czwartek, 29 listopada 2012

My informujemy - oni kłamią !

Kto infomuje, a kto kłamie
refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




Co w prawicy piszczy?


    Podoba mi się tytuł tego posta! I wcale nie dlatego, że to mój post! Doskonale zdaję sobie sprawę, że to plagiat. Ale wymyślanie dobrych tytułów, to ciężka praca. Wiele gazet zatrudnia specjalistów w tej dziedzinie. Ja postanowiłem ściągnąć od "fachowców".


    Bowiem nie jest ważne, czy tytuł jest esencją artykułu, on ma zupełnie inne zadania. Po pierwsze - ma przyciągnąć uwagę, zaintrygować. Po drugie (ale to już niekoniecznie) - być zapowiedzią, tematu. Jednym słowem, zadowolony byłem z nie mojego pomysłu. Postanowiłem zajrzeć głębiej do "kuchni" tych co "informują". A może jeszcze jakiś ciekawy i przydatny pomysł tam znajdę?

    No i nie pomyliłem się. Ja podaję wszystkim link na mojego bloga, różne strony komercyjne robią to samo - a "informatorzy" spod znaku niezależnej.pl wymyślili sobie bramę. Można, owszem wejść na ten portal bezpośrednio, ale co tam, podbudujmy własne ego. Wchodzimy przez nieomal "Łuk Tryumfalny" prawicy.


niezależna.pl, kłamstwo, pis, refleksje po 60-ce

    W centrum tej "bramy" znajduje się link do artykułu na niezależnej.pl (tej co nie kłamie) pod tytułem - "Parlamentarzyści zaniepokojeni losem Gmyza". Otwieram link i pierwsze zdanie artykułu brzmi bardzo poważnie - "Członkowie parlamentarnego Zespołu ds. Obrony Wolności Słowa są zaniepokojeni i oburzeni zwolnieniem z pracy Cezarego Gmyza.". W pierwszej chwili zatroskałem się. Ale za chwilę, na szczęście, przypomniałem sobie czym są zespoły parlamentarne. Najsłynniejszy taki zespół zajmuje się badaniem zjawisk paranormalnych - czyli zamachem smoleńskim. Nie, nie wierzę w UFO, nazwałem tak ten zespół, gdyż pracują tam paranormalni posłowie.

    Postanowiłem sprawdzić, co to za "zaniepokojony" zespół. Intuicja mnie nie zawiodła. Jest to bardzo liczny zespół. Liczy 97 posłów i senatorów. I ani jednego nie będącego członkiem PiS. Czyżby innym partiom, głównie opozycyjnym nie zależało na wolności słowa? Jednak chyba prawda jest inna. Pozostali parlamentarzyści, pomimo nieraz krytycznego stanowiska wobec rządu nie uważają, że wolność słowa jest w jakimkolwiek stopniu zagrożona.

    Ale spójrzcie na tytuł artykułu portalu który "nie kłamie". Zaniepokojeni są "parlamentarzyści", nie Zespól parlamentarny. Gdyby jakiś poseł założył Zespół Parlamentarny skupiających posłów wierzących w kalendarz Majów - niezależna.pl też pewnie napisałaby, że parlamentarzyści zaniepokojeni są zbliżającym się końcem świata.

    Następny link - "Tajemnice porozumienia gazowego w Sejmie". Tym razem niezależna.pl postanawia "wyjaśnić tajemniczą obniżkę ceny gazu". Tak po prawdzie, "aferę" wykryli niezawodni posłowie PiS, a "ci co nie kłamią" nadali tylko odpowiednią rangę tej hucpie. Bo przecież to musi być podejrzane by ten "okropny rząd Tuska, który >musi odejść<" - mógł zrobić coś, co spodobałoby się wyborcom. A jeżeli ktoś jeszcze w głowie ma tylko "kondominium" - to komisja śledcza prawie pewna.

    Normalnym jest, że sejmowa komisja gospodarki chce znać założenia umowy z Gazpromem. Przecież sejmowa (poprzez komisje) kontrola rządu zapisana jest w Konstytucji. Tylko cały czas gryzie mnie podejrzenie - czy chodzi o interes Polski, czy o "wysadzenie" Tuska. Dlaczego każde zapytanie do rządu musi być zadawane w klimacie "wojennym"? I czy takie podawanie faktów jest informacją rzetelną czy kłamstwem?




środa, 28 listopada 2012

Uprzejmie donoszę !! /29/

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta


Uprzejmie donoszę, że mój faworyt niejaki Antek Policmajster rąbnął następującym tekstem w związku z zatrzymaniem niedoszłego zamachowca Brunona K. /cytuję z pamięci/: Celem zamachu Brunona K. nie była ślepa nienawiść do wszystkich , ponieważ ławy sejmowe PIS znajdują się nie opodal miejsca w którym zasiada prezydent RP można przyjąć ,iż zamach miał być dokonany w szczególności na posłów Prawa i Sprawiedliwości /?!/Podążając tropem myślenia jednego z większych filozofów PIS to może zabronić Panu Prezydentowi przebywania w sejmie a Brunona K..................no,..że tak powiem,...no nie wiem, ale może wypuścić z pierdla ?.
Wg. Babci Jadzi Staniszkis ani Brunon K. ani Pan Nicpoń nie są groźni – oni poszukują własnej tożsamości - galeria obok /tylko czego szuka po stacjach TV Babcia Jadzia ?/.


Uprzejmie donoszę, że rozpętała się burza bo z więzień będą wychodzić skazani za gwałty i morderstwa. Jestem absolutnie przeciwny szukaniom jakiś protez prawnych aby zatrzymać ich w więzieniach bo to pachnie ustrojem totalitarnym. Po odbyciu kary każdy skazany jest wolnym człowiekiem i ma czystą kartę. Jednym z zadań więziennictwa i sensu odosobnienia jest tzw. Resocjalizacja a jeżeli ona nie była skuteczna i skazany chwali się, że swego zachowania za które był skazany nie zmieni oznaczać może, iż jest to człowiek nienormalny i wymaga stałego odosobnienia w zakładach opieki zdrowotnej.
Jestem ciekaw co ci mądralińscy, którzy chcą przytrzymać wychodzących na wolność dalej w więzieniu zrobiliby w np. ze zwykłymi chuliganem, który przed wyjściem na wolność odgrażałby się, że obije mordę temu za którego siedział ?.

Uprzejmie donoszę, że mam mieszane uczucia po negocjacjach w sprawie budżetu unijnego dla Polski w perspektywie 2014-2020. Podzielam pogląd, że ważniejsze są warunki wydawania dopłat niż sama wysokość tych dopłat. Zmiana wysokości wkładu własnego w inwestycje zatwierdzone przez Unię do np. 25 % będzie skutkowała o wiele większymi konsekwencjami niż obniżenie całości dopłat o 20-30 mld zł. Wiemy jaki jest dziś dług publiczny i wiemy, że w sporej części generują go samorządy lokalne.
Może należałoby pomyśleć nad zwiększeniem deficytu budżetowego ponad zapisane w ustawie 55 % ?. Grecja posiada dziś deficyt na poziomie 170 % i do roku 2014 ma go zmniejszyć do 120 %. Na szczęście nie jesteśmy Grecją ale trzeba także pamiętać, iż zwiększenie deficytu odłożyłoby ad calendas graecas nasze wejście do strefy EURO.



videoUprzejmie donoszę, że jesteśmy niedaleczko mistrzostwa świata w pisaniu aktu oskarżenia. Owy dokument dotychczas był w kompetencji prokuratora a tu.......... . Jarosław Kaczyński pisze książkę, która ma się ukazać na wiosnę i wystarczy tylko nadać numer ewidencyjny. Rekord polega głównie na tym, że jeszcze nikt nigdy nie napisał aktu oskarżenia na siebie.
Ciekawe i światowe doświadczenie !



