piątek, 12 kwietnia 2013

Dogmaty i Profesorowie

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta



Jak przytomnie zauważył jeden z blogowiczów cała tragedia smoleńska zamieniona w PIS-owski kabaret jest oparta na kilku nienaruszalnych dogmatach. Do tych dogmatów dorabia się wszelkimi sposobami zdarzenia istniejące lub nie. Fakty nie potwierdzającej jakiegoś dogmatu są odrzucane i trwa poszukiwanie i akcentowanie innych zdarzeń. Przyjąłem tylko 2 dogmaty do momentu uderzenia tupolewa w ziemię.

Oto te dogmaty,
  1. Tusk z Putinem zaplanowali i uknuli zamach na największego po tej stronie naszej galaktyki prezydenta.
Aby powyższą tezę uprawdopodobnić cofnięto sie do zdarzeń z 1 września 2009 r i do uroczystości upamiętnienia wybuchu II Wojny Światowej na którą przybył Premier Putin.
Tam wtedy uzgodnili szczegóły zamachu na najniebezpieczniejszego dla Rosji przeciwnika L. Kaczyńskiego. Wykorzystywano wszystko co nadawało sie do podparcia tej tezy np.
w dniu powrotu TU154M/101 z Samary popełnił samobójstwo Szef Kancelarii premiera Michniewicz. Sam TU154M po przylocie sie zsiusiał na płytę lotniska co później okazało się wodą z układu klimatyzacji. Próbowano zaprząc do podparcia tezy o przygotowywanym zamachu Możejki – jako zemstę za próbę podważenia monopolu w tym rejonie – ponoć był telefon od szefa Gazpromu który kończąc rozmowę podsumował; ale to się tak nie skończy. Próby śledzenia polskich dyplomatów, który, gdzie i z kim rozmawiał. Duża smakowitość i uciecha była z odkrywania, że ktoś z kim gdzieś był np. w restauracji, kawiarni, na wycieczce........mrugnięcie oczkiem – wiadomo omawiali szczegóły zamachu.
Ze wszystkich sił wmawia się, że organizatorem i odpowiedzialnym za lot była kancelaria premiera. Kto w ówczesnych czasach był zdrów na umyśle pamięta, że jakiekolwiek zapytanie, sugestia pismo z kancelarii premiera do kancelarii prezydenta wywoływało furię pt. tytułem „próba ingerencji....”, „ograniczanie praw.....”, „łamania konstytucji....”, itd., itd. w czym także celowali ale dziś zapomnieli m.in. Pan Sasin i Łopiński. W zależności także od sytuacji sam lot zaliczany jest do lotu cywilnego lub wojskowego w zależności od celu Komisji Macierewicza /Proszę nie nazywać tej komisji parlamentarną/
  1. Pod Smoleńskiem dokonano zamachu na samolot z polskim prezydentem na pokładzie przy czynnym udziale obsługi lotniska.

Każdy mógł sobie wybrać sposób wykonania zamachu:
Rosjanie rozpylili sztuczną mgłę,
Rosjanie zainstalowali magnesy które nie tylko zakłóciły prace przyrządów pokładowych ale ściągnęły samolot w dół i go rozbijając.
Samolot eksplodował w wyniku bomby zwykłej /TNT na pokładzie/,
Samolot eksplodował w wyniku bomby termobarycznej,
Samolot eksplodował w wyniku 2 bomb,
Samolot eksplodował w wyniku działania wielu bombek /dowód – wyskakujące nity/
Samolot rozbił się w wyniku podawania przez Rosjan błędnych danych /na kursie i ścieżce/.
Oczywiście, każdy kto sobie wybrał rodzaj zamachu mógł do niego przyporządkować odpowiednią ilość profesorów zarówno rodzimej jak i zagranicznej produkcji.

