sobota, 4 października 2014

Mania wielkości








Don Salluste polskiego parlamentu.


    Nie będę ściemniał - od razu powiem, że chodzi o prezesa PiS-u, Jarosława Kaczyńskiego. Biedak, gdy zabrakło za płotem Kargula, całkiem się chłopina pogubił!


    Premier Ewa Kopacz, zwróciła się właściwie z propozycją - "Zdejmijmy z Polski tę klątwę nienawiści". Słowa te skierowała do Kaczyńskiego właśnie. Jednak powiedziała - zdejmijmy. W liczbie mnogiej - więc nie było to bezpośrednie wskazanie winnego. Prezes zgodnie z zasadą "uderz w stół ..." pobiegł natychmiast do Tuska i podał mu rękę.

    Do tej pory jest fajnie. Jak określił sam Tusk - można to potraktować w kategoriach cudu, którego dokonała Kopacz. Tak też zostało to odebrane przez wszystkich świadków owego cudu.

    W tym momencie musiało do prezesa dotrzeć, że tak też - czyli jako pokajanie się - mógł to odebrać jego moherowy elektorat a zwłaszcza smoleńscy hunwejbini. Zdesperowany i przerażony wizją zarzutu zdrady bohatersko poległego w wypadku komunikacyjnym brata Lecha - musiał zatrzeć to wrażenie. Zadanie to powierzył swemu najzdolniejszemu przydupasowi - Adamowi Hofmanowi. Na początek jednak postanowił sam wyjaśnić co miało znaczyć podanie ręki mordercy brata.

    Tego rodzaju tłumaczenia brzmią zawsze jak wyjaśnianie dowcipu. Są mało śmieszne jakby. Dlatego też nie będę go komentował.

    Hofman oczywiście rączo zabrał się do poprawiania wizerunku szefa, który po tym niefortunnym zdarzeniu opuścił salę. Hofman wyjaśnił, że prezes nie może sobie zawracać głowy jakąś tam panią premier, gdyż ma do wykonania zadanie, powierzone mu przez naród. Zresztą, człowiek kulturalny, nie zniża się do rozmowy z kimś, kto plasuje się o dwa poziomy niżej. A może nawet i o trzy.

    Dzisiaj (piątek - 3 października) różni komentatorzy mówią o tym tak, jakby to były słowa samodzielnie myślącego polityka - w tym wypadku Hofmana. Strasznie krótka pamięć mają ci komentatorzy. Zapomnieli już o tym kto gardził ludźmi wychowanymi na podwórkach czy ulicach. Ludźmi nie mogącymi zaliczać się do inteligencji żoliborskiej. Ludźmi, którzy choćby nie wiem co zrobili - zawsze stać będą tam gdzie ZOMO.

    Dzisiaj też przekonałem się jak wielka przepaść dzieli te dwa plemiona. Richard Obatel-Czarnecki z wielką emfazą komentował przypadek skarbnika PO. Fakt przyłapania go w stanie upojenia alkoholowego wg Obatela całkowicie dyskwalifikuje go jako polityka. Nie tylko jego zresztą - całą jego partię również.

    A jak to wygląda te dwa, trzy poziomy wyżej? Tam naturalne jest rozbijanie po pijanemu melexów, naturalne jest w pijanym widzie oddawanie moczu na ulicy miasta czy wreszcie całkiem naturalnym są konkursy na wielkość przyrodzenia.

    To przekonanie o swej wyjątkowości i wyższości natychmiast skojarzyło mi się z postacią don Salluste'a, z filmu "Mania wielkości". Stąd też wziął się podtytuł tej notki. Postać ta tak samo jest przekonana o swej wyjątkowości jak i o głupocie innych. Również tak samo uważa, że cel uświęca środki i nie ma takiego świństwa, którego nie można zrobić dla osiągnięcia celu. I na koniec - jest tak samo wyjątkowo odrażająca i wstrętna jak prezes PiS-u.






