piątek, 15 sierpnia 2014

Okiem emeryta (72)










Odcinek 72 - czyli …dlaczego tak mało piszę.


    Przed chwilą mój wspólnik, przyjaciel Hanys zapytał mnie, jak długo jeszcze będzie sam ciągnął ten wózek? Co prawda nie jest to kopalniany urobek, ale praca też "niebezpieczna". Można się komuś narazić, można też kogoś zanudzić. W obu wypadkach wynikiem może być śmierć.
    Nie autora na szczęście - ale bloga. Chociaż chyba to jest to samo.


    Oczywiście, chciałbym być bardziej widoczny (tzw. syndrom "autora"). Po to zresztą zakładałem bloga. I cel ten przyświeca mi nadal.

    Niestety - to wirtualne życie musi często ustąpić miejsca temu realnemu. Tak jest też i teraz. Teraz ten przymus przybrał postać remontu - a ściślej wymiany ogrzewania mojego domu z węglowego na gazowe. Piec na koks był już w historii domu kilka razy wymieniany. Jednak instalacja liczy sobie tyle lat co dom - czyli ponad 60. W każdej chwili mogła nastąpić awaria. Oczywiście takie awarie zdarzają się wyłącznie w okresie grzewczym.
    Wyobraźcie sobie - "zima stulecia" - mróz syberyjski, śniegu po pas, a tu awaria ogrzewania.. Ja nie muszę sobie tego wyobrażać. W styczniu 1979 pękł mi piec co. Nie dość, że zimno, to jeszcze nie ma jak kupić nowego. Niby gdzieś był, ale magazyn zasypany, transport nie działa. Jednym słowem - dostałem szkołę!!



    Aby więc nie potwierdzać przysłowia o Polaku mądrym...., postanowiłem zadziałać. Chociaż może kopa dostałem na wieść, że za działania proekologiczne mogę dostać częściową refundację.
    Najpierw do banku - 15 tys. kredytu? Nie ma sprawy!!
    Potem do urzędu - tak, dofinansowanie może wynieść nawet 4 tys.
    Teraz internet i opinie "inwestorów" na temat wykonawców. Jest! Telefon - nie ma sprawy, za dwa tygodnie możemy zaczynać.
    Szef podał namiar na urzędnika gazowni, który wydaje warunki techniczne dla przeróbki instalacji gazowej.
    Przysłał kominiarza, który również wydał warunki techniczne.
    Polecił projektanta. Projektant szybko uwinął się z projektem, pomógł napisać wniosek do Urzędu Miasta w sprawie zgody na modernizację.

    Teraz jeszcze tylko krótka wycieczka do UM. A guzik! Wcale nie taka krótka. Chociaż złożenie wniosku trwało zaledwie 5 minut, to już na wydanie zgody trzeba czekać 6 tygodni!!!

    Co ONI chcą robić przez te 6 tygodni? Zarówno wykonawca jak i projektant i kominiarz, postawili swoje pieczątki na których widniały numery ich uprawnień. Czyżby jakiś urzędnik miał większe uprawnienia niż ci trzej razem wzięci? Podobno to ma się wkrótce zmienić.

    Dlatego nie czekam na zgodę. Stawiam komin, montuję piec, demontuję stare grzejniki i wszystkie rury do nich należące. Robię to całkiem w zgodzie z prawem, bowiem wniosek o zezwolenie dotyczył instalacji gazowej. A tego na razie nie ruszam.

    "Na razie" - okazało się prorocze. W plątaninie starych rur robotnik przeciął rurę gazową. Trzeba zamknąć gaz. Ale jak gotować obiady? A zezwolenia jeszcze nie ma! Według procedur urzędowych - nie będzie jeszcze przez miesiąc! TRUDNO - świadomie łamię prawo. Każe wykonawcy zrobić nowe podłączenie gazu, takie jak w projekcie.

    Wreszcie wieszają grzejniki, kładą nowe rurki. Podłączenie pieca, próba szczelności, próba grzewcza. WSZYSTKO O.K.!!!! No więc czas na sprzątanie. Robotnicy sprawnie usunęli złom, zakleili dziury , które sami musieli robić. Niestety, ich zamiłowanie do porządku nie obejmuje niczego, co miało jakikolwiek związek ze starą instalacją. W efekcie zostałem z takim czymś :



    "Efekty demontażu" pokazane na zdjęciu, to wersja soft. Wersji hard sam się przestraszyłem, dlatego nie zamieściłem jej zdjęć. Mogło by zaistnieć podejrzenia, że bezprawnie publikuję zdjęcia z Doniecka.

    Teraz ja mam pole do popisu. Muszę mieszkanie doprowadzić do stanu nie od razu 5-cio gwiazdkowego - ale chociażby jednej gwiazdki.

