poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Święte krowy

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




IMMUNITET PARLAMENTARNY





    Trochę z powodu nawału zajęć, głównie jednak z powodu zniesmaczenia chciałbym odejść od komentowania bieżących "wydarzeń" politycznych.
     Ile bowiem można pisać o zboczeniach sekty smoleńskiej? Ile można się wkurzać na perfidne draństwo prezesa PiS-u? Obłąkane teorie Antoniego już za którymś razem przestają nawet być śmieszne.
     A co najgorsze, oni mogą bezkarnie wyzywać mnie od ZOMO-wców, a ja muszę się liczyć z tym, że za moje słowa któryś z nich może mnie zawlec do sądu. A różnica ta bierze się z błahego powodu - ich chroni IMMUNITET - mnie tylko rachityczne prawo.


    Dlatego też postanowiłem bliżej przyjrzeć się owemu IMMUNITETOWI.

    W zasadzie od momentu "poczęcia" parlamentaryzmu mamy do czynienia z immunitetem. Nawet gdy nie został on odpowiednio umocowany w prawie. Jednak nie historia jest tu ważna. Ważne jest współczesne "otoczenie" tego statusu, tak chętnie wykorzystywanego przez naszych parlamentarzystów.

    O tym, że korzystają z niego prawie wszyscy i to w sytuacjach bardzo kontrowersyjnych, nie muszę chyba nikogo przekonywać.

    Także podawanie przykładów wraz z sylwetka posła jest niecelowe. Każdy słyszał przynajmniej o kilku przypadkach "omijania" przy pomocy immunitetu przepisów choćby Kodeksu Drogowego.

    W takich momentach chyba każdy z nas w duchu krzyknął - "znieść immunitet!". Jednak po chwili przychodziła refleksja - czy byłoby to dobre dla demokracji? Przecież nie bez powodu od wieków uważany jest za istotny warunek prawidłowego działania parlamentu i to zarówno jako przywilej indywidualny, chroniący niezależność członków parlamentu i zapewniający swobodę wykonywania mandatu, jak i gwarancję niezależności parlamentu jako takiego.

    Co do tej drugiej cechy - nie mamy żadnych wątpliwości. Natomiast chyba każdy z nas (nie liczę tu parlamentarzystów) ma przeświadczenie graniczące z pewnością, że jako "przywilej indywidualny" jest zdecydowanie nadużywany.

    Jak pisał (Prawo parlamentarne, Warszawa 1997, s. 74) Z. Czeszejko-Sochacki (prof. zw. dr hab. nauk prawnych, specjalista w dziedzinie prawa konstytucyjnego, w latach 1993-2001 sędzia Trybunału Konstytucyjnego) „...ochrona osoby jest jedynie refleksem ochrony prawnej niezależności parlamentu jako zbiorowego organu. Zakres immunitetu, zasady jego uchylania i zawieszania powinny być zatem kształtowane w sposób respektujący ideę ochrony izby i jej członków przed zewnętrznymi ingerencjami w działalność parlamentarną."

    Zarówno korzystający z immunitetu jak i chcący jego zniesienia, muszą brać pod uwagę naszą Konstytucję, której Art. 105. mówi:

    1.Poseł nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za swoją działalność wchodzącą w zakres sprawowania mandatu poselskiego ani w czasie jego trwania, ani po jego wygaśnięciu. Za taką działalność poseł odpowiada wyłącznie przed Sejmem, a w przypadku naruszenia praw osób trzecich może być pociągnięty do odpowiedzialności sądowej tylko za zgodą Sejmu.
    2.Od dnia ogłoszenia wyników wyborów do dnia wygaśnięcia mandatu poseł nie może być pociągnięty bez zgody Sejmu do odpowiedzialności karnej.
    3.Postępowanie karne wszczęte wobec osoby przed dniem wyboru jej na posła ulega na żądanie Sejmu zawieszeniu do czasu wygaśnięcia mandatu. W takim przypadku ulega również zawieszeniu na ten czas bieg przedawnienia w postępowaniu karnym.
    4.Poseł może wyrazić zgodę na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej. W takim przypadku nie stosuje się przepisów ust. 2 i 3.
    5.Poseł nie może być zatrzymany lub aresztowany bez zgody Sejmu, z wyjątkiem ujęcia go na gorącym uczynku przestępstwa i jeżeli jego zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania. O zatrzymaniu niezwłocznie powiadamia się Marszałka Sejmu, który może nakazać natychmiastowe zwolnienie zatrzymanego.
    6.Szczegółowe zasady pociągania posłów do odpowiedzialności karnej oraz tryb postępowania określa ustawa.


