poniedziałek, 27 maja 2013

Okiem emeryta (47)









Odcinek 47 - czyli wbrew przekonaniom.


    Nie jestem ekologicznym terrorystą. Nie jestem członkiem żadnej z grup „zielonych”. Jednak mam wewnętrzne przekonanie o potrzebie dbania o środowisko. Nawet jeżeli może to nieść ze sobą pewne dolegliwości. Właściwie to dopiero gdy zostałem dziadkiem, tak naprawdę zrozumiałem banalną prawdę – zostawmy coś naszym wnukom. Dawniej, owszem, coś tam mówiło się o przyszłych pokoleniach. Nawet rozumiałem – jak mi się zdawało – slogan, że my i przyszłe pokolenia dysponujemy tylko tą jedną, naszą Ziemią, naszą kolebką! Ale to wszystko funkcjonowało gdzieś w obszarach teorii. Wnuki stały się potwierdzeniem tych teorii. To już byli realni nasi następcy!


    Dlatego ze zrozumieniem podszedłem do tematu segregacji śmieci. Nawet godziłem się w ciemno na nieco większe koszty odbierania ich z domu. I tak sobie trwałem w tym samozadowoleniu – jaki to ja jestem świadomy, uczciwy i chyba nawet mądry!!! Coś tam słyszałem o ustawie śmieciowej, coś tam znajomi krakali o horrendalnych podwyżkach. Ja miałem podpisaną przed laty umowę z PRSP (Przeds. Robót Sanitarno-Porządkowych). Zajrzałem na ich stronę internetową – nie ma żadnych plików do pobrania. Zajrzałem na stronę Urzędu miasta – Uchwała Rady Miasta w sprawie śmieci z listopada ubiegłego roku. Ale dotyczyła ona rozpisania przez Urząd przetargu na odbiór śmieci.

    Siedzę sobie więc spokojnie, bo ustawa ma obowiązywać od lipca, gdy nagle dociera do mnie wiadomość, że do końca maja muszę złożyć w Urzędzie deklarację dotyczącą śmieci. Rzucam się więc w gąszcz Internetu – szukam jakichś wskazówek i nic. Dopiero w jakimś doniesieniu prasowym czytam, że uruchomiona przez UM Gdańsk strona nie działa jak należy. Ludzie się tam rejestrują, wypełniają formularz, klikają „wyślij” – i otrzymują jakieś dziwne pokrętne informacje, że system nie może….. bo…..

    Na szczęście odpowiedź urzędniczki brzmiała, że owszem, była awaria, ale w ubiegły czwartek już ją usunięto. Klikam więc w opisany link. Wchodzę bez problemu. Dokonuję rejestracji wypełniam rubryki formularza……. No i tu się zaczyna mój moralny dylemat.

    Wybieram zgodnie z wyżej opisanymi przekonaniami wariant segregacji śmieci – wychodzi 20 zł taniej niż dotychczas. Dobra nasza. Ale na wszelki przypadek szukam informacji o segregacji. Co jest „mokre” a co „suche”. Ponieważ przynajmniej raz w tygodniu „przychodzi” do mnie z wizytą moja roczna wnuczka, więc interesują mnie zużyte pampersy. Nie mogę nic na ten temat znaleźć. Za to czytam, że panowie odbierający śmieci, w przypadku braku lun niewłaściwego ich posegregowania maja prawo nie odebrać śmieci. Dodatkowo grozi mi kara! Ponadto mam w domu bardzo wiekową (pod 90-kę) ciocię. Kto mi zaręczy, że ona zrozumie właściwie pojęcie śmieci „mokrych” i „suchych”, skora ja mam z tym problem?

    Na wszelki więc wypadek sprawdzam wariant śmieci nie segregowanych. „Eureka”! Znowu taniej niż dotychczas! Co prawda już tylko o 10 zł, ale jednak. Jakieś 15 minut biłem się z myślami. W końcu obity, obolały decyduję się na ten drugi wariant.

    I co ja za lat dwieście powiem moim potomkom?











19 komentarzy:

  1. Ja już od dawna wyrzucam osobno szkło, osobno plastiki (kolorowe pojemniki stoją niedaleko), ale niestety nie wierzę w należyte segregowanie wszystkich mieszkańców bloku...
    No i fakt - zasady segregowania są mocno nieprecyzyjne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No toś mi Tetryku "dokopał"!
      Czuję się tak jak te nieposegregowane śmieci!

      Usuń
    2. Ale dlaczego "dokopał"? Chodzę do pojemników, bo są blisko, nie mam z tego tytułu oszczędności ale i nie mam groźby kary - a jak będzie, czas pokaże.

