poniedziałek, 16 grudnia 2013

Schetyna-wyprowadzić !!

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta






Przyznaję, że w sferze polityczno-społecznej odczuwam coraz większe rozchwianie emocjonalne gdyż to co było pewne, później tylko prawdopodobne finalnie okazuje się fikcją.
Nie minęło wiele czasu od kiedy byłem obrońcą wartości kościoła powszechnego, wiary czy Boga.
Sam kościół hierarchiczny nie dawał mi argumentów do ręki a jeżeli dawał to swoim przeciwnikom.
Nie minęło wiele czasu od kiedy byłem obrońcą Platformy Obywatelskiej, Donalda Tuska, polityki tej partii i rządu RP. Tak jak i w pierwszym przypadku tak i w przypadku Platformy Obywatelskiej więcej argumentów do ręki dostają przeciwnicy premiera niż ja, jego obrońca.
Jestem zdegustowany ostatnim przedstawieniem pt. Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej na której Donald Tusk wybrał sobie zastępców tworząc własny, autorski Zarząd PO.
Demokracja w partii to jedno a przywódca musi być jeden – taką konkluzję wygłosił Donald Tusk.
Jeśli mnie pamięć nie myli to kiedyś Platforma Obywatelska miała trzech tenorów i to właśnie była tej partii „obywatelskość”. Dziś PO niczym nie różni się od innych partii wodzowskich i jest zarządzana w sposób autorytarny i zupełnie podobny do Jarosława Kaczyńskiego /zawsze dziewica/ i jego Prawa i Sprawiedliwości. 
Dziś Platforma także jest w całości Donalda Tuska.
Do niedawna miałem złudzenia że tzw „schetynowcy” to wymysł mediów, spółdzielnia Grabarczyka czy ludzie Protasiewicza to temat do kuluarowych ploteczek. 

 zdjęcie z fakt.pl



Nie miałem racji.
Temat byłby jeszcze dla mnie do przełknięcia ale kilka spraw było dla mnie zaskoczeniem.
Donald Tusk jak widać woli otaczać się ludźmi bezwzględnie posłusznymi a co za tym idzie miałkimi i bezkrytycznymi. Uważam to za zasadniczy błąd – generał powinien otaczać się pułkownikami i majorami a nie sierżantami.
Drugie zaskoczenie to bezwzględne włazidupstwo prof. Stefana Niesiołowskiego. Podejrzewam, że właśnie w taki sposób postępuje się w Korei płn.
Ostatnie zaskoczenie to Grzegorz Schetyna. Ja uznaję zasadę jak mnie gdzieś nie chcą to się nie pcham. Na pana Grzesia żal było patrzeć i słuchać jak błagał o wybranie go do zarządu krajowego PO – z mocnego człowieka niewiele się ostało
Podsumowanie.
Jeszcze przed ostatnimi wyborami namawiałem, konstruowałem, zamieszczałem na blogu zachęty do głosowania na PO. Dziś tez zagłosowałbym ale nie za Platformą a tylko za jedyną siłą możliwą do przełknięcia.







49 komentarzy:

  1. Wreszcie tekst, na który Cię było stać od dawna, ale "miłość" trochę przeszkadzała w obiektywnej ocenie. Dla mnie, już od jakiegoś czasu było jasne: PIS - nigdy, PO - już nie. A niech się "zakotłuje". Nic gorszego się nie stanie, co już mieliśmy. Piszesz: "Dziś tez zagłosowałbym ale nie za Platformą a tylko za jedyną siłą możliwą do przełknięcia". W domyśle, znowu PO. Ja, "zaryzykuję". Ech, nie jestem słowny, ale na takie wyznanie, musiałem zareagować. :))) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ostatnim zdaniu, powinno być "Eh", a nie "Ech". Trochę mnie to poraziło i dlatego prostuję.:)

      Usuń
    2. Eh, jeżeli tylko tyle, to się zgadzam. :)

      Usuń
    3. Nie jestem i nie byłem fanem Platformy po pierwszej kadencji przekonałem się że pan Tusk to oszust , obiecywał podpisanie Europejskiej Karty Praw Podstawowych , a gdy dorwał się do koryta zapomniał o tej obietnicy , dla mnie jest już nic nie wartą kukiełką Watykanu.

      Usuń
  2. Mnie również zbulwersowała ta cała Rada Krajowa. Żałosne przedstawienie zarówno ze strony Tuska Niesiołowskiego, jak i Schetyny.

    @Ot ja
    Jurek, to o czym napisałeś wyżej ja rozgryzłem ponad dwa lata temu. Toczyliśmy "prawdziwe wojny" na naszych blogach przed wyborami między malkontentami (tak jak ja) i zwolennikami PO jak Piotr, Leszek, Marzatela i inni.
    Oddanie im wtedy władzy było to o wiele bardziej zasadne niż dziś o tyle, że był kryzys i można było PiS utopić i wyautować raz na zawsze, poprzez ich nieudolne rządzenie w czasie kryzysu i niespełnianie populistycznych obietnic..
    No i jak tu nie napisać: "A nie mówiłem?".
    Pisałem prawie, że dokładnie to samo: "A niech się "zakotłuje". Nic gorszego się nie stanie, co już mieliśmy.

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andy - jak ostatnio nie zgadzam sie z Tobą. Jestes rozchwiany politycznie - raz buzi a raz szubienica ale ........może nie mam racji ?.
      Pozdrawiam tak czy tak bo przynajmniej mam z kim podyskutować.

