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>