Uprzejmie donoszę, że „szlachetne zdrowie nikt się..............” itd.,itd. Powolutku dochodzę do formy a to dzięki bańkom lekarskim. Z moją ukochaną żoną zażegnaliśmy dwustronny spór o dobór spirytusu którego należy użyć do stawiania baniek. Wyszło na moje i zamiast denaturatu zakupiono normalny spirytus rektyfikowany. W wyniku dalszych dyskusji zgodziliśmy się, że ryzykowne jest stawianie baniek wobec wyraźnej poprawy zdrowia i jednogłośnie postanowiliśmy wykorzystać spirytus do leczenia wewnętrznego co powinno przyspieszyć proces rehabilitacji a przynajmniej uczynić go weselszym. Informuję, iż sposób okazał się bardzo dobry podnosząc przede wszystkim moje morale wynikiem czego jest niniejsza notka. Nie polecam wszystkim tego sposobu gdyż w końcowej fazie może wywołać nawet interwencje „organów” a i nie wszyscy, jak w naszym przypadku, lubią sprośne piosenki.

Kawał tygodnia:








wtorek, 27 listopada 2012

Musztarda po obiedzie?

Musztarda po obiedzie.
refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




Lepiej późno niż wcale?


     Przysłowia są mądrością narodów. Jednak niekiedy, prawdziwej mądrości trzeba, by użyć właściwego przysłowia. Czy "musztardę po obiedzie" można skwitować powiedzeniem "lepiej późno niż wcale"?


    Do takich rozmyślań skłoniła mnie informacja o wniosku postawienia Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem Stanu. Dla jasności powiem, że należy im się to jak psu micha.

Kaczyński, Ziobro, Trybunał Stanu, refleksje po 60-ce
    Zastanówmy się jednak, czym jest, czym powinien być jakikolwiek trybunał i jego wyrok. Jedno jest pewne - jakikolwiek wyrok, dowolnego trybunału nie powinien być aktem zemsty. Zemsty zwykłej, ludzkiej, ani też politycznej. Oprócz sprawiedliwej kary za postępek niezgodny z prawem, wyrok taki powinien pełnić funkcję przestrogi dla innych.

    W swym wymiarze kary, wyrok powinien być skuteczny. Skuteczność swą jednak traci wraz z upływem czasu pomiędzy czynem a karą. Jest to truizm, często powtarzany przez polityków przy okazji dyskusji nad kodeksem karnym. Wszyscy się zgadzają, że nieuchronność kary i jej szybkie wymierzenie jest skuteczniejsze niż wyższa represyjność, ale po czasie.

    W przypadku osobników ze zdjęcia mam wątpliwości czy ewentualny wyrok skazujący przyniesie społecznie oczekiwany skutek. Obaj panowie już dziś stroją się w piórka męczenników. Ich "wyznawcy" aż zacierają ręce - będziemy mieli nowych kandydatów do wyniesienia na ołtarze! Dla innej grupy społeczeństwa - sprawa ta będzie miała posmak vendetty. Niewielu tylko będzie pamiętać powody ich ukarania i właściwie zrozumie wyrok trybunału..

    Tak więc nie jestem pewien, jak to jest z tymi przysłowiami? Które z nich ma większą wagę? A może jak zwykle, największą wagę ma przysłowie - mądry Polak po szkodzie?





poniedziałek, 26 listopada 2012

Stare, ale jare

Niedźwiedzia przysługa Rewińskiego
refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




"Gazeta Polska codziennie" - i jej filary


     Siadam do klawiatury by coś napisać. W zasadzie tematów nie braknie. Każdego dnia, bowiem dzieje się tyle - że podstawową umiejętnością blogera staje się nie umiejętność pisania na klawiaturze, nie umiejętność formułowania myśli i wniosków - ale umiejętność dokonywania selekcji.


     Dodatkową trudnością jest konkurencja. Już wydaje mi się, że mam TEMAT, dla pewności zaglądam na fora - a tam już ze dwóch czy trzech tuzów blogosfery napisało TAKIEEE notki, że rezygnuję. Nie chcę być posądzony o plagiat. A jest to możliwe, gdyż zaglądam na zaprzyjaźnione blogi, więc ich autorzy myślą tak jak ja. Sorry!!! Ja myślę tak jak oni. Oczywiście mam tu na myśli system kryteriów - reszta bowiem jest pracą samodzielną.

    Cóż mi więc pozostaje? Wchodzę głębiej w sieć i szukam czegoś ciekawego. Tym razem też tak postąpiłem i znalazłem ładny kwiatek.

    Już dosyć dawno tematem dnia była deklaracja poparcia dla PiS-u złożona przez Janusza Rewińskiego, przez niektórych nazywanego "artystą" kabaretowym. Później jakoś to się wyciszyło, nikt się specjalnie nad Rewińskim nie znęcał - wiadomo, kabareciarz to jajcarz. Ale normalny "jajcarz", robi sobie "jaja" głownie z tych, których uważa za godnych tego. Najczęściej są to ludzie, czy grupy ludzi, myślący inaczej niż on.

    I tu Rewiński mnie zaskoczył. Postanowił sobie jaja zrobić z tych, którzy go przygarnęli. Oto wygrzebany filmik z jego oświadczeniem złożonym w dniu 9.IX.2011.



    Po obejrzeniu tego filmiku, zacząłem bić brawo panu Rewińskiemu. Nikt lepiej by nie zareklamował tej "gazety". Jemu paroma krótkimi zdaniami udało się przekonać mnie, że miejsce tego szmatławca jest pod budką z piwem. Czy ktoś może wie, co od tamtego czasu dzieje się "artystą"? Uszło mu to na sucho?

    Jednak po zastanowieniu się, mam dylemat. Nie jestem pewien, czy Rewiński pokazał nam jeden ze swych numerów kabaretowych, czy był po prostu "narąbany"?



piątek, 23 listopada 2012

Okiem emeryta (29)

Bogactwo polskiego języka + dykcja Czarneckiego = wybuch śmiechu
refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta








*Odcinek 29 - piękna mowa polska


     Polska mowa, polski język, są bardzo piękne. W latach 80-tych na jakimś uniwersytecie szukano uniwersalnego, bogatego i żywego języka. Język polski znalazł się w pierwszej piątce. Co prawda tracił wiele punktów z powodu gramatyki i małego zasięgu terytorialnego, ale wiele zyskiwał z racji bogactwa, szerokich możliwości wyrażania uczuć i piękna poezji. To wszystko prawda. Jednak należy jeszcze uwzględnić fakt - kto tego języka używa.


okiem emeryta, czarnecki, dykcja, w samo południe

    Oglądałem telewizję, tak z doskoku. Ponieważ nic ciekawego w niej nie było. chwyciłem więc za gazetę. W tymże czasie na szklanym ekranie pojawił się Richard Henry Czarnecki. Nie zwróciłem specjalnej uwagi, gdyż jak zwykle ględził coś o genialności swego prezesa. Jednak pewna fraza przykuła moja uwagę. Otóż usłyszałem (tak mi się wydawało) wyrażenie:

"...prezes Kaczyński niczym kaczy kuper...."