      Usuń
  3. Schetyna od dawna był marginalizowany czyli ustawiany na pomocy za bramką drużyny Tuska. Za całokształt-głównie zaszłość, bo zdolności wielkich poza zdolnościami kreta nie posiada. Poczuł się osaczony, więc zaczął wierzgać. Ujawnieniem (i nagłośnieniem) parszywego komercjalizowania wyborów znanego, jako ,,Stanowiska za głosy'' doprowadził Tuska do pasji.
    Nie będzie gawron kalał gniazda orlików, ani szukał przyjaciół w świniach nieumiejętnie podrzucanych Przyszłości Ojczyzny.
    Porąbało kreta, rąbią i jego, aż do upodlenia na nasiadce Rady Krajowej.
    Tylko patrzeć, jak sposobem generalissimusa znajdzie się prokurator Wyszyński, a na ławie oskarżonych zasiądzie Kirowo-podobny Schetyna. Kto wie, czy nie jest to najwłaściwsze dla kreta miejsce.
    Tusk jeszcze nie osiągnął dna, ale jest na równi pochyłej do dna prowadzącej. Kiedy za swoją ,,służbę dla Polski'' zacznie wystawiać rachunki (jak Kościół katolicki), a elektorat przejrzy jego grę, będą nim straszyć przyszłe pokolenia. Jak Kaczyńskim w cukiernicy.

    Ponoć tylko krowa nie zmienia poglądów. Nie chcąc za krasulę uchodzić, nie raz musimy zmieniać zdanie. I czynimy to zazwyczaj po głębszej analizie i czasem bolesnych doświadczeniach. Bez kadzenia sobie powiem; Ja niechęci bycia krową się nie wstydzę.

    Dyl Sowizdrzał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie z Tobą i pozdrawiam
      Krowa Opolska

      Usuń
  4. A ja sobie myślę, że są różne strony. Popatrz - od dość dawna regularnie jest walenie w Tuska, ze wszystkich stron, opozycyjne partioe się rozmnożyły i każda wali równo i antenowego czasu do walenia ma równo, do tego dokłada kolalicjant a do tego media, te znaczące są po stronie opozycji i to bezwzględnie i media Rydzyka i Rzepa i media lewicowe, każda opozycja ma swoje a na Tuskka - sruuuuuuuu a najbardziej tvn bo nie dał sobą rządzić i być na zawołanie. Słyszałeś wrzask, co będzie jak Tusk nie wywalczy 300 mld , a słyszałeś miauknięcie, że wywalczył i chwała mu za to. Tusk wie, że znudził sięc mediom. Każdy sukces nawet tak ogromy jak te pieniądze czyli spełnienie głównej obietnicy wyborczej jest pomijany, dalej słyszysz, że politycy obietnic nie spełniają. spełnił i co ? i nic , dziennikarze za opozycją, że pewnie żle wyda. Sort ale jeśli wewnątrz własnej partii tworzy się opozycja to może ta opozycja powinna się zastanowić, że czlowiek nie worek do walenia a moment gdy się wali to nie moment na rozgrywki i osłabianie. jeśli członek własnej partii nagrywa wodza i leci do mediów z nagraniem to jest nie tak. demokracja dmokracją ale jakoś rządzić trzeba. bardzo lubię schetynę ale niestety jego ludzie gierki zaczęli uprawiać a dziennikarze szczuli o taśmach Schetyny. Pewnie nie jest to prawda ale za głupotę własnych ludzi Schetyna płaci. Miałam nadzieję na inne rozegranie i też jest mi przykro. Ale człowiek nie koń , jak swoi dokładają to gdzieś jest granica. Leszku - jeśli ma rządzić, zająć się ustawami a nie gierkami własnej partii to może potrzeba mu trochę spokoju, nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba kiedys sie skuszę na notke pt. Nuda w polityce !.
      Pozdrawiam - leszek /dzis okolicznościowo Piotr Opolski/

      Usuń
    2. Piotrusiu - no nie bądź taki ;-) no się przyznałam do okolicznościowej pomyłki - pozdrawiam

      Usuń
  5. Klik dobry:)
    Widzisz Piotrze? A ja na ten temat bałam się nawet oddychać tutaj, a co dopiero napisać. Cechy wodzowskie już dawno zauważyła pewna pani w kapeluszu. Jak ją w tej kwestii poparłam na jednym z blogów, to miłujący D.Tuska omal nie zatłukli mnie na śmierć. Cóż teraz mogę napisać? Tylko to: a nie mówiiiiiiiiiiiłam?!

    Pozdrawiam serdecznie.

    PS. Życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia debrałam i odwzajemniam. Wszystkiego dobrego na święta i nie tylko obu Panom Gospodarzom oraz Gościom tego bloga życzę,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. alEllu - o tej Pani nie wspominaj jeżeli chcesz utrzyamc nalezne poważanie dla swojej, jakże pieknej płci. Mam nadzieje że nic przykrego a tymbardziej "zatłuczenia na smierć" nie spotkało Cię na naszym blogu.
      Dziekujemy za zyczenia i pozdrawiam

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. ..........i tylko na tyle Cię stać ???. Idę prosto - co za bzdet !!! - przynajmniej patrz pod nogi bo wdepniesz.........oj-tam, oj-tam przeciez idziesz prosto to i tak wdepniesz !!!.
      Kneziu - jak ktos ogłosi konkurs na cytat roku to odemnie masz nominację hahahahahahahaha !!!!!!!

      Usuń
  7. Klik dobry!

    A ja mam sytuację odwrotną!

    Do tej pory NIGDY nie głosowałem na PO, Miałem ten komfort, że (z uwagi na niegdysiejsze zaangażowanie polityczne) głosowałem na osoby znane sobie osobiście, o których wiedziałem, że są przyzwoitymi ludźmi (niezależnie od opcji politycznej którą prezentowali).

