środa, 15 stycznia 2014

Srebrne wesele

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta


W tym roku będziemy obchodzili 25-lecie ucieczki z najweselszego obozu krajów socjalistycznych i rozpoczęcie drogi ku kapitalizmowi.
Z tej okazji wielu wypnie pierś po medal a inni zaplują się na śmierć jakaż to katastrofa i zdrada spotkała nas przy Okrągłym Stole a później przy niepełnych demokratycznych wyborach do sejmu.
Podejmuję próbę subiektywnego podsumowania, które ma dać okazję do różnych reakcji. Próba będzie bardzo skrótowa i traktuje rzecz o naszej krótkiej pamięci.

Starszy wie i pamięta jak wyglądały półki w sklepach – młodszy nie uwierzy.
Starszy wie i pamięta jak trudno było wyjechać gdziekolwiek poza Polskę – młodszy nie uwierzy
Starszy wie i pamięta jak trudno było kupić cokolwiek z art. gospodarstwa domowego – młodszy nie uwierzy.
Starszy wie i pamięta kartki żywnościowe na większość art. żywnościowych – młodszy nie uwierzy.
Starszy pamięta, że mieliśmy flotę rybacką i dalekomorską na Bałtyku a w sklepach co najwyżej śledzie – młodszy nie uwierzy.
Starszy pamięta, że było w Polsce kilka tysięcy Państwowych Gospodarstw Rolnych, które produkowały niewielka ilość żywności – młodszy nie uwierzy.
Starszy wie i pamięta, że nie było ani jednego kilometra autostrady – młodszy nie uwierzy.
Starszy wie i pamięta, że pracowaliśmy jak głupki wytwarzając dobra których nikt nie chciał, tworząc usługi z których nikt nie chciał korzystać, były podłej jakości a państwo zajmowało się wszystkim łącznie z pracą, mieszkaniem i wczasami.
Wyliczanka mogłaby być długa.
O innych rzeczach już zapominamy;
Nawet starsi nie pamiętają o 4 wielkich reformach Jerzego Buzka.
Nawet starsi nie pamiętają o cudzie wchłonięcia 250 tys. młodych ludzi w związku z likwidacją obowiązkowej służby wojskowej.
Nawet starsi nie pamiętają jacy byliśmy dumni, że „Polska krajem młodzieży uczącej się” i tylko nikt nie zadał sobie trudu odpowiedzi na pytanie co my z tyloma absolwentami wyższych uczelni zrobimy.
Nawet starsi nie bardzo pamiętają jak Związki Zawodowe płakały nad zwiększającym się bezrobociem. Dajcie ludziom pracę, nawet tymczasową, nawet nieoskładkowaną
aby mogli przeżyć a dziś z pogardą nazywają tą pracę na umowach śmieciowych.
Jest okazja aby o tych i wielu innych sprawach porozmawiać i mam nadzieje że na podstawie dostępnych danych uda mi się wysnuć prawidłowe wnioski takie np. jak poniższy:
W roku 2000 było 310 uczelni wyższych, w danych z roku 2010 - 467,
W roku1989 doktoryzowało się 2.695 doktorantów a w roku 2009/2010 – 35.671 !!!!.
Wniosek – już wiem skąd się wzięła cała armia idiotów z tytułami naukowymi.

 








36 komentarzy:

