czwartek, 20 lutego 2014

Okiem emeryta (65)










Odcinek 56 - czyli jak rzuciłem palenie!


    Jeszcze nie zacząłem pisać, a już muszę odwoływać. Nie rzuciłem palenia papierosów! Jestem dopiero w trakcie rzucania. Zaledwie trzy tygodnie abstynencji!


    Historia porzucania tego nałogu jest długa niemal jak sam nałóg. Ma więc ponad 40 lat. W młodym wieku, niestety kończyło się tylko na deklaracjach. Nie było nawet próby podjęcia wyzwania.

    Później, gdy człowiek już wyrósł z lat cielęcych - zacząłem poważniej podchodzić do problemu nałogu. Nie, żebym miał coś przeciwko nałogom, ale powoli szkodliwość nikotyny zaczęła torować sobie drogę do mojej świadomości.

    Zacząłem więc "poważnie" rzucać palenie. Tak co kilka lat, z różnymi wynikami. Miałem nawet sukces - trzy miesiące bez palenia. Jednak w którymś momencie stwierdziłem, że rzucanie palenia jest zbyt łatwe, by poważny facet tym się zajmował. I w ten sposób po kilkunastu próbach postanowiłem pójść drogą Gustawa Holoubka. Onże, pytany o to jak zachować pogodę duch po kres życia, odpowiedział: "mależy być absolutnie wiernym swoim nałogom".

    Ale wraz z wiekiem, pogarszaniem się zdrowia i wzrostem ceny papierosów - sprawa powróciła. Na dodatek Choroba żony wymusiła na niej całkowite odstawienie papierosów. Więc i ja, jako przykładny mąż nie miałem wyjścia. Aby ułatwić żonie "odwyk" i nie przypominać o "potrzebie" zapalenia - też odstawiłem to świństwo do kąta.

    Po co o tym piszę? Piszę, gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że moja silna wola jest - niestety - bardzo słaba. Publiczna więc deklaracja ma na celu zawstydzać moja "silną wolę" w chwilach jej słabości.

   




    Wszystko to co powyżej napisałem służyć ma jedynie jako moralizatorska przypowieść dla młodzieży. Prawda zaś jest zgoła inna. Rzucam palenie, bo dowiedziałem się, że:




21 komentarzy:

  1. Nie rozumiem.
    Ja rzucałem palenie z 10 razy i za każdym razem mi się udawało !!!!
    Powaznie; 9 maja mija 10 lat bez paierosa.
    Leszko - zycze powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właściwie to zacząłem pisać ten felieton z potrzeby wytłumaczenia się z kilku ostrych komentarzy, które ostatnio mi się przytrafiły, nie tylko na tym blogu.
    Nałogowiec odstawiony od używki, bywa drażliwy, bardziej wojowniczy a nawet niebezpieczny.
    Na koniec chciałem zwrócić się z apelem do komentatorów, by mnie zbytnio nie drażnili. Zrezygnowałem, gdyż grono stałych czytelników i komentatorów i tak niejednokrotnie wykazało się dużą pobłażliwością wobec mojej pisaniny. Natomiast dla trolli taki tekst byłby tylko pożywką.

