niedziela, 6 kwietnia 2014

Przed rocznicą.

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




Dążenie do prawdy?


    Za cztery dni kolejna rocznica katastrofy lotniczej rządowego samolotu nad Smoleńskiem. Rocznica, o której należałoby jak najszybciej zapomnieć. Niestety, polityczne sępy nie zostawią padliny (również politycznej) w spokoju. Nie mogą - żywią się bowiem właśnie padliną.


    Dlaczego chciałbym jak najszybciej o tej katastrofie zapomnieć? Bowiem spowodowana ona była przerostem ambicji nad zdrowym rozsądkiem. W planach Jarosława Kaczyńskiego nie mieściło się bowiem, że gdzieś, na którymś polu brat jego, którego wyforował na prezydenta kraju, może zająć drugie miejsce za premierem. Dlatego samolot ten musiał tam lecieć i miał obowiązek tam wylądować. Niezależnie od tego co na ten temat miała do powiedzenia przyroda. Zignorowano fakt, że niejednokrotnie w sposób tragiczny przyroda próbuje nam wbić do głowy trochę pokory wobec jej mocy.

    Drugim powodem jest moja organiczna niechęć do słuchania bredni różnych paranoików. Zamach! Zamach przygotowany z premedytacją - ale przez kogo? Putin, Tusk?

    Zacznę od Tuska - musiałby premier i jego najbliższe otoczenie dokumentnie zwariować by w perspektywie sromotnej porażki Lecha Kaczyńskiego w kolejnych wyborach dopuścić taką myśl na choćby dwie sekundy.

    Putin? Dlaczego? jaki miałby w tym interes? Że niby Gruzja? I co - powygłupiał się Lech, rozsądnych pilotów chciano postawić przed sądem wojennym i rozstrzelać. A Putin nawet tego nie zauważył. Zrobił co miał zrobić i najwyżej roześmiał się na wieść o "zamachu" na granicy z Osetią. Może gdyby Lech Kaczyński, znany rusofob miał wysoką pozycję i zaufanie w Unii Europejskiej - może wtedy usunięcie takiego człowieka miałoby jakiś sens. Jednak połowa UE śmiała się z naszego prezydenta. W tej sytuacji organizowanie zamachu na terytorium własnego państwa to czysty idiotyzm.

    Czego więc chce prezes i Macierewicz? Oczywiście prawdy. Ale tylko SWOJEJ PRAWDY. Nawet "Nasz Dziennik" podpadł tej dwójce, gdy już dalej nie chciał pisać oczywistych bredni.

    Wszyscy zaczadzeni "smoleńską religią" próbują dzisiaj grać role ludzi otwartych na różne poglądy. Wygląda to mniej więcej tak:

    - "Nie upieram się, że to był zamach, ale mam prawo poznać prawdę. Śledztwo ciągnie się już cztery lata, a my nadal nie wiemy jaka była przyczyna tej katastrofy. Nadal nie znamy winnych. Jest nawet gorzej, bo winni, zamiast siedzieć w więzieniu, pełnią wysokie funkcje w państwie i skutecznie gmatwają śledztwo"

    Tak wygląda większość komentarzy ludzi, którzy wiedzą, że bredzenie o zamachu nawet w ich środowisku powoli staje się śmieszne.

    Jednak jak ja mogę przyjąć ich słowa jako zaproszenie do dyskusji? Oni "wiedzą kto i jak". I jedynym wnioskiem prokuratorskim, jaki oni zaakceptują, będzie potwierdzenie teorii zamachu dokonanego przez przeciwnika politycznego.

    Środowiska te i tak nie są dla mnie wiarygodne. Jeżeli prezes potrafi opowiadać ze zgrozą o tym, że we francuskiej telewizyjnej pogodynce nie uwzględniono Warszawy, to ..... Tym bardziej, że potem konkluduje: "Musimy to zmienić!". Dla niego proste jest również wybudowanie w Polsce wielkiego terminalu lotniczego, z którego będziemy odprawiali samoloty do wszystkich zakątków świata. Bez potrzeby przesiadania się we Frankfurcie.