  1. Starszy pamięta tylko niewolę, nędzę i tragedie. Szkoda, że Starszy nie pamięta wielu, wielu DOBRYCH rzeczy. Ja pamiętam, że ludzie byli sobie bardziej bliscy, że bez problemu jechałam na wczasy, że nikt nie umierał z zimna i głodu i mogłabym tak wyliczać i wyliczać bez końca. Dziwię Ci się Piotrze, że z dziesiątków lat pamiętasz tylko te ostatnie, ale cóż, może byłeś bezrobotny (pardon, bezrobocia nie było), miałes zimno i byłeś bezdomny (pardon, nie było bezdomności). Żal mi Ciebie, że nie pamiętasz i chwil jasnych i dobrych, a w szczególności tego, że nikt nie umierał na stopniach szpitala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, Cheroneo, to były piękne czasy. Ludzie byli blisko siebie (zwłaszcza w kolejkach), organizowali się łatwiej (potrzebując załatwić to i owo), zamiast przy komputerach ludzie spotykali się gdzie się dało, ale na żywca, a telewizory gromadziły pół bloku sąsiadów na Kobrę... A my byliśmy młodzi i "klepali słodką biedę", mając radosną perspektywę własnego M2 już za jakieś 15 - 30 lat po ożenku, pod warunkiem że rodzice odpowiednio wcześnie założyli nam książeczki mieszkaniowe. A ileż było radości, gdy przyjaciołom biorącym ślub mogliśmy w prezencie wręczyć kopertę z garścią kartek na cukier!
      Niezapomniane przeżycia!
      A jak jakiś wrogi element sugerował, że bieda, bezdomność i tzw. element istnieje, wystarczyło sięgnąć po "Trybunę Ludu" aby odzyskać pewność, że to margines marginesu, likwidowany właśnie przez dzielną Milicję przy wsparciu ideowych ochotników z ORMO.

      Usuń
    2. Oj, Cheroneo. Przecież Piotr nie opisuje całego PRL, tylko ostatni schyłkowy już okres. W dodatku pobieżne, by uświadomić nam ogromne pozytywne zmiany, które zaszły przez jedynie 25 lat istnienia III Rzeczypospolitej. To nie prawie 55 lat czasów PRL (też różnych, w różnym czasie) jest tematem notki.
      No chyba, że ja czegoś nie kumam?:-))))))))
      Pomyślności.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    4. Przepraszam, faktycznie pomyłka o całą dziesiątkę, ale kliknięcie w niewłaściwy klawisz, to chyba jeszcze nie powód do obrażania kogokolwiek?:-)))))))))))))))))
      P.S. Pracę magisterską obroniłam na Uniwersytecie Wrocławskim w 1979 roku, więc "kulą w płot". No fakt, ze raczej humanistyczny był to wydział, ale maturę z matematyki wcześniej też zdałam. To jednak raczej dzięki talentom pedagogicznym pana profesora Słoty w IX LO, który przekonał nas skutecznie, iż "matematyka jest nauka humanistyczną".:-)))))))))
      Pomyślności.

      Usuń
    5. o tak, nikt nie umierał ma stopniach szpitala - wiązano dzieci do łóżeczek, przeprowadzano na dzieciach zabiegi bez znieczulenia, bez znieczulenia wydobywano ręcznie łożysko po porodzie, o wyrywaniu na żywca zębów nie wspomnę.
      Piotrze, lubię Cię jak pavulon!

      Usuń
    6. Anonimowy - rzadko usuwam komentarz ale moich gości na blogu obrażać nie pozwolę.
      Chcesz sobie ulżyć - jestem do dyspozycji.

      Usuń
  2. Dobry wieczór

    Dobra pamięć to (czasem) przekleństwo.
    Pierwsza rzecz, która mi przyszła do głowy po przeczytaniu tytułu notki, to (stara) piosenka "Srebrne wesele" (rodzince stuknęło 25 lat). Tyle, że to o 25 leciu PRLu... było
    Jak ten czas leci...

    Pozdrawiam

    Krzysztof z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
  3. oj pamiętam, pamiętam. kartki i kombinowanie skąd wziąć kostkę mydła, najlepieh przehandlować z kolegami w pracy kartkę na IXI za wódkową i nie wnikać, czy żona kolegę ze schodów za to zrzuci czy też nie. Pamiętam w pracy stosy projektów, które szły na półkę, sztab ludzi miał pracę a po co ? tego nikt nie wie. Pewnie, że byliśmy młodzi, życie towarzyskie kwitło, my popijałyśmy w pracy kawkę z ciastkiem, chłopcy co innego, w wolnych chwilach, po obleceniu miasta i kolejek pracowało się, nawet z zapałem - do momentu stwierdzenia do czego ta praca służy ... widziałam domy szare i wszystkie na jedno kopyto, normatywy, które zabijały inwencję. Toczyło się aż w końcu pokazało że to fikcja ... przyszedł ocet i musztarda. Trudno z sentymentem do młodości nie wracać, młodość nie potrzebujy wiele ale wtedy byli starzy też. Pamiętam drogę na cmentarz ... rządkiem siedzieli biedacy , masę było biedy tylko się o tym nie mówiło.

