piątek, 13 grudnia 2013

Mój stan "W" !!

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta



 Z zazdrością czytam jak moi koledzy z tamtych zupełnie niefajnych lat walczyli z komuną o czym często dowiadywałem się po wielu latach a ci których faktycznie można nazwać opozycjonistami dziś są na marginesie życia politycznego. Dziś, spotykając ich na mieście, przypatrujemy się sobie a w oczach jest pytanie – skąd ja Cię znam ?. Ks. prałat Lubieniecki spogląda na mnie z tym samym zapytaniem w oczach – pamiętam Księże Dobrodzieju godziny spędzone na plebani i niezapomniany smak wina w towarzystwie Bardona, Kirschteina, Feussete czy Kobiałki, Warwasa /późniejszego mojego przyjaciela/czy Wilka /o którym warto zapomnieć/. Wtedy miałem jeszcze włosy i byłem o 30 kg młodszy ale jednak coś z rysów twarzy zostało. Spotykamy się od czasu do czasu na mieście i skiniecie głową wystarcza za potwierdzenie, że jeszcze pamiętamy choć uciekły imiona i inne szczegóły a starsi przenieśli się na druga stronę np. późniejsi senatorzy Góralczyk czy Osmańczyk.
Co mnie zostało z tamtego pamiętnego 13 grudnia ?.
Przyznam się – STRACH !!.
Obawiałem się najgorszego bo byłem zaledwie 6 lat po wyjściu z wojskowej służby zawodowej i groźba mobilizacji była realna. Córka lat ledwo 10 na starcie życia. Rozważałem powaznie czy nie dać gdzieś dyla ale skoro funkcyjnych komisji zakładowej NSZZ Solidarność nie zwinęli to niby za co mnie !?. Fakt, że przygotowywaliśmy /byłem szefem tych przygotowań./ delegata do wyjazdu do Gdańska na Komisję Krajową, która miała się odbyć w poniedziałek nie było wystarczającym powodem.

Słusznie zrobiłem, że nic nie zrobiłem bo SB miało świetne rozeznanie, bo przew. Solidarności w moim zakładzie był TW i donosiciel SB.
Dziś trochę mi szkoda, że nie mogę dziś rzucić komuś w twarz styropianem bo byłem tak samo ważnym opozycjonistą jak nie przymierzając Jarosław Kaczyński – zawsze dziewica.





20 komentarzy:

  1. Z życzliwości informuję
    Prawie 800 tysięcy Polaków po 40. roku życia deklaruje, że po wprowadzeniu stanu wojennego działało w podziemnych strukturach "Solidarności", drukowało i kolportowało wydawnictwa drugiego obiegu albo było represjonowanych np. za udział w manifestacjach. Do wyników badania CBOS w tej sprawie dotarła "Rzeczpospolita".
    Ach skąd,ach skąd nagle tyle "kombatantów ?"
    Ano dlatego:
    Przeprowadzenie badań zlecił CBOS-owi Senat, który przygotowuje ustawę o wsparciu finansowym dla dawnych działaczy antykomunistycznych.
    Projekt zakłada, że osoby, które udokumentują swoją działalność opozycyjną, a są dziś w dramatycznej sytuacji życiowej, dostaną od państwa pomoc - maksymalnie około 800 złotych.
    A tu
    "Ks. prałat Lubieniecki spogląda na mnie z tym samym zapytaniem w oczach – pamiętam Księże Dobrodzieju godziny spędzone na plebani i niezapomniany smak wina w towarzystwie Bardona, Kirschteina, Feussete czy Kobiałki, Warwasa /późniejszego mojego przyjaciela/czy Wilka /o którym warto zapomnieć/ "
    Czyli "po wprowadzeniu stanu wojennego działało się w podziemnych strukturach !!!"
    Koledzy wzajemnie poświadczą a i pieczątka z parafii gdzie Ks. prałat Lubieniecki powinna to wszystko "uwiarygodnić" A 800 zł do emerytury 'dodatku kombatanckiego"piechotą nie chodzi
    I tu dwa cytaty.
    Nr 1 ".Jak nie przymierzając Jarosław Kaczyński – zawsze dziewica."
    powiada
    Nr 2 ?
    "Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, to byśmy nigdy niczego nie mieli"
    .