    Oczywiście w pierwszym przypadku zagrozimy Francuzom, że jeżeli nadal będą w prognozie pogody pomijali Warszawę, to wprowadzimy im wizy. W drugim - jeżeli wielcy światowi przewoźnicy nie będą chcieli korzystać z naszego wielkiego terminalu - to sami powołamy 10 (a może nawet 100) towarzystw lotniczych, wykończymy ich odbierając im wszystkich pasażerów. I w ten sposób Hiszpan udający się do Nowego Yorku będzie musiał najpierw przylecieć do np. Modlina.

    I właśnie takie mądrości, głoszone przez tych sekciarzy wyrobiły u mnie odruch wymazywania z pamięci wszystkiego co wiąże się z "religią smoleńską". Dlatego też piszę te słowa przed obchodami kolejnej rocznicy, gdyż nie zamierzam ich komentować.




18 komentarzy:

  1. Ja mimo wszystko jestem optymistą. Wiele już do tego politycznego kociołka nie da się dorzucić. Każdy nastepny argument jest bardziej głupi i obliczony na ludzi coraz mniej inteligentnych.
    Liczę na rzeczowa informacje prokuratury chociaż...............w zasadzie to juz wszystko z grubsza wiadomo a szczególy wielu juz nie interesuja.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze, nie bądź takim optymistą!
      Własnie niedawno przeczytałem, że "większa połowa" Polaków (ponad 50%) uważa, że przyczyny katastrofy smoleńskiej nie zostały wyjaśnione! Oznacza to, że "większa połowa" naszych rodaków wciąż uwzględnia możliwość zamachu lub innego (niewyjaśnionego w raporcie rządowym) wydarzenia - choćby lądowania UFO albo "wniebowstąpienia Największego Prezydenta Świata". Obawiam się więc, że do końca naszego zycia i jeszcze kilka dni dłużej wiara w "niewyjasnioną śmierć prezydena RP" będzie w powszechnej świadomości przeważać nad jakimikolwiek racjonalnymi wyjaśnieniami tej katastrofy.

      Pozdrawiam

      Krzysztof z Gdańska

      p.s. własnie mija 20 rocznica innej katastrofy lotniczej - w Rwandzie spadł samolot wiozący prezydenta Rwandy i Burundi. Ta katastrofa dała sygnał bojówkom Hutu* (wspieranym przez siły rządowe) do 100 dniowej masakry współmieszkańców Tutsi*. Zabójstwa dokonywane przez Hutu (a potem odwetowo Tutsi) były tak niewyobrażalne, że przy nich "Rzeź Wołyńska" (z całym szacunkiem) to był "mały pikuś". Warto o tym pamiętać gdyż to samo (w pewnych okolicznościach) mogło spotkać również NAS!

      * wbrew obiegowym opiniom zarówno Hutu jak Tutsi należą do TEGO SAMEGO plemienia, tylko jedni - to rolnicy - klasa niższa a drudzy - hodowcy bydła - klasa uprzywilejowana. Piszę o tym, gdyż u nas też występuje antagonizm między "mocherami" wychowanymi na RM a "wykształciuchami" uważającymi się za "elitę".
      Tylko szczęście oraz rozum większości społeczeństwa uchronił nas (jeszcze) przed wariantem Rwandyjskim :(((

      Usuń
    2. Masz racje tylko zalezy jak sie zada pytanie.
      PIS sie ma za TUTSI i pod tym kątem zadane pytanie wyjdzie na "jego".
      Pytanie obiektywne mogłoby wyglądac tak - Czy wiesz z grubsza co stało sie pod Smoleńskiem ?.
      Sądzę że odp[owiedź byłaby zdecydowana na tak
      Pozdro

