niedziela, 21 kwietnia 2013

Gowin – akt 2 (czy ostatni?)

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




Minister Sprawiedliwości mataczy.


    W poprzedniej notce pt. „Gowin sekciarzem?” sugerowałem dymisję ministra z powodu braku kompetencji. Dzisiaj tego braku kompetencji ciąg dalszy. I chociaż częściowo zgadzam się z tezami Piotra zawartymi w notce „Panie Gowin pull-up !”, w pozostałej części również częściowo rozumiem jego argumentację, i tylko naprawdę w marginalnym stopniu bym protestował - to jednak upieram się, że min. Gowin uparł się by mi ten brak kompetencji udowodnić.


    Wszystkie media z szybkością błyskawicy obiegły słowa ministra o handlowaniu polskimi zarodkami w celu przeprowadzania na nich „eksperymentów medycznych” w Niemczech!

    Proszę zwrócić uwagę na „przypadkowy splot” następujących określeń:

- polskie zarodki
- eksperyment medyczny
- Niemcy

    Czy złowrogi wydźwięk tego zestawienia był zamierzony, czy nie – nie będę dochodził. Ważne bowiem jest co innego. Ważne jest to, że to wszystko to tylko konfabulacje ministra a nie fakty.

    Po pierwsze bowiem, minister uznał za stosowne powiedzieć co powiedział z powodu znalezienia pustego pojemnika służącego do przechowywania zamrożonych zarodków. Gdzie znaleziono ten pojemnik? Może gdzieś w krzakach w pobliżu granicy polsko-niemieckiej? Skądże! Znaleziono go w budynku, w którym kiedyś znajdowała się klinika leczenia niepłodności. Oczywistym chyba jest fakt, że zarodki przed implantacją muszą być przechowywane w specjalnie przystosowanych pojemnikach. Nie mogą przecież leżeć w szufladzie biurka, zawinięte w gazetę! Tak więc sam fakt, że taka klinika dysponowała takim pojemnikiem nie jest niczym dziwnym. Dziwić może jedynie fakt, że przy przeprowadzce zapomniano go zabrać. Ot zwykły bałagan. Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie postawi mi zarzutu o nielegalnym dojeniu nie swoich krów na podstawie tego, że w moim domu stoi bańka na mleko!

    Po drugie – Minister Gowin informuje nas, że niemieckie prawo zezwala na eksperymenty medyczne na zarodkach – byle nie były to zarodki niemieckie. Jest to zwykłe „robienie z tata wariata”. Bowiem:

    a) Bundestag przyjął w styczniu 2002 roku kompromisowy wniosek grupy posłów CDU/CSU, SPD i Zielonych. Autorzy wniosku opowiedzieli się za "zasadniczym" zakazem importu komórek macierzystych z ludzkich zarodków, dopuszczając jednak możliwość ich sprowadzania do Niemiec "w ściśle określonych warunkach". Parlament potwierdził równocześnie zakaz zabijania embrionów do celów badawczych. Pochodząca z 1990 r. ustawa zabrania wytwarzania w Niemczech komórek z ludzkich zarodków. Luka w przepisach umożliwiała już wcześniej import komórek (…). Import komórek z ludzkich embrionów będzie możliwy, jeżeli inne metody badań nie rokują nadziei na sukces (…). Sprowadzane będą tylko komórki, które powstały w procesie sztucznego zapłodnienia i nie zostały wykorzystane. Niemieccy naukowcy będą mogli pozyskiwać jedynie taki materiał, który powstał przed decyzją Bundestagu. Ograniczenie to ma zapobiec zabijaniu nowych embrionów na skutek zwiększonego popytu ze strony niemieckich placówek naukowych.
    b) W lipcu 2011 roku Bundestag przyjął projekt ustaw w sprawie tzw. diagnostyki preimplantacyjnej, czyli badań zarodków poza łonem matki pod kątem występowania chorób dziedzicznych. Ustawa zezwala na stosowanie tej metody tylko w wyjątkowych przypadkach: jeśli istnieje silne prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się z chorobą dziedziczną albo gdy z powodu obciążeń genetycznych rodziców może dojść do poronienia bądź obumarcia płodu.