Refleksje profesorskie.
W swojej refleksji dochodzę do smutnej konstatacji, że większość profesorów udzielających się w mediach to wtórni idioci a ostatnim z nich na którym się sromotnie zawiodłem okazał się być prof. Michał Kleiber.
Ludzie !!!! - Profesor na prawdę nie wie do końca jakie były przyczyny katastrofy Smoleńskiej !!!!. W dyskusji TVP gaworzył pan Prezes PAN o dyskusji wsród fachowców /sam będąc zupełnym ignorantem w tych sprawach/. Załóżmy jednak, że siądzie naprzeciw siebie trzech profesorów /oczywiście fachó/u/ry największej i najczystrzej próby/, jeden za zamachem, drugi przeciw a trzeci się waha i kombinuje co mu sie politycznie opłaci bardziej. Wszyscy mają dowody, wykresy, zdjęcia, wyliczenia i masę innych niepotrzebnych pierdół a nawet materiałów zdobytych pokątnie np. od baby na targu, kupionych od służ specjalnych itp. Do jakich wniosków mogą dojść – do żadnych.

Jako prostak postaram sie Panom Profesorom w krótkich, żołnierskich /jestem sierżantem rezerwy/ słowach wyjaśnić jak doszło do katastrofy i jakie sa jej przyczyny.
Pamiętać winno się , że Lech Wałęsa wywalił ze swojej kancelarii rodzeństwo braci Kaczyński za brak subordynacji,warcholstwo i lenistwo. Wtedy zaczęła sie nienawiść do wszystkiego i o wszystko. Porozumienie Centrum padało na pysk i trzeba było cos zrobić. Pierwszym grubszym łajdactwem była spalenie kukły Lecha Wałęsy. Gdyby wtedy wsadzono ich do pierdla być może sytuacja by się nie rozwinęła. Powstał nowy byt - PIS, który wykorzystał sytuację że lewica się podłożyła a Unia Wolności wyszła na frajera rezygnując z wielu inicjatyw w tym braku jej kandydata w wyborach prezydenckich. Wykorzystując dobrą markę Lecha Kaczyńskiego, występując przeciw praktycznie wszystkim, wraz finałem prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego udało się na ten stolec wcisnąć Lecha Kaczyńskiego. Większość wyborców dała sie nabrać na tzw. PO-PIS w tym ja także. Nie pamiętam jak głosowałem ale rozłożyłem swój głos na 2 opcje – prezydent z PIS, drugi głos na PO /lub odwrotnie/ i tak ja jak i inni wyszliśmy na głupków a PIS dostał pełnię władzy. Jaka była IV RP opisywał nie będę ale faktem jest że naród szybko sie zreflektował jakiego strzelił sobie gola. Po 2 latach do władzy dochodzi PO mając „w spadku” PISowskiego prezydenta, który nie dość że słaby, kłopotliwy, obrażalski i sterowany przez swojego brata zaczyna sypać piasek w tryby rządzącej, nowej koalicji. Wtrąca się we wszystko co uzna za stosowne, podpisuje kretyński pakt klimatyczny, prowadzi własną politykę zagraniczną przebijając wszystkich wizytami na Litwie.
Przepraszam, czy Pan Profesor tego nie widział jako jego społeczny doradca. Czy pamięta Pan Profesor lot do Gruzji z prezydentem Litwy i Ukrainy na pokładzie. Dziś zabiera Pan Profesor głos na temat katastrofy smoleńskiej a wtedy ?.
Wizyta premiera Tuska w Smoleńsku odbyła się na poziomie premierów. Oczywiście „Naszego, Kochanego Prezydenta” szlak musiał trafiać że nie może stać w pierwszym szeregu i mało tego i że jest tam tak potrzebny jak maggi w mlecznej zupie. Musiał więc zareagować i przebić wizytę premiera. Nie bacząc na nic, przy pomocy własnej kancelarii oraz ze wskazaniami własnego brata zebrał najbardziej ambitny jaki można było fraucymer.

