wtorek, 10 czerwca 2014

DEKLARACJA WIARY








To chyba wykracza poza klauzulę sumienia?


    Wracam do deklaracji wiary, podpisywanej przez lekarzy. Bowiem z chwilą jej upublicznienia wywołała i nadal wywołuje wiele dyskusji, kontrowersji i nawet objawów agresji. Przy czym jej obrońcy chyba jednak trochę przesadzają


    Jak bowiem organa państwowe powinny reagować wobec grup ludzi, którzy otwarcie mówią, że dla nich prawo obowiązujące w kraju nie ma żadnego znaczenia, że ich najwyższym prawem jest prawo boże. Oczywiście w domyśle dotyczy to tylko boga katolików. Bo już boga muzułmanów niekoniecznie a w żadnym wypadku bogów hinduizmu.

    Wszyscy którzy podpisali deklarację wiary i jej zwolennicy powołują się przy tym na klauzulę sumienia. Uważają, że istnienie takiego zapisu w prawie państwowym uprawomocnia również ich deklarację.

    Otóż niekoniecznie, a według mnie absolutnie nie. Bowiem o ile nie neguję faktu, że każdy człowiek posiada sumienie o tyle nie każdy człowiek musi być katolikiem. Dlaczego więc sumienie katolika jest ważniejsze i lepsze do tego stopnia, że daje mu prawo do łamania prawa?



    Klauzula sumienia dotyczy sumienia człowieka. Bowiem instytucja nie posiada takowego. Tak więc lekarz może odmówić wykonania pewnych czynności. Natomiast instytucja mająca podpisany kontrakt z państwem nie ma prawa odmówić jego realizacji. Człowiek, pragnący skorzystać z klauzuli sumienia musi ponadto dopełnić pewnych formalności prawnych.

    Przypadek dyrektora szpitala, który odmówił pomocy kobiecie mającej prawo liczyć na tą pomoc jest przypadkiem tyleż bulwersującym co i interesującym. Bowiem w jednej osobie zbiegło się prawo lekarza do skorzystania z klauzuli sumienia oraz obowiązek placówki do udzielenia pomocy w zakresie zakontraktowanym z państwem.

    Taki konflikt można rozwiązać tylko na dwa sposoby.

    Pierwszy - to wykreślić z zakresu kontraktacji wszystkie procedury mogące powodować konflikt sumienia. Tylko w tym wypadku zaraz znajdą się wyznawcy innych religii, żądających wykreślenia np. transfuzji krwi czy dokonywania przeszczepów. Ponieważ póki co - jesteśmy jeszcze państwem neutralnym światopoglądowo, w tych rozważaniach należy uwzględnić również oczekiwania ludzi opierających się na zasadach nie wynikających z jakiejkolwiek religii. Jak widać bardzo trudne to do pogodzenia.

    Drugi sposób - to oddzielenie stron konfliktu Jeżeli czyjeś sumienie nie akceptuje rozwiązań prawnych obowiązujących w państwie, to osoba z takim wrażliwym sumieniem rezygnuje z pełnienia wszelkich funkcji administracyjnych, wymagających akceptacji takiego prawa. Gdybym był właścicielem i dyrektorem prywatnej placówki zdrowia, ponadto podpisałbym deklarację wiary i chciał jej przestrzegać, nie podpisywałbym kontraktów w tych dziedzinach medycznych, w których może nastąpić konflikt.

    Mnie osobiście ciekawi jeszcze przynajmniej jeden aspekt tego problemu. Otóż środowiska zażarcie broniące deklaracji wiary są środowiskami równie zażarcie walczącymi o przywrócenie kary śmierci. Jak więc zamierzają ją stosować? Czy w takim przypadki deklaracja wiary nie stanowi przeszkody?

    Na koniec jeszcze refleksja. Sumienie jest niezbywalnym elementem człowieczeństwa. Jednak sumienie jest czymś bardzo indywidualnym, wyjątkowo intymnym. Wiara natomiast już nie jest sprawą indywidualną. Jest bowiem skodyfikowana. Obowiązują w niej kanony i zasady. Każdy więc wyznawca musi się im podporządkować. Jednak nadal wiara stanowi wybór osobisty. Jak więc mam traktować demonstracyjne podpisywanie deklaracji, podpierającej się zasadą klauzuli sumienia?

    Chociaż jestem za jak najpełniejszą tolerancja, rażą mnie parady gejowskie. Nie uważam naturystów za ludzi zboczonych czy chorych, jednak wolałbym, by nie demonstrowali swego przywiązania do natury na co dzień . Również wiara chyba lepiej się czuje w zaciszu serca i rozumu człowieka niż w papierowych deklaracjach mających posmak zadymy politycznej.