    Jak z powyższego wynika, nastąpiło u ministra pomieszanie dwóch różnych materii. Niemieckie prawo nie zezwala na eksperymenty na polskich (czy nawet francuskich lub żydowskich) zarodkach. Nie dopuszcza do importu tychże zarodków. W ustawach tych jest mowa o komórkach macierzystych pozyskiwanych z zarodków. Natomiast ingerencja (czyli eksperyment, jak to widzi minister) w zarodek dotyczy jedynie zarodków przygotowanych do implantacji. Czy Minister Gowin wyobraża sobie jakąś niemiecką parę małżeńską, chcącą posiadać potomka, zamawiającą zarodek w Polsce, Bułgarii czy Papui-Nowej Gwinei?

    Nie chcę być jednostronnym przeciwnikiem Gowina. Też widzę pewne zagrożenia:

    a) Prawo niemieckie zezwala na import komórek macierzystych. A więc w kraju dostawcy tychże, trzeba pozyskać zarodek i uzyskać z niego komórki macierzyste. I chociaż to samo prawo mówi o zarodkach nie wykorzystanych w procedurze In vitro – to jak dochodzić przestrzegania niemieckiego prawa w Polsce? Przecież my mamy nawet problemy z przestrzeganiem naszych procedur (patrz „Gowin sekciarzem?”)!
    b) Niemieckim instytucjom naukowym może „wyjść”, że taniej jest sprowadzić zarodek i samemu pobrać komórki macierzyste.
    c) Przemyt istniał, istnieje i istnieć będzie!

    Ale przecież po to istnieje prokuratura, sądy i w końcu ministerstwo sprawiedliwości!!!

    Nie zdziwiłbym się, gdyby taką opinię wygłosił kardynał Dziwisz (też z Krakowa (!!!?)). Jednak minister sprawiedliwości, który na dodatek (może i słusznie) ma w „głębokim poważaniu literę prawa a kieruje się jego duchem? Jeżeli to ma być jednoznaczne z mieszaniem i przeinaczaniem faktów – to ja boję się takiego ducha!

    Dla mnie jednak wszystko jest jasne. Minister Gowin należy do tej kategorii ludzi, którzy wyznają zasadę – cel uświęca środki. Tak więc wszelkimi dozwolonymi i niedozwolonymi metodami stara się przestraszyć zwolenników i zohydzić samą ideę In vitro. Nie zastosował jeszcze tylko znanego i propagowanego przez „Starszych Panów” – obrzydzania cynaderką.

    Teraz ja zrobię zestawienie „przypadkowych”określeń z mojej notki:

    - cel uświęca środki
    - minister sprawiedliwości

    Czy czujecie te „ciarki na plecach”?




2 komentarze:

  1. " A pisać staramy się zgodnie z zasadzą"
    Ile wy chłopy prądu namarnujecie a ile byków nasadzicie to przekracza normy UE.
    Opolskiemu to pod nosem "kwiatki" PO - dbierają
    a rodzinka Holandię dorabia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wychwycenie literówki w INWOKACJI (na marginesie - jaki dowcipny nick!).

      Człowiek całe życie się uczy, przynajmniej powinien.
      Dlatego proszę o wyjaśnienie znaczenia słowa "dbierają". Może kiedyś mi się przydać!
      Może jestem głupi - ale też nie bardzo rozumiem sens Twego wyrażenia "...rodzinka Holandię dorabia". Do tej pory sądziłem, że dorabiać można klucze, dorabiać można do pensji i również dorabiać można "gębę". Ale "dorabiać Holandię" - nie rozumiem.

      Będę wdzięczny za darmową chwilę nauki u tak znakomitego znawcy języka ojczystego!

      Usuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>