    Oniemiałem z wrażenia! Richard Henry postanowił popełnić samobójstwo? Dopiero po chwili dotarł do mnie cały komizm tej sytuacji. Otóż europoseł, z niepowtarzalnym wdziękiem i dykcją chciał się podlizać pryncypałowi. Chciał powiedzieć ( a w jego mniemaniu tak właśnie powiedział), że prezes niczym Gary Cooper w samo południe ogłosi coś jak zwykle bardzo ważnego. Co prawda zepsuł natychmiast niespodziankę i powiedział co prezes chciał osobiście powiedzieć.


    No to się szczerze uśmiałem z mojego "przesłyszenia"! Uśmiałem się podwójnie. Pierwszy raz na wspomnienie owego kupra kaczego, a drugi raz wyobrażając sobie prezesa w kowbojskim kapeluszu, z coltami w olstrach stającego na środku ulicy przeciwko Tuskowi, Niesiołowskiemu, Sikorskiemu i Grasiowi! Nie musiałby nawet robić użytku z coltów. Jego wrogowie padli by martwi na ziemię, zabici własnym śmiechem.

    A wszystkie te chwile śmiechu zawdzięczam nieocenionemu Czarneckiemu i oczywiście językowi ojczystemu, który połączony z "odpowiednią" dykcją - nie takie wybuchy śmiechu może wywołać.

    A poważnie - rada dla Czarneckiego i jemu podobnych. Z wazeliniarstwem nie należy przesadzać. Niechcący można otrzymać efekt zgoła przeciwny od zamierzonego.




Nie dokazuj miły, nie dokazuj.....

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




Nie dokazuj miły, nie dokazuj, nie jest znowu z ciebie taki zuch........

/Grechutowate/

 


Najwyższy rozsunął chmurki, wystawił rękę w moim kierunku i rzekł – nie dokazuj, miły, nie dokazuj...... po czym rozłożył mnie na przysłowiowe łopatki zarówno psychicznie jak i fizycznie..
Dowalił mi równo ale dzięki Ci Panie Boże za to że posłałeś mi wszystkie plagi prawie na jeden raz różnorodnie co do gatunku i wagi tzn:



1. dowcipnie,
2. złośliwie,
3. i do myślenia.
O jedno mam pretensje bo to jest zbyt okrutne, nie potrafię usiedzieć przed komputerem i najlepiej czuję się w pozycji pół-leżącej i przez to skazałeś mnie na oglądanie TV. Postanowiłem jednak nie poddać się Twojej karze do końca i zdecydowałem nie oglądać prawie żadnych wiadomości TV.
Zacząłeś dowcipnie. Zaczęły mnie swędzieć nogi poniżej kolan. początkowo zrzuciłem to na karb jakieś pieprznej potrawy i zacząłem samoleczenie przy pomocy wapna i natłuszczania. Na skutek bezczelnego szantażu najbliższej mi osoby udałem, sie do dermatologa który fachowym okiem potwierdził to co moje oko z okularami o dioprtii +4,5 widziały też. Dostałem wonne maści o wartości aptecznej niecałe 50 zł. Dowcip polega nam tym, że na wiosnę mógłbym robić na łące za bociana ale teraz kiedy wszystkie poleciały do obiecanego przez „kogoś” Egiptu ??. Finał – samo przyszło, samo zaczęło przechodzić............



Mamy nowego, sympatycznego ambasadora USA w Polsce. Chciałbym go powitać w naszym i jemu znanym polskim języku:
W imieniu wielu polaka my przywitać Pan ambasadora w Polska. My potwierdzać że w Polska jest dużo rowerostwo a nawet ścieżka po których jechać rowerostwo. Pan być patriota swój kraj skoro Pana rowera będzie dopiero za 2 tygodnie w Polska. Myślimy, że Pana rowera to taka specjalna z GPS i z wyrzutnia z małą rakieta i równie mała tarcza ochronna. U nas w Polska takich rowera jeszcze nie ma a my mamy w większości taka rowera z boku z takimi małymi kółka i takie są lepsze bo w zima zakładamy na nie łańcucha przecilodowe i łatwo można się omijać z biała niedźwiedzia.
Pan ambasador obwieścił z bólem, że nie będzie mógł uprawiać swojej ukochanej turystyki rowerowej gdyż jego rower przypłynie do Polski dopiero za 2 tygodnie. Jasnym jest że w Polsce rower to środek transportu nieznany a wypowiedź ambasadora- wesołka nie ma nic wspólnego z dyplomacją czyli kolejny dowód traktowania Polski przez Bardzo Wielkiego Brata zza Wielkiej Wody.


Mam płatną pocztę na portalu hoga.pl i do nie tak dawna miałem spokój ze spamem. Bardzo prawdopodobne, że gdzieś „chlapnąłem” swoim adresem i lawinowo ruszyło. Na samej poczcie jest folder „spam” i wg właściciela zamieszczona tam niechciana poczta jest rejestrowana i włączana w bazę spamów. Sęk w tym, że ta funkcja nie działa. Rozpocząłem obfitą korespondencję, która dała tyle samo co ostrzeżenia Chin pod adresem USA. Zupełnie rozłożyła mnie na łopatki ostatnia bardzo uprzejma rada abym sobie zamontował jakiś program
antyspamowy. To właściwie za co ja płacę skoro nie ma ochrony antyspamowej a ja kupując program właśnie przed spamem chciałem się obronić. Skopiowałem sobie program antyspamowy o nazwie Spamihilator Anti-Spam-Wiki. Darmowy i wydaje się być dobry. Posiada tzw. obszar treningu i po rozpoznaniu dalej podobnych rzeczy nie przepuszcza. Początkowo często sprawdzałem zawartość gdyż ładował tam także pocztę chcianą ale po, kliknięciu – nie spam wszystko było dobrze. Coś mnie podkusiło i kliknąłem z ciekawości w plik w folderze spamów i momentalnie zamontował sie wirus.
Avianca mi zapodała, iż te wirusy najczęściej są w plikach „dla dorosłych” i tym bardziej szlak mnie trafia bo co prawda mam przekonanie, że w moim wieku i z moim doświadczeniem widziałem juz wszystko. Prześladuje mnie jednak myśl – a jak cos przegapiłem w tej materii ??.
W związku z tym mam prośbę – napiszcie jakich używacie programów antywirusowych, antyspamowych i pocztowych, które sprawdzają się w Waszych warunkach. Parę oprogramowań mam za sobą i raczej z marnym skutkiem. Poza płatna pocztą /z której zrezygnuję/ nie używam innych programów płatnych. Może jakiś program „wszystko w jednym” ??.


Jest !!!!! - wylądował.
Bojingsiedemosiemsiedemdrimlajner. Piękny czyli bjuty !!. Pani Prezydentowa wypróbowała swoim siedzeniem siedzenia. Kpt. Makula do dziś leczy zajady. Bo ani na chwilę nie mógł zniknąć uśmiech z jego twarzy bo stewardessy sie przynajmniej zmieniały a on..... . Nie eskortowały go nasze F-16 bo była mgła i słusznie ich nie wypuszczono bo my wiemy że jak jest mgła to nawet samochodem ciężko sie jedzie ale my mamy tylko jedna płaszczyznę i czasami jeszcze linie na jezdni a taki F-16 ani linii a do tego dochodzi jeszcze góra i dół. Troszkę śmieszą mnie uwagi na temat wietrzenia i temperatury wewnątrz Bojingasiedemosiemsiedemdrimlajner. Przecież można
zrobić lekko uchylne okna, oczywiście nie pod wiatr. Mój mechanik samochodowy świetnie montuje okna dachowe uchylne to i temu problemowi dałby radę.
Ciekawostka – może ktoś sie doszukał ile kosztuje ten Bojingsiedemosiemsiedemdrimlajner.