    Artykuł ten jest bardzo ogólny, dlatego też odsyła nas do "Ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora". Tam w rozdz. 2, art. 6 pkt. 2 czytamy:

    Działalność, (...) obejmuje zgłaszanie wniosków, wystąpienia lub głosowania na posiedzeniach Sejmu, Senatu lub Zgromadzenia Narodowego oraz ich organów, na posiedzeniach klubów, kół i zespołów poselskich, senackich lub parlamentarnych, a także inną działalność związaną nieodłącznie ze sprawowaniem mandatu.

    Czy wszystkie "wybryki" posłów zasłaniających się immunitetem są "nieodłącznie związane ze sprawowaniem mandatu"? Przecież nawet dojazd do sejmu nie oznacza, że tam poseł podejmie taką działalność. I mandat za przekroczenie prędkości nie ogranicza, czy uniemożliwia podjęcie tej działalności.

    Dla mnie jest jasne, że aby uzdrowić tą sytuację, wcale nie trzeba wprowadzać żadnych zmian legislacyjnych. Wystarczy poinformować organa porządkowe, by każdy przypadek zasłaniania się immunitetem zgłaszały do .....

    No właśnie, do kogo? Do sejmowej komisji etyki? A jeżeli dotyczy to posła zasiadającego właśnie w tej komisji? Zresztą żadna sejmowa komisja, czy inne ciało składające się z parlamentarzystów nie będzie obiektywne w tej sprawie.

    Co więc robić? Powoływać jakieś nowe organa państwowe, jakieś instytucje - to tworzenie nowych pokładów biurokracji. W mojej głowie błysnął taki pomysł - niejednokrotnie na naszym (i nie tylko) blogu wskazywano na "znikomą przydatność społeczną" Trybunału Stanu. Może by więc temu szacownemu gremium podrzucić to w ramach "treningu"? Zresztą według mnie, może na początku Trybunał ten miałby troszeczkę pracy. Myślę, że po kilku imiennych wytknięciach "nadużywania władzy" - parlamentarzyści może zrozumieliby, że takie postępowanie się nie opłaca.

    A gdyby tak jeszcze wprowadzić JOW-y (dla tych co zapomnieli - Jednomandatowe Okręgi Wyborcze - mój konik) - moglibyśmy sami dotkliwie przekonać naszych wybrańców, że to naprawdę sie nie opłaca.

    Są przypadki, że wyroki sądowe przypominały posłom(aktualnym, czy byłym), że immunitet nie chroni ich w sposób absolutny. Przekonał się o tym np. Jan M. Rokita - patrz: Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 29 października 2010 r. (I CSK 651/09)

    Jednak droga sądowa jest zbyt skomplikowana i długa. Najpierw ktoś musi sprawę wnieść do sądu. Potem trzeba, by sąd zechciał się nią zająć (np. odmową przyjęcia mandatu karnego w wysokości 200zł). Potem następuje cały szereg procedur odwoławczych. A wystarczy stwierdzenie jakiegoś organu z autorytetem, że w momencie stwierdzenia wykroczenia przez posła, nie prowadził on czynności "bezpośrednio związanych z wykonywaniem mandatu".

    Według mnie trzeba sobie jasno powiedzieć - czynności owe, nie tylko muszą być "bezpośrednio związane" jeżeli chodzi o zakres, ale też nie może być wątpliwości, że natychmiast po zatrzymaniu poseł będzie owe czynności wykonywał. Bowiem podpisanie listy obecności i natychmiastowa jazda do jakiejś stacji tv czy radiowej, w żadnym wypadku nie mieści się w "czynnościach związanych z wykonywaniem mandatu".

    Na razie, na dziś - powinniśmy się domagać od liderów partyjnych, przewodniczących klubów i kół poselskich czy prezydium sejmu i senatu, zdecydowanej postawy w zakresie wykorzystywania immunitetu.