    OdpowiedzUsuń
  3. _leszek20 lutego 2014 18:06
    A nie lepiej zamiast radykalnego "rzucam i to od dziś"powiedzieć sobie zwyczajnie oj tam "ograniczam palenie"
    i za światłym przewodnictwem wodzów rewolucji palić w szklanej"fifce" po połowie papierosa.
    /a to i tak mniej gdyż 2 niedopałki to więcej niż jeden,i dlatego w szklanej bo mniejszy palce parzy/
    A z ta "szkodliwością "Sam nie wiem mając przed oczami znajomych którzy "zeszli" mając kłopoty z płucami a i w życiu nie mieli papierosa w ustach.
    Czy ktoś nt temat prowadził wiarygodne badania ?Czy to kolejna używka która szkodzi.
    A co z kawą rozpuszczalną czy herbatą w torebkach gdzie chemia goni chemie a zmielony krzak cały łącznie ze zbierającym pakują nam do filiżanek.
    A co z 800 krotnym zapyleniem w takich miastach jak Kraków czy "kurort" Zakopane .A co z cała chemia jaka nam pakują we wszystko co oferują do zjedzenia.
    Czy ktoś dziś może powiedzieć To i to pani/panu zaszkodziło?
    Pozostaje tylko hasło NIE PAL UMRZESZ ZDROWSZY !!!
    PS
    Tez paliłem, ale fajkę, a "pomogło" w rzuceniu, 42 dniowy okres leczenia anginy przez konowałów,którzy w publicznej co rusz traktowali mnie najnowszymi antybiotykami nie zlecając zrobienie "wymazów bakteriologicznych" Pomogły zwykle zastrzyki penicyliny ze streptomycyną bo to co "złapałem" było nowoczesne" i odporne na nowoczesność a staroć je dopiero zmogła.
    Rzuciłem bo sie nie dało bez ataku uporczywego krztuszenia się i kaszlu a potem tak jakoś poszło.Dzis gdy doleci do mnie sam zapach fajki trochę człowieka skręca Ale?
    Zalecam wiec.Połowę "używki" tak samo często jak dawniej /tylko w mniejszych dawkach i cierpliwie czekanie "aż organizm sam odrzuci"
    /a może jakaś lekka anginka?/
    Bo jak sam piszesz
    "Nałogowiec odstawiony od używki, bywa drażliwy, bardziej wojowniczy a nawet niebezpieczny".
    No i przyjacioły i sąsiadów dobrych się traci a i na wydatki rozwodowe jest się narażonym lub "mir domowy maci"
    Jak ktoś to powiedział /kto?/ "wszystko można,co nie można,byle z wolna i ostrożna??!!!!?"

    OdpowiedzUsuń
  4. To nie jest kwestia silnej woli tylko motywacji. Silnej woli już przecież w tym względzie od dawna nie masz! Za to masz zdecydowanie powody żeby rzucić i to jest to co ma cię trzymać, i trzyma w postanowieniu. Mnie wyjątkowo zmotywowała władza tego kraju, w tedy to był rząd i premier Miller, kochany przeze mnie jeszcze bardziej niż prezesik i aktualny premier. Po kolejnej podwyżce akcyzy mój wnerw na te wyjątkowo szkaradne i bezczelne mordy sięgnął zenitu i powiedziałem sobie, że na takie państwo płacić nie będę i do tego jeszcze marnując zdrowie. I chwała bogu rządy się zmieniały, a akcyza nie spadła, podobnie jak poziom etyczny czy moralny (nigdy nie wiem) kolejnych premierów. Pożytek z tego niewielki poza moim osobistym i tego się trzymam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kneziu Okrutniku. Pamiętam jeszcze reprymendę jaka dostałem za próbę przemycenia kawałka polityki do Kneziowiska.
      A Ty teraz w bardzo poważnym felietonie na temat zdrowia, próbujesz rzecz upolitycznić.
      Wkurzyłeś się na premierów? A nie brałeś pod uwagę zdrowia? Nie straszna Ci była rozedma płuc?

      Usuń
    2. Kneź20 lutego 2014 19:31
      Oj naiwny naiwny Ja płacić nie będę !!
      A płacisz łaskawco ,płacisz, sam o tym nie wiedząc.A to za "spływ Dunajcem"/jeśli tam będziesz/ gdzie od zawsze cena biletu = litr wódki,a to zlecając fuchę za " a to daj pan na pół litra i fajki" a to dopłacając do tych co do ceny usługi doliczają sobie "używki"
      Płacisz w "towarach i usługach" kwoty jakie ci zostały doliczone,bo "wzrosła akcyza"
      Taka to nasza "dola naczyń połączonych"
      Tak "ty siadłszy płacz" ze to nie bezludna wyspa,lub "moja jaskinia z kraja" choć i tam pewno sobie doliczano "za nie uczestnictwo" w polowaniu na mamuty.

      Usuń
    3. Kneziu - tym razem nie zgadzam się całkowicie bo wiem, że Leszek ma silna wolę i jak sobie powie - palę, to dotrzymuje słowa.
      Do swojej motywacji możesz się przyznać - Starsza schowała fajki i nie dała kieszonkowego. Gdyby tego nie zrobiła to dzis nie byłoby Ciebie stać na nuple /smoczki/ i pieluchy dla Domisia.
      Bayyyyy !!!!