Początek był dość skromny coś jakby bolenie kości ale nim cos przedsięwziąłem ból nawiał z ogółu ciała i zamieszkał pod lewą łopatką. Hexenschuss czyli strzał czarownicy zwany po polsku postrzał prowadzący do lumbago. W domu tylko maść końska, dobre i to, żona wysmarowała. Po 2 dniach zaczyna mi ból wędrować po całych plecach i rękach aż do dłoni, upierdlistwo. Pozycja jedynie półleżąca, siedzieć nie można, jedynie przeglądam pocztę a tam............ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Wściekły i obolały zwalczyłem wirusa i wróciłem do leczenia polegającego na wcieraniu w miejsca obolałe różnych, wielce śmierdzących specyfików zaczynając od maści końskiej przez żele do kremów leczniczych i amolu. Próbowałem zastosować plaster
pieprzowy ale w geście Rejtana zdarłem go bo chciał mi plecy przepalić. W tej sytuacji rada Knezia dot. maści pieprzowej nawet nie próbowałem kupować, natomiast w geście desperacji postanowiłem iż żona postawi mi bańki. Niestety, w wyniku negocjacji zamysł upadł z powodu głupiego spirytusu. Ja twierdziłem że konieczny jest normalny spirytus a żona że wystarczy denaturat. Przecież do baniek wystarcza minimalna ilość i reszta zostaje a taki denaturat już się do niczego nie nadaje nawet po przepuszczeniu przez chleb.
Na szczęście po 9 dniach zaczynam dochodzić do formy mając nadzieję do pełnego aktywnego blogowania.


Tragiczna wiadomość zza Oceanu /niekoniecznie prawdziwa/.
Profesor Zbigniew Brzeziński, wielki przyjaciel polaków, doradca prezydenta Cartera podjął próbę odebrania sobie życia. Na szczęście w pobliżu przebywała ochrona oraz rodzina która zdążyła go uratować skutecznie reanimując. Prof. Brzeziński pozostawił list pożegnalny w którym tłumaczy przyczynę tego kroku. Przyznaje w nim iż nie mógł znieść negatywnego zdania i krytyki polskiego posła Mariusza Błaszczaka.


 


wtorek, 20 listopada 2012

Blog nasz nie zna granic!

Młodzi Rosjanie czytają nasz blog
refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




Sława Piotra przekroczyła granice kraju !!!


     12 listopada Piotr osobnym wpisem pt. "Drogi Andrzeju", skomentował wpis 'andy lightera' na jego blogu WYJŚCIE Z MROKU.

    Przypomnę tylko, że oba wpisy dotyczyły wraku Tupolewa pozostającego w Rosji, a właściwie "nabożeństwa" jakie ma do niego PiS.

    Na blogu Andrzeja głos zabrało w tej sprawie 11 komentatorów (nie licząc autora), pod wpisem Piotra wypowiedziało się pięciu.

    Wydawało by się, że odzew niewielki. Faktycznie - większość z nas, ma po dziurki w nosie tej smoleńskiej religii. Ale jak mówi klasyk - świat to dzisiaj globalna wioska.


Wystarczyło trochę poserfować by znaleźć tą oto stronę (dzięki Andrzeju za poszukiwania). Jest to tłumaczenie wpisu Piotra z podaniem nazwy naszego bloga i linkiem do niego.

A tak to wygląda:

tekst Piotra

Smoleńsk, wrak, kaczyński, refleksje

znaleziony tekst

Smoleńsk, rosjanie, kaczyński wrak, refleksje po 60-ce

A oto kilka komentarzy nieudolnie przeze mnie przetłumaczonych.

- "GSR"
  To będzie kino w Polsce, jeśli po wniosku przedstawicieli Polski po zamknięciu śledztwa, Rosja rzeczywiście zutylizuje te fragmenty! Lub nawet nie na żądanie, a po prostu - materiały dowodowe przechowywane przez określony czas, po którym mogą być poddane recyklingowi. Jeśli, na przykład, Polacy z powodu ich małostkowości i kłótliwości, nie będą mogli się zdecydować, kto pokryje koszty, to nie jest wykluczony wariant wysyłania szkieletu Tupolewa jako złom do przetopu.

Wyobraźcie sobie , jakie niewyobrażalne wyżyny osiągnie awantura wewnątrz-polska! Żadne ekspertyzy nie będą już wiarygodne i słynna polska fantazja wzniesie się do nieba. O religii smoleńskiej, która już teraz grozi przesłonięciem katolickiej, nie wspomnę nawet. Kościoły z sylwetką samolotu zamiast krzyża, na szyi samolociki z portretem Lecha, figurki Lech ukrzyżowanego na planie samolotu, kanonizacja za życia jego brata - Jarosława i inne przyjemności z postronnych obserwatorów ...

- "Assa1964":
  A Piotr Opolski to naprawdę Polak?

- "GSR"
  Do czasu - tak. Ale to, co się z nim stanie po dojściu do władzy Jarka i spółki - jest niewiadome. Mogą pozbawić obywatelstwa ... za dużo wie.

- "moskvitch407":
  Taaak! Prawdziwy człowiek swego czasu. Szacun i uważanie! Kiedy takich będzie więcej!

- "GSR":
  Nigdy. Wręcz przeciwnie - ich liczba maleje. Pan, 60 lat, wyrósł i wychował się w Polsce. Stąd i trzeźwe myślenie. A obecni, młodzi Polacy są zupełnie inni. Euro 2012 to pokazało bardzo dobrze. I nie sądzę, by Piotr Opolski był jednym z tych, którzy radośnie śpiewali "moskiewska kurwa!" ...

- "Yennefer":
  Te szacunki - kogo więcej, kogo mniej - uczciwie mówiąc są nie miarodajne. Nie można zaś sądzić o społeczeństwie po stosunku do sprawy na przykładach z PiSowskich i niePiSowskich środków masowego przekazu.


Więcej albo mniej - to pokazują rankingi. A oni po sensacji w "Rzepie" i pośpiesznym wystąpieniu Kaczyńskiego z oczywistymi oskarżeniami wszystkich naokoło - nie popierają PiS-u, który mocno traci elektorat (10 procent w kilka tygodniowi), tak więc rzec można, że normalnych i normalniejszych jest coraz więcej.

A Euro 2012 nie pokazało "jacy są obecnie Polacy" (są oni różni, większość z nich jest dokładnie taka, jak my) ale tylko aktywność bandytów (byli perfekcyjni 11 listopada) i moherów z organizacji "Solidarność 2010" - to ci właśnie niemłodzi warszawianie, którzy nielegalnie zjawili się na trasie do stadionu (im pozwolili zbierać się gdzie indziej, koło pałacu prezydenckiego), rozdawali naszym ulotki i wyjaśniali im różne historyczne chwile. Oni niedługo rozrabiali, policja ich zwinęła razem z ulotkami.

I tak dalej, i tak dalej.