      Usuń
    3. Tetryku - sercem i rozumem jestem za segregacją śmieci. Nie ważne gdzie ona się odbywa. Możemy budować za wielkie pieniądze zakłady przemysłowe w których zmieszane śmieci będą segregowane i poddawane recyklingowi oraz spalaniu - albo część tej mozolnej pracy wykonywać już w domu obniżając koszty tej utylizacji.
      Wybierając wariant pierwszy, niestety musimy za niego zapłacić.
      I tu jest sedno mojej frustracji. Trzeba płacić, ale jak potem komentujemy władzę która stosuje ten wariant? "Złodzieje" mamy jak w banku. Bo przecież śmieci to coś absolutnie bezwartościowego, a nam każą za to płacić?!!!!
      Wybieram więc wariant drugi - ale tu do głosu dochodzi moje (nasze!) lenistwo i bałaganiarstwo. Przecież o wiele wygodniej wszystko do jednego kubła i potem jeden kubeł do jednego pojemnika!
      Niestety ja to rozumiem, mam tego świadomość i dlatego wybrany przeze mnie wariant powoduje małego kaca moralnego.
      A tu jeszcze Ty się "chwalisz" że segregujesz od dawna!!!
      No więc jak ja mam się czuć?!!!

      Usuń
    4. Witam

      Wyjaśnię Ci Leszku (bo warto), że gdański pomysł segregacji na "suche" i "mokre" to taki "pic na wodę" nie występujący w żadnym innym miejscu na świecie. Chodziło o statystykę odzysku odpadów. Dzięki wprowadzeniu systemu dualnego można napisać w sprawozdaniu, żę śmieci się segreguje, wykazać jako segregowaną frakcję "mokrą" (czyli w terminologii fachowej odpady kuchenne ulegająće biodegradacji- kod odpadu 200108) a cała reszta wyląduje w sortowni śmieci w Szadółkach albo na wysypisku (co dla miasta nie ma znaczenia, bo i tak MY za to zapłacimy). Dodam, że gdański system segregacji jest ANTYSEGREGACJĄ, z powodów, które sam podałeś w swoim blogu.

      Znam temat "śmieciowy", ponieważ wraz z kilkoma znajomymi przygotowaliśmy dla Rady Miasta Gdańska obywatelski (bezpartyjny) projekt uchwały o opłatach za odpady, w którym wykazaliśmy ewidentne bzdury obecnie obowiązującej metody naliczania opłat oraz segregacji śmieci. Projekt (po zebraniu wymaganej liczby podpisów poparcia) trafił do Rady Miasta i obecnie radni (jak nam wróble wyćwierkały) robią wszystko, żeby ten projekt odrzucić. Dla mnie niewątpliwą korzyścią z całej akcji obywatelskiej było przekopanie stosu dokumentów dotyczących systemu gospodarowania odpadami w mieście Gdańsku, dzięki czemu mogę się teraz wypowiadaćw miarę kompetentnie na ten temat.
      Przy okazji "mokre" pampersy wrzucamy do pojemnika z napisem "suche" a "suche" skorupki od orzechów wrzucamy do pojemnika z napisem "mokre" (taki żart urzędniczy) :-)

      Pozdrawiam

      Krzysztof z Gdańska

      p.s. wróble ćwierkają, że po odrzuceniu naszej, obywatelskiej, uchwały śmieciowej odbędzie się w Gdańsku referendum w sprawie odwołania (wiesz kogo)

      Usuń
  2. U nas też tak segregowaliśmy dopóki stały pojemniki ale teraz już nie stoją. Do tego altany śmietnikowe zamknięte na głucho - sąsiad zajmujący się zbieraniem makulatury, złomu, butelek i wszelkiego przydatnego drobiazgu pomstuje, bo mu zajęcie odebrali. Żaden tam menel, w porządku gość i paru kolegów też ma podobnych sobie - z chęcią by się zajęli segregowaniem i odzyskiem wielu rzeczy, ale dla nich to teraz coraz mniej możliwe. Niby trzeba ekologicznie, ale czy akurat tak, to nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kneziu - trochę mieszasz ludziom w głowach. Bałagan organizacyjny, brak pojemników, czy zamknięte "altany" to jedna sprawa. Ponadto należałoby się bardzo dokładnie zastanowić, kto do takiego stanu rzeczy się przyczynił.
      Natomiast segregacja śmieci to nie tylko "sprawa". To już filozofia, czy może wolisz - ideologia. I w tym punkcie chyba się zgadzamy.
      Często widziałem jak wyglądają "altany" po wizycie podobnych "kolegów". Wspólnoty mieszkaniowe więc zastosowały kłódki. Owe kłódki na wrotach do "altan" również zabezpieczały je przed cwaniaczkami, mającymi podpisane (lub nie) umowy na minimalne ilości odpadów, a nadwyżki rozsiewali po okolicznych śmietnikach.
      Więc nie szukajmy winy tylko u tych mitycznych "onych". Naprawdę, belkę we własnym oku jest trudno dostrzec.