    I to cała "tajemnica" mojej nieobecności na blogu.






     -Po czym najłatwiej poznasz że masz remont?
     -Nogi wycierasz wychodząc z mieszkania.





19 komentarzy:

  1. "Mogło by zaistnieć podejrzenia, że bezprawnie publikuję zdjęcia z Doniecka."....dobre, dobre ;-)))))))))))))))))))))))) Naprawdę dobre;-))))))))))
    Szczerze współczuję remontu i uwijania z urzędasami. Wiem co mówię, bo jestem w trakcie wykańczania domku. Mam już tego po kokardy, a końca nie widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że nie ma obszaru do walki z urzędasami. Gdyby robili mi "pod górkę", miałbym z kim walczyć. A w tym jestem "dobry"!!
      Ale oni niczego mi nie zabraniają, nie każą przynosić dziesiątków nikomu niepotrzebnych "zaświadczeń". Oni po prostu każą tylko czekać!
      W czasie potrzebnym im na wydanie zezwolenia, ja jestem w stanie wykonać 4 takie remonty!!
      Za dwa dni może zapomnę, że coś w domu robiłem. Po następny6ch trzech tygodniach ONI mi o tym prezypomną, przysyłając zgodę na remont. Tego nawet Mrożek by nie wymyślił!!!!

      Usuń
    2. Oj tak! Oczekiwanie na decyzje urzędnicze trzyma się mocno i wysoko w rankingu wkurzających rzeczy. Pomyśleć, że tak wiele się zmieniło w naszej ukochanej ojczyźnie, wręcz nie sposób zliczyć, ale urzędy nadal trzymają w zacisku każdego. Moim ulubionym jest zgłoszenie czegoś, np postawienie wiaty i czekanie 30 dni na...brak sprzeciwu. Nie ma listonosza ze sprzeciwem - możesz zaczynać stawianie wiaty. Cymes!

      Usuń
  2. Klik dobry:)
    Taki remont to poważna sprawa. Gratuluję przedsiębiorczości i szybkości działania. U boku kogoś takiego, jak Ty Leszku, można spokojnie oczekiwać zimy, bo... kiedy już nastanie, nie powiesz: "sorki, taki mamy klimat". :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za uznanie. Ale to wszystko wymusiło na mnie życie.
      Od 21 roku życia musiałem liczyć tylko na siebie i jeszcze dźwigać ciężar odpowiedzialności za rodzinę. Oczywiście nie zliczę błędów, które pod drodze popełniłem. Ale to dobra, choć trochę bolesna szkoła.
      Tak więc na te wszystkie komplementy pracowałem ponad 40 lat!!!!

      Usuń
    2. Ale Twoi malarze i tapeciarze odwalali fuszerkę. Dlaczego nie zdejmowali grzejników, by odświeżyć za nimi ścianę? Malowali tylko to, co dostępne dla oka? Zauważyłam na zdjęciu kilka remontów wokół starego grzejnika. A to dranie!

      Usuń
    3. Ellu - jacy malarze? Jacy tapeciarze?
      To wszystko ja sam, "tymi ręcyma"!
      To jeden ze wspomnianych wyżej błędów. Ale na moje usprawiedliwienie muszę dodać, że stare grzejniki nie miały zaworów na powrocie, zatem ich zdjęcie wymagało spuszczenia całej wody z systemu. A system też nie przewidywał takiej możliwości, gdyż nie było spustu do kanalizacji. Pozostawało tylko wiaderko i setki razy z piwnicy do łazienki.
      Nie ja projektowałem i budowałem taki system.
      Ponadto - tapetowałem sam. A taki - nawet pusty - żeliwny grzejnik ważyć potrafi dużo ponad 100 kg.
      Co więc miałem robić?

      Usuń
    4. Sam nic byś Leszku nie zrobił w takiej sytuacji. I to nie Twoje błędy - tylko projektantów. Nasza Malinka - jako kobieta - na pewno by tak nie zaprojektowała, żeby przez wieki nie dało się umyć czy pamalować za jakimś urządzeniem czy szafką. Mnie majster tak powiesił szafkę maskującą liczniki i puszkę internetowo-telewizyjną w przedpokoju, że też można było malować tylko dookoła. Wyrąbałam ją z korzeniami. Kiedyś były też szafki zlewozmywakowe takie, że do ściany za szafką nie było dostępu i powstawał tam wieloletni syf. Zlew jakoś tak był zintegrowany z szafką, że nie dało się jej ruszyć bez hydraulika. Gospodynie wyrąbywały więc plecy w tych szafkach.