    Ale teraz mam problem, bo NIE MA ŻADNEJ PARTII ANI OSOBY na którą chciałbym głosować! Starzy wymarli, młodzi są beznadziejni, poza tym żadnej z partii nie chodzi o Polskę i jej obywateli a jedynie o własne koryto (ale to górnolotnie zabrzmiało :)).

    Po przeanalizowaniu wszystkich partii dostępnych na "rynku" uznałem, że KAŻDA OPCJA inna niż obecnie rządząca będzie gorsza (czy ja naprawdę to napisałem :))?

    W efekcie, jeśli nic się na scenie politycznej nie zmieni, to (pierwszy raz w życiu) zacisnę zęby i zagłosuję w wyborach na PO.
    Ot czasy nam nastali...

    Pozdrawiam

    Krzysztof z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ......nastali - oj - nastali !!!!.
      Miejmy nadzije że cos sie może zmieni ale szanse oceniam na 0,0000001 %
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Jak ja kocham takie osady "rodaków" To takie "nasze" z upodobaniem mówienie/z cała pewnością/ o innej "rodzinie" Ze dobra bo mi się jej,jego dzieci kłaniają,bo nie słyszałem żeby były tam kłótnie a i do kościoła czy na religie a i księdza przyjmują Czyli katolicka rodzina i "wszystkiego najlepszego" Czyli "po pozorach ich sadzimy"
    A potem zdziwienie ze kochający potraktował "rodzinę siekiera" a 5 dzieci to pani domu "peklowała w beczkach" przetrzymywanych w szafie.
    Albo mówienie na odwrót ze mruki ze nie odpowiadają na moje "dzień dobry" itp itd.Czyli sadzenie po pozorach,bo sie nie wie na pewno.Bo nie jest się członkiem tej rodziny Akurat tej.
    Teraz my to samo o PO.Bo jedna pani drugiej pani w maglu powiedziała /czyli w TV/ bo migawki z wypowiedzi /tzw setki/ bo urywki z transmisji i pewność ze ten dobór to ludzie bezkrytyczni miałcy No sierżanci./tak jakby się nie wiedziało iż wojskiem tak naprawdę rządzą sierżanci,a oficerowie /którym sie tylko wydaje ze rządzą wydaja tylko rozkazy mądre czy głupie ale to dół wykonuje i niekiedy prostuje błędy tych z góry/
    Wiec pytam? Skad te sady,wygłaszane z cala pewnością Jesteś w PO? Władzach tejże partii?Wiesz więcej niż media nam to przedstawiały.
    Czy tylko dałeś się wciągnąć w "grę medialna ?"
    Aby się gotowało,aby coś sie działo Bo stagnacja źle się sprzedaje.Bo nie ma igrzysk.
    Bo nie ma konferencji prasowych z "ten pan nikogo już więcej....." "pokazywaniem niszczarek czy "gwoździ do trumny" bo na ekranach nie pokazują jak ten pan o 6 rano w gabinecie ma założone kajdanki "potem jedna kropka goni druga ze wskazaniem "o nie miał krawata a już ma" itp sensacje które motłoch lubi od igrzysk gladiatorów poprzez publiczne egzekucje a i dzisiaj wypadków"ze skutkiem śmiertelnym"
    Tego nie ma a igrzyska q-rwa maja trwać,by była oglądalność i.....kasa.
    Nie ma tego Co robić tak ty siadłszy płacz bo jak przekazać szara smutna rzeczywistość i codzienność zwyczajną harówę/chwała bogom ze na Majdanie coś tam coś tam.Bo by "NAS nie oglądali/
    I bliższe mi Maliny
    "Ale człowiek nie koń , jak swoi dokładają to gdzieś jest granica. Leszku - jeśli ma rządzić, zająć się ustawami a nie gierkami własnej partii to może potrzeba mu trochę spokoju, nie wiem."
    Wyobrażasz się w roli kapitana żaglowca któremu załoga "zaleca" postawić te a nie inne żagle,nie chce im się zespołowo ciągnąc za liny/nie bo nie/ a sternik zmienia co chwila kurs.To wszystko zaś relacjonuje "na żywo" żurnalista który "statek zna ze słyszenia a i w trakcie cierpi na chorobę morska,i co chwila "jedzie do Rygi" i "film mu się rwie"
    Odszczekam wszystko, gdy napiszesz
    Tak jestem członkiem władz krajowych PO Byłem na tym "konwentyklu" a sprawę Schetyny znam osobiście i wam to tu i teraz" jak na spowiedzi powiadam"
    A tak to tylko wpisujesz się w gadkę wywołana przez PIS i żurnalistów który tylko chcą "by się działo"
    PS
    Teraz jest "na tapecie" Hofman któremu prokuratura.......oraz "B/ ł/ond Kaczmarek" co to komuś chciał przyp i "go zawiesili"
    O PO cisza.
    A wszystko to zgodnie z nowo -modą zostało nagrane ...i opublikowane w TV i prasie /pewno w internecie tez/