      Usuń
  2. Juz "małe dzidzi to widzie" 'co jest grane i dlaczego
    Najlepiej ujął to na swym blogu, jak zwykle niezrównany A Kopff
    " Jeśli ktoś przypuszcza, że kolejne rocznice katastrofy smoleńskiej będą gromadzić coraz mniejszą grupę chcących brać udział w tych obchodach -myli się okrutnie.
    Bo będą tam nie tylko rodziny ofiar, szczerze bolejący nad stratą najbliższych, ale przede wszystkim politycy, czerpiący z tragedii paliwo dla podtrzymywania swego istnienia w branży nierobów oraz spora liczba spryciarzy, zbijających całkiem realny kapitał na tym nieszczęściu, żywotnie zainteresowanych w tym, by jak najdłużej podtrzymywać założycielski mit przynoszącej profity merkantylnej działalności.
    Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że tzw. śledztwo ciągnie się w nieskończoność?
    Właśnie prokuratorzy ogłosili, że biegli ustalili wreszcie pochodzenie metalowych odłamków wbitych w sławetną brzozę i że pochodzą one z Tu 154. Policzmy: przez cztery lata biegli pobierają pensję, prokuratorzy też nie pracują za darmochę, profesory macierewiczowskie mają pole do eksperymentów -i nie chodzi tu o koszty puszek po piwie i cenę parówek, ale o przeloty transatlantyckie i wydatki na pobyt tych "fachowców" w kraju - po to tylko ,by ogłosić po czterech latach to, co było do ustalenia w parę godzin po katastrofie w najskromniej wyposażonym laboratorium. A trwające do dziś kontrowersje na temat głosów w kabinie? Nie od dziś wiadomo, że głos ludzki jest jak odcisk palca czy tęczówka oka, na której to podstawie można ustalić tożsamość. Poważny podobno instytut zmaga się z tym problemem, który dawno rozwiązałby niezbyt nawet zdolny dźwiękowiec nagrywający rockową kapelę.
    Ci wszyscy ludzie korzystają obficie z finansowej okazji, jaką im daje "tajemnica smoleńska". Dołączają do producentów zniczy, malarzy transparentów, projektantów pomników, sprzedawców biletów na Wawel czy dziennikarzy pokroju Sakiewicza. A przecież są jeszcze członkowie rozmaitych komisji, sieroty po ofiarach,w tym wnuki i prawnuki walczące obecnie o dożywotnie utrzymanie na koszt państwa i adwokaci tychże, a nawet właściciel warsztatu, remontującego rozbite Porsche, kupione za pieniądze uzyskane z odszkodowania.
    Wszyscy oni będą czcić "Smoleńsk" do czasu, dopóki ten interes będzie się opłacać lub skończy nasza cierpliwość. Na razie -przedsiębiorstwo ma się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawę prostą katastrofy Concorde,a zamknieto po 5 latach.
      Masz rację, że kwitnie necrobiznes.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Jest jeszcze aspekt psychiczny. Kaczyński ma za uszami swój własny udział w sprawstwie - choćby poprzez forowanie mitu wyjątkowości wybitnego prezydenta, który miał zawsze rację bez względu na okoliczności. To jest ogromny ciężar - odsuwać go można jedynie jak najgłośniej naznaczając innego, w sposób odcinający wszelkie wątpliwości. I tak próbuje od czterech lat - to, że się coraz bardziej pogrąża, nie ma dla niego żadnego znaczenia... byle zwalić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe dziecko gdy popsuje zabawkę, biegnie do mamy i woła "mamo to Zuzia (Zosia, Janek, piesek itp) popsuła".
      Dzieci w procesie socjalizacji (nauki życia w społeczeństwie) z tego wyrastają, jednak zawsze może się zdarzyć osoba, która w dzieciństwie nie nauczyła się życia w społeczeństwie i WCIĄŻ zrzuca z siebie odpowiedzialność obarczając nią innych, domniemanych, sprawców. Taka osoba NIGDY nie przyzna się do winy, bo po prostu do tego nie dojrzała :(((