    OdpowiedzUsuń
  4. A "starszy" pamięta jeszcze, jak to z dziewczynami, z tych co na kawkę i słodkie ciasteczka mówiły...... bllle....,jechało się pod namioty na łono natury Gdzie ognisko kiełbasa zwyczajna/co to ja dało się jeść/ na patyku pieczona i ziemniaki w ognisku.
    I rano człek wstawał nie połamany, pogięty ze strzykającym kręgosłupem A i pogoda była "jakaś taka przewidywalna"
    Bo ja jakoś za chińskiego boga nie
    " Pamiętam drogę na cmentarz ... rządkiem siedzieli biedacy , masę było biedy tylko się o tym nie mówiło."
    bo w Konstytucji stało "Praca jest zaszczytnym obowiązkiem dla każdego" A brak, wpisanego miejsca pracy w dowodzie, prowadził do "poważnych" rozmów z Milicja.Jak to się nazywało wtedy "uchylający się od pracy" czy bumelant ?
    I niech mi powie "starszy" dlaczego wtedy, podobno dawany w wojsku i do kawy "brom" zaczął tak na poważnie, działać, teraz.
    Ech ci "komuniści" przewidywalni jednak byli z swa długofalowa przewidywalnością.
    Co byściejednak nie powiedzieli to i tak "nasz barak w demoludach był najweselszy" i my tez.
    PS
    A kartki żywnościowe wprowadzono na wyraźne życzenie "przodującej klasy" co wtedy jak i dziś chciała "by wszyscy mieli równo" boć przecie "żołądki mamy jednakowe"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku - każdy swoja młodość wspomina z rozrzewnieniem. Kiedyś tłumaczył mi psycholog, że konstrukcja myślowa jest taka, że o rzeczach złych z przeszłości się zapomina a zostają tylko dobre. Trudno jest obiektywnie ocenić dawną przeszłość tzn. w moim wypadku jest to tylko ćwierć wieku. Pomocna jest lektura tamtych lat oraz na TVN24 Dzienniki Telewizyjne sprzed 25 lat. Czytanie i słuchanie tego jest naprawdę smieszne...........................a przecież to było nasze, poważne życie !!!. "Ukarano kierowniczke sklepu bo nie chciała udostepnić informacji o której godzinie zostanie dostarczone pieczywo" hehehehehehe - dzis to smieszne.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. To, co starszy wie i pamięta, a młodszy nie uwierzy, można też zobaczyć tutaj:
      http://deser.pl/deser/56,111858,15143267,Narzekacie_na_kolejki__Tak_wygladaly_swiateczne_zakupy.html
      Rzeczywiście pamięta się tylko to, co się chce pamiętać, ale nie uda się przełożyć tego na: wczoraj tylko ch...owo, dzisiaj tylko pięknie.

      Usuń
  5. Piotr Opolski15 stycznia 2014 22:38
    A pamiętasz jak przyszedłeś do domu z zakupionymi rolkami papieru toaletowego i "cały dom" się cieszył nie wyłączając psa.
    Dzis jak przyjdziesz,nawet z prezentem to "kręcenie nosem" a latorośle nawet nie zauważa Niezmiennie tylko pies się cieszy.
    A reszta To przecież my sami sobie .A nie ONI NAM robiliśmy.Upewniając ONYCH nawet w pochodach "ze to MY tak chcemy" lub potępiając "warchołów" bo "socjalizm tak wypaczenia nie"
    A Dziennik Telewizyjny ??
    Dzis tez jest" kalka tamtego" gdy redaktor i reszta"wypowiadaczy" maja jedno i wspólne, zdanie.I wszyscy trafiają "w samo sedno" a zaprasza się tylko swoich i wybranych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Klik dobry:)
    Ale jest dużo podobieństw. Teraz też państwo zajmuje się wszystkim. Nawet do alkowy zagląda. A "dzienniki" telewizyjne są nawet śmieszniejsze :)))

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. alEllu - uważam, że jest mało podobieństw ale jest dużo nowych czasami zupełnie niespodziewanych.
      Wiesku - cieszyłem sie jak głupi gdy udało nam sie dostac damskie majtasy - miałem czym swoja meska doope przykryć.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Nowych i niespodziewanych, ale równie, albo jeszcze bardziej absurdalnych od wyśmiewanych absurdów PRL. I w tym największe podobieństwo.