    OdpowiedzUsuń
  9. Aby zacząć krzyczeć, że "kopią leżącego", należy najpierw sprawdzić kto bójkę zaczął. Warto też dociec dlaczego i po co. Wbrew pozorom, to Schetyna, od lat "dołki kopał" i prowadził własną politykę. Często zupełnie niezgodną z interesem partii i państwa. Wszystko z sympatycznym uśmiechem i w tak werbalnych zapewnień, jaka to PO jest dla niego ważna i jak osobiście jest rzekomo lojalny (do ostatniej chwili). Jak widać wielu (zbyt wielu) dawało się przez lata nabierać.Jak chcecie znać prawdę o Schetynie to proszę popytać w samej "kolebce", czyli zwykłych członków PO we Wrocławiu. Także stronników Dutkiewicza, a wcześniej Zdrojewskiego, n.p. ile sensownych działań im opóźnili, lub wręcz storpedowali "schetynowcy", tylko dlatego, że to inna opcja polityczna. Dopóki jednak nie miało to większego wpływu na efektywność partii jako całości, było tolerowane. Proszę jednak pamiętać, że PO jest u władzy już drugą kadencję, co już stanowi u nas precedens, a zamierza zawalczyć o trzecią. Tymczasem doświadczenia na świecie wyraźnie pokazują, że kolejne zwycięstwo jest możliwe, jedynie gdy partia jest wystarczająco zwarta i jednolita. Bez wewnętrznych wzajemnie się zwalczających frakcji. Czym innym jest bowiem wewnątrzpartyjna demokratyczna dyskusja, a czym innym bezkompromisowe próby postawienia na swoim. Dość powszechny w naszym społeczeństwie pogląd, że demokracja wewnątrzpartyjna, powinna być zupełną kalką tej ustrojowej, jest nieporozumieniem. Przypomnę, że partia to taka organizacja społeczna, której nadrzędnym celem jest zdobycie władzy w państwie, a dzięki temu realizacja własnej wizji tego państwa (programu). Aby było to możliwe, przynajmniej w istotnych kwestiach i działaniach, musi być, wcześniej wypracowana, jedność. To nie może być n.p. tak, że wybrani z list partyjnych, przy poparciu całej partii, posłowie ni stąd ni zowąd, buntują się przeciw dyscyplinie partyjnej w głosowaniach, bo im katolickie sumienie nie pozwala, lub są innego zdania, bo chcą się podlizać wyborcom. Od wszelkich form krytyki polityki partii, czy jej konkretnych członków, też są fora wewnątrzpartyjne, a nie media. Jawność życia publicznego to jedno, a lojalność wobec ugrupowania, któremu zawdzięcza się własny awans społeczny, w tym materialny), drugie.
    Pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Też tak myślę.

      Usuń
    2. Ikko - mam rodzinę we Wrocławiu i tez co nieco wiem.
      Moim zdaniem - nikt nie lubi nikogo mocnego lub wręcz mocarnego jakim był Schetyna który we Wrocławiu karty rozdawał. Kart nigdy nie starcza dla wszystkich i jak tylko nadarzyła się okazja to mu dokopali. Zdrojewski, Dudkiewicz i inni maja mu wiele do zawdzięczenia jak i pretensji. Lepszy Protasiewicz - ciepła klucha, z nim sie mozna ułozyć bo od Schetyny mozna było za durne pomysły dostac w dziób.
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Przez pomyłkę zostałem wywołany do tablicy (swoją drogą, Malinko - to bardzo miłe, że wszystko kojarzy Ci się z moja skromna osobą! :)) więc i ja dodam swoje trzy grosze.
    Też czasami pisałem o zawiedzionych nadziejach w stosunku do PO. Ale później czytając swój tekst, zastanawiałem się, czy aby nie postępowałem jak niemodni romantycy, mierzący siły na zamiary? Może moje oczekiwania były wygórowane? Przecież PO znajduje się w określonej rzeczywistości. Kopanie się z koniem nie przynosi żadnych efektów. Więc zostawmy opozycję i media, niech sobie używają a skupmy się na efektach tego rządzenia. Według mnie nie są najlepsze. Ale o niebo lepsze od wszystkich dotychczasowych rządów.
    A sytuacja wewnątrz partyjna? Można się zżymać że nie przypomina Wersalu. Ja mam pewną wiedzę na temat partyjnej kuchni. Partyjnej - niezależnie od nazwy partii. To dżungla. Tam naprawdę funkcjonuje drabina pokarmowa. I aby przeżyć trzeba stosować różne chwyty i sposoby. Różne - tam, w tej dżungli każdy Cyryl ma swe metody. Zmienia je i stosuje w zależności od sytuacji. Tak więc kiedyś Schetyna, Trzymający twardo za uzdę cała partię, teraz śle wiernopoddańcze listy. Bo nic innego nie może zrobić.
    Sorry - może . Może całkowicie wycofać się z polityki. Jak Rokita. Ale władza działa jak narkotyk.
    A że wódz chce, by mu nikt nie podskakiwał, by w najmniej odpowiednim momencie nie podstawił nogi? Inaczej nie nadawałby sie na wodza. Były jednak wybory w partii. Tam wybrano sobie wodza - i teraz należy wykonywać jego decyzje. Owszem, przed ich podjęciem, powinna być dyskusja, przedstawianie swoich wizji. Potem jednak realizacja bez dywersji.
    Jednak tym PO różni się od PiS-u, że tam podskakują prezesowi i mówią o nim prawdę dopiero po wywaleniu z partii. A ja czasami słyszę zarzuty, że ktoś się skarży, na wodzowski styl PO i nadal znajduje się w partii.
    Jest jeszcze jedna rzecz, nad którą należy się zastanowić przed wyborami. PROGRAM. Zarzucamy Platformie, tak ja Gowin, że nie zrealizowała wszystkich elementów swego programu. Ba , zrealizowała niewielka część.
    Jednak ja wolę wybrać partię, która w następnej kadencji zrealizuje znowu część swego programu, niż oddać władzę PiS-owi ryzykując, że uda mu się swój program zrealizować w całości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SORY CHŁOPCY - POMYLIŁAM WAS tym razem. Przepraszam :-)
      nie mogłam zapromować notki po przeczytaniu i wpisaniu komentarza więc teraz poszłam na liiil i zapromowałam, przy okazji zauważyłam tam, że promował Leszek, czyli tekst nie Leszka, światełko mi się zaświeciło no to kurcgalopkim tu przytuptałam . oczywiście , tekst Piotra
      PRZEPRASZAM OBU