      Pozdrawiam

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
    2. Teryku - uważam, że panprezes doskonale o tym wie chyba że jest kopniety. Doskonale wie o tym, że jego polityka do tego doprowadziła. Pamieta o tym że notowania jego brata nie były wyzsze niż 11% i cos trzeba było zrobić....itd, itd, itd.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Tetryk566 kwietnia 2014 23:14 A nie dziwi Cie to, iz robią to ludzie "międlący w gębie" i odmieniający przez wszystkie przypadki wyrazy "Polska""Ojczyzna" patriotyzm a zarazem podważający i opluwający wszystkie demokratycznie powołane "organy" podważając zaufanie do sadów,prokuratorów czy nawet ekspertów Komisji Lotniczej .Stawiając nawet zarzuty, iz oni wszyscy "na usługach Moskwy"
    /co gorsza bezkarnie/
    I to wszystko gdy katastrofa ta i przebieg zdarzeń został opisany i utrwalony na aż, siedmiu rejestratorach będących w samolocie 2 analogowych/czarnych skrzynkach/i 5 ciu cyfrowych./było ich 8 ale jeden nie został odnaleziony/ które to rejestrowały wszystko,potrzebne do celów monitorowania stanu technicznego zespołów.I to postanowiono wykorzystać bo na elektronicznych/z uwagi na bufor' nie wszystko po przerwaniu zasilania zostało zarejestrowane.
    I to wszystko gdy zachowały się i można z nich odczytać podstawowe instrumenty pilotażu z cockpitu.I to wszystko ze "mamy do dyspozycji" szczątki wraku /no to co z tego ze jest w Rosji/
    Rece opadają gdy "niezależni eksperci"/profesorzy??/ opowiadają na konferencjach bzdury ,pomijając podstawowe prawa fizyki i chemii.
    Bo jak można powiedzieć iż samolot spadł z 9 metrów na "mietkie"to nie powinien się tak rozlecieć pomijając milczeniem składową pozioma te "głupie " 300 km/godz.Jak można mówić o wybuchu "bo trotyl" gdy o wybuchu świadczą tylko, wykryte produkty, jego spalania.Pomijając widoczne wtedy, tak na ofiarach i konstrukcji samolotu "efekty"tego wybuchu, takie jak wysokie ciśnienie,czy temperatura.
    Widać wyraźnie iz "mowa ta dla głupców" co to albo przysypiali na lekcjach albo "do szkoły mieli pod górkę"
    A spróbuj to powiedzieć "ekspertom" to publika na spotkaniu zarzuci ci brak patriotyzmu usługi Moskwie lub zakrzyczy "od pedałów"
    Rece opadają widząc i słysząc, zdając sobie sprawę ze stanu wiedzy w narodzie Któremu możną wszytko...."wcisnąć"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam książkę Artura Schopenhauera "Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów".
      W rozdziale dotyczącym nieuczciwych metod ertystycznych (czyli robienia słuchaczom "wody z mózgu") dokładnie opisano metodę stosowaną przez "ekspertów" Macierewicza.
      To m.in. koronny argument, że filozofia powinna być przedmiotem OBOWIĄZKOWYM od podstawówki do studiów wyższych!

      Pozdrawiam

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
    2. Krzysztofie, zgadzam się z Tobą w 100% w sprawie filozofii.
      Nie pomnę już, ile razy o tym pisałem. Pisałem, że największą zbrodnią jaką komuna popełniła na społeczeństwie polskim było wyrugowanie nauczania filozofii ze wszystkich szkół - poza, oczywiście specjalistycznymi wydziałami na uniwersytetach.
      Efektem tej zbrodni jest całkowita nieumiejętność logicznego myślenia u zdecydowanej większości społeczeństwa.
      Nie ważny jest bowiem zasób wiedzy encyklopedycznej - ale umiejętność logicznego z niej korzystania.
      Dlatego też np. nasi uczniowie szkół średnich wygrywali i wygrywają różne olimpiady i konkursy pokonując rówieśników z krajów lepiej rozwiniętych. Ale też i z tego powodu, kraje te są lepiej rozwinięte.
      Stąd też taka masa "ekspertów". A przecież wiadomo, że lepiej jest mieć rozum bez dyplomu niż dyplom bez rozumu.