14 komentarzy:

  1. WyPiSz, wyma - luj Obatel PiSzczek...
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  2. Pijesz-nie, polisz-nie, narkotyki-nie, a może Harry Potter?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jednak za najśmieszniejsze i najgłupsze uznałbym komentarze "fachowców". W różnego rodzaju programach (np. "Loża prasowa") dają popis swej erudycji tokując bez sensu o perfidnej pułapce Kopacz, o wspaniałym zagraniu Kaczyńskiego i tym podobnych bredniach.
    O ile jeszcze mogę przyjąć, że Kopacz zaplanowała z premedytacją, że zwróci się do Kaczora w sprawie "klątwy nienawiści" - to już nazywanie reakcji prezesa za świetne odbicie piłeczki jest - jest głupotą najwyższego rzędu.
    Jeżeli to było takie świetne, to dlaczego został później wysłany Hofman by dalej realizować "klątwę nienawiści"? Po prostu - prezes&spóła uznali to za błąd, za wypadek przy pracy spowodowany zaskoczeniem. I dlatego trzeba było to odkręcać. A że odkręcanie poszło "o jeden poziom za daleko" to tylko dowód na wielkie zmieszanie po geście prezesa.
    Brat św. Lecha podaje sam nieprzymuszony dłoń jego mordercy?
    Tego żaden moher by nie przeżył!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Leszku, a może jednak w naszym żoliborskim nienawistniku rzeczywiście nastąpiła jakaś cudowna przemiana, bo - jak donoszą media - nawet swojego kierowcę całuje już w rękę?

    OdpowiedzUsuń
  5. No to mamy nową świętą!!!
    Takie cuda już za życia? No, no!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście, masz Leszku rację, że gwałtowna reakcja PiSpropagandystów, przede wszystkim Hofmana (co za obmierzła, oślizgła, budząca odrazę kreatura) i Brudzińskiego (nomen omen), świadczy o tym, że największy opozycyjny polityk wszech czasów był zbyt spontaniczny i nie wziął pod uwagę, jak jego gest odbiorą wyznawcy religii smoleńskiej. Kiedy się zorientował, natychmiast pchnął do mediów swoich wiernych i wypróbowanych goebbelsików, by zatarli to złe wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przeceniaj tych panów Evo!
    Nazwanie ich "goebbelsikami" to dla nich zbyt wielki zaszczyt. Goebbels sam pisał swe przemówienia. Może nawet pisał je swemu fuhrerowi!
    A te kreatury nie są w stanie same nic wymyślić. Owszem, Hofman czasem mówi z głowy - ale i tak już z daleka widać kalkę! Słychać też, że ma tezy mocno wdrukowane w głowę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz oczywiście rację, ale to dlatego właśnie napisałam "goebbelsików". Pewnie trafniejszego określenia tych prymitywnych miernot nie potrafiłam wtedy wmyślić (może rosyjski "mierzawiec" byłby odpowiedni?).

      Usuń
  8. A ja spytam
    Dlaczegoż to ach dlaczegoż "mania wielkości" "nawiedza kurdupli" tzw "z metra ciętych"
    Gdzie spojrzysz, w polityce, kurduple z lewej i prawej o Napoleonie nie wspomnę.I te kurduple zawsze ale to zawsze pchają się do władzy do przywództwa z "małymi tylko wyjątkami"Choćby Degoule.
    A ego mają monstrualne .Jak to jest.Popatrzcie tylko dookoła na "naszych" i obcych.Wszędzie kurduple a wysokich jak "na lekarstwo"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku - już Ci wyjaśniam.
      Według mojej teorii, dobry Bóg starał się obdarzać wszystkie swoje dzieła równą miarką. Ze wzrostem, czy tuszą trochę mu nie wyszło. Jednak już z żądzą władzy, złośliwością, zawiścią i nienawiścią poszło równo.
      Tak więc każdy ma tych cech tyle samo. Jednak u jednych to się rozkłada na większą masę, czy powierzchnię i wtedy jest prawie niedostrzegalne.
      A u kurdupli z metra ciętych - na mniejszą. Tak więc u nich stężenie na kilogram czy na metr kwadratowy jest tak wielkie, że nie da się tego ukryć.