      Usuń
    2. Jak sam z pewnością wiesz Leszku, program to nie jest coś wykoncypowane i uchwalone raz na zawsze. Musi być ustawicznie korygowany i dostosowywany do aktualnych potrzeb i możliwości. Im szybciej świat pędzi, tym częściej. Podobnie z realizacją owego programu. Nawet ten najlepszy i na miarę czasów, bywa niemożliwy do wdrożenia w całości. Bywa, że realizacja pewnych założeń musi zostać, z przyczyn zewnętrznych, chwilowych przeszkód formalnych, czy subiektywnych błędnych ocen, odłożona w czasie, i.t.p.
      Gdy słyszę, lub czytam bezrefleksyjną wyliczankę, czego to PO z programu sprzed lat, nie zrealizowało, to wiem, że autor nie jest osobą dojrzałą społecznie. Gdy w dodatku obraża się i kategorycznie woła, nie będę już na nich głosował, to mam pewność, że to przedszkolak. Jak by na to nie patrzeć, to stanowczo wolę ciepłą wodę w kranie, niż raz ukrop, raz zimny prysznic, a bywa brak wody w ogóle.:-))))))))
      W rządzeniu państwem pozytywistyczny realizm, choć bywa nudny, a nawet uciążliwy, zawsze jest lepszy, niż romantyczne zrywy, czy jeszcze gorzej chciejstwo w myśl polskiego "zastaw się, a postaw się".
      Pomyślności.

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Kneziu - jeszcze Cię zbesztać ty........prosto idący - uważaj na słupy !!!!
      Pozdro
      Szynka się pekluje !!.

      Usuń
  12. Do powyższych komentarzy mam tylko jedno pytanie: skąd pewność, że "Nic gorszego się nie stanie, co już mieliśmy" ?
    Może jestem w tej lepszej sytuacji, że nigdy nie byłem zauroczony Platformą, ale wciąż brzydzi mnie znacznie mniej niż rzekoma alternatywa. I tu podpisuję się pod ostatnim zdaniem Leszka (tak, Leszka - w komentarzu powyżej ;) )

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdyby nie głosy Wieśka i Leszka, to powiedziałabym, że jedynie Malina i Ikka na poruszony przez Piotra temat piszą merytorycznie i na dodatek sensownie. Wypowiedzi pozostałych osób brzmią jak lamenty i wyrzuty dziewic - emocjonalnie niedojrzałych, które czują się oszukane przez niewiernych kochanków. Stąd taka przewaga emocji nad analizą aktualnej polskiej rzeczywistości, a nawet niemal kompletne od tej rzeczywistości oderwanie, nie mówiąc o słabej znajomości politycznej kuchni, zwłaszcza wewnątrzpartyjnej, na co zwraca uwagę Leszek.
    Sprawę swojego stosunku do PO Piotr poruszył w związku z niewybraniem Schetyny na zastępcę przewodniczącego PO. Pozwolę sobie przypomnieć, że nazwisko Schetyny, wicepremiera[!] i ministra spraw wewnętrznych i administracji[!] w pierwszym rządzie Tuska było wymieniane w związku z tzw. aferą hazardową obok nazwiska posła Zbigniewa Chlebowskiego (kto eto takoj?) , a kiedy w TV ujawniono "obrazki z cmentarza", na których nasz "wicepremier i minister" spotkał się z jednym z zamieszanych w tę aferę, to p. Grzegorz tłumaczył się z tego dziwnego incydentu niemal równie niezręcznie jak Zbigniew Chlebowski, któremu - o ile wiem - dotąd nic nie udowodniono i nie został skazany, ale politykiem być przestał, gdy tymczasem p. Schetyna, choć stracił posadę wicepremiera i ministra, to jednak został przewodniczącym Klubu Parlamentarnego PO, a następnie marszałkiem Sejmu. Tusk dał mu więc szansę i czas na odbudowanie wzajemnego zaufania. Niestety on tę szansę starał się raczej wykorzystać na zbudowanie wewnątrzpartyjnej opozycji wobec Przewodniczącego PO. Moim zdaniem w 2009 r. Tusk popełnił bląd, powinien go wówczas usunąć z PO tak jak Chlebowskiego. Od tej, już niemal zapomnianej "afery hazardowej", rozpoczęła się prawdziwa moda na krytykę a nawet na atakowanie rządu, PO i samego Tuska.
    Na koniec z przykrością muszę jeszcze zauważyć, że lapidarne komentarze Knezia, które chyba jednak odzwierciedlają jeszcze silniejsze emocje niż innych komentatorów (o czym świadczy nawet kolor czcionki), są po prostu obraźliwe, bo insynuują, że ci, którzy prezentują tu wnioski wynikające z obiektywnej analizy sytuacji kierują się "sercem", czytaj: są bezmyślni (zwracam na to uwagę już nie po raz pierwszy). Gdyby tu chodziło o balladę, Kneziu, to można by machnąć ręką, ale mowa jest o dramatycznej sytuacji kraju, w którym wszyscy żyjemy i ci, którzy mają "w sercu", i ci drudzy, którzy mają w... Rzeczywiście "Pali się!" i raczej nie czas na żarty, jeśli się weźmie pod uwagę nie tylko sytuację w kraju, ale również u wschodnich sąsiadów, w pozostałych krajach europejskich oraz w samej Unii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff..., a już myślałam, że tylko ja od lat dostrzegam tę ciemną stronę politycznej osobowości pana Schetyny.
      Pomyślności.