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesku !!!
      1. Ilu dzis przyznaje sie do działania w strukturach itp....... to ja odpowiedzialny nie jestem. Raz polazłem coś tam rozrzucać, raz kolportować i koniec na tym.
      2. Nie próbuj obrażać tych którzy działali bo dzięki nim Ty możesz zamieszczać komentarze na blogu.

      Usuń
    2. Ty w kiblu przesiadziałeś nierobie.

      Usuń
    3. To do wieśka z małej litery

      Usuń
  2. Obrażać?
    No i bądź tu po ludzku życzliwy. !! Nie chcesz, nie korzystaj ,zapewniam, inni skorzystają bez wątpienia.I to z mniejszym lub bez 'wkładu"
    Oj tam Oj tam Nie lepiej przyłączyć sie do tych co to Ravel...cos tam co na swym blogu głosi
    Bohaterowie zaginionych teczek
    13 Grudzień 2013
    "Drodzy bywalcy, 32 lata temu generał Wojciech Jaruzelski zwany Jaruzelem, wprowadził tak zwany stan wojenny. Stan wojenny był nieco udawany, tak jak udawany był polski socjalizm. I jedno i drugie odbywało się z przymrużeniem oka. Nikt do końca nie brał tego na poważnie. Ale nikt, to nie znaczy że wszyscy.
    Niektórzy to tak się jednak przejęli, że w stanie wojennym to trwają do dziś. To są prawdziwe ofiary wojny polsko-jaruzelskiej!
    Niestety z wielkim żalem muszę stwierdzić, że największą ofiarą stanu wojennego był/jest Jarosław Kaczyński, a to z powodu braku zainteresowania nim władz i tym samym nieinternowania. Tej okrutnej zbrodni Kaczyński nie wybaczy Jaruzelskiemu nigdy.
    Bo pomyślcie, jakim bezwzględnym zbirem trzeba być, by z wyrachowaniem nie internować najznamienitszego (ponoć) człowiek opozycji, lidera liderów, wodza wodzów. A jeszcze ten podtekst: kto nie siedział ten donosił…
    W związku z tym, apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli, pamiętajcie dziś o Jarosławie Kaczyńskim, owym Wielkim Nieinternowanym, straszliwe skrzywdzonym przez krwawy, okrutny reżim kierowany swego czasu przez tę bestię w w generalskim mundurze. Chwała bohaterom, zaginionych teczek!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma się co dziwić - przypomnijmy sobie, jak w miarę oddalania się w czasie wojny prężnie rosły szeregi ZBoWiD-u... a dawało to aż i zaledwie parę dodatkowych dni płatnego urlopu (bodajże tydzień na rok). Tych co skorzystają, zawsze będzie więcej od tych co się brzydzą. To kwestia powszechnie akceptowanej mentalności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tetryczku !! - wiesz jak wzrosły szeregi powstańców śląskich ? /nie bez przyczyny piszę z małej litery/.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Tetryk5613 grudnia 2013 22:11
    Ech Ty to "kumasz bazę"
    Jak jeszcze do tego dołożymy do tego "zasady,naszego małego rycerza"
    "Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, to byśmy nigdy niczego nie mieli" to mamy, przyszłego senatora, lub e -posła
    Co daj Boże Amen.Niech ma
    .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gonią cię z blogów nierobie a ty lgnisz jak łajno.