Zachęcam czytelników do samodzielnego (wiem, że może to być trudne - ale przecież mamy internet!) poczytania dalszych komentarzy. Okaże się, że nie jesteśmy wcale wyjątkowi. Że tacy są również inni. Powiem nawet więcej - to my jesteśmy tacy jak inni. I jeżeli tylko każdy naród zdobędzie się na odrobinę wysiłku i przestanie budować wokół siebie bariery - świat może okaże się całkiem znośnym miejscem do życia.



piątek, 16 listopada 2012

Już naprawiłem

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta



*Przepraszam czytelników za brak listy ostatnich wpisów i komentarzy. Nie jest to nasza wina. Nawaliła witryna Bloggera. Może kiedyś naprawią.

P.S.
Nie naprawili. Ale wstawiłem produkt zastępczy. Co prawda, ogranicza on listę wpisów i komentarzy do pięciu, ale lepsze to niż nic. Jak Blogger naprawi te gadżety - powrócę do nich.

Miłego czytania.*

Okiem emeryta (28)

Kto odpowiada za dzieci poszkodowane w zadymach?

okiem emeryta, felieton, refleksje po 60-ce,




Odcinek 28 - czyli o odpowiedzialności


    Pomimo politycznego kontekstu, rzecz jest mało polityczna. Dotyczy bowiem odpowiedzialności opiekunów za dzieci będące pod ich pieczą. Głównie chodzi o rodziców - ale dziadków też.


    11 listopada ugrupowania umownie zwane prawicowymi zorganizowały marsz, który miał doprowadzić do "odzyskania Polski". Jak to "odzyskiwanie" wyglądało - widzieliśmy w telewizji. Pominę tu szereg sprzecznych ze sobą, a często histerycznych komentarzy na temat "prowokacji" czy brutalności policji. Zatrzymam się tylko na filmiku znalezionym w sieci.



 


    Pierwsze co rzuca się na uszy, to pewność z jaką autor prowadzi rozmowę z chłopcem. On już wszystko wie, trzeba mu tylko znaleźć niewinną ofiarę i jego materiał będzie "wstrząsający". Chłopiec opowiada, że kibole wznosili okrzyki przeciwko policji i dopiero potem nastąpiła reakcja. Został uformowany szyk kordonu policyjnego. Następnie kibole próbowali się przez niego przedrzeć i wtedy policja zaczęła bić.

    Drugie spostrzeżenie - to uszczegóławiający komentarz autora o taktyce policyjnej. Chłopiec prawdopodobnie nie wiedział o czym ten pan mówi, gdyż bezradnie tylko potakiwał głową.

    Następnie "dramatyczny" komentarz dodał Marcin Osadowski. Tyle demagogii w tych paru słowach jeszcze nie słyszałem. Dokładnie takimi samymi słowami mógłby komentować zachowanie maszynisty prowadzącego pociąg, który przejechał dziecko beztrosko bawiące się na torach.


    Dosyć jednak tych szczegółów. Czas na pytanie - skąd wzięło się dziecko na "torach?



    Temat nie jest nowy. I problemy z nim związane też nie są nowe. Najtragiczniejszy przebieg miały w styczniu 1998 roku. Wtedy to podczas zadymy kibolskiej zginął, uderzony przez policjanta trzynastoletni Przemek. Poruszenie w kraju było wielkie. Mnie jednak najbardziej uderzał fakt, że całkowicie pomijano milczeniem, że Przemek na meczu był sam, bez opieki kogoś dorosłego. Że rodzice którzy przecież musieli słyszeć o wybrykach kiboli - puścili samopas 13-letniego chłopca, w samo jądro cyklonu.

    Zaprezentowany filmik też zmusza do zastanowienia. Czy aż tak wielkim zaskoczenie były zamieszki na tym marszu? Czy nikt na prawdę ich się nie spodziewał? Czy odpowiedzialny rodzic zabiera na takie ryzykowne imprezy swoje dziecko? Ponadto, jeżeli już podjął taką decyzję, dlaczego pchał się z dzieckiem na czoło pochodu? Dlaczego z chwilą gdy zaczęły się wznosić okrzyki kiboli pod adresem policji, nie wycofał się do tyłu?

    Nie chcę wybielać poszczególnych policjantów. Może kilku z nich przekroczyło granicę. Komentatorzy gromkim głosem grzmią, że policja jest od zapewnienia bezpieczeństwa, a nie od bicia ludzi. Ale na litość Boską. Skoro tak postrzegamy powinność policji, to dlaczego na sam jej widok od razu rozlegają się pełne nienawiści wrzaski? A z drugiej strony, jeżeli postrzegamy policję jako wrogą armię, to do walki z nią idziemy na własne ryzyko. Tylko Gołota po wejściu na ring i zainkasowaniu paru ciosów, uciekał zeń z płaczem i pretensjami. Boję się ciosów - nie wchodzę na ring. Boję się o dziecko - nie zabieram je na imprezy wysokiego ryzyka.

    Autorzy filmiku poprzedzili jego publikację apelem do Rzecznika Praw Dziecka, aby doprowadził do wyciągnięcia konsekwencji wobec policji. Ja dołączam się do tego apelu - dołączając wszakże dodatkowy wniosek. Proszę o wyciągnięcie konsekwencji wobec rodziców, którzy z chęci zamanifestowania swej nienawiści do policji czy władzy, wciągają w to własne dzieci.



środa, 14 listopada 2012

Słowo o kulturze

Pisowskie chamstwo
refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




Kultura "prawdziwych" Polaków



    Jakiś czas temu prezes Jarosław Kaczyński z przekąsem powiedział że on jest z innej półki niż premier Tusk. Oczywiście z wyższej, dużo wyższej.


*    Postanowiłem zajrzeć na rzeczoną półkę i przekonać się, jakie tam obowiązują kanony kultury osobistej. Czym się różni inteligencja od "żoliborskiej inteligencji". Chociaż wcześniej znałem odpowiedź (*), jednak do ludzi lepiej przemawia jeden obraz niż tysiąc słów. Oto przyczynek do badań nad inteligencją pisowską.


    (*) - inteligencja od "inteligencji żoliborskiej" różni się tak jak demokracja od "demokracji socjalistycznej". Czyli mówiąc prostym językiem - jak krzesło od "krzesła elektrycznego".



wtorek, 13 listopada 2012

Przegapiliśmy?

Faszyści podnoszą głowę!
refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




UWAGA - faszyzm!


     Panuje przekonanie, że jesteśmy narodem rozpolitykowanym. Rzadko w którym kraju polityka budzi takie jak u nas emocje i podziały.


    Jednak to Stańczyk miał rację. W naszym narodzie najwięcej jest lekarzy. Od ponad dwóch lat 90% blogerów, 100%polityków i dziennikarzy oraz ponad połowa społeczeństwa zajmuje się przypadkiem choroby umysłowej pewnego polityka i jego otoczenia. Ma to tyle wspólnego z polityką, co jego dywagacje na temat patriotyzmu ze zwykłym, normalnym patriotyzmem.

    A w tle dzieją się rzeczy niebezpieczne. Jednak całkowicie niezauważone, ignorowane. Jedynie przy jakichś specjalnych okazjach ukazują się nam w całej "krasie". Tak jak przy okazji niedawnego święta niepodległości. Mam tu oczywiście na myśli wystąpienia ONR-u i Wszechpolaków w asyście pisowców i moherów. Niektóre z tych wystąpień brzmiały groźnie, choć z małą nutką groteski. Groteską był Zawisza, jeszcze nie czarny. Ale może już niedługo odważy się na oficjalne paradowanie w czarnej koszuli z pochodnią w łapie.