      Usuń
    2. Nic nie mieszam, mówię co obserwuję. Od "onych" oczekuję takich rozwiązań, żeby sprytnie wykorzystywać to co się dzieje wokół - jeżeli są tacy co chętnie z tych śmieci użyteczne odpady spożytkują, to im to umożliwić na etapie kiedy jeszcze nie są na wysypisku. Jeżeli mamy segregować, to nie na zasadzie kar i gnębienia, a ułatwień i przekonania społecznego. Nic tak nie "zachęca" do pewnych zachowań jak brak akceptacji ze strony otoczenia. Ot chociażby problem psich odchodów - coraz więcej właścicieli je zbiera i wcale nie potrzebny im policjant - a przecież korzyść z tego żadna. Ale u nas na wszystko trzeba prokuratora, w przypadku śmieci będzie to akurat firma zainteresowana karaniem i podnoszeniem ceny swojej usługi - świetne rozwiązanie.

      Usuń
    3. Kneziu, widziałem to pobojowisko po wizycie chętnych do recyklingu. I to nie byli żadni "oni"! to byli "my"! Pewnie, że reakcją "onych" jest zamykanie na klucz "altanek". Ale co było pierwsze? Od czego więc powinniśmy teraz zacząć?
      Piszę te słowa zdając sobie doskonale sprawę z tego, że sam, wybierając wariant bez segregacji nie włączyłem się do szeregu prekursorów. Ale nie jestem też dewastatorem.
      Więc słuszną krytykę nie zawsze dobrych posunięć "onych" poprzedźmy rozsądnym naszym postępowanie. Wtedy wszystkim nam będzie łatwiej i milej. Wtedy też podział na "my" i "oni" nie będzie podziałem destrukcyjnym.

      Usuń
  3. Klik dobry:)
    U nas stoją kolorowe pojemniki, na których jest napisane, co i gdzie wrzucać. W dalszym ciągu pozostają śmieci nie kwalifikujące się do żadnego z tych pojemników, z którymi nie wiemy, co zrobić.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ellu - i to jest przyczyną, że wybrałem wariant bez segregacji. Jednak dopiero robimy pierwszy krok w tej sprawie. Więc nie odrzucajmy tej idei, nie odsądzajmy od czci i wiary administracji państwowej i lokalne, która to wprowadza. Mam tylko nadzieję, że po roku, dwóch będziemy mądrzejsi i znajdziemy sposób na rozwiązanie wątpliwości.

      Usuń
    2. Widziałam, jak przyjeżdża śmieciarka. Zabiera śmiecie metodą wytrząsania z tych kolorowych pojemników. Po tym wytrząsaniu całe otoczenie śmietników zapaskudzone. Nie zauważyłam, czy są jakieś przegródki w samochodzie, bo nawet - jeśli są, to skoro podczas wytrząsania śmiecie spadają naokoło samochodu, to i w przegródkach się pomieszają przecież.

      Usuń
  4. Spośród wszystkich krajów europejskich na zachód od Polski w sposobach i rozmiarze wykorzystywania surowców wtórnych i innych odpadów bez wątpienia przodują Niemcy, Norwegia, Szwecja i Finlandia. Na wysypiska śmieci trafia tam nie więcej niż 10% śmieci (w Polsce około 70%-90%!!!- stąd też bierze się u nas potrzeba szukania ciągle nowych miejsc na przepełniane wysypiska). Większość odpadów jest poddawanych recyklingowi. Ma to ogromny wpływ na ochronę środowiska. W większości punktów handlowych materiały opakowaniowe (zwłaszcza butelki PET i puszki) można sprzedać w zautomatyzowanych punktach skupu (kaucja). Ten system działa już od kilkunastu lat z powodzeniem. Ja mieszkam w bloku i zostałem "wrzucony do jednego wora". Podobno segregacja śmieci w blokowiskach jest niemożliwa. A jednak, jak się okazuje, można. W Płocku to działa. Zamiast wynosić śmieci do zazwyczaj śmierdzących altan śmietnikowych – można zanosić odpady do mini sortowni postawionej w miejsce altan śmietnikowych. Pracują one na dwie zmiany i pracownik, przyniesione śmieci domowe, wstępnie podzielone przez mieszkańca na trzy grupy, (kuchenne-kompostowalne, łazienkowe-sanitarne i pozostałe) - segreguje w mini sortowni aż na 23 czyste frakcje znajdujące łatwo nabywców, dlatego mieszkańcy mają (lub mogą mieć) niewygórowane opłaty za usuwanie odpadów. System jest fantastycznie ekologiczny, samofinansujący się i tworzący „zielone” miejsca pracy. Przetestowany od sześciu lat w Płocku. Zachęcam do obejrzenia tych krótkich filmików i przekazania ich swoim radnym.
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=SyanJqVknK0#t=0s
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ygC9jCDlUrM#t=0s