      Usuń
    2. Zgadzam sie chociaz nie jestem przekonany o roli Schetyny w sprawie Chlebowskiego i cmentarza. Przepraszam ale dla Schetyny to gówniana sprawa.
      Mój mentor miał takie zdanie - jak będziesz miał małą łyżeczkę to sie namachasz i sie nie najesz a jak weźmiesz chochle to więcej rozlejesz niz zjesz a więc dobierz narzędzie do zadania. Tam roli Schetyny nioe widziałem chyba że jest głupszy niz myslałem.
      \Pozdrawiam

      Usuń
    3. Serdecznie pozdrowienia od "emocjonalnie nieojrzałej dziewicy", co "pisze bezsensownie". :)))

      Eva7016 grudnia 2013 19:04Gdyby nie głosy Wieśka i Leszka, to powiedziałabym, że jedynie Malina i Ikka na poruszony przez Piotra temat piszą merytorycznie i na dodatek sensownie. Wypowiedzi pozostałych osób brzmią jak lamenty i wyrzuty dziewic - emocjonalnie niedojrzałych, które czują się oszukane przez niewiernych kochanków.


      Zapytam tylko, czy to pochwała, czy obraza? Jeśli pochwała, to dziękuję, jeśli obraza - przepraszać nie trzeba.

      PS. A nie mówiłam, że strach tutaj nawet oddychać na zadany temat, a co dopiero coś napisać :(((

      Usuń
    4. Kolor czcionki w komentarzu Knezia wynika z tego, że treść komentarza jest linkiem, i w żaden sposób nie świadczy o jego emocjach...

      Usuń
    5. PS. A za kolor linków na blogu odpowiedzialni są gospodarze, któtrzy taki kolor ustawili.

      Usuń
    6. Ja nie wątpie w inteligencję komentujących ale ...............tytuł tez cos mowi !!!

      Usuń
    7. Eva7016 grudnia 2013 19:04
      Ja tylko chciałem wyjaśnić iż cały ten problem ze Schetyna rozdmuchały media swymi "migawkowymi obrazami" i krótkimi wypowiedziami "mędrców" sprowadzonych przed kamery.Bo taki jest cel mediów "by problem stał i nabrzmiewał" bo to sie sprzedaje.
      A rzeczywistość jest inna.I tylko ten "co jest lub był w środku" może to nam prawdziwie? wyjaśnić.Reszta to "gdybanie" i to do tego "jałowe" o "zjadliwości" zależnej, kto i jaka opcję popiera.

      Usuń
  14. @alElla,
    zacytowany fragment mojego wpisu odnosił się do innych komentatorów. Do użytych przez Panią sformułowań: "bałam się oddychać tutaj" czy "miłujący D. Tuska zatłukli mnie na śmierć[!?]" raczej mógłby się odnosić końcowy fragment mojego wpisu, który skierowałam do Knezia.
    Nie mam zwyczaju nikogo obrażać, a tym bardziej na cudzym blogu, gdzie jestem gościem, który zjawia się bez zaproszenia. Nie przyszłoby mi nawet do głowy, że z powodu mojego wpisu ktoś może czuć się "zatłuczony na śmierć" czy też odczuwać strach. Natomiast uważam, że za określeniem "miłujący D. Tuska" tylko dlatego, że ktoś inaczej ocenia rząd czy politykę tego Premiera, kryje się prawdziwie obraźliwy zarzut bezmyślności, co wyraziłam w swoim wpisie o godz. 19:04.
    Życzę zdrowych i pogodnych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  15. No to żeśmy sobie droga Evo pogadali.
    A co mnie to wszystko obchodzi??? Muzyka Ci się nie podoba??? Kolor linków??? I co jeszcze??? Ja ci się nie podobam??? Trudno. Zrób coś, żebym mógł się bardziej podobać. A emocje? Co jest złego w emocjach? Bluzgam? Obrażam? Łżę jak partyjny śmieć? Nie? To się zastanów, czy aby to co napisałaś ma sens. I co byś napisała, gdyby taka seria afer była w PiS? Owszem, za krótko rządzili, ale czy tak naprawdę różnili się pazernością, podatnością na korupcję, kolesiostwem, kumoterstwem, protekcją i zwykłymi przekrętami od PO? Przecież sama wykazałaś że PO jest pod tym względem taka sama. A zamordyzm PiS i PO? A ktoś zmienił cokolwiek w systemie pod tym względem? Podobno się zastanawiali - i co? Spadłą ilość podsłuchów? Skończyły areszty wydobywcze? Obywatele poczuli się wolniejsi? Więc tyle mojego, że sobie pogram, bo pogadać się nie da.
    Pozdrawiam więc i życzę owocnych dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podobasz Kneziu, chociaż najczęściej się spieramy. Tym razem jednak chcę się pokajać, bo muszę, tak jak Edward Dziewoński w znanym skeczu, powiedzieć: "cofam ten sęk", czyli odnoszący się do Ciebie akapit mojego wpisu (z 16 grudnia 2013 19:04). Wybacz starszej osobie, która na tyle słabo opanowała sztukę posługiwania się komputerem, że Twoje linki uznała za komentarze (chciaż można je tak również potraktować). Dopiero przed chwilą odsłuchałam Laskowika i Kazika.
      "Góralkę" Laskowika, którego również bardzo lubię, słyszałam wiele lat temu, ale niestety już nie pamiętałam tak dobrze słów, żeby rozpoznać cytat z tej piosenki w podanym przez Ciebie linku. Kazika natomiast znam bardzo słabo, bo nie odpowiada mi estetyka jego twórczości, zarówno muzycznej jak i tekstowej czy też wizualnej, jeśli można tak się wyrazić. Rozumiem gniew, jaki wyraża w swoich tekstach, w muzyce i interpretacji, ale rażą mnie, że tak powiem, używane przez niego środki wyrazu, nawet w wykonaniu piosenek jego ojca, które znam odkąd Jacek Kaczmarski przypomniał je na antenie polskojęzycznego Radio France Internationale bodaj w r. 1983 i których z przyjemnością dotąd słucham, zarówno w wykonaniu Kaczmarskiego jak i Stanisława Staszewskiego, ojca Kazika. Chętnie też bym "miała w d...." te "obie Wasze Polski", ale niestety nie mieszkam jak Kazik na Teneryfie, a żyję już dostatecznie długo, żeby wiedzieć, że "Iść prosto" nie zawsze się da. On zresztą też już przekroczył 50-tkę.
      Z okazji Bożego Narodzenia życzę Ci Kneziu spełnienia pragnień i oczekiwań, a także zdrowia dla Ciebie, Twojej Rodziny oraz Gości Twojego przesympatycznego bloga, do którego niekiedy pozwalam sobie zaglądać.

