środa, 8 maja 2013

Okiem emeryta (45)








Odcinek 45 - czyli raz jeszcze patriotycznie.


    Długi majowy weekend jest już historią. Był on bogaty w wydarzenia związane z patriotyzmem. "Święto flagi", rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Majowej. Wydarzenia te spowodowały jak zwykle gorącą dyskusję. Jej odbicie znalazło się również na naszym blogu. Stało się nawet tematem poprzedniego mojego felietonu.


    Dlaczego więc wracam do tego tematu? Nie wiem. Może dlatego, że święta te są powiązane w szczególny sposób z moim życiem? Niejako ich przedłużeniem jest moje rodzinne święto. W tym roku razem z żoną świętowaliśmy 45 rok wspólnej drogi przez życie.

    Może wracam do tego tematu z przypadku? Przeglądając moje archiwum piosenek, trafiłem na Krzysztofa Daukszewicza - jestem jego wielkim fanem - i jego gorzko-refleksyjną piosenkę "To jest mój kraj".



    Piosenka nie nowa. Na płycie ukazała się w 1994 roku. Padają w niej tak trudne i dla wielu nieznane słowa jak "Pewex"! Jednak jej przesłanie jest niezwykle aktualne i dzisiaj. A może - jak dobre wino - nabrało jeszcze większej wymowy.

    Szczególnie w aspekcie sporów o patriotyzm. "Prawdziwi Polacy" próbują ustalić "wzorzec patriotyzmu", wymyślając coraz większe głupoty. Dzisiaj na przykład słyszałem pytanie zadane pani marszałek Sejmu - czy sejm przewiduje podjęcie jakiejś uchwały regulującej uprawnienia prezydenta RP w obejmowaniu patronatu nad różnymi imprezami. Oczywiście pytanie było zadane w kontekście imprezy 2 majowej, z czekoladowym orłem w roli głównej.

    Wiem, że posłowie i wielu aktywistów ma jakieś dziwne ciągoty do dekretowania wszystkiego. Ale "patriotyzm" w żaden sposób do tego się nie nadaje. Tak samo jak uczucia do współmałżonka. Żaden akt, czy to świecki, czy religijny nie jest w stanie tego zadekretować. Przepraszam za ten wtręt, ale to tak na marginesie mojego święta!

    I jeżeli w ogóle jest możliwe ustalenie definicji patriotyzmu - to właśnie pan Krzysztof przedstawił nam chyba najbliższą prawdy, najbardziej uniwersalną i jednocześnie najprostszą próbę tej definicji.

    Nie wiem, co jeszcze "prawdziwi Polacy" mogliby tu dodać.







Jakoś mi dzisiaj nie do śmiechu.




10 komentarzy:

  1. Na szczęście nie muszę sie zgadzać co do definicji patiotyzma bo takowej defin ecji jeszcze nikt do końca nie sformułował. Dla mnie patriotyzm jest pisany z małej litery i zaczyna sie od dzrwi własnego domu, mieszkania. Zaczyna sie od szanowania sąsiada, nieśmiecenie w miejscu publicznym oraz byciu kulturalnym w zachowaniu w przestrzeni publicznej. Takie postepowania stwarza warunki że chce się zyć tu i teraz. Dalszy etap to miasto, region czyli moja, mała ojczyzna o któa nalezy dbać i kochać, wspomagać i promować, nie wstydzić sie jej i znac jej historię. Dopiero na szczeblu wyższym mozna mówić o Polsce, Polakach, obronie wartości, ochronie języka itp.
    Ja swój patriotyz rozpocząłem od nie wyrzucania petów przez balkon i nie śmiecenie na chodnikach. Szanowanie sie nawzajem jest praktyczna forma patriotyzmu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to chodzi Piotrze. A to wszystko między innymi dlatego, że "to jest mój kraj". Nawet, jeżeli jest on niedoskonały.

      Usuń
    2. Dodałbym jeszcze: baczenie, aby pożytek z naszej pracy dając profity nam był nim również dla innych. Niby oczywiste, a wcale nie częste...

      Usuń
    3. @tetryczku - oczywista oczywistość !!!!.
      Co z tego że ja kocham skoro nie ma drugiej strony,
      Co z tego ze ja kocham Polskę skoro ona że jestem opcji.......... pardon - koniec.
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Kneź Strasznie Okrutny :)9 maja 2013 02:07

      Tak tak, Herr Opolski - ukrytej opcji niemieckiej! :D
      Aaaa!Zapomniałem dodać: de facto :)

      Usuń
    5. Oj panowie, jakaś interesowność mi tu wyłazi!
      Piotrze, Twoje ostatnie zdanie powinno brzmieć:
      "Co z tego że jestem z UON(*), skoro ja kocham!"

      (*)- ukryta .........

      Usuń
  2. Dawno nie czytałem tak celnego, zwięzłego i "na temat" komentarza, jaki naklepał Piotr pod tym wpisem. Wypada mi, a nawet chcę, się pod nim oburącz podpisać.
    Znakomicie to ująłeś Piotr ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz,ze nie mieszkam w Polsce.Wiec moj patriotyzm hmm chyba jest zdrowy.Nie musze sie wsciekac na politykow roznej masci.Nic mnie osobiscie nie dotyczy.I moge kochac moj kraj rodzinny ,podziwiac jak sie zmienia, pomimo wszystko w moim odczuciu na korzysc.Nie tesknie,nie mam syndromu emigranta bo jestem na tyle blisko ,ze w kazdej chwili moge moj kraj odwiedzic .Dzieki Internetowi wiem wszsytko co trzeba .Byc moze bedzie zarzutem,ze nie biore udzialu w pracy nad polepszaniem " tej mojej ojczyzny.Nie wiem czy na pewno.Mam luksus - moge byc na dystans i tylko troszke powalczyc o nasze dobre imie. Co jest coraz trudniejsze niestety..

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten różowy orzeł to było jak kopnięcie samego siebie w tyłek. Nie wiem po co oni czasami takie pierdoły wymyślają. Zgadzam się również z Piotrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różowy orzeł?
      I jaki to ma związek z tematem mojej notki?
      Na szczęście zgadzasz się z Piotrem - czyli z właściwym rozumieniem patriotyzmu, który przecież nie zależy od jakichś kolorów. Daltoniści przecież kolorów nie rozróżniają a nikt ich z tego powodu o brak brak patriotyzmu nie oskarża.

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>