      Usuń
    4. Już wyjaśniam jak to było.
      Było nas trzech, każdy z nas inny... Znaczy Ja, Starsza i niejaki Rara - wszyscy my kurzyli jak smoki. I kiedyś przychodzą do mnie, Starsza i zdrajca Rara, i mówią:
      - Od razu po Wielkiej Nocy rzucamy palenie! I nie ma to tamto, rzucamy we trójkę, bo jak nie to nie damy rady!
      Nie powiem, stawiałem się i wykręcałem, ale nic to nie dało, zaparli się i już! Oczywiście zdrowie było ważne i kasa z domowego budżetu, a i dobro małżonki ślubnej i przyjaciela wieloletniego nie było bez znaczenia, ale tak się poświęcić, to jednak jakaś przesada. I to od razu po świętach, we wtorek?! Mój bunt rósł, ale ich wola rzucania narastała, więc się wreszcie zgodziłem. Uzgodniliśmy, że rzucamy we wtorek poświąteczny, 1 kwietnia w Prima Aprilis!
      W głębi ducha wiedziałem, że nic z tego nie będzie, to mogłem się zarzekać! :D
      I pewnie by nic z tego nie wyszło, gdyby nie bezczelne gęby kolejnych kanalii w ekranie telewizora: Kaczmarka, Jakubowskiej, Nikolskiego, Łapińskiego, Iwińskiego i oczywiście samego premiera Millera. Jak sobie uświadomiłem, że ta kasa (wtedy właśnie dołożyli nam kolejną akcyzę) idzie na ten motłoch najpodlejszy, to tak się zawściekłem, że do tej pory nie zapaliłem ani jednego, nie bacząc że pozostała dwójka i tygodnia nie zdzierżyła w postanowieniu!

      A co do Twojej wypowiedzi, Wieśku, to wiem na co płacę, ale przynajmniej nie paląc papierosa. U podstawy mojej motywacji była niechęć do niszczenia sobie zdrowia i jednocześnie łożenia na takie pasożyty. Niestety do mojej kolekcji "ulubionych" polityków dochodzili wciąż nowi i stąd dalsze niezłomne trwanie w stanie permanentnej abstynencji.

      Co do zarzutu przemycania polityki do mojej wypowiedzi to co miałem napisać? Że to przez prezesika? Albo Tuska? No nie byli wtedy premierami, to jakim cudem? Napisałem jak było. Wtedy był Miller i jego klika. Potem przyszły inne bandy, też nie lepsze. Po drodze nawet niektórych popierałem. A teraz nie popieram. Gdzie tu jest partyjna propaganda albo agitacja? Nikogo nie wyróżniłem, ani specjalnie nie spostponowałem. Natomiast Twoja notka była jawnie stronnicza i to akurat nie ja najbardziej wtedy okazałem brak akceptacji. Przypuszczam, że aktualnie prezentowana prze Ciebie linia , bardziej zdystansowana od politycznych sympatii, byłaby dużo lepiej przyjęta, a kto wie, czy tamten prysznic nie spowodował u Ciebie pewnego przewartościowania poglądów?

      Usuń
    5. Piotrze, to przesądy światło ćmiące! Schowała, bo się obawiała, że jej zabraknie! :P

      Usuń
  5. Leszku a dasz znac jak wezmie gore Twoja silna wola ?(Piotr sie o niej dobrze wyrazil)
    Ja troszke ci zazdroszcze. Dorobilam sie juz POCHp. Pale nadal .Pan doktor powiedial,ze jak rzuce to i tak moje plucka beda w takim samym stanie jak przed rzuceniem palenia. Moze rok dluzej pozyje . A tam rok w te albo w tamte. Podziwiam ludzi ,ktorzy chociaz probuja. No a co ja zrobie jak lubie moje nalogi?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostrożnie, ostrożnie
    Gustaw Holoubek zapytany kiedyś, jaki jest przepis na zachowanie pogody ducha w podeszłym wieku,odpowiedział:
    - należy bezwzględnie pozostać wiernym swoim nałogom!
    Może tego warto się trzymać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - lece po flaszkę !.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Odpowiadając Leszku na Twój apel..., napiszę tak, bardzo pokojowo: W zeszłym roku rzuciłem palenie. Na dwa miesiące. Więc nie ciesz się tymi trzema do cholery, bo co to..., jeden miesiąc w tę, czy w tę ;-)