      Usuń
    2. Marcin !.
      Wszystkich na blogu przyjmuję jako swoich gości i nie życzę sobie oby ich komentowano !
      Twoje komentarze są poniżej poziomu tego bloga i też świadczą tylko o Tobie.
      Nie przypominam sobie kiedy ostatni raz wykasowałem czyiś komentarz a Twoje komentarze zbliżają się do tego.
      Pozdrawiam chłodno

      Usuń
  5. Trochę samokrytyki, odrobina kokieterii, i luz w spojrzeniu retrospektywnym.
    Bez rozdzierania szat, ckliwości i sentymentalizmu.
    Bez wartościowania, bohaterszczyzny...
    Cienia rewanżyzmu.
    Kłaniam się godnej postawie.

    Dyl Sowizdrzał.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja "prawem przekory" chciałem wam przypomnieć tych co dziś "za autorytety moralne robią" w mediach
    pewnego senatora co tp domagał sie stołka /bo samochód sekretarka i pensja/a jak już dostał to wystąpił do Ojczyzny o odszkodowanie.paru innych co "wywalczyli sobie" specjalne emerytury"jak "minister w swetrze czy "pani minister" czy senator /z tych prawych i sprawiedliwych.A ich lista tych co wystawili rachunek Ojczyźnie tez jest wysoka.
    Dlatego czapkę z głowy zdejmuje przed Piotrem,za słowa
    " Raz polazłem coś tam rozrzucać, raz kolportować i koniec na tym."
    Bo i za raz, można było oberwać albo jak się znalazł SB któremu "do sprawy" i sukcesu potrzebne była większa ilość "opozycjonistów"a który dostał cynk od TW.
    Nie pamiętacie A przecież tak niedawno pewna służba z ABC /wspak/ stosowało to samo i tak samo.
    Bo jak mawiali nauczyciele "nie ma niewinnych są, tylko źle przesłuchiwani

    OdpowiedzUsuń
  7. No i macie na czele i "w pierwszym szeregu" senatora co mu Ojczyzna dług spłacała dodatkową gratyfikacja
    i tego co był tak uprzejmy iż swój "Raport o WSI" wysłał do tłumaczenia Rosjanom
    i tego co to ma stały zal ze władzy nie dają a i nie internowali
    i jakże potrzebny, jegomość z parasolem wznoszący, okrzyki jak drzewiej."Niech żyje" ,"młodzież z partią, partia z młodzieżą" czy jakoś tak.Czyli stary dobry wiecowy "zapiewajło"
    http://www.liiil.pl/1387011100,TonL-Marsz-Kaczynskiego.htm

    OdpowiedzUsuń
  8. Cytaty z gazet internetowych 14.12.13
    - To jest hańba - tak Michał Kamiński ocenił transparenty porównujące UE do obozów koncentracyjnych, które pojawiły się podczas Marszu Wolności, Solidarności i Niepodległości.
    - Jarosław Kaczyński dwa tygodnie temu był w Kijowie, gdzie zapraszał Ukraińców do Unii Europejskiej.