    I najważniejsze, takie tłumaczenia się jak to, powinny być natychmiast ukarane. Jakoś mnie nigdy żaden policjant czy strażnik miejski nie poprosił o legitymację poselską. Żaden poseł nie musi kłamać, że nie jest posłem, bo nikt tego od niego nie wymaga. Wyciąganie legitymacji poselskiej w takich sytuacjach to po prostu nadużywanie pozycji społecznej i stanowiska służbowego do celów czysto prywatnych. A na to jest paragraf - chyba że posłowie są przekonani, że i przed nim chroni ich legitymacja.





    Po tych denerwujących rozważaniach wybrałem się na  zakupy. W "delikatesach" Biedronka znalazłem coś ciekawego. Nie wiem czy jadalne, ale na pewno rozweselające.






22 komentarze:

  1. Ja już kiedyś proponowałem, żeby immunitet przyznawać posłom w konkretnej sprawie, na ich wniosek do sejmu. Oczywiście wszelkie zatrzymania posłów powinny być zgłaszane do marszałka czy prezydium sejmu, żeby taki wniosek mógł być szybko uwzględniony, ale natychmiast ukróciłoby to notoryczne nadużywanie stanowiska, bo we wniosku musiałoby znaleźć się uzasadnienie posła, odnośnie zaistniałej sytuacji i pełna dokumentacja ze strony organów interweniujących w sprawie. Całe postępowanie powinno być jawne. Na pewno większość posłów wolałaby zapłacić mandat, niż narazić się na śmieszność czy żenadę w oczach wyborców.
    Zakładam, że praktyka byłaby taka, że posłowie taki immunitet uchwalaliby nieomal z automatu, ale co by przy tym było radości! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kneziu - kierunek słuszny ale zastanawiam się czy nie dałoby się ustalić jakie wykroczenia, przestępstwa nie podlegają ochronie z zastrzeżeniem że każde może podlegac ale trzeba o ten immunitet w tej sprawie wystąpić do marszałka sejmu np. Było posiedzenie komisji i poseł w ostatniej chwili wyszedł i jechał na lotnisko ale przekroczył prędkość.
      Na pewno jest co krytykować.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Dzisiejsze przepisy mówią, że nie można bez zgody sejmu pozbawić posła wolności. Natomiast nakładanie wszelkich kar finansowych powinno być niezależne od immunitetu. Przecież ideą immunitetu miała być swoboda i nieskrępowanie w wykonywaniu mandatu - a nie BEZKARNOŚĆ.
      Nie można uniemożliwiać pracy posłowi.
      Jechał do sejmu, nie miał gdzie parkować(sejm bez parkingów?), zaparkował tam gdzie nie wolno i poszedł do pracy. Wracając widzi blokady na kołach - czy zapłacenie mandatu i kosztów zdjęcia blokady uniemożliwia mu pracę? Przecież ją skończył!
      Wiem, posłem się jest nie przez 8 godzin, ale cały czas. A uczciwym człowiekiem - w jakich godzinach poseł bywa?

      Usuń
    3. Problem jest generalnie taki, że przy pomocy takich drobnych szykan jak mandaty, blokady, zatrzymania, kontrole można skutecznie uniemożliwić pracę posła, a na pewno ją utrudnić w kluczowych momentach. Chodzi więc o taki mechanizm, który by usuwał patologie, ale jednocześnie nie ograniczał poselskiej suwerenności i niezależności. Myślę że samo wnioskowanie o immunitet w konkretnej sprawie już by wiele zmieniło, natomiast pozbawienie posła wolności to już taki kaliber, że nie ma nawet mowy o tym, żeby to mogło być bez zgody sejmu. Tak więc przypadek, że poseł śpiesząc się na posiedzenie np. komisji parlamentarnej nieprawidłowo zaparkował i otrzymał mandat, kwalifikuje się do zgłoszenia wniosku o anulowanie go. Jednak powinien wtedy podać czas i warunki zaistnienia takiej konieczności - jeżeli będzie to zgodne z informacjami służb porządkowych czy policji, to sprawa będzie oczywista, a jeżeli nie, to nastąpią dodatkowe uściślenia i gdyby poseł łgał jak pies, to nawet mógłby odpowiadać za składanie fałszywych zeznań. Skazanie posła z tego powodu pociągałoby za sobą utratę mandatu i ponowne wybory w jego okręgu. Partie bardzo by pilnowały wtedy swoich posłów, bo ryzyko przegranej w takim przypadku byłoby wysokie.

