sobota, 16 listopada 2013

Okiem emeryta (58)











Odcinek 58 - czyli Nawałka nawalił?


    Dla mnie piłka kopana nie jest tym, co w życiu liczy się najbardziej. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że innymi kryteriami kieruje się człowiek właściwy, czyli pojedynczy osobnik - a innymi zupełnie człowiek stadny, czyli społeczeństwo.


    I człowiek stadny właśnie wiązał wielkie nadzieje z człowiekiem właściwym, w tym wypadku ze Zbigniewem Bońkiem. Ówże mając doświadczenia zawodowe jako piłkarz kopany oraz biznesowe (skąd to przekonanie, że jeżeli ktoś przez dłuższy czas zarabiał duuuże pieniądze za granicą staje się automatycznie ekspertem biznesowym?), ponadto dysponując władzą, jaką daje mu posada prezesa związku wspomnianej dyscypliny, miał być gwarantem na pokonanie fatum ciążącego nad naszymi kopaczami skórzanego balonika.

    Narzędziem w walce z tym fatum miała być osoba nowego trenera "naszej" (mojej??) kadry. Wielu mu "życzliwych" podpowiadało, że to może być tylko trener z zagranicy. Przecież trzon naszej kadry gra za granicą, to taki trener będzie posiadał większą znajomość ich możliwości. Ponadto nie będzie uwikłany w nasze ligowe układy itp. itd. Jednak prezes Boniek od momentu upadku poprzedniego trenera (ja już zapomniałem jego nazwiska) miał już swojego kandydata.




    No i wyszło, ja zawsze. Nasi kopacze zaskoczyli wszystkich. Najbardziej zaskoczyli chyba Słowaków.

    I o ile na temat odpowiedzialności prezesa Bońka mówią teraz wszyscy, o tyle o odpowiedzialności prezesa Kaczyńskiego jakoś cicho. Okazało sie teraz, że prezes Kaczyński to wielki egoista. Posiada skarb nad skarbami, jednak podzielić się nim z narodem jakoś mu nie śpieszno.

    Wszędzie tam, gdzie dzieje się nie najlepiej - prezes Kaczyński ma lekarstwo. Wspaniałego kandydata - profesora Glińskiego. Ale był on wystawiany tylko na takie odcinki frontu, które mogły prezesowi zapewnić realną władzę. A stanowisko trenera reprezentacji piłki kopanej - tak prestiżowe dla społeczeństwa, żadnej realnej władzy PiS-owi nie gwarantuje. Schował więc "kandydata na kandydata do wszystkiego" gdzieś głęboko i nie zamierza się nim dzielić ze społeczeństwem.




    Wstyd, prezesie Kaczyński!



Publikuję również w wydawnictwie "Virtu@l Herald".
Zapraszam do odwiedzin.
Aby mieć bezpłatny dostęp do treści, należy odwiedzić tą stronę.
Serdecznie też zapraszam do współpracy.
Zainteresowanych proszę o kontakt na formularzu kontaktowym.


11 komentarzy:

  1. Ja Cie przepraszam ale czy Ty tego naszego sportu"piłki kopanej" nie traktujesz zbyt serio zbyt poważnie.Wszak mamy kapitalizm a "to kopanie" to taki sam biznes jak inne.I tez prywatny.
    Hipotetycznie zaznaczam hipotetycznie piszemy sobie ot taki scenariusz..
    Prezes X idzie do prezesa Y i powiada.Możemy zarobić i to zarobić wszyscy.Dzis moje chłopaki są w 1 lidze twoi do niej startują wiec ustalamy.Moi w tym meczu przegrają /i tu pada potrzebna ilość goli/ by nie spadli w rozgrywkach np międzynarodowych a potem w meczu rewanżowym, ty dajesz wygrać nam /w stosunku ...tak by nam to tak a tak wypadło/
    Korzyściami się dzielimy sprawiedliwie,bo nawet zamiast jednego mamy dwa mecze A to ważne i przy pełnej trybunie.Sedzowie "nasi" chłopakom tez się odpali.
    Czy można tak międzynarodowo? A czemu i nie ?Tylko dola dla tłumacza?
    To tak powiadam hipotetycznie tylko nie dziwie się i nie podniecam gdy tak dziwnie zmarnowano możliwość strzału na bramkę a obrońcy jacyś tacy niemrawi A "stały układ gry" jakiś taki dziwny.
    Możliwe?Choc nie ja pisałem scenariusz do filmu "Piłkarski poker"
    Tylko jakoś tak"czuje szelkami"ze poker trwa, a tylko stoliki się zmieniają.
    Ciekawi mnie jeszcze jedno czy tak calym sercem zaangażowani sprawozdawcy sportowi to od siebie, czy tez są na liście płac.
    Byc może się mylę? Moze?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ten luksus, że piłka nozna interesuje mnie umiarkowanie ale zgadzam się Twoim zdaniem. Ostatnio prof. Gliński nie ma farta albo Jarosław Kaczyński /zawsze dziewica/ go wyraźnie zaniedbuje. Wybrali Franiciszka zamiast technicznego papieża, teraz Nawałka zamiast technicznego trenera a i przy wyborze Bońka tez JK zaspał.
    Powaznie - sa sporty w których na sukcesy pracuje się latami a w dół spada szybko - vide reprezentacja węgiesdkiej pilki nożnej.
    Nie czas i miejsce na rozprawke w tym temacie bo to dotyczy nie tylko pilki nożnej ale z rozpaczą obserwuję zjazd w dół polskiej siatkówki zarówno męskiej jak żeńskiej, piłka ręczna też schodzi na psy a innych dyscyplinach lepiej nie wspominać.
    Mysle, że jest to choroba wczesnego kapitalizmu w którym forsa idzie nie tam gdzie trzeba. Nie będę nikogo denerwował Holandia ale poznałem troszkę w muzeum Ajaxu tryb szkolenia młodzieży /szkółek/ i trzepanie na tym kasy, że aż miło.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A podenerwujże nas trochę, Piotrze! Wielu innych robi to bez przerwy! ;) ;)