    Głupi to ja już jestem, a teraz jeszcze będę musiał się czegoś napić ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesiek ma rację.
    Tak to jest z udokumentowywaniem swojej "przeszłej (nie)działalności", że opiera się głównie na swiaqdkach, bo przecież "papiery" przeklęci ubecy palili.
    Pamiętam sytuację, kiedy mój sąsiad z działki, krajan mojego ojca zaczepił go na mojej działce i zapytał, czy nie stara się o dodatek kombatancki za walkę w AK. Mój ojciec był w oddziałach, choć młody (17-letni, bo silny i rosły - 2m), ale odpowiedział, że przecież nie ma żadnych papierów, itp. Usłyszał dziki śmiech: "Po co panu papiery! Panie! Jedziesz pan na Wileńszczyznę, załatwiasz dwóch świadków, spisujesz oświadczenia, podbite tamtejszymi pieczątkami i... jesteś kombatantem".
    Podobni sprawa się miała z powstańcami śląskimi, których, im dalej od powstań, tym więcej przybywało. Podobnie było z naliczaniem lat do emerytury za pracę w czasie wojny i przed - wystarczyło dwóch świadków i lata pracy do emerytury rosły jak na drożdżach. Podobnie jest dzisiaj z kombatantami "S", albo, co gorsza, z "pokrzywdzonymi przez system PR-u".
    Krew mnie zalewa nie dlatego, że ja o nic nie wystąpię, ale dlatego, że to jest czyste złodziejstwo i profanacja etosu "S" i złodziejstwo naszych (Polaków) pieniędzy.
    O kompletnym zeszmaceniu Romaszewskiego już mi się nawet nie chce, ale powinno mu się odebrać wszystkie przyznane ordery i zaszczyty. Najemnikom, a tym był Romaszewski, wziąwszy wynagrodzenie za swoją działalność, nie przyznaje się najwyższych odznaczeń, tylko się im płaci pieniądze. Swoją drogą, dziwię się ze nie wynajął się na ukraińskim Majdanie - pewnie boi się, ze mu nie zapłacą, bo bieda tam straszna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, już wielokrotnie o tym pisałem. Rzeczywiście kombatantów nam przybywa. Ale co jest najgorsze, to przybywa nam krytyków tamtego okresu. Iluż to "niezłomnych" prawych patriotów zarzucało ludziom biorącym udział w "tamtej historii", że pod presją coś tam podpisali. Ci sprawiedliwi w tamtych czasach prowadzili antykomunistyczną działalność w żłobkach i przedszkolach. Bohatersko srali na system. A dzisiaj pouczają i sądzą.
    W takich chwilach krew mnie zalewa i wspominam swoją "kombatanckość". W skrócie podobna do Piotrowej i milionów innych.
    Z opozycją przed 80 rokiem nie miałem prawie nic wspólnego, ot jeden "epizod studencki" w roku 1968. Wynikający jednak raczej nie ze świadomej walki z systemem, ale ze studenckiej przekory i fantazji. Wydarzenia sierpnia 80 w Gdańsku przeżywałem jako widz, gdyż zaskoczyły mnie one w czasie urlopu. Jak wracałem z niego, to mój zakład pracy już "stał". Jednak po legalizacji "S" zostałem wybrany na sekretarza zakładowej komisji związku. Była to moja praca. Więc i po ogłoszeniu stanu wojennego, chociaż nie ogłaszałem strajku - rozpoczął się on w zakładzie jakoś samorzutnie - to jednak musiałem zadbać o jego organizację. Tym bardziej, że mój zakład posiadał ok. 30 placów budów rozrzuconych od Słupska po Olsztyn. I może dlatego w nocy z 14/15 przyszło po mnie dwóch smutnych panów w towarzystwie dzielnicowego. Mieszkam w domku jednorodzinnym, a z dzielnicowym nie jedną flaszkę wychyliłem, więc ich siły były zbyt szczupłe by mnie "pojmać". Znajomi udzielili mi schronienia, nieznany lekarz "wykrył u mnie ciężkie schorzenie serca i dał trzy tygodnie zwolnienia.
    Jednak to wszystko to był mały pryszcz. Zbliżała się bowiem Wigilia. W domu żona i trójka dzieci - 13, 9 i pół roku. Nie do pomyślenia, bym ten wieczór spędził poza domem. Jednocześnie przekonanie -jeżeli chcą mnie złapać, to najlepszym momente3m jest właśnie ten dzień. Jednak chyba im tak bardzo na mnie nie zależało. Nie przyszli tego, ani innego dnia. Wróciłem do pracy, z kolegą zbudowaliśmy prymitywny powielacz i wydawaliśmy zakładową podziemną gazetkę, dopóki starczyło nam matryc białkowych (czyli wydaliśmy w ten sposób chyba tylko 3 numery).
    I to cała moja "martyrologia". Nie nawojowałem się za wiele, nie "udało" mi sie tak jak Kaczyńskiemu być internowanym. Ale to dzisiaj mogę sobie pozwolić na taki lekki ton. Wtedy zagrożenie było odczuwane niemal fizycznie. Jak wyżej wykazałem, pochodziło ono bardziej ze strachu niż "knowań reżimu".
    Jednak nawet z tak słabo zapisaną kartą "bohatera", mam nieraz ochotę dać normalnie w mordę gówniarzom, którzy chcą być moimi i innych sędziami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałem kiedyś (rok temu dokładnie) taki artykuł: "Nie ucz mnie synku stanu wojennego", adresowany właśnie do takich pouczających mnie patriotyzmu gówniarzy, jak Błaszczak, Hofman i im podobni 14-letni w roku '89. "kombatanci". Ale im, kiedy napluć w twarz powiedzą, że deszcz pada. Wyłudzanie łatwych pieniędzy od państwa zawsze było domeną (i jest do dzisiaj) najbardziej zagorzałych patriotów. Kompletnie nie pojmuję ludzi, idących w marszu z Kaczyńskim 13. grudnia, którzy np. byli internowani, albo swoje wycierpieli, że nie napluli w twarz Romaszewskiemu, który za swój "patriotyzm" otrzymał bardzo sowite wynagrodzenia, a właściwie czerpał pełnymi garściami daninę od państwa przez 24 lata - od 4. czerwca '89. Liczył sobie bowiem od państwa daninę za swoją "walkę" (w sumie np. Michnikowi, czy Kuroniowi nie byłby godny nawet czyścić butów). Przereklamował swój życiorys maksymalnie, a cała reszta, w poczuciu poprawności politycznej kiwała głowami i... zadośćuczyniała "bohaterowi" według jego życzeń.