      Oczywiście aktualny stan prawny pozwala jedynie na marzenia. :D

      Usuń
    4. Myśle identycznie ale bez końcowej części. Obawiałbym się, że bylibysmy w stanie permanentnych wyborów. Le[ioej nakaz zapłaty i kara pieniężna ktorej minimalna wysokość winna być 1/3 diety poselskiej /tylkow wypadku wykroczeń/
      Pozdro

      Usuń
    5. A bo ty jesteś niezwykle dbały o naszych wybrańców, a ja bym tę dbałość bardziej na nich samych scedował - skazanie z paragrafu o składaniu fałszywych zeznań nie pozwala pełnić mandatu posła, bo to jest paragraf kryminalny. Również kandydować by taki delikwent nie mógł ponownie, aż do czasu wymazania kary. Natomiast chodziło mi o uniemożliwienie wejścia na jego miejsce kolejnego z listy - wybory i szansa na stratę mandatu - niech partia też ma po łbie za gnoja! :D
      Tak przy okazji, gdyby były JOW to sprawa byłaby oczywista, tylko dodatkowo należałoby wprowadzić mechanizm odwoływania posła przez wyborców, tak jak teraz np. wójtów. Wiem, wiem, Leszek zaraz zaprotestuje, ale wszak niegodne zachowanie, łgarstwa i nadużywanie stanowiska są wystarczającym powodem do referendum o odwołanie i ponowne wybory. Skazanie z paragrafu kryminalnego nawet by nie wymagało takiego referendum. :)

      Usuń
    6. Kneziu - bardzo sie cieszę gdy piszesz:

      - "Tak przy okazji, gdyby były JOW to sprawa byłaby oczywista, tylko dodatkowo należałoby wprowadzić mechanizm odwoływania posła przez wyborców, tak jak teraz np. wójtów."

      Natomiast w następnym zdaniu to jesteś w mylnym błędzie. Leszek nie tylko zaprotestuje, ale wprost przeciwnie - gorą co Cie poprze. Przecież forsuję JOW-y głównie dla tych mechanizmów. Poseł kłamał? - partia ma z głowy mandat, bo następny na liście jest konkurent. Tak samo odwoływanie - gdyby dzisiaj istniał mechanizm jaki zastosowano wobec HGW - byłoby to bez sensu. Nowaka z PO zastąpiłby Kowalski z PO. Ale z powodu, że Nowak już się ustawił, a Kowalski jeszcze nie - efekt byłby niezbyt ciekawy. Co innego JOW-y. Odwołujemy Nowaka z PO, a na jego miejsce wchodzi Lewandowski z PiS.
      Wyobrażasz sobie jak partie by chciały pilnować swych posłów? Czy to by im udało się w 100% - nie wiem. Ale nie ma to znaczenia. Znaczenie ma to, że wyborca decyduje na prawdę.

      Usuń
    7. To interesująca opcja, jednak mogłoby się okazać, że następca zostaje posłem prawie bez poparcia wyborców. Nie byłaby to najlepsza sytuacja, ale z drugiej strony byłaby to jakaś szansa na wybicie się kompletnie nieznanych ludzi, a za to bardzo wartościowych. Kto wie?
      Cieszę się, że mogę się z Tobą zgodzić! :D :D :D

      Usuń
    8. JOW-y, jeszcze czego !! :-((

      Usuń
    9. Ja się też cieszę Kneziu, ale musimy to robić ciszej - Piotr wszystko słyszy!!!

      Usuń
    10. Widzę, już się stawia! :)
      Nie martw się Piotrze, nie ukrzywdzimy ci ich, tylko ich troszeczkę poustawiamy do pionu - gilotynki jeszcze wszak nie rychtujemy! To dopiero jak ciasteczka zamiast chleba nam zaproponują! :P

      Usuń
    11. Kneziu - słyszałem, że przekonałeś się do Kamińskiego i idziesz na wybory do parlamentu europejskiego !!!.
      Brawo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
    12. To przyłóż ucho z drugiej strony, albo sobie spraw nową baterię do aparatu słuchowego! Hehehehe! :D :D :D

      Usuń
    13. Kneziu - rzeczywiście połączenie mojego wieku i aparatu słuchowego jest super śmieszne - hłe-hłe-hłe.
      Podzielam twoja radość

      Usuń
    14. Taaa, szczególnie w kontekście mojej wyrywności do głosowania na szuję! :D :D :D

      Usuń
    15. Hej!
      Panowie!
      Kupcie sobie po "Ciasteczku z ciasta"!
      Doskonale koi nerwy !!!!