      Usuń
  3. Za czasów " dawnego" sportu "amatorskiego???" /gdzie zawodnicy pobierali pensje z 5 ciu zakładów pracy pojawiając się w nich po wypłatę"a mam tu na myśli "piłkę kopaną/ pojawił się film "Piłkarski poker" i coś tam jeszcze, co dało się zauważyć i udowodnić.
    Dzis gdy umowy z trenerami,zawodnikami stały się poufne a tak naprawdę tajne, lody można kręcić na przemysłowa skalę.
    Czy kręcą?
    Jeśli w kapitalizmie, wszystko ma przynosić zysk, a szczególnie, kapitaliście, to nie wyobrażam sobie, ze oni to tak wszystko z altruizmu i miłości do "naszego sportu"
    Jeśli główny księgowy "po bilansie" idzie do właściciela i powiada, jak tak dalej pójdzie to oni nas ...z gołym tyłkiem i skarpetkach puszcza a "Rada Nadzorcza"jeśli jest, kiwa głowami przytakując i zaleca "proces naprawczy" lub wynajęcie specjalisty /płatnego od efektu/ itp itd. to już tu cuda mogą być pewne.I co dziwniejsze zdarzają się i to coraz częściej.I nagle zawodnicy ci co dawniej mieli dwie lewe nogi otrzymują trzecią ,a ta o dziwo strzela gole.ci co dawniej "sokoli wzrok mieli" nie widza piłki,albo dostrzegają .Itp itd.
    Kto zna się choć troszkę na "piłce kopanej" nagle kreci głowa i zastanawia się co tu się dzieje.I mówi cuda panie cuda !!
    Zona, co mi zagląda przez ramie co piszę/pewnie i do kogo/powiada, dobrze, ale nie w meczach międzynarodowych !!
    Na zapytanie
    A jesteś tego pewna?jakoś tak zawinęła spódnicą i zwiała w miejsce jej "przynależne"tj do kuchni.
    I pozostałem w niepewności.Co się będę narażał z dalszym dociekaniem.Taki odważny, to ja znów nie jestem Wątpiący /jak każdy grzesznik/ to chyba być mogę?

    OdpowiedzUsuń
  4. A gdyby tak... Zrezygnować z udziału w tych wszystkich mistrzostwach, mundialach i tym podobnych eurach? Zaoszczędzone apanaże dać wiejskim klubom i niech chłopaki grają dla zdrowia i rozrywki?
    Takie mam marzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak.

      Gdzie te czasy, gdy sportem zajmowano się wyłącznie dla rozrywki i nabycia kondycji fizycznej...?

      Ech, łza się w oku kręci...

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
  5. Leszku!

    Jesteś w "mylnym błędzie". Profesor Gliński jest wprawdzie fachowcem "od wszystkiego" ale od piłki nożnej PIS ma osobnego fachowca.

    Jest nim mianowicie... Richard Henry Francis Czarnecki!

    Tenże "fahowiec" startował na prezesa PZPN już kilkakrotnie i tylko wraże knowania PO nie pozwoliły mu zająć tego stanowiska, do którego (jak wszyscy PISowscy eksperci) ma niebywałe predyspozycje. W końcu grał w piłkę na podwórku w czasach szkoły podstawowej a nawet średniej. Przy czym w czasach szkoły podstawowej grał w piłkę angielską, a w Angli (jak wszystkim wiadomo) piłka jest na najwyższym poziomie!

    Dlatego zostawmy może Bońska w spokoju, bo jak (tfu, tfu...) przyjdzie Richard Henry Francis, to DOPIERO się zrobi... ciekawie.

    Pozdrawiam

    Krzysztof z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysztofie - będę jednak bronił mojej tezy. Gdy R. Henry Czarnecki myślał o stołu prezesa PZPN, Gliński dopiero kończył kurs dla "kandydatów do wszystkiego". Siła rzeczy PiS musiał "na ten odcinek wysunąć RHCz. Ale teraz Gliński już skończył ten kurs i powinien zostać selekcjonerem!

      Usuń
  6. Nie jestem kibicem, z fuzbalem jednak jestem oswojony, bo mój śp. tata był działaczem Ruchu Chorzów. Jedyny wniosek który mi się nasuwa, to taki, że choć dobrzy trenerzy i świetni, rozchwytywani przez europejskie kłuby zawodnicy, to coś im jednak przeszkadza w drodze do sukcesu. To... piłka! Warto by sie nad tym zastanowić!
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym im tę przeszkodę zabrał, wtedy będą mogli skupić się na grze. :D

      Usuń
    2. Kneziu - może nie zabierajmy tak od razu? Może zamieńmy piłkę na duży dmuchany balon? Łatwiej w niego trafić nogą, a trafiony przez przeciwnika leci wystarczająco wolno, by nie zaskoczyć naszych kopaczy.
      Potem można stopniowo zmniejszać jego rozmiar jednocześnie zwiększając grubość powłoki. W ten sposób po 10 latach wrócilibyśmy do normalnej piłki. Myślę, że ten czas powinien wystarczyć naszym :wirtuozom" na przyzwyczajenie się do tego, że na boisku oprócz nich jest i piłka.

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>