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, jednak można!

      Usuń
    2. No właśnie Kneziu! (Ale się Ciebie czepiłem. Musisz to jakoś przeżyć!).
      I to nie "oni" wymyślili, to zrobili "my"! W drugim filmiku jest mowa, że wspaniały niemiecki system śmieciowy jest niemożliwy do zastosowania u nas. Opiera się bowiem na DYSCYPLINIE SPOŁECZNEJ. My wolimy jakiekolwiek próby dyscyplinowania nazywać opresjonowaniem.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Z tymi radnymi (w sprawie filmów), to chyba mnie poniosło deczko. Próbowałem swoich zainteresować tematem, aby mnie trochę zdyscyplinowali, ale z tego wyszedł mi (lub nie)tylko post, "fucha" czy jakoś tak.

      Usuń
    4. Taką propozycję zgłosiliśmy w naszym (obywatelskim) projekcie uchwały smieciowej w Gdańsku. Przy zastosowaniu pełnej segregacji można zmniejszyć ilość śmieci na wysypisku oraz wysokość opłat dla mieszkańców do minimum. W naszym, gdańskim, projekcie wyliczyliśmy, że docelowo możnaby zejść z opłatami za segregowane odpady do kwoty 6 zł miesięcznie na osobę, czyli mniej niż wynosiły opłaty przed 01.07.2013. Trzeba tylko chcieć i przekonać rządzących do ruszenia d... i podjęcia konkretnych działań!

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
    5. Dzięki Krzysztofie za szczegółowe wyjaśnienia. Masz rację, że podział na suche i mokre to jeszcze nie segregacja. Jednak znacznie ułatwia właściwą już segregację, której podlegać będą tylko suche. A wiadomo, że każda, najdłuższa nawet podróż zaczyna się zawsze od pierwszego kroku.
      Co do ceny - jak już pisałem, po wybraniu wariantu bez segregacji i tak będę płacił o 10 zł mniej niż dotychczas.
      Problem leży jednak w tym, by dostrzegając niedoskonałości projektu dążyć do jego udoskonalenia. A ja zauważam, że wielu krytyków mówi wyłącznie o usterkach wprowadzanych rozwiązań, by je całkowicie zablokować, co może pomóc w odwołaniu - wiesz kogo.
      To się nazywa wylewanie dziecka z kąpielą.

      Usuń
  5. Zgadzając się na segregację, po nowemu, wcześniej to był mały pikuś, musimy pamiętać o rozróżnianiu: papieru, kartonów i tektury z opakowań, które możemy wrzucać do wora PAPIER, od papieru tłustego i zabrudzonego, od kartonów i opakowań np. po mleku. Papier z drukarki, faksu, to tez nie jest papier. SZKŁO to nie jest, jak mi się wydawało szkło stołowe, żaroodporne, okularowe, szyby okienne, lustra, porcelana, ceramika, żarówki itp. Szkłem są tylko: butelki i słoiki szklane po napojach i żywności;- butelki po napojach alkoholowych;- szklane opakowania po kosmetykach.
    Za to PLASTIK, ale tylko używany do celów spożywczych, (jest lista) możemy łączyć z drobnym złomem żelaznym oraz drobnym złomem metali kolorowych (np. zabawki, narzędzia).
    Do BIO możemy wrzucać resztki żywności, ale nie zepsutej, nie za tłustej i nie za słonej.!!!!! To wszystko z ulotki dołączonej do deklaracji, mającej zachęcić niechybnie do segregowania śmieci. Za źle poukładane odpady, grozi kara finansowa i nieodebranie śmieci. Wobec tego, owocnej segregacji.:))))

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>