      Usuń
  2. Och już dawno można było /i trzeba/ zauważyć, iż w tym "słonecznym kraju" istnieją święte krowy.
    Jedne by" uzyskać bezkarność" zasłaniają się "odpowiednia legitymacją" drugie wystarczy, iż na grzbiecie noszą sutannę czy habit.
    Jedne gdy ich czyny podpadają "pod wykroczenie" "organa"odstępują "od wykonania kary, albowiem to dla nich,to"droga przez mękę" i to papierowa wymagająca PISANIA ze zrozumieniem i uzasadnieniem "by wyrazili zgodę,na pociągniecie" do Marszałków Sejmu czy Senatu a potem ......Wysoka Izba raczy.A zwierzchnicy krzywo patrzą ...bo te nieformalne naciski.
    Druga, gdy już inaczej nie można gdy już "mleko się rozlało" a sprawa przez media nagłośniona "nie do zamiecenia pod dywan" łagodnie traktowana jest, a to przez prokuratorów, którzy nie domagają się /nie występują o areszt/ by delikwent nie wywierał nacisków i by nie mataczył,a gdy już dojdzie do rozprawy, sędziowie stają się nadzwyczaj łagodni.I nie bacząc, iż oskarżeni są ludźmi zaufania publicznego nadzwyczaj łagodnie wyrokują, a i to "w zawiasach".
    Gdyby to tak pisano i słusznie "o cywilach"
    Zły sierociniec bez kontroli. Koszmar dzieci trwał przez lata
    Dom dziecka prowadzony przez .......... był katownią dla dzieci. Nikt go nie kontrolował. Po interwencji "Wyborczej" MEN obiecuje zmiany.
    Z zeznań 22 świadków wynika, że ...... biły dzieci prawie codziennie, często do krwi. Nazywały je "zboczeńcami, małymi gnojkami, debilami, ułomkami". W 2010 r. Sąd Rejonowy w Zabrzu uznał za winne przemocy psychicznej i fizycznej wobec wychowanków oraz podżegania do aktów pedofilskich.
    Ile by "dostali" cywilni wychowawcy czy wychowawczynie? No ile? A tu
    "Siostra Bernadetta została skazana .......na dwa lata więzienia...... w zawieszeniu, natomiast ......siostra Franciszka..... na osiem miesięcy w zawieszeniu.
    Dopiero po wielu protestach
    Rok później sąd apelacyjny zaostrzył karę wobec dyrektorki ośrodka. Skazano ją ........na dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności.
    Ale siostra nie zgłasza się do odbycia kary, powołując się na zły stan zdrowia.
    /Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,15779040,Zly_sierociniec_bez_kontroli__Koszmar_dzieci_trwal.html#ixzz2ysTOkzBb/
    "Pieprze" te święte poselskie czy senatorskie krowy" bo wobec nich mam jakąś broń. Kartę do głosowania. I w następnych wyborach wywalam ich na śmietnik
    Wobec "swietych krów w sutannach czy habitach" jestem bezsilny Wszyscy jesteśmy bezsilni. Nawet dla tego
    "Prosiłyśmy o rozmowę przedstawicieli Episkopatu Polski. Niestety, nikt nie chciał z nami rozmawiać.
    A reakcja Episkopatu jest bardzo ważna. Historia z Zabrza pokazuje, że przełożone skazanej siostry nie chciały przyjąć do wiadomości, że zakonnice są odpowiedzialne za te straszne czyny. Mimo nieprawomocnego wyroku zakon sióstr miłosierdzia św. Karola Boromeusza stanął murem za skazaną zakonnicą."
    PS
    Zobaczcie i porównajcie sobie jakie wyroki zapadają "za pedofilie" wobec "cywili' a jakie wobec tych "co w sutannach i habitach"
    I czy was krew nie zalewa na tę niegodziwość, ponad niegodziwością .Bo dla "pasterzy""nauczycieli" nakazujących wskazujących, "namiestników na ziemi ,jak lubią się nazywać" kary winne być bezwzględne i z "górnej półki ,Kodeksu Karnego"
    I to jest "zaraza tej ziemi" a nie poseł, który dziś jest, a jutro go nie ma