      Usuń
    3. Każda epoka ma swoje absurdy.

      Usuń
    4. Bet, dlatego, jak pamiętać, to pamiętać wszystkie - nie tylko epoki minionej ;) :)

      Usuń
  7. Dobrze Piotrze, że napisałeś, że jest to "subiektywna" ocena. Szczególnie w kwestii PRLu jest tak samo subiektywna, jak wygłaszana, zupełnie podobna ocena przez dzisiejszych 40-latków typu Girzyński, Kurski, Ziobro, czy Kempa, którzy pamiętają tylko ostatnie lata tamtej epoki.
    Ja pamiętam że ciężko pracowałem, dobrze zarabiałem a dzisiejsze dobra, na które wielu kręci nosem, zdobyte nie bez problemów właśnie przez ich pokonanie stawały się prawdziwymi skarbami powodując radość, pogodę, wiarę, siłę..., itp.
    Taka lekcja pokory, połączona ze związanymi z tą pokorą pozytywnymi emocjami i odczuciami przydała by się wszystkim dzisiejszym."młodszym" krytykom tamtych czasów.
    To dziwne, ale moim zdanie wpisujesz się w opinię, ze za komuny to właściwie nic nie było, nic się nie działo, tylko milicja goniła prześladowała, ścigała, zabijała i torturowała miliony opozycjonistów w tym kraju. Miliony, których tak naprawdę pod koniec lat '70. było parę tysięcy (optymistycznie licząc) w 38-milionowym kraju. Oczywiście mam na myśli opozycjonistów rzeczywiście mocno prześladowanych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gorzej ze dziś moralnymi autorytetami i "prześladowanymi" staja się ci co im Polska Ludowa /czyli MY/wziąwszy ze wsi zapewniła internaty bursy wyżywienie i wykształcenie a potem poszedłszy na studia dostali się bo mieli "dodatkowe punkty za pochodzenie"
    Nie zapominajmy ze to "władza ludowa" podniosła kraj po wojnie ze zlikwidowano analfabetyzm,gruźlice wszawice i inne społeczne plagi.
    zakończyła elektryfikacje kraju i sieci dróg które "za gierka wyasfaltowano i trwają do dziś.
    I nie zapominajmy ze tak dziś plączący ze prześladowani artyści,literaci,mieli swoje domy pracy twórczej,stypendia i darmowe wczasy nie mówiąc o talonach" na samochody.
    A "biedne Podhale" dla którego budowano kombinat obuwniczy w Nowym Targu a Nowa Huta to po co powstała.
    Chłoporobotnik co to pracował w mieście gdzie był dowożony dzis wam nie powie ze wywoził "z roboty" a to cement czy cegłę."Bo sie budował"
    Takiej szansy takiego "kopa w gore" ludność wiejska i biedota miejska nigdy.nie otrzymała.Nawet z wyciąganiem z mieszkań w suterenach,czy dawaniem większych wielodzietnym.
    Żłobki,przedszkola,szkoły prawie za darmo.
    A książki nawet tych nieprawomyślnych,kieszonkowe i na szarym papierze wydawane masowo i sprzedawano za grosze.
    Itp itd tamto tez należy wziąśc na szale By obraz był pełny.A nie tylko wiezienia,martyrologia,gumofilce i normatywy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku, to nie tak. PRL był systemem, w którym społeczeństwo żyło mimo państwa, czasem nawet nieco wbrew niemu - tej też tradycji częściowo zawdzięczamy wciąż istniejące patologie - i ostatecznie okazał się absolutnie niewydajny. Skala skutków tej niewydajności jest rzeczywiście trudna do pojęcia dla współczesnej młodzieży.
      Jest rzeczą nie do oszacowania, jak wyglądałaby Polska w roku 1980, gdyby nie ideologiczne zdominowanie gospodarki - mam prawo wierzyć, że gorzej niż w było naprawdę by nie było. Nie-socjalistyczna Polska też by budowała szkoły, asfaltowała drogi itd...
      Trudno mi uwierzyć, że bez "realnego socjalizmu" - w tym jego kosztów zarówno ekonomicznych, jak ludzkich - ludność wiejska doznałaby mniejszego "kopa w górę" niż chłopi niemieccy czy francuscy.
      I trudno się dziwić, że zapaść kończąca ten okres rzutuje na całościową jego ocenę.