    Ale już jego słów groteską bym nie nazwał. Przypomina mi się scena z filmu "Kabaret". Gdzieś na początku filmu, widzimy jak karczmarz "na kopach" wywala kwestującego młodego SA-mana. Towarzyszy temu zajściu rechot rozbawionych gości. Ale mądre przysłowie mówi - ten się śmieje, kto śmieje się ostatni. Choć później już do śmiechu nikomu nie było.

    Tak więc nie lekceważmy takich przemówień. A Zawiszę i innych możemy ignorować tylko jako osoby. Ich działania bowiem, mogą okazać się wystarczająco skuteczne, by nam zaszkodzić.

    Nie jest to nowe zjawisko w naszym życiu. Jednak w przeszłości (tej niedalekiej) paradoksalnie przed nim chronił nas PiS. Jego radykalizm i populizm zagospodarowywał bowiem duże rzesze niezadowolonych. Po ostatnich samobójczych wystąpieniach prezesa, sam PiS może okazać się za mało atrakcyjny dla pobudzonych przez niego np. kiboli. Również i fanatyków prawicowych. Bowiem faszyści (różne ONR-y, Wszechpolacy, narodowcy - jak zwał, tak zwał) w swoich programach również dla PiS-u nie widzą miejsca w Polsce.

    Tak więc sam chyba niechcący, zwalczając PiS czyszczę pole dla faszyzmu. Paradoks polega na tym, że na moją krytyczną postawę wobec partii Zbawiciela, niemały wpływ miały również fragmenty wystąpień czy programów pisowskich, zawierających właśnie elementy faszystowskie.

    Zadaję więc sobie pytania - czy zajęty PiS-em, nie przegapiłem momentu w którym faszyzm osiągnął "masę krytyczną"?*





poniedziałek, 12 listopada 2012

Drogi Andrzeju !!

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta



Drogi Andrzeju !!.
Od początku swego blogowego istnienia chylę głowę przed Twym blogiem jako bardzo ciekawym, merytorycznym, napisanym piękną polszczyzną /gul mi chodzi bo jestem zazdrośnik/  i mającym swój konkretny punkt widzenia co bynajmniej nie oznacza, że mam zamiar się z jego tezami do końca zgadzać. Myślę, że do dyskusji jest to zaleta a nie wada.
Już w kilku notkach zauważyłem, że przeceniasz rolę Rosji w naszych, bilateralnych czy Europejskich stosunkach oraz naszej i Rosji roli w Europie i Świecie.
Moim zdaniem Polska zawsze była szczegółem Związku Radzieckiego a dziś wobec Rosji.
Politycznie to może i jest troszkę lepiej ale zawsze byliśmy i jesteśmy  pryszczem na dupie ZSRR a dziś Rosji. Na skutek szczekania w stronę Federacji Rosyjskiej możemy awansować do roli wrzoda i nic więcej. Zdaniem polonocentrystów /i prawdziwych Wolaków/ Rosja nie ma innych rzeczy do robienia jak szkodzenie Polsce, obniżanie jej autorytetu w świecie i Unii Europejskiej i na co dzień jej szkodzeniu lub co najmniej robieniem na złość.
Napisałeś u siebie na blogu - „Rosja tym trzymaniem tupolowego wraka robi jednak znakomitą robotę nie tylko dla siebie. Dla własnej wygody, wizerunku klasy przy świrującym sąsiedzie, itp.” /..../. Całość notki
tu .
Rosja nie zabiera oficjalnie głosu ale ma rację trzymając wrak do czasu zakończenia własnego śledztwa oddany nie będzie a jeżeli odda to uznam ich za głupców. Hieny Smoleńskie marzą o dniu kiedy rzucą się na Tupolewa, rozdrapią wrak, szczątki powieszą w różnych miejscach i rozpoczną się bluźniercze oddawanie czci np. oponie, kawałkowi blachy czy rurki z siedzenia, w stan ekstazy wprowadzi kawałek szyby, kabla a w omdlenie wprowadzi widok kawałka koszuli ofiary katastrofy może fragment palca czy skóry.
Dopóki wrak jest w Rosji towarzystwo Pana Macierewicza nie ma dostępu do niego i może sobie wymyślać teorii skolko ugodno a są one do rozbicia o wiadomą część ciała. W chwili powrotu do polski żadna prokuratura nie będzie wstanie sie sprzeciwić przed spenetrowaniem wraku przez nasłanych poselskich „profesorów” i innych wysoko kwalifikowanych „fahofcuf”. Lepiej więc niech wrak spokojnie sobie jest w Rosji.
Podejrzewam, że plan Rosji jest następujący. Po zakończenia śledztwa przez prokuraturę Federacji Rosyjskiej, Rosja ogłosi wszem i wobec wyniki zamkniętego i zakończonego śledztwa po czym wezwie Polskę do odbioru wraku Tupolewa, czarnych skrzynek  i innych wszelkich rzeczy materialnych związanych z zakończonym przez siebie śledztwem i tak jak MAK więcej w tej sprawie głosu nie zabierze.Załóżmy jednak, że Rosjanie ulegną naciskom i przekażą wrak przed zakończeniem przez siebie śledztwa i do tego wraku wejdą fachowcy i nasi Macierowiczowscy pseudofachowcy i oni odkryją np. że część kokpitu jest skażona w wysokim stopniu promieniotwórczo co wskazuje na ................. - tu sobie można dośpiewać dowolnie bzdurne wnioski. Dowcip wtedy polegałby na tym, że Rosja sama pozbawiłaby sie możliwości weryfikacji nie posiadając wraku.
Konkluzja;
Na zakończenie notki umieściłeś zdanie „Niech tam stoi ten wrak. Im dłużej, tym dla przyszłości Polski lepiej./.../.
Też się nie zgadzam, bo w moim przekonaniu będzie tam stał tak długo jak długo będzie trwało śledztwo prokuratury Rosyjskiej. Z perspektywy 2.5 roku najlepszym rozwiązaniem byłaby utylizacja wraku w Rosji a z odzyskanego materiału wybudowanie memoriału na miejscu katastrofy.
Wraz z powrotem wraku rozpocznie sie kolejna odsłona  chocholego tańca.
Pozdrawiam;
                                                            Piotr Opolski






niedziela, 11 listopada 2012

Święto Niepodległości

Marsz dla Niepodległej
refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




Z ostatniej chwili


Święto Niepodległości. Radosne święto. Jednak nie dla wszystkich.



   Świętujemy dzisiaj radosną rocznicę. Oto Polska po 123 latach niebytu jako państwo uzyskała niepodległość. Takie rocznice we wszystkich krajach są okazją do radości, wspólnej zabawy. Niedościgłym wzorem są Stany Zjednoczone. W tym dniu nikt nie pamięta kto wygrał ostatnie wybory. Za to pamięta się, że to dzięki świętowanym wydarzeniom, te wybory mogą się odbywać.

    Tak jest za oceanem - a u nas? Oto Prezydent RP organizuje marsz "Razem dla Niepodległej". Jedyny marsz, który nie jest przeciwko komuś czy czemuś. Marsz, który może być okazją, by podzieleni rodacy zapomnieli choć na chwilę o wzajemnej wrogości.