    OdpowiedzUsuń
  3. Hm..., a ja się pytam dlaczego wszystkie dyskusje o immunitetach (nie tylko poselskich) prowadzone są od d..y strony?
    W efekcie, sama instytucja prawna zwana immunitetem, również postrzegana jest i definiowana, "na odwyrtkę". Jakoś tak to się dzieje, że dyskutuje się o karalności, a właściwie bezkarności. Nie o istocie, potrzebie (lub nie), historycznym, społecznym i prawnym uzasadnieniu, lecz wyłącznie o negatywnych skutkach. Najczęściej nawet nie o minusach funkcjonowania, lecz wyłącznie o nadużywaniu przywileju. Ostatnio modne stało się nadużywanie słowa honor. Przy czym głównie kontekście patriotyzmu (prawdziwego, a jakże), dla podkreślenia wagi (górnolotności), koniecznie pisanego z wielkiej litery. To gdzie się podział ten honor, w codziennym życiu, a szczególnie wśród osób w ów immunitet wyposażonych z racji sprawowania określonych funkcji? Czyżby przestrzegania prawa honor nie obejmował? Ba, czyż nie nakazuje tego zwykła przyzwoitość? Jak to jest możliwe, że stanowiący prawo (posłowie, senatorowie), czy z urzędu mający stać na jego straży (prokuratorzy, sędziowie), sami je nagminnie łamią? Czyżby immunitety automatycznie pozbawiały ich zwykłej przyzwoitości? A przecież miały im jedynie dodawać odwagi, by jak najsumienniej mogli wykonywać swoje obowiązki wobec społeczeństwa, pracować na rzecz tego społeczeństwa. By zarazem nie dotykały ich restrykcje, gdy się w argumentach i działaniach zanadto zagalopują. Tyle i aż tyle. Immunitet ma chronić interes społeczeństwa, a nie interes posła, prokuratora, czy sędziego.
    Przykład najmniejszego kalibru. Nie ma się co tłumaczyć, że się chciało zapłacić mandat, ale było to z powodów formalno-prawnych nie możliwe. Przyzwoitość nakazywała przestrzegać przepisów ruchu drogowego (czy to dotyczących prędkości, czy pakowania). A jak się już rzecz zdarzy (wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy), to należy się tego wstydzić i przeprosić społeczeństwo (za brak szacunku dla obowiązujących norm), a nie robić z siebie bohatera, bo się chciało ponieść karę, ale nie pozwolili.
    Pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ikko, rozumiem Twój punkt widzenia. Sam też kiedyś byłem przekonany, że immunitet to przeżytek, że parlamentarzyści chronią go dla ochrony własnych niegodziwości.
      Ba! Nawet wielu polityków po części podzielało ten pogląd.
      Jednak mamy jakąś skłonność do "wylewania dziecka z kąpielą".
      Pamiętam czasy Ziobry. Gdybym wtedy był posłem z ramienia SLD - w życiu nie zgodziłbym się na likwidację immunitetu.
      To przykład celowo przejaskrawiony. Ale nie można wykluczyć tego, że kogoś z rządzącej partii świerzbić będą ręce na widok kogoś z opozycji. W końcu natura ludzka jest słaba. Można uwikłać opozycjonistę w niekończące się procedury sądowe, całkowicie uniemożliwiające mu wykonywanie mandatu.
      Tak o mało co nie skończył Lepper. Więc immunitet powinien pozostać.
      Zasadnym jednak problemem jest w jakim kształcie i na jakich zasadach.
      Według mnie immunitet nie powinien służyć do zapewniania posłom bezkarności. Powinien im dawać tylko poczucie bezpieczeństwa. W sprawach cięższego kalibru, według mnie obecna ustawa o wykonywaniu obowiązków posła precyzyjnie to określa. Natomiast pozostawia lukę w sprawach lżejszych - jak wykroczenia drogowe. Również i sami posłowie pojęcie "działalności związanej nieodłącznie ze sprawowaniem mandatu" rozciągają jak gumę od majtek.
      Gdy ja spóźniłem się do pracy nie było miejsca na tłumaczenie, że korki, że ograniczenia prędkości. Zawsze miałem gwarancję usłyszenia - "trzeba było wcześniej wyjechać". Dlaczego poseł nie może wcześniej wyjechać, zostawić samochodu na najbliższym parkingu i odbyć choćby 5-cio minutowy spacer? Dlaczego musi łamać przepisy o ruchu drogowym? A już przekraczanie prędkości przy powrocie do domu - jaki ma nieodłączny związek z ze sprawowaniem mandatu?". Chyba tylko taki, że na drugi mandat nie ma już miejsca w portfelu.