      Usuń
  3. Jak "nie ma" jak "jest"? I to w akcji! W górę kielnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochany Leszku, a jakby,,,(splunęłam trzy razy przez lewe ramię) nie dali Ci zgody? Święci pańscy ze wszystkich kościołów to co wtedy zrobisz!!!??? Już nie takie rzeczy widziałam, życie jest bardziej nieprzewidywalne (a szczególnie urzędasy) niż najlepszy thriller świata!
    Serdecznie pozdrawiam i niech ciepełko będzie z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cheroneo, dobrze, że splunęłaś.
      W "niedaniu zgody" musi być zawsze jakieś uzasadnienie. Ja tylko chce przerobić instalację. To nie jest zabronione i nie może być podstawą do odmowy.
      Po moim "ja chcę" - wkracza do akcji specjalista z gazowni, który sprawdza, czy w "mojej rurze" jest wystarczająco dużo gazu i określa zasady, którymi musi się kierować projektant.
      Sprawy bhp załatwia kominiarz. Sprawdza, czy odprowadzenie spalin będzie prawidłowe - jeżeli nie to określa jakie m usi być. To samo z wentylacją ogólną.
      Teraz mając te wszystkie "zasady" na piśmie, zlecam uprawnionemu facetowi wykonanie projektu, według którego wykonawca musi wykonać instalację. Tą wykonawczą część urzędnicy mogą zakwestionować dopiero wtedy, gdy wydadzą zgodę i robota zostanie wykonana.

      Tak więc widzisz, że "niedanie zgody" może dotyczyć tylko projektu lub może kwestionować uprawnienia kominiarza i faceta z gazowni. Więc to by był ich problem - nie mój.
      A zarzut, że nie czekałem na wydanie zgody - to akurat jest takie coś, co bardzo lubię u urzędników. Już niejeden żałował, że zmusił mnie do aktywności w walce z biurokracją. Do tej pory w takiej walce dotarłem do wojewody i wygrałem. Jeszcze parę szczebli władzy pozostało do zwiedzenia.

      Usuń
  5. oo - coś z mojej branży . Ja to się musiałam do czekania przyzwyczaić - najpierw decyzja o warunkach zabudowy, eeech - to była procedura, do tej pory czeka się miesiącami, szczęściem plany zagospodarowania przestrzennego ma coraz więcej gmin więc oczekiwanie skraca się do dwóch tygodni, zanim urzędnik raczy sporządzić wypis. A pozwolenie na budowę, to jest dla projektanta procedura długa żmudna i stresująca, zaczyna się od wybrzydzania, wyłapywania błędów PRZEZ URZĘDNIKÓW , KTÓRZY W ŚWIETLE PRAWA OD TEGO NIE SĄ caps , ale to najbardziej lubią, to i oczywiście pouczanie projektanta tudzież przydeptywanie go do ziemi. A projektant zęby zacisnąć musi bo jak wrzaśnie to urzędnik się zemści albo na ten przykład każdy projekt tego projektanta wytrzyma na maxa i co ? i kto do takiego projektanta przyjdzie po projekt ? ano nikt. Musi więc projektant wysłuchiwać czasem bzdetów z pokorną miną. Ja wysłuchuję ale czasem nie wytrzymuję. No robię projekt renowacji elewacji zabytkowej. Projekt dla Wspólnoty , Wspólnota liczy każdy grosz , na niezbędne badania konserwatorskie wydać musi, na projekt też, więc płacenie za jakiekolwiek uzgodnienia rzeczoznawców należy minimalizować. Niby moja chata z kraja ale jak usłyszałam że panienka w urzędzie żąda, przed wydaniem pozwolenia na budowę, uzgodnienia renowacji elewacji z Rzeczoznawcą d/s p.poż. to mnie poniosło i się postawiłam. ZAŻĄDAŁAM PODSTAWY PRAWNEJ , panienka aż oczęta ze zdziwienia otworzyła ale poszła i przyniosła ... no nieee pokazała mi przepis że docieplane elewacje w tego rodzaju obiektach należy uzgodnić. pouczyła mnie z wysokości swojej i wyraziła zdumienie że co ze mnie za projektant skoro tego nie wiem ,no wdeptała mnie w ziemię ... a inwestor stoi ze mną i słucha przemowy panienki - o zesz ty, myślę i grzecznie pytam czy mam wyjaśnić to u jej szefa a może ona na miejscu pokaże mi w mojej własnej dokumentacji gdzie tu jest jedno słowo na temat, że docieplam, no to panienka wzięła i czyta mi - " na elewacji wykonać tynk renowacyjny" no i co z tego pytam, jak to co , odpowiada, przecież tynk renowacyjny to docieplenie. O ŚWIĘCI PAŃSCY panienka dyletantka na całej linii nie wie co to tynk na zabytku. Ech dobrze, że inwestor wiedział bo się najadła wstydu. Oczywiście zemściłam się, zrobiłam jej publiczny wykład co to tynk renowacyjny, czerwona była jak burak i piorunem załatwiła OJ - ROZPISAŁAM SIĘ :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Projektant!! Wszak wystarczy "wygooglować" "systemy ociepleń" i wejść na pierwszą lepszą stronę firmy.
      I co my tu mamy:
      siatki, zamocowania, kleje, i TYNKI ! Izolacji to ani widu ani słychu.
      Jak się panienka na internecie uczyła o ociepleniach to nic dziwnego.
      Kiedyś zastanawiałem się nad ociepleniem domu i zadzwoniłem do takich jakichś fachowców, którzy mi też w tym stylu odpowiedzieli:
      Jaki tynk Pan sobie życzy, siatka taka czy owaka, a może plastikowa? Pytam się o stosowany przez nich styropian. A to już co Pan sobie kupi.
      Dobrze, że komórka była z tych co to na budowę.
      I po co nas uczyli współczynniki K .... tfu U - liczyć.
      Swoją drogą, to panienka "miała rację". Zabytek nieekologiczny, straty ciepła duże, ocieplić trzeba bo jak się więcej pali to nam efekt cieplarniany grozi. Ce Ło Dwa się wydziela. A jak ocieplać to tylko pod tynkiem ;-))).