      Usuń
    2. Wiesku - siedzimy w komunie nie zdając sobie z tego sprawy. Ja czasami trzeźwieję a inni tez czasami a czasami walą równo : Twój cytat - Żłobki,przedszkola,szkoły prawie za darmo.
      Mam pytanie, czy wobec tego pensje tez były prawie za darmo, czy opał do nich też był prawie za darmo, czy posiłki tez były prawie za darmo, czy media tez były prawie za darmo ?.
      Odpowiedź brzmi - nie !!!i dlatego to musiało paść na pysk.
      "Punkty za pochodzenie" powiadasz Waćpan - może dlatego dziś mamy tylu buraków z tytułami ?.
      Nie mam ochoty na dalsze wiwisekcje bo to co napisałes jako zalety stało sie końcem tamtego systemu.
      Pozdro

      Usuń
    3. Krytykując PRL, najczęściej słusznie, chociaż niesłusznie "do cna", nie należy zapominać o takich kwestiach jak: sprywatyzowanie, rozprzedanie polskiego majątku narodowego za ok. 6% jego realnej wartości!, a wobec dzisiejszego długu publicznego, nie jestem do końca pewien, które zadłużenie było większe - te "gierkowskie", czy te dzisiejsze.

      andy_lighter

      Usuń
    4. Piotr Opolski16 stycznia 2014 23:10
      Pewno, ze siedzimy Choćby domagając się "sprawiedliwości społecznej" dla nierobów i obiboków co im się nie chce a wola "miłosierdzie gminy" niż skalać raczki pracą.Lub pracując na czarno Do "amtu" po zapomogę zasuwają samochodami.A w telewizji daj Sadze ze tylko nieliczny promil jest tych co sobie rady nie dają "w tej rzeczywistości.
      A dało w pysk.Bo powszechne "czy się stoi czy się leży dwa tysiące się należy" obowiązywało, a państwowe czyli społeczne ,znaczyło niczyje.A "zasuwać" mieli frajerzy
      Sami sobie zgotowaliśmy "socjalizm" i sami sobie i to dobrowolnie ściągnęliśmy na łeb kapitalizm i to w anarchicznej formie.
      I aby było śmiesznej w rocznicach, to czcimy, do dziś.
      Sądzę ze "tamtym na zachodzie" tak robotnikom jak i chłopom żyło się lepiej i dlatego ze mając sąsiadów pod bokiem /demoludy/ byliśmy wiecznym straszakiem i ostatecznym argumentem w ich,negocjacjach rządowych i związkowych.
      Typu
      Co nie chcecie nam dać, czy ustąpić, z tego, czy tego To my wam szybciutko zrobimy,to samo i tak samo ,co ci na wschodzie.Znacjonalizujemy wasze fabryki zabierzemy ziemie a "sąsiedzi' z "miłującym pokój ZSRR" ,na pewno nie odmówią nam pomocy, w tym "zbożnym dziele".
      Wiem co mówię bo miałem wtedy tam "na zachodzie" znajomych,którzy mi powiadali jakie to argumenty przywołują w negocjacjach związkowych, gdy coś chcieli uzyskać.A i rządy chciały mieć "spokój społeczny" wiec szły na ugodę i ustępowały.
      Tak to wiec nasza "martyrologia" miała wpływ na warunki życia tamtych.I to tez trzeba wziąśc pod uwagę.Dzis

      Usuń
  9. Powiem, że wtedy
    mili Rodacy,
    były tak zwane
    "Nakazy pracy",
    a wkoło słyszę,
    że właśnie teraz,
    na emigracji
    czeka kariera.
    A moja wtedy
    bardzo "galanta",
    bo byłem dziecko
    ex-policjanta.