      I ten obszar musi być zweryfikowany.
      Poseł powinien płacić każdy mandat. Powinien z pokorą przyjmować każde punkty karne. Jeżeli te dolegliwości dopadły go na prawdę w sytuacji, która miała nieodłączny związek z ze sprawowaniem mandatu? - powinien zwrócić się do prezydium sejmu o ich anulowanie. Wszystkie decyzje prezydium w tej sprawie powinny być dostępne dla każdego obywatela.
      To by pomogło nam przy podejmowaniu decyzji przy kolejnych wyborach.

      Usuń
    2. Nie jestem pewna czy się zrozumieliśmy Leszku? Jestem wielka zwolenniczką pozostawienia immunitetów. Nawet w takim kształcie jaki funkcjonuje, no może z drobnymi korektami. Jestem także przeciwko nadużywaniu tego uprawnienia.
      Co innego jest jednak dla mnie ważne. Tragiczne jest to, że nasi prawodawcy i stróże prawa, sami owo prawo nagminnie naruszają. Wprawdzie bowiem dziś prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz (nie ma immunitetu) przeprosił za wypadek, który spowodował. Nie zmienia to faktu, że ewidentnie złamał prawo. Wprawdzie jest jedynym fizycznie poszkodowanym, bez szemrania przyjął 500,- złotowy mandat i 11 punktów karnych. Lecz co z tego? Przykład idzie z góry. Właśnie dlatego tym "na świeczniku" powinno być mniej wolno, a nie więcej, jak im się coraz powszechniej wydaje. Tyle, że do tego wystarczy zwykła przyzwoitość i to czego nie mają, czyli honor. Niestety coraz powszechniej społeczeństwo ów stan toleruje, a szkoda.
      Pomyślności.

      Usuń
    3. Sorry, musiałem zbyt emocjonalnie podejść do Twojego komentarza. Cofam podejrzenia o chęć absolutnego zlikwidowania instytucji immunitetu.
      jednak coś z nim - tym immunitetem - należy zrobić. Bowiem Twoje postulaty z ostatnich zdań ostatniego komentarza to - wybacz - wygląda na gadanie ze ślepym o kolorach.
      Żądanie przyzwoitości czy honoru w stosunku do polityków jest groteskowe.
      To raczej od nas stojących przy urnach należy tego wymagać. Bo jest duża szansa, że sporo tej przyzwoitości i honoru się tam znajdzie.

      Usuń
    4. W tym rzecz Leszku i o tym właśnie piszę. Ci, którzy najgorliwiej powołują się na zasady moralne i prawne sami ich nie przestrzegają. Kłopot w tym, ze nie bardzo wiadomo jak to zmienić. Osobiście jestem przeciwniczką szczegółowych, wręcz drobiazgowych regulacji prawnych. To niestety prowadzi do absurdów. Czego najbardziej widocznym przykładem, te tomy naszego prawa podatkowego. Także immunitety zostały unormowane od d..y strony. W efekcie doszło do drastycznej nadinterpretacji pierwotnej idei. Przecież mądrzej jest zdefiniować co wchodzi w zakres danego immunitetu, niż mnożyć przepisy szczegółowe. Tak jest w Anglii, kolebce parlamentaryzmu. Inna sprawa, że tam nadal obowiązuje zasada przyzwoitości, co to gentelmenowi, a szczególnie parlamentarzyście, mniej wolno.
      Przy okazji zwracam uwagę na fakt, że kolejne nowelizacje, polegające na dopisaniu, skreśleniu, lub przeredagowaniu, zapisów ustawy, w pewnym momencie zmieniają, a nawet wypaczają, jej pierwotny sens. Mądrzej jest wówczas napisać ustawę od nowa. Myślę, że to dotyczy aktualnie zagadnienia immunitetów. Sam bowiem sposób ich ewentualnego uchylania, to jeden wielki bajzel.
      Pomyślności.
      Pomyślności.

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>