Przepraszam ale czy Pan Profesor nie powinien wiedzieć, że tam właśnie, w Katyniu miał Lech Kaczyński rozpocząć swoją kampanie wyborczą.
Przepraszam czy Pan Profesor nie powinien swoim doradczym głosem ograniczyć chorych ambicji Lecha Kaczyńskiego i nie stanowił przeciw wagi dla głosu jego brata-warchoła ?.
Przepraszam czy Pan Profesor nie powinien wiedzieć jakie ograniczenia mieli piloci – Kazana...” nie ma decyzji”.
Przepraszam czy Pan Profesor nie powinien wiedzieć i zadać sobie pytania dlaczego samolot znalazł sie poniżej 100 m.
/A propos -Rosjanie to skończone głupki, zrobili zamach na swoim terytorium i przy lądowaniu na ich lotnisku – prymitywy kompletne/

Rozumiem sceptycyzm Michała Kleibera wobec katastrofy gdyż zdaje sobie sprawę, że brał czynny udział i wspierał IV RP a więc cóż pozostało dziś - Rżnąć głupa !! /ale wstyd zostaje/.
Był kiedyś taki facet – Seneka Młodszy który powiedział - Zbrodnię popełnił ten, komu przyniosła korzyść.
Notowania Lecha Kaczyńskiego zbliżały się do liczby jednocyfrowej. PIS stał pod pręgierzem opinii publicznej za łajdactwa IV RP. Brakowało paliwa w politycznym kociołku.
Dla PIS i Jarosława Kaczyńskiego /zawsze dziewica/ katastrofa jest przysłowiową manną z nieba, którą wykorzystuje do dziś.
Zgłaszając wątpliwości i proponując mityczną dyskusję w gronie fachowców następny profesor stanął u boku wściekłego Antosia, który dawno powinien być w domu bez klamek. Ciekawym jest, że ludziom z tytułami naukowymi w pewnym momencie odbija i ładują się w sytuacje dla siebie co najmniej wątpliwe a najczęściej śmieszne. Kładą na szali swój autorytet i dorobek naukowy najczęściej ogłaszając że politykami nie są a lgną do niej jak muchy do lepu.
Miałem zamiar wprowadzić trochę smrodku dydaktycznego i popisać o erystyce oraz Sokratesowskiej drodze dochodzenia do prawdy ale obawiam się że przez zacne grono z wieloma literkami przed nazwiskiem mogło by to być za trudne.

Nie wiem czy dzis ten skecz kabaretowy jeszcze smieszy ?


video


24 komentarze:

  1. Śmieszy, ale przez łzy. A bez metafor; to sami sobie zgotowali ten los. Nie wszyscy gotujący polecieli. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. też mnie Kleiber zawiódł, słyszałam wypowiedż obarczającą za te ekscesy w równym stopniu pis jak i po . no niestety można naginać wszystko ale czasem pomroczność jasna w wykonaniu faceta z tytułem profesorskim jesy tak widoczna, żeaż w oczy razi ... niestety porażająca nie jest mądrość utytułowanej osoby - a powinna