    Po 80 latach życia,
    mam dosyć "ocen",
    "zasług" i "martyrologii",
    chcę żyć dzisiejszym czasem,
    a dla poprawy nastroju
    zapraszam do mnie,
    pogodnego satyryka:
    http://jantoni341.blogspot.com/
    LW


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JanToni17 stycznia 2014 01:06 Gdybym Ci powiedział iż "nakazy pracy" były już w Polsce przedwojennej,to byś nie uwierzył.A były.Jakie grupy społeczne je miały i kiedy poszukaj popytaj.
      Wiem co pisze bo oboje moich rodziców pracowało wtedy "z nakazu pracy" tj dostało do wyboru Tu lub tam ale masz pracować tam a nie gdzie indziej.
      Takie to łażą wśród nas bajdy i klechty jak ten ze "wielka płyta" to "wymysł komuny"
      Albo ze Nowa Huta to czysty socrealizm w budownictwie

      Usuń
  10. No, ale srebrne wesele się odbędzie z pompą. Będą sztandary, przemowy, medale. A na medale trzeba będzie (często) zrobić miejsce w klapie, bo te stare, z poprzedniej epoki, już się opatrzyły, a nawet (jeszcze częściej) zasłaniają krwawiące, odkryte na nowo, rany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz - Rudzielcu, to jest tak jak ze ślubem. W dniu zawarcia euforia, szczęście ale potem codzienne zycie obdarte z romantyzmu. Warto jednak zrobic podsumowanie - plusów dodatnich jest zdecydowanie więcej niz plusów ujemnych.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Świętować nie będę, bo nie bywam klakierem. Może w oczach trochę "prawdziwszych" Polaków, nie jestem nawet godzien mienić się patriotą. Tym bardziej, że nie lubię tego nowego państwa (nie mylić z krajem). Państwa, które euforię, często fikcję i osobiste kompleksy decydentów, często przekłada nad rozsądek. Które nie szanuje, nie tylko mojej przeszłości i jednak jakiegoś dorobku. Nie byłem "komuchem", ale też nie walczyłem zawzięcie "o wolność". Pałą po dupie dostałem nieraz, aż do zeszczania się, ale za głupie szczeniackie wybryki. Teraz te wybryki traktowane są jako przejaw wielkiego patriotyzmu. Ilu z nas wtedy (tak szczerze) zamiast korzystać, knuło nieustraszenie? Nie lubię tego (w końcu też moje) państwa, za przepychanki, czyja klęska była ważniejsza, czyj ból większy. Wiele się zmieniło, ale to cały świat się zmienił. Wielkich zasług w tym, niestety, nie mamy. I nie będziemy mieć, dopóki nie zejdziemy na ziemię, dopóki nie przestaniemy uważać się za pępek świata i dopóki nie weźmiemy się, nie marnując czasu na "uświęcone" bzdety, za PORZĄDNĄ pracę nad przemianami, które pozwolą doganiać NORMALNY świat. W tym widzę prawdziwy patriotyzm i dopiero wtedy ja sobie, ogłoszę święto. Wiele się zmieniło, ale propaganda działa po staremu. Wielu z nas, potrafi nowej Polsce wybaczyć wszystko (mityczna euforia i taki sam, wyssany antykomunizm), wrzucając starą, ale jednak Polskę (nie tylko z octem) w czarną dziurę. Wraz z częścią siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałem i jest mi smutno. Nikogo NORMALNY świat nie interesuje. Co to znaczy NORMALNY. Wszystko mamy za nic, wynika z wypowiedzi prawdziwych Polaków i tych prawdziwszych też. Każdy, żeby być zadowolonym, musi być przedtem niezadowolony. Wszędzie i zawsze winni są inni (ONI). Pluć trzeba na wszystko i na wszystkich. I nic się nie zmieniło i nie zmieni. Zdaniem angielskich "mądrali" potrzeba paru pokoleń na ... cholera wie na co.
      "Smutno mi Boże"