    A tak poważnie, to napisałem złośliwie, bo jestem wściekły. Na... siebie! Od dziewięciu miesięcy znów rzucam, ale wychodzi mi codziennie... "Od jutra nie palę!". Eeech.
    Powodzenia, może ja też wreszcie się postaram. A nie ma lepszego kopa niż: "Cholera, on potrafi to ja nie mogę?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Andy - pogadaj z Twoją. Jeżeli tez pali to ................dobrze, bo samemu trudno.
      Wiem z własnej praktyki - nie chciało być żadne z nas gorsze !!!
      9 maja pije,my szampan - 10 rocznica bez papierosa.
      Pozdro

      Usuń
  8. Leszku, trzymaj się!
    Wierzę, że Ci się uda!
    Ja rzuciłem palenie 40 lat temu i do tej pory nie wróciłem do nałogu! Jak widać można :)))

    Pamiętam jak dziś, miałem wtedy 11 lat i paliłem nałogowo od 3 miesięcy :))) Ale zawziąłem się w sobie i rzuciłem!
    Nie ukrywam, że głównym powodem rzucenia przeze mnie palenia był fakt, że moja tygodniówka nie starczała już na zakup papierosów a dodatkowych dochodów (w moim wieku) nie dało się uzyskać, jednak fakt pozostaje faktem: rzuciłem i do tej pory nie palę :)))

    Pozdrawiam

    Krzysztof z Gdańska

    p.s. Osobnym tematem była dostępność papierosów dla dzieci w czasach PRL. Pamiętam z dzieciństwa, że jako 11 letni goowniarz chodziłem do kiosku i bez żadnych problemów kupowałem sobie "Giewonty" albo inne "świństwo"
    Po tym względem sporo się w Polsce zmieniło na lepsze :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, ja też pytany o papierosy odpowiadam zwykle "Rzuciłem w podstawówce!" - i to robi wrażenie! ;)

      Usuń
    2. Krzyśku - to i tak mój syn jest lepszy od Ciebie.
      On rzucił alkohol w wieku 3 lat!
      Kiedyś jak to dziecko, pospijał resztki z kieliszków po gościach, których odprowadzaliśmy. Gdy wróciliśmy do domy, syn źle się czuł, bolała go głowa, był blady. Zrozumieliśmy co się stało i udało nam się wywołać u niego wymioty. Było to tak nieprzyjemne doświadczenie, że pół roku później gdy kupowałem alkohol na jakąś rodzinna okazję, syn stanowczo zaprotestował:
      - "O nie. Co to, to nie, ja już z piciem skończyłem!"
      Reakcji przygodnych słuchaczy nie będę opisywał.

      Usuń
    3. :)))

      Pozdrawiam

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
  9. Wiesz, Leszku, że miałem podobnie!
    Byliśmy na rodzinnym zjeździe : 70-te urodziny szacownej ciotki, 50-60 osób się zjechało, wir przygotowań, dzieci pętają się pod nogami. Ciotunia przygotowała poczęstunek: 1 (słownie: jedną!) butelkę wódki, tak że nawet nijak było z bagażników wyjmować. Po długich pertraktacjach i uprzytomnieniu liczby gości zostałem tuz przed imprezą posłany do sklepu po parę drobiazgów, i ową wynegocjowaną butelkę. Wziąłem ze sobą 4-letnią córeczkę, żeby się nie pętała pod nogami kucharek - bo jedzenia, dla odmiany, miało być bez liku!
    Poszliśmy do ogólnospożywczego GS-u, kupiłem olej i coś tam jeszcze i podszedłem do stoiska monopolowego. A moje dziecko patrzy z boku, coś widać z pertraktacji podsłuchawszy, i donośnym głosem komentuje:
    - Tatusiu, co to jest? Tatusiu, czy to jest WÓDKA? Tatusiu! NIE KUPUJ WÓDKI!!!
    Na obecnych klientach GS-u wywarliśmy spore wrażenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba także dodać, że nałogi sa złe ale nie bezwględnie.
      Znałem osobnika ktory nie pił, nie palił, porządnie się prowadził i umarł jak miał 4 lata.ł

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>