13 komentarzy:

  1. Leszku – oj tam, oj tam -coś Ty się taki filozoficzny zrobił ?.
    Sprawa jest prosta jak budowa cepa i sumienie można zostawić na boku.
    Konstytucja przewiduje deklaracje sumienia a każdy ma prawo wyboru wg tej deklaracji swojej ścieżki życiowej, zawodu itd. Ja w sumienie nie za bardzo wierze oglądając np. PanPrezesa, ks. Gila, Ojca Dyrektora, Mohery Smoleńskie czy ostatniego pupila Mariuszka Kamińskiego.
    Kilka prostych, zasadniczych pytań ustawiających normalne życie w państwie prawa na które normalna, logiczna odpowiedź brzmi TAK !.
    1.Czy Polska jest krajem świeckim ?.
    2.Czy instytucje państwa w państwie świeckim także są świeckie ?.
    3.Czy instytucje świeckie podlegają wyłącznie ustawom i przepisom tego państwa ?.
    4.Czy złamanie tych przepisów jest przestępstwem ?
    5.Czy przestępcy niezależnie od stopnia naukowego powinni być z takich instytucji wywalani na tzw. zbity pysk ?
    Kilka refleksji;
    Jeżeli byłbym Żydem to mógłbym sobie zażyczyć leczenia przez lekarza który podpisze żydowską klauzulę lojalności. Czy mógłbym sobie zażyczyć aby moją szanowną i koszerną sempiternę kłuła pielęgniarka katoliczka ?. Czy muzułmanin ma prawo dać w mordę kucharzowi który przyniósł mu wieprzowinę. Czy strażak jak na rysunku............. ?.itd, itd., itd.
    Jeszcze trochę a dojdziemy do absurdów.
    Taki absurd miała córka w Holandii gdy przyszedł mężczyzna muzułmanin za pracą i może by ją uzyskał gdyby nie oświadczył, że nie może przyjmować poleceń od kobiety – córka wskazała mu drzwi.
    Coś mi się wydaje że zaczynamy walkę o świeckie państwo i rzeczywisty rozdział kościoła od państwa i nie wydaje mi się aby opcja religijna w tej sprawie wygrała.
    Zostawmy sumienie w spokoju !!.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś był dobrym prorokiem, Piotrze!

      Usuń
    2. Dzień dobry

      Dołączam się do Tetryka... Obyś był dobrym prorokiem!
      Ostatnie bowiem wydarzenia z klauzulami (srauzulami) sumienia każą mi się poważnie zastanowić nad zbiorowym rozsądkiem rodaków!

      Pozdrawiam

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
    3. Piotrze, przykład Twojej córki jest znamienny.
      Każdy człowiek przy wyborze pracy powinien kierować się sumieniem. Wszyscy wiedzą bowiem, jak mało jest pożytku z pracy wykonywanej bez przekonania. Lekarz chce leczyć ludzi, jednak pewne zabiegi kłócą się z jego sumieniem. Powinien więc wybrać taką specjalizację, w której tego typu dylematy nie wystąpią.
      Jednak dyrektor zakładu podpisującego z państwem kontrakt na realizację na rzecz pacjentów określonych procedur, nie ma prawa bojkotować te procedury. Ma natomiast prawo nie być dyrektorem. Wystarczy, że zrezygnuje z gabinetu i poświęci się działalności na rzecz pacjentów. Np. założy katolicki ośrodek adopcyjny, który będzie zrzeszał takich jak on, Terlikowski czy im podobni. I oni będą adoptować te wszystkie dzieci, które "uratowali". Nawet te, które po porodzie, krótkim życiu w cierpieniu odejdą do stwórcy - ale z ramion Chazany czy Terlikowskiego.

      Usuń
  2. Jak długo nie będziemy szanować się nawzajem - a więc i szanować różnic w naszych poglądach - takich konfliktów będzie sporo. Mam nadzieję, że jak Piotr wieszczy - skończy się to oparciem się na prawie, a prawo w trym czasie będzie sensowne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tetryku - aby była jasność. Jestem katolikiem i bronie kościoła przed antyklerykałami. Kościół miał i ma swoje miejsce w zyciu społecznym ale................patrz szewcze kopyta.
      Mnie się udało i żyję jakby w dwóch światach. Jak mi cos doskwiera to dreptam do kościołka aby coś przemyśleć lub sie wyciszyć. Wychodząc staje się "cywilem". Jak ktoś miesza kruchtę z życiem doczesnym to wychodzi kaszana.
      Prorokiem chciałbym być w takim zakresie jak kościół w wysokorozwiniętych państwach ze światłymi duchownymi. ktrzy nie narzucaja swojej, często domniemanych dogmatów i wyzszości rozumu duchownego nad takimi robaczkami jak np. ja.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ależ wiem, Piotrze! Mam podobnie - choć niewierzący, odróżniam wiarę i etykę chrześcijańską od polityczno-gospodarczej organizacji, z jakiej wpływem miewamy zbyt często do czynienia. Czy ta instytucja jest w stanie systemowo kształcić światłych duchownych? Bo wyjątki znamy, ale też widzimy ich pozycję w KK. Kościół Rydzyków i Hoserów jest nie do obronienia - sam wiesz :)
      Odpozdrawiam zgodnie