    Włączam telewizor - i widzę tłumy. Nie ważne czy są to setki, tysiące czy setki tysięcy. Kto chce - przyjdzie. Kto nie chce, lub nie może nie przyjdzie. Jednak jeden facet nie chce, nie dlatego, że zimno, że chory czy po prostu leniwy. On nie chce, by kojarzono go ze słowem "Razem". To nie towarzystwo dla niego. Ponadto co to za przyjemność gdy na takiej manifestacji nie wypada niczego rozpieprzać, nikogo obrażać. On takiej Niepodległej nie chce, nie potrzebuje.

    Ucieka więc na Wawe ldo podziemi, na grób brata i jego "kolegi" Piłsudskiego. Przecież to dwaj twórcy niepodległości z tym, że brat był "większy".

    Pan ten dla swojej kariery jest gotów zrobić wiele, wiele poświęcić. Nawet brata. Ale dla Niepodległej, kroku nawet nie zrobi.

    Nie chce mi się więcej o nim pisać. Temu panu powtórzę po raz kolejny słowa jego brata - spieprzaj dziadu


piątek, 9 listopada 2012

Okiem emeryta (27)

Okiem emeryta - Polak potrafi













*Odcinek 27 - czyli Polak potrafi


*    Cokolwiek by o naszych parlamentarzystach nie powiedzieć, jedno jest pewne - potrafią wymyślić prawo na każdą sytuację.*


*    Jestem palaczem - dla jasności, nikotynowym - od ponad czterdziestu lat. Przyznam to otwarcie - traktuję to jako moją życiową porażkę. Co prawda mam też i kilka, może kilkanaście sukcesików. Tyle bowiem razy podejmowałem "męską" decyzję o rzuceniu tego nałogu. Rekord wytrwałości to trochę ponad trzy miesiące.

    Zapytacie, co się stało, że po takim okresie wróciłem do nałogu? Odpowiem anegdotą:
- Pewien znany jegomość (nie chcę mu robić "reklamy") stwierdził, że jego rekord niepalenia to trzynaście lat. Też go zapytano - co się stało. Odpowiedział: "skończyłem czternaście".

    Ale poważnie mówiąc, jestem palaczem, który w sytuacjach konfliktowych zawsze staje po stronie niepalących. Jadąc pociągiem, zawsze wybieram wagon dla niepalących. Gdy w zakładzie pracy wprowadzono zakaz palenia - z zadowoleniem mu się poddałem. W ten sposób licząc dojazd do pracy i częste nadgodziny, miałem około dziesięciogodzinny okres "niepalenia".

    Dlaczego tak się chwalę? Bo jest obszar prawny z którym się nie zgadzam. Chodzi o zakaz palenia w knajpach, restauracjach itp. Tak jak w pociągu są (przynajmniej były, gdy nimi jeździłem) wagony dla palących i niepalących, tak również właściciel lokalu powinien decydować o tym czy u niego pali się, czy nie. Mając do wyboru lokal z możliwością palenia lub nie sam dokonywałbym wyboru. Gdybym wybrał się z kolegą palaczem na piwo - na pewno wybrałbym "palarnię". Idąc z koleżanką na kawę (mam nadzieję, że żona tego nie przeczyta) wybrałbym czyste powietrze.

    Jednak nasi "wybrańcy" wiedzą lepiej. Jest całkowity zakaz i już. Chcesz mieć klientów również wśród palaczy - stwórz dla nich izolowane pomieszczenie. I w tym momencie nadszedł czas na nawiązanie do tytułu. W pewnym zakresie już to zrobiłem - posłowie potrafią!

    Ale reszta rodaków nie z takimi zakazami sobie radziła. Natychmiast dostrzegła pewne luki w prawie - lokale które nigdy nie miały tzw. ogródków, zaczęły masowo je organizować. No tak, ale dobre to wiosną czy latem. Ponura jesień czy mroźna zima - to już problem.

    Ale od czego "niewidzialna ręka rynku"? Wymyślono (a może tylko zaadaptowano do tego celu) coś, co się nazywa parasole grzewcze. Zasilane gazem z butli, emitują one promieniowanie podczerwone, odbierane przez ludzi jako ciepło. Temperatura odczuwana przez osoby znajdujące się w zasięgu działania parasola wynosi 18-20°C, nawet mimo dużo niższej temperatury powietrza.

okiem emeryta, refleksje, zakaz palenia, refleksje po 60-ce, felieton

     Ile jeszcze wody w Wiśle musi przepłynąć, by nasi "wybrańcy" zaczęli myśleć za siebie - nie za nas?

   *





czwartek, 8 listopada 2012

Uprzejmie donoszę !! /27/

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta



Uprzejmie donoszę, że od nowego roku zapłacimy mniej za gaz. Mam nadzieję, że ta obniżka ceny związana była jedynie z postępowaniem przed międzynarodową komisją arbitrażową i nie dotyczyła innych poważnych spraw. Obniżenie ceny gazu można także uzasadnić logicznie z poszukiwaniami i oceną wielkości złóż gazu łukowego w Polsce. Te złoża bezpośrednio zagrażają nie tylko monopolistycznej pozycji Rosji na rynku gazowym w Polsce ale także w Europie. Drugim przyczynkiem jest rura gazowa która biegnie po dnie w poprzek drogi wodnej i przed wejściem do cieśniny Piana i rzeki Świna. Pani Kanclerz Merkel zapewniła że skutki niezakopania rury pod dnem Bałtyku spoczywają na spółce Rosyjsko-Niemieckiej i ona daje gwarancję na ewent. poprawki w czasie pracy ropociągu. Należy przypomnieć że w Świnoujściu buduje się gazoport do którego niezadługo będą wpływały gazowce z bliskiego wschodu. Fachowcy są podzieleni co do bezpieczeństwa prześwitu pomiędzy rurociągiem a dnami statków.
Póki co, polska strona robi swoje /i dobrze/ konserwując – czytaj pogłębiając tor wodny do normalnych od lat głębokości. Nieśmiało podejrzewam, że Polska prowadzi właściwą i mądrą politykę w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. Równie nieśmiało podejrzewam, że Polska na rynku energetycznym zaczyna odgrywać pewną i rosnącą rolę.


Uprzejmie donoszę, że ledwie przeżyłem 6 i 7 listopada. Byłem zafascynowany i zachwycony kampanią przedwyborczą a w dniu wyborów.......siedzę sobie w miejscu dość ustronnym – no nie !, trzeba uchylić drzwi abym czegoś nie przegapił. Przełączam z jednych TV na inne i wszędzie czarno-biało, Barak i Mituś, Mituś i Barak. Są pierwsze wyniki 5:5. Otwieram lodówkę – masło kakaowe, tzn, że Barak...tfu, na psa urok. Biorę normalne masło, cos takie białe – jasne Mituś. Nie mogę zasnąć co ja zrobię jak wygra............ - przepraszam czy ja i my wszyscy po trosze nie głupiejemy ?. Co nas obchodzą wybory w USA ?. Jestem niewdzięcznik ?? - może racja ale policzmy co mamy do zawdzięczenia Stanom Zjednoczonym. Umorzenie części długu co pozwoliło gospodarce odbić się od dna, pomoc gospodarcza i charytatywna i przyjęcie nas do NATO co oznacza przyjęcie bezpieczeństwa nad naszą niepodległą Polską także przez USA. Na tym chyba aktywa sie kończą. My daliśmy Ameryce Puławskiego i Kościuszkę „Za Naszą I Waszą Wolność” a USA sprzedały nas w Jałcie i Teheranie. Lech Wałesa zniósł wizy dla Amerykanów a Amerykanie znieśli dla nas pomoc charytatywną. Jak trzeba kogoś w tym polske wydoić to są w pierwszym szeregu ale cos zrobić dla innych to grają Jasia Fasolę – przykłady; F-16 i offset, tarcza antyrakietowa, Irak, Afganistan. Jak na mój gust Stany Zjednoczone traktują Polskę jak swojego giermka bo na kichnięcie za Wielką Wodą z Polski słychać gromkie „na zdrowie”.
Ogólnie Stany Zjednoczone mają Europę tam gdzie Europa ma Stany Zjednoczone a ich drogi rozeszły się. Europa walczy ze swoimi słabościami a interesy Ameryki są daleko poza Europą ale nasze interesy są jednak w Europie.