      Usuń
  11. No i co "chłopcy" zajarzylisci ?
    W tym kraju, niech no tylko ogłoszą,ze za kombatanctwo dostaje się dodatki i przywileje, ilość kombatantów wzrasta w postępie logarytmicznym.
    I co mamy im napluć w pyski czy zawołać "milczeć kanalie" jak to zrobił Cezary Chlebowski gdy kombatantów z AK "przybywało"
    Teraz mamy już nie tych 'ze styropianu" ale "żołnierzy wyklętych".Robionych "na duś" na siłę bohaterami mimo iż "niedobici przez nich świadkowie"powiadają, to był bandyta, a nie patriota.
    Tak było z "Ogniem" gdy "założyciele" budowali mu pomnik, a Słowacki IPN protestował przedstawiając dowody./niedobici i poszkodowani także/
    Gdy przybyli na zebranie "Komitetu założycielskiego" wyproszono ich z sali.Pomnik ma być, a Prezydent Kaczyński ma go uroczyście "otworzyć" Dzis przed "entuzjastami" strzegą go,....... całodobowo 2 kamery monitoringu miejskiego, w Zakopanem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie pieprzcie mi) o PRL-u i Jaruzelu
    Wczoraj, w wiadomą rocznicę, doznałem lekkiego szoku. Na moim facebookowym wallu pojawiło się coś od mojej znajomej – kulturalnej, inteligentnej młodej osoby. Coś obrzydliwego. I bardzo a propos. O tym za chwilę. Bo jeszcze wcześniej pooglądałem i poczytałem sobie relacje z dorocznej pikiety pod domem generała. Utkwiło mi w pamięci zdanie jednego z uczestników, cytowane przez Wirtualną Polskę:
    Jesteśmy pokoleniem JPII i nie mamy zbyt dużo obrazów w pamięci. Bazujemy na przekazie naszych dziadków i rodziców. Uważamy, że nie wszystkie krzywdy zostały odkupione
    Ano właśnie. Nie było nas wtedy jeszcze na świecie albo pieluchę w zębach nosiliśmy, ale dziadkowie nam opowiedzieli, więc wiemy. W dupie byliście i gówno widzieliście, moi drodzy.
    akie bzdury są Wam serwowane, o tym przekonałem się także wczoraj, oglądając w TVP Info rozmowę z red. Beatą Tadlą, autorką książki „Niedziela bez Teleranka”. Pani redaktor, urodzona w 1975 roku, miała w grudniu 1981 sześć lat. Zaiste, idealny wiek, żeby pisać o stanie wojennym. No, to i paplała sobie radośnie pani redaktor o „tamtych czasach”, wygłaszając m.in. taką złotą myśl:
    - Pamiętamy przecież, że wtedy posiadanie aparatu fotograficznego było ogromnym luksusem…
    No, jak Wam takie rzeczy z ekranu opowiadają, ba, jak ludzie, plotący takie bzdury piszą dziś i wydają książki, to ja się nie dziwię, że dzisiejsi trzydziestolatkowie uważają PRL za bantustan, gdzie chodziło się boso, wiadomości słuchało z głośników rozwieszonych na ulicach, a stan wojenny za horror, w którym czołgami rozjeżdżano na miazgę zwykłych ludzi, bo tak się „sowieckiemu pachołkowi” podobało. Są też przekonani, że ówczesna „Solidarność” to było 10 milionów prawych, szlachetnych, pracowitych, pełnych katolickiej miłości bliźniego ludzi.
    Święta naiwności… Gdybyście wiedzieli, ilu zwyczajnych leni, obiboków, nierobów a nawet pospolitych zadymiarzy zapisało się do „S” i pokrewnych organizacji po to tylko, żeby strajkować, a nie pracować i żeby „dymić”, ile wlazło. I myślicie pewnie, że strajki w PRL-u lat 80-tych to była wyłącznie „walka o godność i prawa człowieka, o wolną Polskę”?