      To tylko moja teoria, przetestowana na dwóch kurduplach, którzy już w dzieciństwie księżyc ukradli.

      Usuń
  9. I jeszcze 'do wiadomości"Czyli "Waszych oczu"
    Tygodnik "Newsweek" przeanalizował wydatki partii Jarosława Kaczyńskiego z ostatnich wyborów do europarlamentu.
    Zlecenia za ponad pół miliona złotych otrzymała m.in. wrocławska agencja Webber&Saar łączona przez media z Adamem Hofmanem oraz firma "przyprowadzona" przez kuzyna prezesa PiS.
    Właścicielem wrocławskiej agencji jest grupa Trinity kontrolująca Mennicę Wrocławską. Tygodnik "Wprost" pisał, że pracuje w niej żona Adama Hofmana.
    Prawo i Sprawiedliwość nie ujawnia za co Webber&Saar otrzymała ponad 500 tys. zł.
    Rozmówca "Newsweeka" z PiS wyjaśnia jednak, że chodziło o kampanię w internecie, za którą odpowiadał Mariusz Kamiński. Zdaniem tygodnika, jeden z najbliższych ludzi Hofmana.
    Ciekawy trop odnaleźliśmy także w fakturach dotyczących lidera lubelskiej listy do PE Waldemara Parucha, profesora kojarzonego z senatorem PiS Grzegorzem Czelejem - pisze "Newsweek" i przypomina, że start Parucha w eurowyborach zakończył się klęską. Mimo, że partia zainwestowała w niego ćwierć miliona złotych.
    Z tego 135 tys. złotych to przelewy na konto firmy GC Media House.
    Jej właścicielem jest pracownica biura senatorskiego Grzegorza Czeleja (jeszcze kilka lat temu udziały w niej miał sam polityk) - czytamy na stronie internetowej tygodnika.
    "Newsweek", powołując się na rozmówców z PiS twierdzi, że w ostatnim czasie Jarosław Kaczyński został "osaczony" przez swojego kuzyna Jana Marię Tomaszewskiego.
    We wrześniu ubiegłego roku Tomaszewski razem z kolegą z TVP Krzysztofem Lenarczykiem założył Fundację Misji Publicznej mającą monitorować działania rządu - pisze tygodnik. Lenarczyk dodatkowo prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą pod nazwą Kalen.
    Obaj przystąpili do akcji w momencie, gdy wiosną ubiegłego roku PiS ogłosił, że zamierza monitorować komisje wyborcze w ramach inicjatywy "Uczciwe wybory".
    Wciskali nam jakieś oprogramowanie, które miało wykazać ewentualne fałszerstwa. Chcieli za nie ok. 100 tys. zł. Umowa została podpisana w Wielki Czwartek. Na Nowogrodzkiej już nikogo nie było, ale Tomaszewskiego tak przypiliło, że Brudziński musiał wysłać kierowcę z umową do podpisu aż pod Ciechanów, gdzie Kostrzewski ma swoje ranczo - mówili polityk PiS.
    Firma Lenarczyka otrzymała kolejne zlecenie już w trakcie samej kampanii. Za doradztwo przy spotach wyborczych PiS wypłaciło 16 tys. zł.
    "Newsweek"podaje, że PiS nie odpowiedział na pytania dziennikarzy dotyczące wydatków.
    A tacy są "prawi i sprawiedliwi"

    OdpowiedzUsuń
  10. a mnie niezmiennie zadziwia fakt , że zwyczajny człowiek widzi a dziennikarz nie i za każdym razem jak prezes na guziczek "zmieniłem się" naciska to dziennikarze w zachwyt tak jak by prostego wniosku nie potrafili wyprowadzić ... jaka jest granica ośmieszania własnego intelektu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważasz Malinko, że ci dziennikarze posiadają coś takiego jak intelekt? Bardzo w to wątpię. Byłoby dobrze, gdyby mieli choć odrobinę wstydu.

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>