      Tak - braków spowodowanych usunięciem ze szkół ponadpodstawowych nauczania filozofii - nie zniweluje się już za naszego życia. I "religia smoleńska" jeszcze długo będzie znajdowała swoich wyznawców.

      Usuń
    3. Filozofia jest królową wszystkich nauk !!!! - koniec kropka !!!!!
      Bez filozofii nauka produkuje buraków chociaz może o fachowców w ścisle okreslonych dziedzinach - przykład buraczany - prof. Piotr Gliński !

      Usuń
    4. Leszku maleńkie sprostowanie - u mnie na studiach politechnicznych filozofia była , przez rok, i nawet kończyła się egzaminem . Cóż akurat wtedy to był mój mały konik więc czytałam trochę, niestety, jako jedyna w grupie zaliczyłam na 4, wszyscy na 5. Czytała nie po linii a "trza było " wkuć marksistowską i nie filozofować. Nawet niezłe były niektóre zajęcia bo były wykłady i ćwiczenia, i dwoje wykładowców - jedno po linii drugie wprost przeciwnie. To po linii było dochodzące. Najlepszy z nas był murzyn. Biedaczek na pierwszym roku nie znał jeszcze za dobrze języka polskiego więc notował "jak leci" a potem filozofię wkuwał na pamięć. Niestety nie rozróżniał żartów mówionych przez prowadzącego z poważną miną. Nie zapomnę jak na pytanie wykładowcy "co to jest filozofia" odpowiedział, bardzo serio, że jest to "szukanie czarnego kota, w czarnym pokoju o dwunastej w nocy"

      Usuń
    5. Widzisz Malinko - wkuwania takiej filozofii nie można nazwać uczeniem się filozofii.
      Ja miałem trochę więcej szczęścia. Studia dzienne zakończyłem na próbie przebrnięcia przez ekonomię polityczną. Po wielu latach, już po przeprowadzce do Gdańska kończyłem moją edukację na tutejszej politechnice w systemie zaocznym. Filozofii mieliśmy tylko godzinę w tygodniu, przez jeden semestr. Więc wykładowca od razu zapowiedział, że nie będzie nawet próbował nas tego przedmiotu uczyć. Będzie starał się tylko przekonać nas do tego, że warto filozofii się uczyć, czytać starożytnych filozofów, a jak komuś zapału wystarczy - to i współczesnych. Ale najważniejsze o co mu chodziło - to byśmy zrozumieli dlaczego warto oraz czym w ogóle jest filozofia i czego nas uczy.
      Było to jeszcze w czasach słusznie minionych, ale już pod koniec. Więc marksistowskiego kitu nawet nie próbował nam wciskać. Po prostu był uczciwym filozofem.

      Usuń
    6. Dawno temu, na dziennych studiach miałem cykl wykładów z "filozofii marksistowskiej". Prowadził je wyluzowany poeta, który na pierwszym wykładzie zapowiedział nam, że aby zrozumieć i docenić genialne osiągnięcia Karola Marksa na polu filozofii, on musi jednak możliwie zwięźle przedstawić nam rozwój tej dziedziny w latach wcześniejszych. Ci z nas, którym chciało się chodzić na te wykłady, zaakceptowali ten układ z ochotą. I ku ostentacyjnemu ubolewaniu wykładowcy, semestr (czy dwa, już nie pamiętam) skończył nam się, zanim przebrnęliśmy przez starożytność. Ponoć każdy ma takiego pecha, na jakiego sobie zasłużył ;)

      Usuń
    7. Tetryku - o zgrozo zacząłem chodzić na WUML. W moim wypadku i ku mojej radości stwierdzono, że na takie nauki jestem za głupi i być może z tego powodu nie zostałem komunistą.
      pozdro i cześc pracy !!! /niech zyje bezrobocie/

      Usuń
    8. Nie desperuj, Piotrze! Z tego, co kojarzę, WUML robił raczej za utrwalacz dla już wierzących lub stabilizator kariery dla jej pragnących; nigdy nie był wylęgarnią neofitów. Podobnie zresztą jak seminaria duchowne - tam nikt nie idzie aby zostać katolikiem :)

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>