    Nieprawda, moi mili. Oczywiście, było wiele takich protestów. Ale było też wiele organizowanych tylko po to, by wyszarpać podwyżkę „za nic”. Albo w obronie „zwolnionych działaczy” – wcale niekoniecznie pracowitych i uczciwych. A do tego dochodziły strajki nomen omen solidarnościowe: stanęła fabryka X, to w ślad za nią cała branża. A jak było mało, to i kolejarze, to i służba zdrowia, to i komunikacja miejska – wszystko, co tylko dało się zatrzymać. Wyobrażacie sobie, że w takich warunkach w sklepach mogło cokolwiek być? A kto i gdzie miał to wyprodukować? Kto i czym miał dostarczyć, skoro wszystko raz po raz strajkowało? Wmawia się Wam, że to wyłącznie z winy komuny. Nie, nie wyłącznie. Ludzie nie pracowali, bo nie musieli, tak jak dziś.
    BTW: a pamiętacie, jak niedawno temu przewodniczący Duda zapowiadał strajk generalny przeciwko rządowi Tuska? No – i gdzie ten strajk? To w PRL można było zatrzymać cały kraj, a za czas strajku dostać normalne wynagrodzenie. Taki to był komunistyczny terror. Teraz mamy wolność i …? Jakoś nikt się nie kwapi, żeby skorzystać z konstytucyjnego prawa do strajku …i zaryzykować utratę pracy.

    O ile gen. Jaruzelski i jego ekipa są dziś powszechnie demonizowani, o tyle peerelowskie „społeczeństwo” idealizowane. Myślicie więc o tych deptanych peerelowsko-sowieckim buciorem milionach rozmodlonych Polaków-katolików jako o ucieleśnieniu samego dobra. No, to posłuchajcie, ile tych chrześcijańskich cnót było w owym społeczeństwie. Ile miłości bliźniego, ile przebaczenia „bratu, który zbłądził”…
    Reszte poczytajcie sobie tu
    http://www.liiil.pl/1387046023,Nie-pieprzcie-mi-o-PRL-u-i-Jaruzelu.htm

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>