    OdpowiedzUsuń
  3. Rosjanie, wizytę L.Kaczyńskiego w Smoleńsku w 2010 roku, traktowali jako nieoficjalną, podobnie było w 2007 w Katyniu. I tu i tam, przy organizowaniu wyjazdu Kaczyńskiego, górę brały chore ambicje i kampania wyborcza. "Organizacją" wizyty w 2007r., zajmowali się tylko i wyłącznie ludzie obu Kaczyńskich. Bałagan, pośpiech, olewanie Rosjan, w tym wyznaczenie(!) terminu Putinowi. Oczywiście, że nie pojawił się (bo i dlaczego miałby), a reprezentował go jakiś tam siódmy (z ośmiu) zastępca Ławrowa (minister spraw zagranicznych). Teraz ci sami ludzie wrzeszczą, o bałaganie organizacyjnym ludzi Tuska, jakoby organizatorów lotu do Smoleńska. Zarzucają m.in., że oficjalne zawiadomienie Rosjan nastąpiło późno, bo 25 dni przed wylotem, zapominając, że ich notyfikacja nie była gotowa na dwa tygodnie przed. Na rekonesans do Smoleńska (2007)polecieli kapitan i 27.letni młodszy chorąży z dwuletnim stażem w BOR. Wrócili z niczym, z zerowym rozpoznaniem. Chyba nikt nie wiedział w Rosji o celu ich wizyty, ale burdel i tumiwisizm i jakoś to będzie, nie pozwoliły wstrzymać tego lotu. NIK stwierdziła, że przez cały okres 2005-10, istotne nieprawidłowości "miały charakter systemowy"!!!! Wtedy się udało. (więcej w Polityce nr 7/2013). A najbardziej wqrwiające w tym wszystkim jest to, że kilku psycholi robi burdel w kraju, zupełnie bezkarnie, w imię jakiejś urojonej w chorych łbach "prawdy". Trzy osoby przeżyły!!!!! I co dalej? Nikt się tym nie interesuje?!!! Co w tym momencie z uczuciami rodzin ofiar katastrofy? A sławne wdowy mają pewność, że to nie ich mężowie? To ja powiem więcej, słyszałem, że SIEDEM (wartość tego oświadczenia jest chyba taka sama). Czy wszystkie chwyty już są dozwolone? W części, to naprawdę dziki kraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za uzupełniania chociaz do jakies komlementarnej wiedzy jest bardzo daleko. Nie mogę czytelnika męczyć zanadto nawet faktami bo każdy ma jakąs wytrzymałość.
      Notka jest wypisem z olbrzymiego skrótu.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Szczerze gratuluję Piotrze niezwykłej celności i ostrości widzenia. Osobiście znam wielu panów mających przed nazwiskiem te nieszczęsne litery, a są tak porażająco głupi, że nie wiedzieć czy płakać czy załamać ręce. Tytuł nie chroni przed totalną głupotą i wygodnictwem oraz odsuwaniem od siebie odpowiedzialności nawet w prostych sprawach. W momencie gdy słyszę "profesor" robi mi się gorąco, bo spodziewam się bufona (tak wcale być nie musi, bo są wspaniali, skromni naukowcy). Nie oddawajmy władzy profesorom Piotrusiu! To byłby koniec zdrowego rozsądku. Znam zwykłych robotników, którym do pięt nie dorastają "tacy" profesorowie. Jedno także mnie dręczy, jak zdetonowano tę bombę czy te bomby??? Zdalnie? Był na pokładzie bohater-samobójca? I jeszcze kto zaprojektował tak śmiercionośny magnes? E, głupie pytanie, przecież wiadomo kto... Serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasłuchallismy sie anegdot o profesorach i chyba cos w tym jest. To są ludzie o wąskiej specjalizacji ale o malutkich rozumkach w innych dla siebie nie znanych dziedzinach. JK /zawsze dziewica/ potrafi to perfidnie wykorzystac i w rezultacie z powaznego naukowca zrobic posmiewisko. Jest jeszcze jedno zjawisko, które na pewno zauważyłas. On czy ona w momencie otrzymania nominacji profesorskiej głupieją a nawet poglądy im sie zmieniają. Nie wiem na czym to polega.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Już w drugiej połowie lat 70-ych, na Uniwersytecie Wrocławskim, tylko o niektórych profesorach mówiliśmy "poznać pana po ostrogach". Większość to jeszcze wychowankowie Uniwersytetu Lwowskiego. Tylko nieliczni z powojennych nominatów im dorównywali. Także i dziś, spora część tej kadry, to bufoni i "wielepy", pomiatający studentami, oraz mniej utytułowanymi współpracownikami. Za nic mający ludzi o mniejszej liczbie literek przed nazwiskiem. Tacy dla kariery i mamony skłonni są nawet bardzo dać się ośmieszyć.
      Pomyślności.