Uprzejmie donoszę, że red. Gmyzowi juz wszystko sie powaliło. Tajemnica dziennikarska i ochrona źródła informacji dotyczy ochrony dziennikarza przed zewnętrznymi niebezpieczeństwami tzn. Instytucji, stowarzyszeń, władz czy nawet osób indywidualnych o których krytycznie wypowiadał się na łamach prasy, radia, telewizji. Tajemnica dziennikarska nie dotyczy przełożonych dziennikarza którzy mogą np. sprawdzenie jeszcze gdzie indziej, zwrócenie sie do pewnych organów, osób czy organizacji. Redaktor Gmyz nie był dziennikarskim „wolnym strzelcem” który przed nikim nie odpowiada ale był zatrudniony na etacie w /co prawda upadającym tabloidzie/ gazecie o dumnie brzmiącej nazwie.
Kopniak Gmyzowi należał sie nie tylko za ten artykuł ale za całokształt wrednego dziennikarstwa.
Panie Gmyz - „Hiena Roku” jak w banku.



Uprzejmie donoszę, że w nawiązaniu do poprzedniego akapitu poświęconego p. Gmyzowi, chciałem podać kolejny przykład łajdackiego dziennikarstwa tym razem w wykonaniu dziennikarskiej cipci z TVN24 /nazwisko mógłbym podać tylko poco skoro między sobą sie niewiele różnią/. W sprawie artykułu w Rzeczpospolitej zabrał głos prezydent Komorowski. Na zakończenie m.in. stwierdził że z tego być może należy wyciągnąć konsekwencje PRAWNE. Koniec transmisji TVN24, po czym na ekranie ukazuje się w/w dziennikarska cipcia i powtarza........prezydent Komorowski przed chwilą powiedział, że nie wiadomo czy nie należy wyciągnąć konsekwencji KARNYCH.
Pytanie – czy ta blondynka jest tak głupia, że nie rozróżnia konsekwencji prawnych od karnych czy po prostu tak jak red. Gmyz mają nas za idiotów ?.
Odpowiedzi można wysyłać na adres TVN24.


Uprzejmie donoszę, że po każdych świętach czyli po kolejnych dniach wolnych jesteśmy informowani o przerażających statystykach w których podaje się ilość osób które zginęły na drogach. Do tych statystyk dodawana jest ilość kierowców na „podwójnym gazie”. Jesteśmy pariasami Europy w tych statystykach. Dyskusji było wiele, zapisanych szpalt jeszcze więcej i niewiele się dzieje.
Jestem zwolennikiem przepadku samochodu jako narzędzia które może posłużyć do przestępstwa /i proszę mi nie opowiadać o rodzinie która całe życie zbierała na samochód dla wnuczka/.
Oczywiście musiały by być zachowane pewne kryteria z jednej strony a z drugiej należałoby przygotować w każdym województwie np. po kilka komisów, które by te samochody natychmiast sprzedawały w otwartej sprzedaży aukcyjnej.
Nie ma żadnych tłumaczeń, że samochód brata – to się z bratem rozliczaj, samochód służbowy – to sie rozlicz z pracodawcą, samochód teściowej – to masz przechlapane.
Przykład – Pan Biskup, który wjechał w latarnię powinien być pozbawiony samochodu bo w taki sam sposób mógł wjechać w przystanek autobusowy.
Ja np. nie widzę związku pomiędzy umiejętnością prowadzenia pojazdu potwierdzonego „prawem jazdy” a spożyciem alkoholu. Dlaczego więc kogoś pozbawia sie prawa jazdy na jakiś okres, skoro on umiejętności do prowadzenia pojazdu nie stracił /rozumiałbym skierowanie na powtórny egzamin, ale to tez nielogiczne/.
Ciekawi mnie Wasz głos w tej sprawie bo przypuszczam, że większość wypadków po spożyciu alkoholu powodują ludzie dobrze zarabiający i traktujący świat lekko i zabawowo a nie niedzielni kierowcy, którzy na tydzień przed wyjazdem nie wezmą łyka alkoholu do ust.

video






Golonko

refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta




GOLONKO


Nie wszystko się w życiu udaje bo gdyby się udawało to samo życie byłoby cholernie nudne.



Zachciało mi się zrobić koncertową golonkę no i diabeł /właściwie diablice i nawet znam ich imiona/ zamieszał ogonem i wyszło po polsku czyli tak sobie.
Wiem jaki popełniłem błąd. Po lekkim podgotowaniu zrobiłem ciapę złożoną z oleju, sosu sojowego i chili słodko-kwaśnego, majeranku, bazylii, pieprzu i soli. Natarłem tym golonkę i poszła do pieca. Niestety, włączyłem także termoobieg a słabe oświetlenie spowodowało iż nie dopilnowałem i golonka się za bardzo spiekła.
Na swoje usprawiedliwienie mam to że jest to pierwsza golonka pieczona po zakupie nowej kuchenki gazowej. Odkroiłem najtwardszy pancerz mając nadzieję, że w kapuście rozmięknie. Niestety nie. Straciłem bezpowrotnie to co ja i „tygrysy lubią najbardziej” czyli tłustą otoczkę golonki do pożarcia z musztardą lub chrzanem.
Nie było jednak całkiem do chrzanu bo wyszedł porządny obiad i był przynajmniej jak na golonkę dietetyczny.
Zjedliśmy mimo wszystko ze smakiem i na drugi obiad też zostało.

Aby sobie podbudować własne kucharskie ego wzięliśmy się za robienie własnego chlebka który przedstawiam poniżej – tu nie było żadnych niespodzianek.
Chleb ten jednak posiada zasadniczą wadę że smakuje doskonale ze wszystkim a nawet bez niczego. Ten najmniejszy „zginął” prawie tego samego wieczora.

Od czasu do czasu w sklepach wielkopowierzchniowych pojawia się tania oliwa z oliwek którego warunkiem jest zakup 2 butelek. W zasadzie używamy naszego, polskiego oleju rzepakowego który w naszej kuchni sprawdza sie doskonale. Jedynie do sałatek używamy innego oleju i właśnie w tym celu od czasu do czasu fundujemy sobie 2 butelki oleju.
Jeden litr przeznaczam na olej smakowy i do butli ordynuję; ząbek czosnku, ½ pęczka kopru, kilkanaście ziaren ziela angielskiego, liść laurowy i kilka ziaren jałowca. Przeznaczenie tego oleju jest różnorakie. Przykład – kupiło się filety z piersi kurczaka i trzeba już przygotować. Przetarcie takim olejem daje ciut inny i aromatyczny smak. Sałata lodowa – troszkę oliwy smakowej do szklanki + 2 łyżki octu i do sałaty. Po prostu szereg prostych zastosowań w kuchni.

Pozdrawiam pożeraczy !!!.