      Usuń
  3. Vulpian de Noulancourt11 czerwca 2014 21:49

    Do momentu, gdy pan profesor chowa się za tarczą klauzuli sumienia uważam, że ma prawo tak uczynić (choć dziwię się, że z takimi poglądami wybrał akurat ginekologię). Od chwili, kiedy nie chce wskazać adresu szpitala, gdzie pacjentka może poddać się dozwolonej w jej przypadku aborcji sprawa nie jest już kwestią sumienia, tylko świadomego łamania przez niego obowiązującego prawa.
    Mam niedobre wrażenie, że pan profesor utożsamia się z Panem Bogiem i ma czelność uważać, że ma prawo decydować za innych, którzy nie wiedzą, co czynią. Gdy trochę poszukałem w sieci, znalazłem niepokojące głosy mówiące o innych jego decyzjach. Nie wiem, oczywiście, czy są prawdziwe, czy ktoś go oczernia. Jeżeli są prawdziwe, to nigdy nie podałbym mu ręki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie nawet jednorazowy czyn zmuszania kobiety do donoszenia i urodzenia skazanego na śmierć płodu jest bezrozumnym okrucieństwem. Pomijając nawet aspekty biologiczno-medyczne, tj. ponoszenie przez organizm matki zupełnie niepotrzebnego (a wszak znacznego!) wysiłku, skazał ją na traumę śmierci dziecka zamiast niepowodzenia poczęcia. A ten (...) chełpi się swoim chrześcijańskim postępkiem!

      Usuń
    2. Jakoś umyka nam fakt, że tę panią skierowano jednakowoż do innego szpitala, gdzie takie operacje się wykonuje, ona jednak uparła się akurat na szpital prof. Chazany. Ten stosuje radośnie mechanizmy ogólnie znane w naszej służbie zdrowia, dla pozbycia się niechcianych pacjentów lub wykazania jakichś tam własnych mniej lub bardziej sensownych celów czy poglądów. Osobiście bardzo ostrzegam wszystkich potrzebujących przed wkręceniem w ten mechanizm niemożności, niechęci do robienia czegokolwiek i odbijania piłeczki od ściany do ściany, aż problem umrze śmiercią naturalną (dosłownie) w atmosferze czystych rąk i wykorzystanych procedur.
      Dodam, że w przypadku tej pani aborcję wykonał pierwotnie polecany szpital, bez specjalnych ceregieli i powoływania się na jakiekolwiek klauzule. Nie wiem, czy powoływano się na prof. Chazanę, ale przypuszczam, że również nie, bo zadziałałby ten wskazany przeze mnie mechanizm spławiania pacjenta i pozbywanie się problemu, który powstał nie wiadomo dlaczego i gdzie?

      Usuń
    3. Kneziu - chciałbym aby to był problem spławiania pacjenta....trudnego, niewygodnego, upierdliwego, podejrzanego\* niepotrzebne skreślić. Wobec tego po jaką cholerę w to mieszać Boga ?.
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. A szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia.

      Usuń
  4. Kneź12 czerwca 2014 10:27
    To nie prywatny szpital Chazany !!A ten gdy podjął się sprzedawania pietruszki na "społecznym straganie" to niech ja sprzedaje a nie wymyśla "klauzule sumienia" Które to pozwala mu brać społeczne pieniądze a jednocześnie "czynić dywersje w prawie"
    To ze szpital jest im Bożej Rodziny nie znaczy ze w nim maja obowiązywać "wydumane prawa boskie"Bo to nie Boza Rodzina dala ten szpital a wybudowało świeckie państwo.To jedno
    A drugie to to ze DYREKTOR zastrasza załogę!!
    Co wykazała niezawodna jak zwykle prowokacja dziennikarska.Gdy lekarz z tegoż szpitala odmówił pacjentce /dziennikarce z ukryta kamera/ "pigułki po" bo będzie miał kłopoty z dyrektorem Chazana.
    I za to już Chazana powinien wylecieć ze stanowiska dyrektora na zbity pysk.
    Ciekawostka jest iz ten "zastraszony lekarz"zapraszał do swego prywatnego gabinetu bo tam już będzie mógł wypisać receptę.
    I to jest "tajemnica wiary" powodzenia tej|klauzuli"Ide o zakład iż maluczko maluczko a ujawnione zostanie więcej takich przypadków gdy "sumienie"obowiązywało w szpitalu publicznym a u tego samego lekarza zanikało lib spało w prywatnym gabinecie.
    Teraz tez "popularnie zwanej dawniej "skrobanki" odmówią ci w szpitalu publicznym natomiast bardzo chętnie i za duże pieniądze ten sam lekarz wykona ja w swoim prywatnym gabinecie.
    Tak to wygląda dzisiejsza rzeczywistość i trzeba mieć rzeczywiście oczy szeroko zamknięte by tego zjawiska nie zauważać.
    Kasa Misiu kasa się liczy a wiara sumienie to jeszcze jeden pretekst by naganiać sobie lub kolegom pacjentek
    Gdyby nie to iz KK karani sa lekarze i pacjentki wszystko by na jaw wyszło szybko.Teraz jest to nieopłacalne /donoszenie/ dla żadnej ze stron a ze ryzykowne kosztuje więcej

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>