      Usuń
    3. Prawdę mówiąc, ja robaczek pisząc krytycznie o ludziach z tytułami i to o tych z najwyższej półki miałem niemal pewność, że dostanie mi sie po uszach. Zaskoczony jestem niemal jednomyslnościa ocen.
      Już wiem dlaczego np. w 500 najlepszych uczelni świata nie ma żadnej polskiej. Domyslam sie , że wynalazczość, innowacja i wdrażanie nowych technologi to w Polsce pojęcia nieznane. Juz domyslam się dlaczego w Polsce tzw. reformy szkolnictwa są tylko tak zwanymi reformami.
      Ostatnia konstatacja - chyba cała ta dziedzina nie zrobiła jeszcze kroku w kierunku wyjścia z PRL-u.
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. ikko - to my może jakieś koleżanki jesteśmy ??? bo ja w latach 70 też we Wrocławiu tylko na Politechnice. Ale przed Uniwerkiem to całymi stadami rozkładaliśmy sprzęt i malowaliśmy plenery albo budynki. Może się gdzieś tam spotykałyśmy, może w pobliskiej plackarni ... placki po węgiersku były supeeer. A wykładowcy to faktycznie Lwów. Ech ta klasa ! Profesor , który nas egzaminował potrafił przeprosić i wyjść na korytarz, zeby zapalić, tylko z tego względu że wśród studentów, którym właśnie zadał pytanie, trafiłam się ja a on uważał, że przy kobiecie palić to brak szacunku. Takim sposobem ustaliliśmy wspólną wersję i cała nasza gromadka zdała. Ech ci moi profesorowie - ludzie renesansu , dla mnie wzór ...

      Usuń
    5. wdepnij do mnie - może po zdjęciu poznasz ;-)

      Usuń
  5. „Smoleńsk” i co dalej?

    Dzisiaj toczy się bitwa o prawdę smoleńską, i gotowi są Polskę roznieść na strzępy
    byle by ich prawda przyniosła zwycięstwo w wyborach.
    Czy można wytłumaczyć niektórym ludziom, żeby używać w dyskusji fakty które powstały przy tym wypadku?
    Pytanie podstawowe, jakie są przyczyny wypadku?
    Dzisiaj wszyscy, wszystko pomieszali ze wszystkim, bez żenady bredzą na potęgę.
    Po pierwsze jak można mieszać przyczynę wypadku z tym co się działo po wypadku?
    Po drugie jak można mieszać przyczyny wypadku z odpowiedzialnością za wypadek?
    Jak można nie rozumieć że komisja Milera badała co innego niż prokuratura?
    Komisja Milera badała przyczynę wypadku, a prokuratura szuka ewentualnego sprawcę jeżeli taki jest.
    Czy dzisiaj ktoś zadaje pytanie że Maciarewicz zagraża bezpieczeństwu państwa.
    Jak to odbije się na stosunkach z Rosją i nie tylko politycznie ale i gospodarczo.
    Kto zapłaci za szkody gospodarcze mogące z tego wyniknąć?
    Kto myśli o tym jaki to ma wpływ na dzień dzisiejszy a tym bardziej na naszą
    przyszłość.
    Nie zdaliście tego egzaminu panowie politycy,naukowcy,dziennikarze wszystkich
    rodzajów mediów.
    I co byście nie powiedzieli fakty są przeciwko wam
    Bo prawda o którą tak walczycie to są fakty, które powstały w czasie tego wypadku
    To co było po wypadku to całkiem inna historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...........i dlatego tez żeby nie mieszać ograniczyłem się w notce tylko do czasu i miejsca katastrofy i to oczywiście w sposób bardzo skrótowy i niekompletny. To co sie działó po katastrofie to temat na odrębne opowiadanie z o wiele wiekszą ilością faktów do dyskusji, polemik, rozważań itp.
      Czasami nachodzi mnie taka chęć aby zaapelować - niech w końcu państwo pokaże swoją siłe bo jak dotychczas cofa się pod naporem politycznego łajdactwa a i w wielu przypadkach zdrady interesów i szkodzenia państwu.
      Potem jakos łagodnieję i ..........................nie wiem codalej.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Nie wiem czy wszyscy widzieli, a naprawdę warto!
    http://tiny.pl/h8dfg

    OdpowiedzUsuń
  7. Włączam telewizor: Macierewicz.
    Właczam radio: Macierewicz.
    Spoglądam na gazetę: Macierewicz.
    Aż się boję otworzyć szafę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie otwieraj przypadkiem lodówki!
      Ja ostatnio otworzyłem... i do tej pory się trzęsę...