      Usuń
    2. A ja będę świętować! Zrobię to z podobnych powodów do Twoich. Nie bywam klakierem, ale to będzie też MOJE święto. Miałem to szczęście, że dołożyłem się (w minimalnym stopniu) do odzyskania niepodległości więc mam prawo odczuwać satysfakcję z tego faktu. Podobnie jak Ty wk... się na głupotę polityków, oraz dużej części naszego społeczeństwa, ale to jest (jak sądzę) choroba dziecięca demokracji, z której kiedyś się wyrośnie. Gdybym uważał inaczej, to już by mnie w tym kraju nie było, zresztą to, że w każdej chwili mogę wyjechać gdzie mi się podoba, to też jest wielka zasługa wywalczonej wolności.
      Nie zgadzam się na odebranie mi satysfakcji z wolnej Polski, niezależnie od tego, czy będą ją chcieli zabrać beznadziejni politycy, czy niepoprawni malkontenci!
      (ale mi patetycznie wyszło :))))

      Pozdrawiam

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
    3. Mozna miec tzw. mieszane oczucia czy odczucia ale ten kto pamieta, ten ktory choć troche potrafi obiektywnie porównać ten wie i nikt mu wody z mózgu nie zrobi pomimo, że.............dzis podsumowałem zakupy i niestety zdrożały i to znacznie !!.
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Ot ja - niestety Cię nie rozumiem. Może dostałes za mało aby docenic czasy dzisiejsze ?. Na reszte nie odpowiem, bo nie bedę sie scigał na styropianowe argumenty.
      Czuje że masz jakąs zadrę - spróbuj o tym napisać.
      Masz mój szacun za "/.../ale za głupie szczeniackie wybryki" bo wielu to dzis wykorzystuje takie zachowanie jako walke z komuna.
      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Piotrze.
      To nie jest przecież problem. Taki mam cholerny charakter, że jak już pisałem, nie łażę w stadzie. Kiedy wyczuwam jakąś nawet małą sztuczność, to natychmiast staję okoniem. Ale czy jest to malkontenctwo? "Zapraszano" mnie kiedyś na pochody 1-majowe, argumentując podobnie, obowiązkiem, moim świętem itp.. Nie łaziłem i nie zastrzelili. To co napisałem, biorę na karb swojego np. nieprzystosowania, a niech będzie.:-) O korzystnych zmianach, pisałem niejednokrotnie. Niczego nie oczekiwałem i niczego nie oczekuję. Nie byłem i nie jestem żadnym kombatantem, ani bojownikiem o cokolwiek. Za "komuny" żyłem ciesząc się szczerze ówczesnym życiem, na ile mi pozwalały warunki i na ile mi pozwalano. Po prostu żyłem tam i wtedy. Często radośnie, ale również w kłopotach. Pamięć mi nie szwankuje. Teraz też cieszę się życiem, również radośnie i również nie bez trosk, na ile pozwala mi portfel i zdrowie. Ale nie oznacza to, że "tamto" życie mam "przyozdobić" kirem, a to "obecne" czcić z kolorowym balonikiem w łapie. Byłem i jestem! To jest nieprzerwana ciągłość! I nikomu nie pozwalam majstrować przy moim życiu i przy mojej pamięci. To jest jeden z elementów tej "mojej" normalności. I jeżeli coś takiego poczuję, to mi się zaświętuje samo. :-) Mogę tylko świętującym już teraz, pozazdrościć. I to bez ironii. Również pozdrawiam, nawet świątecznie.
      ps. Ale żebym chodził w damskich majtkach? Tego za cholerę nie pamiętam. Całkiem bez, to się zdarzało. :-)
      Kiedyś w moim mieście (50. tysięcznym) było kino, dzisiaj musiałem dymnąć 30 km. w jedną stronę, aby się trochę odchamić.:)

      Usuń
  12. Piotrze, nie zgadzam się z Tobą w kwestii ŚLEDZI ; kiedyś, gdy byłem młodym chłopakiem w naszym "rybnym" na osiedlu Strzyża w Gdańsku- Wrzeszczu ( Leszek powinien pamiętać ten sklep) BYŁO OD GROMA GATUNKÓW ŚLEDZI..... Jeśli dobrze pamiętam od 7 zł. do 20...i jeszcze korzenne były...Co beczka to inny gatunek....Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .....w szczególności uliki były dobre /do jakiego napitku nie wspomne/.
      Pozdro

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>