      Usuń
  16. Politykierstwo Schetyny irytowało mnie od dłuższego czasu, ten człowiek swoje interesy stawia i stawiał przed interesem organizacji w której funkcjonuje, realizacja misji społecznej to już abstrakcja. Stanowiska, wpływy i dostęp do kasy. Konflikt na dobre zaczął się w czasie, gdy Schetyna był Marszałkiem Sejmu. Wtedy Tusk na krótko przed wyborami spokojnie mógł zaliczyć to towarzystwo do umiarkowanej opozycji.
    Już nikt nie pamięta gierek Schetyny z tamtego czasu? Wygłaszanych z uśmieszkiem "szczurków" pod Tuska?
    Taki szantażyk w zamian za miejsca biorące.
    Skończyło się jak widać i bezjajeczną mumią Grupińskim jako przewodniczącym klubu dla udobruchania. Sondaże spadły a czy ktoś widział w tym klubie PO jakieś życie?
    cenobita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc nie widziałem tego i dlatego nie zgadzam sie z Tobą.
      Pozdro

      Usuń
  17. No to się poczułem jak niedojrzały emocjonalnie i zdradzony kochanek głupek. Ale nic to.
    Usiłujecie tu wmówić wszem i wobec że takie rozgrywki wewnątrzpartyjne nie powinny wychodzić na zewnątrz, a wewnątrz partii to oczywista oczywistość i nikogo nie powinno to dziwić, tyle, ze powinni to załatwiać "we własnym gronie" a nie w mediach. Słusznie, ze nie w mediach, ale niesłusznie, ze oczywista oczywistość. Ile żeśmy się i tu, na tym blogu i u mnie i ina innych blogach napastwili nad "prywatną partią prezesa Kaczyńskiego", a dziś z całkowitym zrozumieniem i absolutną akceptacją aprobujecie taką samą postawę premiera Tuska - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia (raczej sympatii)?
    Jestem człowiekiem, który stara się wszystkich mierzyć jednakową miarką i ważyć taką samą wagą, żeby nie było, że jeden krótki w calach, a drugi długi w centymetrach, albo jeden ciężki w kilogramach, inny lekki w funtach. Takie rozróżnianie miar wedle osobistego upodobania jest bardzo częste w naszych mediach (również blogach).

    Problemem Platformy nie jest Schetyna. Wiele oczywiście można mu zarzucić, co w niektórych komentarzach powyżej uczyniono, ale jedno trzeba przyznać: oprócz pracy na swoją rzecz, zrobił całą masę rudnej roboty na rzecz Tuska, to on za pomocą swoich żołnierzy pozbywał się z partii ludzi zagrażających nie jemu, bo jemu na Dolnym Śląsku nie zagrażał nikt, tylko Tuskowi właśnie.

    Schetyna, w odróznieniu od Tuska jest znakomitym, moim zdaniem jednym z najskuteczniejszym w kraju (również w dobrym znaczeniu tego słowa, nie tylko złym) samorządowcem znającym się na kreciej, żmudnej, nudnej ale niezwykle skutecznej robocie samorzadowej i partyjnej. Pozbywanie się takiego człowieka to głupota, tym bardziej, ze Schetyna od dawna mówił, mimo, ze nie zawsze miał zdanie identyczne z Tuskiem o lojalności wobec szefa PO. Powinni wyjechać na weekend do Sopotu, albo jakiegoś motelu, wziąć z sobą wałówę i parę flaszek gorzały, albo innej wody i... gadać, gadać, gadać. I SIĘ DOGADAĆ. Można do Schetyny mieć różne obiekcje, ale nie można mu zarzucić "nieprzejednania", czy jakiegoś czyhania na premiera Tuska. On ma czas i jest (było) dla wszystkich jasne, ze będzie Tuska następcą, bo Tusk przecież musi się wypalić (albo odejść... gdzieś - do Unii, ONZ, NATO, albo innego coś tam, coś tam).

    Najlepszym sposobem na znajdywanie skutecznych rozwiązań jest przeprowadzanie tzw. burzy mózgów. Nie przy kamerach, dziennikarzach, tylko na uboczu, cyklicznie, systematycznie.Z łatwością premier mógł do tego dojść ze Schetyną. Ale on tego nie chce. Oczywiste jest, ze w partii "każdy Ch** na swój struj" nie ma racji bytu. W mediach, albo post fcktum. Ale przed podjęciem jakiejś ważnej decyzji jest nie tylko dozwolona, ale wręcz wskazana. Wtedy z łatwością można by Gowina z Godsonem wywalić na zbity pysk, gdyby po burzy mózgów, uzgodnieniu stanowiska i z powodów demokratycznej większości podjęcie decyzji o dyscyplinie partyjnej, zagłosowali inaczej.Tymczasem Tusk uważa się za alfę i omegę, albo uważa za takich swoich zaufanych doradców.
    To mi przypomina decyzję prokuratury wojskowej w sprawie odczytu dźwiękowego czarnych skrzynek tupolewa. Prokuratura nie wzięła pod uwagę odczytów laboratorium kryminalistycznego, tylko odczyty instytutu Zehna w Krakowie. Dlaczego? BO TAK POSTANOWIŁA! Dlaczego tak postanowiła? BO TAK I JUŻ!
    Tusk postanowił, ze jego doradca będzie np. Bielecki. I żaden inny ekonomista, czy tak ekspert od gospodarki nie będzie mu mówił co by było lepiej zrobić. Dlaczego Bielecki? BO TAK POSTANOWIŁ! Dlaczego tak postanowił? BO TAK I JUŻ! Konia z rzędem temu, kto mi wytłumaczy, ze JK Bielecki jest akurat najlepszym doradcą dla premiera Polski (Bielecki to tylko przykład, ale pokazuje klapki na oczach i pewne ciągotki do uznania własnej nieomylności).
    Mógłbym jeszcze, ale niedojrzałość emocjonalne ze mnie zapewne wyłazi, bo się czepiam "normalnego" partyjnego skurwysyństwa.