      Krzysztof z Gdańska

      Usuń
    2. Krzysiu - ja mam technike wyrobionę. Otwieram lodówke ale głowa w druga strone i macam..... ostatnio wymacałem musztardę do kapusty kiszonej.....
      Pozdrawiam
      ps.
      Stołuj sie na mieści e!!

      Usuń
  8. Z nie oficjalnych ale dobrze poinformowanych zrodel z ktorych kozysta(zapewne)Macierewicz wiadomo tylko nie podal calej tresci notatki,ze te trzy osoby ktore przezyly katastrofe to ludki ktorzy zbierali chust przy lotnisku Nawet srednio inteligientna malpa po zobaczeniu wraku tego samolotu nie powie ze tam mogl ktos przezyc Przeciez to wszystko wygladalo jak by przepuscil ktos ten sanolot przez ogromna rozdrabniarke I GDZIE TAM MIAL BY KTOS PRZEZYC NIE MA TAKIEJ SZANSY

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki Bogu nie słyszałem "samego Macierewicza" bredzącego o ocalałych, gdyż prawdopodobnie zszedłbym na wylew - czyli, jasna krew by mnie zalała.

    Wiadomo ilu była pasażerów, wiadomo ile było pogrzebów - to co? "łebków" po drodze zabrali?
    A może jakieś porody na pokładzie samolotu się odbyły?
    A może te trzy osoby to aniołowie, którzy przybyli osobiście Lecha żywcem do nieba wziąć? Ale nie zdążyli gdyż Lech potrzebny był na Wawelu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos Wawelu, to przypomina mi się zadawane po katastrofie pytanie:
      "Kto spocząłby na Wawelu gdyby owym nieszczęsnym Tupolewem lecieli obydwaj bliźniacy?"
      Odpowiedź brzmi: "Pilot samolotu",

      Usuń
    2. ...........z epitafium - wdzięczny naród !.

      Usuń
  10. Na LEPKOW bym nie stawial bo nic nie wiadomo o miedzy ladowaniach ,ale reszte mozliwosci moga byc calkiem realne(najbardziej trzecia)Jezeli chodzi o Macierewicza,to wczoraj tv nadawalo krotka relacje z ich wielkiej komisji i tam padla wlasnie ta sensacyjna wiadomosc z ust Macierewicza

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawe, że też szalony Antonio nie zastanowi się że w tym wszystkim oprócz nich są jeszcze inne rodziny a w tych rodzinach dzieci ... co ma odpowiedzieć matka dziecku , które zada pytanie - a może tatuś żyje ? dlaczego nie szukasz tatusia ? Jak ma z czyms takim żyć matka i dziecko. Czy ta władza jużłkiem mózg Antonia przeżarła że nie widzi oprócz niej nikogo i niczego, no oczywiście poza wyznawcami ich sekty

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja tym razem bez związku z notką. Piotrze - faktycznie już drugi raz nasze rodziny się spotykają ... ech spotkają się jeszcze raz - w Opolu, niestety tam mam dwa smutne miejsca - szpital i więzienie.

    OdpowiedzUsuń


Kod do zamieszczania linków - wystarczy skopiować do komentarza, w miejsce XXX wstawić link, który chce się zaprezentować a w miejsce KLIK można wpisać jakiś tytuł, czy objaśnienie lub zostawić bez zmian

<a href="XXX" rel="nofollow">KLIK</a>