      Usuń
  6. a JESZCZE TAK OD SIEBIE DODAM po cichutku, że jednak trzeba uważać na te pozwolenia, pomijając już te wszystkie inne sprawy to jeśli ktoś zatrudni robotnika do wykonania takiej pracy, to jeśli nie ma pozwolenia to osobiście odpowiada za tego człowieka gdyby mu się nie daj Boże co stało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za życzliwe słowa. Ale moim robotnikom już nic się nie stanie, bo już sobie poszli.
      Jasne, że powinno się mieć najpierw pozwolenie. Ale formalnie, to pisałem wniosek o pozwolenie na zasłożenie nowej instalacji gazowej do pieca c.o.
      Wszystko inne, jak zdjęcie starych grzejników, powieszenie nowych, położenie rurek do nich - nie wymaga pozwolenia. Nawet powieszenie kotła na ścianie tego nie wymaga.
      A z położeniem nowej instalacji gazowej, to była konieczność. Nie mogłem przez miesiąc pozostawać bez gazu - a naprawianie starej instalacji gazowej nie tylko było bez sensu, ale też mogło być niebezpieczne. Spawać rury w których może być gaz!!!

      Usuń
  7. Ja tez troszkę poinwestowałem i popracowałem. Po szaleństwach dwukrotnych w Wiśle oczekiwałem na dostawę tapczana-podkowy z Agata meble. Oczywiscie oni nie wożą tylko zlecają. Problem był bo przecież sam poprzedniej podkowy nie zniose do smietnika. W transporcie załatwiłem że dostarcza na IX p. i wyniosą za uzgodniona cenę /czyli do łapy/ stary mebel. Powiadomienie -jedziemy zapłacić i dowiadujemy sie że nawet tak olbrzymi mebel jest w paczkach....................zacząłem kląć - przecież ja to będe składał tydzień. Szukam kto to złoży i dobrze że zajrzałem do transportowców, dostałem telefon, "jak się da to się złoży". Przyjechało i się wsio załatwiło o koszt wyniósł 30% ceny zakupu.
    Do tej podkowy także zamówiłem stolik rtv. Przyjechał opłaciłem i odebrałem 2 paczki ciężkie jak sk....yn. Rozpakowałem - instrukcja/pismo obrazkowe, złożenie to niby pryszcz. Poczułem się jak kretyn, zgred, staruch nic nie rozumiejący. Żona też załamała ręce. Mordowałem się całe popołudnie aby to poskładać. Problem w tym, że jak się przy składaniu konstrukcji machnąc to trzeba rozbierać do początku i zaczynać od nowa.
    A propos, jak byłem u rodzinki w Holandii to fundneli sobie szfe na ksiazki. Dziwiłem sie wtedy że zdobyłem szacunek składając ten prosty mebel - dzis wiem dlaczego. Kto składał meble ten wie, że np. wkręcić jedna śrubke nie tego rozmiaru nie tam gdzie trza i jest kaplica.
    Pozdrawiam wszystkich pracujących.

    OdpowiedzUsuń
  8. no nie wiem Leszku, jak Putin zakręci kurek na rurze gazowej to zatęsknisz za koksem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ładnie! Przychodzisz w gości i straszysz gospodarza!!!
      Ale faktycznie aż zimno (sic!) mi się zrobiło.

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>