    Pozdrawiam z K-K :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..no to ja tylko dodam: ".....mowa jest o dramatycznej sytuacji kraju, w którym wszyscy żyjemy i ci, którzy mają "w sercu", i ci drudzy, którzy mają w... ". Mam nadzieję,że chodzi o rozum. Z ocenami komentujących i ich racji, a także szlachetności PO, poczekałbym jeszcze jakiś czas.

      Usuń
    2. Andy - masz racje z tymi flachamii i bóży mózguf !!!!! - to jest sposób. Po kiego hujka samemu sobie sypać piasek w kólka /widzisz - rymło mi się/. Zgarniać pod siebie tych co innych /nawet za mordę/ trzymają. Przez jakis czas byłem pewien, że Schetyna to człowiek na ciężkie czasy i w razie wtopy Tuska może go zastapić. Chyba okazałem się dupkiem !!!!
      Pozdro

      Usuń
    3. Coby nie było, że ja tylko czarne i białe, czyli Schetyna zły, Tusk dobry. Nie ma takiego podziału, bo najczęściej, tam gdzie dwóch się bije, tam dwóch jest winnych. Dyskutować można jedynie o stopniu zawinienia, oraz rozważać, jak to wszystko naprawić.
      Pomyślności.

      Usuń
    4. @Andy,
      też jestem przekonana, że "staram się mierzyć wszystkich jednakową miarką", ale - jak widać - nasze pomiary się różnią, a punkt widzenia rzeczywiście zależy od punktu siedzenia, żeby to stwierdzić wystarczy usiąść u podnóża góry i rozejrzeć się, a następnie powtórzyć to na szczycie góry.

      Usuń
    5. @Ikka,
      trafiłaś w sedno Ikko.
      Korzystając z tej okazji życzę spokojnych Świąt, zdrowia i żeby w naszym kraju działo się chociaż trochę lepiej.

      Usuń
    6. Andy, piszesz:

      "Usiłujecie tu wmówić wszem i wobec że takie rozgrywki wewnątrzpartyjne nie powinny wychodzić na zewnątrz, a wewnątrz partii to oczywista oczywistość i nikogo nie powinno to dziwić, (...) ...dziś z całkowitym zrozumieniem i absolutną akceptacją aprobujecie taką samą postawę premiera Tuska - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia (raczej sympatii)?"

      Nie wiem, czy zachodzi na tym blogu "próba wmawiania". Tekst Piotra akurat tej tezie przeczy. Niektóre komentarze (w tym i mój) mogą być tak odbierane. Ale najczęściej komentarz jest osobista wypowiedzią komentatora na "zadany" temat. Jeżeli przez kogoś jest uznawany jako "stronniczy" a może i "tendencyjny" to może to wynikać z jego percepcji przez czytającego.
      I takie jego prawo. Bez takich różnic w percepcji byłoby tu nudno. Jak zauważyłem, to jeszcze w historii bloga nie zdarzyło się, żeby taki komentarz pozostał bez riposty.
      Jednak i w ripostach trzeba zachować umiar. Ja np. pisząc, że walki wewnątrz partyjne to zjawisko "normalne" w ty środowisku, nigdzie potem nie napisałem, że jest to złe tylko wtedy gdy dzieje się w PiS-ie, a dobre gdy w PO. Oceniłem te zachowania słowem "dżungla". Wydaje mi się, że wystarczająco jasno widać w tym słowie mój stosunek do takich zachowań.
      Jestem przekonany, że dopóki nasz system partyjny nie zostanie jakoś zmieniony - taki styl będzie nadal "obowiązującym" wewnątrz każdej partii.
      Zresztą to nie tylko polska "specjalność". Dzisiaj w TV usłyszałem komentarz jakiegoś politologa, że Angela Merkel wygrała wybory dzięki "Angeli Merkel" a nie dzięki swojej partii. Czyli i tam mamy do czynienia z syndromem "wodza".
      Widzę też, że największą trudność sprawia nam, komentatorom z tego chaosu i dżungli wydobyć "jądro problemu". Czasami jest to pokusa, by tego "kurzu bitewnego" użyć do dowalenia partyjnym konkurentom, do zwiększenia "poczytności" czy "oglądalności". Lecz najczęściej jest tak, że nawet przy dużych złożach dobrej woli, trudno coś sensownego dostrzec spoza tych tumanów kurzu, wzniecanego nie tylko przez polityków, ale i w dużej mierze przez żurnalistów.

      Usuń
  18. Nie powiem nic o Grzegorzu Schetynie bo go nie znam jak moi przedmówcy, ani o panu premierze. Powiem tylko, że jak widać z powyższego przykładu, gdy w grę wchodzą emocje widzi się tylko swoje racje, a rozmówca często staje się przeciwnikiem. A szkoda...

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>